Dodaj do ulubionych

a która ma toksyczna matkę?

13.01.15, 14:50
I na czym ta toksycznośc polega? jak sobie z nia radzicie?
Moja jest zaborcza, ulubione zajęcie to wzbudzanie we mnie poczucia winy oraz histrycyyzm - fakty wraz z upływem czasu się zmieniają. Oczywiście jest tez cała gama szantażów emo.
Obserwuj wątek
    • triismegistos Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 14:53
      Moja jest trochę toksyczna- nadopiekuńcza, kontrolująca, no i z podejściem "każdy jest lepsiejszy mądrzejszy i ma rację tylko nie moja córka". Czasem sa o to spęcia, raz sie do niej nie odzywałam parę miesięcy, ale w gruncie rzeczy bardzo ja kocham i mam z nią nienajgorszy kontakt.
      • sanciasancia Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 23:20
        O, to jak moja. Na co dzień to mi nie przeszkadzało, ale w którymś momencie zaczęła po mnie jeździć jak po łysej kobyle: raz bo byłam gruba po ciąży (akurat do tego w żałobie po śmierci dziecka), a potem, bo za dużo pracowałam, więc zaczęła dzwonić co drugi dzień z awanturą.
        Teraz przez Atlantyk wydaje się zupełnie miła i sympatyczna.
    • rosapulchra-0 Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 14:53
      Ja. Jest tak toksyczna, że musiałam ją całkowicie odstawić. Nie może mnie teraz bezpośrednio uderzyć, więc wali z moje dzieci i znajomych.
      • margotka28 Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 14:58
        odizoluj dzieci.
        A co do tematu: ja mam toksyczną matkę, nie utrzymuję z nią kontaktów od prawie 7 lat.
      • kocio_007 Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 14:59
        Moja. Odstawiłam ją już jakiś czas temu i to był bardzo dobry ruch. wcześniej mogłabym dużo o niej napisać, wiele smakowitych historii wink ale... teraz szkoda mi na to czasu. Nie czuję już takiej potrzeby. To niechybnie znak, że na serio zniknęła z mojego życia smile))
    • sweetsimplicity Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 15:01
      rosa i margotka - a jak do tego doszło - pytam, bo jestem na krawędzi tego kroku, ale się ... boję. Mama daje mocno w kość i szukam innego sposobu niż odcięcie - na razie.
      • sweetsimplicity Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 15:02
        I czy odcięcie znaczy - absolutnie ZERO jakiegokolwiek kontaktu?
        • kocio_007 Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 15:14
          W moim przypadku (jeśli mogę) to zero kontaktu. ZERO. od kilku lat. To była świetna decyzja, wcześniej starałam się, zabiegałam nawet już nie o miłość, ale o jakąkolwiek akceptację. Wieczne awantury z jej strony, wieczne robienie łaski, fochy. Na początku po odcięciu kontaktów miałam wyrzuty sumienia, ale minęły smile Teraz mam w... co ona o mnie pomyśli/powie, bo i tak zawsze myślała/mówiła źle. To teraz ma przynajmniej powód. A ja - spokój smile czego i Tobie życzę.
          Acha, powód toskyczności: nienawiść do mnie. Pojawiłam się nie w porę, nie z tym człowiekiem co trzeba i w związku z tym wszystko, co ze mną związane było nie tak.
          • sweetsimplicity Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 15:20
            no widzisz, a moja mnie kocha - najbardziej na świecie - o czym mnie informuje every second tongue_out i jestem całym jej zyciem
            gosh jakie to ciężkie
            • kocio_007 Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 15:25
              o kurka, to nawet gorzej wink
              • kocio_007 Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 15:26
                Ale wszystko jest możliwe. tak naprawdę to tylko kwestia podjęcia decyzji.
                • sweetsimplicity Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 15:34
                  ale mam wrażenie, że poczucie winy by mnie przygniotło, więc z egoizmu tego nie robię ;P
        • capa_negra Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 20:34
          Moja definicja odcięcia: zero kontaktu od 30 lat
          • capa_negra Zapomniałam dodać, że 14.01.15, 20:41
            pani matka nie wie jakie noszę nazwisko, nie wie gdzie mieszkam, nie zna mojego numeru tel, nie wie gdzie pracuję.
            Przez ostatnie 30 lat "widziałyśmy się" na 2 pogrzebach i 2 x przypadkowo na ulicy.
            Mieszkamy 10 km od siebie.....da się??? da się i nie trzeba emigrować np. za ocean, żeby mieć zero kontaktu.
            • sweetsimplicity Re: Zapomniałam dodać, że 14.01.15, 21:18
              wow, skoro zdecydowałas sie na taki krok to musiało być naprawdę cięzko
              a - wyrzuty sumienia - miałaś?
      • rosapulchra-0 Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 19:57
        Po dzisiejszych rewelacjach jestem jeszcze bardziej pewna, że podjęłam dobrą decyzję.
    • redheadfreaq Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 15:36
      Moja, natomiast w porównaniu do niektórych tu opisywanych mam lajt. Nie odcięłam się, ale na pewien czas mocno rozluźniłam kontakty i nie daję sobie "doradzać" (czyt. roztaczać absolutnie wszystkich katastrofalnych wizji jakie przyjdą jej do głowy). Nie daję się też emocjonalnie szantażować. Może złagodniała z wiekiem, a może mi się udało się emocjonalnie odseparować, ale jej toksyczność o wiele mniej mi dokucza niż kiedyś. Wcześniej przejawiała bardzo silną tendencję do oplatania (ma to z kolei po swojej mamie) - o wszystkim musi wiedzieć, jest pierwsza do opieki, opatulania, trzęsienia się i interweniowania. Brzmi niby niegroźnie, ale nigdy nie zapomnę, jak "opiekowała się" mną w czasie,gdy miałam najostrzejszą fazę nerwicowo-depresyjną (byłam na studiach, ale mieszkałam z nią), wchodziła ze mną do gabinetów i teatralnie zalewała się łzami "bo ona już nie wie, co ma robić".
      • panirogalik Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 19:53
        Może złagodniała z wiek
        > iem,

        poczekaj aż urodzisz dziecko...
    • memphis90 Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 16:19
      Toskyczna to za dużo powiedziane, ale jest sporo rzeczy, które utrudniają życie codzienne (a przy sporadycznych kontaktach są tylko irytujące):
      1. u mnie tak samo, jak u Triss - każdy jest lepszy i wie lepiej, niż ja;
      2. jeśli fakty nie pasują do opowieści, to tym gorzej dla faktów; wydarzenia nabierają dramatyzmu z każdym powtórzeniem
      3. zaklinanie rzeczywistości- "nie, nie potrzebujemy kosza na wyprane ubrania, będziemy je na bieżąco prasować"- efekt- sterta upranych ciuchów na podłodze w łazience; "nie, nie chcę pojemników do segregowania, będzie bałagan w kuchni, będziemy na bieżąco wynosić do koszy na dworze"- efekt- sterty kartonów i plastikowych butelek na podłodze w kuchni
      4. dogmaty pojawiają się znienacka i od tej chwili obowiązują od zawsze - np. po 30 latach dowiaduję się, że: zawsze na Wielkanoc dzielimy się jajkiem (nigdy), zawsze wywieszaliśmy pranie na balkon w styczniu (ani razu) i przecież ja zawsze lubiłam schabowe (mój koszmar z dzieciństwa)!
      5. i najgorsze- wieczne fochy nie wiadomo o co, obraza na cały świat. Potrafiła nie odzywać się do mnie nawet 2 tygodnie, bo podobno coś tam zrobiłam, źle się odezwałam, cholera jedna wie- szczęśliwie to minęło, od kiedy zaczęłam traktować to milczenie jako nagrodę big_grin
      • sweetsimplicity Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 22:10
        jak się traktuje milczenie jako nagrodę? Mowisz jej , czy dajesz jakoś do zrozumienia?
        • sanciasancia Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 23:17
          Pewnie się cieszy świętym spokojem i nie przeprasza i nie szuka winy w sobie.
      • hipinka Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 11:27
        moja potrafiła nie odzywać się i miesiąc, a nawet dłużej, osobę, do której się nie odzywała, potrafiła totalnie wyizolować od reszty rodziny np. przygotowywała śniadanie dla wszystkich oprócz "winnego". Potrafiła nakręcać przeciwko mnie ojca, opowiadając mu zmyślone, lub mocno podkoloryzowane historie, co zresztą zostało jej do dzisiaj. Całkiem niedawno np. zirytowała mnie do ostateczności, więc ostrzejszym tonem powiedziałam jej, żeby się tak nie zachowywała. Ona ojcu powiedziała, że do niej "bluznęłam i ją zbluzgałam". Po czym oczywiście przestała się do mnie odzywać.
        Tylko, że teraz nie robi to na mnie już żadnego wrażenia
    • broceliande Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 17:01
      Manipulowanie, mieszanie między mną a bratem, nieprzyjmowanie do wiadomości, że pretensje mogą być słuszne (byliśmy bici i wyzywani przez oboje rodziców, nastawiani przeciwko sobie, zmuszeni do uczestniczenia w konfliktach).
      Zerwałam kontakty, brat dłużej się trzymał, ale swoją rodzinę trzymał z daleka.
      Teraz już wszystko skończone...
    • mamameg Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 17:25
      Ja. Generalnie powinnam nie mieć żadnego własnego życia, tylko zajmować się matką. Pomogła mi kilkuletnia terapia, bo miałam tak przeprany mózg, że okropnie przejmowałam się wszystkim co mówiła i nie umiałam nic zrobić dla siebie albo przypłacałam to ogromnymi wyrzutami sumienia. Szantaże emocjonalne, wymyślanie sobie chorób, skargi do dalszych krewnych jakie ma niewdzięczne dzieci(skutek-krewni prawie z nami nie utrzymują stosunków, no bo ile można być mieszanym w cudze konflikty) były na porządku dziennym.
      A poza tym mnie nie lubiła i nie lubi, co obecnie stara się ukryć, żeby podtrzymać nasze kontakty(bo nikt inny z nią nie wytrzymuje, tylko ja i brat) a co i tak w końcu z niej wychodzi. W dzieciństwie i młodości bardzo mnie to bolało.
    • nangaparbat3 Re: moja corka n/t 13.01.15, 17:31

    • jolie Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 18:38
      Moja mama w dużej mierze jest dla mnie toksyczna (sformułowanie "dla mnie" nie jest przypadkowe, bo są osoby postrzegające ją jako "równą babkę"). Ja charakterem wdałam się w ojca, jestem introwertyczna i nie znoszę od dzieciństwa postawy mojej mamy pt."jestem fajna i towarzyska" (nazywam to ekstrawertyzmem na pokaz) pomieszanej z "co ludzie powiedzą". Do tego dochodzi jej wszechwiedza, nieomylność, totalny brak empatii, brak taktu mylony ze "szczerością", konieczność bycia w centrum uwagi, nastawienie rywalizacyjne (moja mama musi, po prostu musi być "lepszą" babcią niż ja matką).
      Ja znacznie ograniczyłam kontakt (od czasu wyjazdu na studia niejako wymusiła to sytuacja), ale nie zerwałam. Teraz jest ok, bo umiem odciąć się emocjonalnie. Po prostu wiem, kim jestem, czego chcę, mam jasno zdefiniowane priorytety.
      • hipinka Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 11:31
        o to tak jakbym czytała o swojej smile
        moja matka w domu i "na zewnątrz" to zupełnie dwie różne osoby. Liczy się tylko co koleżanki powiedzą, pomyślą itp. Zdanie własnych dzieci jest nieważne
        • jolie Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 13:21
          <moja matka w domu i "na zewnątrz" to zupełnie dwie różne osoby.>

          U mojej jest identycznie, zresztą ludzie na ogół mają ja publiczne i ja prywatne. Problem polega na tym, że utrzymywanie maski duszy towarzystwa i ekstrawertyczki moją matkę bardzo dużo kosztuje. Ona dla mnie jest bardzo sztuczna i powierzchowna, w relacjach z ludźmi bardzo tłumi agresję, w duchu wiecznie porównuje się z innymi i wszystko z nawiązką odbija sobie w domu (gdy z nią mieszkałam, odreagowywała na mnie niepowodzenia w pracy, to, że ktoś jej coś powiedział, bo jakże śmiał, to, że ktoś ma więcej pieniędzy niż ona, to, że pokłóciła się z ojcem, a siostra jest niegrzeczna itd.). Na to nakładała się jej apodyktyczność i chęć dominacji. Poza tym do dzisiaj moja mama ma ZEROWY wgląd w siebie i uważa, że absolutnie nie musi nad sobą pracować.
      • mamameg Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 12:39
        Do tego dochodzi jej wszechwiedza, nieom
        > ylność, totalny brak empatii, brak taktu mylony ze "szczerością"

        To jest jedna z najgorszych cech mojej matki, kompletne nieliczenie się z uczuciami innych, ona jest taka szczera i musiała to powiedzieć(czyli to co najbardziej rani). Zawsze zadaje pytania których nie powinno się zadawać, jeśli nie z empatii, to chociaż dlatego, że tego nie wypada.
    • klamkas Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 18:41
      Ja - moja matka jest egoistyczną i egocentryczną histeryczką, manipulantką, krytykantką, intrygantką, nagina rzeczywistość zgodnie z własnym widzi mi sie (i nie to, że kłamie, ona naprawdę wierzy, że było jak mówi wink), jątrzy, podburza członków rodziny przeciwko sobie, wszystko interpretuje na naszą niekorzyść, na każdym kroku robi z siebie prześladowaną przez wszechświat ofiarę, zawsze byliśmy dla niej ci najgorsi i wszystkiemu winni - np. jak rozstałam się w chłopakiem przemocowcem, który w dodatku zaczął ćpać, to jej pierwsze pytanie brzmiało "co mu takiego zrobiłaś, że cię rzucił?!" wink.

      Po pierwsze - mieszkam 200km od rodziców, co bardzo ułatwia separację emocjonalną. Nauczyłam się nie odbierać telefonów, kiedy wiem, że nie mam siły stawić jej czoła - potem spotyka mnie fala pretensji, ale jak jestem w formie to potrafię sobie z nimi poradzić emocjonalnie. Cały czas pracuję nad wpuszczaniem jednym uchem i natychmiastowe wypuszczanie drugim - nie zawsze się udaje, ale to jedyna metoda, bo żadne sztuczki komunikacyjne i asertywne zagrania na nią nie działają.
      • agaja5b Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 19:43
        Moja czasem bywa toksyczna, ale w swoim mniemaniu:
        - jest najmadrzejsza, najbardziej przewidujaca, zawsze chce tylko dobrze
        - sama jest najlepszą córką na swiecie przynajmniej w swoim przekonaniu (bo jedyną wśród 4 braci, ale ten fakt juz do niej nie trafiawink wrecz zawsze była chodzącym ideałem i ja mam w jej przekonaniu byc taka sama, a jak mówie co mysle na ten temat to jestem niewdzieczna
        - jest bardzo taktowna i miła co nie przeszkadza jej wcale lekceważyć innych, a nawet ich obrazać
        -oczywiście chodząca tolerancja i uległość
        -nie wie i wciąż się dziwi po prostu dlaczego my z siostrą nie jestesmy dziewczynami z tupetem, nastawionymi na zysk i wyzysk bez wzgledu na wszystko, dlaczego dawałysmy po sobie czasem jechac tym bardziej bezczelnym przecież " ona nam zawsze mówiła..., ona by tak zrobiła", ale z drugiej strony wielce ceni dobrych ludzi. Taki mały dysonans jej nigdy nie zaprzata głowy, moaj matka mam wrazenie jest pozbawiona wrazliwosci i wyczuwania niuansów, prze jak taran, ale uważa sie za mocno delikatną.
        Żeby nie było to jestem podobna ale przynajmniej nie udaje i nigdy nie udawałam ideału, choc staram sie pracować nad sobą i wznosic ponad swoje ograniczenia.

        -
    • agnieszka77_11 Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 22:15
      Ja. Manipulowanie, mieszanie, wtrącanie się. Wszystko to co zmusza mnie do ograniczania z nią kontaktów.
    • solejrolia Re: a która ma toksyczna matkę? 13.01.15, 23:05
      ja mam.
      apodyktyczna i narzucająca swoją wolę. nie akceptuje mnie, moich wyborów, ani tego, że ja jestem bardzo niezależną osobą. nie widzi sukcesów, raczej przyjmuje je za normę, za to nie szczędzi słów krytyki.
      odkąd pamiętam aż po dziś dzień próbuje mnie zmieniać i narzucać swój gust, swoje poglądy, i wizję świata.
      ciągle słyszę, że nie taki strój, za krótkie włosy etc.
      a przede wszystkim nie widzi, że to jej wina, widzi tylko to, że to ja jestem tą wredną- bo nie ustępuję jej i nie pozwalam sobie wejść na głowę. wprost mówię NIE. (mój mąż np. ma taktykę "dobrze, dobrze, zobaczę co się da zrobić" a potem robi po swojemu, ja tak nie potrafię) dlatego wiele razy usłyszałam, również w bardzo błahych sprawach, że co się ze mną porobiło, i nie tak mnie wychowała. (bo nie ustąpiłam).

      ta jej postawa jest w stosunku do mnie, bo z moją siostrą bardzo dobrze się dogaduje, spijają sobie z dzióbków. a ja mam zupełnie inny charakter, po tacie, i nie ma szans na to bym żyła z mamą w takich stosunkach jak moja siostra.

      radzę sobie w ten sposób, że ustalam sztywne granice, moje i mojej rodziny, nie pozwalam by mi coś narzucała, wtrącała się.
      o wielu sprawach z mama nie rozmawiam, o żadnych osobistych, prywatnych, o pracy też jak najmniej,
      bo co powiem może obrócić się przeciw mnie.
      (wielokrotnie zawiodła moje zaufanie i teraz nie ma siły, bym jej zaufała) .
      cierpliwie znoszę wielodniowe okresy milczenia. czasem mnie to rusza, ale generalnie przyjmuję to ze spokojem.
    • plater-2 Re: a która jest toksycznym dzieckiem 14.01.15, 06:27
      jak ja ?
    • anula_anka Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 06:58
      Ja.
      Kontaktu niemal zero.

      Czym się objawia, a raczej objawiało?
      Ano:
      Matka nie akceptowała mnie jako dziewczynki,
      Byłam wyśmiewana, poniżana, stosowała kary psychiczne, ale i fizyczne- jednak mające na celu upokorzenie i torturę psychiczną, np. pozbawianie snu, stanie z rękami w górze itp.
      (jako dziecko chciałam autentycznie dostawać lanie, zamiast tego)
      Byłam traktowana wyraźnie gorzej niż siostra- młodsza- już zaplanowana jako dziewczynka- a więc ok.
      Nie pozwalała mi na żadne własne wybory.
      Gdy miałam lat 20, a siostra 15 to matka porzuciła rodzinę, po prostu nie wracając z pracy do domu.

      Po poszukiwaniach przez policję i interpol przysłała list i zadzwoniła, że wszytsko ok, że kogoś poznała, że zaczyna nowe życie za granicą.

      Po kilku latach wróciła i ojciec ją przyjął z powrotem.
      Była próba pojednania i z mojej strony, ale niestety nie dało się.
      Matka to wstrętna manipulantka- wymusiłą na mnie półroczny urlop dziekański, abym się opiekowała nią ze złamaną nogą.Opieka polegałą na siedzeniu z nią w domu, bo gips szybko zamienili jej na taki do kolana i sama robiłą wszytsko, moją rolą było przynoszenie ksiązek z 1 piętra i siedzenie z nią do towarzystwa.
      Jest pielęgniarką, więc nawet zastrzyki robiła sobie sama.

      Gdy ja poroniłam kilka razy, w tym raz w prawie donoszonej ciąży, w wyniku wypadku samochodowego po prostu urodziłam martwe dziecko to nie odwiedziła mnie nawet w szpitalu i krytykowała, że do pracy nie wracam.

      Mogłabym pisać i pisać, tylko po co...
      Dziś jestem po terapii, mam to przepracowane i mogę o tym pisać i głośno mówić.

      Kontakt mamy na ślubach i pogrzebach.

      Z ojcem utrzymuję sporadyczny kontakt na tzw. mieście.

      • wispar1 Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 11:16
        Kurde no.... Odstrzelić taką to mało sad
      • barbibarbi Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 22:11
        O kurdę! Przechlapane miałaś z taką matką, naprawdę.
        Myślałam, że takich egzemplarzy toksycznych jak mój ojciec nie ma wielu, a tu proszę, kobiety potrafią być nawet wredniejsze. Ale i tak chyba nie miałam najgorzej, przynajmniej matkę miałam troskliwą.
        • anula_anka Re: a która ma toksyczna matkę? 15.01.15, 12:06
          No ja miałam niestety całkowicie biernego i obojętnego ojca.
          • sweetsimplicity Re: a która ma toksyczna matkę? 15.01.15, 12:40
            Mój nie był wierny, kochał mnie bezwarunkowo i walczył,
            ale był pacyfikowany, a ja wciągana w wykreowany przez matke konflikt. Było o na zasadzie "komu mam to mówić?", "powinnaś wiedzieć", "nie mam komu o tym mówić" - przy czym były to fakty wykreowane lub podkoloryzowane przez matkę.
    • quilte Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 08:39
      Ja. Wprawdzie nie biła mnie, nie porzuciła, ale stosowała szantaż emocjonalny i przemoc psychiczną, np. gdy byłam dzieckiem często nagle przestawała się do mnie odzywać, normalnie ciche dni urządzała, a gdy pytałam o co chodzi, słyszałam "sama powinnaś wiedzieć". Okropne. Zawsze była zazdrosna o moich przyjaciół - bo czas powinnam spędzać z nią, w tym weekendy, wakacje, sylwestry itd. Bombardowała miłością, uzależniała psychicznie, obsypywała prezentami, ale w zamian wymagała całkowitego posłuszeństwa i ciągłej dostępności. Wyrobiła we mnie wielkie poczucie winy i zniszczyła mi samoocenę. Za każdym razem, gdy miałam do niej zadzwonić/pojechać strasznie się denerwowałam, że znowu coś będzie nie tak, że będzie obrażona, a ja nie będę wiedziała o co. Sprawa się rypła, gdy wyszłam za mąż bo małżonek wyrwał mnie spod wpływu mamy, choć nie celowo i nieświadomie: poprawiła mi się samoocena, poczucie winy osłabło. Mamie się to nie podobało i co jakiś czas wysuwała przeciw niemu absurdalne oskarżenia. Kilka lat temu poważnie przegięła i przestałam się z nią kontaktować - na niecały rok. I to była idealna kuracja: od tamtej pory zdecydowanie zmieniła się na lepsze - a może to ja się nie przejmuję? W każdym razie nie boję się jej, a ona jest o wiele ostrożniejsza. Sweetsimplicity, może spróbuj?
      • czustka Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 09:51
        Nie wiem co gorsze gdy matka nie lubi czy gdy za bardzo kocha, zawłaszcza, chce byc całe zycie przyklejona do dorosłego dziecka. Ja mam taką i uwazam ze mimo ze miłosc sama w sobie jest pozytywna, to taka relacja jest toksyczna. Moja mama nigdy nie krytykuje ale np ciągle wszystko co dotyczy mnie i mojego życia widzi w czarnych barwach bo tak sie martwi i tak troszczy. Chcialaby zebysmy zyły do smierci na kupie ja z moja rodziną i ona przyklejeni do siebie, wiec boli ją że ja tak nie chcę.Co ciekawe ma swoje zycie, na prawdę aktywne wciąz jeszcze jest aktywna zawodowo mimo ze to starsza pani.
      • sweetsimplicity Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 10:47
        Widzisz, mam w sumie dośc podobnie - podobne motywy - uzaleznienie od pomocy (pomagała oczekując wdzięczności), poswięcanie się (co jest mi teraz wypominanane, w dużej mierze są to absurdy poswięcenia - np. uczestniczenie w obiedzie świątecznym i u teściów), bombardowanie miloscią, itp. Mo mąż to oczywiście wróg nr 1. Wiem tez , że "pomogła" zakulisowo rozwalic moje dwa poprzednie związki.
        Ale co - jestem jedynaczką, tata nie zyje. Słyszę oczywiście o samotności i.... mam wyrzuty sumienia, że budzi się, do nikogo ust otworzyć, deszcz pada, a dziecko nawet nie zadzwoni (mieszkamy w róznych miastach).
        I poczucie winy gotowe.
        A jak umrze w samotności??? Przeprowadzka do mnie nie wchodzi w grę, na szczęście.
        Nie lubię jej.
        • quilte Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 11:11
          Sweetsimplicity, ja też jestem jedynaczką. Rodzice dawno rozwiedzeni, nie utrzymują kontaktów. Nie miej wyrzutów sumienia i pracuj nad tym poczuciem winy. Ja bardzo przeżywałam to roczne rozstanie z matką, ale z drugiej strony miałam przekonanie, że mam rację. Byłam wtedy u psychologa (myślałam o regularnej terapii, ale w końcu się nie zdecydowałam). Mówiłam mniej więcej to, co piszesz poniżej. Usłyszałam, że nie mogę być ani matką swojej matki, ani mężem swojej matki i że nie jestem za nią odpowiedzialna (wiem, brzmi strasznie, a jak ona tam umrze sama i tak dalej) - moja od zawsze straszyła samobójstwem. Wiesz, mnie było o tle łatwiej, że mama wymyśliła chytry plan, że sprzedamy jej mieszkanie i nasze mieszkanie i wspólnie kupimy dom - a ja wtedy oczami duszy zobaczyłam, jak w ekspresowym tempie rozwala się moje małżeństwo i wrzasnęłam - stop big_grin No i się zaczęło. Dodam, że mama nie miała wtedy jeszcze sześćdziesiątki, jest zdrowa, bardzo aktywna zawodowo. Broń się dziewczyno.
          • sweetsimplicity Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 11:22
            wiesz problem jest tez w tym, że ja to wszystko w warstwie werbalnej wiem: że nie jestem matką matki, że ona jest odpowiedzilana za samotność, że i jak bardzo jest toksyczna, ale... co z tego, jak poczucie winy i dramatyczny obraz płaczącej w samotności 70 latki mam przed oczami????
            • quilte Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 11:33
              Wiem, jakie to trudne. Nie bardzo potrafię Ci coś sensownie poradzić. Ja najczęściej ulegałam mamie - przez ponad 30 lat (ha, ona przy tym jest urocza i pełna wdzięku), postawiłam się dopiero wtedy, gdy dotarło do mnie, że zagraża mojemu małżeństwu - na to nie mogłam jej pozwolić. Trzymaj się. I pamiętaj, że nie jesteś "tą złą", a mama nie jest aniołem - ja długo tak myślałam o mojej, poczucie winy mało mnie nie zeżarło.
              • sweetsimplicity Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 11:49
                mnie własnie zżera... a mojemu małżeństwu tez zagraża - boshhh dla niej najwiekszym szczęściem byłoby gdybym się rozwiodła smile
                • quilte Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 12:00
                  sweetsimplicity napisała:

                  > mnie własnie zżera... a mojemu małżeństwu tez zagraża - boshhh dla niej najwiek
                  > szym szczęściem byłoby gdybym się rozwiodła smile

                  No jest ryzyko, że tak właśnie kombinuje. Wtedy znów miałaby Cię dla siebie i "żyłybyście długo i szczęśliwie" - według niej big_grin Myśl o sobie - i o dziecku, ono ojca potrzebuje. To jest straszne: moja mama wydaje się bardzo kochać swoje wnuki, a chyba nie dociera do niej, że gdyby "mnie rozwiodła" z tym moim strasznym mężem, który "mnie zabrał" to nie byłoby dla nich dobre.
                  • sweetsimplicity Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 12:51
                    Tak, moja tez wszystko dla wnusia... tongue_out
                    • jolie Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 13:29
                      Dziewczyny, teraz druga strona medalu jeśli chodzi o małżeństwo. Moja mama jako typowa Dulska uważa, że staropanieństwo i ogólnie "brak chłopa" to największy dramat każdej kobiety. Dla mojego męża jest przymilna, a mnie próbuje nawet przy nim strofować (z reguły chodzi o pierdoły). Na osobności rzuca uwagi typu "nie bądź taką feministką, bo znajdzie sobie inną, ciepłą kobietę, która go doceni (jakbym ja nie doceniała)", "musisz przy nim udawać i podziwiać go za wszystko" itp. brednie jak z poradnika "10 sposobów, żeby go zdobyć i utrzymać". Generalnie - koszmar.
                      • karolajna83g Re: a która ma toksyczna matkę? 15.01.15, 11:58
                        Moja matka tez jest jak Dulska.
                        Staropanienstwo...kiedys zapytala, czy aby lesbijka nie jestem, bo chlopaka nie mam.
                        No to, poznalam kogos za granica, wyprowadzilam sie w ciagu 3ch miesiecy, tyle po mnie bylo.
                        Nie byla to decyzja przemyslana, ale przynajmniej nie sluchalam jej na codzien.
                        teraz, gdy chce wrocic do kraju....jakos nei chce mnie witac z otwartymi ramionami, chyba sie nei cieszy..wiec bede musiala sobie znalezc jakis lokum....Wnuka tez by chciala widywac od swieta, zeby go tak miec na ferie, to nie, bo ona sie boi....a mnie i siostre kto zawozil do dziadkow na cale wakacje lub ferie..?
                        Dulszczyzna!!!!!
        • guderianka Re: a która ma toksyczna matkę? 15.01.15, 17:07
          Ale co - jestem jedynaczką, tata nie zyje


          ja tak samo
          Jak umrze to umrze- przez Ciebie umrze w samotności ?
          nie, przez siebie -i tylko przez siebie
    • rossmary Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 11:20
      czasami narezkam na moja Mame, cos mi sie nie podoba a to ze nie tak posprzatane u nich w domu jak powinno byc a to ze nie przyklada sie do diety ( a powinna probl. z trawieniem) jakies chore z mojej strony PIERDOLY. Mamo KOCHAM CIE jak czytam jak inni maja przes...a na moich rodzicó zawsze moge liczyc. lowju lowju i dziekuje wink taki watek to dobry kop w d...zeby sobie uswiadomic jakim sie jest szczesciarzem.
      • morgen_stern Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 13:17
        To zadzwoń do swojej matki i jej to powiedz. Myślisz, że wpisującym się tu twój jakże empatyczny wpis coś dał? "Ale fajnie, że nie mam tak przesrane jak wy"
        • grave_digger Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 19:24
          Morgen, twój wpis jest podły. Po co te złośliwości? Pytanie retoryczne.
          • sweetsimplicity Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 21:19
            Może mocno, ale morgen am chyba racje - to nie ten wątek na taki wpis. Wiem, ze inni mają lepiej, ale to w żaden sposób nie rozwiązuje mojego problemu. A nawet dołuje jeszcze bardziej, jakby poczucie winy za malo wbijalo w ziemię.
          • morgen_stern Re: a która ma toksyczna matkę? 15.01.15, 10:00
            Podły? Sorry, ale puknij się w głowę. Sama mam pop... rodzinę i kiedy chciałabym z kimś o tym pogadać ostatnie, co chciałabym usłyszeć to "ojej, jak dobrze o czymś takim posłuchać i docenić, że ja tak nie mam, ale mi dobrze". To jest dopiero bezmyślność i brak empatii.
            • sweetsimplicity Re: a która ma toksyczna matkę? 15.01.15, 16:28
              a my tej empatii potrzebujemy chyba bardziej
              a jak z Wasze potrzeba akceptacji - córki toksycznych matek?
            • grave_digger Re: a która ma toksyczna matkę? 16.01.15, 21:30
              Oj, ktoś tu jest mocno zakompleksiony.
        • froshka66 Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 20:12
          zgodnie z tym co czytam to ja miałam przes... i to na najwyższym level'u
          w sumie dobrze, ze pisze ktoś , kto nie miał przes.. zawsze to dla mnie pociecha.
      • orien Re: a która ma toksyczna matkę? 16.01.15, 17:23
        Empatia to nie jest twoja mocna strona, co?
    • wispar1 Powiela się schemat 14.01.15, 11:23
      1. że matka jest toksyczna dla córki jeśli córka ma charakter ojca...
      Czyli co? matka z ojcem się jawnie lub podskórnie nienawidzili i teraz matka przelewa te uczucia na ojcopodobną corkę?

      2. cała plejada matek nadopiekuńczych i niesamodzielnych emocjonalnie, które muszą żyć cudzym życiem

      3. matki kontrolujące, wtrącające się, zaborcze.


      Zdajecie sobie sprawę, że też sporo tych cech wam wpojono.... i bardzo możliwe, że nieświadomie staniecie się dla własnych córek toksyczne..
      • quilte Re: Powiela się schemat 14.01.15, 11:37
        > Zdajecie sobie sprawę, że też sporo tych cech wam wpojono.... i bardzo możliwe,
        > że nieświadomie staniecie się dla własnych córek toksyczne..

        Nie mam córek. Mam synów, ale i tak się boję, że mogę być taka jak moja mama więc nie dobijaj mnie, że to "bardzo możliwe". Z drugiej strony tak bardzo się tego obawiam, że mogę przesadzić w drugą stronę. Tak źle i tak niedobrze.
        • sweetsimplicity Re: Powiela się schemat 14.01.15, 11:47
          tez mam syna (bardzo chciałam syna - wtedy jeszcze nieświadomie, teraz wiem dlaczego wink i staram się być w złotym środku, na ile to mozliwe smile)) nie zepsuję mu zycia. Staram sie promowac jego własne decyzje, o ile nie są oczywistą bzdura lub ewidentnie szkodliwe. Chwalę, ale też ganię, odmawiam mowiąc - teraz mam czas dla siebie. Przepraszam, jesli popelnię błąd. Nie chcę być swoja matką sad
        • wispar1 Re: Powiela się schemat 14.01.15, 11:48
          Myślę, że z pewnymi rzeczami trzeba się pogodzić, nie jesteśmy cyborgami. Łatwo też przegiąć w drugą stronę.
          Najlepiej nie skupiać się na tym "żebym tylko nie była taka jak matka" tylko świadomie korygowac swoje wrodzone zapędy do czegoś, i dużo rozmawiać z dziećmi, obserwować, słuchać przekazu od nich, bo one swoim zachowaniem dają sygnały, że coś w rodzinnym systemie szwankuje.
          Czytam właśnie to
          www.empik.com/twoje-kompetentne-dziecko-juul-jesper,prod59661061,ksiazka-p
          i jak na razie bardzo dobrze napisne studium..
          • wispar1 Re: Powiela się schemat 14.01.15, 11:50
            A tak poza tym - nie da się nauczyć dzieci tego, czego się samemu nie umie.
            Więc rozwijać siebie... przekraczać własne ograniczenia.
            • triss_merigold6 Re: Powiela się schemat 14.01.15, 12:42
              Oczywiście, że się da, wystarczy przyjąć założenie że dzieci nauczą się od innych ludzi. Matka nie musi i nie powinna być omnipotentna, może spokojnie uznać że w jakimś zakresie umiejętności, kompetencji, zdolności nie posiada lub ogólnie ma je w d..ie i scedować przekaz na inne osoby.
              • wispar1 Re: Powiela się schemat 14.01.15, 13:00
                Częściej jednak matki są mniej świadome a bardziej zaborcze, uczą dziecko SWOIM PRZYKŁADEM jednego, a mają pretensje że dziecko nie zachowuje się inaczej w dorosłym życiu. Np są narzekaczkami domatorkami, trzymają dziecko pod kloszem, blokuje dziecka samodzielność tak, jak kiedyś blokowali jej chęci rodzice, ich życie się kręci wobec dostosowania się do męża i sfrustrowania tym faktem. Potem się dziwią, że corki w dorosłym życiu są bierne, nieprzebojowe, pełne lęków, nadopiekuńcze itd.
                Najbardziej uczy przykład. W przypadkow domów hermetycznych, z rodzicami zachowującymi się niekonsekwentnie, histerycznie, zaburzenie, niekomunikatywnie - dziecku najlepiej zrobi pójście do szkoły z internatem w wieku 15 lat.. by mialo szansę nauczyć się innych zachowań niż rodzicielskiej problematyczności. Żyjąc dzień w dzień z rodzicami -dziecko przesiąka ich zachowaniami, uczy się od nich zachowań destrukcyjnych, sposobów rozwiązywania konfliktów, itd. Jeśli odpowiednio wcześnie dziecko nie odetnie pępowiny, to później resztę życia traci na oduczanie się tego co mu w dzieciństwie wpajano.

                • wispar1 Re: Powiela się schemat 14.01.15, 13:06
                  A przyjmowanie póz skrajnych, to objaw tego samego problemu. Np z rodzin zaburzonych(np rodzic uzależniony) mogą wyjść dzieci skrajnie nieodpowiedzialne i skrajnie nadodpowiedzialne.
                  Czyli np obsesyjny pracoholizm i lenistwo na pograniczu bycia lumpem okazuje się mieć podobne korzenie, obie postawy są autodestrukcyjne.. Na zewnątrz tylko wygląda ładnie, że pierwszy "taki porządny i odpowiedzialny" a drugi "się stoczył"..
      • klamkas Re: Powiela się schemat 14.01.15, 21:24
        Cóż, pewne rzeczy powielam: nie jestem typem czułej mamusi promującej rodzicielstwo bliskości, jestem wymagająca, mam silne poczucie odrębności i kiedy myślę o sobie myślę "to ja X, żona Y, mama Z", a nie "to ja, mama Z". I wybrałam na ojca mojego dziecka równie dobrego człowieka, co moja mama dla nas (jest bardzo podobny do mojego ojca). Ale...

        Mając świadomość deficytów dużo pracowałam nad sobą (a wcześniej dużo pracy w moją i brata psychikę i emocjonalność włożył mój tata - bardzo świadomie nas wychowywał, brał pod uwagę, że matkę mamy jaką mamy). Bardzo zmienił mnie też mąż (swoją drogą nieźle się dobraliśmy - jego mama jest równie toksyczna co moja, ale z zupełnie przeciwnego bieguna przewinień wink). Może nie jestem idealną mamą, ale mam dobry kontakt z córką i poza tym, że się kochamy, to bardzo się lubimy, czego nigdy nie miała moja mama (szczerze - jako późne dziecko i nastolatka nienawidziłam jej).

        Nie wiem jak to jest z tym przelewaniem nienawiści. Pomimo ogromnej ilości wad mojej mamy, moi rodzice są całkiem niezłym małżeństwem. Dbają o siebie (no, mama nie dba o emocje ojca, ale o jego zdrowie, formę, wygodę owszem i to bardzo, w dodatku nie z przymusu ale sama z siebie). Mój ojciec pomimo jej charakteru nauczył się sobie z tym radzić (na tyle na ile można) i też o nią dba - ba, jak może stara się ją chronić przed światem i przed nią samą wink. Wziął na siebie odpowiedzialność za wychowanie dzieci, poświęcał nam dużo czasu, pozwalając jej rozgrywać życie po swojemu i różnymi sztuczkami wciągając ją w naszą codzienność. Moja mama jest paskudna, ale rodzice jako małżeństwo przekazali mi naprawdę dużo dobrych wzorców.
        • klamkas Re: Powiela się schemat 14.01.15, 22:05
          Aaa, co ważne - z jednej strony uważam moją mamę za niezbyt dobrego człowieka, z drugiej: myślę, że dała nam dokładnie tyle ile umiała i ile sama dostała. Z perspektywy czasu, własnych doświadczeń - mi było dużo łatwiej przełamać schemat niż jej. To były inne czasy, psychologia prawie nie istniała, a psychiatrzy byli tylko wariatów i dozowali elektrowstrząsy, albo dziwne eksperymentalne terapie z rozcinaniem kawałków mózgu włącznie. Jako dorosła osoba widzę jak mało moja mama dostała od swoich rodziców i jaka spoczywała na niej odpowiedzialność za młodsze rodzeństwo. Ale widzę to i umiem sobie zracjonalizować dopiero po terapii (rozpoczętej z zupełnie innego powodu, temat rodziców był przy okazji).
      • jolie Re: Powiela się schemat 14.01.15, 21:56
        Trudno mi stwierdzić, czy moja matka nienawidzi ojca, raczej nie. Ona po prostu nie potrafiła pogodzić się z tym, że ja nie jestem jej kopią (bo w swoim mniemaniu jest wspaniała). Ojca mam bardzo dobrego, on praktycznie wychował mnie i siostrę, był dwojgiem rodziców jednocześnie. Według mnie matkę bardzo kocha i nauczył się żyć z jej toksycznością (o której mówi wprost). A może jest współuzależniony?
        Poza tym mogę podpisać się pod tym, co napisała klamkas.
    • anoresk Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 12:59
      Moja jest. Tyle że po prostu ma coś z głową : z bratem obstawiamy zab.osobowości lub łagodną CHAD. Biła nas ( siniaki od kolan po połowę pleców ), wyzywała , używała religii do manipulacji , umniejszała wartość. Nie kontroluje swoich popędów , cały czas ma jakieś problemy - również finansowe- powstałe dzięki zaniedbywaniu spraw urzędowych. Żona brata i mój mąż to zło wcielone- całe życie na kimś "wisi" emocjonalnie/ekonomicznie. Kontakty luzne - głownie internetowe - dwa razy wywalałam ją z domu gdy przyjechała - zrobiła awanturę przy małym dziecku wyzywając mnie i męża.To tak w skrócie smile
    • czerwczyna90 Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 15:14
      Szczerze mówiąc, jeszcze niedawno powiedziałabym, że ja. Ale od kiedy wyszłam za mąż nie próbuje mną komenderować i zgrywać męczennicy - jest dużo łatwiej się z nią dogadać. Pewne rany jednak nigdy się nie zabliźnią.
      • sweetsimplicity Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 15:26
        Masz dobrze, na ogół wyjście za mąz tylko pogarsza sutyację. U mnie tak było.
        • czerwczyna90 Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 20:55
          Ale dlaczego? To daje pewną swobodę, której się nie ma, kiedy jest się traktowanym jak "dziecko przy rodzicach".
    • panirogalik Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 18:07
      Ja. Nie utrzymuję z matką kontaktów od niedawna ale w tym czasie już były święta nawet bez życzeń, chociaż, nie powiem, łamałam się.
    • grave_digger Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 19:29
      Ja mam toksycznych obydwu rodziców. Normalnie mam przesrane wink
      Jednak z moją mamą sytuacja się bardzo poprawiła, zwłaszcza po śmierci mamy, gdy została na świecie sama, tzn. ma tylko mnie i moją rodzinę. Nie mogłam się długo z nią dogadać, dziś jest wręcz bardzo dobrze.
      Ojciec ma jazdy (ma inną rodzinę), potrafi się do mnie nie odzywać latami, bo - uwaga - się na mnie obrazi. Ostatnio znów nastąpił rozejm i znów jestem jego ulubioną córką. Do czasu.
      • grave_digger Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 19:30
        * po śmierci babci.
        • amy.28 Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 20:58
          Moja mnie o wszystko oskarzala najczesciej o jakies kradzieze, np zgubila bransoletke to mowila ze ja ukradlam. W zyciu nic nie ukradlam nawet sie na dworze nie schyle po lezace 5zl a mimo to do dzis kiedy komus cos sie zgubi to pierwsza moja mysl jest czy ja tego nie zrobilam, tak mnie urzadzila sad
    • fantomowy_bol_mozgu Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 22:14
      Ja chyba również miałam toksyczną matkę - zaborczą, kontrolującą, nadmiernie wymagającą. Była głównym powodem moich poważnych problemów z depresją, zakończonych próbą samobójczą w wieku wczesno-nastoletnim.

      Zmarła, gdy miałam 15 lat - co mnie początkowo nawet ucieszyło (wstyd się w sumie przyznać...). Z czasem zaczęłam więcej rozumieć, poskładałam wiele faktów z jej życia do kupy, wyłonił mi się obraz osoby, która miała po prostu cholernie ciężko i sama właściwie potrzebowała pomocy. Ale łatwo jest zrozumieć i wybaczyć, gdy mamy do czynienia z ledwie wspomnieniem, które nie ma bezpośredniego wpływu na nasze życie.
    • ofelia1982 Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 22:41
      Niestety ja.
      Tyle, że dzięki terapii i przepracowaniu tematu udało mi się dojść do punktu, że owszem, mama jest ważna i rozmawiam z nią codziennie (ale nie dlatego, że czuję mus czy coś - jak jestem na spacerze z Małą to lubię gadać i ona zawsze jest dostępnasmile, ale nie pozwalam jej wpływać na moje zycie tak jak kiedyś.
      Temat jest ciężki i kosztowało mnie wieeeeeele pracy, by mamie wybaczyć.
      Problem był taki, że ona jest emocjonalnie oziębła, nigdy w dzieciństwie nie słyszałam ani ja ani brat od niej ciepłych słów, nigdy pochwały, nigdy przytulenia czy wygłupiania się. Natomiast ogromny kult pracy i nauki i wielki nacisk na SUKCES zawodowy (=pieniądze). Niestety do dziś mój brat przez to nie umie się zatrzymać, ciągle chce się rozwijać, zmienia prace i w wieku 34 lat nie założył jeszcze rodziny, bo jego priorytetem jest dobra praca i zarabianie pieniędzy. I nie ważne jak dobrzy byśmy nie byli - w oczach mojej mamy zawsze było za mało. Zawsze. Pamiętam jak skończyłam podstawówkę z NAJLEPSZĄ średnią z wszystkich dzieciaków, dostałam jakieś nagrody, uścisk dłoni dyrektorawink - to był czerwiec. Zaczęły się wakacje. Moja mama wytrzymała 2 dni. Trzeciego dnia już mi truła, że powinnam się uczyć już na wrzesień. Nie umiała się cieszyć moimi sukcesami, zawsze było coś więcej, co mogłabym osiągnąć. Nigdy nie wyjechaliśmy na wakacje(!), mimo dobrych zarobków rodziców - mama nie umiała i do dziś nie umie odpoczywać, a jakieś urlopy to dla niej strata czasu i nieefektywnie spędzany czas. No bo się nic konstruktywnego nie robismile
      Pamiętam, że jeszcze kilka lat temu miałam poczucie winy, jak za długo się leniłam - mimo, że niczego tym nie zawalałam i to był tylko odpoczynek od pracy..
      Moja mama nie ma empatii, gardzi ludzmi, gdy są zbyt "wrażliwi" (gdy płakałam DZIEŃ po pogrzebie mojego ukochanego taty - powiedziała mi, że co się rozklejam, w końcu zycie toczy się dalej!!!), a gdy miałam depresję po urodzeniu pierwszego dziecka mówiła mi, że nie powinnam się łamać, mam lepiej niż wiele osób....Pna po prostu nie próbuje zrozumieć innych i gdy ich nie rozumie - uznaje, że są głupismile No bo ona jest nieomylna i wspaniała w swoich oczach...Według mnie ma lekki rys psychopatyczny - wyzucie z emocji, analizowanie wszystkiego na zimno..Niestety mój brat, wrażliwy i introwertyczny - ma spore problemy ze sobą i poczuciem własnej wartości do dziś, w dorosłym życiu. Nieważne ile by się nie uczył i jakim fachowcem nie był (a jest NAPRAWDĘ dobry w swoijej dziedzienie ) - on myśli, że zawsze jest za słaby i za mało umiesad I mimo, że mówię mu, że jest inaczej - do niego to nie docierasadDaje się wykorzystywać innym, nigdy nie walczy o swoje...
      Na szczęście mój tata był dla nas oparciem, taką wyspą ciepła pomiędzy burzami mojej mamy (wiecznie niezadowolonej i zimnej). Wprowadzał normalność, bronił nas przed mamą (emocjonalnie, bo fizycznie nigdy nam nic nie zrobiła), dawał oddech w tej pogoni za "sukcesem". Z nim można było iść na dłuuuuuugi spacer i gadać, śmiać się...Eh...Tęsknię za nim strasznie.
      Anyway. Dzięki terapii mamie wybaczyłam, bo wiem i widzę, że ona po pierwsze taka jest (sama straciła ojca tragicznie w wieku 10 lat i musiała zająć się 4-ką młodszego rodzeństwa), a poza tym na swój strasznie pokręcony sposób - bardzo kocha mnie i mojego brata (mimo, że nigdy nam tego nie powie, a mojego brata niestety strasznie krytykuje cały czas, o co toczę z nią wojny). Dużo dla nas robi i wiem, że zawsze mogę na nią liczyć. Clue jest tylko takie, że musiałam postawić granicę. W sobie. Kiedyś bardzo przejmowałam się jej opinią i szukałam akceptacji do wszystkiego co robiłam (paranoja - wiedziałam, że to robię, ale to było i tak we mnie), strasznie bojąc się krytyki. Na szczęście terapia sprawiła, że czuję się uwolniona od tego jej wpływu. Robię to, co uważam za słuszne i ona swoje musi pogadać, ale to mojej decyzji nie zmienia..Eh. dużo mogłabym jeszcze pisać, ale dodam, że samo fizyczne odcięcie nie jest moim zdaniem wyjściem. Bo w tym są duże emocje, złość, taka skrajność i dramatyzm. To odcięcie (u mnie bardziej jako postawienie w sobie granicy) - musi być w środku. Wtedy mozna nawet z mamą funkcjonować dość blisko i nadal czuć się sobą, nie poddawać się jej tyranii. Chociaż przyznam, że po kilku dniach spędzonych u mnie (czasem mama przyjezdza pomoc z dziecmi) - marzę, by wrezcie pojechała do siebie. Nie byłabym w stanie z nią jednak mieszkać (co przez chwilę rozważał o dziwo mój mąż, biorąc pod uwagę wszystkie logiczne argumenty mieszkaniowe) - to byłby dla mnie jednak za duzy koszt...
      • ofelia1982 Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 22:47
        dodam tylko, że uświadomieonie sobie tego wszystkiego sprawiło, że dla swoich dzieci jestem ZUPEŁNIE inna matką (może za bardzo wręcz w drugą stronę, choć jak może "zepsuć" za dużo miłości i pochwałwink
        WIem, jakie szkody niesie taki zimny chów i jak dorosłe dzieci potrafią cierpieć (często nie wiedząc przy tym dlaczego) - i moim dzieciom cały czas mówię, że je kocham, przytulam je, spędzam z nimi czas. Wakacje są dla mnie świętością i muszą być, a priorytety mam zupełnie inne niż mama (vide rzucenie dobrze płatnej pracy w korpo i założenie własnej firmy, by mieć elastyczność i czas dla rodziny...)
        Dlatego uważam, że każdy powinien przejść przynajmniej podstawową terapię w życiu - żeby zobaczyć rzeczy z dystansu. to naprawdę uwalnia od wielu brzemion
        • zuzi.1 Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 23:01
          Ofelia a moglabys napisac w jaki konkretny sposob pomogla Ci terapeutka w uwolnieniu sie od mamy? I dlaczego nie bylas w stanie tego zrobic samodzielnie, co Cie blokowalo?
          • ofelia1982 Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 23:28
            wiesz, to jest ciężki temat - nie zrobisz tego raczej sama. Musiałam to "przerobić" - zobaczyć tę moją rodzinę nijako z zewnątrz, popatrzeć na relacje, odczarować moje myślenie o rodzicach (moja mama o zgrozo wiele lat jawiła mi się jako silna osobowość i kobieta, która wie czego chce - a nie jako pogubiona w swoich emocjach dorosła osoba). Przeżyłam swoją i mojego brata krzywdę widząc to jaskrawo po raz pierwszy, potem byłam na mamę zła, potem czułam wielki żal, potem wielkie współczucie dla siebie i brata oraz dla taty...A potem to się wycysiło wszystko i teraz już wiem, jaką mamę mam. Widzę jej słabości, ale no nadal ją kocham, wpsieram. Ale nie jest dla mnie już taką ważną osobą w widzeniu świata jak kiedyś. Umiem jej powiedzieć jak przegina, czasem warknę jak próbuje swoje toksyczne klimaty wciskać...No po prostu wiem jaka jest, ale już to na mnie nie ma wpływu.
            Moim zdaniem sama di tego nie dojdziesz - poza tym raczej nie usiądziesz i nie zaczniesz przeżywać żalu tak sama z siebie. Co innego jak zaczniesz o tym mówić komuś i te uczucia zaczną przychodzić.
            Ciężkie, ale warto
            • zuzi.1 Re: a która ma toksyczna matkę? 14.01.15, 23:40
              Ok, rozumiem, nie dla siebie podpytuje, dla dziewczyny z innego forum, ja mam ' tylko' smile toksyczna tesciowa, ale z uwagi na brak tej emocj. rodzicielskiej relacji miedzy nami, z problemami z nia sobie poradzilam smile Dziekuje Ci bardzo za komentarz.
    • jolie Re: co na to kino 15.01.15, 09:45
      Jeżeli ktoś lubi filmy psychologiczne, to dobrym filmem o toksycznej relacji matki i córki jest "Jesienna sonata" - klasyka Ingmara Bergmana z Liv Ullman (córką) i Ingrid Bergman (matką) - możliwe, że oglądałyście. Bardzo podobny jest też polski film "Niewdzięczność" z Beatą Tyszkiewicz (córką) i Antonina Gordon-Górecką (matką). Polecam.
      • morgen_stern Re: co na to kino 15.01.15, 10:01
        Dzięki za podpowiedzi, ostatnio nosi mnie na filmową klasykę.
      • morgen_stern Re: co na to kino 18.01.15, 10:47
        No i obejrzałam. Doskonały film!
        • jolie Re: co na to kino 18.01.15, 12:20
          Obejrzałaś "Jesienną sonatę"?
          • morgen_stern Re: co na to kino 18.01.15, 12:40
            Tak smile
            • jolie Re: co na to kino 18.01.15, 12:54
              Liv Ullmann w tym filmie to dla mnie aktorski geniusz. Mało która aktorka potrafi tak przekazać emocje twarzą. Ona nie gra, ona JEST postacią. Bergman zresztą też jest reżyserskim geniuszem, zwłaszcza w filmach skoncentrowanych na kobiecej psychice. Cieszę się, że się podobało.
              • morgen_stern Re: co na to kino 18.01.15, 13:03
                To dopiero drugi film Bergmana, jaki widziałam (po Fanny i Aleksander), ale ponieważ i ten drugi mi się spodobał, to chyba muszę nadrobić zaległości wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka