28.10.14, 18:46
Dziś byłam u lekarza ,czekałam chwile w poczekalni i taką rozmowę podsłuchałam między panią i panem lat ok.65 :" kobiety dziś nie chcą rodzić dzieci ponieważ chcą robić karierę i pieniądze ,a ja urodziłam 5 dzieci ,pracowałam ,jedliśmy chleb ze smalcem i wszyscy żyjemy.Teraz też tak można ale im ciągle mało." Takie mają zdanie emeryci smile Po chwili zaczęła się skarżyć na niską emeryturę ...chyba jej na smalec nie starcza.
Obserwuj wątek
    • thea19 Re: U lekarza 28.10.14, 18:50
      po tekscie o niskiej emeryturze trzeba jej bylo rzucic tekst: jakby sie nie rozmnazala jak krolik i sie kariera zajela, to by i na kawior starczylo
    • gazeta_mi_placi Re: U lekarza 28.10.14, 19:18
      Pani miała rację, ale czemu dzieci jej nie pomogą? Chleb z domowym smalcem sama bym zjadła sad
      • loqia Re: U lekarza 28.10.14, 19:20
        Coś jak moja teściowa która ósemkę urodziła: kiedyś to się zostawiało niemowlaki z kilkulatkami w domu i z brzuchem w pole szło...
        • gazeta_mi_placi Re: U lekarza 28.10.14, 19:35
          Bo tak było, nikt się z sobą nie cackolił.
          • joaaa83 Re: U lekarza 28.10.14, 20:06
            Ale czy dawniej było lepiej?

            • roks30 Re: U lekarza 28.10.14, 22:01
              Tak tak, emeryci mają takie zdanie o młodych. Moja teściowa wielokrotnie daje mi do zrozumienia, ze jestem leniwa. Bo ona w moim wieku to miała 2 dzieci i chodziła do pracy i prała we frani i paliła w piecach i nosiła węgiel na 2 piętro w kamienicy. A ja nie dość, że jedno dziecko, nie chodzę do pracy, mam pralkę i o zgrozo zmywarkę, wszędzie jeżdżę samochodem, a drewno nosi mąż smile. Takie to są starcze bręczenia i tyle.
              • gazeta_mi_placi Re: U lekarza 29.10.14, 12:25
                Nie mniej jednak obiektywnie patrząc Twoja teściowa miała dużo trudniej niż Ty czy ja czy generalnie obecne pokolenie.
                Chciałabyś, zamieniłabyś się na noszenie węgla (choćby nawet tylko jedno piętro), brak pralki automatycznej, zmywarki, komunikację miejską lub nożną?
                Jedni 30-letni dziennikarze podjęli się eksperymentu by żyć (na tyle na ile było to możliwe bo kolejek w sklepach nie ma, ale bez pralki, zmywarki, w mieszkaniu w stylu PRL-u, kobieta twierdziła też że bez nowoczesnych środków na okres) jak za PRL-u rok i to opisywać.
                Mimo, że mieli łatwiej (kolejek w sklepach nie ma, więc ten punkt im odpadł) poddali się po niecałym pół roku.
          • maadzik3 Re: U lekarza 29.10.14, 08:30
            Aha, tylko pomijając wszystko inne (a całe szczęście że się zmieniło) to dziś za zostawienie kilkulatka z niemowlakiem na dłuższy czas człowieka by pewnie aresztowali a dzieci zgarnęli do domu dziecka
        • kamunyak Re: U lekarza 28.10.14, 22:46
          > Coś jak moja teściowa która ósemkę urodziła: kiedyś to się zostawiało niemowlak
          > i z kilkulatkami w domu i z brzuchem w pole szło...

          no, w pole to może i tak bo w miescie to ja nie pamiętam żeby ktoś z klasy miał 7 rodzeństwa. Z reguły to było 1, 2 to już góra.
    • niktmadry Re: U lekarza 28.10.14, 22:11
      Emeryci mieli kiedyś więcej czasu bo ematki nie było.
    • mamaemmy Re: U lekarza 28.10.14, 22:31
      alpenne napisał(a):

      ,a ja urodziłam 5 dzieci ,pracowałam ,jedliśmy
      > chleb ze smalcem i wszyscy żyjemy.Teraz też tak można ale im ciągle mało." Taki
      > e mają zdanie emeryci smile Po chwili zaczęła się skarżyć na niską emeryturę ...ch
      > yba jej na smalec nie starcza.

      Hmm..my teraz mamy po 1,góra 2 dzieci,więc ciesz się jak ci w jej wieku na smalec wystarczy..guzik ci dadzą studia,jak mało będzie robiło na twoją emeryturę.
      • maadzik3 Re: U lekarza 29.10.14, 08:28
        Emerytur dla naszego pokolenia nie będzie, ale to żadna tajemnica ani też nie ma to związku z ilością dzieci
    • tryggia Re: U lekarza 28.10.14, 22:34
      I ma rację. Teraz dla większości mlodych osób slowa "obowiazek" czy "poświęcenie" leżą w slownikach w okolicach "wstrętu" i "historii niwolnictwa". Ja, mnie, o mnie, dla mnie to nowe credo 20-30 latek. Smutne i krotkowzroczne.
      • anorektycznazdzira Re: U lekarza 28.10.14, 22:42
        > Teraz dla większości mlodych osób slowa "obowiazek" czy "poświęcenie" leżą w slownikach w okolicach "wstrętu" i "historii niwolnictwa"

        Bo tam ich miejsce. Chciane dzieci to radość i szczęście a nie "poświęcenie" czy inne przejawy przymusu.
        • malgosieczek Re: U lekarza 29.10.14, 00:11
          "Chciane dzieci to radość i szczęście a nie "poświęcenie" czy inne przejawy przymusu." - no jasne, dopóki się nie okazuje, że RÓWNIEŻ są z tym związane obowiązki i inne nieprzyjemne rzeczy. To jest sprzedaż wiązana i niektórzy sobie zdają z tego sprawę.
        • mayaalex Re: U lekarza 29.10.14, 08:33
          10/10
    • anorektycznazdzira Re: U lekarza 28.10.14, 22:39
      Jak słyszę p*****e o tym, że kobiety nie chcę rodzić co roku bo karierę robią, to mam skok adrenaliny i ślinotok.

      A co do mundrej emerytki, co jaktojaktojakto, przecież posiadanie stada dzieci ma zabezpieczać dobrobyt na starość, po to się to robi, no co się stało?!
      • klamkas Re: U lekarza 28.10.14, 22:49
        Niee... robiło się to bo tak było/tak Bóg przykazał/taka natura/tak los chciał itp. Bo w pewnych środowiskach to było naturalne i w ogóle nie było związane z planami na emeryturę.

        Moja babcia, matka 7-ga dzieci w swoje 70 urodziny powiedziała "Bóg podarował mi 20 lat, których ja nie widziałam wcześniej" - ona nie rodziła dzieci, by było jej dobrze na starość. Rodziła dzieci, bo taka była (w jej mniemaniu) kobieca natura: rodzić, póki jest się płodną. I w ogóle się nie spodziewała, że dożyje 70-ki, bo jej matka, jej sąsiadki umierały dużo wcześniej.
    • premeda Re: U lekarza 29.10.14, 08:03
      Jakby pani miała wtedy dostęp do antykoncepcji to też by 5-tki nie miała, a właśnie 1-no lub 2-je. I ta mityczna kariera to często praca na kasie w Biedronce lub biurowa na umowę zlecenie. U mnie najchętniej rozmnażają się (nie cierpię tego słowa) dziewczyny z produkcji z fabryk na strefie ekonomicznej. Ale one maja umowy o pracę, po macierzyńskim sobie spokojnie wracają do pracy i nikt nosem nie kręci, że dzieci urodziły; a w ciąży wszystkie siedzą na L4, bo to się firmie i im opłaca. Sama jak nie znajdę w najbliższym czasie czegoś lepszego na umowę o pracę to tak zrobię. I te ich niskie emerytury to też nie tak do końca, bo są emeryci i z 700zł ale i tacy z 3000zł, a pewnie co niektórzy to mają 7000zł jak w skeczu Neonówki. I wszyscy solidarnie narzekają, że panie niska emeryturka.
      • maadzik3 Re: U lekarza 29.10.14, 08:26
        Maksymalna jaką widziałam to 16.000 netto (21.000 brutto) - mundurowa dodam
    • solejrolia Re: U lekarza 29.10.14, 08:15
      rzeczywiście , jest taki pogląd. ale dla mnie to takie pierdzielenie.
      teraz zwykle nie chodzi o karierę, a po prostu o zwykłe utrzymanie się w robocie, bo nigdy nie wiadomo , czy po macierzyńskim będzie możliwość wrócić do pracy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka