W sumie żaden tam problem, ale tak się zastanawiam, że to chyba to było jednak niegrzeczne... co myślicie.
Spotkanie z koleżanką w kawiarni, gadamy sobie, nagle podchodzi do stolika kobieta ze stolika obok, uśmiecha się, mówi "przepraszam, ale tak patrzę od kilku minut, a to ty!" do mojej koleżanki, okazało się, że to jej dawna znajoma z pracy. Rozmawiają sobie 2 minuty o jakichś tam sprawach, po czym ta kobieta żegna się i wychodzi, nawet na mnie nie patrząc. W sumie nie chodzi mi o to, że miałam zostać przedstawiona (choć pewnie wg sv powinnam była), ale jakoś dziwnie się czułam. One sobie rozmawiały w mojej obecności, a ta, która podeszła nie zaszczyciła mnie ani jednym spojrzeniem czy słowem, nie powiedziała "przepraszam, że wam przeszkadzam" czy coś w tym rodzaju. Czułam się jakaś taka przezroczysta

i to było chyba niezręczne. Gdybym to ja była na jej miejscu, na końcu zwróciłabym się także do tej obcej osoby z jakimś "cześć" czy "do widzenia", w końcu to nie manekin tam siedzi

mylę się?