Więc wyobraźmy sobie, że nie macie na utrzymaniu rodziny, nie grozi wam głód i nie jesteście Tutsi ani Hutu:
Co byście chciały w życiu robić?
Taki zawód, w którym z całą pewnością byście się spełniły, co sprawiałoby, że słowo "nadgodziny" brzmiałoby w waszych uszach jak najwspanialsza muzyka i wyskakiwałybyście z łóżek co rano jak nakręcone, byle jak najszybciej iść do pracy. W ogóle - coś, czego robienie to czysta przyjemność, za którą jeszcze by wam płacili. Mimo że podobno, jeśli człowiekowi zacznie się za coś płacić, to to przestanie być dla niego przyjemne.
Ja bym chciała być głaskaczem kotów

Siedziałabym po całych dniach i głaskała futerka. Mogłabym to łączyć z karierą zawodowego oglądacza seriali.