jola-kotka
01.11.14, 23:35
Rano wybrałam się do Gryfic na grób teścia,potem przez całą drogę do wawy zastanawiałam nad tym jaki to ma sens wszystko.
Ja mam dużo szczęścia w życiu wszystkie moje tragedie ktoś zawsze rozwiązywał,w pewnym momecie trafiłam na człowieka,który bardzo dużo musiał przejść żeby moc być zemna tak na sto procent,ale był,trwał przy mnie,przeszliśmy razem przez mój rozwód,potem przez bardzo trudny okres mojej choroby. Kocham go nad życie. Dzisiaj kiedy tak jechaliśmy powiedziałam mu to co wyżej napisałam plus to,że po co to wszystko,dbamy o siebie,kochamy się,przechodzimy wspólnie przez jakieś tam dramaty a za chwilę może w nas walnac tir i to wszystko zostanie nam zabrane. Walczyliśmy o wspólne szczęście na chwilę bo jeśli my tego nie rozwalimy to los to zrobi. On się rozplakal ale taki jest tego typu sentymentalne wyznania moje go rozklejaja a ja.... No właśnie ja jestem rozbita bo to nie są jakieś tam gadki histeryczki tylko fakty,tak właśnie jednego dnia w jednej chwili 15 lat temu skończyła się sielanka życia mojej teściowej. Straciła męża.
Wszyscy mają jakieś plany,czegoś chcą od życia i po co jutro może już nas nie być,chyba lepiej żyć od tak z dnia na dzień bez planowania na co to komuś skoro to co tutaj stworzymy zostanie nam zabrane,ci których kochamy zostaną nam odebrani.