09.02.15, 09:26
Pokłociłam się z męzem, mówi ze czepiam się codziennie, od rana do wieczora.
Wina lezy po obydwu stronach. Mąz wciąz jest zajęty, dla rodziny nie ma czasu.
Nie zrobi sobie kanapek do pracy, wymusza abym to ja robiła, zakupów nie zrobi.
Jak zrobie zakupy to wybrzydza ze to nie dobre, ze chleb niedobry.
Ja codziennie chodze nabuzowana jego zachowaniem i czepiam się. To prawda. Ale gdyby pomógł przy dziecku, zakupach, w domu nie byłabym zła.
Jeżdzimy razem do pracy, dziecko zwozimy razem. Wstawaniem opóznia wyjscie, spóżniamy się codziennie. Ja sie kłocę żeby wczesniej wstawał i szykował się. więc od rana awantura.
Pózniej wyzywa mnie że się czpeiam. Do pracy zdenerwowana przychodzę. Dziecko wychowuje sie w stresie. Po awanturze nigdy mnei nie przeprosił. Cały czas się kontroluję i wiem ze wciąz wina leży po jego stronie. Ale ja święta tez nie jestem. Natomiast gdyby miał inne podejscie nie byłoby awantur. Ja musze miec na wszystko ochotę, on niekoniecznie.
Wszystko robi z pretensją, z łaską, ja najpierw proszę a pózniej juz sie pokłocimy.
Czas ma dla kolegów, nie dla mnie, rodziny.
Dziś mnie szarpał i uderzył jaka to ja jestem wredna ze oczekuje od niego cokolwiek.
Jestem rozstrzesiona.
Obserwuj wątek
    • korag100 Re: awantura 09.02.15, 09:32
      Jak to szarpał, uderzył? Odeszłabym od razu, zresztą tak zrobiłam. Raz pobił i był koniec. To przemocowiec. Uderzył raz, będzie bił. Uciekaj. Nie zostawaj broń boże "dla dobra dziecka" To najgorsze co możesz zrobić. Skończ, nie zastanawiaj się.
      Takie jest moje zdanie i wiem o czym mówię.
    • dankaimirek Re: awantura 09.02.15, 09:34
      szarpał za kurtke i uderzył pięścia w ramię
      • cosmetic.wipes Re: awantura 09.02.15, 09:37
        Nie odpowiedziałaś na moje pytanie.
        • dankaimirek Re: awantura 09.02.15, 09:39
          cosmetic.wipes napisała:

          > Nie odpowiedziałaś na moje pytanie.
          >
          na jakie?
          • cosmetic.wipes Re: awantura 09.02.15, 09:42
            Czy według ciebie bicie nie jest (a może jednak jest) wystarczającym powodem do pozbycia się pana?
            • dankaimirek Re: awantura 09.02.15, 09:46
              cosmetic.wipes napisała:

              > Czy według ciebie bicie nie jest (a może jednak jest) wystarczającym powodem do
              > pozbycia się pana?
              >
              dla mnie on jest skonczony. Nawet kwiatkiem kobieta nie powinna dostać. Jest bydlakiem.
              Kłocimy sie od lat i kiedys mnei przeprosił. ale od długiego czasu nigdy. Wszystko pózniej ok, nie odzywalismy sie tydzien i jakoś w normie było. Ale ja od lat mam tego dosyć.
              Najgorzej że on na mnei zwala swoje zachowanie. Ze to ja awanturnica jestem.
              Seksu nie ma od dawna, byc moze ma to wpływa na nas.
              Nie wiem co dalej w sensie ułozenia życia, gdzie iśc, co dalej. Nie mam gdzie tak naprawdę.
              • dankaimirek Re: awantura 09.02.15, 09:49
                Albo ja sobie za duzo wyobraziłam, że życie powinno byc inne i mam wymagania?
                Ale jak można wkółko prosic sie o wszystko dosłownie. Palcem pokazywac i wkólko łaska z jego strony. Nawet opłat nie zrobi, nic nawet dla siebie nie robi. Jesli ktos nie dba o siebie to i o rodzine nie będzie dbał, to logiczne.
                • kk345 Re: awantura 09.02.15, 10:33
                  dankaimirek napisał:

                  > Albo ja sobie za duzo wyobraziłam, że życie powinno byc inne i mam wymagania?
                  Czyżby cytat z pana męża?
          • 3-mamuska Re: awantura 09.02.15, 09:50
            Ja ci nie napisze odejdź, bo sama wiesz czy masz na to ziele i finansowa strona jak stoi.

            Moim zdaniem jesli masz prawko to nie budź meza weź auto i jedz z dzieckiem, po co na niego czekasz.
            Jak to wymusza robienie kanapek?
            Nie rób ,mów : jestes dorosły ja nie mam na to czasu.
            Jesli mu cos nie smakuje to co sie przejmujesz? Niech kupi sobie sam. Kupuj co lubisz ty i dziecko nie gotuj jesli ma pretensje .
            Nauczy sie nie kłapać gęba bo wiem ze to jest wkurzające.

            Moj maz ze 4 miesiące temu skomentował ze mu nie zdążyłam wyprać czegoś tam do pracy.
            Powiedział wiesz co nie pierz moich rzeczy .
            I od tamtej pory mu nie piore , i to on nie robił awantury.

            Nie wiem czemu kobiety przejmują sie ze mężowi nie smakuje jedzenie ? Nie smakuje nie jedz kup/zrób sobie sam, proste.

            Powiedz mu ze jesli jeszcze raz cie dotknie zadzwonisz na policję i założysz mu niebieska kartę. I zrób to bez wachania.

            Przestań tez chodzić i gadać, skup sie na sobie i dziecku, nie rób nic dla niego. Ale tez nie ględź bo to jest wkur...ące i to mega.

            Nie traktuj go jak kolejnego dziecka.
            • kota_marcowa Re: awantura 09.02.15, 10:48
              >
              > Moim zdaniem jesli masz prawko to nie budź meza weź auto i jedz z dzieckiem, po
              > co na niego czekasz.

              Spierze ją za coś takiego na kwaśne jabłko.
              • anorektycznazdzira Re: awantura 09.02.15, 14:35
                Wtedy ona pojedzie na obdukcję i łatwiej dostanie rozwód z należącym się orzeczeniem o jego winie.
                Albo panicz pierwszy raz w życiu się zdziwi, że ona zamiast prosić, gderać i tracić nerwy- wyciąga proste konsekwencje z sytuacji, w jakiej ją postawił.
      • korag100 Re: awantura 09.02.15, 09:40
        Przepraszam za kolokwializm ale "następnym razem dostaniesz po mordzie" I musisz wierzyć, że on się zmieni bo tak będzie. Tylko na większego ch...ja, agresora. Nie na lepsze mówię Ci.
        Szkoda Ciebie, dziecka. Ja po pobiciu i życiu w stresie leczę nerwicę. I żałuję, bo on powinien ją mieć. Dziecka nie odwiedza.
        Ale nie o mnie tu mowa. Walizki za drzwi jeśli możesz. Jeśli nie Ty się wyprowadź. Nigdy już dobrze nie będzie.
        Terapia owszem, ale Twoja indywidualna. Nie małżeńska bo chyba nie ma terapii dla zwierząt. A Twój mąż to bydle.
        Trzymaj się
      • thea19 Re: awantura 09.02.15, 11:17
        czekasz na cios w twarz czy zlamanie reki?
    • mamma_2012 Re: awantura 09.02.15, 10:52
      Skoro już wiesz, ze nic z tego nie będzie "spokojnie" przygotuj sie do rozstania. Obmysl, gdzie zamieszkać, jak sie utrzymac. Nie musisz robić spektakularnej akcji z wyrzucaniem walizek przez okno. Możesz odejść za pól roku.
      Jesli już podjęłas decyzje, zadbaj o dziecka i swój komfort i bezpieczeństwo w trudnych chwilach, jakie w
      was czekaja. Porazmawiaj z prawnikiem jak sie zabezpieczyć itd.
    • butch_cassidy Re: awantura 09.02.15, 11:11
      Nie czytałam jeszcze innych odpowiedzi.
      Sama miałam podobne doświadczenia x lat temu.
      Wg mnie w sytuacji, gdy mąż podniósł na Ciebie rękę, zostaje albo rozstanie, albo terapia. Bo sprawa jest poważna.
      Nie wolno Ci na to przymknąć oczu i zakładać, że to był jednorazowy wybryk.
      Być może też masz jakiś tam udział w tej sytuacji (do przemyślenia), ale gdy pojawia się "rozwiązanie" siłowe z jego strony i tak całą winę ponosi on.
      Z drugiej strony jednorazowy incydent nie musi kończyć małżeństwa. Niewątpliwie jednak w tej sytuacji Ty musisz liczyć się z wszystkimi opcjami.

    • rosapulchra-0 Re: awantura 09.02.15, 11:14
      Wystaw mu walizki za drzwi. I pamiętaj, żeby zabrać klucze. Albo zamki wymień.
      • thea19 Re: awantura 09.02.15, 11:18
        porada roku, bo autorka na pewno mieszka we wlasnym mieszkaniu a maz nie jest zameldowany i nijak nie udowodni, ze tam mieszka.
        • rosapulchra-0 Re: awantura 09.02.15, 11:33
          To był ponury żart.
        • mamameg Re: awantura 09.02.15, 22:58
          Jak są małżeństwem, to choćby mieszkanie było żony, nie wolno zmienić zamków i nie wpuścić współmałżonka. Dopiero po rozwodzie.
    • mx3_sp Re: awantura 09.02.15, 11:17
      skoro tak było od dawna może mąż dąży do zakończenia związku, świadomie lub mniej.
    • kota_marcowa Re: awantura 09.02.15, 11:44
      Jak dla mnie, to nie ma sensu udzielanie jakichkolwiek rad w tym wątku, skoro autorka pisze, że tłuką się tak między sobą już od lat, a ona nic nie zrobiła, żeby to zmienić.
      Najprawdopodobniej będą się tak tłuc jeszcze kilka, aż skończy się tak jak u innej forumki, nie pamiętam nicka, gdzie mąż w końcu odszedł pod naciskiem kochanki.
      • dankaimirek Re: awantura 09.02.15, 12:06
        kota_marcowa napisała:

        > Jak dla mnie, to nie ma sensu udzielanie jakichkolwiek rad w tym wątku, skoro a
        > utorka pisze, że tłuką się tak między sobą już od lat, a ona nic nie zrobiła, ż
        > eby to zmienić.
        > Najprawdopodobniej będą się tak tłuc jeszcze kilka, aż skończy się tak jak u in
        > nej forumki, nie pamiętam nicka, gdzie mąż w końcu odszedł pod naciskiem kochan
        > ki.

        a gdzie ja napisałam ze tłuczemy sie od lat?
        kłocimy a to róznica.
        • kota_marcowa Re: awantura 09.02.15, 12:12
          No to kłócicie, ciut lepiej niż dostawać oklep. Choć teraz będziesz się musiała zastanowić co dalej, bo jak raz uderzył, to posunie się dalej, teraz pięścią w ramię, potem z liścia w twarz.
          • mx3_sp Re: awantura 09.02.15, 12:16
            wątpię by był na tyle głupi by walić po twarzy - to widać, nerki są dużo lepsze.
        • jagienka75 Re: awantura 09.02.15, 12:24
          > a gdzie ja napisałam ze tłuczemy sie od lat?
          > kłocimy a to róznica.


          ale juz Ci sięoberwało, tak?
          więc przygotuj się, że w niedługim czasie znowu oberwiesz i tym razem nie w ramię, ale z liścia, albo z pięści w twarz.
          to tylko kwestia czasu, jak będzie Cię lał, aż miło.
    • stara-a-naiwna miłosć jest ślepa? 09.02.15, 12:23
      facet który jest bardziej obciążający i absorbujący od dziecka
      nie można na nim polegać, nie jest pomocny , obarcza Cię większością 'wspólnych obowiązków domowych" (wychowanie dziecka, pomoc w prowadzeniu domu), nie stara się, nie angażuje w dom i rodzinę, nie odciąża Cię w żaden sposób...
      a mało tego - jest agresywny i nie ma nawet na tyle zahamowań, żeby nie uderzyć

      co ty jeszcze z nim robisz?

      jeśli rozmowa dyscyplinująco tłumacząca nie pomoże
      spieprzaj!
      (rozmowa pomoże pewnie na krótki czas)

      czyje jest mieszkanie?
      wspólne?

      możesz się wyprowadzić (albo go próbować wywalić) i z chwilą wyprowadzenia złożyć pozew o alimenty (nie musicie mieć rozwodu itp)

      pomyśl jak zabezpieczyć własny tyłek i swoją przyszłość
      bo wasz związek kwalifikuje się na terapię. A żeby podjąć terapię obie strony muszą wykazać wole - chcieć. On chce zmian? widzi problem nie w Tobie ale tez w sobie?

    • betabase Re: awantura 09.02.15, 12:39
      przestac pierdzielic cale dnie nie bedziesz dostawac z liscia
      • marzeka1 Re: awantura 09.02.15, 12:42
        To już chyba któryś wątek o tym cudnym mężu. Albo tak trolluje.
    • mynia_pynia Re: awantura 09.02.15, 12:53
      Nie no, mój też ma fochy ale, sam sobie robi śniadanie i synowi, sam robi zakupy, sam odwozi dziecko - 4 razy w tygodniu i je przyprowadza jak jest w domu-może raz na tydzień
      Nigdy: nie zrobił prania i 4 razy ugotował obiad w ciągu 10 lat wink, ale robi codziennie kawę dla mnie i herbatę dla dziecka.
      Poza tym odkurza, nastawia zmywarkę, kosi trawnik - a ja i tak mam pretensje o gotowanie.
      Jakby mnie poszarpał to pewnie i sam by dostał w końcu równouprawnienie.
      A i to on mnie po 10 razy budzi ale i tak spóźniamy się przez niego, bo ja obrabiam siebie i syna w 40 min a on z godziny na się potrzebuje.
      • kota_marcowa Re: awantura 09.02.15, 13:58
        > Jakby mnie poszarpał to pewnie i sam by dostał w końcu równouprawnienie.

        Pamiętam z dzieciństwa, jak mąż sąsiadki wydarł do niej z łapami i uderzył ją, zresztą po pijaku, tak mu odwinęła metalową szufelką, że padł nieprzytomny na podłogę i zabrało go pogotowie, nigdy więcej nie podniósł na nią ręki big_grin
        • martishia7 Re: awantura 09.02.15, 14:04
          Moja ciocia miała taką sąsiadkę, na którą mąż latami podnosił rękę. Sąsiedzi interweniowali, ale wiadomo- ona go kocha i te sprawy. Któregoś razu zaalarmowała ciocię awantura, która skończyła się gwałtownym stuknięciem i ciszą. Ciocia się przestraszyła, że tym razem to pani mogła tego nie przeżyć. Poszła po większą sąsiadkę i razem udały się zobaczyć, co się stało. Pan zrobił awanturę i wyrwał się z rękami o ten jeden raz za dużo, a pani akurat myła szybkowar... Znalazły go zalanego krwią i lekko otumanionego w przedpokoju. Awantury skończyły się jak ręką odjął.
        • cosmetic.wipes Re: awantura 09.02.15, 14:42
          U znajomych było podobnie, z tym, że pani użyła patelni.
          Pół roku po tym incydencie pan wniósł o rozwód.
    • zazou1980 Re: awantura 09.02.15, 13:18
      Niestety cos czuje, ze ciezko sobie na takie traktowanie zapracowalas wieloletnim wyslugiwaniem i obskakiwaniem meza. Ja po pierwszej klotni bym ustawila do pionu, zanim wyewoluuje z niego dupek jakim jest obecnie, sorry ale to lata przyzwalania na traktowanie cebie jak sluzacej spowodowaly przepasc emocjonalna jaka was dzieli.
      Ja konkubina trzymam krotko, nie daje sie zbywac jakims odpysknieciem, nie pozwalam na jakiekolwiek proby zrzucenia na mnie odpowiedzialnosci za kiepska atmosfere w domu i poczucie winy.
      Przymus robienia kanapek do roboty to wogole jakas abstrakcja, olej to. Jakby zwrocil uwage na zle zakupy, to by zadnych wiecej nie zobaczyl, ale to trzeba bylo reagowac lata temu, a teraz to juz wie ze mu wszystko wolno, a ty jak bezwolne ciele bedziezz zapierdzielac...
    • straszny.upal Re: awantura 09.02.15, 13:23
      Mnie bez uderzenia i szarpania takie zachowanie wystarczyloby do rozwodu.
      Jakakolwiek przemoc to juz absolutna dyskwalifikacja.
      • mx3_sp Re: awantura 09.02.15, 13:45
        mężowi autorki może też, skoro sama napisała, że kłótnie są obustronne.
        • kota_marcowa Re: awantura 09.02.15, 13:53
          Wart Pac pałaca, a pałac Paca. Coś ich trzyma razem przez tyle lat we wspólnym piekiełku.
    • ina_nova Re: awantura 09.02.15, 13:41
      no to się rozwiedź.
      • bi_scotti Re: awantura 09.02.15, 14:03
        A tak praktycznie: masz dokad sie wyprowadzic? masz mozliwosc "wyrzucenia" go z mieszkania/domu? jest w ogole jakas opcja, ze w najblizszych dniach moglibyscie zaczac mieszkac oddzielnie? znacie kogos kto moglby mediowac w kwestii podzialu obowiazkow rodzicielskich tudziez potencjalnych wspolnych zobowiazn finansowych? kontaktowalas sie kiedykolwiek z family lawyer? zeby chociaz porozmawiac o opcjach, mozliwosciach i niemozliwosciach ... Nie wychodzi Wam od jakiegos czasu, samo sie nie naprawi (jesli w ogole jakas naprawa jest chciana przez obie strony). Najlepiej zaczac od separacji i przemyslec nastepne kroki.
        • black_halo Re: awantura 10.02.15, 13:03
          Po co zaraz separacja. On musi zrozumiec, ze kanapki nie robia sie same a ona, ze on nie jest malym dzieckiem oraz, ze zrzedzenie do niczego nie prowadzi.

          Zeszta nie sadze, zeby robila wszystko z usmiechem na ustach jesli pisze, ze ciagle zrzedzi.
          • bi_scotti Re: awantura 12.02.15, 01:27
            black_halo napisała:

            > Po co zaraz separacja.

            Bo odleglosc fizyczna pomaga w zlapaniu oddechu i w spokojnym przemysleniu caloksztaltu. I nie takie rozstanie na weekend ale powazne mieszkanie czas jakis (pol roku, rok) oddzielnie. Mozna sie spotykac (w ich przypadku to pewnie nieuniknione, bo jest dziecko, ktore bedzie wymagalo opieki obojga rodzicow), mozna sprobowac dating, mediation, spotkan u wspolnych znajomych etc. ale mieszkac dobrze jest oddzielnie. Gdy sprawy zaszly tak daleko, ze nie mozna sie na codzien dogadac, ze klotnia goni klotnie no i pojawil sie ten jeden symptomatyczny "rekoczyn", naprawde lepiej pozyc troche pod roznymi adresami. Pokoj i spokoj umozliwiaja odzyskanie rownowagi mysli i emocji duzo szybciej niz ciagle napiecie spowodowane stala obecnoscia tego "wkurzajacego" partnera. Life.
    • asia_i_p Re: awantura 09.02.15, 14:04
      Widzę dwie możliwości. Albo facet cię uderzył z wyrachowaniem (i to jest niezależne od tego, jak bardzo był zdenerwowany), żeby cię zastraszyć. Wtedy, jak dla mnie, do widzenia od razu, życia z przemocowcem sobie nie wyobrażam, a w skuteczność terapii wierzę tylko, jeśli będzie chciał się szczerze zmienić i nie wiem, czy to się da osiągnąć na hasło. Więc ja bym się pożegnała bezterminowo i bezwarunkowo, a gdyby po jakimś czasie przyszedł po ukończonej terapii - no, wtedy można by myśleć. Ale przy przemocowcu klasycznym nie widzę sytuacji, że ty stawiasz warunek "albo terapia, albo rozstanie", bo przemocowcy to manipulanci, niby zacznie, ale potem go znowu zdenerwujesz - nie bawiłabym się w to.
      Albo cię uderzył jak dzieciak zapędzony przez matkę w kozi róg, coś jakby to zrobił twój przedszkolak, czyli zamiast przemocowca masz histeryka. I wtedy ewentualnie można myśleć o terapii, pod warunkiem, że jest co ratować, czyli że kiedykolwiek byliście naprawdę szczęśliwi. Ale i tak, ze względu na dziecko, na czas terapii moim zdaniem wskazana byłaby separacja.
    • black_halo Re: awantura 10.02.15, 08:48
      No dobrze, radza Ci tu rozwody, separacje itd. A tymczasem powinnas sie nieco zastanowic nad swoim zachowaniem. Wychodzi mi, ze codziennie robisz awantury o to samo, zrzdzisz, jeczysz, prosisz, placzesz. Swiety by stracil cierpliwosc. Jestes pewna tez, ze przypadkiem pierwsza nie rzucilas sie z piesciami na meza?

      Zeby byla jasnosc, meza nie bronie.

      Jesli mezowi nie smakuje co kupujesz to niech albo jezdzi sam po zakupy i kupuje co lubi albo przeciez Ty tez mozesz wybrac cos co lubi maz, prawda? Chyba, ze w jednym tygodniu kupujesz ciastka A, maz mowi, ze niedobre chociaz tydzien wczesniej twierdzil, ze dobre. W takim wypadku mozesz sobie odpuscic zakupy dla niego bo to czlowiek, ktoremu nie dogodzisz, nie ma sensu probowac.

      Maz nie jest juz malutkim chlopcem, ma dwie raczki i moze sobie te kanapki do pracy zrobic, zadna trudnosc. Jesli nie robi, to trudno, idzie bez kanapek.

      Wstawanie - masz dwa wyjscia: nastawic budzik mezowi wczesniej albo wychodzic bez meza. Mam nadzieje, ze prawo jazdy masz i mozesz sama wsiasc do samochodu i zawiezdz dziecko do przedszkola i siebie do pracy. W drodze powrotnej mozesz tez zrobic zakupy bez ogladania sie na meza.

      Po wielu latach obserwacji mam wrazenie, ze kobiety same czesto sobie dokladaja roboty i to takiej, ktora facetow zupelnie nie obchodzi. Oczywiscie, ze fajnie jest jak jest ciasto na niedziele ale zadnemu chlopu nie spedzea to snu z powiek. Nie ma to nie ma, jest to jest. Jesli kobieta chce stac i piec to moze ale maz nie czuje powinnosci, ze w tym czasie on powinien isc i zrobic cos w domu. Gdyby kobiety mialy wiecej zdrowego egoizmu to by tych kanapek nie robily (ilu kobietom ich partnerzy robioa kanapki czy salatki do pracy?), nie pieklyby niedzielnego ciasta i lataly po domu z odkurzaczem a zakupami zajelyby sie same bo zrobia to szybciej i sprawniej.
      • rosapulchra-0 Re: awantura 10.02.15, 08:55
        Nareszcie mądra i wyważona wypowiedź.
        A biorąc pod uwagę wcześniejsze wątki tej autorki, śmiem wątpić w jej nieskazitelną niewinność w tym konflikcie.
      • thea19 Re: awantura 10.02.15, 09:18
        nie robie mezowi kanapek, nie pieke ciast, nie gotuje codziennie obiadow (na 2 dni zazwyczaj), robie wiekszosc zakupow, obsluguje pralke i czesciej sprzatam. maz wyprowadza psa, robi sobie i dziecku sniadanie, wynosi smieci (ja mowie, ze nie wiem gdzie jest smietnik a on mi wierzy), obsluguje zmywarke, zawozi malego do przedszkola, odbiera najczesciej tez, jest w stanie zrobic zakupy wg listy, rozwiesic pranie, poskladac suche i wlozyc do szafy, dba tez o aktualizacje w moim kompie i telefonie. robi wiecej niz ja i nie narzeka, wrecz przeciwnie, wspiera mnie i mowi, ze jestem zbyt surowa dla siebie. swiety nie czlowiek.
        • black_halo Re: awantura 10.02.15, 09:34
          No macie taki uklad i jesli obojgu to pasuje to ok. Tu obojgu wyraznie wiele rzeczy nie pasuje. Maz nie chce sam sobie robic kanapek, autorka nie napisala dlaczego. Czy dlatego, ze zbyt trudne jest posmarowanie dwoch kromek chleba maslem i polozenie na to wedliny (zarowno chleb i wedliny sa dzisiaj krojone wiec meczyc sie zbytnio nie trzeba). Jesli maz nie chce jezdzic po zakupy to tez dlaczego? Dlatego, ze jest leniwy i wolki szybciej byc w domu zeby moc zalegnac na kanapie czy dlatego, ze nawet jak juz te zakupy zrobi to tak nie tak jak trzeba, za dlugo byl, za drogo kupil i w ogole nie ten makaron.

          Oczywiscie duzym problemem jest fakt, ze wiele matek traktuje synow jak niepelnosprawnych umyslowo i ruchowo, znaczy nie ma mozliwosci aby syn zrobil sobie kanapke z dostepnych w domu produktow a nawet jesli zrobi to przeciez wiadomo, ze nie pokroi ogorka na cienko tylko na grubo i koniec swiata. Wiec matka do konca liceum (albo i dopoki syn z nia mieszka, nawet jesli ma juz 30 lat) to stoi i robi te kanapki rano, sama tacha siaty z zakupami. I potem zeni sie taki i dowiaduje sie, ze pracujaca zona nie ma czasu stac robic kanapek, nie ma ochoty wstawac pol godziny wczesniej zeby leciec do piekarni po swieze buleczki i robic sniadania zeby jej maz mial juz gotowe jak wstanie. Nie widzi tez powodu aby pelnosprawny facet nie mogl zrobic sobie kanapek do pracy, przywiezc zakupow i odkurzyc mieszkania.
          • dankaimirek Re: awantura 10.02.15, 11:52
            black_halo napisała:

            > No macie taki uklad i jesli obojgu to pasuje to ok. Tu obojgu wyraznie wiele rz
            > eczy nie pasuje. Maz nie chce sam sobie robic kanapek, autorka nie napisala dla
            > czego. Czy dlatego, ze zbyt trudne jest posmarowanie dwoch kromek chleba maslem
            > i polozenie na to wedliny (zarowno chleb i wedliny sa dzisiaj krojone wiec mec
            > zyc sie zbytnio nie trzeba). Jesli maz nie chce jezdzic po zakupy to tez dlacze
            > go? Dlatego, ze jest leniwy i wolki szybciej byc w domu zeby moc zalegnac na ka
            > napie czy dlatego, ze nawet jak juz te zakupy zrobi to tak nie tak jak trzeba,
            > za dlugo byl, za drogo kupil i w ogole nie ten makaron.
            >

            nie lubi robić kanapek, bo nie lubi, tak mówi,
            nie ubi robić zakupów bo jak napisałaś woli byc szybciej w domu, odpocząc, poleżeć bo jest leniwy i mówi ze zmęczony po pracy
            • black_halo Re: awantura 10.02.15, 12:03
              A ty nie mozesz powiedziec, ze nie lubisz robic kanapek? Nie sprawia Ci to zadnej przyjemnosci i tyle wiec nie rob. zamiast sie klocic, powiedz mezowi, ze od teraz kazde bedzie robic tylko to co mu sprawia przyjemnosc. I zobacz ile maz wytrzyma. Czy Ty nie jestes zmeczona po pracy? Pracujesz lzej, jestes wczesniej w domu? Jesli wracacie o tej samej porze to tez przeciez mozesz usiasc na kanapie z ksiazka i lampka wina i powiedziec, ze od dzisiaj robisz tylko to co lubisz. Nie masz ochoty karmic dziecka, sprzatac, zmywac, gotowac, prac, prasowac, robic zakupow. Zadzwon kilka razy po pizze ale tylko dla siebie, bo ni lubisz sie dzielic. I moze do meza dotrze.

              Wiem, ze to okropnie zlosliwe ale czasem inaczej nie dociera. Ja kiedys nie zmywalam przez ponad 3 tygodnie, nie mielismy juz czystych talerzy, gotowalam tylko dla siebie o porze, ktora mi pasuje do jedzenia. Moj facet tez mial podobne podejscie wyniesione z domu, tesciowa w stu procentach obslugiwala piecioosobowa rodzine lacznie z comiesiecznym praniem zaslon i cotygodniowa zmiana poscieli. Potem jakos do niego doszlo, ze ja tez pracuje na pelny etat, mam prawo byc zmeczona i tez nieraz mam ochote sie walnac na kanapie i zeby mi ktos podstawil zarcie pod nos. Ale zeby tak bylo to ktos inny musi ugotowac. I albo dzielimy sie tym obowiazkiem pol na pol albo jemy zarcie na wynos. Poskutkowalo.
            • thea19 Re: awantura 10.02.15, 12:04
              jak nie lubi robic kanapek, to niech je sama bulke, ewentualnie pokrojony chleb. moj sp tata nie robil kanapek, jak byl glodny a nie bylo jeszcze obiadu, to szedl do lodowki, bral sucha kielbase, kroil kawal chleba i nie glodowal.
              • dankaimirek Re: awantura 10.02.15, 12:14
                thea19 napisała:

                > jak nie lubi robic kanapek, to niech je sama bulke, ewentualnie pokrojony chleb
                > . moj sp tata nie robil kanapek, jak byl glodny a nie bylo jeszcze obiadu, to s
                > zedl do lodowki, bral sucha kielbase, kroil kawal chleba i nie glodowal.

                jak nie robie kanapek to jest wkurzony i mówi dobra ( z pretensją ) i robi sam.
                Ale nieraz powiedział wtedy jestes złosliwa.
                • black_halo Re: awantura 10.02.15, 12:17
                  O matko boska, to niech se bedzie wkurzony. Nie masz na to czasu i tyle. Mozecie sie tez umowic, ze jednego dnia ty, drugiego on i tyle. Albo Ty robisz kanapki, on wstawia zmywarke czy szybko przeciera podloge.
                • thea19 Re: awantura 10.02.15, 12:41
                  a zrob mu niedobra, z gora starego czosnku albo chrzanu, wasabi tez jest ekstra. nie umiesz sie odpysknac? grzeczne dziewczynki chodza do nieba, niegrzeczne tam gdzie chca
                • 3-mamuska Re: awantura 10.02.15, 14:45
                  Twoj maz gra na twoich uczuciach, a ty masz wyniesione z domu ze milosc to robienie/pomaganie/opiekowanie sie innymi.

                  Zdaj sobie strawę ze milosc to szacunek.
                  Wspieranie a nie wyręczanie.
                  Pomoc a nie obsługa.

                  Niech robi raz drugi trzydziesty zrobi focha powie z pretensjami, a potem juz robienie kanapek bedzie codziennością.

                  A i nie wieże ze jesli cie poszarpał to zacznie cis prac.
                  Wystarczy ze powoli zaczniesz zmieniać i wymagać szacunku do siebie.

                  Ale przestań traktować meza jak dziecko ktore trzeba pouczać pilnować !!!!!!

                  Jezu szlag by ministrowie jakbyś tak mi gderala nas uchem od rana.
      • dankaimirek black halo 10.02.15, 12:00
        black_halo napisała:

        > No dobrze, radza Ci tu rozwody, separacje itd. A tymczasem powinnas sie nieco z
        > astanowic nad swoim zachowaniem. Wychodzi mi, ze codziennie robisz awantury o t
        > o samo, zrzdzisz, jeczysz, prosisz, placzesz. Swiety by stracil cierpliwosc. Je
        > stes pewna tez, ze przypadkiem pierwsza nie rzucilas sie z piesciami na meza?
        >
        > Zeby byla jasnosc, meza nie bronie.
        >
        > Jesli mezowi nie smakuje co kupujesz to niech albo jezdzi sam po zakupy i kupuj
        > e co lubi albo przeciez Ty tez mozesz wybrac cos co lubi maz, prawda? Chyba, ze
        > w jednym tygodniu kupujesz ciastka A, maz mowi, ze niedobre chociaz tydzien wc
        > zesniej twierdzil, ze dobre. W takim wypadku mozesz sobie odpuscic zakupy dla n
        > iego bo to czlowiek, ktoremu nie dogodzisz, nie ma sensu probowac.
        >
        > Maz nie jest juz malutkim chlopcem, ma dwie raczki i moze sobie te kanapki do p
        > racy zrobic, zadna trudnosc. Jesli nie robi, to trudno, idzie bez kanapek.
        >
        > Wstawanie - masz dwa wyjscia: nastawic budzik mezowi wczesniej albo wychodzic b
        > ez meza. Mam nadzieje, ze prawo jazdy masz i mozesz sama wsiasc do samochodu i
        > zawiezdz dziecko do przedszkola i siebie do pracy. W drodze powrotnej mozesz te
        > z zrobic zakupy bez ogladania sie na meza.


        Dzięki za wypowiedź.
        Ja nie jestem bez winy, zrzędzę, jęcze, ok, mam powody. Ja wszystko robie z miłą chęcia a on z łaską. Dlatego mam wrazenie ze całe zycie wymuszam.
        Ja nie podnoszę ręki na nikogo. Miałabym wyrzuty sumienia, nawwet oddając męzowi.
        Natomiast wczoraj mnie przeprosił kilka razy, że wyprowadziłam go z równowagi.
        Ciekawe....mnie wyprowadził i go nie uderzyłam, więc takie tłumaczenie do niczego.
        Jestem oschła i nie wiem co dalej.
        • rhaenyra Re: black halo 10.02.15, 12:03
          a co z nickiem jak się rozwiedziecie ?
          • dankaimirek Re: black halo 10.02.15, 12:15
            rhaenyra napisała:

            > a co z nickiem jak się rozwiedziecie ?
            >
            to nie imie męża, więc spoko
            • rhaenyra Re: black halo 10.02.15, 12:18
              kamien z serca big_grin
              • dankaimirek Re: black halo 10.02.15, 12:34
                rhaenyra napisała:

                > kamien z serca big_grin
                >
                no nie bardzo
        • black_halo Re: black halo 10.02.15, 12:16
          No masz powody, wierze ze jak maz nie pomaga to mozna wyjsc z siebie, stanac obok i zrobic facepalm ale co tu mozna poradzic. Nie oczekuj, ze maz bedzie robil z usmiechem na ustach. Moze i sobie plakac nad tymi kanapkami jesli chce, nie Twoja sprawa. Nie chce robic, to niech nie je. Dorosly chlop, jak zglodnieje to sobie poradzi, naprawde. Wiesz, zeby to Twoje dziecko bylo, trzyletnie moze co to samo sobie nie zrobi jak zglodnieje to prosze bardzo, mozesz stac i robic kanapki. Ale i dzieci nalezy przyuczac do pewnych obowiazkow.

          Jak maz nie lubie jezdzic po zakupy to niech nie jezdzi, kup wedle wlasnego uznania, bez zlosliwosci w sensie - maz lubi salceson a Ty mu rolade z indyka bez tluszczu. Natomiast jesli kupisz co chce to bez narzekania, ze to czy tamto niedobre. Faceci w ogole nie lubia obowiazkow domowych, im sie czesto nadal wydaje, ze to babska sprawa a dla nich grzebanie w aucie, naprawa gniazdek czy kladzenie glazury tyle, ze ... w samochodach nowszej generacji jedyne co mozna samemu zrobic to dolac plynu do wycieraczek, gniazda psuja sie jakby rzadziej niz trzeba zrobic sobie kanapki do pracy a glazure kladzie sie raz na 10-15 lat. (no wiem, u ematek co 5 lat).
      • mamaemmy Re: awantura 10.02.15, 14:02
        black_halo napisała:
        > Po wielu latach obserwacji mam wrazenie, ze kobiety same czesto sobie dokladaja
        > roboty i to takiej, ktora facetow zupelnie nie obchodzi. Oczywiscie, ze fajnie
        > jest jak jest ciasto na niedziele ale zadnemu chlopu nie spedzea to snu z powi
        > ek. Nie ma to nie ma, jest to jest. Jesli kobieta chce stac i piec to moze ale
        > maz nie czuje powinnosci, ze w tym czasie on powinien isc i zrobic cos w domu.
        > Gdyby kobiety mialy wiecej zdrowego egoizmu to by tych kanapek nie robily (ilu
        > kobietom ich partnerzy robioa kanapki czy salatki do pracy?), nie pieklyby nied
        > zielnego ciasta i lataly po domu z odkurzaczem a zakupami zajelyby sie same bo
        > zrobia to szybciej i sprawniej.


        No wlasnie !
        U nas pomogła mała kartka papieru,podzieliłam ja na pół,napisałam nasze imiona i dni.
        I z mojej strony mp
        praca
        prasowanie
        pranie
        zrobienie Emmie sniadania

        z jego strony
        praca
        odwiezienie i przywiezienie Emmy ze szkoły.

        Po kilku dniach znaczna róznica się dała odczuć..Po mojej stronie 6 rzeczy,po jego 2,3..
        Potem nagle sam zaczął sobie zajęcia wyszukiwać-i do tego czasu (prawie rok) jest sprawiedliwie smile
        • gazeta_mi_placi Re: awantura 10.02.15, 14:51
          Sorry, ale Twój facet nie ma żadnego obowiązku zajmowania się Twoim bączkiem, może poproś o to byłego męża?
          • misterni Re: awantura 10.02.15, 23:05
            Obowiązku może i nie, ale skoro związał się z kobietą z dzieckiem, to przyzwoitość nakazuje nie być tylko mężem mamy dla tego dziecka, ale też opiekunem.
    • mx3_sp Dobrze, że dzieci nie widzą nie słyszą 10.02.15, 09:42
      bo nie, prawda? Dbacie o intymność w tych intensywnych relacjach małżeńskich.
      • rosapulchra-0 Re: Dobrze, że dzieci nie widzą nie słyszą 10.02.15, 12:02
        Wierzysz w to?
        I sama ukrywasz wszelkie spory przed dziećmi? Uważasz to za naturalne zachowanie?
        • mx3_sp Re: Dobrze, że dzieci nie widzą nie słyszą 10.02.15, 12:38
          Ty trochę kombinujesz z myśleniem, czy wyłapujesz wszystko jakby na tacy podano?
          • rosapulchra-0 Re: Dobrze, że dzieci nie widzą nie słyszą 10.02.15, 13:27
            Zadałam ci pytanie. Odpowiesz?
    • zolla78 Re: awantura 10.02.15, 12:37
      No to skorzystaj, że czuje się winny, siądź z nim i pogadaj, że tak dalej być nie może, że rozjeżdżacie się w awanturach dnia codziennego o sprawy domowe i propnujesz pisemny podział obowiązków i nikt się nie czepia tego, że ktoś nie wykonał obowiązków za niego. I spisz je i niech on tą kartkę podpisze. Łącznie z zobowiązaniem, że ma być o tej i o tej porze gotowy do wyjścia i nie będzie na ciebie wrzeszczał, mówił, że jesteś złośliwa, jeżeli ty wyjedziesz nie czekając na niego. Ustal jedno wolne od dziecka popołudnie dla ciebie, tj. on przejmuje całkowitą opiekę, a tym możesz leżeć na kanapie, wyjśc, robić cokolwiek ale dzieci cię nie interesują i jedno takie dla niego. Reszta wspólnie. Ale spisz to, nic na tzw. gębę i potem się tą kartką zasłaniaj przed pretensjami.
    • klubgogo Re: awantura 10.02.15, 21:21
      Śmieszą mnie te wszystkie porady weź się rozwiedź i już. Bez próby rozmowy, porozumienia? Kompletnie bez sensu. Ja rozumiem, że dorośli się kłócą, że ich ponosi, ale sorry, dorośli też rozmawiają nim rzucą sobie pozwem rozwodowym.
      Wyhodowałaś sobie pasożyta i zauważyłaś nagle swój błąd. Twierdzisz, że wina leży po obu stronach, ale to mąż jest ten gorszy. A tu widać całkiem ciekawy obrazek zrzędzącej jęczącej żony i znużonego sytuacją męża. Nie dziwię mu się wcale, bo gdyby mnie się ktoś tak codziennie czepiał, też wybuchnęłabym.
      To naprawdę jedyna pora i ostatnia szansa, żebyście usiedli jak dorośli ludzie, a nie gó...arze i porozmawiali, co wam się nie podoba, co jest źle, zastanowili się za co się pokochaliście, zastanowili się, dlaczego w związku nie ma seksu. I dopiero jak się oczyścicie z wzajemnych oskarżeń i zarzutów, podejmijcie decyzję, czy warto to naprawiać, czy jednak się rozejść.
      A to, że facet uderzył, nie oznacza, że bić będzie. Znam przynajmniej 3 związki, w których raz jeden jedyny doszło do jednego rękoczynu i nigdy więcej to się nie powtórzyło. To związki, które przetrwały co najmniej ćwierć wieku.
    • mirmunn Re: awantura 12.02.15, 07:29
      Dziewczyny dobrze piszą: zamiast brzęczeć facetowi nad uchem, a potem w konsekwencji i tak go wyręczać, znowu przy ty brzęcząc nad uchem, przestań to robić.
      Facet się przyzwyczaił, ze posklamrzesz, posklamrzesz i wszystko zrobisz. Poniańcz trochę siebie w zamian.

      Zresztą- takie wieczne jęki- naprawdę wkurzają i włącza się odruchowo opór. I chęć robienia na złość.
      Jeśli facet jest leniem, niech zbierze owoce swojego lenistwa- ale bez skowytu żonki nad uchem. Wtedy je rozkmini i za którymś razem pojmie.
      Pamiętaj, jesteś fajną babką, a nie brzęczącą sklamrą i masz męża i dziecko- a nie dwoje dzieci!

      Też mam znajomą - takie właśnie jęczydło- odpowiedni ton głosu, wyraz twarzy. Choć jest dobrym, wspaniałym, pomocnym człowiekiem, nie wytrzymuję rozmowy z nią dłużej niż kilkanaście minut- po prostu sam ton głosu i wyraz twarzy- nawet jeśli w danym momencie nie narzeka- sprawiają, że czuję dyskomfort. Na szczęście spotykamy się właśnie tak " w przelocie".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka