Dodaj do ulubionych

Dramat, załamanie, ileż można...

15.09.14, 19:05
Od Pani odchodzi Pan. Przeżywa Pan ów drugą młodość w ramionach młodocianej ukochanej. Sycylijski piorun, komunia dusz, dziki seks i bóg wie co. Żona dowiaduje się o zdradzie i romansie. Pan zamiast kajać się i przepraszać wyprowadza się- zgodnie z pierwszym żądaniem żony. Po czym - wyjeżdża z nową, prawdziwą miłością "odpocząć" - na blisko miesiąc zaległego urlopu. Pan doskonale sytuowany, majętny, dobrze zarabiający. Zostaje porzucona żona i trójka dzieci. Dzieci w podstawówce - jeszcze niesamodzielne. No i tu jest problem, a powoli nawet dramat. Porzucona żona właściwie nie wstaje z łóżka. Na przemian płacze, pije, rozpacza, płacze, pije, usiłuje sie dodzwonić do Pana (bezskutecznie), pije i śpi. Dzieci zostały na łasce przyjaciół pary (rodzice Pani są mocno leciwi i schorowani, rodzice Pana daleko i niespecjalnie chętni do przyjazdu do żony Pana - stosunki zawsze były chłodne, zresztą Pani nie chce ich widzieć). Mija tydzień, drugi właśnie się kończy. Pani ani myśli się pozbierać. Nic nie dociera. Przyjaciele (w tym my) mają swoje sprawy, dzieci, chorych rodziców i pracę. Coraz trudniej jest zapewnić dzieciom opiekę. Jak dotrzeć do Pani? Co zrobić? Pomysły proszę.
Obserwuj wątek
    • hitlera Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 19:09
      idiotyczny wątek. Wymysl co innego.
    • gazeta_mi_placi Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 19:11
      Za młodocianą jest prokurator, może miałaś na myśli "młodą"?
      • zawsze-w-drodze Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 19:31
        Nowa miłość nie ma dwudziestu lat - więc z naszego czterdziestoparoletniego punktu wiedzenia jest młodociana. Pełnoletnia jest - ma maturę smile
        • gazeta_mi_placi Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 19:33
          Facet taki mimo wieku przystojniak czy przystojniak w portfelu? big_grin
    • mejerewa Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 19:13
      Przywieźć do niej psychoterapeutę, a może nawet psychiatrę, który leki przepisze. Jak najszybciej koleżanka musi się pozbierać, przynajmniej w kwestii opieki nad dziećmi. Żeby nie skończyło się to dla nich pogotowiem opiekuńczym, jak matka przestanie wstawać z łóżka. Zresztą ją też trzeba ratować.

      Czyli przestajecie ją wyręczać, należy wspierać, pomagać, współczuć, wysłuchać, ale nie wyręczać w najprostszych domowych obowiązkach. Zresztą stały rytm dnia, wyprawianie dzieci do szkoły itp. jest pozytywny w takich stanach.
    • jak-nie-ja-to-kto Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 19:13
      Otrząśnie się gdy odpowiednie służby zobaczą że dzieci są zaniedbane.
    • marzeka1 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 19:18
      Zawiadomić o problemie zakochanego na nowo jeszcze męża, aby przejął opiekę nad swoimi dziećmi, bo matka nie jest w stanie, czyli aby pana dotknęła realność życia.
      • zawsze-w-drodze Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 19:38
        Z mężem Pani nie ma kontaktu praktycznie. Tylko z firmą kontaktuje się co czas jakiś. Mój mąż dziś zobaczył w jakim stanie jest Pani - będzie jutro naciskał na kontakt drogą służbową. Staramy się wszyscy uniknąć powiększania problemu ale pomoc sąsiedzko-towarzyska po prostu wyczerpuje swe siły. Nie mówiąc o tym, że dzieci na to patrzą i ich stan emocjonalny jest naprawdę słaby. Do Pani nie dociera ani pocieszanie, ani poważna rozmowa, ani nic. Może ten psychiatra jest jakimś pomysłem. Pracę też zawala równo. Ma wolny zawód więc jeszcze jej nie straciła ale terminy gonią, zlecenia przepadają, telefonów nie odbiera. O matko. I weź tu bądź przyjacielem w potrzebie.
        • jak-nie-ja-to-kto Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 19:41
          A kto jej ten alkohol dostarcza skoro ona nie wstaje?

          Jakby ktoś był bardzo zacięty to dzieci by zabrał do siebie, a druga osoba zostaje i nie odstępuje na krok.
          • zawsze-w-drodze Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 19:47
            W domu ma? Przecież nikt nie siedzi non stop z nią. Kurczę my też mamy dzieci, pracę, swoje sprawy. Dzieciaki nocują u sąsiadów jednych, drugich, u nas na weekend, to znów ktoś u nich śpi ale cały dzień przy niej nikt nie może siedzieć. Ja jeszcze czegoś takiego nie widziałam. Rozumiem dzień, dwa ale DWA TYGODNIE prawie? A z tym psychiatrą - jak ja zabiorą to co z dziećmi? Chyba lepiej na ojca poczekać?
            • jak-nie-ja-to-kto Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 19:56
              Alkohol ma w domu? No to przeszukać i wylać. A jak wstaje i idzie do sklepu to jednak nie jest tak źle.
              Czekać na ojca? No tak.... a jak w między czasie wydarzy się tragedia?
              • zawsze-w-drodze Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 20:00
                O matko, nigdy nikomu domu nie przeszukiwałam. Nawet na to nie wpadłam. Ale może rzeczywiście trzeba.
                • jak-nie-ja-to-kto Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 20:03
                  Ja też nie przeszukiwałam, ale sytuacja tego wymaga.
                • jola-kotka Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 00:37
                  Dwa tygodnie to nic znam osobę,która w takim stanie albo gorszym przelezala rok w łóżku. Żeby przeszukać mieszkanie to nawet policja musi mieć nakaz,za dużo sobie tam nie pozwalaj,żeby potem nie obróciło się to przeciwko tobie,na tym etapie nic nie wiadomo. Mogą się pogodzić,może być tak że ta pani nie chce pomocy.znając życie potem nikt ci za ta pomoc nie podziekuje wręcz przeciwnie. Jedyne co bym zrobiła to zawiadomiła ojca o sytuacji dzieci oraz do momentu jego pojawienia się zapewniła im opiekę. A tak przy okazji jak ktoś chce pić będzie to robił niezależnie ile mu butelek wylejesz,sposób zawsze znajdzie a jak będziecie przy niej warowac to w końcu się przekonacie ile jeszcze siły w sobie ma jak będzie was wywołać,z domu. Przypominam własnego domu.
                  • jola-kotka Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 00:38
                    Wywalac,sory.
        • maadzik3 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 11:25
          kiedy jak nie w potrzebie? a z psychiatrą to dobry pomysł
    • bi_scotti Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 19:32
      zawsze-w-drodze napisała:

      > Jak dotrzeć do Pani? Co zrobić? Pomysły proszę

      Ale dlaczego chcesz "docierac" do Pani? Przede wszystkim trzeba "dotrzec" do Pana zeby sie zajac trojka swoich dzieci jak na ojca przystalo. Gdy podstawowe potrzeby nieletnich beda zaspokojone przez zdrowego (!) rodzica, mozna sie bedzie zaczac zasnawiac jak pomoc temu drugiemu (choremu) rodzicowi. Kwestia priorities!
      • triss_merigold6 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 19:41
        Dokładnie. Przez rodziców pana męża ściągnąć faceta z egzotycznego urlopu w trybie natychmiastowym.
        • riki_i Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 20:07
          Łatwo powiedzieć, trudno wykonać. Nawet zakładając dobrą wolę tychże rodziców (której -jak już było pisane- nie ma i raczej nigdy nie było), nie jest prosto wrócić wcześniej z Bora Bora, Mauritiusa czy Bali. A skoro Pan majętny i ustawiony, to o takie destynacje go podejrzewam.
          • triss_merigold6 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 20:15
            Rozumiem, że trudno wrócić w ciągu 2 dni, ale panu tam jeszcze ze 2 tygodnie zostały.
            • riki_i Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 20:21
              Imho bez wiszącego miecza Damoklesa nad głową nigdy w życiu wcześniej nie wróci. Najwyżej prześle Western Unionem ekstra kasę na opiekunki. Okoliczności wskazują na totalny odjazd.
            • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 10:18
              triss_merigold6 napisała:

              > Rozumiem, że trudno wrócić w ciągu 2 dni, ale panu tam jeszcze ze 2 tygodnie zo
              > stały.

              Natychmiast zostawia młodą kochankę, marnuję kasę zapłaconą za wyjazd i wraca w trybie ekspresowym do dzieci, które porzucił dwa tygodnie temu. Jaaaaasne..... Oczywiście.....Natychmiast...

              Ja nie wiem skąd wy bierzecie te pomysły...

              A co u świastaka?

              Ksiadz Anatol
              • triss_merigold6 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 10:21
                Wizja własnych dzieci w Policyjnej Izbie Dziecka bywa motywująca.
                • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 11:05
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Wizja własnych dzieci w Policyjnej Izbie Dziecka bywa motywująca.

                  Tiaaa, już widzę oczami wyobraźni jak jego serce łzawi a oczy krwawią.... czy jakoś tak.

                  Ksiadz Anatol
                • lily-evans01 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 13:36
                  Skoro pan potrafił mieć wszystko w du... i nagle zrobić taki chamski zwrot w życiu (bo naprawdę można się rozstać, także dla kochanki, life, ale nie w taki sposób), to podejrzewam, że i dzieci ma w głębokim poważaniu... Prędzej własną matkę zmusi, by tam zajrzała na pół godziny i zdała mu telefoniczną relację, niż odwoła urlop z nowa miłością...
                  Przykre, ale brutalne i prawdziwe - niejeden mężczyzna uważa, że rozstanie z żoną to rozstanie z całą dotychczas tworzoną rodziną.
    • rosapulchra-0 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 19:32
      Zaprowadzić do psychiatry lub sprowadzić do niej psychiatrę. Pani jest w ciężkiej depresji i trzeba jej pomóc.
      • jak-nie-ja-to-kto Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 19:35
        Rosa, to nie ze złośliwości, ale Ty chyba nie powinnaś takich rad dawać.
        • rosapulchra-0 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 20:08
          jak-nie-ja-to-kto napisała:

          > Rosa, to nie ze złośliwości, ale Ty chyba nie powinnaś takich rad dawać.
          >

          Jako osoba chorująca na depresję doskonale wiem, jak się czuje taka kobieta, stąd moja rada.
          • jak-nie-ja-to-kto Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 20:16
            Czyli możesz mi odpowiedzieć na pewne pytanie. Co byś zrobiła, jak zareagowała gdyby te pare miesięcy temu mąż lub córki zawiozły Cię siłą bądź przywiozły do domu psychiatrę? Serio pytam, bo nie wiem czego można się spodziewać po chorej osobie.
            • rosapulchra-0 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 21:01
              W moim przypadku było inaczej - sama się zgłosiłam.
              Ale jestem pewna, że gdy byłam w największym dołku, to gdyby pojawił się w moim domu psychiatra, to bym go wysłuchała i zaczęła współpracować. Ale to ja. Ktoś inny może zareagować zupełnie inaczej i też to rozumiem.
            • iwles Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 21:29
              Osoba w depresji nie mysli racjonalnie, a pomoc jej polega przede wszystkim na tym, aby zrozumiala, ze pomocy potrzebuje, i tutaj jest zadanie dla specjalisty.
              A tej kobiecie trzeba pomoc i to jak najszybciej, zanim dodatkowo wpadnie w uzaleznienie alkoholowe.
      • a_julka Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 21:46
        Akurat dobrze doradziłaś, jestem za...
    • zielona.limonka Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 19:39
      Ileż można? Można długo, ta kobieta przeżywa dramat i to może potrwać kilka miesięcy, a nawet kilka lat, jeśli jej nie pomożecie. Dzieci do ojca, a panią do psychiatry najszybciej, jak się da.
    • aga.doris Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 20:01
      Pani zapewnić pomoc psychologa/psychiatry. Panu przesłać drogą służbową krótką info, że jeśli natychmiast nie zajmie się dziećmi zostaną one umieszczone w pogotowiu opiekuńczym, a sąd rodzinny zostanie powiadomiony o ich porzuceniu. Jest na to chyba jakiś paragraf w kk.
      • riki_i Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 20:18
        Imho jedyne co może podziałać, to groźba natychmiastowego wypadu z pracy i z biznesów. Ale... formalnie rzecz biorąc pracodawcę g....o obchodzi, co pracownik robi ze swym życiem prywatnym. Ponadto ten facet jest zapewne "szefem szefów", więc tym bardziej trudno byłoby znaleźć kogoś, kto chciałby mu się postawić, ryzykując pewną przegraną przed sądem pracy i odszkodowanie z kasy firmy.

        Ja bym stawiał na dobrego psychologa lub znajomego rodziny 'od serca', który spokojnie Pani wytłumaczy, że związek świeżej maturzystki z 45-letnim ustawionym Panem to krótkotrwały układ wymienny. Pani daje osiemnastoletnie ciało i figury gimnastyczne na drążku w atmosferze lightowej beztroski, a Pan oprawia to w stosowne ramy logistyczne (domek na wodzie na Malediwach, przejażdżka na słoniu w Tajlandii, "romantyczne" tygodniowe safari w Kenii i inne takie poręczne "wzmacniacze miłości"). Przy tak rażącej różnicy wieku, zazwyczaj obie strony po jakimś czasie uznają, że miłosne tango czas kończyć. Ewentualnie Pan schodzi na zawał w trakcie spółkowania smile
      • cherry.coke Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 21:04
        aga.doris napisała:

        > Pani zapewnić pomoc psychologa/psychiatry. Panu przesłać drogą służbową krótką
        > info, że jeśli natychmiast nie zajmie się dziećmi zostaną one umieszczone w pog
        > otowiu opiekuńczym, a sąd rodzinny zostanie powiadomiony o ich porzuceniu. Jest
        > na to chyba jakiś paragraf w kk.

        Tez tak mysle.
        • alexa0000 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 23:20
          Zgadzam się również.
          • misiu-1 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 15:47
            Ale Wy macie pomysły. Pokażcie mi prokuraturę i sąd, który pozostawienie dzieci pod opieką matki zakwalifikuje jako porzucenie.
    • verena0 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 20:37
      Jeżeli jest dojście do Pana drogą służbową, to do pani lekarza psychiatrę i być może leczenie na oddziale, wtedy siłą rzeczy taki tatuś musi parę nawet tygodni pełne 24h/na dobę dziećmi się zająć. Romans przygaśnie raz dwa.
      • zawsze-w-drodze Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 21:50
        Przed chwilą sąsiadka Pani dzwoniła. Sąsiad był, Pani znów prawie nieprzytomna, alkoholu nie szukał, mówi, że głupio komuś w szafkach szperać. Dzieci u sąsiadów, jutro ich wyprawią do szkoły. Dobrze, że to mała mieścina, ludzie się znają. Mój mąż próbował znów dzwonić do Pana, bez powodzenia. Jutro będzie próbował kanałem służbowym - wściekły jest więc pewnie mu się uda smile. A tak było normalnie jeszcze w sierpniu. Jak to się wszystko szybko zmienia. Ech
      • jola-kotka Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 00:42
        OJP zanim zaczniesz pisać o oddziałach to dowiedz się jak to działa.
        • verena0 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 13:06
          Jeżeli przyjeżdża karetka do pani i nie ma z nią kontaktu, to mogą ją zabrać na oddział. Jeżeli sama na oddziale nie jest w stanie wyrazić zgody na leczenie, a istnieje zagrożenie dla jej zdrowia i życia, to taką decyzję wydaje sąd. Coś jeszcze niejasne? W przypadku tej pani istnieje zagrożenie, bo na pierwszy rzut oka widać, że nie radzi sobie mocno z sytuacją, a nawet nie dociera do niej konieczność zajęcia się dziećmi (co zazwyczaj jest dużym bodźcem do działania). Wtedy też nie jest winą matki, że trafiła do szpitala, jeśli jest w szpitalu to siłą rzeczy dziećmi musi się zająć inny opiekun prawny, czyli tatuś.
    • 7dosia Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 21:57
      zawsze-w-drodze napisała:


      > Pan doskonale sytuowany, majętny, dobrze zarabiający.

      i nie mają opiekunki do dzieci? dzieciom takiego bogacza może grozić, że zabierze je opieka społeczna???
      fajne rzeczy na tej e-mamie sąsmile
      • iwles Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 23:06
        Mowa jest o ludziach ok. 40-tki, wiec dzieci to pewnie nastolatki, niani nie potrzebuja.
      • rosapulchra-0 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 23:14
        7dosia napisał(a):

        > zawsze-w-drodze napisała:
        >
        >
        > > Pan doskonale sytuowany, majętny, dobrze zarabiający.
        >
        > i nie mają opiekunki do dzieci? dzieciom takiego bogacza może grozić, że zabier
        > ze je opieka społeczna???
        > fajne rzeczy na tej e-mamie sąsmile

        Czytanie ze zrozumieniem się kłania uncertain
    • biala_ladecka Re: Dramat, załamanie, ileż można... 15.09.14, 23:26
      Panią na oddział w trybie natychmiastowym.
      Do pana JEDNO pytanie: pod jaki adres odstawić JEGO dzieci.

      I gratuluję cierpliwości, ja w analogicznej sytuacji szukałabym pana z udziałem odpowiednich służb.
    • jola-kotka Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 00:25
      W czym pani ma problem,miała życzenie żeby pan się wyprowadził,życzenie spełnił więc chyba problemu nie ma. Mogła myśleć co mówi. Co to znaczy zamiast się kajac,wyprowadził się a to jest jakiś odgorny nakaz proszenia o przebaczenie?
    • kozica111 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 05:33
      Przywieźć psychiatrę do domu.Przypilnować brania leków.Może nawet leki początkowo trzymać u siebie. 2 tygodnie...to bardzo krótko, akcja sie dopiero rozkręca a pani nie robi wam na złość tylko ma załamanie nerwowe.
    • joanna29 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 06:12
      Łatwo odstawiacue te dzieci do ojca czy tez placowki. A może warto uświadomic pani, ze jak ojciec czy opieka dzieci zabiora to moze je stracic na bardzo długi czas. Wyjasnic co moze stracic i zaproponowac sprowadzenie psychiatry. Zakladam, ze jedno z dzieci ma ok. 12 lat, poprosic je by pomoglo poszukac alkohol i zabrac z domu. Niech najstarsze dziecko powie matce co czuje. Wszystkie kroki jednak musza byc połączone z pomoca lekarskie. Pana odpuscic, olał dzieci i żone. Kobieta bedzie miala argument przy rozwodzie z jego winy i prawie do opieki nad dziecmi. Jak kobieta straci jeszcze dzieci to watpie czy sie wtedy pozbiera.
      • aga.doris Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 07:56
        Ja wszystko rozumiem ale do kużwy nędzy - ojciec dla młodej dupy porzuca dzieci i nie daje znaku życia, a matka pogrąża się w rozpaczy i alkoholiźmie. Troje małych dzieci od kilku tygodni żyje dzięki dobremu sercu sąsiadów. Przecież ta para w ogóle nie ma kwalifikacji na bycie rodzicami!
      • kanga_roo Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 08:25
        właśnie, zgadzam się z joanną, jak się kobieta nie ogarnie, to oprócz męża może jeszcze stracić dzieciaki. jeśli dojdzie do rozwodu, to nie liczyłabym na empatię pana, może próbować dzieci odebrać motywując to psychiczną niestabilnością pani. więc radzę pójść do niej, poczekać, aż wytrzeźwieje, i jej to wytłumaczyć. i umówić do lekarza, który ustawi leki.
        • kietka Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 08:50
          doładnie, niech sie pozbiera, bo straci dzieci.
          pozbierac sie, ogarnac, puscic pana w skarpetkach i zaczac nowe fajne zycie.
          • misiu-1 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 15:50
            kietka napisała:

            > doładnie, niech sie pozbiera, bo straci dzieci.

            O ile się orientuję, w przypadku depresji, rady w rodzaju: "weź się w garść" nie działają.
        • aga.doris Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 09:03
          Raczej wątpię aby pan zajęty nową 19letnią miłością walczył jak lew o odebranie żonie 3 trójki drobnych dzieci. Ale fakt, jak się kobieta nie ogarnie to straci dzieci, tyle że niekoniecznie na rzecz męża.
          • samawsnach Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 10:53
            Ma się pozbierać, ogarnąć... Wiecie coś o depresji? O takim prawdziwym, ciężkim epizodzie depresyjnym i załamaniu nerwowym? JAK ona ma się ogarnąć? Tej kobiecie jest potrzebne wsparcie lekowe, a nie kop w d..., bo niepozbierana. A tak poza tym, to wytrzeźwienie i ruszenie się pani z łóżka stanowi jej największe zagrożenie - myślę, że ryzyko próby samobójczej należy jak najbardziej pod uwagę. Więc obowiązkowo psychiatra i zawiadomienie pomocy społecznej, wy już dłużej sami tego nie uciągniecie.
            • maadzik3 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 11:38
              dokładnie. A leki antydepresyjne zacznają działać po ok 10-14 dniach a po miesiącu osiągają pełną skuteczność. Próby samobójcze (udane lub nie) zdarzają się na ogół między 10 a 30 dniem na lekach bo JUŻ człowiek ma jakąś energię której samobójstwo wymaga a JESZCZE leki nie działają przeciwko takim zachowaniom (na tyle na ile mogą). I w tym okresie chorego należy pilnować starannie. A kopa w doopę pani nie potrzebuje, właśnie jednego w głowę, żołądek i splot słoneczny naraz dostała. W okresie silnego epizodu depresyjnego myśl o stracie dzieci na rzecz instytucji nie podziała. Nie dlatego że nie kocha, ale: po pierwsze nie ma energii ani się nimi zająć ani o nich myśleć, po drugie na tym etapie pewnie jest w fazie "wszystkim będzie lepiej beze mnie, dzieciom też (samobójstwa popełniają i rodzice małych dzieci, czasem bardzo je kochający), a po trzecie wobec jej stanu w tej chwili dzieci nie powinny być z nią. Im też się świat zawalił, a ja pani spróbuje skończyć ze sobą i dzieci ją znajdą to - czy będzie to udane czy nie - trauma dla nich na resztę życia.
          • mozambique Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 11:01
            a czy na owego pana nie ma siły odpowiednich służb - np policja z zawiadomienimo o zaginięciu ( a co?)
            i wezwaniem do obowiązkowej opieki nad nieleetnimi dziećmi ?

            tak gdybam bo przeciez , gdyby nie ci sąsiedzi i znajomi to dzieci chocdzilyby zupelnei samopas
            i co - na ochotnego ogiera nie ma zadnego regresu ?

            i jak zwykle - matka ma OBOWIĄZEK wziąc sie w garsc i zając sie dziecmi ?
            OJCIEC I MĄŻ nie ma obowiązku ?
            • iwles Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 11:30

              oczywiście, że ma obowiązek, tylko że on ten obowiązek ma w ... odwłoku.
              • mag1982 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 12:25
                Skoro z panem nie ma kontaktu to pewnie nie wie, że żona totalnie odjechała. Myślę, że nawet olewającego ojca ruszy wizja dziecka w DD, bo co innego zostawić dzieci z matką a co innego porzucić instytucjom. Nie wiem z jakiej pan branży ale i interesy mogą na tym ucierpieć jeśli żona trafi do szpitala a dzieci do placówki. Ewentualnie można zagrozić, że się sprawę nagłośni w Uwadze albo gdzieś.
            • ewa_mama_jasia Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 11:32
              Pewnie jest. Tylko trochę strach wzywać służby, bo dzieci w trybie natychmiastowym trafią do Domu Dziecka a co one winne? Lepiej chyba na razie próbować dotrzeć przez firmę do Pana, owszem z groźbą o umieszczeniu dzieci w DD.
              • mozambique Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 11:39
                niekoniecznie muszą trafic = mozna ustanowic pieczę zastępczą ( chyab tak to sie nazywa) u osoby z rodziny lub zaprzyjaźnionej , są takei mozliwosci
                • lily-evans01 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 18:28
                  Zanim to się stanie, dzieci spędzą jakiś czas w placówce opiekuńczej. Wystarczy 1 nocleg, by doszło np. do przemocy albo seksualnego nadużycia ze strony innych młodych osób tam przebywających ...
    • mozambique Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 11:38
      wiesz - ja tez bym miala ochote miec w odwłoku rózne obowiązki , np. placenia czynszu, oplacania oc samochodu itp
      ale gdybym sobei na nie bimbała to od razu biora sie do mni rózne słuzby i urzędy
      gdyby nagle zostawila swoje dziecko samo i wyjechala na miesiac na MAlediwy to po przyjezdzie mialabym potezne nieprzyjemnosci , pewnie z prokuraturą włącznie

      a ten pan nie bedzie miał?
      moze to kwestia napisania paru zgłoszen do odpowienich słuzb , czy ja wiem policja , proluratura., sąd rodzinny
      w koncu mimo radosnego bzykania jakiejs dupencji pan jest jeszcze w zwiazku malzenskim i ma obowiazki np opieki nad chorą żoną ( taki obowiązek jest KRiO o czym , standartowo, niewieiel osób ma pojęcie) juz o dzieciach nie wspominając bo to oczywiste
      skoro jest prawo to zapewne mozna je wykorzystac i "ruszyć w ruch"

      teraz pod palmą go nikt nie bedzie szukał ale po powrocie mozna mu z doopy zrobic jesien srednioweicza
      • ewa_mama_jasia Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 11:44
        Mądrze mówisz i gdyby odpowiednie służy u nas dobrze działały byłabym pierwsza która to poprze.
        Ale strach zgłosić gdziekolwiek, bo dzieci z miejsca zabiorą, do stresu z powodu odejścia ojca i choroby matki dojdzie dom dziecka, dzieci z patologii, można dzieciakom zrobić więcej krzywdy niż pożytku.
        Ja chyba próbowałabym przez kontaktu firme, pozostawić panu ultimatum. Dać termin, w którym dzieci spakowane zostaną przywiezione na adres firmy i poinformować, że jeśli nie zostaną odebrane w tym i tym dniu przez ojca to zostanie powiadomiona opieka społeczna i policja.
    • joanna29 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 12:19
      Stracilam watek kto komu chce pomoc. Znajomi maja dosc, nawet rozumiem. Odstawienie jednak dzieci ojcu czy to do firmy, czy na lotnisko jak ojciec ma rodzine w d.... to tylko wyrzadzanie krzywdy dzieciom. Olal facet dzieci i myslicie, ze dobry tatus sie teraz nimi odpowiednio zajmie. Dzieciom bedzie lepiej w srodowisku, ktore chcie im i ich matce pomoc. Znajomi jak naprawde chca pomoc to jak najszybciej powinni pomoc kobiecie. Jak juz im sie pomoc znudzila to faktycznie dzieci oddac policji albo ojcu, nastepnie rozmawiac przy grillu jak to pani sie stoczyla jak stracila meza a z czasem nawet jak to ojciec musial opieke nad dziecmi przejac.
      • ewa_mama_jasia Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 12:27
        Kobieta może wychodzić z tego stanu przez kilka miesięcy. Dzieci nie mogą tyle być kątem u sąsiadów, bez opiekuna prawnego. Jakakolwiek historia wymagająca kontaktu ze szkołą: dziecko się żle poczuje, trzeba odebrać; zgoda na wyjście do kina, na wyjazd na wycieczkę - to wszystko musi załatwić prawny opiekun. Jeśli matka w tej chwili się nie nadaje do opieki nad trójką dzieci, bezzwłocznie włączyłabym ojca. I właśnie w ten sposób: najpierw infor do firmy z żądaniem przekazania ojcu ze dzieci tego i tego dnia zostaną przywiezione do firmy z bagażami, potem przywieźć dzieci. Dopiero w momencie nieodebrania przez ojca włączyłabym służby.
      • mag1982 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 12:30
        No dobrze, ale znajomi mają swoje.życie i swoje sprawy. Jeśli pani nie chce pomocy to nic nie zrobią. A jeśli rzeczywiście jest tak kiepsko wkrótce może spróbować się.zabić. I co wtedy? Mają te dzieci na stałe przygarnąć?
      • marianna72 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 13:07
        no ale to nie taka prosta sprawa trzeba to przede wszystkim jakos uregulowac prawnie.Wyczuwam jakis ton wyzszosci w twoje wypowiedzi " pomoc sie znudzila" itp .Nie kazdego stac na przygarniecie trojki dziec;i na trzy dni ok ale jesli okres jest dluzszy mysle ,ze wielu rodzinom trudno by to bylo zorganizowac logistycznie .Ja np sama mam trojke i juz rozlokowanie kolejnej byloby problemem dodatkowo rozwiezienie po szkolach zapewnienie opieki poszkolnej bo dzieci jeszcze w podstawowce wiec trudno je zostawiac same na cale dni kiedy opiekunowie sa w pracy .Rozumiem wiec rozzalenie sasiadow , sytuacja trwa od 2 tyg nie widac konca , ojciec sie wczasuje a problem na glowie sasiadow tez bym szukala jakiegos rozwiazania
    • triismegistos Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 12:32
      Czy ten pan mąż to jakiś niepełnosprytny jest, czy po prostu kawał sku...ela? Nie wierzę, że nie dotarło do niego info o stanie zony i dzieciach. O ile olanie rozpaczy żony jest dla mnie w sumie zrozumiałe o tyle olanie własnego potomstwa nie.
      Poinformować pana droga smsową, że dalsze olewanie problemu zostanie uwzgędniane przy ustalaniu winy przy rozwodzie, nie wahalabym sie tez uderzyć przez pracodawcę.
    • mozambique Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 13:18
      ajk to jest ? jest dojscie do pana drogą służbową na urlopie na bermudach ?
      to on na urlopie jest czy na , pardą, wyjeżdzie integracyjnym ?
      • mag1982 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 13:34
        Jeśli pan jest właścicielem firmy to pewnie ma kogoś zaufanego i od tej osoby odbiera telefony. Takich ludzi nie stać na to, żeby zniknąć na miesiąc i zostawić firmę swojemu losowi.
      • bi_scotti Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 13:45
        Nie mam pojecia jak dzialaja polskie instytucje ale np. w moim reality pierwsza zareagowalaby szkola, ze cos jest nie tak i to by byla od razu taka "instytutycjna" reakcja wkaraczajaca dosc jednoznacznie w zycie calej rodziny. For better or worse, eh ... Szczerze mowiac, zainteresowanie i pomoc sasiadow sa bardzo szlachetne i tak fajnie ludzkie ale na tym etapie wydaja sie malo praktyczne. Ta porzucona sama sie "nie pozbiera" - ewidentnie potrzebuje specjalistycznej pomocy, najprawdopodobniej przez dluzszy okres czasu. Dzieci same nie zarobia na swoje utrzymanie, gospodarstwa domowego nie poprowadza - potrzebuja stabilnego doroslego opiekuna a nie tylko shuffle z jednego zyczliwego sasiedzkiego domu do drugiego, szczegolnie gdyby to mialo trwac dluzej. Wyjechany maz, czy mu sie to podoba czy nie, ma obowiazek prawny wobec swoich nieletnich dzieci i to nie jest kwestia jego dobrej woli czy wroci z Bali albo Juraty, jego powrot w szybkich abcugach mozna jak najbardziej zorganizowac przy pomocy odpowiednich sluzb. Rozumiem, ze nikt nie chce "doniesc" na sasiada ale jesli sasiada nie daje sie znalezc normalnymi, znajomosciowymi drogami, to nie ma zadnego obciachu w powiadomieniu policji. Nie rozumiem tez do konca postawy dziadkow z obu stron. Nie potrafie zaakceptowac argumentu o slabym zdrowiu jednych i niecheci drugich. Tu jest sytuacja krytyczna, podbramkowa. To jest moment w zyciu kiedy nawet z IV w zyle czy zlamanym kregoslupem, czlowiek jedzie setki killometrow zeby byc przy swoich najblizszych (corka + wnuki) albo odklada niechec na polke w piwnicy i robi, co do niego nalezy, bo inaczej po prostu sie nie da zyc gdy synowa jest w depresyjnej spirali w dol a wnukami zajmuja sie obcy ludzie. Moze jakos malo wyraznie poinformowaliscie tych dziadkow z obu stron jaki dramat sie dzieje? Strasznie mi tych dzieciakow zal ...
    • lily-evans01 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 13:30
      Będzie banalnie, ale ... namówić na wizytę u psychologa?

      Kilka lat temu, jak założyłam sprawę o alimenty, ojciec mojej córki posunął się do przemocy psychicznej, typu nękanie, zastraszanie, groźby dotyczące odebrania dziecka itp. Chodziło o to, żebym na rozprawie o pieniążki była taaaaka malutka.
      Skorzystałam wtedy z pomocy psychologicznej, darmowej, przy ośrodku dla samotnych matek. Pani psycholog po wysłuchaniu w skrócie mojej historii przez telefon zapisała mnie do siebie w terminie 48-godzinnym, choć miała też stałe osoby. Muszę przyznać, że pomogła, podpowiedziała też praktycznie, jak się z tym wszystkim uporać.
    • mynia_pynia Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 14:05
      Poprosić Pana o powrót do PL i zajęcie się dziećmi wraz z nową ukochaną bo żona musi iść na leczenie.
      Wiem że ciężko tak zrobić ale jeśli Pan ma dzieci w dupie to zadzwonić do opieki społecznej i poinformować o sytuacji.
      • lily-evans01 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 18:26
        W tym kraju za normalne uznaje się to, że jedynie matka boryka się z wychowaniem, logistyką, własną pracą i milionem innych spraw jednocześnie. Od ojca zostawiającego rodzinę wymaga się CO NAJWYŻEJ płacenia alimentów. W świetle prawa pan nie porzucił dzieci, bo są pod opieką drugiego rodzica, więc można mu nabimbać po prostu.
        Szczerze wątpię, żeby wrócił w ciągu doby czy dwóch z egzotycznych wakacji z nową dupeńką.
        Interwencja opieki społecznej spowoduje jedynie odebranie dzieci matce, traumę placówki opiekuńczej i bandytyzmu tamtejszych współwychowanków z patologicznych rodzin, a w konsekwencji dzieci zostaną skrzywdzone, a matka zdołowana do gruntu.
        Tu błyskawicznie potrzebny jest rozsądny psycholog, być może też wsparcie psychiatryczne w postaci leków.
        Wypchałabym znajomą na natychmiastową konsultację, jak odmawia, to bym postraszyła tą właśnie placówką opiekuńczą dla dzieci (co nie znaczy, że bym gdziekolwiek na nią doniosła).
    • czekoladove.love Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 14:21
      Straszne co musza przezywac te maluchy! Tym bardziej, ze to mapa miescina, to ten "smrod" bedzie sie ciagnal za nimi jeszcze dluugo. Pomijajac fakt rozpadu malzenstwa, ale na Boga, zeby przez 2 tyg sie z wlasnym potomstwem nie skontaktowac??! Chocby zeby sie dowiedziec czy i jak radza sobie w zaistnialej sytaucji - trzeba byc kawalem skur***la!
      Droga autorko watku, racje maja ci, ktorzy pisali, ze chocby droga policji trzeba pana sciagnac natychmiast. Niech mu dodatkowo bedzie wstyd wlasnie z takiego stanu rzeczy. Gdyby nie tak dobrzy ludzie jak Wy, nie chce myslec co staloby sie z tymi dzieciakami.
      Daj nam znac jak potoczy sie sprawa. Trzymamy kciuki zeby wszystko potoczylo sie sprawnie i bez dodatkowych szkod dla maluchow.
      • mozambique Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 14:23
        jest takie malo eleganckei okreslenie stanu pana - sperma mu mózg zalała

        pardą wszystkich
        • ewa_mama_jasia Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 14:44
          Albo "panna padła mu na ja.ja"
          • mozambique Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 15:02
            pocieszające jedynie ze jak kazdy potęzny wyrzut hormonów trwa dosc krótko i potem jest potężny zjazd z odreagowywaniem w drugą stronę
            • ewa_mama_jasia Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 15:37
              Poza tym jak panna się zorientuje, że w pakiecie z panem dostała potrójny przychówek i pewnie jeszcze do tego wrogo nastawiony to szybko jej się odechce romansów, Malediwów i Kanarów. Dlatego jestem za odesłaniem dzieci panu.
              • aga.doris Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 15:50
                Ja myślę, że panna w ogóle w planie miała jedynie super wakacje, dobrą zabawę, jakieś ekstra ciuchy, kosmetyki i tyle. Z tego co pamiętam, to w wieku 19-20 lat 40 latek jawił mi się jako ktoś prawie że stojący już nad grobem. Pan pewnie niedługo wróci do domu z podkulonym ogonem, tyle że może zastać zgliszcza tego co było jego rodziną.
                • ewa_mama_jasia Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 15:56
                  Całkiem możliwe. Czy wróci do domu czy nie, odpowiedzialność za rodzinę wziąć musi. I ktoś mu to musi uświadomić. Dlatego jestem za włączeniem do tego jego firmy (będą wiedzieć o niefajnym postępku szefowie, współpracownicy, podwładni) i postawieniem go przed faktem dokonanym. Nie będzie mógł już unikać tematu.
                  • zawsze-w-drodze mąż skontaktował się z Panem 16.09.14, 16:54
                    Mężowi udało się skontaktować z Panem. Pan kompletnie odleciał chyba. Mąż twierdzi, że faceta nie poznaje. Zaproponował, że nam ZAPŁACI za opiekę nad dziećmi - jak wróci. Rozumiecie - mamy sobie sąsiedzko-przyjacielsko wyznaczyć dyżury baby-sitting, a on łaskawca nam rzuci gotówkę po powrocie. O wcześniejszym powrocie mowy nie ma, nie ma możliwości, ochoty, a dzieciom się przecież krzywda nie dzieje. Niech matka podniesie dupę i się zajmie, w końcu jest matką (to cytat z Pana). Nie wiem czym go mąż postraszył ale stanęło na tym, że przyjadą jego rodzice. Jutro wieczorem mają być u Pani i przywołać ja do porządku (znów cytat z Pana). Pani nie chce ich znać, widzieć i w ogóle niech sp....dalają do synusia ale już nie ma wyboru. Jej ojciec ma zaawansowanego alzheimera i wymaga 24h opieki, matka dogląda ojca, a że sama ma dobrze po 70 i rozrusznik, to jej już boimy się włączać w te wszystko. Nie wiem co jeszcze można zrobić. Mam wrażenie, że wszyscy tam równo powariowali. A taka była super rodzina (naprawdę - uwielbiałam się z nimi spotykać - dowcipni, serdeczni, otwarci, no do rany przyłóż), jeszcze latem razem na weekend wyjeżdżaliśmy. Gdyby mi wtedy ktoś coś takiego przewidział to bym go odesłała do czubków.
                    • jowita771 Re: mąż skontaktował się z Panem 16.09.14, 17:04
                      Dobrze by było, gdyby jakiś fachowiec, psychiatra najlepiej był przy pani, na wypadek, gdyby teściowie wpadli na super pomysł darcia się na nią, że ma wstawać, żeby ich ewentualnie ustawił do pionu i powiedział jasno, że guzik wiedzą. A pani może faktycznie powinna trafić pod opiekę dla jej własnego bezpieczeństwa. A jak dziećmi będą musieli zająć się rodzice pana, to może go ściągną z powrotem z raju.
                      A tak poza tym, to mam nadzieję, że do sku...ela wróci to, co teraz robi.
                    • mamajulki35 Re: mąż skontaktował się z Panem 16.09.14, 17:16
                      zawsze-w-drodze napisała:

                      Niech matka podniesie dupę i się zajmie, w końcu jest matką (to cytat z Pana).

                      Wyjątkowy skur..... On za to jest ojcem i to co teraz dzieje się w jego domu, jest jego winą. I to on powinien wziąć za to odpowiedzialność.

                      Nie wiem czym go mąż postraszył ale stanęło na tym, że przyjadą jego rodzice. Jutro wieczorem mają być u Pani i przywołać ja do porządku (znów cytat z Pana).

                      W głowie mi się to nie mieści. Facet nie dość, że rozwala rodzinę, to jeszcze postanowił żonę przeczołgać sad Biedna kobieta, bardzo mi jej szkoda.


                    • mag1982 Re: mąż skontaktował się z Panem 16.09.14, 17:46
                      Albo faceta kompletnie pogrzało albo myśli, że żona symuluje załamanie nerwowe żeby wrócił. Tak jak ktoś pisał, psychiatra przy rozmowie z teściami koniecznie. Plac Zbawiciela mi się przypomina, tam się ojciec w końcu pozbierał, ale to tylko film niestety.
                    • rosapulchra-0 Re: mąż skontaktował się z Panem 16.09.14, 18:04
                      Jest duża szansa, że (jeśli ojciec nie przekupi dzieci, co też, niestety, jest możliwe), to dzieci temu sk.. się odwdzięczą w odpowiednim czasie. I ja mu tego serdecznie życzę. Życzę mu również, żeby małoletnia kochanka, o ile będzie sprytna, to puści go szybciutko z torbami i ten stary cep zrozumie, jaką krzywdę zrobił swoim najbliższym.
              • mejerewa Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 16:11
                Odesłać dzieci, jak stare ciuchy.
                Przecież widać, że ojciec nie ma dobrych relacji z dziećmi. Gdyby miał, to by utrzymywał kontakt na długim urlopie, zadzwonił, zainteresował się jak sytuacja w domu.
                To jak można potraktować dzieci jak niechciany kłopot, który podrzucamy na złość ojcu i kochance?
                Oczywiście, że on ma obowiązek się nimi zająć albo zorganizować opiekę, ale nie może to również się odbywać kosztem dzieci, a tak by było, gdyby je odwieźć do nowego mieszkania tatusia z nową ciocią. Skoro facet poszedł na całość z kochanką (to już nie jest tylko bzykanie w przerwie na lunch, ale porzucenie rodziny) to nie wróci do domu, żeby osobiście zająć się dziećmi.
                • marianna72 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 16:28
                  no ale co innego proponujesz jesli matka sie nie pozbiera w najblizszym czasie? Jesli tatus wczesniej nie miala okazji sie wykazac to teraz akurat jest mozliwosc .... Trudno wymagac od sasiadow aby przejeli obowiazku rodzicow na stale czy nawet na dluzszy czas














                  • mejerewa Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 17:22
                    Nie wiem. Zgadzam się, że facet powinien się zająć dziećmi. I jeśli nie mają nikogo życzliwego, to pozostaje ojciec (z wątku wynika, że sku...el, który woli zapłacić komuś niż sam zrezygnować z czegokolwiek).

                    Myślę jednak, że dzieci też są w tym ważne, a za ich trudną sytuację odpowiadają dorośli. I powinny one być chronione w jak największym możliwym stopniu. Dostały przekaz, że ojciec porzucił rodzinę dla jakiejś loli i mają się do niego wprowadzić i być na jego łasce?

                    Przypomniało mi to sytuację, gdy mój tata zajmował się swoją starą matką, a jego siostra nie bardzo się poczuwała do pomocy (choć obiektywnie właśnie ona powinna o to zadbać przy udziale brata). I wtedy znajomi też radzili mojemu zmęczonemu ojcu "po prostu zawieź mamę do siostry i powiedz, że musisz kilka dni odpocząć i niech teraz ona się zajmie". Na co ojciec niezmiennie odpowiadał, że nie zrobiłby tego mamie, nie można jej podrzucać jak worek kartofli komuś, kto jej nie chce i kto nie będzie dla niej dobry.
                    I to mi przypomina tę sytuację, że może łatwiej wyciągnąć od faceta alimenty niż ojcowskie uczucia i poczucie odpowiedzialności za własne dzieci.
                    • marianna72 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 17:34
                      tylko sytuacja twojego taty byla inna jego obowiazkiem rowniez bylo zajac sie mama a tu mowimy o obcych ludziach sasiadach ,ktorzy takiego obowiazku nie maja a jeszcze dodatkowo gdyby cos sie stalo dzieciom moga miec klopoty ,ze widzac o syt nie zawiadomili odpowiednich sluzb
                • vre-sna Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 17:40
                  Ale na takie zachowanie nie powinno być przyzwolenia spolecznego.
                  Gdyby to matka taki numer wywinęla, myślisz, że ktoś by tłumaczył jej zachowanie, że jej odbiło i nie zajmie się dziećmi?
                  Nie, została by zgnojona za takie postępowanie. I z pewnością wykluczona z kręgów towarzyskich.
                  • vre-sna Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 17:41
                    Zostałaby*
      • rosapulchra-0 Re: Dramat, załamanie, ileż można... 16.09.14, 16:41
        Czekoladowe.love, te dzieci to nie maluchy, mowa jest o ludziach po 40-tce, więc i dzieci na pewno do maluchów już nie należą.
        • mozambique Re: Dramat, załamanie, ileż można... 17.09.14, 09:45
          bylo wyzej ze podstawówkowe
    • rosapulchra-0 Zawsze-w-drodze, 16.09.14, 16:40
      czekam na wieści od ciebie. Udało się ze zdrajcą skontaktować? Jakieś decyzje, działania podjęliście?
      • zawsze-w-drodze Re: Zawsze-w-drodze, 16.09.14, 16:55
        Napisałam, źle się wkleiło. Jest parę postów wyżej.
        • vre-sna Re: Zawsze-w-drodze, 16.09.14, 17:33
          Ten człowiek jest nienormalny. Bez przyzwoitości, pogratulować jego rodzicom, że przyjadą nie wesprzeć tylko ustawić do pionu.
          Istnieje coś takiego jak normy moralne, pana powinno się przeczołgać wykluczeniem ze społeczności, w której się obraca.
          A tu pewnie będzie wsparcie ze strony rodziców i podobnych panów z historią drugiej miłości w tle.
        • aga.doris Re: Zawsze-w-drodze, 16.09.14, 18:32
          A jeśli można wiedzieć, to gdzie/ jak pan lat 40+ poznał tę swoją nową 19+ miłość? W super markecie była hostessą i między nabiałem a garmażerką go tym piorunem sycylijskim poczęstowała?
          • mozambique Re: Zawsze-w-drodze, 17.09.14, 09:44
            przypomniala mi sie KAzio MArc.i i Izabel
            tez zwariował dla 20-letniej doopy i zostawil chorą na raka żonę i dzieci , tylko juz prawie dorosłe
            i teraz - chce wrócić
    • mamajulki35 Jakieś wieści? 19.09.14, 13:29
      Już po konfrontacji z teściami?
      Znajoma otrzymała jakaś pomoc psychologiczną?
      • zawsze-w-drodze Re: Jakieś wieści? 19.09.14, 20:31
        W skrócie- nie jest dobrze. Tyle dobrze, ze dzieci fizycznie zaopiekowane przez rodziców Pana. Zbieram sie zeby napisać dłuższy post z zakończeniem. Tyle, ze wolałabym zeby to było szczęśliwe zakończenie, a na razie sie nie zanosi...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka