zawsze-w-drodze
15.09.14, 19:05
Od Pani odchodzi Pan. Przeżywa Pan ów drugą młodość w ramionach młodocianej ukochanej. Sycylijski piorun, komunia dusz, dziki seks i bóg wie co. Żona dowiaduje się o zdradzie i romansie. Pan zamiast kajać się i przepraszać wyprowadza się- zgodnie z pierwszym żądaniem żony. Po czym - wyjeżdża z nową, prawdziwą miłością "odpocząć" - na blisko miesiąc zaległego urlopu. Pan doskonale sytuowany, majętny, dobrze zarabiający. Zostaje porzucona żona i trójka dzieci. Dzieci w podstawówce - jeszcze niesamodzielne. No i tu jest problem, a powoli nawet dramat. Porzucona żona właściwie nie wstaje z łóżka. Na przemian płacze, pije, rozpacza, płacze, pije, usiłuje sie dodzwonić do Pana (bezskutecznie), pije i śpi. Dzieci zostały na łasce przyjaciół pary (rodzice Pani są mocno leciwi i schorowani, rodzice Pana daleko i niespecjalnie chętni do przyjazdu do żony Pana - stosunki zawsze były chłodne, zresztą Pani nie chce ich widzieć). Mija tydzień, drugi właśnie się kończy. Pani ani myśli się pozbierać. Nic nie dociera. Przyjaciele (w tym my) mają swoje sprawy, dzieci, chorych rodziców i pracę. Coraz trudniej jest zapewnić dzieciom opiekę. Jak dotrzeć do Pani? Co zrobić? Pomysły proszę.