Dzień dobry, jestem ćpunką

27.01.15, 14:19
Dzień dobry, jestem ćpunką i chce mi się palić. Po ponad 20 latach staram się rzucić i uczciwie nie palę prawie od miesiąca. Tabex pomaga minimalnie, e-szlug to nędzna namiastka i też pomaga minimalnie (ale lepiej jak jest niż jak go nie ma).
Czekam na cud, na moment kiedy nie będę marzyła o fajku i przestanę zasypiać z głodem nikotyny. Jestem palaczem towarzyskim, telefonicznym, alkoholowym, sięgam po papierosy w stresie i żeby było jeszcze przyjemniej. Na razie nie widzę opisywanych plusów niepalenia - nie poprawiła mi się w magiczny sposób kondycja, nie oddycham lżej, kaszlu nie miałam nigdy. Wręcz przeciwnie, jestem zamulona, zdekoncentrowana i nieustannie wkur...na. No dobra, oszczędzam codziennie 12 zł i daję sobie nagrody. tongue_out
Któraś rzucała i wie ile czasu trwa taki badziewny stan psychofizyczny?
    • gazeta_mi_placi Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:23
      Nie lubię palaczek, śmierdzi im z gęby i mają żółte zęby oraz przepalone włosy smrodem, u mnie nie mają żadnych szans.
      • triismegistos Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:25
        Przestań, triss nie prosiła o demotywacje.
        • triss_merigold6 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:27
          Generalnie wali mnie czy ktoś lubi palaczy czy nie i skutki estetyczno-zapachowe też mnie waliły więc takie uwagi mi nie robią nijak.
          • gazeta_mi_placi Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:37
            Kopciuch z Ciebie i tyle.
          • marychna31 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 20:16
            > Generalnie wali mnie czy ktoś lubi palaczy czy nie i skutki estetyczno-zapachow
            > e też mnie waliły więc takie uwagi mi nie robią nijak.
            nie, no naprawdę, nie załamało cię, ze u gazeciarze nie masz szans?wink
            • cosmetic.wipes Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 08:46
              Mnie tak załamało, że wczoraj spaliłam z nerwów o pół ramki więcej niż zazwyczaj big_grin
    • rosapulchra-0 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:23
      U mnie pół roku, potem już o fajkach nie myślałam. Ale po 4 latach wróciłam. I tak w ogóle mam, że najdłużej to właśnie na 4 lata rzucam.
    • lilly_about Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:24
      No i nie śmierdzisz. Plus otoczenie nie śmierdzi.
    • priszczilla Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:24
      Te e-papierosy, które palisz są z nikotyną?
      • triss_merigold6 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:26
        Nie. Pierwszy olejek był z jakąś minimalną dawką nikotyny, a teraz już bez. Palę to za dużo powiedziane, po południu parę razy tym dmucham, żeby w ręku potrzymać i żeby dymek widzieć.
        • priszczilla Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:35
          No to licz rzucanie od momentu ostatniego zaciągnięcia się nikotynką, wcześniej się nie liczy. Wydaje mi się też, że utrzymywanie nawyku zaciągania się dymem nie służy rzucaniu nałogu.

          Pamiętaj, że jesteś nałogowcem i dosłownie jedno zaciągnięcie się po nawet długim okresie abstynencji może oznaczać gwałtowny powrót do nałogu. Sama papierosów nigdy nie paliłam, ale mój mąż próbował rzucić kilka razy odkąd jesteśmy razem. Raz nie palił cały rok, ale na jakiejś imprezie po alkoholu ktoś nieopatrznie go poczęstował, a on silą nawyku wziął i się zaciągnął, i od razu następnego dnia kupił sobie całą paczkę. Teraz nie pali już prawie trzy lata i mam nadzieję, że tak zostanie.
          • aandzia43 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 00:12
            > Pamiętaj, że jesteś nałogowcem i dosłownie jedno zaciągnięcie się po nawet dług
            > im okresie abstynencji może oznaczać gwałtowny powrót do nałogu.

            Aż tak dramatycznie, to może nie? Że od jednego macha od razu gwałtownie w ciąg na łeb, na szyję wink Ale faktycznie, nałogowcem jak się jest, to się jest do końca życia. Tyle że i nałóg różne formy ma i natężenie.
            Nie pocieszę cię, Triss, bo mnie jeszcze po szesnastu latach czasem boleśnie zassie, skręci i zaboli. Jakiś taki fleshback czy cóś. Nadal lubię dym papierosowy (w rozsądnym stężeniu) i łapię się na tym, że stojąc na przystanku obok palacza caham się z lubością nikotyną i substancjami smolistymi, co je kupił za własne pieniądze i właśnie konsumuje wink Przez paręnaście lat nie pozwoliłam sobie na chwilę słabości i nie dałam się skusić wewnętrznym demonom namawiającym do jednego, jedynego, rozkosznego dymka. Na najgorszych zakrętach i w dołach, na żadnym piwku czy kawce. Bo wiedziałam, że jak zapalę jednego, to mogę mieć problem z niezapaleniem następnego. Znośne to było o tyle, że z czasem pokusy nachodziły coraz rzadziej. Wymywały się powoli z głowy skojarzenia kawa-papieros, piwo-papieros, relaks-papieros, stres-papieros, itd. Najgorsze było pierwsze pół roku. Potem ból niespełnienia zelżał tongue_out A potem pojawiał się coraz rzadziej i rzadziej, aż "napady" ograniczyły się do jednego na miesiąc. Po kilku latach zaczęło mi się śnić, że palę. I że jest to przyjemne. Ostatnio już mi się nie śni.
            Jakieś trzy lata temu znalazłam w domu podczas sprzątania gościowego papierosa (na balkonie pozwalam palić) i postanowiłam w ramach eksperymentu, nawet nie z chcicy strasznej, zajarać. Spaliłam całego, nawet mi się w głowie za bardzo nie zakręciło, nie zrobiło mi się niedobrze, smakował trochę sianowato, bo wiekowy był. Poza tym było ok. Nie śmierdziało, nie odrzucało, było miło. Może nie tak, jak dawniej, ale miło. Cóż, jestem nadal palaczem, mogłabym bez problemu i z satysfakcją zapalić następnego. Więc.. nie zapaliłam smile Nazywam się aandzia43, jestem nałogową palaczką, nie palę od szesnastu lat.
            Moja mama "czysta" od ponad trzydziestu lat zeznaje to samo. Widocznie taki nasz rodzinny rodzaj uzależnienia nikotynowego i takie rozkosze abstynencji.
    • triismegistos Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:25
      Ja się przepaliłam w sylwestra i od nowego roku drastycznie ograniczylam palenie. W ogóle nie kupuję papierosów, kupilismy natomiast tytoń i czasem palimy jednego papierosa na pół, np do porannej kawy, albo wieczornego piwa (uprzedzając, nie codziennie). Konkubin chyba więcej popala, zdaje się że wypala ze dwa skręty dziennie. Może warto pójść tą drogą?
      Nie, nie było postanowień noworocznych, od pewnego czasu sama z siebie zaczęłam palić coraz mniej, a na imprezie sylwestrowej wypalilam wagon papierosów i mialam samoistny odrzut.
      • triss_merigold6 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:30
        Mój też nie pali, razem lecimy na tym tabexie i e-fajku. Przynajmniej sobie nie działamy na nerwy, że jedno się stara, a drugie pali swobodnie.
        Dawkowanie to nie, tylko by rozdrażniało, ja jestem palacz wieczorny zdecydowanie, rano brak mi nie dokucza tak bardzo.
        • triismegistos Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:56
          No właśnie ja tez jestem palacz wieczorny. Nawet jak byłam w ciągu to rano mi fajki śmierdziały, dopiero do porannej kawy dało się zapalić. Po południu wskakiwał głodzik, a wieczorem paliłam już dużo.
          Chłop to palacz poranny, rano mi smrodził a wieczorem suszył głowę o to, że za dużo jaram. Teraz często do snu wypalam papierosa, ale bez tytoniu, to koi ssanie.
          Nie macie ochoty się pozabijać? Ja przy wcześniejszych próbach rzucania palenia robiłam się straszną suką, o dziwo teraz nieźle się trzymam.
          • triss_merigold6 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 18:30
            Nie, nawet nie mamy ochoty się pozabijać wręcz przeciwnie - ponieważ obojgu nam dolega zespół odstawienny, to schodzimy sobie z drogi i jesteśmy uprzedzająco mili. big_grin
    • gazeta_mi_placi Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:27
      Palaczki a na ile wyglądacie?
      • rosapulchra-0 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:30
        Na mniej niż ty. Zdecydowanie.
        • ybp Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:33
          Nie wiem po co rzucac, skoro tak bardzo sie to lubi i tyle to daje. Jednak trudno znaleźć cos co w szybki sposób odstresuje. Nie rzucałabym, bez powdou. Raka sie boisz?
          • triss_merigold6 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:35
            Zmęczył mnie nałóg, świadomość że muszę mieć fajki pod ręką, bo inaczej dostaję ataku paniki.
    • lady-z-gaga Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:35
      Miesiąc to chyba za mało, aby widziec różnicę? koleżance poprawiła się cera, włosy oraz wrażliwość na smaki i zapachy, ale dopiero po kilku miesiącach niepalenia
    • babsee Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:41
      Dzien dobry,ja tez sad
      nie pale od 30 grudnia i codziennie, nawet kilka razy dziennie, zastanawiam sie, dlaczego do cholery niekt nie wymyslil papierosow, ktore nie szkodza??bez tych substacji smolitsych, tcyh wzmacniaczy, uzalezniaczy...boze..ile bym dala za takie szlugi.
      Jestem na etapie problemow ze snem i wmawiania sobie, ze skoro miesiac nie pale, to moge zapalic bo przeciez GENERALNIE NIE PALE.masakra.
      Ja tez palilam "w nagrode", od roku ograniczalam palenie, i z 20 zeszlam do 5 dziennie ale wcale nie jest latwiej.
      Chwilowo w dupie mam,ze bede niby piekniejsza i zdrowsza bo jestem wku..iona.Na caly swiat.
      • triss_merigold6 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 18:32
        Eee problemów ze snem to ja nie miałam nigdy poza epizodami pełoobjawowej depresji. Nie wmawiam sobie, że mogę zapalić, w zasadzie mogę ale nie chcę. Perspektywa "nie zapalę nigdy w życiu" jest miażdżąca więc ograniczam się do przetrzymania kolejnego dnia.
      • turzyca Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 13:28
        Gdyby takie były, to bym była palaczką. Ile mnie razy w życiu brakuje fajka! Tej pięciominutowej medytacji, tego więzadła kontaktów międzyludzkich, tego uspokajającego zaciągnięcia po nieprzyjemnej rozmowie, tego zajęcia, gdy nie ma czym się zająć, a czekać trzeba. No ale nie ma, podły świat.
    • joanekjoanek Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:42
      Ja rzucałam bardzo długo, bo przez ponad rok od zaprzestania palenia żarłam jeszcze gumy, a potem tabletki nikotynowe. No więc po zaprzestaniu palenia było bardzo źle przez ok. miesiąc, potem już poszło. A po zaprzestaniu żarcia nikotyny było bardzo źle fizycznie przez kilka tygodni, psychicznie - skończyło się cukierkami od psychiatry. Ale cukierki od psychiatry pomogły szybko. Jeśli Ty już nie przyjmujesz nikotyny w niczym, to po miesiącu może się zdarzyć, że wkrótce się zacznie z górki.
      Całkiem wolna od nałogu czułam się mniej więcej po roku.
    • cosmetic.wipes Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:43
      Z doswiadczenia nie powiem, bo takowego (z rzucaniem) nie mam. To znaczy mam, ale w bardzo mglistych planach big_grin
      Natomiast chłop mój osobisty, niepalacz od lat kilkunastu, opowiada, że jeszcze po dwóch-trzech latach potrafiło mu snić, że jara. I to były zaye&^%cie przyjemne sny.
      I jeszcze mówi, że dramatem był prawie cały pierwszy rok.
      Z tym, ze może u ciebie bedzie lepiej, czego życzę szczerze smile
      • priszczilla Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:57
        Ja nigdy nie paliłam papierosów, dosłownie z pięć razy w życiu może się zaciągnęłam blantem lub papierosem, a też mam sny, że palę, wciągam dym i wydmuchuję, i to jest bardzo przyjemne.
    • ichi51e Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:44
      Brawo! A te nagrody jakie? Codzienne czy odkladasz? Tygodniow ze stowka wychodzi prawie... Za miesiac nizle butki mozna kupic...
      • triss_merigold6 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 18:34
        Wiecej niż stówa, bo mój facet też odstawił. Na razie kupiłam kozaki na bardzo wysokim obcasie, takie średnio potrzebne i mało praktyczne ale za to efektowne.wink
        • ichi51e Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 20:53
          No to jak cie najdzie to przegladaj co jeszcze kupic! Pozytywna motywacja najwazniejsza nie negatywna.
    • martishia7 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:46
      Po kilku ostatnich wypowiedziach na forum miałam pytać, czy masz jakiś pms w permanencji, ale już rozumiem big_grin
      Nie pomogę, bo sama jestem palaczem, chociaż chyba palę troszkę mniej. I tak samo jestem wieczornym oraz telefonicznym = widzę dłuższą rozmowę z siostrą/kumpelą, wyciągam papierosa. Moja siostra rzuciła, była w podobnym wieku jak Ty i paliła w podobny sposób, z podobnych motywacji. Stan powrotu do normy trwał u niej ok. 6 mcy.
    • mdro Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:50
      Nie palę od prawie trzech lat, paliłam długo i dużo.

      Wk...w miałam zaskakująco nieduży, głód nikotynowy, taki ssący, przeszedł mi po mniej więcej dwóch tygodniach, palenia papierosa jako czynności brakowało mi dużo dłużej. Ale po paru miesiącach niemal zapomniałam, że kiedykolwiek paliłam. Teraz jest znów nieco gorzej, bo mąż rzuca i przeżywam razem z nim wink.

      Z tym że ja nie używałam żadnych wspomagaczy, może dlatego się nie przeciągało w czasie. Zdecydowana poprawa jakości oddychania jest, kondycję i tak mam marną, więc tu trudno mi ocenić wink.
      • rosapulchra-0 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:52
        Słyszałam, że są dwa rodzaje palaczy - nikotynowi i nawykowi. I właśnie tym nawykowym łatwiej rzucić nałóg.
        • mdro Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:55
          Hmm, ja słyszałam, że odwrotnie - tzn. łatwiej rzucić nikotynowym wink.
        • lady-z-gaga Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 08:25
          Ja jestem przykładem nawykowego.I faktycznie łatwo przyszło mi rzucenie palenia.
          Nigdy nie sięgałam po papierosa na czczo, nigdy nie biegałam wieczorem na stację benzynową, bo fajki się skończyły. Paliłam w pracy,na spotkaniach, na imprezach paliłam głownie towarzysko ("wyjścia na papieroska") smile W domu mało, bo w domu był mąż - wróg nikotyny smile ale i tak uzbierało się przynajmniej pół paczki dziennie. Był to nałog psychiczny, nie nikotynowy, więc kiedy przestałam palić, nie odczuwałam żadnych dolegliwości. Po pewnym czasie papierosy zaczęły mi śmierdzieć. Po paru latach, na jakiejś imprezie, po drinku, kolezanki namówiły na wspólnego dymka i było to dla mnie coś obrzydliwego smile
          Tak więc zgadzam się, że uzaleznienie od nikotyny(i tesknota za nią) być może zostaje na całe życie, natomiast palenie dla samej czynności, jako nagroda albo integracja towarzyska, nie uzaleznia tak silnie.
          • aandzia43 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 09:46
            Ja też oceniam siebie jako nawykowego niż nikotynowego. A łatwo nie było.
      • mdro Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:53
        A, zmiana odczuwania smaku/zapachu tak po kilku miesiącach. Nie zawsze korzystne to było, niektóre przyprawy i kosmetyki zaczęły mi śmierdzieć wink.
    • totorotot Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:50
      trzymam kciuki.U mnie powrot po 6-letniej przerwie był dość szybki: najpierw na imprezkach, potem na pogaduszkach, potem w samochodzie do muzy zeby przyjeb był completed i tak jakoś wyszło ze doszłam do pol ramki dziennie, na imprezkach ramka pęka do drugiej.
      Planuje desmoksan na dniach rozpocząć i wrocic do jarania na imprezkach i moze w samochodzie do fajnej muzyczki.
      Mam nadzieje, ze pomogłam smile
      • gazeta_mi_placi Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 14:55
        Ile tu kocmołuchów, damulki rżną co to dwa razy dziennie prysznic i pięć razy podmywanie (przy okresie dziesięć), a jak przychodzi co do czego to zwykłe śmierdziuchy palaczowe kopciuchy. I jeszcze obłudnie się dziwią "kto śmierdzi w komunikacji miejskiej, pewnie ci co biorą prysznic co drugie dzień", nie. To Wy śmierdzicie smrodki papierośnice.
        • cosmetic.wipes Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 15:48
          I jeszcze obłudnie się dziwią "kto śmierdzi w komu
          > nikacji miejskiej, pewnie ci co biorą prysznic co drugie dzień", nie. To Wy śmi
          > erdzicie smrodki papierośnice.

          Nie korzystam ze zbiorkomu, najdroższy gazeciarzu, a we własnym samochodzie mogę sobie pośmierdzieć do woli tongue_out
          • black_halo Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 08:57
            We wlasnym samochodzie mozesz smrodzic do woli ale potem idziesz miedzy ludzi i smierdzisz. Mam teraz kolezanke w pracy, ktora w sumie ledwo 2-3 papieroski spala w czasie godzin pracy, wychodzi na zewnatrz, naklada plaszcz. Ja wraca i wiesza ten plaszcz obok mojego, to potem moje ciuchy tez smierdza i to tak, ze mi sie niedobrze robi. Smierdza jak wracam do domu i smierdza mi w domu. Ona sama smierdzi chociaz sie pryska roznymi specyfikami. Nie ma zoltych rak czy zebow ale smierdzi.
            • aandzia43 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 09:42
              Nie wiem od czego to zależy, ale różni palacze różne natężenie woni roztaczają. Kilka moich koleżanek palavzek pachnie tytoniem dyskretnie, z buzi nie wali, ciuchy nie prześmierdnięte. Jakaś wyjatkowa higiena, czy dyscyplina palenia? wink
        • ruda_henryka Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 15:53
          Już wiem dlaczego wszyscy tak kompulsywnie piorą smile))))
          Ja rzuciłam prawie 10 lat temu, a paliłam przez 10 lat nałogowo i do tej pory ciągle myślę o tym, że się zaciągam. Tak na prawdę mnie nie ciągnie. Palę bardzo okazjonalnie na imprezach do alkoholu. Bardzo pomaga niepalące towarzystwo, które mam dookoła.
          Miesiąc to mało na odczucie pozytywnych skutków. Dla mnie największą nagroda była poprawa cery po jakimś pół roku - teraz jak oglądam się na zdjęciach to wyglądałam jakieś 5 lat starzej niż miała jak paliłam. Mi się smak i węch absolutnie zmienił - zupełnie inne rzeczy teraz gotuję i jem.
    • ruscello Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 15:01
      Przestałam z dnia na dzień bez wspomagaczy, więc trochę inaczej, ale poprawę cery i reszty widziałam po 3 miesiącach. Poczekaj jeszcze ze 2 miesiące smile A i u mnie kluczem było ODSTAWIENIE zamiast RZUCENIA. Rzucenie jakieś takie ostateczne i drastyczne, więc mój mózg przystał na to, że kiedyś tam pojedynczą fajkę będę mogła zapalić. Zapaliłam po ok.4 miesiącach mocnego i było mi tak niedobrze, że nie chciałam więcej.
      • triss_merigold6 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 18:53
        O tak, wersja z odstawieniem pasuje mi bardziej. big_grin
      • nenia1 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 14:35
        Dokładnie zrobiłam tak samo, nie palę od ponad 10 lat i nie ciągnie mnie zupełnie. Odstawiałam papierosy stopniowo do coraz mniejszej ilości, aż doszło do momentu, że pierwszy papieros powodował wyłącznie nieprzyjemny ból głowy. Nie stosowałam żadnych zamienników, po prostu stopniowo coraz mniej, coraz mniej, organizm zaczął się odzwyczajać i po jakimś czasie papierosy po prostu przestały mi sprawiać przyjemność, Obecnie jestem bardzo zadowolona z faktu, że nie palę. Kasa oczywiście też ma znaczenie, ale całe moja rodziną i znajomi nie palą, więc na spotkaniach i wyjazdach nie jestem jedyną osobą która marznie na balkonie i śmierdzi na kilometr. Mam również poczucie większej kontroli nad sobą, zresztą bywało, że gdy chciałam sięgnąć po papieros ponad ustalony limit mówiłam sama do siebie "kto tu faktycznie rządzi?". Odpowiedź, JA była nieco kuriozalna, ale w sumie jakoś to działało, ponieważ czułam wtedy większe poczucie mocy smile Jednak patrząc po sobie i innych sądzę, że jednym zdecydowanie łatwiej wyjść z nałogu, a innym bardzo trudno - nie wiem od czego to zależy, ja mam tak skonstruowany mózg/psychikę, że jak postanowię, że czegoś nie robię to po krótkim czasie przychodzi mi to z latwością. Decyzja jednak musi być podjęta jednoznacznie, żadne srutu tutu, jakieś wyjątki itd. Ostatnio zupełnie bezboleśnie wyszłam tak ze słodyczy, bo mi się przytyło parę kilo, a że jestem drobnej budowy to zaraz było widać. Podjęłam więc decyzję - odkładam słodycze i po 3 miesiącach nie dość że wyszczuplałam to jeszcze się dziwię jak kiedyś mogłam jeść słodki smile Podobnie mam z papierosami. Nie ciągnie mnie wcale, raczej dziwi, jak kiedyś mogłam palić i nie widzieć tego całego syfu związanego z papierosami.
    • kkalipso Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 15:08
      jestem zamulona,
      > zdekoncentrowana i nieustannie wkur...na


      Oj pamiętam ten stan i nawet trwał długo bo tak ze trzy lata (chodziłam jak ślimak bez energii) co do wku...enia to nie powiem nie było tak tragicznie. Paliłam około 10 lat rzuciłam zaraz po ślubie czyli już 11 lat będzie. Podchodziłam kilka razy z marnym skutkiem ale do czasu. Tak się na te pety obraziłam, że bez żadnego chwalenia się (nawet mężowi czy rodzinie) bez zakładów i takich tam tak po prostu przestałam palić. Pomogły mi gumy nicorette (uwaga można się uzależnić) i trzymanie słomki czy długopisu w ręku. Z czasem jak patrzyłam na palące koleżanki to mi ich szkoda było teraz czuję obrzydzenie. Tak mi się podoba ten stan niepalenie że czasem w największym koszmarze śni mi się że znów palę brrr. Nigdy więcej. A i od tamtego poniedziałku żeby nie wiem co się nie działo nie wzięłam nawet raz do ręki. I chwała Bogu.
    • guderianka Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 16:05
      Rzucałam kilka razy.
      I według mnie-proces rzucania jest przede wszystkim w głowie. Masz motywację i NAPRAWDĘ chcesz rzucić-to to zrobisz, bez tabexów i innych cudów , po których..prawdopodobnie wrócisz do nałogu. Kocham palić i uważam siebie nadal za palacza anonimowego, śni mi się że palę, wdycham dym jak ktoś pali.
      Rzuciłam z dnia na dzień. Nie palę od 4 lat.
    • dzefff Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 16:07
      nie pale ponad 7 miesiecy ,co wazne bo wiekszosc rzucajacych powraca do nalogu w ciagu pol roku
      skutkow pozytywnych nie ma , to sa zwykle brednie,skutkow negatywnych sporo chociazby samopoczucie
      pierwszy miesiac to jest luz problemy zaczynaja sie potem chyba zazwyczaj kolo 3go miesiaca jest gorzej
      potem juz tylko okresowe "napady"
      w ciagu tego okresu zapalilem jednego po jakichs dwoch miesiacach i jednego po pol roku
      planuje jednego albo dwa w wakacje



      • dzefff Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 16:09
        paleniue uwazam ciagle za fajne , powod rzucenia to cena fajek 10e za paczke
      • aandzia43 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 28.01.15, 00:32
        > nie pale ponad 7 miesiecy ,co wazne bo wiekszosc rzucajacych powraca do nalogu
        > w ciagu pol roku [...] > planuje jednego albo dwa w wakacje

        Lepiej nie próbuj. Wakacje to niebezpieczny moment: luzik, piwko, zabawa, ognisko, świeże powietrze, luzik, zwiedzanie, rekreacja, zachwycające okoliczności przyrody, luzik, fajny seks i co tam kto jeszcze latem odprężającego robi wink Wyjątkowo łatwo popłynąć. A powroty po roku czy kilku latach to częsta sprawa.
    • kalina_lin Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 16:13
      Ja w jakieś 2-3 tygodnie po rzuceniu dostaję pozytywnego kopa. Kilka razy dziennie dopada mnie radocha,że dałam radę, już nie muszę palić i że już nigdy nie będę. Z tym, że ten haj tylko występował jak rzucałam "na czysto", bez wspomagaczy farmakologicznych.
      Mam nadzieję, że tym razem już nie wrócę do nałogu, obiektywnie patrząc dużo lepiej się żyje bez fajek.
    • sfornarina Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 16:15
      Po 6-12 miesiacach jest zauwazalna roznica w kondycji fizycznej - przeplyniesz wiecej pod woda, przestaniesz sapac na ostrym podjezdzie na rowerze, itd.
      Ale nie ludzilabym sie, ze cera nagle sie "odmlodzi". Ona po prostu przestanie sie tak szybko starzec smile
      Ogolem jednak - warto rzucic! Mnie po poltora roku od rzucenia palenia kompletnie przeszla ochota na papierosa; wczesniej od czasu do czasu mnie ciagnelo.
    • loola_kr Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 16:40
      ja zachorowałam i od tego czasu odrzuca mnie od papierosów. Przy okazji rzuciła moja koleżanka z pracy, mąż i teść. 3 lata temu. Ale ja bardzo dużo nie paliłam.
    • solejrolia Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 16:53
      po mniej więcej takim okresie palenia rzuciłam fajki z dnia na dzień, po prostu przyszedł TEN WŁAŚCIWY MOMENT, i stwierdziłam: nie palę.
      i rzuciłam bez żadnych, ale to żadnych efektów ubocznych! i żadnych myśli wokół niepalenia nie miałam. żadnych objawów psychofizycznych żebym była wkurzona, czy zamulona- nie, nic takiego. no dobra, przytyłam, zatem apetyt mi wzrósł, ale te kilka kg nie robi mi.
      nie palę juz prawie 2 lata (w między czasie ze 3 fajki w stresie zapaliłam,i to pod warunkiem, że miał mnie kto poczęstować).
      Powodzenia.
    • aniuta75 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 17:07
      Rzuciłam bez wspomagaczy, 5ty miesiąc już leci. Zamulenie początkowe jest faktycznie. Przypuszczam, że to dlatego, że fajki podnoszą ciśnienie - odstawiasz fajki, ciśnienie leci w dół to i spać się non stop chce. Ale przejdzie (w sumie po 2 miechu już było ok), potem to tylko sporadyczne epizody, nie mające związku z niepaleniem tylko po prostu z aurą zewnętrzną wink. Oddycham lżej, kaszlu tez jakoś nie miałam jak paliłam, ale nie budzę się z bólem gardła co rano. Kondycja... czy ja wiem... Pewnie jakbym jakoś mocno się udzielała sportowo to bym odczuła różnicę a tak to chyba nie. O zapaleniu coraz mniej myślę, w sumie tylko wtedy kiedy mija mnie pańcia z pachnącym cienkim fajkiem; reszta mi już po prostu cuchnie (ostatnio gościu mnie mijał i akurat dmuchnął tuż przed wyminięciem mnie to nie wiedziałam, czy najpierw puścić pawia czy go walnąć w ten durny łeb tongue_out).
      Mąż rzucił z desmoksanem, bardzo sobie chwali. Też na początku na śpiku chodził, nerwowy był. Nie pali już 2 miesiąc i jest ok. Ma motywację to już do fajek go tak nie ciągnie.
      • aniuta75 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 17:10
        A co do e-papierosów - jakoś mnie one nie przekonują. W sensie chyba prawdziwy papieros zdrowszy niż on. Nawet nie wiem, czy sa jakieś badania na ten temat.
      • triss_merigold6 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 18:38
        Nie wiem czy mi z ciśnieniem przejdzie... Naturalne ciśnienie mam bardzo bardzo niskie, takie niemal zejściowe więc bez porannego kopa w zestawie kawa + 2 fajki w ogóle nie mam ciśnienia.
        • priszczilla Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 19:22
          Lol, rzeczywiście "palacz wieczorny".
        • solejrolia Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 20:14
          To powinnas iść do lekarza i może niech ci zleci jakiś lek na niedociśnienie, żebyś mogła normalnie funkcjonować.
          (Ja też mam bardzo niskie ciśnienie, i na sytuacje wyjątkowe lub awaryjne, typu jestem w podróży, i muszę cały dzień być na 100% normy, mam taki lek, Gutron się nazywa. Jest łagodny, ale działa. i jak pisze- stosuję wyłącznie na sytuacje wyjątkowe, bo w codziennych sytuacjach radzę sobie dość dobrze bez leku, najwyżej kolejną dodatkową szklankę kawy wypiję od rana)
          • triss_merigold6 Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 20:38
            W sumie żaden lekarz nigdy nie sugerował, że powinnam brać leki na niedociśnienie, 10 lat temu miałam zwykle 85/55, z wiekiem mi stopniowo wzrosło do średnich 95/65. Tyle lat z tym żyję, że przywykłam.
            • solejrolia Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 21:23
              ale pytałaś lekarza, czy możesz sobie jakoś pomóc? bo ja zapytałam wprost.
              bo wyniki super, żadnych anemii ani niczego takiego, i hormony-super,i wszystko inne w normie, i w ogóle ach, och, a tu sił ciągle brak, bo ciśnienie niskie. i nogi mam wiecznie zimne. (mąż powinien w nocy sprawdzać, czy ja jeszcze oddycham. big_grin)
              więc gutron , na próbę. i działa, ale tak fajnie, łagodnie, nie żadne spektakularne efekty (jak po taurynie, czy guaranie, że aż trzęsawy dostaję), tylko po prostu brak tego cholernego oklapnięcia.
    • daisy Re: Dzień dobry, jestem ćpunką 27.01.15, 17:14
      Współczuję. Palenie to jedna z najprzyjemniejszych czynności na świecie. Okropnie za nim tęsknię.
      Nawet próbowałam się znowu nauczyć, ale nie dałam rady, po dwóch fajkach robiło mi się niedobrze na resztę dnia. sad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja