Dodaj do ulubionych

Praca na okrągło

09.11.14, 14:33
Ja w nawiązaniu do wątku pani, która pracuje 7-8 godzin dziennie w tygodniu a w sobotę dodatkowo jeszcze 3 godziny i jest strasznie przepracowana. Niektóre forumki nawet wróżą jej, że za dwa lata umrze z tego przepracowania. Tyle tytułem wstępu a teraz do rzeczy. Pytanie jest do tych, które mają wolne zawody (tłumaczki, graficzki) i pracują na zlecenie lub umowę o dzieło. Wiadomo, że jak człowiek obrotny, to tych zleceń jest sporo. Zdarza się, że całymi tygodniami (a czasami miesiącami) trzeba tyrać od rana do wieczora (a nawet nocy) i zapomnieć o wolnym weekendzie. Jak sobie wtedy radzicie, żeby nie paść z przepracowania? Odrzucacie niektóre zlecenia? No a co, jak stały klient potraktowany z buta, obrazi się i poszuka kogoś innego? A co, jeśli za kilka miesięcy będzie bryndza i liczba zleceń spadnie?
Obserwuj wątek
    • serei Re: Praca na okrągło 09.11.14, 14:38

      Praca 8-9 godzin tez wykańcza! praca umysłowa, fizyczna wykancza psychicznie, fizycznie człowiek ciągnie bo przeciez jest weekend kiedy odetchnie , naładuje baterie i przygotuje sie na kolejny tyfzień, poza tym dla mnie tydzien pracy zonacza wyjście z domu o 6.30 odstawienie dziecka do szkoły, praca do 16, odbiór dziecka, zakupy, powrót do domu, obiad, porządki, lekcje, zabawa z dzieckiem i zaraz zaraz już 21? gdyby nie weekend to bym zwariowała po prostu!
      nie dziwię sie, że w tamtym wątku dziewczyna chce mieć zwyczajnie wolny weekend, odpoczywac tez trzeba umieć....
      • isa1001 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 14:44
        Odpowiedź ciutkę nie na temat. Bo pytanie było, jak radzą sobie z odpoczynkiem nieetatowe mamy, które o wolnym weekendzie mogą sobie pomarzyć. I też mają dom, rodzinę, obowiązki, bawią się z dziećmi, gotują obiady, robią zakupy.
        • serei Re: Praca na okrągło 09.11.14, 14:48

          no to nie doczytałam sorki smile
        • arista80 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 14:58
          Ja pracuję jako tłumacz i korepetytor. Nie mama jakiegoś szczególnego sposobu. Po prostu mam świadomość, że skoro sobie obrałam taki zawód to muszę wziąć pod uwagę to, że niestety czasem trzeba popracować do 3 w nocy i w weekendy. W zamian za to coraz częściej jedno zlecenie (gruba instrukcja obsługi) odpowiada wartości miesięcznej pensji i to w jakiś sposób kompensuje mi to, że po 18 nie mogę od tak wyłączyc komputera i iść do domu. Poza tym zaczęłam stosować selekcję klientów. Trzymam przy sobie tylko tych największych, którzy zapewniają mi ciągłość pracy i dają konkretne zlecenia (na konkretne sumy). Tym mniejszym odmawiam lub biorę tylko wtedy gdy mam wolny czas. Jak się obrażą to trudno - ja też muszę mieć czas na zrobienie takiego tłumacza, odpoczynek, czas dla siebie i rodziny. Robotę staram się zakończyć max w sobotę, tak by niedzielę chociaż mieć całą wolną. W praktyce różnie to bywa. No i mimo wszystko jak zdarza się, że w danym dniu mam mało lub wcale nie mam pracy to wykorzystuję ten czas dla siebie.
        • triss_merigold6 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 14:58
          Zwykle mogą wygospodarować czas w ciągu dnia, nie muszą dojechać do miejsca pracy na 8 rano i wracać po 16 codziennie.
          • arista80 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 15:10
            Właśnie wielu się wydaje, że skoro pracuję w domu to mogę łatwo zagospodarować czasem w ciągu dnia, trochę popracować, a trochę porobić w domu. W paktyce jest bardzo ciężko, gdyż zlecenia są grube i czasu bardzo mało. często jednocześnie robię po dwa zlecenia. Jakakolwiek dłuższa pauza, bo mam np. lenia skutkuje tym, że potem brakuje czasu chociażby na sprawdzenie i ewentualne poprawki.
      • majka003 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 15:52
        Ja pracowałam swego czasu: o 4.30 pobudka,o 6 z dzieckiem (4 letnim) już w autobus,przedszkole i na kolejny autobus do pracy. W sumie w jedna str.do pracy 2,5 g. Koniec pracy o 18 i droga powrotna,niania i do domku. W domu byłam po 20 lub 21.Gotowanie obiadu,ogarnięcie dziecka na śpiąco i spać. I tak funkcjonowałam z rok,później się przeniosłam bliżej do pracy,ale nie na długo. Zwolnienie z pracy a nowa praca jeszcze dalej od miejsca zam. No i na nowo wstawanie i tak przez 3 lata. W końcu przeprowadziłam się do miejsca pracy i ullgggaaaaa totalna. Soboty potrafiłam przespać prawie całe.
    • naomi19 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 14:54
      Staram się w środku dnia zrobić choć godzinkę przerwy, by zjeść coś słodkiego i polozyc sie. Choć jedno popołudnie wolne w tygodniu.
      Bardo dużo snu. W domu tylko kąpiel i do łóżka. Jem solidnie i zdrowo. Zrezygnowałam z kawy, zaczęłam używać zdrowych, ekologicznych produktów, ale też dużo mięs, owoców, warzyw.
      W domu porządki tylko raz na tydzień, a z grubsza nawet nie codziennie. Idealnie zorganizowany dzień- rozpisany na kalendarzu co do minuty. KONIECZNIE raz w tygodniu pilates- wycisza, laduje baterie na caly tydzien, wzmacnia organizm. Masaz, jak tylko zgram sie z druga masazystka.
      Tyle mi przychodzi do glowy.
      No i pocieszam sie, ze jak takie szalenstwo minie, to bede miala wiecej czasu i wszystko wroci no normy, u mmnie sa okresy normalne i szalone.
      • naomi19 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 15:03
        boze, cos cieplego a nie slodkiego big_grin
        • memphis90 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 20:55
          Głodnemu słodkie na myśli big_grin Ja też myślę "ciepły konkret", a ostatecznie ląduję z połową rogala z makiem w buzi...
    • rosapulchra-0 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 14:57
      Przez dekadę udzielałam korepetycji z matematyki. Lekcje zaczynałam średnio koło 12 - 14 po południu i wracałam do domu przed 23. W każdą sobotę i niedzielę zaczynałam lekcje o 7 - 8 rano i kończyłam ok. 23. W większości jeździłam do domów uczniów. Praca bardzo fajna i dająca dużą satysfakcję, ale.. zero życia osobistego i wieczne zmęczenie. Oczywiście po drodze zdążyłam urodzić troje dzieci i nie mieć ani jednego dnia urlopu macierzyńskiego. Dziś na 100% nie dałabym rady tak pracować - po prostu zdrowie by mi na to nie pozwoliło.
      • triss_merigold6 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 14:59
        Macierzyński Ci nie przysługiwał z tytułu braku ubezpieczenia?
        • rosapulchra-0 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 15:11
          A ty znowu mierzysz swoją miarką suspicious
          Oczywiście, że przysługiwał mi macierzyński - miałam zarejestrowaną DG - ale rodziłam dzieci we wrześniu (początek korków), koniec listopada (zaraz koniec semestru) i czerwcu (tuż przed egzaminami) i nijak nie chciałam i nie mogłam z pracy zrezygnować. Brak jednej lekcji to brak konkretnej kasy, a żyć z czegoś było trzeba. Poza tym nawet byłam w ZUSie, żeby złożyć wniosek o macierzyński, ale zostałam potraktowana jak złodziej, który okrada biedne państwo polskie, więc się obraziłam i tyle mnie widzieli.
          • noname2002 Re: Praca na okrągło 10.11.14, 09:33
            Brak jednej lekcji to brak konkretnej kasy, a żyć z czegoś było
            > trzeba. Poza tym nawet byłam w ZUSie, żeby złożyć wniosek o macierzyński, ale
            > zostałam potraktowana jak złodziej, który okrada biedne państwo polskie, więc s
            > ię obraziłam i tyle mnie widzieli.

            I po co kłamiesz? osobom na działalności gospodarczej, które regularnie płacą składki przysługuje normalny macierzyński i jest wypłacany zasiłek macierzyński(wysokość zależy od płaconej składki)
            • rosapulchra-0 Re: Praca na okrągło 10.11.14, 11:24
              A ty czytaj ze zrozumieniem, tak?
    • lauren6 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 15:00
      Pracowałam na umowie o dzieło (wolny zawód), obecnie pracuję na etacie (koło 9 godzin dziennie). I tego nie da się porównać. Z jednej strony etat daje poczucie bezpieczeństwa (ubezpieczenie zdrowotne, emerytura, macierzyński jakby kolejne dziecko się przytrafiło. Z drugiej to nieporównywalnie wyższy poziom stresu, odpowiedzialności i zadań na raz. Przy uod sama sobie byłam panem czasu, mogłam cały dzień się obijać i dopiero wieczorem nadrabiać robotę. I to był zazwyczaj 1 projekt, nad którym aktualnie pracowałam. Obecnie mam na głowie sprawy bieżące, ciągnę kilka projektów, w piątki wieczorem po prostu padam na twarz.

      W tamtym wątku chodziło głównie o poczucie zmęczenia autorki. Jeśli jej etat jest tak wykańczający jak np. mój to praca w weekendy to hardcore i można sobie zapracować na nerwicę, udar czy zawał serca w młodym wieku. Są pewnie zawody, w których może być inaczej.
      • isa1001 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 15:10
        Jeden projekt to luksus. A co, jeśli są 2-3 do zrobienia równocześnie i nie ma mowy o obijaniu się przez cały dzień, bo terminy gonią? A odpowiedzialność nie mniejsza niż na etacie. Etatowy może czasami coś spartolić a i tak pensje weźmie. Jak spartolisz zlecenie, to z forsą możesz się pożegnać i z klientem często też.
        • arista80 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 15:21
          Przy jednym to ja się nudzę. Zwykle ciągnę po dwa projekty. Czasem zdarza się po 3-4, ale to już takie maksimum. Muszą być jakieś bardzo krótkie albo proszę o dłuższy czas. I niestety terminy gonią i to bardzo. Musi być oddane na czas i najwyższa jakość. Parę razy jednak zaoponowałam i ja i powiedziałam wprost, że jeśli tak bardzo zależy im na czasie to musz liczyć się z tym, że jakość może być gorsza, bo tłumaczenie jest trudne i muszę mieć czas by się skupiić, ewentualnie skonsultować jak mam jakieś wątpliwości. O dziwo zgodzili się na przedłużenie i jeszcze potem wracali do mnie po kolejne tłumaczenia.
        • zuzi.1 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 17:32
          W dzisiejszych czasach jak etatowy cos spartoli to robi ze strachu po nogach, czy za chwile go nie zwolnia. Pytanie jeszcze co i za ile spartoli, jesli w robocie robi projekty o duzym ryzyku i wiazace sie z ogromnymi kwotami,plus dziennie ma po kilkanascie spraw roznej natury na glowie do zrobienia na cito, to w pt wieczor jest zmeczony wlasnie tak jak dziewczyna w tamtym watku, ze sie do zycia nie nadaje. Po dluzszym czasie takiej pracy nie jest w stanie sie zregenerowac fiz. i psych. w weekend i wowczas jest na rowni pochylej do wypalenia zawodowego i problemow ze zdrowiem.
      • zlotonaiwnych Re: Praca na okrągło 09.11.14, 15:24
        Przed urodzeniem syna tyrałam po 12- 14 godzin na dobę, praktycznie bez wolnego dnia w tygodniu - cena za swoją firmę, założoną od zera. Po porodzie bardzo zwolniłam, zwłaszcza latem, kiedy biorę sobie dłuuugie wolne i wyjeżdżam, niech się wali i pali. Pracę zaczęłam w szkole podstawowej, miałam 14 lat, musiałam sama sobie zarobić na różne rzeczy, taką miałam sytuację rodzinną, przez całe studia sypiałam po cztery - sześć godzin na dobę - teraz już pracuję dużo mniej, aczkolwiek zdarzają się dni, kiedy jestem w firmie i 16 godzin. Ale rzadko, szkoda mi życia. Wolę zarobić mniej, ale mieć czas dla syna, rodziny, dla siebie.
        • zuzi.1 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 17:35
          Chyle czola zlotonaiwnych, jestes silaczka smile
    • best_bej Re: Praca na okrągło 09.11.14, 15:24
      Pracuję na etacie i dorabiam po robocie. Czasem sa to 2h tygodniowo czasem 20. Różnie to bywa. Kiedys bralam wszystko jak leci teraz staram sie zeby to bylygodziny max 3 razy w tygodniu. Zmeczona bywam ale ja odpoczywać sama z sobie nie potrafię wiec wolę w tym czasie zarabiać. Ograniczylam liczbę zlecen tylko dlatego ze chłop się wscieka ze nie ma mnie w domu. Wiec dla swietego spokoju.
    • slonko1335 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 15:38
      Pracowałam na zlecenia/dzieła/na godziny i po prostu jak mi nie pasowało godzinowo/dniowo/czasowo to takich zleceń nie brałam jak mogłam sobie na to pozwolić oczywiście-jeśli nie mogłam orałam i tyle. Kwestia priorytetów i sytuacji.
    • capa_negra Re: Praca na okrągło 09.11.14, 16:14
      Mam nienormowany czas pracy.
      Od poniedziałku do czwartku pracuje po 12 godzin, w piątak max 6.
      I nie ma opcji, żebym pracowała w jakikolwiek dzień wolny, kiedyś muszę pożyć.
    • tol8 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 16:24
      Ja pracuje pn-pt na etacie po 8 godzin.W piątki mam dodatkowa fuchę na 1,5-2 h. W weekendy po parę godzin przeznaczam na wolontariat.
      Padam na pysk, nie dosypiam. Cóż- każdy ma wybór.
    • mayaalex Re: Praca na okrągło 09.11.14, 16:29
      pracowalam tak jako studentka i doktorantka, nie mialam wtedy rodziny i chcialam odlozyc troche kasy. Jesli ktos jest dobry to zazwyczaj po jakims czasie ma juz kilku-kilkunastu stalych klientow i wtedy moze inaczej rozkladac obciazenie praca. Potem z tlumaczen pisemnych przerzucilam sie na ustne, to juz jest inna bajka. Teraz pracuje na etacie i bardzo go doceniam, zwlaszcza przy dwojce dzieci. Czasem zaluje, ze nie moge wziac jakiegos zlecenia czy nadgodzin, zeby szybko zarobic na jakies dodatkowe wydatki ale z drugiej strony jestem zadowolona bo weekend zawsze mam wolny.
    • olikol Re: Praca na okrągło 09.11.14, 16:41
      Teoretycznie pracuję na etacie, w praktyce mogę przyjść do pracy o dowolnej przedpołudniowej godzinie i wyjść jak zrobię co należy bo mam skończyć zadanie a nie odsiedzieć ilość godzin. Efekt taki, że ciągle siedzę po godzinach, jak trzeba to w weekendy też, dodatkowe zlecenia robię wieczorami lub w weekendy, a czasem tak ciężko się za nie zabrać że tylko gardłowe terminy mnie mobilizują do wysiłku.
      Na początku kariery zawodowej pracowalam w firmie od 8 rano do 18 wieczorem non stop umysłowo, plus prawie godzinny dojazd, plus studia podyplomowe w weekendy. Byłam na skraju wyczerpania, ale byłam jeszcze młoda więc jakoś przeżyłam. tongue_out Teraz biorę tyle pracy, żeby się nie zmęczyć a jakieś podstawowe bezpieczeństwo finansowe jednak mieć. Trzeba być dobrze zorganizowanym. W obecnej pracy "etatowej" wkurza mnie to, że "wypada" do niej iść nawet jak wcale mi się nie chce w dany dzień pracować smile Z drugiej strony nie chcę pracować tylko w domu, to nie dla mnie.
    • anorektycznazdzira Re: Praca na okrągło 09.11.14, 17:10
      Praca naukowa, formalnie etat, realnie akord: 60-90% wypłaty pochodzi z projektów, które trzeba wykonać i rozliczyć. Gdybym ich nie prowadziła, zarabiałabym max 2100 na rękę. Realnie pracuję na ok. 1,5 etatu od 10 lat. Masę pracy wykonuję w domu z dzieckiem skaczącym po głowie lub wiszącym u nogi (raporty, publikacje, wnioski grantowe). Są to zarwane popołudnia, wieczory (w nocy nie jestem w stanie pisać z sensem), urlopy, przepracowane L4. Pracy laboratoryjnej do domu nie zabiorę, więc nieraz jadę wykonać niezbędną i nieprzestawialną część procedury w nocy, wieczorem, w sobotę, niedzielę, w święta, chora, na urlopie.

      Jak sobie radzę? Jestem zmęczona. Bardzo. Długo wytrzymywałam, bo sporo lat tak pracuję i dawałam radę, ale obecnie jestem przepracowana. W tym roku złożyłam komplet papierów na habilitację, rozliczyłam dwa duże granty- i odpuszczam niektóre projekty, o które mogłabym walczyć, obniżam nieco loty i nie robię aż tyle ile mogłabym zrobić. Odmawiam części zaproszeń, nie biorę niektórych studentów (wybieram perełki, tak tongue_out) Obiektywnie- i tak jest nieźle, moja pozycja zawodowa raczej się nie zawaliwink ale na początku tego lata doszłam do wniosku, że jeszcze pół roku tak popracuję i wyląduję w szpitalu. Robię sobie właśnie pół roku pracy na luzie. Pozbieram się i dalej na wysokie obrotywink
    • jagienka75 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 18:29
      ja napiszę inaczej.
      gdybym miała takie dochody, jak autorka wątku (4800 zł), palcem w bucie bym nie kiwnęła.
    • eo_n Re: Praca na okrągło 09.11.14, 20:41
      Dla mnie najważniejszy jest czas dla rodziny. Z wieku klientów, jakich miałam prowadząc własną firmę (i wtedy faktycznie rzadko odrzucałam jakiekolwiek zlecenia bez względu na koszty) został mi jeden konkretny. Owszem, jestem na każde zawołanie, ale te zawołania wink są dość przewidywalne. Pracuję mało.
    • memphis90 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 21:07
      Miałam taki okres, że pracowałam 8h dziennie plus dyżury- do 7-8 w miesiącu, czasem nocki, czasem 24h w weekend. I, wbrew temu, w co niektórzy wierzą, dyżur nie polegał na leżeniu brzuchem do góry i klikaniu na forum. Jak wtedy funkcjonowałam- sama nie wiem. Na pewno warczałam na wszystkich i na wszystko, w tygodniu zasypiałam o 20, nie miałam siły i ochoty za zabawę z dziećmi. W tygodniu praca, w piątek nocny dyżur, w sobotę na wpół spiąco nadrabiałam czas z dziećmi, w niedzielę dalej dzieci - mąż z kolei nadrabiał zlecenia, od pon znów praca z jakimś dyżurem w środku (wtedy schodziłam z jednego dyżuru i leciałam do zwyczajnej pracy). Po dwóch latach nie miałam już siły, miałam objawy nerwicy ma myśl o piątku, podjeżdżając do pracy nie potrafiłam wysiąść z samochodu, charakterystyczny dźwięk "pracowego" dzwonka telefonicznego zasłyszany w sklepie przyprawiał mnie o drżenie rąk. Zmniejszyłam miejsce pracy i ilość pracy - tj. zamieniłam piątki na 24h dyżury w weekendy, za to w mniejszej ilości. Trochę lepiej, ale w dalszym ciągu o resecie w weekend mogłam pomarzyć. Teraz podjęłam dodatkową pracę popołudniami, obcinając nocki- mam 2-4 w miesiącu (1 w tygodniu plus 1-3 dni w weekend). Marzę o pracy 7h dziennie- bez dodatków... Może od nowego roku się uda...

      Mój mąż też na DG, bywają tygodnie i miesiące, że nie ma wolnych weekendów. Sama wywalam go na siłę na motor, na spotkania ze znajomymi, sadzam na kanapie z padem od konsoli w dłoni- niech się resetuje.
      • zuzanna56 Re: Praca na okrągło 09.11.14, 21:17
        Ja od kilku lat pracuję więcej. Mam w szkole dużo godzin bo to szkoła niepubliczna i można mieć 32 godziny dydaktyczne. Mam na szczęście małe grupy uczniów. Do tego spotkania z rodzicami i inne z nauczycielami. Do tego uczelnia. Też w soboty bo zaoczne i 2 godziny na dziennych. W najgorszym tygodniu mam 40 lekcji. Sprawdzanie wypracowań, dużo klas maturalnych. Jak odpoczywam? Jest sporo wolnego, ferie w grudniu, w lutym, coś tam w kwietniu i wakacje. Mnóstwo godzin mi odpadnie po odejściu maturzystów. Obiecuję sobie że to ostatni taki rok smile. Jutro i pojutrze wolne smile
    • klamkas Re: Praca na okrągło 09.11.14, 21:21
      Mój mąż, mający dg pracuje mało - taka była nasza decyzja: ma być dyspozycyjny i spędzać czas z dzieckiem, bo ja na etacie (ha ha) jestem uziemiona w różnych godzinach, czasami godzinę dziennie, czasami bity miesiąc. Tak zorganizował firmę, żeby w miarę możliwości działała bez niego. Przyjmuje tyle zleceń ile są w stanie udźwignąć pracownicy bez jego pomocy - on tylko sprawdza i zatwierdza. Bardzo mu się udało pod względem pracowników - zatrudnia takich, którym można ufać, którzy lubią to co robią i szanują rodzinne podejście szefa (ponieważ sam poświęca się rodzinie to rozumie to u pracowników).

      Ja na etacie jestem w zupełnie innej sytuacji - nie mogę sobie wybrać zadań. Muszę zrealizować wszystkie i mało kogo interesuje czy zajmie mi to 8h czy 24h... Czasami się nudzę tygodniami, czasami padam na pysk i o programie dbania o siebie nie mam czasu pomyśleć.
    • hermenegilda_zenia Re: Praca na okrągło 09.11.14, 23:16
      Mam wolny zawód, własną firmę - obsługuję firmy zewnętrzne, w których muszę być fizycznie, pracuję też przy komputerze z domu. Średnio wychodzi 10 godzin dziennie, w weekendy zazwyczaj też pracuję po kilka godzin, przeważnie wieczorem, kiedy dziecko śpi. Odkąd jestem mamą ograniczyłam swoją działalność do współpracy ze stałymi klientami, mam ich kilku, od wielu lat - nie boję się, że ich stracę, bo dzięki mnie udało im się zarobić kupę kasy. Czas dla dziecka jest święty, wieczory są dla niego, w weekendy zawsze robimy coś fajnego poza domem. Nieraz zdarza mi się odmówić zlecenia, jeżeli uznam, że termin jest zbyt wyśrubowany albo nie mam ochoty ślęczeć kilkanaście godzin dziennie nad jakimś ekstra projektem - klienci zawsze wracali. Zresztą przez lata współpracy "wychowaliśmy" się nawzajem - oni wiedzą, że nie pracuję w trybie "z dnia na dzień", mam kolejkę zleceń i trzeba zaplanować odpowiednią rezerwę czasową. Mój sposób na przepracowanie - co najmniej 1 godzina dziennie tylko dla siebie - zazwyczaj idę na fitness, do kosmetyczki lub na masaż. Wyjeżdżam często dla przyjemności na krótsze lub dłuższe urlopy. To chyba też kwestia przyzwyczajenia, bo nie będąc etatowcem zawsze pracuje się dłużej niż te 8 godzin dziennie, na osłodę pozostają zarobki. Mąż ma pracę etatową, więc on jest tym elementem "stabilnym", ja zarabiam więcej.
      • zuzanna56 Re: Praca na okrągło 10.11.14, 09:10
        Ja wiele lat temu, jeszcze przed pierwszym dzieckiem i jakiś czas po urodzeniu dziecka pracowałam nie na etacie. To było około 4 lat. Miałam umowę o dzieło i kilka godzin na kursie językowym, pisałam pracę magisterską, robiłam tłumaczenia i udzielałam korepetycji. Wtedy potrafiłam zrezygnować z części zajęć i mieć czas dla siebie. Ale mieszkałam w dwupokojowym mieszkaniu, nie miałam kredytu, kurs miałam tuż obok domu, lekcje w domu, nie dojeżdżałam nigdzie no i koszty były bez porównania niższe niż teraz gdy mam dwoje nastoletnich dzieci, kredyt i dojazdy. Potem jednak podjęłam pracę na etat i wolę to. Akurat w moim przypadku wychodzę na tym lepiej finansowo. Mam koleżanki które pracują na kursach, na prywatnej uczelni mając umowę o dzieło i żałują że nie mają etatu bo w tym zawodzie w zasadzie nie pracują od czerwca do końca września. I nie zarabiają nic. Ale to zależy co się robi w życiu.
    • dziennik-niecodziennik Re: Praca na okrągło 10.11.14, 11:06
      a ja pracuję we własnej firmie i powiem wam, ze o niczym tak nie marze jak o powrocie na etat do kogos.
      jak byłam na etacie to i pracowałam mniej, i moglam o wyjsciu z pracy miec wszystko w nosie, i mialam rozplanowane godziny dodatkowe, wszystko bylo jasne i proste.
      a teraz - siedze w robocie rano , wieczorem, po zamknięciu przychodze pozamykac sprawy papierkowe, czasem cos do domu zabiore jeszcze, w kazdą sobotę pracuję, co najmniej raz w tygodniu dyżur nocny, wszystkie święta i dni oficjalnie wolne od pracy, i ejszcze trzeba miec na uwadze ze w kazdej chwili pracownik moze wziąć urlop albo zwolnienie i trzeba bedzie go zastąpić. urlop ostatni raz mialam cztery lata temu - macierzyński big_grin a i to dobrze ze sie wtedy mogłam sobie na niego pozwolic, bo dzis juz bym nie mogła.
      czysta przyjemnosc miec własny biznes big_grin
    • jesienna.nuta Re: Praca na okrągło 10.11.14, 13:31
      Średnio pracuję po 12 godzin dziennie, czasem więcej. Wolne soboty, niedziele, święta? To luksus, który jest dla moich pracowników, ale nie dla mnie. Dzisiaj mam wolne, bo nikt do pracy nie przyszedł, uzgodniliśmy rano telefonicznie, że w przyszłym tygodniu odpracują. Ale ja wieczorem parę rzeczy zrobię, jutro też. Inaczej nie zdążyłabym w terminie i kanał.
    • echtom Re: Praca na okrągło 10.11.14, 15:44
      Włączam tryb pracy na okrągło. Od lutego do dziś pracowałam ok. 70 godzin tygodniowo. Padłam kondycyjnie gdzieś we wrześniu, odliczałam dni do listopada, dożyłam. Teraz robię co najmniej 2-miesięczną przerwę (tzn. przechodzę na 40 h), potem się zobaczy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka