Dodaj do ulubionych

historia optymistyczna

31.01.15, 17:55
Oczywiście dotyczy psa, ale i to dobre.
Pies jest nieduzym kundlem, miłym, halasliwym, zwyczajnym.
Mieszkal na moim osiedlu ze swoją panią, starszą już. Po jakichś parunastu latach pani umarla, pies trafil do schroniska.
Nie zapomniala o nim sprzedawczyni z osiedlowego sklepu. Odwiedzila, zmartwiła się - wychudl, wieksze psy nie dopuszczały go do jedzenia, wydawal się bardzo nieszczęsliwy.
Napisala ogloszenie.
Ogłoszenie przeczytala mloda kobieta, ktora niedawno sprowadziła się na nasze osiedle, chyba samotna, pracująca na zmiany. Pogdala z kolezanką/siostrą mieszkającą niedaleko, też pracującą na zmiany. Stwierdziły: pies powinien wrocić na swoje osiedle, one sie opieką podzielą.
Całą trójke spotkalam dzisiaj u weta (pies zdrowy, ale że staruszek, chodzi regularnie do kontroli).
Obserwuj wątek
    • nickbezznaczenia Re: historia optymistyczna 31.01.15, 18:02
      Gdyby tylko takich osób było więcej.

      Ale nic to! Dobrze, że w ogóle są. smile
    • zana781 Re: historia optymistyczna 31.01.15, 18:51
      Bardzo pozytywnie!
    • drogikocie Re: historia optymistyczna 31.01.15, 18:52
      fajne! świetne!
      i wbrew pozorom odważna ta pani - na pewno się nie zastanawiala, że sąsiadka, szwagierka i kuzynka pomyślą "co za wariatka, jedzie do psa w odwiedziny" smile

      rozważam ostatnio jak strach paralizuje przed fajnymi rzeczami, stąd pewnie ta refleksja
      • nangaparbat3 Re: historia optymistyczna 31.01.15, 22:46
        Takich ludzi jest duzo.
        Dzień wcześniej w poczekalni byli państwo z przygarniętą suczką.
        Pomyślalam, że niektórym zwierzetom los odwraca sie jak w bajce - przecież wszyscy znamy takie bidy znajdowane w lesie przywiazane do drzewa, porzucone na śmietniku, błąkaące się i glodujace - spotykają ludzi, którzy je przygarniają, kochają, troszczą się o nie. Kot mojej siostry był wczesniej chodzacym wieskim nieszczęściem, zjadal wszystkie resztki z pomidorami wlącznie i spał na dworze, w dołku wygrzebanym w ziemi - skora i kosteczki. Zawsze kiedy ją odwiedzalam i widziałam wielkie cielsko rozciagnięte w centralnym punkcie domu, rozpieszczane na wszystkie możliwe sposoby, myślałam o tym, że fortuna czasem się do kogoś usmiecha smile
        • aandzia43 Re: historia optymistyczna 01.02.15, 00:56
          To prawda, takich ludzi nie brakuje. Dużo moich znajomych ma ratowane zwierzaki.
        • peonka Re: historia optymistyczna 01.02.15, 01:19
          Mam takiego psa. Często dokładnie o tym myślę, patrząc na nią - ze los może się cudownie odmienić na lepsze w jednej chwili. I że tyle w życiu zależy od szczęścia...
          Oczy mi się spociły przy Twojej pięknej historii o psie.
    • aandzia43 Re: historia optymistyczna 01.02.15, 00:52
      Brzmi jak piękna bajka. To na pewno prawda? smile Lubię takie zwierzakowe historie ze szczęśliwym zakończeniem. Od razu mi się nastrój poprawia.
      • agusia79-dwa Re: historia optymistyczna 01.02.15, 01:37
        szkoda, że tu nie ma przycisku 'lubię to!' bo bym go kliknęła.
        sama mam taką znajdę śmietnikową, 6 lutego miną 2 lata jak jest z nami. Leosia to fantastyczna psinka, to członek rodziny!

        --
        Wypada, nie wypada - czytając fora można dojść do wniosku, że kobiecie w Polsce nic nie wypada, co najwyżej sztuczna szczęka na emeryturze i macica po porodzie Sn…. taje
        • jesienna.nuta Re: historia optymistyczna 01.02.15, 11:48
          Wszystkie moje koty - i te już nieżyjące i te moje dwa łobuziaki - były kiedyś chodzącymi nieszczęściami.
          Sama też płacę alimenty na kota, którego wydarłam zwyrodniłam dzieciakom z rąk - chciały go wrzucić żywcem do ogniska - i zawiozłam koleżance do domu z trasem i ogrodem. Zapłaciłam za leczenie i za kastrację, płacę co miesiąc sporą sumę za utrzymanie, sama tę sumę określiłam. Maluch dołączył do większej gromadki, jest duży, szczęśliwy, ufny i ma swoich ukochanych przyjaciół spośród innych odratowanych bied. Codziennie modlę się o zdrowie i życie dla koleżanki i jej męża, bo co się wtedy stanie z kotami?! Pewnie jak w Twojej historii - trafią na śmietnik, bo spadkobiercy wezmą TYLKO MIESZKANIE.
    • amoreska Re: historia optymistyczna 01.02.15, 12:05
      Rzeczywiście - bardzo pozytywna historia smile
    • kai_30 Re: historia optymistyczna 02.02.15, 23:31
      Się wzruszyłam, bardzo ładna opowieść, nanga. smile

      My też w grudniu adoptowaliśmy ze schroniska drugiego psa, dorosłą, dużą sunię, mimo że absolutnie jeden pies nam wystarczał. Ale jakos trudno było przejść obojętnie, bo nasze schronisko jest sprytne i prowadzi bardzo mądrą kampanię marketingową, zachęcając do odwiedzania schroniska i wyprowadzania czworonogów na spacer. A chodzić jest gdzie, bo to sam kraniec miasta, pod lasem, wokół pola i łąki. Co weekend mnóstwo ludzi przychodzi, a niektórzy też w tygodniu. Nie jest to żaden formalny wolontariat, ot - przychodzisz, możesz sobie wybrać psa, zapinają go na smycz, i idziecie na spacer. Zero formalności, miła atmosfera, a psy przeurocze, kochane, i przyzwyczajone do ludzi. No i jak się tak przyjdzie raz, drugi, trzeci, to już się ma swoich ulubieńców, i człowiek się zaczyna wahać, bo właściwie co to znaczy, że się nie ma warunków? Że na czwartym piętrze w bloku, że psy pół dnia będą siedzieć same? Że nie stać nas na najdroższą karmę? A w schroniskowym boksie to mają taki raj?

      No i tak o. Mamy troje dzieci i dwa psy, jeden średni (też schroniskowy), drugi raczej duży, nie mieścimy się wszyscy naraz do samochodu big_grin Ale jest fajnie. Sunia kocha nas całym swoim psim sercem i powoli zapomina o tym, co ją spotkało, a my kochamy ją. Fajnie jest mieć dwa psy, lepiej niż jednego smile
      • 3-mamuska Re: historia optymistyczna 03.02.15, 01:18
        Wspaniałe!!!
        Zeby jeszcze reszta ludzi zaczęła traktować zwierzeta jak należy, nie produkować nowych (bo raz suka musi miec młode) dbać o te ktore sa to świat bedzie piękniejszy.
        Ale każda taka historia naprawa nadzieja ,ze nasze wnuki nie beda juz wiedziały co to schroniska dla zwierząt, bo kazdy właściciel bedzie odpowiedzialny.
      • nangaparbat3 Re: historia optymistyczna 03.02.15, 07:16
        Oj, Kai, poplakalam się jak dziecko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka