aquella
17.12.14, 10:52
ta?
Taka propozycja padła od skarbnika klasowego aby prezenty nauczycielkom wszystkim ( nie tylko pani wych. ale i tej od religii, w-fu, angielskiego i świetliczance zakupić po 30zł/szt z puli klasowej gdzie na semestr rodzice płacili po 50zł każdy z przeznaczeniem na dzieci ( urodziny, mikołajki itd.). Teraz dowiaduję się, że jak jeszcze dzieciom trzeba robić prezenty na Gwiazdkę to trzeba dodatkową składkę bo się pomysłowa pani skarbnik nie wyrobi finansowo po obdarowaniu pań.
Pytanie moje jest takie? Czy to kupowanie prezentów na Święta nauczycielom praktykuje się jeszcze gdzieś
w szkołach? Czy nie wydaje Wam się to absurdem totalnym - no obdarowanie Pani wych. jeszcze przełknę ( na urodziny dostała prezent za 160 i niech jej będzie bo sympatyczna jest) ale dzieci na mikołajki po czekoladowym mikołaju za 7zł/szt. prezenty urodzinowe po 13 zł na łebka a teraz mają dostać na Święta tylko jeśli się dołożymy, a przecież jak się dowiedziałam to jest całkowicie zbędne - każde dostaje prezenty w domu a idąc tym tokiem rozumowania każda pani też. I nie chodzi o dokarmianie dzieci paczkami pełnymi słodyczy bo wyszliśmy już z biedy pogierkowskiej ale można było coś co nie jest czekoladą a jednocześnie fajne dzieciakom pokupować bo na to właśnie dałam ja i inni rodzice kasę.