niktmadry
27.09.14, 22:40
Nie wiem ile w tym prawdy - znam to z relacji rodzica, który opowiadał mi to jako niby- prawda. Być może podkolorował ale... do rzeczy...
Jego syn - klasowy kolega mojej córki zdążył już złapać dwie oceny niedostateczne z matematyki. Ojciec (według swojej własnej opowieści) poszedł do nauczycielki i zapytał wprost: Jaki pani ma problem, że nie potrafi pani nauczyć skutecznie mojego syna matematyki?
Pytam Was: kto ma problem w tej sytuacji
1) dziecko, które nie potrafi się nauczyć
2) nauczyciel, który uczy mało skutecznie
3)rodzic, który dziecku nie tłumaczy w domu
Zdziwiła mnie taka postawa ojca - ja w podobnych sytuacjach raczej zastanawiam się co z dzieckiem powtórzyć (w sensie, że ja uczę a nie wymagam by z lekcji przyszło nauczone) ale z drugiej strony może i ów ojciec miał rację?