Dodaj do ulubionych

Cel wycieczek szkolnych

27.10.14, 10:10
Z tego co kojarzę, wycieczka szkolna (klasowa) jest formą pracy dydaktyczno-wychowawczej i ma na celu realizację ściśle określonych haseł programowych.
W klasach I-III klasa starszaka wychodziła całkiem sporo i były to wyjścia rozsądne - teatr, lekcja muzealna, wycieczka krajoznawcza itp., czysto rozrywkową mieli w sumie jedną.
Od IV klasy liczba wyjść miała zostać mocno ograniczona, zarówno z powodu problemów w klasie, jak i ze względu na lekcje przedmiotowe. Skoro już tracą czas na 4 godzinach (słownie czterech ) cholernych wf-ów i 2 religiach, to niech dodatkowo nie przepadają godziny języków i matematyki z powodu wyjścia niekoniecznego.
Szlag mnie trafił nagły, bo starszak sygnalizował, że pani rozważa wybranie się z klasą do kina albo do jednego ze stołecznych bardziej wypasionych małpich gajów. Zebrania jeszcze nie było, na zebraniu powiem że no fcuking way, nie dam na to kasy i nie puszczę młodego.

Wyjścia rozrywkowe - do realizacji w weekendy z rodzicami czy kolegami, a nie w ramach lekcji. Zamek Królewski, Wilanów, Żelazowa Wola itp., proszę bardzo, cel i sens dydaktyczny to ma, nawet jako opieka się zgłoszę, ale nie kinowa produkcja Disneya, litości.
Obserwuj wątek
    • chipsi Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:12
      Po co w ogóle dzieciak ma się udzielać kulturowo czy rozrywkowo - zabroń mu kontaktów z rówieśnikami i zgoń na dodatkowe zajęcia. Ze wszystkiego. No byle nie sportowe oczywiście i takie co by z rówieśnikami za dużo nie gadał. Rozumiem ze spotkań integracyjnych i imprez firmowych sama tez rezygnujesz.
      • opium74 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:17
        a skoro w klasie są jak napisałaś problemy to wychowawczyni chce ich zintegrowac? Poobserwować w bardziej swobodnych warunkach??
        Co do WFu to 4h nie sa jakims wielkim wysiłkiem /mój pierwszak ma 3 WF, 1 korekcyjna i 4h dodatkowych sportów/ a od 4 klasy mają mieć 10h WFu suspicious

        Co do religii - obowiązkowa nie jest. Ja nie marudze że dziecko "traci" 2h na etykę. Sama wybrałam, zajęcia uważam za fajne a nie za strate czasu.
        • triss_merigold6 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:20
          WF nie jest wysiłkiem, ale 4 wf-y przy jednej godzinie historii są IMO zbędne. Etykę ma, chodzi.

          W klasie są takie problemy wychowawcze na które nie pomoże obserwacja w swobodnych warunkach, skoro przez cztery lata - przy dużej liczbie przeróżnych wyjść - się nie zintegrowali, to już raczej się nie zintegrują wskutek kolejnej wycieczki.
          • agni71 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:26
            >4 wf-y przy jednej godzinie historii są IMO zbędne

            piękne smile
          • incubus_0 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:32
            Nie są zbędne. Zauważ, że nie kazde dziecko chodzi na zajęcia dodatkowe, a kazde ruchu potrzebuje. Ale Ciebie pewnie to nie obchodzi, bo to nie Twoje dzieci. I czego Ci tak straszne szkoda? Tego jednego czy dwóch dni w szkole. No rzeczywiście, masz czego żałować.
            • chipsi Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:34
              Pewnie się boi ze na tych wycieczkach będzie się z pospólstwem zadawać smile
              • rosapulchra-0 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 11:11
                Chipsi!!! big_grinbig_grinbig_grin
                Jesteś boska, mówiłam ci to już? smile
          • mamameg Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:58
            WF nie jest wysiłkiem, ale 4 wf-y przy jednej godzinie historii są IMO zbędne.

            Nie, nie jest zbędne- nie każdy rodzic ma czas(na zaprowadzanie, wożenie) i pieniądze, żeby zapisać dziecko na zajęcia sportowe po lekcjach, a coraz mniej czasu dzieci spędzają biegając po dworze(zresztą z tego, co pamiętam uważałaś to za zaniedbywanie dzieci).
      • triss_merigold6 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:17
        Kulturalnie i rozrywkowo to akurat moje dziecko się udziela bardzo, bo my to zapewniamy. Sport - treningi, obóz sportowy w wakacje.
        Chwała Panu nie mam spotkań integracyjnych w pracy poza jednym w roku.

        IMO wycieczka/wyjście klasowe ma się jakoś odnosić do programu szkolnego i mieć sens dydaktyczno-poznawczy, dlatego muzea, teatry, zamki, lekcje przyrodnicze są bardzo ok. Ale małpi gaj? Kaman, tu jest Warszawa, dzieciaki w tych małpich gajach bywały po fefnaście razy i żadna dla nich nowość, o celu szkolno-dydaktycznym nie wspomnę.
        • chipsi Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:30
          Pacz pani a tu Warszawy nima, dzieci do kina czy figlorajów też o dziwo chodzą z rodzicami i nikt nie płacze że z rówieśnikami też się pobawią. Patologia pewnie nie to co waszafka tongue_out
        • saszanasza Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 11:00
          ss_merigold6 napisała:

          > Kulturalnie i rozrywkowo to akurat moje dziecko się udziela bardzo, bo my to za
          > pewniamy. Sport - treningi, obóz sportowy w wakacje.

          Nie każdego stać na to by jego dziecko udzielało się w taki sposób jak twoje.
          Uważam, że 4 godziny wfu to bardzo dobry pomysł.
          Nie każde dziecko ma również możliwość chodzić z rodzicami do kina czy teatru. Niekiedy wyjścia szkolne są jedyną ku temu okazją.

          Takich wyjść w roku szkolnym nie jest aż tak dużo, by zaważyły na ocenach, czy nauce. Dla mnie większe ryzyko zaległości stwarza choroba dziecka niż wyjście 1 czy 2 razy w roku.
          • ewa_mama_jasia Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 13:35
            Nie każde dziecko ma również możliwość chodzić z rodzicami do kina czy teatru. Niekiedy wyjścia szkolne są jedyną ku temu okazją.

            No i właśnie dlatego lepiej, żeby dzieciaki chodziły do teatru czy muzeum niż kina czy małpiego gaju. Tym bardziej, ze małpie gaje są załatwiane często w ramach urodzin. Ja tam się ucieszyłam, kiedy byli w Romie na Alladynie, bo lepiej było mi dac 70 zł na 1 bilet niż zapłacić rodzinnie za 3 (210 zł byłoby znaczącym ubytkiem).
        • novanicka OK - teraz już rozumiem 27.10.14, 11:28
          triss_merigold6 napisała:
          > Chwała Panu nie mam spotkań integracyjnych w pracy poza jednym w roku.
          >

          No i wszystko jasne jak dla mnie.
          Taaaa.....
      • andaba Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:18
        W celach integracyjnych i rozrywkowych.

        No i weź pod uwagę że niektóre dzieci do kin chodzą wyłącznie z klasą, bo to wychodzi najtaniej.

        Akurat wyjścia jednodniowe nie wkurzają mnie wcale, odpuszczenie sobie nie przynosi żadnych konsekwencji ani dla integracji, ani dla wiedzy, a jak idą, to niech sie dobrze bawią, co mi zależy. A co Tobie zależy, bo nie sądzę żeby chodziło o 15 zł na bilet? I co zyskasz zostawiając dziecko w domu? No chyba że jesteś przeciwna wszelkim formom rozrywki, ale chyba tak nie jest?
        • triss_merigold6 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:28
          To zamiast kina - teatr.
          Sorry, w tej chwili każdy film kinowy można obejrzeć w necie.
          Jest mnóstwo dzieci, które do teatru poszły pierwszy raz w życiu właśnie z klasą, ze szkoły, bo ich rodzice nie mają nawyku i takiej formy kontaktu z kulturą dziecku nie zapewnią.

          Nie chodzi mi o 15 zł na bilet i nie zostawiłabym dziecka w domu, poszłoby z inną klasą na lekcje.
          • agni71 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:35
            >nie zostawiłabym dziecka w domu, poszłoby z in
            > ną klasą na lekcje.

            wredna z ciebie mamuśka
            • triss_merigold6 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:40
              Nie, ja ten pomysł po prostu zablokuję na zebraniu, bo nie jestem jedyną, która się wkurzyła.

              Nie byli na Zamku Królewskim, w Wilanowie, nie zwiedzali kompleksu pałacowego w Łazienkach, Żelazowej Woli, nie byli w Muzeum Chopina, w Muzeum Powstania Warszawskiego i w wielu innych miejscach, które dzieci w podstawówce powinny zobaczyć w ramach edukacji, a mają na wyciągnięcie ręki.
              • agni71 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:47
                to może po prostu zaproponujcie alternatywne wycieczki?
              • niebieskie.kwiatki Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:50
                Ale do muzeów i parków, wpuszczają nie tylko grupy szkolne, samemu tez sie wchodzi, wiec pretensje, ze dziecko nie było mozesz miec tylko do siebie.
                Jesli większość sie nie zgodzi, to zablokujecie. Jesli większość bedzie chciała pójść, to pójdą.

                A z drugiej strony, to co ma powiedzieć matka, ktora z dzieckiem juz powielokroc zwiedzila wszystkie atrakcje Warszawy i woli, zeby bajkę, na której dobrze bawią sie tylko dzieci, jej dziecko obejrzało z kolegami, a ona bedzie miała wolny czas i pieniadze.
                Powinna zbojkotować imprezę twierdząc, ze wyprawy do muzeum to rodzice powinni organizować, bo to przyjemność dla całej rodziny?
                • triss_merigold6 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 11:23
                  Czekaj, a gdzie ja napisałam, że moje dziecko w w/w miejscach nie było? Było oczywiście, ale np. lekcje muzealne (które uważam za fajne i pożyteczne) są dla grup szkolnych przede wszystkim.
                  • wtopek Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 13:27
                    Film kinowy w necie...


                    bez komentarza...
              • pade Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:50
                Nie byli?? Aaa to rozumiem wkurzeniesmile
              • heca7 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 11:44
                To rzeczywiście dziwne. Mój jest w IV klasie i zdążyli to wszytko już zobaczyć. I to nie raz. Do Zamku Królewskiego w pewnym momencie dzieci odmówiły wyjścia big_grin Bo miały już dosyć.
                • triss_merigold6 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 11:53
                  Od nas byli kilka razy w teatrze, w CN Kopernik, w kilku muzeach, na kilku lekcjach muzealnych/przyrodniczych, na wycieczce z ogniskiem itd. Akurat w Zamku Królewskim klasa nie była, w IMO powinna.
              • iwoniaw A, skoro tak to rozumiem wkurzenie 27.10.14, 13:09
                CytatNie byli na Zamku Królewskim, w Wilanowie, nie zwiedzali kompleksu pałacowego w
                > Łazienkach, Żelazowej Woli, nie byli w Muzeum Chopina, w Muzeum Powstania Wars
                > zawskiego i w wielu innych miejscach, które dzieci w podstawówce powinny zobacz
                > yć w ramach edukacji



                A, skoro TAK sprawa wygląda to rozumiem pogląd i zgadzam się całkowicie: żeby zamiast ww szkoła proponowała 4-klasistom (i to warszawskim, więc nie chodzi np. o kosztowny i kłopotliwy dojazd przez pół Polski) "małpi gaj" to jakaś groteska...
          • andaba Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 15:46
            triss_merigold6 napisała:

            nie zostawiłabym dziecka w domu, poszłoby z in
            > ną klasą na lekcje.


            I z pewnością byłoby ci dozgonnie wdzięczne.

            No wybacz, ale jak można robić takie świństwo własnemu dziecku bez powodu - bo gdybyś nie miała tych 15 zł, no to trudno, śniadanie ważniejsze, ale tak dla zasady?

            To juz lepiej faktycznie zablokować na zebraniu, niz rodzić dziecku koło pióra.

    • joa66 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:15
      Wyjście "rozrywkowe" może byc opcją np na dzien dziecka, ale chyba tylko wtedy..
      • isa1001 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:20
        Tak jest w szkole mojego dziecka. Od klasy IV wycieczki mają mieć cel dydaktyczny. Bardziej rozrywkowe tylko z okazji Dnia Dziecka.
    • priszczilla Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:16
      WF to strata czasu?
      • triss_merigold6 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:21
        Tak, cztery godziny wf-u przy jednej godzinie historii, to strata czasu.
        • priszczilla Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:27
          Może jedna godzina historii to za mało, ale cztery godziny wf-u to też nie jest dużo.
        • broceliande Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:29
          Ja już się dawno nastawiłam, że historii będzie się uczył głównie w domu...
          Czytałaś podręcznik? Święta księga Żydów to... Biblia.
          • joa66 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:32
            Biblia βιβλία- z greckiego księgi-Pismo Święte- to święta księga dla żydów i chrześcijan. Dzieli się na dwa wielkie obszary- Stary Testament i Nowy Testament. Ten ostatni, rzecz jasna uznawany jest za księgę świętą tylko przez chrześcijan. Nowy Testament przetłumaczono na ok.1200 języków a Stary Testament na prawie 500.

            katolelementarz.pl/?page_id=83
            • broceliande Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:36
              Myślę, że Żydzi nazywają ją Torą.
              "Biblia" to greckie słowo. Nie wspomnę, że Nowy Testament niewiele znaczy dla Żydów.
              To raczej chrześcijanie się "podpięli" pod Torę.
              Jak pod wszystko.
              • joa66 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:40
                Oczywiście , możesz myśleć jak chcesz, ale fakty są faktami i na podstawie tego co napisałaś trudno uznać, że w podręczniku jest błąd.

                "Biblia, Pismo Święte (z greckiego βιβλίον, biblion – zwój papirusu, księga, l.m. βιβλία, biblia – księgi) – zbiór ksiąg, spisanych pierwotnie po hebrajsku, aramejsku i grecku (w formie koinè (gr. κοινὴwink), uznawanych przez żydów i chrześcijan za natchnione przez Boga. Biblia i poszczególne jej części posiadają odmienne znaczenie religijne dla różnych wyznań. Na chrześcijańską Biblię składają się Stary Testament i Nowy Testament. Biblia hebrajska – Tanach obejmuje księgi Starego Testamentu"
              • iwoniaw Ty wiesz, co to jest Tora? 27.10.14, 10:43
                Szepnę tylko, że na pewno nie całość hebrajskiej biblii big_grin
                Może zanim zaczniesz krytykować podręczniki, doucz się nieco na poziomie podstawówki...
                • najma78 Re: Ty wiesz, co to jest Tora? 27.10.14, 10:59
                  Hahaha,, to sa wlasnie sytuacje w ktorych klania sie brak eduakcji religijnej w polskich szkolach. Uczy sie jednej religii a nie uczy sie o innych, nie uczy sie czym sa, jakie sa roznice itd.
                  • mamameg Re: Ty wiesz, co to jest Tora? 27.10.14, 11:04
                    Oj, tak, wiadomo, że polska szkoła jest najgorsza. Zapomniałaś dodać jeszcze, że przeziębienie to nie choroba, czapki nosi się od -30'C a rajstopki zrobią z polskich chłopców co najmniej tranwestytów(jeśli nie gejów).
                    • najma78 Re: Ty wiesz, co to jest Tora? 27.10.14, 11:09
                      mamameg napisała:

                      > Oj, tak, wiadomo, że polska szkoła jest najgorsza.

                      To juz twoje zdanie, ale niestety brak edukacji religijnej czy chocby seksualnej tez jest problemem.
                      • joa66 Re: Ty wiesz, co to jest Tora? 27.10.14, 11:29
                        najma, a Ciebie kto wyedukował? Czy nie polska szkoła przypadkiem? big_grin

                        I jeżeli nie zauważyłaś, to większośc nie ma problemu z tym czym jest Biblia. Pomimo, polskiej szkoły wink
                        • najma78 Re: Ty wiesz, co to jest Tora? 27.10.14, 11:37
                          joa66 napisała:

                          > najma, a Ciebie kto wyedukował? Czy nie polska szkoła przypadkiem? big_grin

                          Niestety musialam sie doedukowac.

                          > I jeżeli nie zauważyłaś, to większośc nie ma problemu z tym czym jest Biblia. P
                          > omimo, polskiej szkoły wink

                          Dziwne zeby mialo skoro uczy sie w niej religii katolickiej. big_grin
                          Za to przecietny Polak nie ma zielonego pojecia o innych religiach oraz o roznicach miedzy nimi.
                          Zapytalam moja corke (11) jaka jest roznica miedzy Judaism i Christanity, zaczela od tego ze zarowno te dwie jak i Islam pochodza od Abraham i bez problemu wyjasnila. Te topics sa juz omawiane od szkoly podstawowej.
                          • joa66 Re: Ty wiesz, co to jest Tora? 27.10.14, 12:37
                            Wiesz, mój syn po polskiej podstawówce wiedział, że Biblia jest uznawana za świętą księgę nawet przez muzułmanów.

                            Oczywiście, nie każdy absolwent polskiej podstawówki to wie (np Ty), ale cóż, bywa.
              • langsam Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 12:58
                Nie ma Biblii, są Biblie.
                Żydowska to Tora, Prorocy i Pisma, a chrześcijańskie mają od sześćdziesięciu kilku do osiemdziesięciu kilku ksiąg. Muzułmanie z jednej strony uważają, że jest święta, a z drugiej twierdzą, że została przekłamana i zmieniona, Więc ich stosunek do ksiąg judaizmu/chrześcijaństwa jest mocno ambiwalentny.
                • joa66 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 13:27
                  Owszem, jest Biblia (co nie wyklucza istnienia formy mnogiej, w zależnosci od tego o czym mówimy)
      • natalia.nat Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 13:54
        Jak najbardziej strata czasu. Zajęcia sportowe powinny odbywać się na końcu lekcji i powinny to być zajęcia dostosowane do możliwości i chęci dzieci. Wf-y między lekcjami głupota do potęgi - zanim się wszyscy przebiorą i zorganizują zostaje raptem 30 minut zajęć (jakość tych zajęć to już temat na osobny wątek), poza tym siedzą później takie spocone i brudne na lekcjach. Ciekawe, że dorośli nie chodzą na aerobik w środku pracy.
        • mamma_2012 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 14:00
          Jesli wszyscy mieliby zajecia sportowe w tym samym czasie, czyli po lekcjach, to w każdej szkole połowa nauczycieli to byliby wuefisci, a ilosc potrzebnych sal nie mieści sie w głowiesmile
          A i cześć dorosłych chodzi na aerobik i siłownie przed praca czy w trakcie pracy.
          • natalia.nat Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 14:52
            Da się zrobić, tylko trzeba chcieć. Zrobić np. po 2 lekcje wf na końcu zajęć - przecież klasy nie kończą o tych samych godzinach, można też zrobić grupy łączone. Zresztą też uważam, że 4 lekcje wf to przesada, liczba tych zajęć powinna być mniejsza - tym bardziej by się dało. Tylko, że gdyby wf był na końcu, wtedy mogłoby się okazać, że zajęcia są tak słabo prowadzone, że nie ma chętnych. Aerobik w trakcie pracy, nie słyszałam, ale nawet jeżeli tak, to są to zajęcia dobrowolne, zapewne jest wtedy czas na prysznic i nie trzeba za chwilę zgrzanym siadać do pisania sprawdzianu. Dzieci nie mają wyboru.
            • mamma_2012 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 15:53
              Zdecydowana większość szkol boryka sie z problemem braku sal juz przy rozłożeniu zajęć wf na cały dzień.
              Dzieciaki kończą lekcje po 5-6-7 godzinach, to znaczne ograniczenie, a jeszcze na końcu i początku lekcji powinna być religia i etyka, w dodatku nie pokrywając sie, zeby każdy mógł uczestniczyć w obu przedmiotach. Nie wyobrażam sobie pogodzić to wszystko.
              Moja corka chodzi do szkoły, gdzie rzeczywiście wf jest na końcu, ale to po pierwsze niewielka szkola, po drugie prywatna, po trzecie zamiast jednego wf jest basen.
              • natalia.nat Re: Cel wycieczek szkolnych 28.10.14, 09:47
                No cóż. U nas religia jest akurat w środku zajęć. Więc chociaż w z wf-em można by się postarać.
                I nadal uważam, że dałoby się tak ułożyć plan, aby każda klasa na końcu jednego dnia w tygodniu miała 2 wf-y. Tak, 2 lekcje wf-u tak marnej jakości w zupełności wystarczą. Właśnie przez to, że w szkołach są 4 godziny wf-u, brakuje już czasu, aby pójść z dzieckiem na jakieś fajne zajęcia sportowe, takie które on lubi i dają mu satysfakcję.
    • maslova Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:16
      WF to dla Ciebie strata czasu???
    • broceliande Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:20
      No żartujesz z tym w-fem! Ja się bardzo cieszę, że w 4 klasie ma 4 w-fy, do tego ju-jitsu i facet trochę się rusza.
      Małpi gaj to park linowy? To ja bym była za.
      Do kina, to już zależy na co.
      Mój ostatnio był w czekoladziarni i na stadionie narodowym, no i kawałek Wrocławia zobaczył...
      • triss_merigold6 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:22
        Małpi gaj, park linowy, kino - do załatwienia w weekend z rodzicami lub w towarzystwie rówieśników. Nie w ramach szkoły, nie w czasie przeznaczonym na lekcje.
        • agni71 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:28
          ale to nie chodzi o to, żeby ten film obejrzeć, tylko, żeby pójśc do kina, parku linowego itp. z kolegami z klasy.
        • najma78 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:41
          triss_merigold6 napisała:

          > Małpi gaj, park linowy, kino - do załatwienia w weekend z rodzicami lub w towar
          > zystwie rówieśników. Nie w ramach szkoły, nie w czasie przeznaczonym na lekcje.
          >
          Kino to mozna sobie faktycznie darowac a park linowy to w ramach ruchu nie? Co do malpiego gaju,, u nas takie sa np przy farmach mini zoo wiec dzieci korzystaja na koncu wycieczki i maja frajde.
          Rodzice moga zapewnic rozrywki, kina, teatr czy wycieczki ale wiekszosc tego nie robi i dla wielu dzieci jedyna okazja jest wyjscie ze szkola. Tak samo jak w przypadku zajec sportowych czy edukacji seksulanej. Jesli nie obowiazkowo w szkole wiekszosc bedzie korzystac z nieprofesjonalnycj zrodel, powielac mity, miec ogromne braki.
    • iwoniaw Nie przesadzasz trochę? 27.10.14, 10:30
      Matematykę i języki mają właściwie codziennie, jak raz na parę miesięcy wyjdą rozrywkowo z klasą, to naprawdę nic się nie stanie. Weź pod uwagę, że niektóre dzieci do kina pójdą wyłącznie ze szkoły, nie wszyscy mają taki standard w domu jak twoje dziecko.

      U moich dzieci są w planach wyjścia na początku grudnia do teatru (u młodszego) i kina (u starszego) i nie widzę w tym nic zdrożnego. W sumie to trochę w pakiecie "mikołajowym" traktujemy. Nie wiem, co masz na myśli pisząc "małpi gaj" - tu bym się może nie zgodziła, jeśli to to, co ja myślę - taki plac zabaw pod dachem - to chyba dla młodszych dzieci jest i dla 4-klasistów mocno bez sensu faktycznie. Ale na film dostosowany do wieku, na którym dziecko nie było, zgodziłabym się bez problemu.
    • najma78 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:34
      triss_merigold6 napisała:

      Zebrania jeszcze nie było, na zebraniu powiem że no fcuking way, nie dam noto kasy i nie puszczę młodego.
      >
      Ale prostactwo uncertain

      a wracajac do tematu to dziwne ze nauczyciele sprawy ewenetualnych wycieczek wogole z rodzicami dyskutuja. Powinnas dostac info i podpisac zgode albo nie i tyle. Jesli nie godzisz sie to twoj dziec nie wychodzi a ma zajecia w szkole. To samo dotyczy dzieci ze zlym zachowaniem, u mnie tacy w wycieczkach nie uczesgnicza.
      A cel wycieczek? To chyba oczywiste, edukacja+przyjemnosc, zabawa. Dzieci uwielbaja wycieczki. Czasem sa to wysjcia do teatru, ale tez w rozne ciekawe miejsca jak na farmy z mini zoo, ogrody botaniczne itp. Syn 3 kl byl we wrzesniu w tesco, ogladali od drugiej strony czyli jak sie robi np chleb, ciastka itp. W podstawowej od 4 kla mieli tez 3-dniowa wycieczke, a na niej mnostwo atrakcji. Corka pierwszy rok w szkole ponadpodstawowej pod koniec listopada jedzie na 3-dniowa wycieczke w rejon jezior. W maju jada na 7-dniowa do Hiszpanii na ktorej oprocz wypoczynku beda mieli tez okazje cwiczyc jezyk. Dostalismy tez info ze zima jezdza w Alpy na narty ale na razie nie bylo jeszcze listu ze szkoly.
      Pojedyncze kilkugodzinne wyjscia w podstawowej sa dosc czeste i przede wszystkim zwiazane z tym czego ucza sie w szkole.
      • iwoniaw A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 10:39
        Przecież te wyjścia nie są za darmo, nie można zmusić rodziców do płacenia za kino czy wycieczkę. Oczywiście, że nauczyciele powinni (i robią to) pytać, czy rodzice (a przynajmniej większość) się zgadzają na zapłacenie określonej kwoty. Jeśli ktoś się nie zgadza, to dokładnie jak piszesz - dziecko idzie na lekcje z klasą równoległą, no ale jeśli nie zgadza się więcej niż jeden-dwóch rodziców, to organizowanie wyjścia traci sens. Co w tym takiego dziwnego?
        • najma78 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 10:45
          iwoniaw napisała:

          > Przecież te wyjścia nie są za darmo, nie można zmusić rodziców do płacenia za k
          > ino czy wycieczkę. Oczywiście, że nauczyciele powinni (i robią to) pytać, czy r
          > odzice (a przynajmniej większość) się zgadzają na zapłacenie określonej kwoty.
          > Jeśli ktoś się nie zgadza, to dokładnie jak piszesz - dziecko idzie na lekcje z
          > klasą równoległą, no ale jeśli nie zgadza się więcej niż jeden-dwóch rodziców,
          > to organizowanie wyjścia traci sens. Co w tym takiego dziwnego?
          >

          No ale tak czy owak dostaje info oraz zgode na wyjscie dziecka czyli tez zgode na zaplacenie. A w przypadku konsulatacji bedzie 20 glosow a kazdy inny i zmarnowany czas. Jeden powie ze jemu sie miejsce nie podoba inny ze no f way a inny wymysli co innego. Nauczyciele chyba idiotami nie sa i nie beda organizowac wyjsc zbyt drogich czy nieodpowiednich.
          • agni71 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 10:50
            > No ale tak czy owak dostaje info oraz zgode na wyjscie dziecka czyli tez zgode
            > na zaplacenie. A w przypadku konsulatacji bedzie 20 glosow a kazdy inny i zmarn
            > owany czas. Jeden powie ze jemu sie miejsce nie podoba inny ze no f way a inny
            > wymysli co innego.

            Mam trójke dzieci i z czyms takim sie nie spotkałam, zazwyczaj wszyscy akceptuja wycieczki zaproponowane przez nauczyciela, bywa, że inicjatywa i propozycja fajnej wycieczki wychodzi od rodzica, i nauczyciel bierze ją pod uwagę... Generalnie decyzje odnośnie wycieczek podejmowane są raczej szybko i sprawnie.
          • lily-evans01 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 11:17
            Nauczyciele chyba idiotami nie sa i nie beda organizowac wyjść zbyt drogich czy nieodpowiednich.

            Parki wspinaczkowe, gaje linowe itp. nie należą do specjalnie tanich, bo dla grupy potrzeba też iluś tam asekurujących pracowników. A jest to coś, co ma wartość stricte rozrywkową i tracenie godzin w ramach szkoły na to jest zbędne. Zwłaszcza, że sporo dzieci poznaje tego typu atrakcje w warunkach pozaszkolnych - np. modne jest robienie urodzin dziecięcych w takich miejscach (w tamtym roku np. moje dziecko było 3 razy na ściance wspinaczkowej w ramach imprez swoich rówieśników, a byłaby 4, tyle że zachorowała). Z kolei imprezy typu lekcje/warsztaty muzealne, lekcje muzyczne w filharmonii są kierowane tylko do grup szkolnych - i np. wolę, żeby dziecko tam poszło z klasą, bo jeśli idziemy indywidualnie na jakąś wystawę czy koncert, to absolutnie nie jest to samo.
            • najma78 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 11:25
              lily-evans01 napisała:

              > Nauczyciele chyba idiotami nie sa i nie beda organizowac wyjść zbyt drogich czy
              > nieodpowiednich.
              >
              > Parki wspinaczkowe, gaje linowe itp. nie należą do specjalnie tanich, bo dla gr
              > upy potrzeba też iluś tam asekurujących pracowników. A jest to coś, co ma warto
              > ść stricte rozrywkową i tracenie godzin w ramach szkoły na to jest zbędne.

              Czyli wychodzi na to ze nauczyciele sa idiotami? Szkola nie ma zadnego curriculum? Nie okresla sie jakie wyjscia/wycieczki sa odpowiednie/dostosowand i dopuszczone w odpowiednich grupach wiekowych? To naprawde rodzice musza przyjsc do szkoly i ustalac takie rzeczy, bo wiedza lepiej?
              • triss_merigold6 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 11:29
                Wycieczka teoretycznie powinna mieć cel dydaktyczno-poznawczy i powinna być dopasowane do programu danej klasy.
                Odgórnej listy miejsc obowiązkowych czy zakazanych nie ma. Każda szkoła, a w praktyce każdy wychowawca klasy proponuje wyjścia i realizuje je we własnym zakresie.
                • moofka Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 11:37
                  pamietam, ze na poczatku edukacji mojego dziecka to samo mnie oburzalo
                  i zdania nie zmienilam i uwazam tak samo jak Ty
                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,125287931,,wycieczka_szkolna_do_macdonalda_i_multipleksu.html?v=2

                  odnosnie wf - owszem sport to zdrowie
                  forma a jakiej polska szkola wf dzieciom podaje to porazka
                  moje na tylku nie usiedzi
                  a wf serdecznie nienawidzi
                  i ma z niego troje surprised
                  • triss_merigold6 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 11:41
                    W formę podawania wf nie wnikam, nie chcę się denerwować. Moje wf lubi, bo w ogóle lubi się poruszać, natomiast sporty konkretne we własnym zakresie załatwiamy.

                    Jeszcze od biedy bym zrozumiała, gdyby konkretny film był przyzwoitą ekranizacją lektury. Ok, niech cała klasa (wszystkie IV klasy) obejrzą sobie np. "Akademię Pana Kleksa", spoko. Ale wyjście na film disnejowski w czasie lekcji uważam za stratę czasu, do multipleksu w CH mogę syna wysłać z kolegą w sobotę.
                    • najma78 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 11:47
                      triss_merigold6 napisała:


                      > Jeszcze od biedy bym zrozumiała, gdyby konkretny film był przyzwoitą ekranizacj
                      > ą lektury. Ok, niech cała klasa (wszystkie IV klasy) obejrzą sobie np. "Akademi
                      > ę Pana Kleksa", spoko. Ale wyjście na film disnejowski w czasie lekcji uważam z
                      > a stratę czasu, do multipleksu w CH mogę syna wysłać z kolegą w sobotę.

                      Ekranizacje lektury to moga sobie obejrzec w klasie, po to sa tablice multimedialne. Natomiast wyjscie do kina na jakis inny film ma sens raczej jako nagroda.
                      • joa66 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 11:53
                        po to sa tablice multimedialne

                        Nie, nie po to.
                        • najma78 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 12:18
                          joa66 napisała:

                          > po to sa tablice multimedialne
                          >
                          > Nie, nie po to.

                          Owszem miedzy innymi po to wlasnie sa. Szkola zakupuje DVD ktore sluza przez lata, uczniowie maja okazje obejrzec ekranizacje lektur wg uznania nauczyciela. Oszczednosc czasu i pieniedzy. A film czysto rozrywkowy w kinie w ramach nagrod czemu nie.
                          • joa66 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 12:23
                            Książki się CZYTA, a ekranizacja powieści jest właśnie rozrywką.

                            Inną sprawą są sztuki teatralne - jeżeli nie ma możliwosci wizyty w teatrze , wtedy można je obejrzeć na DVD

                            I wtedy nie ma różnicy czy klasa je obejrzy w szkole, czyw kinie wa ramach godzin szkolnych.
                            • joa66 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 12:26
                              Poza tym wyjścia do kina, teatru , to nie tylko obejrzenie konkretnego filmu, ale wprowadzanie dzieci w uczestniczenie w życiu kulturalnym.
                            • najma78 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 12:59
                              joa66 napisała:

                              > Książki się CZYTA, a ekranizacja powieści jest właśnie rozrywką.

                              Oczywiscie ze sie czyta nigdzie nie napisalam zamiast. To chyba oczywiste ale przeliczylam twoja inteligencje, ktora widac spadla do niebezpiecznie niskiego poziomu z powdu twojej nieleczonej obsesji udowadniania ze u ciebie wszystko dziala super i wszystko lepsze.
                              >
                              • joa66 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 13:29
                                Nie najma , ja niczego nie udawadniam big_grin Jedynie utrudniam Tobie udawadnianie innymwink
                    • langsam Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 12:06
                      le wyjście na film disnejowski w czasie lekcji uważam z
                      > a stratę czasu,

                      Zależy, co nauczyciel potem z tym zrobi. Czy aby dzieci nie powinny poznać recenzji jako jednej z form tekstu?
                      • wuwujama Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 14:43
                        W 4 kl sp? Bez przesady. Recenzji nie ma w programie podstawowki. Nawet w gimnazjum chyba nie ma, dopiero w szkole sredniej.
                  • mamameg Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 11:51
                    A co konkretnie na wf-ie by satysfakcjonowało twoje dziecko? zumba? skoki spadochronowe? bo u nas w zasadzie przerobiono większość sportów zespołowych, pływanie, bieganie, skoki w dal, gimnastykę- ciężko mi sobie wyobrazić, że komuś lubiącemu się ruszać nic nie przypadło do gustu.
                    • moofka Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 11:55
                      moje dziecko od przedszkola trenuje karate i sztuki walki
                      swietnie plywa
                      jezdzi wyczynowo na hulajnodze
                      nie jest mistrzem swiata, ale normalnym ruchliwym dzieckiem
                      od wrzesnia wf to bieganie wokol boiska na czas, na rozne dystanse
                      w deszczu i blocie
                      po wf polowa klasy jest chora
                      rodzice przescigaja sie w zalatwianiu zwolnien
                      nie ma ani radosci ani motywacji do tak prowadzonych zajec
                      sportow zespolowych tez nie ma
                      co najwyzej cwicza dwutakt
                      • najma78 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 12:08
                        moofka napisała:

                        > moje dziecko od przedszkola trenuje karate i sztuki walki
                        > swietnie plywa
                        > jezdzi wyczynowo na hulajnodze
                        > nie jest mistrzem swiata, ale normalnym ruchliwym dzieckiem
                        > od wrzesnia wf to bieganie wokol boiska na czas, na rozne dystanse
                        > w deszczu i blocie
                        > po wf polowa klasy jest chora
                        > rodzice przescigaja sie w zalatwianiu zwolnien
                        > nie ma ani radosci ani motywacji do tak prowadzonych zajec

                        A dlaczego nie ma tej radosci i motywacji?
                        Moj syn (7l, 3kl) tez biega na zewnatrz, tez gdy pada, jest bloto (nie po kolana ani kostki oczywiscie i nie w ulewie) i jak najbardziej ma satysfakje bo zostal wybrany do druzyny szkoly w zwojej grupie wiekowej i byli na zawodach, przyniosl medal. Chory nie byl tak reszta grupy. Nikt zwolnien nie zalatwial.
                        Po szkole maja soccer i football jako klub ale w szkole w ramach zajec tez mieli. Moj syn nie lubi ale jakos nie narzekal tyle ze do klubu sie nie zapisal. Corka za to w szkole podstawowowej grala w druzynie szkolnej w football.
                        To rodzice placza nad tymi swoimii dziecmi jak im zle biegac w deszczyku itd stad i takie nastawienie.
                        • moofka Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 12:32
                          nie wiem dlaczego
                          moze kwestia prowadzacego?
                          w ubieglym roku mialam z nich bardzo duzo nieprzyjemnosci
                          otarlo sie o szkolnego pedagoga
                          jest zawzietym pajacem i stosuje mobbing
                          dzieci wf nie lubia
                          nic na to nie poradze
                          to ze nie jest jego ulubiencem mnie cieszy
                          dzieci ktore ciaga po zawodach traca caly dzien lekcyjny i maja zaleglosci
                          to 5 klasa i niestety materialu coraz wiecej
                          niech juz lepiej na matmie siedzi
                          a po lekcjach ma czas sie wyhasac
                        • natalia.nat Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 14:21
                          To, że Twój syn ma satysfakcję z biegania w deszczu i błocie to żaden argument. Może nie zapewniasz mu innych ciekawszych form aktywności i stąd ta radocha. Nie ulega wątpliwości, że jest wiele zastrzeżeń co do lekcji wf w szkołach (było o tym sporo wątków).
                      • mamameg Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 12:57
                        od wrzesnia wf to bieganie wokol boiska na czas, na rozne dystanse
                        > w deszczu i blocie
                        > po wf polowa klasy jest chora
                        > rodzice przescigaja sie w zalatwianiu zwolnien
                        > nie ma ani radosci ani motywacji do tak prowadzonych zajec
                        > sportow zespolowych tez nie ma

                        A to prowadzący kiepski, faktycznie macie nieciekawie ale nie rozciągajmy tego na wszystkie polskie szkoły. U nas się dzieciaki w V klasie tak wciągnęły w różne szkolne rozgrywki, że nawet te mało ruchliwe i kiepsko skoordynowane nie mogły się doczekać wf-u, rewanżów itd(nie jest to wyłącznie wersja mojego syna, wychowawczyni opowiadała)
                      • agni71 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 13:53
                        rodzicowi (i dziecku) nie dogodzisz - u nas za to dominują gry zespołowe...

                        z tym bieganiem to dziwne, która to klasa?
              • joa66 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 11:38
                Czyli wychodzi na to ze nauczyciele sa idiotami

                najma, Twoje obsesje można wyleczyć, naprawdę. Przysługuje Ci psycholog w ramach NHS?
                • najma78 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 11:50
                  joa66 napisała:

                  > Czyli wychodzi na to ze nauczyciele sa idiotami
                  >
                  > najma, Twoje obsesje można wyleczyć, naprawdę. Przysługuje Ci psycholog w ramac
                  > h NHS?

                  A tobie na NFZ jesli przysluguje to sie go nie doczekasz (kolejki) wiec zostaje ci prywtanie no i nie korzystasz (z wiadomych powpdow) stad i efekty jak widac.
                  • joa66 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 11:58
                    najma, wszyscy się smieją z Twojej obsesji na temat polskie szkoły. big_grin Proponuję, żebys zaczęła się martwic szkołami brytyjskimi, które (a) mają niższy poziom niż polskie (b) uczniowie są zagrozeni cyber bullyingiem chyba w największym stopniu na świecie.

                    p.s. różnica między Toba a mną jest taka, że ja nie łażę po angielskich , kanadyjskich etc forach, przekonując tambylców jak mają beznajdziejnie wink
                    • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 12:03
                      joa66 napisała:

                      > najma, wszyscy się smieją z Twojej obsesji na temat polskie szkoły. big_grin Proponuj
                      > ę, żebys zaczęła się martwic szkołami brytyjskimi, które (a) mają niższy poziom
                      > niż polskie

                      Nie ma już chyba w Europie szkół z poziomem niższym od polskich....

                      Ksiadz Anatol
                      • joa66 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 12:05
                        Są,
                      • mamameg Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 13:05
                        Nie ma już chyba w Europie szkół z poziomem niższym od polskich....

                        Chyba niewiele wiesz:
                        natablicy.pl/ranking-pearsona-2014-polska-chwalona-za-swiatowy-poziom-edukacji,artykul.html?material_id=536b66bcbb9d3a1d5663ff73#zamknij
                        • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 14:13
                          mamameg napisała:

                          > Nie ma już chyba w Europie szkół z poziomem niższym od polskich....
                          >
                          > Chyba niewiele wiesz:
                          > natablicy.pl/ranking-pearsona-2014-polska-chwalona-za-swiatowy-poziom-edukacji,artykul.html?material_id=536b66bcbb9d3a1d5663ff73#zamknij

                          O cholera... widzę UK na 6 pozycji, z dala przed Polską, a koleżanka napisała trochę wyżej, że szkoły w UK to do d*py w porównaniu z polskimi.

                          Komu wierzyć? Jak żyć?

                          Ksiadz Anatol
                          • joa66 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 14:29
                            obejrzyj sobie wyniki PISA np:

                            www.oecd.org/pisa/keyfindings/pisa-2012-results-overview.pdf
                            itd.

                            Jeżeli to Ci ułatwi życie to... Poziom edukacji ( w skali europejskiej) nie zależy od kraju , tylko od rodzaju szkoły. Upraszczając - szkoła masowa w kiepskiejd zielnicy zawsze będzie miała niższy poziom od szkoł mniejszej w dzielnicy tzw dobrej. p.s. Abslwenci polskich liceów radzą sobie znakomicie na uczelniach brytyjskich.
                          • niegomezza Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 15:39
                            Bo polskie szkoły dobrze wypadły w jednych badaniach, a w drugich i trzecich - mocno średnio. Pearson bierze pod uwagę wszystkie trzy.
                            • joa66 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 15:43
                              Ale weź też pod uwagę wiek badanych - polskie dzieci zyskują z "wiekiem"
                              • joa66 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 15:47
                                p.s. nie ma 100% obiektywnej metody zbadania poziomu szkół (przynajmniej do tej pory). Wszystkie wspomnanie badania to dane orientacyjne. I Polska wypada w nich nieźle , pewne rzeczy mamy słabsze niż np wspomniane UK, inne lepsze.
                              • niegomezza Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 17:11
                                polskie dzieci zyskują z "wiekiem"

                                Albo tracą: tims i pirls badały rocznik 2001, a pisa 1996..
                                O ile dobrze rozumiem bada się różne zakresy umiejętności i najczęściej kraje dobrze wypadające w jedych badaniach w drugich osiągają znacznie mniej. Zresztą miejsza o to - wyjaśniam rozbieżność wyników wskazaną przez Najstarszego.
                                • joa66 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 17:46
                                  Czyli PISA badała dzieci starsze? Czyli jednak z wiekiem polskie dzieci "zyskują"?

                                  W sumie nieistotne - podobne badania to dane orientacyjne i niepokój powinno wzbudzić albo wleczenie się w ogonie w każdym badaniu (lub odwrotnie - szczyt listy we wszystkich badaniach powinien budzić radość)
                                  • niegomezza Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 19:27
                                    Nie wiem, czy zyskują, czy przeciwnie, bo to nie był ten sam rocznik, więc twój wniosek jest równie nieuprawniony jak stwierdzenie, że poziom edukacji leci w dół i w efekcie młodsze roczniki uzyskują znacząco gorsze wyniki. Dzieci urodzone w 2001 uczyły się czegoś trochę innego niż te urodzone w 1996. Ale można też podejrzewać, że dziedziny sprawdzane przez tims stoją w Polsce słabiej, niż badane w ramach pisa, albo że najistotniejsze są jeszcze inne kwestie, np. waga wyników najslabszych lub najlepszych. Jak cię to interesuje to tu nauczyciele matematyki opiniują mocno krytycznie wyniki badań osswiata.pl/sterna/2013/12/04/pisa/
                                    • joa66 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 19:43
                                      Nie wiem, czy zyskują, czy przeciwnie, bo to nie był ten sam rocznik, więc twój wniosek jest równie nieuprawniony jak stwierdzenie, że poziom edukacji leci w dół i w efekcie młodsze roczniki uzyskują znacząco gorsze wyniki.

                                      Chyba się nie rozumiemy. Badania odnoszą się do różnych grup wiekowych - PISA to chyba 15 latki, tims dotyczy chyba dzieci młodszych. Ergo można by się pokusić o wniosek, że edukacja w klasach I-III jest gorsza niż ta późniejsza w PL , a np w UK odwrotnie.

                                      Oczywiście wszystko to są oceny umowne i każde badanie ma słabe strony (tak, PISA też), ale z drugiej strony nie można wpadać w paranoję - dopóki PL miała słabe wyniki w PISA było to badanie szanowane i uznawane. Zachwytom nad Finlandią nie było końca. Kiedy tylko PL zaczęła dobijać do czołówki, nagle "okazało się", że to badanie nic nie warte.wink

                                      p.s. PISA, itd posiłkuję się w dyskusjach forumowych, natomiast na żywo mam do czynienia z dziećmi (czasami już dorosłymi dziećmi) z kilku systemów. Naprawdę polskie nastolatki wypadają świetnie na ich tlesmile Jedyne co ich różni to mniejsza pewność siebie, ale cóż się dziwić skoro każdy ich sukces jest zaraz komentowany, że to badanie było złe, skoro wynik mieli dobry wink Po prostu w wielu z nas jeszcze tkwi belferski duch "eee tam Kowalski, no zrobiłeś to zadanie, ale to łatwizna była"
                                      • niegomezza Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 20:54
                                        Wiem, że badane są różne grupy wiekowe, ale ponieważ tims był robiony dopiero drugi raz, a pisa objęła tylko starą podstawę programową, to twoje wnioski uważam za mocno naciągane. Jak jest naprawdę okaże się za parę edycji badań, zwłaszcza jeżeli Polska będzie robiła również tims dla 14 latków. Wtedy porównanie wyników obu badań będzie bardziej miarodajne.
                                        Przytoczeni nauczyciele, fachowcy, mają o pisie jak najgorsze zdanie i raczej nie płynie ono z chęci deprecjonowania osiągnięć uczniów. Argumenty wysuwane wobec badań, jak ten z odwrotną korelacją wysokich wyników w pisa z niskim zainteresowawniem naukami ścisłymi, czy sztucznie zwiększoną wagą każdego punktu u najsłabszych uczniów robią wrażenie. Tims oceniają wyżej, ale nie analizują go tak skrupulatnie, i chyba zainteresowani są raczej starszymi uczniami.
                                        • joa66 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 21:06
                                          Ok, możemy się umówić na dyskusje za kilkanaście lat wink

                                          A w tej chwili naprawdę nie jest źlesmile (na tle Europy i świata) Zwłaszcza jak spojrzymy się na nastolatków w wieku 15-18 lat - ci młodzi ludzie nie są gorzej wykształceni - często lepiej. I w zasadzie widać to i u "kujonów" i "klasy robotniczej"smile



                          • mamameg Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 16:04
                            Ja się odniosłam do tego co pisałeś, że nie ma gorszych szkół w Europie niż polskie.
                    • joa66 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 12:05
                      najma, wyglądasz na osobę bardzo niezadowoloną z życia, smutną i zestresowaną i na taka, która BARDZO chciałaby, żeby inni przypadkiem nie czuli się lepiej.

                      Żal życia, dziewczyno, zajmij mysli i czas czymś pozytywnym
        • rosapulchra-0 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 12:16
          iwoniaw napisała:

          > Przecież te wyjścia nie są za darmo, nie można zmusić rodziców do płacenia za k
          > ino czy wycieczkę. Oczywiście, że nauczyciele powinni (i robią to) pytać, czy r
          > odzice (a przynajmniej większość) się zgadzają na zapłacenie określonej kwoty.
          > Jeśli ktoś się nie zgadza, to dokładnie jak piszesz - dziecko idzie na lekcje z
          > klasą równoległą, no ale jeśli nie zgadza się więcej niż jeden-dwóch rodziców,
          > to organizowanie wyjścia traci sens. Co w tym takiego dziwnego?
          >

          I właśnie dlatego rodzice dostają list ze szkoły informujący o wycieczce i albo się na to godzą, albo nie. Mają zawsze w liście formułkę, gdzie zaznaczają opcję, która im odpowiada i się pod tym podpisują, a dziecko oddaje list nauczycielce.
          • triss_merigold6 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 12:18
            A jeśli zgody nie wyrazi np. 1/3 rodziców?
            • najma78 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 12:23
              triss_merigold6 napisała:

              > A jeśli zgody nie wyrazi np. 1/3 rodziców?

              no to 2/3 0ojedzie albo pojdzie a 1/3 nie.
              U mnie zazwyczaj wszyscy jezdza, z wyjatkiem pojedynczych przypadkow i tych ktorzy maja zle zachowanie (ale to raczej nie w mlodszych klasach)
            • niebieskie.kwiatki Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 12:36
              To pojadą chętni, reszta zostanie w szkole. Ewentualnie zaproponuj cos, co spodoba sie np. 4/5 rodziców bardziej niż kino.
              • triss_merigold6 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 12:42
                Podpowiem Ci:
                - wtedy nie pojedzie nikt, bo w wielu miejscach cena wstępu/lekcji dla grupy (czyli niższa niż normalnie), zaczyna się od 20 osób.
                - tam, gdzie niezbędny jest wynajem autokaru główny koszt wycieczki to właśnie transport i zupełnie inaczej rozkłada się cenowo np. na 14 osób, a inaczej na ponad dwadzieścia.
                • niebieskie.kwiatki Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 12:51
                  Zabierz głos i sprawdź jak sie to skończy, rodzice albo cię poprą albo postukaja sie w głowę.

                  W Warszawie niezle działa komunikacja miejska, a i zniżki dla grup nie powalają, bo ile mozna zejść z biletu za kilkanaście złotych.

                  Zreszta jesli to dopiero pomysł, to pewnie okaże sie, ze realizacja w okolicach grudnia w związku z Mikolajkami czy tez w jakis luźniejszy dzień (np. Kiedy odpracowuja jakieś wolne)
                • najma78 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 12:52
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Podpowiem Ci:
                  > - wtedy nie pojedzie nikt, bo w wielu miejscach cena wstępu/lekcji dla grupy
                  >
                  (czyli niższa niż normalnie), zaczyna się od 20 osób.
                  > - tam, gdzie niezbędny jest wynajem autokaru główny koszt wycieczki to właśnie
                  > transport i zupełnie inaczej rozkłada się cenowo np. na 14 osób, a inaczej na p
                  > onad dwadzieścia.

                  Dlatego wlasnie nauczyciele musza planowac sensownie wycieczki nie tylko od strony nazwijmy to merytorycznej ale i ekonomicznej.
                • rosapulchra-0 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 14:34
                  Tris, ja też ci coś podpowiem - w UK są inne realia niż w Polsce.
                  • triss_merigold6 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 14:37
                    Ależ wiem, że są inne realia i dlatego nie bardzo rozumiem wtręty Najmy na temat organizacji wycieczek szkolnych w UK. Jeśli pragnie porównać doświadczenia ze szkół w UK, to jestem pewna, są odpowiednie fora dla emigrantów w pierwszym pokoleniu.
                    • gazeta_mi_placi Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 14:53
                      Ale tam tylko piszą gdzie po zasiłek, jak zalegalizować zamieszkanie w przyczepie kempingowej bo nie stać na wynajem zwykłego mieszkania (serio), jakim kurierem wysłać bagaż do Polski bo nie stać ich na podróż lotniczą wraz z bagażem (również serio sad ) i czy któraś po latach fizycznej pracy się wybiła wyżej sad
                      Smutne to są fora.
                      • ichi51e Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 21:33
                        Ej - ja tam tez wole autem/poczta poslac rzeczy jak mam duzo gratow zamiast przeplacac za nadbagaz. Odkad mi JAL 11 000/kg policzyl wole puscic paczke poczta morska i czekac 3 miesiace. Krakus to powienien chyba rozumiec.
                    • rosapulchra-0 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 15:26
                      Nie przeginaj, tris.
                    • najma78 Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 27.10.14, 15:46
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Ależ wiem, że są inne realia i dlatego nie bardzo rozumiem wtręty Najmy na tema
                      > t organizacji wycieczek szkolnych w UK. Jeśli pragnie porównać doświadczenia ze
                      > szkół w UK, to jestem pewna, są odpowiednie fora dla emigrantów w pierwszym po
                      > koleniu.

                      Tyle ze ja jeszcze niewiele napisalam o organizacji wycieczek szkolnych w uk za to rosa owszem.
          • czar_bajry Re: A cóż dziwnego, że nauczyciele konsultują? 28.10.14, 01:43
            Jestem na forum już kilka lat i coraz bardziej zadziwia mnie podejście co poniektórych forumek do życia/szkoły/dzieci.
            Weźcie te swoje dzieci wsadźcie w beczkę po śledziach i tam je trzymajcie, wystąpcie o nauczanie indywidualne i będzie ok...dla was bo dla dziecka raczej nie...
      • triss_merigold6 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:42
        Mogą mi nagwizdać. Szkoła nie zmusi mnie do zapłacenia za wyjście, które uważam za zbędne.
        • najma78 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:48
          triss_merigold6 napisała:

          > Mogą mi nagwizdać. Szkoła nie zmusi mnie do zapłacenia za wyjście, które uważam
          > za zbędne.
          To nie podpiszesz zgody i tyle. Dziecko pojdzie do szkoly i bedzie mialo zajecia. W czym problem?
          Moja corka nie wyjscia, na wycieczki jezdzic musi ale to bylo wiadomo od poczatku i sie na to swiadomie zgodzilismy.
        • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 11:56
          triss_merigold6 napisała:

          > Mogą mi nagwizdać. Szkoła nie zmusi mnie do zapłacenia za wyjście, które uważam
          > za zbędne.

          W prawie każdej społeczności znajdzie się tzw. wielki hamulcowy, który rozpie*rzy wszystkim pozostałym zabawę.....

          Ksiadz Anatol
          • ichi51e Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 21:35
            Dziecku to zapamietaja. Zawsze jest ten smetny kujon w kacie z wsciekla matka ktorego wszyscy na zapas unikaja.
            Ja uwazam ze szkola jest po pierwsze do nauki zycia w spoleczenstwie/ integracji dwa do nauczeńia sie uczyc. Reszta to sa detale.
    • wtopek Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:45
      A dlaczego do pani będziesz mówić po angielsku? Aby zrobić na niej wrażenie znajomoscią języków?
      • najma78 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:49
        wtopek napisał:

        > A dlaczego do pani będziesz mówić po angielsku? Aby zrobić na niej wrażenie zna
        > jomoscią języków?
        >
        big_grin
      • rosapulchra-0 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 15:28
        wtopek napisał:

        > A dlaczego do pani będziesz mówić po angielsku? Aby zrobić na niej wrażenie zna
        > jomoscią języków?
        >

        http://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gif
    • pade Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 10:46
      Moja córa w V klasie ma bardzo dużo wyjść. M.in. do Czekoladziarni czy Manufaktury słodyczy, ale tez do : filharmonii, teatru, opery, Humanitarium, na wystawę Matejki, Picassa i da Goyi, na squasha i do aquaparku. Wszystkie wyjścia są darmowe, bo we Wrocławiu (tym, w którym tak fatalnie się żyjetongue_out) ma miejsce akcja Szkoła w mieście. Więc nie płacimy nawet za bilety komunikacji miejskiej.
      I nie szkoda mi zajęć w szkole nic a nicsmile
    • lily-evans01 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 11:02
      Masz zupełną rację.
      A tego typu wyjścia to ewentualnie wtedy, kiedy zwyczajowo i tak za bardzo nie prowadzi się normalnych lekcji - typu dzień wagarowicza, dzień dziecka, wyjście ze szkoły na okoliczność egzaminu klas VI itp.
      • lily-evans01 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 11:11
        BTW, u nas PIERWSZAKI w ramach szkoły szły np. do teatru dziecięcego, do opery na widowisko baletowe dla dzieci, na lekcję muzealną, na lekcję muzyczną do filharmonii itp.W kinie na "Jak wytresować smoka 2" byli w ostatnim tygodniu szkoły, kiedy frekwencja spadła o jakieś 30%. Jednodniowe wycieczki łączyły edukację i zabawę - np. skansen Wikingów, gospodarstwo ekologiczne, stacja rolnicza ostatnio. Tak było i jest w każdej z naszych szkół, a to już trzecia tongue_out. Dodam, że te lekcje muzealne/muzyczne były połączone też z różnymi formami zabawy i wszystkim dzieciom się podobały, więc i tak można się integrować.
        Od IV klasy będą wycieczki krajoznawcze w dalsze rejony Polski, przede wszystkim Warszawa i Kraków (i rekolekcje wyjazdowe wink ).
        • najma78 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 11:27
          lily-evans01 napisała:

          > BTW, u nas PIERWSZAKI w ramach szkoły szły np. do teatru dziecięcego, do opery
          > na widowisko baletowe dla dzieci, na lekcję muzealną, na lekcję muzyczną do fil
          > harmonii itp.W kinie na "Jak wytresować smoka 2" byli w ostatnim tygodniu szkoł
          > y, kiedy frekwencja spadła o jakieś 30%. Jednodniowe wycieczki łączyły edukację
          > i zabawę - np. skansen Wikingów, gospodarstwo ekologiczne, stacja rolnicza ost
          > atnio. Tak było i jest w każdej z naszych szkół, a to już trzecia tongue_out. Dodam, że
          > te lekcje muzealne/muzyczne były połączone też z różnymi formami zabawy i wszy
          > stkim dzieciom się podobały, więc i tak można się integrować.
          > Od IV klasy będą wycieczki krajoznawcze w dalsze rejony Polski, przede wszystki
          > m Warszawa i Kraków (i rekolekcje wyjazdowe wink ).
          >
          to brzmi sensownie, czemu wiec we wszystkich szkolacha tak nie jest?
          • triss_merigold6 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 11:31
            Bo nie ma żadnych odgórnych precyzyjnych wytycznych i każda szkoła, a w praktyce każdy nauczyciel, realizuje wyjścia/wycieczki we własnym zakresie za zgodą i przy współpracy rodziców. Ostatecznie to rodzice muszą zapłacić i kilkoro musi zgłosić się jako opieka.
            • najma78 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 11:44
              triss_merigold6 napisała:

              > Bo nie ma żadnych odgórnych precyzyjnych wytycznych i każda szkoła, a w praktyc
              > e każdy nauczyciel, realizuje wyjścia/wycieczki we własnym zakresie za zgodą i
              > przy współpracy rodziców. Ostatecznie to rodzice muszą zapłacić i kilkoro musi
              > zgłosić się jako opieka.

              Nauczyciele nie ucza przedmiotow wg wlasnego widzimisie, nie konsultuja z rodzicami ani oczekuja propozycji zadan, prawda? Z wycieczkamo powinno byc tak samo, sensownie pod wzgledem dydaktyczno-rozrywkowym i finansowym. Nikt tego nie kontroluje np dyrekcja?
          • guderianka Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 14:38
            bo dziecko Lily chodzi do szkoły prywatnej
            • lily-evans01 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 17:00
              Ale myślisz, że w szkołach publicznych jakieś gorsze czy głupsze wycieczki wybierają? big_grin big_grin big_grin.
              Zawsze mi się wydawało, że wprost przeciwnie - rodzice nie przełkną każdej bzdurki, bo nie wszyscy mają na to kasę.
              Mam znajomych z dziećmi w publicznych szkołach w naszym mieście, nie słyszałam o specjalnych wyprawach do galaxy do mcdonalda albo na ściankę wspinaczkową wink.
              • guderianka Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 19:34
                jasne
                tego co napisałaś, że córka miała w ciągu trzech lat moje dwie córki nie miały w okresie dłuższym
                Pleciuga, koncerty ( w szkole), kino, jednodniowa wycieczka, Muzeum Techniki (ale ile można)
                finito
                • lily-evans01 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 21:08
                  Bo to też pewnie zależy od tego, ile rodzice są w stanie przeznaczyć na te kulturalne atrakcje.
                  W naszej I szkole te atrakcje były przeważnie w ramach czesnego (toteż nie było ich jakoś strasznie dużowink ), w II pani wołała sobie co semestr na wyjścia klasowe po 100 zł od głowy. Nie czepiałam się, bo jak widzisz były sensowne, a i trochę zabawowe też. W obecnej szkole płacimy za każde wyjście z osobna - na razie była już Pleciuga i wycieczka do stacji rolniczej (w ciągu niecałych 2 tygodni mi się dziecko załapało), w tym semestrze będzie chyba jeszcze ta rewia na lodzie w grudniu.
                  Ale zauważ, że Wasze wyjścia też były sensowne, chociaż z mniejszym rozmachem może.
                  Na małpi gaj czy jakiś słaby filmik bym się chyba też nie zgodziła, tak jak Triss - chyba, że to właśnie jest dzień dziecka, egzaminy 6-klasistów itp, więc zwyczajowo i tak lekcji się nie robi.
                  • guderianka Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 21:14
                    Na rewię na lodzie też idą.

                    Ja...w sumie nie wiem co to ten małpi gaj więc się w tym temacie nie udzielam

                    A sensowne to były wyjścia w zerówce, gdy pani zabrała dzieci na...rynek i uczyli się o owocach i warzywach wink
                    • lily-evans01 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 21:28
                      big_grin big_grin big_grin

                      A ja do dzisiaj pamiętam takie wspaniałe wyjście klasowe w podstawówce, do fabryki czekolady!!! Gryf to chyba się nazywało. I dawali po tabliczce takiej świeżej czekolady, i na miejscu można było jeść. A to było w czasach, kiedy dobra czekolada była raczej deficytowa big_grin.
                      • guderianka Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 21:33
                        ja z podstawówki z kolei najbardziej pamiętam zwiedzanie farbyki papieru w Skolwinie...było mega!
    • novanicka wyjmij kijek 27.10.14, 11:23
      Triss smile

      Nasza pani organizuje wycieczki rowerowe (bez rodziców i z rodzicami) i pikniki (także z udziałem rodziców), dzieciaki zabiera na górkę (na sanki) i teraz też idą do kina, przy czym na film i jakąś lekcję w kinie (nie pamiętam o czym).

      Oczywiście odwiedzają wszelkie Koperniki, muzea, teatry, wystawy ale też gospodarstwa (np. ostatnio piekli chleb i tarzali się w sianie).
      W zeszłym tyg. byli w Łazienkach na grach terenowych (czyli zabawa, połączona z nauką i różnymi opowieściami).

      Wszystko służy i nauce i socjalizacji. Pani ma zawsze dla nich jakąś opowieść, związaną z danym tematem przewodnim wycieczki a potem piszą streszczenia.
      Uwielbiam wycieczki wszelkiej maści a nasza pani może ich zabierać gdzie tylko zechce, bo ufam jej doświadczeniu pedagogicznemu.

      Małpi gaj? Muszę zapodać na zebraniu! Super pomysł.

      • ewa_mama_jasia Re: wyjmij kijek 27.10.14, 11:53
        Oczywiście odwiedzają wszelkie Koperniki, muzea, teatry, wystawy ale też gospodarstwa (np. ostatnio piekli chleb i tarzali się w sianie).
        W zeszłym tyg. byli w Łazienkach na grach terenowych (czyli zabawa, połączona z nauką i różnymi opowieściami).

        No ale klasa dziecka Triss NIE BYŁA. Jeśli wycieczki wyglądałyby jak u Twojego dziecka, to ok, jedno więcej wyjście do kina, szczególnie na Dzień Dziecka czy Mikołajki czy 21 marca - pewnie byłoby ok. Ale organizować jedyną na jakiś czas wycieczkę i to do kulkowni czy kina też mi się wydaje bez sensu.
        • novanicka Re: wyjmij kijek 27.10.14, 12:03
          ewa_mama_jasia napisała:
          > No ale klasa dziecka Triss NIE BYŁA. Jeśli wycieczki wyglądałyby jak u Twojego
          > dziecka, to ok, jedno więcej wyjście do kina, szczególnie na Dzień Dziecka czy
          > Mikołajki czy 21 marca - pewnie byłoby ok. Ale organizować jedyną na jakiś czas
          > wycieczkę i to do kulkowni czy kina też mi się wydaje bez sensu.

          Bo jak na zebraniu siądzie taka Triss (czy inna mama) i powie, że się po prostu nie zgadza, nie dając konstruktywnych pomysłów czy rozwiązań to nie dziwi, że pani ciężko przychodzi organizowanie wycieczek.
          A może uzgadniała to z dziećmi? Na zasadzie: dzieci, głosujemy (a wiadomo, że dzieciaki nie wymyślą lekcji muzealnej).

          Jeden nie chce teatrów, inny wycieczek autokarowych, jeszcze inny parków rozrywki.
          Siądą i protestują, albo jojczą, że za daleko, że za drogo, że za zimno albo za gorąco, albo że im jedyna lekcja historii przepadnie.

          Jak ja się cieszę, że w tej materii mamy mocno ogarniętych rodziców i nie są hamulcem inicjatywy.
          • triss_merigold6 Re: wyjmij kijek 27.10.14, 12:08
            Biorąc pod uwagę, że ileś wyjść klasowych od zerówki organizowałam i szłam jako opieka, to słabo trafiłaś. Ba, szukałam tak żeby wejście/udział w danym terminie był za złotówkę/inną symboliczną kwotę, żeby jak najmniej obciążać rodziców kosztami.

            Natomiast nie zgadzam się na małpi gaj czy disnejowskie kino, lekcja w Muzeum narodowym czy Wilanów czy skansen z lekcją - jak najbardziej.
          • ewa_mama_jasia Re: wyjmij kijek 27.10.14, 12:09
            W klasie mojego dziecka też są na szczęście ogarnięci rodzice. I w sumie w tej kwestii niegłupia nauczycielka. Wyjścia proponuje tematycznie edukacyjne, rodzice nie oponują, sami twórczo rozwijają pomysły. W tym roku dzieci były w teatrze (lektura tegoroczna), na całodniowej wycieczce w gospodarstwie ekologicznym i w firmie cukierniczej. W zeszłym roku i w poprzednim na lekcjach w kilku muzeach, w teatrze itp. Jeśli np. trójka klasowa zaproponuje na Mikołajki kino, nie będzie problemu. Ale gdyby klasa miała wychodzić tylko do kina czy MacDonalda, też postawiłabym weto.
          • najma78 Re: wyjmij kijek 27.10.14, 12:21
            novanicka napisała:

            > ewa_mama_jasia napisała:

            > Jeden nie chce teatrów, inny wycieczek autokarowych, jeszcze inny parków rozryw
            > ki.
            > Siądą i protestują, albo jojczą, że za daleko, że za drogo, że za zimno albo za
            > gorąco, albo że im jedyna lekcja historii przepadnie.
            >
            > Jak ja się cieszę, że w tej materii mamy mocno ogarniętych rodziców i nie są ha
            > mulcem inicjatywy.

            Do tego rodzice wogole nie sa potrzebni a sensowni nauczyciele. Gorzej gdy ani rodzice ani nauczyciele tacy nie sa.
            • kocio_007 Re: wyjmij kijek 27.10.14, 12:43
              Triss na Boga, uspokój sie, bo tak pianę bijesz, ze sie wymydlisz zaraz. Typowy problem z d...y.
              W pracy jesteś? To do roboty, a nie na koszt podatnika bąki zbijasz cały i dniami. U mnie, prywatnego pracodawcy, jakbym tylko cię rozpracowała, co tak naprawde porabiasz w godzinach pracy, wylecialabys na kopach przy pierwszej okazji. No ale państwowe to wiadomo, niczyje. Chociaz i to do czasu smile
              • moofka Re: wyjmij kijek 27.10.14, 12:47
                ciekawy przyklad wirtualnego urojenia
                internetowa fabrykantka łaja internetową pracownice za siedzenie w internecie big_grinbig_grin
                • kocio_007 Re: wyjmij kijek 27.10.14, 12:58
                  Jakiego urojenia? Moze twojego smile
                  Triss nie jest moją pracownica na szczęście, długo by nią zresztą nie pobyła smile
                  Nie jestem fabrykantką, ale zatrudniam ludzi. Płacę im za ich pracę, nie za siedzenie w necie. Oczywiscie, mogą coś wrzucić na fejsa i z internetu korzystają, ale na Boga, nie non stop, jak Triss smile
                  Która szaleje nie tylko na ematce.
                  • bi_scotti Give (yourself!) a chance :) 27.10.14, 13:07
                    Triss, zadalas pytanie czemu dydaktycznemu sluza wycieczki, ktore budza Twoje watpliwosci (malpi gaj, kino z questionable filmem etc.) - sluszne pytanie. Jesli/gdy nauczycielka zaproponuje w czase zebrania rodzicow takie wyjscie - zadaj to pytanie. Ale be open! Zamiast sie z gory najezac, ze bez sensu, ze nie pozwolisz, ze no fucking way i inne takie, daj sobie (i pani, i dzieciom) szanse na konwersacje z ta nauczycielka. Bo moze w tym szalenstwie jest metoda. I moze ta nauczycielka ma faktycznie jakis pomysl na (oczekiwane przez Ciebie) dydaktyczne wykorzystanie wyjscia, ktore Tobie sie na pierwszy rzut oka wydaje wylacznie forma socjalnej gumy do zucia. Zanim nie uslyszysz argumentow od doroslego partnera/pomyslodawcy wyjscia (nauczycielka), nie ma sie co nakrecac, bo skonczysz jak ten, co chcial pozyczyc sekator. Give yourself a chance! Cheers.
                  • moofka Re: wyjmij kijek 27.10.14, 13:11
                    co kogo obchodzi kogo zatrudniasz?
                    co to wnosi do dyskusji, czy triss jest twoim pracownikiem?
                    • kocio_007 Re: wyjmij kijek 27.10.14, 13:31
                      A o czym tu dyskutować ( vide temat)? Problem z d..y i z nudów. To proponuję, zeby Triss wzięła sie do roboty czy zajęła czymś sensownym. To będzie najlepsze remedium na jej "problem".
    • lilly_about Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 12:38
      Faktycznie masz kryzys wieku średniego.
    • kropkacom Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 13:06
      Zastanawia mnie czemu twój problem, który w sumie problemem nie jest, ma kogoś interesować. I zawsze jest ta kasa... Może to ona jest problemem?

      Raz na ruski rok dziecko może iść z klasą do kina i małpiego gaju. W ramach integracji klasy w innym otoczeniu. Nie musi chodzić tylko o edukację. Chyba to nie jest jedna wycieczka w roku zresztą? Jest?
      • wuwujama Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 14:52
        Tylko dlaczego na te integrujace wycieczki dzieci nie chodza w ostatnim tygodniu roku szkolnego, kiedy nie ma juz planowych lekcji, w dni testow, dzien wagarowicza, dzien dziecka, mikolajki, dni miedzy swietami tworzace dlugi weekend czyli dni ktore i tak sa luxniej traktowane przez nauczycieli? Jaki sens tracenia przez dzieci calego dznia lekcji (5-6) w tym historii, ktora jest raz w tygodniu, by wybrac sie do kina czy malpiego gaju? Chyba tylko taki, by zwolnic nauczycieli z koniecznosci tlumaczenia dzieciom nowych tematow i zadan, a przerzucic ta prace na rodzicow.
        • ichi51e Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 21:38
          Po choine mialyby sie integrowac zaraz PRZED wakacjami? uncertain
          • triss_merigold6 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 21:58
            Nie przed wakacjami? Proszę, są 3 dni rekolekcji bez zajęć lekcyjnych, w naszej szkole całkowicie bez zajęć. 3 dni psu pod ogon. Wtedy mogą iść w dowolnie rozrywkowe nieedukacyjne miejsce, niczego nie stracą.
            • kropkacom Re: Cel wycieczek szkolnych 28.10.14, 06:39
              Rekolekcje to rekolekcje, nie? Chyba wtedy do kina katolickich dzieci i innych (tych co siedzą w szkole w czasie religii w bibliotece) się nie gna. big_grin Bądź poważna.
        • kropkacom Re: Cel wycieczek szkolnych 28.10.14, 06:37
          > Tylko dlaczego na te integrujace wycieczki dzieci nie chodza w ostatnim tygodni
          > u roku szkolnego, kiedy nie ma juz planowych lekcji, w dni testow, dzien wagaro
          > wicza, dzien dziecka, mikolajki, dni miedzy swietami tworzace dlugi weekend czy
          > li dni ktore i tak sa luxniej traktowane przez nauczycieli?

          Nie wiem. Może akurat idą w luźniejszy dzień. O sensie takiego wychodzenia z klasa napisałam wyżej.

          > Chyba tylko taki, by zwolnic nauczy
          > cieli z koniecznosci tlumaczenia dzieciom nowych tematow i zadan, a przerzucic
          > ta prace na rodzicow.

          No naprawdę... Gdybym była nauczycielem, wolałabym siedzieć w szkole z małolatami i zadawać te zadania domowe big_grin, niż gnać z nimi do kina.
    • wuwujama Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 14:57
      Calkowicie zgadzam sie co do bezsensownosci wielu wyjsc szkolnych czy pomyslow na nie. Niestety nauczyciele czesto ida po najmniejszej lini oporu, bo przeciez do wycieczki czy lekcji muzealnej musieliby sie przygotowac, powolujac sie na to, ze dzieci chca isc. Pokazcie mi dziecko, ktore zamiast siedziec na lekcjach nie wolaloby siedziec w kinie zajadajac sie popcornem i popijajac cole? Tylko zapominamy, ze szkola nie sluzy rozrywce ale nauce. To czego dzieci nie opanuja w szkole, beda musieli zrobic w domu przy pomocy rodzicow.
      • iwles Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 16:28

        chyba akurat jest dokładnie odwrotnie, do lekcji muzelanej nauczyciel nie musi się wcale przygotowywać, bo prowadzone sa one przez pracownika muzeum, nauczyciel ma dzieci tylko doprowadzić na czas,
        to już więcej wysiłku od nauczyciela wymaga pilnowanie dzieci w tym małpim gaju.
    • iwles Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 15:54

      a ja sie cieszę, że zamiast durnowatych prezencików z okazji Mikołajek, dnia chłopaka, dnia kobiet, dziecka itd., klasa ma wspolne wyjście rozrywkowe, np. do kina, na pizzę, kręgle...
      Naprawdę aż tak dużo mają tych wyjść, że podnosi ci to cisnienie ? Ile razy w roku? raz ? dwa?
    • wimperga Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 16:11
      Kino i małpi gaj jako jedyny cel wycieczek szkolnych? To faktycznie marnie. Klasy moich dzieci (IV i III, podstawówka publiczna) zaliczyły kilka razy Zamek, Wilanów, Łazienki, CN Kopernik, różne muzea, biblioteki, w teatrze są raz-dwa razy na kwartał, raz w roku wycieczka do innego miasta/ciekawego miejsca (ostatnio Łódź i Płock, wcześniej Kazimierz i Farma iluzji), raz w miesiącu chodzą do różnych MDK-ów, oczywiście czasem idą do kina. Ogólnie często wychodzą i to jest ok.
    • lauren6 Re: Cel wycieczek szkolnych 27.10.14, 21:41
      4 godziny cholernych wf-ow i w tym miejscu przestalam czytac. Po co integracja, kultura, sport? Niech bedzie kaleka, ale dobrze zna jezyk. Lepiej poradzi sobie na zmywaku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka