zeldaf
19.10.14, 15:08
Taki miałam dobry humor, a teraz aż się trzęsę z wściekłości. Otóż poszłam sobie w ten piękny dzień wyrzucić śmieci. Te posegregowane. Trzy reklamówki: szkło, plastik, papier. Śmietniki są w podwórku innej kamienicy, przecznicę dalej. No i zostałam okrzyczana przez babsko balkonowe tyle ile fabryka dała o to, że... - uwaga - zbieram śmieci z całej ulicy i wyrzucam do ICH śmietnika, za który ONI płacą. Aż mi się chce ryczeć, oczywiście baba argumentów nie chciała słuchać, tylko jeszcze bardziej się nakręcała, agresywna strasznie. Powiedziałam jej, że jeśli jeszcze raz będzie mnie nękać w ten sposób, wezwę straż miejską.Czy można wezwać straż miejską do tego typu incydentu? Nie wyobrażam sobie takich scen za każdym razem przy wynoszeniu śmieci. Patologia jakaś. Mieszkam na starym mieście, sąsiedztwo jest mocno zróżnicowane. Czy ematka uważa, że to dobry pomysł z tą strażą miejską? Nie mam pojęcia, jak się obronić przed czymś takim. Nie chcę się wdawać w pyskówki. Mogę zignorować, ale wtedy będę się czuła jak ofiara. Przepraszam, że piszę chaotycznie. W emocjach jeszcze przyszłam się przytulić do emamy, bo mi się ryczeć chce ze złości.