daisy Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 15:55 Widzę, że wszyscy uznali, że jesteś straszna i twoim obowiązkiem jest od córki niczego nie wymagać oraz zapewnić jej pełną obsługę. Ja dla odmiany współczuję tobie. Mam w domu trudne dziecko i wiem, jak to może wyglądać. Zajrzyj tu, jeśli czytasz po angielsku. Może to coś pomoże: www.pdasociety.org.uk/ Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 15:58 Jak zwykle nie zrozumiałaś 200 postów. Odpowiedz Link Zgłoś
cardwella Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 16:03 To chyba źle patrzysz. Każdy powinien wymagać od siebie oraz od innych, w miarę możliwości i obowiązków. To nie ta dziewczynka jest rodzicem dwójki dzieci, tylko autorka. "Pełna obsługa"? niech nie wisi córce nad głową podczas odrabiania lekcji, zyska wiele wolnego czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 16:27 Rany boskie!! Kobieto, co ty robisz swojemu dziecku? Odpowiedz Link Zgłoś
a1ma Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 16:32 I moze spróbuj na próbę przez jakis czas potraktować ja jak dorosła. Nie chce sprzątać? To bedzie miec bałagan. Nie chce jeść? Bedzie glodna. Nie chce sie uczyć? Dostanie zła ocenę. To jej życie i jej konsekwencje. I mów jej o tym spokojnie, bez nerwów - ze szanujesz jej decyzje, ma do nich prawo, ale konsekwencje sa takie i takie. Nie pojdzie po masło? To Ty nie ugotujesz jej obiadu, moze sobie zrobic kanapkę (bez masła ) jesli bedzie glodna. Po jakimś czasie takiego traktowania, kiedy emocje juz opadną, zacznij z nią rozmawiać. Teraz nie ma sensu, bo jak sama piszesz - dla niej teraz rozmowa z Tobą jest kara. Wytłumacz jej, ze nie jest juz małym dzieckiem, ze ma prawo do pewnej autonomii, ale obowiązują ja tez pewne zasady. Ze będziecie ja traktować bardziej po dorosłemu, ale ona tez musi zacząć sie tak zachowywać - dorośli maja obowiązki. Długa droga przed Wami, powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 16:37 I co złego w bałaganie, złej ocenie itp? Czy tam w byciu głodną lub nie zjedzeniu kanapki z masłem? Twój pomysł ma na celu też skruszenie córki autorki wątku, a to nie o to chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 16:42 Wątek sie strasznie rozrosl, więc czytalam tylko Twoje wypowiedzi i z gory przepraszam za powtarzanie tego, co pewnie wiele innych osob napisalo. Ale bardzo chce sie wypoiwedzieć jako siostra o 6 lat mlodszego brata. Piszesz, że nie możesz sie dogadać z corką, natomiast z kolejnych postów okazuje sie, że "dogadanie się" oznacza dla Ciebie spelnianie przez corkę Twoich poleceń oraz nieujawnianie emocji, jakich doświadcza wobec brata, wiec przede wszystkim okropnej zazdrosci, zlosci, irytacji. Pamietam, kiedy koleżanka miala urodzić drugie dziecko, powiedziała: to tak jakby moj mąż bral sobie druga żonę. Byl jedna jedyna Zosia, na ktore koncentrowala sie cala uwaga rodzicow, a moze i reszty rodziny czy nawet dwoch rodzin, a teraz pojawi sie jeszcze jedno dziecko, ktore bedzie od niej wazniejsze, zabierze uwagę, czas, zainteresowanie. I jeszcze każemy jej kochac to dziecko i cieszyć się, ze ma braciszka. W Waszym przypadku dochodzi jeszcze do tego wspolny pokoj. Tez mialam wspolny pokój z bratem. Przez caly czas poruszal się i wydawał z siebe roznego rodzaju odglosy - śpiewal, mruczał, gadal do siebie, warczal. Glównie warczal, bo byl samochodzikiem. Po paru godzinach w szkole takie towarzystwo moze byc niezmiernie meczące i irytujace, obiektywnie. córce jest trudno, ale to fajna, dzielna dziewczynka, powiedzialabym - waleczna dziewczynka. Dobrze by jej bylo pomoc, bo faktycznie wykończycie sie wszyscy, jesli to sie nie zmieni. Na Twoim miejscu zastanowilabym się, jakie wymagania mogę odpuscic. Na pewno przestałabym sie zajmować jej szafą. najwyżej powiedziałabym, ze jak kiedyś bedzie miala czas i checi zrobic porządki, chetnie pomogę. Zmienilabym interwencje szkolne. Nie żeby sie od razu ze wszystkiego wycofywać, ale bylabym raczej za ingerencją na żądanie corki. Poprosi, zeby pomoc czy odpytac - oczywiscie. wiesz, ze ma klasowke - pytasz, czy odpytać. Etc. Ale czas sie wycofywać. do minimum ograniczalabym nagle prośby o natychmiastowe wykonanie czegoś. Tak robi 90% rodziców, wywołujac niepotrzebne konflikty. Nikt nie toleruje naglego przerywania czynnosci, jakiej sie wlaśnie oddaje. obowiązki jak najbardziej, pomaganie rodzicom też - ale nie gotowość na każde skinienie. No i najwazniejsze na koniec: czas tylko dla niej. To moze byc wspolne lepienie pierogów, ogladanie czasopisma dla dam, czy jednak jakis wypad tylko we dwie. I to taki, ktory bedzie dla corki przyjemnością. chwile, kiedy bedziesz sie zajmować tylko nią. Jakies wspolne tajemnice, o ktorych nikt nie będzie wiedzial (na przyklad wymyślanie prezentu dla ojca, nic grzesznego). Tak, zeby połączylo was coś niedostępnego dla malucha. i podobnie nalezy jej sie czasem chwila sam na sam z ojcem. Niech to bedzie na dwie godziny raz na miesiąc - ale niech bedzie. I na koniec: jesli mowi, ze nienawidzi brata, mow, ze rozumiesz, że młodsze rodzeństwo może doprowadzać do wsciekłości. Nie tlumacz, ze nie czuje tego, co czuje. Odpuść rozmowy umoralniające. raczej zapytaj, co najbardziej ją zlości, i przemyśl, czy mozna temu zaradzić. dopoki ona nie poczuje sie choć trochę zrozumiana, nic sie nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_niczyja Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 19:06 Przeczytałam tylko pierwsze zdanie i więcej mi nie potrzeba. Twoje 10-letnie dziecko wychodzi w sobotę rano z domu, a ty nawet nie wiesz czy zjadło śniadanie? Naprawdę uważasz, że dzieciak, który od poniedziałku do soboty jest całe dnie poza domem ma się jeszcze martwić o kanapki? Też bym wyszła bez śniadania. Stara baba jestem, a jak mojej matce zależy, abym zjadła śniadanie to mi je po prostu robi. W końcu to jej zależy. Wiesz co robi troskliwa matka? Wstaje w tą sobotę o 6 rano, robi śniadanie, zjada z dzieckiem, daje całusa na drogę i życzy miłego dnia z uśmiechem. A potem czeka z obiadem i słucha jak fajnie córce na zajęciach było. A nie wypuszcza dzieciaka jak sierotę w świat i wylatuje z wyra z rozwianym włosem i egzaminuje dzieciaka pod drzwiami, aby się z wyrzutów sumienia oczyścić. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 19:35 a moja starsza córka nie jada śniadań mimo , że pierwsza wstaję robię jej śniadanie do szkoły ( i jej siostrze ) i na rano siostrze i małemu. a ona nie chce. mówi, że wymiotować jej się chce, że zaczyna być głodna dopiero ok.10. kiedyś robiłam awantury ale zmądrzałam-bo nic nie dawały poza stresem daję treściwsze śniadanie + owoc/łakoć do szkoły Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_niczyja Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 19:45 Guderianka, ale wstajesz. I to dziecko czuje, że się o nie troszczysz, że mama już na chodzie, że pogadać można. Nie wstaje jak ta sierotka, bo budzik zadzwonił, więc cichutko się ubiera, bierze plecak i wychodzi. A tu ją matka rozwiana zatrzymuje i wciska jakieś banany na odczepnego. I jeszcze nakazuje je zjeść, bo przecież wstała i dała, a niedobre dziecię nie chce. Czujesz różnicę? Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 19:50 Tak, wstaję. Nawet jak nie muszę "obrobić" innych-to i tak wstaję. To taki mój wyraz troski ale też lubię "nasze" poranki. Ale zdarza się czasami ta druga wersja-nieprzytomna i zaspana. Ale masz rację w tym co napisałaś. Celowo nie udzielam się w wątku, bo musiałabym brzydkich i przykrych słów do autorki użyć. Odniosłam się wybiórczo -do kwestii niejedzenia śniadań Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_niczyja Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 21:10 Nieprzytomna i zaspana, ale jednak obecna. Jestem dorosła, a nawet bardzo, ale jak przyjeżdża do mnie mama to byłoby mi bardzo przykro jakby się rano nie obudziła jak wychodzę do pracy. Niech nawet nogi z łóżka nie spuści, ale ważne, że zapyta wstałaś córeńko? I ja mam tak samo. To taki głupi wyraz troski o najbliższych. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 21:26 hrabina_niczyja napisała: > Nieprzytomna i zaspana, ale jednak obecna. Jestem dorosła, a nawet bardzo, ale > jak przyjeżdża do mnie mama to byłoby mi bardzo przykro jakby się rano nie obud > ziła jak wychodzę do pracy. Niech nawet nogi z łóżka nie spuści, ale ważne, że > zapyta wstałaś córeńko? I ja mam tak samo. To taki głupi wyraz troski o najbliż > szych. Ojp Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_niczyja Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 21:36 A co w tym śmiesznego Najma? Skoro już kogoś obudziłam swoim porannym krzątaniem się to miło jest jak chociaż słowo dzień dobry wypowie. No, chyba, że masz inaczej to pozostaje mi jedynie napisać: OJP Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 08:20 hrabina_niczyja napisała: > A co w tym śmiesznego Najma? Skoro już kogoś obudziłam swoim porannym krzątanie > m się to miło jest jak chociaż słowo dzień dobry wypowie. No, chyba, że masz in > aczej to pozostaje mi jedynie napisać: > OJP Posaraj sie tak krzatac aby nikogo nie budzic, bo dorosla (chyba?) osoba jestes i zmiany pidluchy nie potrzebujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_niczyja Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 12:35 najma78 napisała: > Posaraj sie tak krzatac aby nikogo nie budzic, bo dorosla (chyba?) osoba jestes > i zmiany pidluchy nie potrzebujesz. No widzisz, nie umiem, bo zwykle mieszkam sama. Gości nocuję w salonie bez drzwi. No nie da się, więc są skazani na mówienie mi dzień dobry Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 13:01 hrabina_niczyja napisała: > najma78 napisała: > > > Posaraj sie tak krzatac aby nikogo nie budzic, bo dorosla (chyba?) osoba > jestes > > i zmiany pidluchy nie potrzebujesz. > > No widzisz, nie umiem, bo zwykle mieszkam sama. Gości nocuję w salonie bez drzw > i. No nie da się, więc są skazani na mówienie mi dzień dobry Naucz sie i zagwarantuj gosciom wiecej spokoju zamiast zmuszac ich do reagowania na twoje halasy. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 21:52 Masz rację. Chciałabym tak Ja zawsze chodziłam na palcach, byleby tylko nikogo nie budzić. I nikt nie budził mnie. Z perspektywy czasu- smutne to. Nie czułam by było wyrazem troski-ale olewania mnie, z mojej strony zaś-był to wyraz troski, bo tak byłam nauczona i myślałam że to, właśnie troskę oznacza Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 12:26 No właśnie przyjaciółka mojej córki, też nic nie tknie po wstaniu, potrzebuję jakichś 2 godzin, po prostu ma odruch wymiotny i tak spędzamy z tym dzieckiem dużo czasu, wyjeżdżamy niekiedy wspólnie, nocuje u nas i nie jest w stanie tknąć czegokolwiek zaraz po przebudzeniu widziałam na własne oczy niejednokrotnie, my jemy wspólnie śniadanie, ona siedzi z nami i pije wodę oraz prosi żeby jej odłożyć to czy tamto na później...nie mdleje w szkole, ba jest pływaczką i dzień często zaczyna basenem i dopiero po tym basenie jest w stanie coś zjeść. Matka załamuje ręce, wstaje, robi śniadanka a potem pakuje je do śniadaniówki z bólem serca....no ale co ma zrobić? Niedawno pisałam o tym, że rano mamy maskarę z budzeniem młodego i jedzeniem, kilka forumek doradziło aby spróbować budzić te pół godziny póxniej i odpuścić to śniadanie w domu, spróbowaliśmy, po tygodniu przyszedł i sam z siebie stwierdził, że jednak mam go budzić a on się pozbiera bo jak idzie bez śniadania to jednak jest strasznie głodny i nie wytrzymuje do czasu kiedy śniadanie jedzą w szkole(jedzą ok.10) pewnie jakby mógł zjeść na pierwszej przerwie to nie chciałby tego śniadania w domu ale do 10 mu trudno doczekać, teraz je bez żadnego marudzenia wiec warto było choćby dlatego mu na ten tydzień odpuścić. Odpowiedz Link Zgłoś
poppy_pi Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 19:53 Twoja córka to jeszcze dziecko, ale już prawie nastolatka! Wkurza ją mały berbeć, który ciągle jest obok i mama, która traktuje ją jak dziecko. Nie wiem czy to Cię pocieszy ale wszystkie znane mi rodzeństwa całe dzieciństwa spędziły na kłótniach i bijatykach Lepiej się przwyczaj Odpuść trochę córce, może potrzebuje trochę wolności, ale trzymaj rękę na pulsie, dyskretnie obserwuj. Życzę Ci dużo cierpliwości Postaraj się nie gderać całymi dniami, wiem, że sytuacja Cię wkurza, ale to Ty jesteś dorosła i musisz zachować spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 19:55 Po przeczytaniu twojego postu odżyły we mnie wszystkie dziecięce emocje i żale do matki. Aż się pobeczałam. Bardzo mi żal twojej córki - nie dlatego, że ma ogólnie złą mamę, tylko, że ta mama nie wie jak być mamą dobrą konkretnie dla niej. Po pierwsze - odpuść. Ma 10 lat, dobrze sobie radzi w szkole, po co ją przepytujesz? Ona to odbiera jak brak zaufania, sprawdzanie, kontrolę. Szafa - ma bałagan, jej sprawa. Ale jak przyjdzie i powie "mamo, pomóż mi znaleźć" to bez pretensji przypomnij, że porządek to ułatwia (choć jestem mocno przekonana, że nie przyjdzie do ciebie po pomoc, bo wydrzesz się na nią, że gdyby miała porządek, to na pewno by znalazła). Ta szafa to jedna z niewielu miejsc, które są jej - tylko nad tą przestrzenią mogłaby mieć władzę, a ty jej to odbierasz. Sklep - powiedz "zapomniałam kupić/skończyło się, może pójdziesz do sklepu jak skończysz czytać ten rozdział"? Albo daj jej wybór - ona zostaje z młodym, albo ona idzie. Wtedy perspektywa ucieczki na chwilę wyda jej się atrakcyjna . I lepiej planuj zakupy. I nie daj się prowokować - odpowiadaj żartem (ktoś wyżej fajnie pisał o przekomarzaniu na tle kuwety, albo załowaniu biednej wyzyskiwanej córeczki), albo spokojnie mów "nie lubię, jak się tak do mnie odzywasz, nie rób tego" i wyjdź z pomieszczenia. Albo przytul ją i powiedz "każdy czasami się złości, ale uważaj, żeby nie ranić innych, bo wtedy oni też się złoszczą". Po drugie - relacje córki z bratem. Przez 5 lat była jedynaczką. Miała ciebie i tatę na wyłączność. W dodatku wtedy było fajnie, ty nie krzyczałaś (bo byłaś mniej zmęczona, bo ona nie była jeszcze buzującą puszką hormonów, tylko słodkim przedszkolakiem). Miała swój pokój, swoje zabawki. Pojawił się brat - i już was nie ma tylko dla siebie, jesteście głównie dla niego, a nawet jak dzielisz "po równo" to nie jest równo, bo jest bardziej dla niego (wiadomo, młodszy, bardziej wymagający, w muzeum się znudzi, ale na placu zabaw nie, więc idziemy na PZ). Co więcej - pojawił się brat i WSZYSTKO między wami zepsuł. Teraz krzyczysz. Teraz ona wszystko musi. Teraz nie ma prawie nic swojego. Nie, ma nawet kawałka własnej przestrzeni, bo nawet jej szafa jest twoja, a nie jej. Brat ją wkurza (kogo nie wkurza 4 latek?) - jest hałaśliwy, ruchliwy, ciągle czegoś chce, rusza jej rzeczy, włazi na jej łóżko, chowa samochodziki do jej szuflady w trakcie zabawy i zapomina zabrać, chce się przytulać, a ona nie chce go przytulać, bo go nie lubi. Bratem trzeba się czasem zająć. W dodatku TRZEBA go kochać, bo siostra MUSI kochać brata, nawet takiego, którego wcale nie chciała i którego nawet trochę nie lubi. No MUSI i już. Bo mama kazała. I nawet nie wolno się pożalić na brata, bo za własne uczucia jest się karanym (no chyba, że to uczucia które mama KAZAŁA czuć, to wtedy może byłoby ok). Im mniej będziesz ingerować tym lepiej. Nie zadawaj głupich pytań "czemu go uderzyłaś", bo ona albo naprawdę nie wie (skąd 10 latka ma wiedzieć czemu brata nienawidzi? za to wy powinniście znać odpowiedź), albo nie chce powiedzieć, wie, że za szczerość czeka ją kara. Po trzecie - nie poświęcacie jej tyle czasu ile potrzebuje. To widać. Możesz mówić, że robisz wszystko co możesz, ale dla niej to za mało i nie wymagaj od 10-latki, żeby to rozumiała. Ona chce mieć mamę. Nie wrzeszczącą, awanturniczą kontrolerkę, tylko mamę. Nie masz z kim zostawić syna? Nie ma kolegów? Nie możesz go podrzucić na 2h do kolegi i pójść z córką na basen? Zostawić syna w kulkach, a z córką pójść do kina? Innym razem korzystasz z tego, że młoda jest na warsztatach i idziesz tylko z synem na basen, na rower, na plac zabaw. Sprawiedliwie nie znaczy po równo, znaczy wedle potrzeb, a potrzeby twojej córki zostały zaniedbane. Ona tak to czuje. Wiesz, ja też byłam taką 10-latką. Ale dziwnym trafem z tatą się dogadywałam. Bo on mi ufał, on mnie lubił, on na mój wybuch reagował żartem obracając całą sytuację w fajne przekomarzanki, a nie awanturę. On mi poświęcał czas - nawet jak nie miał go tylko dla mnie, to zabierał mnie do warsztatu, tłumaczył co robi, angażował mnie w pomoc, pozwalał bawić się narzędziami. Podobnie z gotowaniem, czy pracami w ogródku. Mama tego nigdy nie robiła, bo "sama zrobię szybciej, bo naśmiecisz, bo będziesz przeszkadzać, bo nie mogę się skupić jak tak gadasz". Tata jakoś sobie organizował czas tylko dla mnie i tylko dla brata (mamy podobną różnice wieku co u ciebie). Chciało mu się spędzać z nami czas, wymyślał wycieczki po okolicy, spacery, zbieranie kasztanów - wtedy on coś robił w warsztacie a my obok niego robiliśmy ludziki "dorosłymi" narzędziami. Nie wymuszał na mnie lubienia brata (i bardzo się wkurzał jak ktoś z dorosłych mówił mi "ustąp mu, jest młodszy, bądź mądrzejsza, oddaj mu, nic ci się nie stanie", bo rozumiał, że jestem dzieckiem i nie muszę być mądrzejsza i dojrzalsza, a zabawki mam prawo smarkatemu nie chcieć oddać). Pozwalał mi złościć na świat, na brata, na siebie, na mamę - czasami po wybuchu mnie przytulił i powiedział, że on też się czasami złości i to nic złego, a czasami obracał wszystko w żart. Z mamą było dokładnie odwrotnie. Większość jej uwagi była negatywna, tyle, że muszę oddać sprawiedliwość - na równi dręczyła mnie i brata, żadne z nas nie było lepsze. Zgadnij jakie dzisiaj mam relacje z rodzicami? Dokładnie takie jak wtedy - z tatą szczere, ufne, ciepłe, bliskie, a z mamą unikam interakcji, bo tak jest bezpieczniej. Oboje pracowali na to latami. PS. Bardzo dużo piszesz o karach - dla córki, dla syna, w którymś momencie, o tym, że córka cię karze za posiadanie brata. Stosuj więcej pozytywnych bodźców, nagród. I tak serio - myślisz, że ona próbuje cię ukarać? 10latka, która z premedytacją planuje złe zachowanie, żeby matce uprzykrzyć życie za chęć rozmnożenia? Serio?! PS. 2. Znajdź sposób na wyciszenie albo rozładowanie swoich emocji inaczej niż na dzieciach. Wierzę, że jesteś przemęczona i zestresowana, ale dla dobra swojego i dzieci powinnaś coś z tym zrobić, bo one za 30 lat równie mocno będą pamiętać twoje krzyki i awantury. Odpowiedz Link Zgłoś
cardwella Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 21:14 Klamkas, pięknie napisałaś o swoim tacie... I trafiasz w samo sedno tego, o czy zawsze mówię, że można wychowywać dzieci bez przemocy i nie niszcząc ich poczucia integralności i sprawczości, tylko trzeba się wysilić, postarać zrozumieć, dopasować działania do sytuacji i potrzeb (możliwości dziecka). I sporo z siebie dać. No i wiedzieć, jak, albo że chociaż można próbować. Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 21:53 Pojadę banałem - mój tata to piękny człowiek, więc inaczej się nie da . Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 22:22 A jeszcze apropos listu do Mikołaja - kiedyś (przy jakiejś spokojnej okazji, jak akurat będzie dobrze), spytaj córkę jak sobie wyobraża wasze życie bez małego. Co byście razem robiły. Gdzie byście poszły. I korzystaj z tych pomysłów przy każdej możliwej okazji. Doczytałam, że dzieci mają różnych ojców i to prawdopodobnie baaaardzo komplikuje emocje dziecka. 10-latka to niby duże dziecko, ale jednak dziecko. Mam 13-latkę i niby już duża, niby nastolatka pełną gębą, a jednak dzieciuch jak nie wiem . Odpowiedz Link Zgłoś
mid.week Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 11:16 Oj jakbym o moich rodzicach czytała Też trafił mi się Najlepszy Tata na Świecie i mama co zawsze wszystko lepiej i szybciej. Ona dbała o to żebym nie ubrudziła nowej sukienki a on żebym nie zapomniała wejść na murek i zrobić z niego hop na kolejny. Tata mi tłumaczył świat a mama że to nie wypada a tamto nie wolno. Dzis tata ma ponad 70 lat, już nie skaczemy po murkach ale jak się wybieram gdzieś z córka to zazwyczaj dziadek jedzie z nami. A mama? No cóż.... Kocham ją ale jestem córeczka tatusia. Odpowiedz Link Zgłoś
pe.tronela Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 20:14 Zuzanna u Ciebie jeszcze chyba dochodzi to, ze to nie sa dzieci tego samego ojca. Przypomnial mi sie inny watek... Tu mase rzeczy moze byc, ktore to dziecko bola, nie tylko to, co opisalas, i co ci forumki wytknely. Idz do psychologa... Sama badz z dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś
akniwlam Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 20:31 Lepiej SAMA, żeby najpierw dojść do ładu z samą sobą. Żeby dziecko nie potraktowało od początku wizyty u psychologa jako jeszcze jednej kary. Bo jeśli córka zostanie tam zabrana jak zegarek, który oddaje się do naprawy, to będzie miała kolejny powód do buntowania się. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 21:05 pe.tronela napisała: > Zuzanna u Ciebie jeszcze chyba dochodzi to, ze to nie sa dzieci tego samego ojc > a. Pewnie. To bardzo istotna informaca, zasadnicza. Idz do psychologa... > Sama badz z dzieckiem. Poszlabym do kogos od terapii systemowej rodzin. Odpowiedz Link Zgłoś
ga-ti Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 20:23 Mam syna w 4 klasie, nie nie uczę się z nim, nie przepytuję, zapytam, co przerabiają, co było ciekawego na historii czy przyrodzie, co ładnego maluje na plastykę, czy rozumie z matematyki (na zebraniu dowiedziałam się, że jest kłopot z matmą, syn daje radę, więc nie wnikam za bardzo w to, co robi). Jedyne co, to sprawdzam dłuższe prace pisemne z polskiego. Młody pisze na brudno i przynosi do poprawki. Jak potrzebuje to przychodzi by coś mu wytłumaczyć, wyjaśnić. Kontroluję angielski, bo nie idzie mu za dobrze, więc sprawdzam, podpowiadam, ale też nie co dziennie. Czwarta klasa może być trudna do ogarnięcia na początku. To często taki przeskok spod skrzydeł jednej pani w wir różnorodnych wymagań. Myślę, że warto przypilnować na początku, a później dawać coraz więcej samodzielności. Co do chodzenia do sklepu... U nas dialog podobny z wynoszeniem śmieci. Ile się młody najęczy, namarudzi, nakrzyczy... ale ma wynieść i już, to jego obowiązek, staramy się ignorować jego bunt i przypominać najkrócej jak to możliwe, że śmieci się wysypują. Nie wdawaj się w dyskusje, pyskówki, krzyki... powiedz i wyjdź. Odpuść to co nieistotne. Naprawdę, jej szafa jej problem, gdy pewnego ranka zorientuje się, że większość ciuchów ma brudnych, wygniecionych, czy nie może znaleźć skarpetki to się zbierze i posprząta. Jeśli posprząta, zrobi coś tam, choć po kłótni to jej odpuść z karami. Zrobiła, co kazałaś. Krzyki, kłótnie ucinaj jednym słowem, nie podżegaj, nie nakręcaj. Co do brata to napisałam wyżej. I powiedz sobie, że to dopiero początek dojrzewania, będzie jeszcze gorzej Odpowiedz Link Zgłoś
manala Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 23:04 Mam podobny problem z moją córką. Jak była niemowlakiem dała mi w kość (niezbyt się rozumiałyśmy ; )) Potem był etap grzecznego i raczej bezproblemowego dziecka. Teraz ma 7 lat i bywa ciężko. Podobnie jak Twoja córka moja bywa coraz częściej niezadowolona i naburmuszona. Kiedyś chętnie pomagała a teraz raczej trudno ją do tego skłonić. Ostatnio również często wypowiada się negatywnie o bracie, wrzeszczy na niego i chyba bywa zazdrosna. Brat 2,5 roku. Trudny typ ; ) Dokucza (bywa agresywny w stosunku do siostry); nie reaguje na moje "NIE", nie sprząta po sobie (w sensie nawet nie chce się zwykle przyłączyć do sprzątania zabawek). Szkoda mi córki bo niestety nie może się spokojnie pobawić. Brat zawsze chce to co ona ma. Oczywiście zaczyna wrzeszczeć i dla świętego spokoju córka idzie na jakieś ustępstwa (albo sama ma dość wrzasku albo my ją prosimy o to by się podzieliła z bratem...) Zauważam, że coraz więcej w niej złości i poczucia niesprawiedliwości. W środę ma urodziny i dostanie wymarzonego furbiego ale już się boję awantury o tego furbiego...(tak, brat pewnie coś też dostanie z racji postępów w korzystaniu z kibelka ale nie wiem na ile to załatwi sprawę...) Czuję się trochę bezsilna w tej sytuacji bo: 1. z jednej strony żal mi córki bo jednak to ona się musi dostosowywać i po zmianie jej zachowania widzę, że średnio jej to odpowiada 2. chandryczenie się o wszystko z 2-latkiem też jest bez sensu a typ wysoce "nieugodowy" Momentami mam dość. Będę wdzięczna za wszystkie rady co robić jak 2 latek nie reaguje na prośby, groźby, moje darcie koparki. Np - atakuje siostrę klockiem lub domaga się właśnie tej zabawki, którą wybrała sobie siostra. Zabieram przedmiot służący do zadawania ciosów - wrzask. Wyprowadzam do pokoju - wrzeszczy tam. Jesteście bardziej konsekwentne czy szukacie ugody? Czy da się to wypośrodkować i zachować równowagę psychiczną? Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 23:19 lu > b domaga się właśnie tej zabawki, którą wybrała sobie siostra. To akurat standard. Przy czym nie chodzi o atrakcyjność zabawki jako taką, ale o to, że ktoś poświęca uwagę właśnie tej rzeczy. Doraźną strategią jest zaczynanie zabawy od czegoś innego i ostentacyjne "uleganie" po chwili oporu. Taką zdobytą zabawką dziecko zazwyczaj zajmie się dłużej. Moim zdaniem dobrym zagraniem jest wytłumaczenie córce, że ona tak bratu imponuje, że on chce być jak ona. A potem podpuszczenie, żeby znalazła metodę radzenia sobie i ew. dyskretne naprowadzenie na powyższą strategię. To nie jest to samo co "bądź mądrzejsza, ustąp", to raczej "jesteś taka mądra, że rozwiążesz problem". Rozwiąże i będzie miała poczucie mocy. A to budujące doświadczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
pe.tronela Re: Nie mogę się dogadać z córką 28.02.15, 23:23 A potem podpuszczenie, żeby znalazła metodę radzeni > a sobie Obawiam sie, ze znajdzie o wiele prostsza i skuteczniejsza - z jej punktu widzenia - metode. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 01:00 > Obawiam sie, ze znajdzie o wiele prostsza i skuteczniejsza - z jej punktu widz > enia - metode. No toż przecież właśnie w tym głowa rodziców, żeby metoda była ok także dla młodszego. Odpowiedz Link Zgłoś
mamusia1999 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 00:55 Wdalas sie w probe sil, przeciaganie liny. Mam nieco wiekszy staz, to mi latwo mowic, bo widze jak na dloni. Ja bym sie o nic z wymienionych rzeczy nie szastala. Owszem do nauki zmuszalam, ale ze slabszego przedmiotu. O porzadek walczylam dopiero, jak sie nie dalo doslownie wejsc. No i na podniesiony glos sie nie zgadzam. Ale tez go nie demonizuje, nie jestem matka na piedestale i czasem dobrze odpuscic pare decybelami. To jednak zdecydowanie kwestia smaku. Niech jej poburczy w brzuchu, zgubi zeszyt w balaganie, zalapie slaba ocene. Katastrofy nie bedzie, za to o ile lepsza atmosfera. Odpowiedz Link Zgłoś
k1234561 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 07:35 Moim zdaniem pierwszy i fundamentalny problem jest taki ,że autorka wątku nie dopuszcza do siebie myśli jak starsza siostra może nie kochać brata. A wyobraź sobie,że może nie kochać,ba wcale nie musi go kochać.Nigdzie nie jest napisane,że rodzeństwo MUSI się kochać,pomagać sobie,bawić się razem w dzieciństwie.To są tylko nasze,rodziców pobożne życzenia i od nas rodziców trochę zależy jak te relacje będą wyglądać. Ja bym spokojnie pozwoliła brata nie lubić.Ma dziewczyna prawo.Nie lubi go,wnerwia ją itp.OK,pozwól jej to wyrazić niech pisze listy do Mikołaja,żeby zniknął,niech mówi wszem i wobec,że go nie trawi.Jedyne na co bym nie pozwoliła to na rękoczyny.I to zarówno ze strony brata jak i siostry.Dzieci bym rozdzieliła logistycznie,bo masz na to miejsce.I dałabym córce więcej swobody i możliwości decydowania o sobie.Ja nie czepiam się już pierdół pt.porządek w pokoju,biała czy zielona bluzka, itp.Czepiam się rzeczy istotnych.Czyli nauki,ale też nie nakazuję mieć samych piątek.Ma się uczyć ,ma nie mieć zaległości itd.Interesuje mnie towarzystwo w którym córka przebywa itd. Potraktuj tą dziewczynkę jak swoją córkę ,a nie podwładną.Dzieci tak szybko dorastają,że ani obejrzysz się a z domu ci wyfrunie i nie będzie wtedy czasu na babskie wypady do sklepów,kina,kawiarni,na pizzę,nie będzie babskich pogaduszek.A wiesz ile radości dają takie rzeczy? Zdaję sobie sprawę,że 4 lata temu wydarzył się cud na cudami i urodziłaś synka.Przewspaniałego i przekochanego.Ale ten cud wydarzył się dla Ciebie,a niekoniecznie wszyscy inni w tym Twoja córka muszą ten cud tak właśne postrzegać.Na małym świat się nie kończy. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 08:59 k1234561 napisała: > Moim zdaniem pierwszy i fundamentalny problem jest taki ,że autorka wątku nie d > opuszcza do siebie myśli jak starsza siostra może nie kochać brata. > A wyobraź sobie,że może nie kochać,ba wcale nie musi go kochać.Nigdzie nie jest > napisane,że rodzeństwo MUSI się kochać,pomagać sobie,bawić się razem w dzieciń > stwie.To są tylko nasze,rodziców pobożne życzenia i od nas rodziców trochę zale > ży jak te relacje będą wyglądać. > Ja bym spokojnie pozwoliła brata nie lubić.Ma dziewczyna prawo.Nie lubi go,wner > wia ją itp.OK,pozwól jej to wyrazić niech pisze listy do Mikołaja,żeby zniknął, > niech mówi wszem i wobec,że go nie trawi.Jedyne na co bym nie pozwoliła to na r > ękoczyny.I to zarówno ze strony brata jak i siostry.Dzieci bym rozdzieliła logi > stycznie,bo masz na to miejsce.I dałabym córce więcej swobody i możliwości decy > dowania o sobie. wow Akurat do tego sie odniose ale podobnych wpisow jest wiecej. Wy serio uwazacie ze rodzenstwo, najblizsza rodzina ma prawo sie nie lubic, zywic do siebie negatywne uczucia? To takie normalne jest, serio? Doradzacie akceptacje tego, i utwierdzanie takiego stanu poprzez oddzielanie sie od siebie jak najbardziej to mozliwe. Wy tak zyjecie, prawda? Stad tyle watkow o problemach z najblizszymi, zazdrosci, zawisci. Siadacie do wigili BN, lamiecie sie oplatkiem ale w gruncie rzeczy nie lubicie braci/siostr, zazdroscicie itd. Klotnie o rzeczy nieistotne miedzy rodzenstwem gdy sa dziecmi to norma ale to nie idzie w parze z prawdziwa nienawiscia, nielubieniem, zyczeniem znikniecia tego rodzenstwa. Cos takiego wyobrazam sobie jako horror. Rodzenstwo nie ma sie nienawidzic, nie ma sobie zazdroscic, nie ma zabiegac o wzgledy rodzica ani chciec wszystkiego na wylacznosc. Owszem, autorka popelnila pare bledow ale nie jest potworem, takim potaorem i wrogiem nie jest brat, a dziewczynka jest czescia rodziny i powinno sie jej pokoc to zaakceptowac. Ten brat to jej rodzina, najblizsza, jesli bedzie czul z jej strony tylko negatywne uczucia to kiedys ona zostanie sama. A nie o to chyba chodzi? Nie mozna utwierdzac jej w przekonaniu ze ona ma prawo do tych wszystkich zlych uczuc wzgledem brata, matki i pewnie ojczyma a pomoc jej przystosowac sie do nowej sytuacji i zmienic to. Inna spdawa ktora zwrocila moja uwage to wiele osob stwierdza ze dbanie o porzadek itp to drobiazg i oni nie zwracaja na to uwagi ale az do czasu gdy nie moga wejsc do pokoju dziecka, wtedy o to walcza. Gdzie tu logika? Przeciez to nie ma sensu, bo skoro najpierw sie przyzwala na prawo do bajzlu a poznien jednak nie to daje sie zupelnie bledne sygnaly. Zdecydujcie sie albo prawo do bajzlu albo jednak zasady utrzymywania porzadku czyli regularne sprzatanie jako jedna z zasad ktore obowiazuja dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 09:16 Wiesz na czym polega problem? Na tym, że dziecko za napisanie, że nie cierpi brata, zostało karane. Że za każdym razem, kiedy mówi, że go nie znosi, ma wykład ("rozmowy o bracie są codziennie"), że nie może smarkaczowi od czasu do czasu przylać/zrobić unik czy nawrzeszczeć na niego, bo przecież nie może być dla niego niemiła, bo jest dla niego wzorem i on też będzie niemiły, a jak ona będzie się na niego złościć, to dorośli będą skwaszeni i atmosfera będzie niezbyt miła. Przeczytaj wypowiedzi wątkotwórczyni, to wszystko tam jest. Albo starsze dziecko może postawić bratu granice (np.masz mnie nie obściskiwać i nie ruszać moich rzeczy ) albo będzie go szczerze nienawidzić, aż w końcu strzeli go tak, że zrobi mu krzywdę. I podejrzewam, że gdyby dziewczynka mogła bez kar dla siebie nawrzeszczeć czasem na smarkacza albo powiedzieć mu , że głupek (tak po dziecinnemu przecież) , zapewne nie musiałaby wszystkim wokół opowiadać, jaki to on jest okropny. Ale nie- protestuje w domu, to ma wykład, że musi brata kochać itp., (ze strony mamusi, której się wydaje, że rodzeństwo jest jak dwa gołąbki i nigdy się nie kłóci), protestuje na piśmie - ma karę (przecież to nie jest agresywne w stosunku do młodszego dziecka i w żadem sposób go nie zraniło, bo nie jest jeszcze piśmienny), trzepnie go w kącie - ma akt oskarżenia (zapewne słusznie), ale mamusia nazywa to rozmową z dzieckiem. W takich warunkach trzeba być chyba świętym, by rozwinąć w sobie chociażby tolerancję na młodszego brata. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 09:21 Wszystko jest zależne od zachowania córki - szczęście mamusi, tatusia i braciszka. Jeszcze moment, a stanie się kozłem ofiarnym odpowiedzialnym za wszystkie domowe i pozadomowe nieszczęścia: za brak masła, za to, że ktoś był dla kogoś niemiły, za to, że brat był niegrzeczny . O ile już tak nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 09:38 morekac napisała: > Wszystko jest zależne od zachowania córki - szczęście mamusi, tatusia i bracisz > ka. Jeszcze moment, a stanie się kozłem ofiarnym odpowiedzialnym za wszystkie d > omowe i pozadomowe nieszczęścia: za brak masła, za to, że ktoś był dla kogoś ni > emiły, za to, że brat był niegrzeczny . > O ile już tak nie jest. Oczywiscie, typowa ematka wie lepiej i jakby nie przesadzila to by forum nudne bylo. Autorka watku problem widzi dlatego szuka pomocy m.jn piszac na forum. W przeciwienstwie do ematek nie jest jednak idealna i dlatego u niej pewne rzeczy nie dzialaja jak powinny. Ma jednak szanse je naprawic byle nie wziela sobie do serca rad ze nienawisc miedzy rodzenstwem to norma. Ciekawe jakby sie corka czula gdyby brat faktycznie zniknal np wskutek nieszczesliwego wypadku albo choroby? Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:04 Lepiej poczytaj, jak o własnym dziecku pisze. Przy takim podejściu to równia pochyła do zmarnowania przynajmniej relacji z własną córką. "tym swoim piskliwym głosikiem' - przecież to widać, że jej nie cierpi. Odpowiedz Link Zgłoś
z-u-z-a-n-n-a Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:07 Uwierz, że jakbyś codziennie słuchała takiego piszczenia w odpowiedzi na cokolwiek to też byś miała dosyć - nie córki tylko tego jej głosu wiecznie obrażonego i napastliwego Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:11 Jezu, weź już się nie pogrążaj... Odpowiedz Link Zgłoś
z-u-z-a-n-n-a Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:21 Opiszę tu jeszcze jedną historię, w roli głównej moja córka: Do sanatorium niedaleko nas przyjechali pradziadkowie małej, na sobote umówiliśmy się z nimi i poszliśmy do kawiarenki. Mała chociaż była w centrum uwagi okazywała jak to sie nudzi i nie chciało jej się uczestniczyć w rozmowie ( rzadko widuje sie z pradziadkami), przy wyjsciu już z knajpki córka zauważyła leżące gazety dla gości na co głośno powiedziała " O!! gazety!! szkoda że wcześniej ich nie zauważyłam to bym się przynajmniej tak nie nudziła!!!" oczywiście pradziadkowie jak i również ludzie w kawiarni to słyszeli........ Czyli wg. tego co tu piszecie córka ma prawo głośno wypowiadać swoje zdanie i mieć w du.... to że rani tym innych? Ja byłam w ciężkim szoku jak to usłyszałam, tym bardziej, że nie tak staram się ją wychować!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mid.week Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:33 " O!! gazety!! szkoda że wcześniej ich > nie zauważyłam to bym się przynajmniej tak nie nudziła!!!" Przesadzasz. 10 latka nudzi się w towarzystwie dorosłych i to nic dziwnego. Przyzwyczaj się bo tak jej zostanie do okolic wczesnej dorosłości. Moja też mówi na głos jeśli jej się nudzi, stwierdza fakt i tyle. Naprawdę nie widzę w tym nic strasznego i nie rani mnie to ani odrobinę. Jest szczera, oznajmia jak się czuje. Mogę jej odpowiedzieć, że to mało eleganckie tak mówić w towarzystwie aby z czasem to rzadziej się zdarzało. A ponieważ póki co jest mała, a jej zachowanie to moja odpowiedzialność to na nudne spotkania zaopatrzam ją w ksiązkę, tablet, krzyżówki, zabawkę etc aby miała jakieś zajęcie, kiedy starzy gadają o swoich sprawach. Ale ja mojego dziecka nie staram się wychowywać zgodnie z jaką swizją, ja ją tylko kocham i akceptuję to że bywa inna niż ja. I to chyba sie sprawdza, bo zyjemy w zgodzie i harmonii. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 11:05 Moim zdaniem nie powinna tego mówić na głos. Ale nie dziwi mnie jej zachowanie. Bo ono nie wynika z jednej, opisanej przez Ciebie sytuacji (spotkanie z dziadkami) tylko z całokształtu. Zrobisz jak uważasz, możesz zwiększać kary, wrzeszczeć na nią bez ustanku, kazać jej gotować i sprzątać całe mieszkanie, i co tam jeszcze sobie wymyślisz. Ty nie płacz później, że dziecko Cię nienawidzi. Odpowiedz Link Zgłoś
1borgia Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 11:10 przeczytalem kilka pierwszych wpisow, dalej nie dalem rady.historia wyssana z palca znow do bolu (czytelnikow) wypelniona bolem autorki i nieadekwatnymi realnymi reakcjami na linii rodzic-dziecko. czyzby zuzanna byla nam dobrze znana meczennica forumowa, ktora nie ma dzieci ani rodzenstwa stad moje zgrzyty zebowe gdy czytam? borgia Odpowiedz Link Zgłoś
mid.week Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 11:26 Może tak, może nie. Znam kilka matek z podobnymi poglądami i relacjami z dziećmi. Jeśli za zuzanną stoi troll to niech ma zabawę, ale jeśli za wpisami jest prawdziwa rodzina to warto się odezwać. Trollowi nie zaszkodzimy, a realnej osobie można pomóc Odpowiedz Link Zgłoś
akniwlam Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 15:23 10-latki często nudzą się na spotkaniach rodzinnych, w których uczestniczą sami dorośli, bo po prostu dorośli gadają o pogodzie, kursie franka, kuzynce Zosi i cioci Heni, problemach zdrowotnych czy innych dorosłych sprawach, z których 99% dzieci kompletnie nie obchodzi. Czy ktoś w czasie spotkania z nią rozmawiał na takie tematy, które były dla niej interesujące? Czy tylko została przepytana, jak sobie radzi w szkole? Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 17:15 No proszę cie jak dorosłych "rani" to co mówi dziecko, to z dorosłymi jest cos nie teges. dorosli od tego są dorosli, żeby wiedzieć że dzieci często się nudzą a już posiadówy z pradziadkami, z którymi raz, że przepaść pokoleniowa, dwa że pewnie czuła wasze oczekiwania co do zachowania sie, a trzy jak sama piszesz ma z nimi bardzo niewielki kontakt wiec wogóle. Każdy normalny dorosły wie że tak jest i potrafi wziąć poprawkę na takie zachowanie 10 latki, zamienic w żart, zrozumieć ze to jeszcze nie etap ze dziecko sie kontroluje samo. Do rodziców nalezy uświadomienie dziecku że kulturalnie jest z pradziadkami chwilke pogadać, Usmiechnąć się, ale nic na siłę, co sie stało to się nie odstanie a awantura na ten temat uzyskuje sie efekt odwrotny od zamierzonego. Założę się że to centrum zainteresowania wygladało tak: jak w szkole, dobrze sie uczysz, masz koleżanki? I nawet nie czekano na szczere odpowiedzi, bo przeciez nie wypada mówić że "szkoły nienawidzę, nauczyciele sa do d... , koleżanki nieszczere a matka wiecznie się na mnie wydziera i dajcie mi wszyscy spokój". Troche empatii i zrozumienia, a nie tylko sztywny kij w tyłku, co wypada a co nie wypada. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 21:13 Dobrze, że nie zapytali "a kochasz braciszka?" Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 19:57 z-u-z-a-n-n-a napisała: > Czyli wg. tego co tu > piszecie córka ma prawo głośno wypowiadać swoje zdanie i mieć w du.... to że r > ani tym innych? Ja byłam w ciężkim szoku jak to usłyszałam, tym bardziej, że ni > e tak staram się ją wychować!!! Skoro twoim zdaniem córka nie ma prawa wypowiadać swojego zdania, to nie dziw się, że masz z nią problem, a ona z tobą. Ona niekoniecznie wie, że rani tym innych - dzieci w tym wieku mają jeszcze prawo do robienia obciachu z powodu braku obycia. Odpowiedz Link Zgłoś
arleora Re: Nie mogę się dogadać z córką 03.03.15, 02:59 Zuzanno, to naprawdę okropne, że 10-latka nudzi się podczas spotkania z dorosłymi pierwsze trudne słowo, jakie poznałam to "malkontenka", tak mówił na mnie tata, ze śmiechem: "nasza malkontentka", ponieważ byłam straszną marudą i wiecznie się nudziłam, co też głośno komunikowałam. A moja siostra była absolutnym słodziakiem. Ale nigdy nie odczułam, że ten słodziak jest bardziej kochany ode mnie. I to było najważniejsze. Dziewczyny dały Ci dużo dobrych, sensownych rad. Nie będę się powtarzać. Przeczytaj jeszcze raz wszystkie wpisy na spokojnie. Nie napisałaś też jednej ważnej rzeczy. Nie wypytuję, ale tu też może być problem. Jakie są stosunki Twojej córki z ojczymem, ojcem brata. Gdzie jest ojciec córki i jaka jest jego rola. Ale ok, najważniejsze, że ma Ciebie. Tylko musisz ją akceptować - nie w 100 proc., ale w 110 proc. A tak nie jest. I to nie przyjdzie ot, tak. Tak samo, jak Twoja córka na pstryknięcie palcami nie zaakceptuje brata. Macie obie sporo do przepracowania. Ale to Ty jesteś ta dorosła. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:59 Przecież to są słowa autorki: W ogóle mam wrażenie że ona tym swoim zachowaniem psuje całą atmosferę w domu. Poza tym Najma, chyba nie uważasz, że można kogoś zmusić do ciepłych uczuć? Autorka albo wrzeszczy, albo karze, albo przekupuje. To nie są metody, którymi można wzbudzić miłość między rodzeństwem. Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 13:34 Autorka wątku, owszem , widzi problem, ale nie tam gdzie ten problem jest. Bo dziecko jest obwiane za psucie atmosfery w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 13:36 jakw napisała: > Autorka wątku, owszem , widzi problem, ale nie tam gdzie ten problem jest. Bo d > ziecko jest obwiane za psucie atmosfery w domu. Oraz za to, że ma piskliwy głos. Mam wrażenie, że co by ta 10-latka nie zrobiła - i tak będzie źle. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 13:50 jakw napisała: > Autorka wątku, owszem , widzi problem, ale nie tam gdzie ten problem jest. Bo d > ziecko jest obwiane za psucie atmosfery w domu. Wow, ciekawe wnioski. Ja tego nigdzie nie wyczytalam a ty to wiesz. Autorka nie umie poradzic sobie z pewnymi zachowaniami corki, ma prawo, nie ona jedna jedyna ma takie problemy i szuka rozwiazan. Nie obwinia jej jednak o nic, zwraca tylko uwage ze ciagle, nieprzrwane negatywne reakcje corki na wszystko frustruja ja. Nie ma w tym nic dziwnego, bo kazdy rodzic by tak reagowal. Zuzanna nie jest tyranem, popelnia bledy ale jej corka tez przesadza reagujac nieadwkwatnie do sytuacji chocby przyklad z pradziadkami. Jesli do tego na wszystko reaguje histerycznym 'nie', atakuje matke piskliwym agrssywnym tonem to komunikacja z nia jest dosc utrudniona. Autorka jest rodzicem wiec musi poszukac przyczyny i rozwiazan ale to tez nie jest tak ze wszystko robi zle i gnebi biedne dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
pe.tronela Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 14:00 ciagle, nieprzrwane negatywne reakcje corki na wszystko frustruja > ja. Nie ma w tym nic dziwnego, bo kazdy rodzic by tak reagowal. Zuzanna nie jes > t tyranem, popelnia bledy ale jej corka tez przesadza reagujac nieadwkwatnie do > sytuacji chocby przyklad z pradziadkami. Jesli do tego na wszystko reaguje his > terycznym 'nie', atakuje matke piskliwym agrssywnym tonem OJP, ze tak powiem. O ile corka Zuzanny ma szanse, ze matka jej pomoze, o tyle Twoich dzieci, jest mi naprawde, szczerze szkoda.... Na tepote nie ma lekarstwa. A teraz prosze mnie wyciac. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 14:04 pe.tronela napisała: > OJP, ze tak powiem. O ile corka Zuzanny ma szanse, ze matka jej pomoze, o tyle > Twoich dzieci, jest mi naprawde, szczerze szkoda.... Na tepote nie ma lekarstwa > . > A teraz prosze mnie wyciac. Faktycznie na twoja tepote nie ma rady. Pisanie bzdur za ktore nie bierze sie odpowiedzialnosci plus krytykowanie przychodzi najlatwiej plus udawanie ze sie jest odealnymi rodzicami. Tyle ze to g...wno prawda. Piszecie idiotyzmy, wiekszosc z was, glupota az kapie plus hipokryzja ktora wiekszpsc skrzetnie ukrywa. Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 19:54 najma78 napisała: > jakw napisała: > > > Autorka wątku, owszem , widzi problem, ale nie tam gdzie ten problem jest > . Bo d > > ziecko jest obwiane za psucie atmosfery w domu. > > Wow, ciekawe wnioski. Ja tego nigdzie nie wyczytalam a ty to wiesz. "W ogóle mam wrażenie że ona tym swoim zachowaniem psuje całą atmosferę w domu" - to cytat z 1-szego postu założycielki wątku. >Nie obwinia jej jednak o nic, zwraca ty > lko uwage ze ciagle, nieprzrwane negatywne reakcje corki na wszystko frustruja > ja. Frustrują ją tak, że gdy kilka razy nie dociera do matki informacja , że córka śniadania nie chce i jeść nie będzie, odpowiedź "wezmę, ale i tak nie zjem" interpretuje odpowiedź jako bezczelną. A równie dobrze można to zinterpretować, że córka dla świętego spokoju, żeby już nie kłócić się z mamą, weźmie te nieszczęsne banany. I kto w tym domu eskaluje awantury? Nie ma w tym nic dziwnego, bo kazdy rodzic by tak reagowal. Zuzanna nie jes > t tyranem, popelnia bledy ale jej corka tez przesadza reagujac nieadwkwatnie do > sytuacji chocby przyklad z pradziadkami. Córka jest dzieckiem 10-letnim, Zuzanna kobietą całkiem dorosłą (podejrzewam, że co najmniej 30-letnią). Ja oczekiwałabym jednak więcej adekwatnej reakcji po mamie. Przykład z pradziadkami jest taki sobie - dziecko powiedziało po prostu , że się nudziło. Powiedziało to po spotkaniu, podczas spotkania zachowywała się chyba w porządku (skoro mama psów na niej nie wiesza). Zwaliłabym to na brak obycia , a nie złą wolę. Jesli do tego na wszystko reaguje his > terycznym 'nie', atakuje matke piskliwym agrssywnym tonem to komunikacja z nia > jest dosc utrudniona. Autorka jest rodzicem wiec musi poszukac przyczyny i rozw > iazan ale to tez nie jest tak ze wszystko robi zle i gnebi biedne dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 09:32 morekac napisała: > Wiesz na czym polega problem? Na tym, że dziecko za napisanie, że nie cierpi br > ata, zostało karane. Że za każdym razem, kiedy mówi, że go nie znosi, ma wykład > ("rozmowy o bracie są codziennie"), że nie może smarkaczowi od czasu do czasu > przylać/zrobić unik czy nawrzeszczeć na niego, bo przecież nie może być dla nie > go niemiła, bo jest dla niego wzorem i on też będzie niemiły, a jak ona będzie...| Autorka watku popelnila bledy nikt tego nie neguje, ale jak to zwykle bywa na forum jest pod pregiezem. Jednoczesnie masa osob stwierdza ze rodzesntwk kochac sie nie musi, ze zazdrosc, nienawisc, nielubienie, egoizm to normalna sprawa i tak wlasnie byc powinno. Czyzby? W zdrowych relacjach rodzinnych jednak przeciwne niz te ktore wyzej wymienilam uczucia sa, a autorka o tym wie tylko ze w jej rodzinie tak nie jest a ona nie umie sama zobaczyc przyczyny. Madre rady jak to zmienic sa ok, ale nie rady typu 'twoja corka ma prawo nienawidzic brata' czy 'odpusc bo balagan w jej pokoji to jej sprawa', a nieposluszentwo corki gdy matka prosi ja o pojscie do sklepu jest ok i kwitowana ze to 'roztargnienie matki'. Wy jestescie takie idealne, zawsze wszystko macie i nigdy swoim dzieciom nie przerywacie jakiejs tam czynnosci bo akuray to maslo jest wam teraz potrzebne a nie gdy skonczy czytac rozdzial? Bez przesady. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:01 Cóż,moje córeczki przestały się kłocić ze sobą, kiedy zamieszkały w osobnych pokojach i przestały wchodzić sobie w drogę co 5 minut. Zaczęły też z mniejszą niechęcią ogarniać czyniony bałagan, bo wreszcie skończyło się 'to nie ja bałaganiłam'. Zaś moja starsza nie raz kwęczała, że siostrę (tylko 3 lata młodsza, i to niecałe) właściwie należałoby zwrócić z jakąś reklamacją czy co. A to dziecko - za jakieś normalne kwęki jest karana i ma kazania, daj spokój, kto w takich warunkach kogoś polubi? Wy jestescie takie idealne, zawsze wszystko macie i nigdy swoim dziec > iom nie przerywacie jakiejs tam czynnosci bo akuray to maslo jest wam teraz pot > rzebne a nie gdy skonczy czytac rozdzial? Bez przesady. Mam sklep tak daleko, że na pieszo jest to wyprawa ze 40 minut w obie strony, jeśli zabraknie masła, to się bez masła trzeba obyć. Może dlatego nie pojmuję przerywania domownikom zajęć i wysyłania ich tylko po masło. Można to zorganizować inaczej, wierz mi. Chyba, że ktoś lubi awantury z tego powodu przez 50% dni w roku. Ale to już jego wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
z-u-z-a-n-n-a Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:12 To wy nigdy swoim dzieciom nie "przeszkadzacie" w oglądaniu bajek by wam w czymś pomogły? Np. zdjęły swoje ubrania z suszarki albo zrobiły odkurzaczem? Cholera, ja się tu zaczynam czuć jak jakiś tyran...... a co najlepsze kuzynki małej to mają dyżury w domu (zmywanie naczyń, gotowanie obiadów itp) to ale my mamy patologie w rodzinie!! Odpowiedz Link Zgłoś
pe.tronela Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:15 Zuzanna, gotowanie obiadow byloby zupelnie w porzadku. No, moze jeszcze nie w jej wieku , ale za pare lat juz tak. Natomiast "przynies, podaj, pozamiataj", jak zaczyna byc stala postawa matki (i nie dotyczy 3-latka, ktory plata sie miedzy nogami i we wszystkim chce pomoc) - nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:25 Nigdy. Zawsze uprzedzałam, do której wolno oglądać, nie przerywałam w połowie, nie wymagałam niczego natychmiast, chyba, ze własnie wydarzyła się jakaś domowa katastrofa. Może dlatego mój - do zeszłego miesiąca nastolatek- na wszystkie polecenia odpowiada "tak jest" i robił bez szemrania. W dogodnym dla siebie momencie. A co do gazet - nie wymagaj od 10-latki taktu dorosłej kobiety. A na spotkanie z pradziadkami można dziecko zabrać, ale warto współczuć, ze się będzie nudzić. Mnie okropnie to nudziło... Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:26 Przeszkadzamy (tzn. nie przy bajkach, bo moje już dużo starsze ), jeśli miało być to zrobione wcześniej. Tylko i wyłącznie wtedy (ale czasami uwzględniam, że akurat się uczy). Jeśli nie, to wtedy jest komunikat, że coś tam na nią czeka i żeby to zrobiła, kiedy skończy to co robi. a co najlepsze kuzynki małej t > o mają dyżury w domu (zmywanie naczyń, gotowanie obiadów itp) Bo dyżury są lepsze, wierz mi. Robisz swoje i z głowy. Budzą mniej protestów. Ale nie możesz potem ciągać dzieciaka do rzeczy, które są twoim obowiązkiem zwyczajowym. Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 11:06 z-u-z-a-n-n-a napisała: > To wy nigdy swoim dzieciom nie "przeszkadzacie" w oglądaniu bajek by wam w czym > ś pomogły? Np. zdjęły swoje ubrania z suszarki albo zrobiły odkurzaczem? Choler > a, ja się tu zaczynam czuć jak jakiś tyran...... a co najlepsze kuzynki małej t > o mają dyżury w domu (zmywanie naczyń, gotowanie obiadów itp) to ale my mamy pa > tologie w rodzinie!! No, a potem gdyby zadać pytanie "czy wasze dzieci oglądają dużo bajek w telewizji?" padną odpowiedzi "wcale nie oglądają, bo telewizja to zuooo" Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 11:47 Dyżury moje dzieci też miały. Co innego dyżur, a co innego bycie zawsze na zawołanie. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 12:11 No jakoś nie. Ubrania z suszarki mają być ściągnięte i ułożone w szafie zanim dziecko zasiądzie do bajki, podobnież jak inne obowiązki domowe muszą być wcześniej zrobione. Nie miałabym szacunku dla swojego dziecka gdybym w jego czasie wolnym po pozwoleniu mu na tą bajkę, gdy już wszystkie swoje obowiązki wypełniło, w najciekawszym momencie pognała je na pocztę bo JA zapomniałam wysłać listu.... Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 13:09 Zuzanna, nikt twierdzi, że macie patologię. A ty ciągle skupiasz się na tym co trzeba - twoim problemem nie jest sprzątanie i chodzenie do sklepu, a to, że twoja córka jest nieszczęśliwa i zaniedbana emocjonalnie. Gdybyście miały inną relację, pomaganie w domu nie stanowiłoby dla niej pola walki. Twoim problemem jest nieszczęśliwa zbuntowana dziewczynka, a nie nieumyte gary i póki na niej się nie skupisz (nie na jej nauce, chodzeniu do sklepu czy wyliczaniu metrów kwadratowych, które odkurzyła - na NIEJ, na jej uczuciach, potrzebach i dorastaniu), to będzie coraz gorzej. A im starsza, tym gorsze objawy buntu i więcej zagrożeń. I nikt nie mówi, że masz nie mieć wymagań - owszem, masz mieć, powinnaś, to zdrowe i normalne. Ale niezdrowe i nienormalne są wasze relacje, czego ty wydajesz się nie dostrzegać, bo dla ciebie jakość więzi z córką to posłuszeństwo i gotowość do szorowania podłogi. Sorry, ale nosi mnie z każdą twoją kolejna wypowiedzią. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 13:44 > Sorry, ale nosi mnie z każdą twoją kolejna wypowiedzią. Mnie by pewnie ponosiło, gdyby nie fakt, że ja Zuzie chyba współczuję. Bo wydawało się, że przyszła z prostym problemem, a właśnie się dowiaduje, że problem jest gdzie indziej, winę ponosi inna osoba i w sumie przed Zuzą sporo trudnej nauki. I rozumiem, że trudno jej przyjąć na klatę, że robi błędy, to zawsze jest trudne. Mam nadzieję, że wrzuci wątek do zakładek, wyłączy komputer i da sobie czas na przetrawienie wiedzy. Kupi wymienione książki, poczyta, może pogada z psychologiem i pomalutku naprostuje układy z córką. Trzymam kciuki, żeby jej się udało, bo dzięki temu obydwoje jej dzieci będzie szczęśliwszych i ona sama też. Ma jeszcze szansę, mam nadzieję, że ją złapie. Odpowiedz Link Zgłoś
blond_suflerka Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 13:51 Jest jeszcze taka opcja, że forumki empatycznie rozumieją corke Autorki i 'kazą' Autorce rozumieć rozne zachowania corki ale same trochę naskakują na nią, dokladnie jak ona na corkę I już są mniej wyrozumiale dla jej błędów. Moze w sumie dla Autorki niechcący to będzie dobra lekcja. Zobaczyć jak to jest, kiedy inni zwracają uwagę tylko na błędy. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 14:01 blond_suflerka napisała: > Jest jeszcze taka opcja, że forumki empatycznie rozumieją corke Autorki i 'kazą > ' Autorce rozumieć rozne zachowania corki ale same trochę naskakują na nią, dok > ladnie jak ona na corkę > I już są mniej wyrozumiale dla jej błędów. Moze w sumie dla Autorki niechcący t > o będzie dobra lekcja. Zobaczyć jak to jest, kiedy inni zwracają uwagę tylko na > błędy. Autorka watku nie skupia sie tylko na bledach corki, na jej zlym zachowaniu itp, w watku to tak wyglada bo jest o problemach stad tez opisuje to co zle. Natomiast wiele dyskutantek napada na nia, krytykuje bo tak jest latwo. Napisac mozna wszystko a krytka przychodzi najlatwiej. Odpowiedz Link Zgłoś
blond_suflerka Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 14:07 No wlasnie o tym mowię. Autorka nie jest niedobrą matką i na pewno robi wiele dobrych rzeczy dla córki. Ale przy okazji robi tez trochę błędów i tutaj wlasnie niektore forumki na tym się skupiły i niechcący dowalają jej niepotrzebnie tak jak ona niepotrzebnie momentami dowala córce. Z jednej strony to fajnie, że bronią tej corki bo Autorki dotąd błędów u siebie nie widziala i za tą małą nikt się chyba nie wstawial. Z drugiej strony-jak nauczyć kogoś empatii i zrozumienia samemu tego nie prezentując? To już trudniejsza kwestia. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 14:16 blond_suflerka napisała: > No wlasnie o tym mowię. Autorka nie jest niedobrą matką i na pewno robi wiele d > obrych rzeczy dla córki. Ale przy okazji robi tez trochę błędów i tutaj wlasnie > niektore forumki na tym się skupiły i niechcący dowalają jej niepotrzebnie tak > jak ona niepotrzebnie momentami dowala córce. > Z jednej strony to fajnie, że bronią tej corki bo Autorki dotąd błędów u siebie > nie widziala i za tą małą nikt się chyba nie wstawial. Z drugiej strony-jak na > uczyć kogoś empatii i zrozumienia samemu tego nie prezentując? To już trudniejs > za kwestia. wiesz, wiele dyskutantek troche sie zagalopowuje, bo nie oni sa od karania, dowalania autorce. Ona napisala o problemie i potrzebuje porad a nie sadu i krytyki i osoby odpisujace nie maja prawa do takich komentarzy, zwlaszcza ze wiele z nich jest mocno przesadzona a tresc to stek glupot i wymadrzanie sie poprostu. Odpowiedz Link Zgłoś
pe.tronela Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 14:21 >Ona napisala o problemie i potrzebuje porad a nie sadu i krytyk > i i osoby odpisujace nie maja prawa do takich komentarzy, zwlaszcza ze wiele z > nich jest mocno przesadzona a tresc to stek glupot i wymadrzanie sie poprostu. Porady jakie Zuzanna tu dostaje, byly czasem wyrazone grzecznie a czasem - zupelnie niepotrzebnie - niegrzecznie. Ze forma czesto byla nie taka, jak powinna, temu nikt tu nie zaprzecza. Natomiast merytorycznie, jedyna osoba prezentujaca tu stek glupot, jestes Ty. Odpowiedz Link Zgłoś
blond_suflerka Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 16:26 najma78 napisała: > wiesz, wiele dyskutantek troche sie zagalopowuje, bo nie oni sa od karania, dow > alania autorce. Ona napisala o problemie i potrzebuje porad a nie sadu i krytyk > i i osoby odpisujace nie maja prawa do takich komentarzy, zwlaszcza ze wiele z > nich jest mocno przesadzona a tresc to stek glupot i wymadrzanie sie poprostu. Oczywiście-nikt nikomu nie powinien dowalać. Ale to też pokazuje, że emocje czasem są silniejsze niz rozsądek. Jak się czyta o dziewczynce, ktora przezywa coś trudnego to chce się jej natychmiast pomoc. Chociaz moze nalezaloby trochę spokojnie dyskutowac Inna sprawa-duzo tu padlo wlasnie mądrych rad. Autorka duzo skorzysta jesli na spokojnie przeczyta i zmieni trochę opcję wychowawczą. Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 13:24 Dziecko czy nastolatek powinien być stanie zaplanować sobie także obowiązki domowe. Jeśli wie, że ma jakiś dyżur - jest w stanie to zrobić. Moje starsze dziewczę bez problemu robi codzienne zakupy czy sprząta w łazience. A ja nie wpadam jej zwykle do pokoju "rzucaj wszystko i leć po koperek". Jeśli chcę mieć nagle wolną suszarkę to też proszę z pewnym wyprzedzeniem, a nie stawiam sprawę: "Albo zrobisz to w 3 minuty, albo będę wrzeszczeć" Odpowiedz Link Zgłoś
ludborka Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 14:22 ty jej nie przeszkadzasz w oglądaniu bajek, tylko w wypoczynku. u ciebie każdy ściąga swoje ubrania z suszarki? czy tylko córka jest tak wyróżniona? nie dociera do ciebie, że większość dzieci ma obowiązki. tylko są to rzeczy jasno określone, nie wymyślane na bieżąco. ty wiesz, co masz zrobić, żeby nastąpił koniec na dziś. twoja córka nie, bo skąd ma wiedzieć, skoro cały czas ma być w blokach startowych? w końcu mamie cały czas może przyjść coś do głowy, no nie? zatarły ci się gdzieś granice, to jest dziecko, ona nie ma cię wyręczać w twoich obowiązkach, tylko w nich pomagać w ramach rozsądku. zbieranie prania, chodzenie do sklepu 3x w tygodniu, odkurzanie, sprzątanie, pomoc w opiece nad bratem, układanie w szafie, nauka po szkole, szkoła, zajęcia dodatkowe to jest za dużo dla 10latki. czego ona w domu nie robi? co jest wyłącznie twoim obowiązkiem? jakie obowiązki ma mąż? jakie brat? Odpowiedz Link Zgłoś
jehanette Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 11:42 A czy świat się zawali jeśli zdejmą te głupie ubrania PO bajce? Zresztą u mnie suszarka rozstawiona przez średnio 350 dni w roku, więc się nie przejmuję. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 21:22 Och, oczywiście, u mnie w domu nie było pojęcia "dziecko odpoczywa", bo przecież dziecko odpoczywa i bawi się non-stop, prawda? Dlatego po szkole sprzątałam w domu, gotowałam obiad, zajmowałam się młodszą siostrą, a wieczorem najczęściej ją kąpałam i miałam jeszcze czytać jej do snu. W międzyczasie lekcje. Jak zostałam "przyłapana" na próżnowaniu, to zaraz jakaś robota się znajdowała, bo "przecież nic nie robisz". Skończyło się na nieustającym markowaniu odrabiania lekcji, bo też chciałam mieć czas dla siebie. Do teraz nie potrafię siedzieć spokojnie na tyłku, jak ktoś obok pracuje i sprząta- mam wewnętrzny imperatyw natychmiastowej pomocy i tylko wkurza mnie, że mój mąż takiego imperatywu nie ma i w swoim czasie wolnym zwyczajnie odpoczywa. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 12:20 Tylko że to co autorce wątku umyka to fakt, że tych pozytywnych uczuć nie da się zadekretować ani czuć na komendę. Rodzice muszą stworzyć takie warunki, w których te pożądane uczucia będą się rozwijać. I to jest trudne zajęcie, ale to właśnie bierze się na barki, gdy decyduje się na dziecko. > ta' czy 'odpusc bo balagan w jej pokoji to jej sprawa', a Bo to jest jej sprawa. Każdy potrzebuje swojego kawałka podłogi, na którym samodzielnie nauczy.się, jak organizować swoją przestrzeń. Można dawać rady, można pokazywać nawyki, ale trzeba dać miejsce do nauki. nieposluszentwo corki > gdy matka prosi ja o pojscie do sklepu jest ok i kwitowana ze to 'roztargnieni > e matki'. Wy jestescie takie idealne, zawsze wszystko macie i nigdy swoim dziec > iom nie przerywacie jakiejs tam czynnosci bo akuray to maslo jest wam teraz pot > rzebne a nie gdy skonczy czytac rozdzial? Bez przesady. Ale w tej - rzadkiej, bo ja mam nawyk sprawdzania, czy wszystko jest, zanim zacznę gotować - sytuacji uznaję fakt, że oczekuję od kogoś przerwania czynności za wyswiadczenie mi przysługi. Czyli przepraszam że przeszkadzam i proszę o zrobienie. Mam prawo oczekiwać udziału w obowiązkach, wysłanie dziecka do sklepu to norma, ale oczekiwanie że ktoś rzuci.to co robi jest brakiem szacunku. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:21 Wybacz, ale "jak zachwyca, skoro nie zachwyca"? Jak siostra nie kocha brata, to jak sobie wyobrażasz obowiązkowe wymaganie miłości? Można, owszem, wymóc na dziecku, ze nie będzie nigdy o tym mówiła. Że będzie zawsze kłamliwie zapewniała, ze kocha braciszka nad życie. Tylko wtedy nie ma wielkich szans na to, aby zmienić prawdziwe uczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
z-u-z-a-n-n-a Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:23 Ja jej nie każe mówić ze kocha brata!! W którym momencie napisałam ze wymuszam to na niej? Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:37 W takim momencie ,kiedy karzesz ją za to, że mówi, że brata nie cierpi. Kiedy karzesz ją za to, że napisała życzenie do Św. Mikołaja, by zabrał brata. W takim momencie, kiedy mówisz jej, że ma być miła dla dziecka, które jej wyje nad uchem i obłapia brudnymi łapami. Przecież to da się znieść wyłącznie wtedy, kiedy kocha się ten obłapiająco-wyjący obiekt. Kiedy zaczyna ci marudzić, jak to go nie cierpi, może zamiast karać i prawić kazania, zapytaj, co on tam znowu zmalował i czym jej podpadł? Odpowiedz Link Zgłoś
zla.m Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:50 Wydaje mi się, że dziewczynom ogólnie chodzi o to, że każdy z nas, także dorośli, miewa do najbliższych uczucia ambiwalentne. Wkurza nas mąż, dziecko doprowadza do szału, marzymy o zniknięciu rodzeństwa i powrocie statusu jedynaka, czy życzymy mamusi nagłego zapalenia gardła, byle już przestała ględzić. I to jest naturalne, choć niezbyt może chwalebne. Oczywiście, dorośli i dojrzali ludzie z reguły wiedzą, że są to tylko chwilowe emocje, a "pod spodem" jest prawdziwe uczucie i miłość. Dzieci tego nie wiedzą, uczone, że mają "kochać braciszka" a czując gniew i złość, wpadają w poczucie winy, czasem w przerażenie że są niedobre - i czasem w efekcie postępują jeszcze gorzej. Na zasadzie "jak już jestem taka niedobra, to wam pokażę". Nie pozwalając córce na gniew, złość, niechęć wobec brata, tłumiąc każdy przejaw wrogości możesz spowodować, że ona znienawidzi go naprawdę. Tłumaczeniem, ze tak nie wolno nie wymusisz miłości czy pozytywnych uczuć. Pozwól jej nie lubić brata, powiedz jej, że ma prawo tak czuć - ale nie ma prawa swojej niechęci wyrażać w sposób robiący mu krzywdę. To w większości przypadków działa. A jeżeli córka zrobi coś pozytywnego - to pochwal to. Wiem, możesz uważać, że opieka nad młodszym rodzeństwem to jej obowiązek, ale po pierwsze - to nie ona sobie to rodzeństwo zadysponowała, a po drugie - nawet jeżeli, to i tak możesz ją pochwalić (każdy lubi być chwalony, nawet za to, że się dobrze wywiązuje ze swoich obowiązków). Ja wiem, że jest ci ciężko, a ten wątek jeszcze dowala do pieca, bo nie jest przyjemnie czytać 200 czy 300 razy, jakie to błędy się popełnia. Ale patrząc z boku, większość postów to jednak praktyczne rady, na dodatek diagnoza większości osób jest podobna i jeżeli dziewczyny piszą dość cierpko pod twoim adresem, to dlatego, że żal im twojej córki. Myślę, że twoja córa ma jednak mądrą mamę, która się nad sobą zastanawia i potrafi przyznać się do błędu, więc są przed wami perspektywy na dogadanie się. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 21:09 Wy serio uwazacie > ze rodzenstwo, najblizsza rodzina ma prawo sie nie lubic, zywic do siebie negat > ywne uczucia? To takie normalne jest, serio? Tak, to zupełnie normalne. I póki nie forsuje się na siłę "musisz kochać braciszka, bo braciszka się kocha" to dzieciaki mają szansę na poprawne lub dobre stosunki w przyszłości. Wy tak zyjecie, prawda? Stad tyle watkow o problemach z najblizszymi, zaz > drosci, zawisci. Nie, jest odwrotnie. Dając prawo do negatywnych uczuć masz szansę na poradzenie sobie z nimi, przepracowanie, dogadanie się. Inaczej stajesz się taką Azile, która tak straszliwie kocha swojego cudownego męża, że już rok przed ślubem stara się zapobiec każdej możliwej katastrofie z tsunami i teściową włącznie, żeby najcudowniejszy z mężów nie zrobił jej awantury... Ale winna jest teściowa, nie mąż. Rodzenstwo nie ma sie nienawidzic, nie ma sobie zazdr > oscic, nie ma zabiegac o wzgledy rodzica ani chciec wszystkiego na wylacznosc. Ale dzieci będą sobie zazdrościć, będą zabiegać i będą chcieć rodzica na wyłączność Nienawidzić- niekoniecznie, bo słowa "nie lubię/nie kocham/nie chcę go" są najczęściej wyrazem odczuć w danym momencie, a nie całościowego podejścia do rodzeństwa. > Nie mozna utwierdzac jej w przekonaniu ze ona ma prawo do tych wszystkich zlych > uczuc wzgledem brata, matki i pewnie ojczyma a pomoc jej przystosowac sie do n > owej sytuacji i zmienic to. Ale ona ma prawo do swoich odczuć. Nie ma chyba nic bardziej niszczącego człowieka, niż zaproponowane przez Ciebie "nie masz prawa tak czuć i koniec, czuj inaczej, bo tak". Można się zastanawiać dlaczego ktoś czuje tak, a nie inaczej, ale nie zabierać mu prawa do odczuwania. Odpowiedz Link Zgłoś
zebra12 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 08:07 Rodzeństwo się kłóci niestety. Jedno dokucza drugiemu, jedno czuje się niesprawiedliwie traktowane, drugie też i tak w koło. Mam 3 córki i są już w wieku, gdzie wydawać by się mogło, że powinny odpuścić. Ale gdzie tam! Nadal się potrafią wykłócać i wyzywać. U mnie głównym zarzewiem konfliktów jest mała przestrzeń życiowa i brak prywatności dorosłych już prawie córek. Niestety na to nic nie mogę poradzić. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 08:38 Niestety na to nic nie mogę poradzić. Nie możesz i już, ale chyba nie masz do nich specjalnych pretensji, że patrzą na siebie spode łba od czasu do czasu, sycząc, jak to się nienawidzą? Odpowiedz Link Zgłoś
zebra12 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 08:42 Nie, rozmawiamy raczej o tym i staramy się ustalić pewne zasady. Zwykle pomaga na jakiś czas. Odpowiedz Link Zgłoś
ola33333 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:33 ja mam wrazenie, ze corka jest zazdrosna o brata. Ona ma wiecej obowiazkow ze wg na wiek, a czy ma tez jakies przywileje? Czy zdarza sie np. ze idziesz z nia do kina (bez brata, bo za maly)? Po takim wyjsciu do kina warto np. pojsc z nia na lody, ciasto.. czy cos tam, jako nagroda za dobre stopnie (tez bez brata, bo w koncu do szkoly jeszcze nie chodzi) itd.. Czy jak wychodzicie na zakupy, to idziesz sama z nia, na takie babskie zakupy, czy wleczecie brata ze soba? Czy wy w ogole wspolnie spedziacie czas, kiedy jest po prostu fajnie? Tak, ze masz czas tylko dla niej, zeby cos wspolnie porobic, co ona lubi i ty tez? Brat moze w tym czasie robic jakies meskie zajecia z tatem. Skoro nie ma wlasnego pokoju, czy ma przynajmniej wydzielona swoja przestrzen, (np. regal) z jej rzeczami, ktorych bratu nie wolno ruszac bez jej pozwolenia, itd... Co do sniadania, to wyjatkowo bym ustapila, bo w koncu przez poltorej godziny z glodu nie umrze, ale bym zaproponowala i tak, zeby cos wziela, na wypadek, gdyby jej sniadanie na tych warsztatach nie smakowalo. Gdyby jednak odmowila, to bym nie naciskala. Daj jej odczuc, ze traktujesz ja powaznie. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:38 Czy zdarza sie np. ze idziesz z nia do kina (bez brata, bo za maly)? Nie zdarza się, to już zostało ustalone. Odpowiedz Link Zgłoś
przystanek_tramwajowy Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:46 Ja myślę, że autorka ma straszne ciśnienie na bycie idealną matką i panią domu. A idealna matka musi mieć przecież idealną córkę. Taką, co nie pyskuje, sprząta swój pokój, kocha braciszka, chodzi po zakupy, a podczas nudnego spotkania z pradziadkami siedzi cichutko i grzecznie odpowiada na pytania. Nie dziwię się, że mała się buntuje, nie daje się nagiąć i wcisnąć w ramki "idealnej rodzinki". Też bym się zbuntowała i robiła takiej matce wbrew. Niech autorka wątku się szybko ocknie, bo aż strach pomyśleć, w jakim kierunku ten bunt córki może pójść. --- Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek). Odpowiedz Link Zgłoś
z-u-z-a-n-n-a Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:51 No nie spędzam czasu tylko z córką. Jak już idziemy do kina, mcdonalda (to jest największa radość ) , na basen itp. to bierzemy dwójke. Pare razy na wakacjach się udało, że zostawiłam małego z tatą a szłam z córką do kawiarenki albo na spacer. Postaram się jakoś zorganizowac czas bym mogła go czasem spędzaćt ylko z córką Odpowiedz Link Zgłoś
mid.week Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:59 Dobra, dobra - postarasz się kiedyś tam. Trzymam kciuki. Ale ile razy dzisiaj powiedziałaś jej że ją kochasz...? Odpowiedz Link Zgłoś
ola33333 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 11:10 skoro nie spedzasz czasu tylko z corka w ogole, to dziwisz sie, ze chce, zeby brat zniknal? 6 lat byla jedynaczka, miala uwage rodzicow skierowana w 100% tylko na siebie, a teraz nie ma tej uwagi skierowanej na siebie w 100%. w ogole. To szok dla dziecka i tyle. Brat tego szoku nie zaznal, bo siostra dla niego zawsze byla, wiec sytuacja rodzenstwa jest tu bardzo rozna. Syn juz jest w takim wieku, ze mozna go umowic do kolegi w tygodniu po poludniu. Ten czas mozesz spedzic z corka. A na weekend to tez mozna sie rodzielic, ze np. w jedno popoludnie 1 rodzic + 1 dziecko robi co innego, a drugi rodzic i drugie dziecko co innego, bardziej dostosowanego do wieku i potrzeb. I tak pozostanie wam jeszcze jeden dzien, np. na wycieczke w czworke. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 moze wreszcie porozmawiajmy poważnie 01.03.15, 10:48 ktos wyżej napisal, ze dzieci mają róznych ojców. Nie odniosłaś sie do tego, a to sprawa zasadnicza. Kiedy piszesz, ze gdy maż ma chwile wolnego, zawsze robicie coś razem, bo tak lubicie, bardzo jasno pokazujesz strukture rodziny: was troje razem - i corka. Mlodsze rodzeństwo to zawsze problem, ale taka struktura rodziny, w ktorej to mlodsze ma swego tatę przy sobie, a starsze nie, znacznie zaostrza konflikt. Przemilczalas to - tylko ze problemy nie znikają od tego, że o nich nie mowimy. Żeby cokolwiek zrozumieć, trzeba by jeszcze wiedzieć, jakie są aktualne relacje corki z ojcem, a jakie z ojczymem, co na to wszystko dziadkowie ze strony ojca, a jak traktują corke dziadkowie mlodszego brata. W tej chwili jest źle. Jest strasznie zbuntowana, pełna zlosci i żalu, zazdrosna. Ale to nie zaczęlo sie miesiąc czy nawet rok temu, taki stan trwa od lat. Sama sobie nie poradzisz, nie poradzisz dziecku - a jej wlasnie pomoc sie nalezy. Goraco namawiam na pomoc terapeuty rodzin. Jest coś takiego co sie nazywa systemowa terapia rodzin - wg mnie dla Was w tej chwili najlepsze wyjście. Odpowiedz Link Zgłoś
z-u-z-a-n-n-a Re: moze wreszcie porozmawiajmy poważnie 01.03.15, 11:03 Córka nie pamieta okresu kiedy mieszkałyśmy z jej tatą. Rozstaliśmy się kiedy miała 1,5 roku. stosunki ammy dalej poprawne ( nie kłócimy się, normalnie rozmawiamy ale bez jakiejś większej zazyłości, z rodzina exa stosunki są również poprawne, nie udajemy że się nie znamy, jak się spotkamy to porozmawiamy, młodszego brata akceptują z moim mężem również rozmawiają, nie udają że nie istnieje, / ex ma kobiete taką już na stałe chyba i stosunki sa również poprawne) Odkąd mała ma 4 lata jestem z obecnym i zawsze było ok. Czas wolny zawsze spędzaliśmy w 3 i głównie ustawialiśmy wszystko pod dziecko (tak żeby się nie nudziła). Obecnie równiez jak jesteśmy razem wszyscy to spędzamy czas w 4 i nie traktujemy małej jak 5 koło u wozu!! Ojczym traktuje mała jak swoje dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: moze wreszcie porozmawiajmy poważnie 01.03.15, 11:26 Zuza, gdyby bylo w porzadku, mala nie bylaby tak strasznie zbuntowana. Ona jest najslabszym ogniwem w Waszej rodzinie, jest jej obiektywnie najtrudniej, ale pomocy trzeba dla calej rodziny. Pomoc powinien ktoś, kto sie na tym zna, jest profesjonalistą. Rady z forum wydaja sie sensowne, ale dotyczą tylko relacji Ty-corka, niezmiernie waznej, ale bedącej tez jedynie fragmentem calosci. Moga pomoc doraźnie, to juz cos - jednak na dluższą mete trzeba czegoś wiecej. Na corke ma też wpływ to co dotyczy jej ojca - pojawienie sie partnerki, może dzieci. Po prostu dobrze by było, zebyś miala rzeczywistą pomoc. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: moze wreszcie porozmawiajmy poważnie 01.03.15, 12:58 z-u-z-a-n-n-a napisała: > Córka nie pamieta okresu kiedy mieszkałyśmy z jej tatą. Rozstaliśmy się kiedy m > iała 1,5 roku. stosunki ammy dalej poprawne ( nie kłócimy się, normalnie rozmaw > iamy ale bez jakiejś większej zazyłości, z rodzina exa stosunki są również popr > awne, nie udajemy że się nie znamy, jak się spotkamy to porozmawiamy, młodszego > brata akceptują z moim mężem również rozmawiają, nie udają że nie istnieje, / > ex ma kobiete taką już na stałe chyba i stosunki sa również poprawne) > Odkąd mała ma 4 lata jestem z obecnym i zawsze było ok. Czas wolny zawsze spędz > aliśmy w 3 i głównie ustawialiśmy wszystko pod dziecko (tak żeby się nie nudził > a). Obecnie równiez jak jesteśmy razem wszyscy to spędzamy czas w 4 i nie trakt > ujemy małej jak 5 koło u wozu!! Ojczym traktuje mała jak swoje dziecko > I niech tak pozostaje bo wy we czworke tworzycie rodzine. Z corka postaraj sie troche wiecej czasu spedzac sam na sam bo moze ona m potrzebe powiedziec o pewnych sprawach tylko tobie, wiesz zaczyna juz dorostac. Masz jednak pelne prawo wymagac od niej prawidlowego zachowania np sytuacja z pradziadkami, w ktorej ona mocno przesadzila i powinna ich przeprosic. Masz prawo wymagac utrzymania porzedku, wykonywania roznych czynnosci w domu, uczenia sie w szkole. Czasem jest tak ze pewne rzeczy np ogladanir tv czy czytanie trzeba przerwac zeby zrobic cis innego i nie ma w tym nic zlego. Masz tez prawo oczekiwac ze bedzie sie odzywac do ciebie jak i do innyvh odpowiednim tonem. Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: moze wreszcie porozmawiajmy poważnie 02.03.15, 21:29 najma - jasne... dlaczego ma tak zostać? Dziewczynka ma ojca i nie ma co udawać, że go nie ma. W sumie, jak autorce tak córka przeszkadza, to niech córkę do taty przeprowadzi na stałe.... Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: moze wreszcie porozmawiajmy poważnie 01.03.15, 13:09 Może i nie pamięta, ale ma świadomość, że twój mąż/partner jest bardziej brata niż jej. Brat żyje w pełnej rodzinie, ona ma ojca jednak na pewną odległośc. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: moze wreszcie porozmawiajmy poważnie 01.03.15, 13:32 I każdą 'represję' może inetrpretować 'wy mnie nie kochacie, bo nie jestem wasza w 100%'. Nawet jeśli to bzdury. Właśnie mi się przypomniało, jak kilka lat temu moja 10-letnia wówczas córka zadała pytanie, czy nie jest aby adoptowana, bo przecież jest tak uciskana i wykorzystywana niczym Kopciuszek... Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: moze wreszcie porozmawiajmy poważnie 01.03.15, 13:46 O, moja też się czula "Kapciuszkiem". Rysowala namietnie "Kapciuszka" na kleczkach zamiatajacego podlogę, a nad nią zlą maoche w imponujacej pozie. I odgrywala z nami w kołko wymyślona przez siebie historię o dziewczynce coreczce trawy, którą my znajdujemy na spacerze i zachwyceni (jaka śliczna, mądra, mila dziewczynka) - adoptujemy. Miala wtedy 4/5 lat i zadnego rodzeństwa w drodze. Ale chyba strasznie potrzebowala potwierdzenia, że jest chcianym, kochanym dzieckiem. Kto wie, co dzieje sie w glowie dziecka, kiedy pojawia sie przyrodnie rodzeństwo? Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: moze wreszcie porozmawiajmy poważnie 03.03.15, 18:58 Ja odgrywałam macochę. Za Kopciuszka robiła najmłodsza z moich ciotek (po latach stwierdzam, że wybór był jak najbardziej trafny, miało się tę intuicję - to właśnie była ta, która potem najbardziej się dała wykorzystywać), a moja mama i najstarsza z ciotek - za "szkaradne siostrzyczki". Zaczęło się od tego, że się w zerówce zgłosiłam do roli macochy w porywie "dojrzałości" - bo nikt nie chciał - i chyba mi się spodobało. Nawet się boję zastanawiać, o czym to świadczy, Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: moze wreszcie porozmawiajmy poważnie 03.03.15, 20:02 Och, ja do dzisiaj marzę, żeby wystąpic w roli zlej macochy. To zresztą byla moja ksywka od kiedy dziecko w wieku 2,5 bylo z nami na balecie "Krolewna Śnieżka". Najpiekniejsza chwila to kiedy niosę malą pod pachą do lazienki, a ta wierzga i drze się jak opetana (do ojca): Krolewiczu, ratuj, zla macocha mnie porywa!!! A potem w ktoreś wakacje bylysmy we dwie nad morzem i musiałam po 10 razy dziennie odgrywać z nią Śnieżkę, którą oczywiście byla ona sama, a ja calą pozostałą ekipą. Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: moze wreszcie porozmawiajmy poważnie 01.03.15, 20:38 Heh, normalnie czułam w kościach, że ta córka to z innego ojca niż syneczek. Dziewczyny już tu napisały zresztą co trzeba. Od siebie dodam, że patchworkowa rodzina to jest PRACA PRACA i jeszcze raz PRACA maksymalnie ciężka i trzeba naprawdę 200% dobrej woli matki i ojca i męża matki, żeby to wszystko działało jak należy. Odpowiedz Link Zgłoś
bachtin Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 10:53 Nie czytałam wszystkiego, na pewno się powtórzę. 1) Nie wszyscy są głodni rano - Mitologia Istotności Śniadania robi bardzo złą robotę. Każdy organizm jest inny. Większości dobrze robi posiłek do godziny po przebudzeniu,ale nie wszystkim. Jeśli tak bardzo Ci zależy, żeby zjadła, to wstań rano, zrób śniadanie i zjedzcie we dwie, kiedy mały szkodnik jeszcze śpi. Taka namiastka czasu spędzanego we dwie. 2) Nie odrabiaj z nią lekcji!! To jej lekcje. Nic dziwnego, że ona się buntuje, skoro oplatasz ją tak ciasno i bez powodu (stopnie ma podobno dobre). 3) Nie karz za uczucia do brata - taki brzdąc nie jest naturalnym towarzystwem dla dziesięciolatki. W miarę możliwości izoluj, żeby nie eskalować konfliktu. Teraz wszystko pogarszasz - on ją wkurza, bo jest głośny, ruchliwy i głupiutki, ty ją karzesz za to, że on ją wkurza, ona ma poczucie niesprawiedliwości, nienawidzi dzieciaka jeszcze bardziej. Daj spokój. Za parę lat jakoś się dogadają, a jak nie... cóż, kto powiedział, że wszyscy się muszą lubić? Mam w rodzinie parę osób, z którymi w zyciu bym się nie zadawała, gdyby nie więzy krwi. Nie musimy ze sobą często przebywać, więc możemy zachować poprawne, nawet sympatyczne relacje. Życie. Nie zawsze jest jak w reklamie Pampers. Interweniuj tylko przy rękoczynach. Odpowiedz Link Zgłoś
blond_suflerka Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 12:47 Ciekawy artykul, nie tylko dla Autorki pewnie. "Może też zdarzyć się tak, że to poczucie bezradności będzie dotyczyć tylko pewnych obszarów. Na przykład? Kiedy dziecko dorasta z przeświadczeniem, że ma być bardzo zaradne i sprawcze, jeśli chodzi o naukę, natomiast jeśli chodzi o wpływ na zachowanie młodszej siostry, to jest on zerowy. I kiedy ta siostra zniszczy jego rzeczy, zabierze zabawki, uderzy go, to usłyszy od rodziców: "Ustąp. Przecież jest młodsza. Nie wolno ci się do niej tak zwracać. Przecież jesteś starszy, daj przykład" etc. Wtedy dziecko w kontakcie z kimś, kto używa pozycji słabszego, nie będzie się potrafiło chronić. Z czym ten człowiek może mieć problem w dorosłości? Może być bezradny w kwestii stawiania granic, dbania o siebie. Kiedy ktoś zada mu na przykład publicznie intymne pytanie, to będzie się poczuwać do odpowiedzi, zamiast powiedzieć stanowczo: "Dziwię się, że mnie o to w ogóle pytasz". Albo jeśli koleżanka z pracy poprosi go, żeby został dwie godziny dłużej, "bo ja mam dziecko do odebrania z przedszkola, a ty nie", to się na to zgodzi bez zająknienia, choć jest umówiony." www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,127763,17489867,Zofia_Milska_Wrzosinska__Co_robic__zeby_twoje_dziecko.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_wysokieobcasy Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 13:05 Tak na pierwszy rzut oka to większość awantur masz dlatego, że z igły robisz widły. Np. te nieszczęsne banany. Przez 1,5 godziny z głodu się nie umiera. Ja bym po prostu dała te banany z informacją "Zjedz, jeśli będziesz głodna. Jeśli nie będziesz głodna - jeść nie musisz". Jeśli chodzi o rzeczy typu porządki, to nie wymagam wykonywania natychmiast, bo właśnie dotarło do mnie, że jest bałagan tylko poinformowałabym o moich oczekiwaniach co do sprzątnięcia tego dzisiaj czy jutro. Sama pewnie nie potrafisz zaplanować zakupów, za to ona ma w ciągu pół minuty rzucić wszystko i lecieć do sklepu. Jej list o chęci zniknięcia brata był prawdopodobnie demonstracją poczucia "wy jego kochacie, a mnie nie". Brat pewnie nie musi przerywać zabawy bo ty natychmiast chcesz coś ze sklepu. I nie wrzeszczysz na niego w związku z jego ciuchami w szafie czy lekcjami. Z jednej strony traktujesz ją pewnie jak brata - ma się ciebie słuchać bo ty tak chcesz , a z 2-giej ma dodatkowe obowiązki przeznaczone tylko dla niej. Ciebie telepie , a ją pewnie też telepie jak cię widzi. Bo mam wrażenie, że odzywasz się do niej tylko wtedy gdy czegoś od niej chcesz - polecieć do sklepu, odrobić lekcje czy pomarudzić na jej odzywki. Odpowiedz Link Zgłoś
amy.28 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 13:59 To co mowi twoja corka i jak sie zachowuje wskazuje niezaleznie od tego kto ma racje na to ze ją epicko wku****asz. Pytanie dlaczego i od kiedy. Ja sie zachowywalam kropka w ktopke jal twoja corka w jen wieku i bedac starsza ale tylko w stosunku do osob ktorych nienawidzilam. Wobec innycb bylam ok. Co sie stalo zracie tak spartoczone relacje, za co ona cie tak nie znosi ze wkurza ja cokolwiek robisz czy powiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 14:11 amy.28 napisała: > To co mowi twoja corka i jak sie zachowuje wskazuje niezaleznie od tego kto ma > racje na to ze ją epicko wku****asz. Pytanie dlaczego i od kiedy. Ja sie zachow > ywalam kropka w ktopke jal twoja corka w jen wieku i bedac starsza ale tylko w > stosunku do osob ktorych nienawidzilam. Wobec innycb bylam ok. Co sie stalo zra > cie tak spartoczone relacje, za co ona cie tak nie znosi ze wkurza ja cokolwiek > robisz czy powiesz? Ciekawe wiec czym narazilo sie pradziadkowie, za co ich nienawidzi bo tez potraktowala ich jak smieci. Odpowiedz Link Zgłoś
blond_suflerka Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 14:16 Moze tym, że skoro z jej uczuciami nikt się nie liczy, to ona też nie umie liczyć się z uczuciami innych. Odpowiedz Link Zgłoś
szpil1 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 14:54 Może na złość kontrolującej matce, która wie najlepiej co córka czuje i jak ma sie zachować? Skoro matce na tym spotkaniu zależało - a podejrzewam, że dziecko sie nasłuchało przed tym spotkaniem jakie to ważne i doniosłe wydarzenie - to dziecko zwyczajnie zrobiło na złość. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 14:57 Nie potraktowała ich jak śmieci, trochę się zagalopowałaś. Była znudzona, chlapnęła co pomyślała na widok gazet. Pradziadkowie są często dzieciom znani nie tak dobrze jak dziadkowie, są bardziej obcy, rzadziej się ich widuje.Ale to chyba nie wina 10latki? Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 15:39 morekac napisała: > Nie potraktowała ich jak śmieci, trochę się zagalopowałaś. Była znudzona, chlap > nęła co pomyślała na widok gazet. > Pradziadkowie są często dzieciom znani nie tak dobrze jak dziadkowie, są bardzi > ej obcy, rzadziej się ich widuje.Ale to chyba nie wina 10latki? Aha,, czyli kazde zle zachowanie corki autorki mozna usprawiedliwic i to oczywiscie wina matki albo tego ze pradziadkowie sa bardziej obcy tyle ze to nie zwalnia 10-latki od grzecznego zachowania wobec nich a ona zachowala sie delikatnie mowiac niegrzecznie. Nikt jej nie kazal rzucac sie im na szyje, miala zachowac sie to odpowiednio a 10-latka jest juz na tyle dojrzala ze wie jak to zrobic i pohamowac sie mogla. Tyle ze nie chciala, bo nie. Nie wiem jak dlugo autorka watku zna to forum ale to ze tu napisala o problemie z corka swiadczy o tym ze nie zna ematek. Ehh Odpowiedz Link Zgłoś
cardwella Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 15:46 > Aha,, czyli kazde zle zachowanie corki autorki mozna usprawiedliwic Mylisz "usprawiedliwianie" czyli zwalnianie z odpowiedzialności z "wyjaśnianiem". Żeby pokonać problem, trzeba go poznać i zrozumieć, poznać przyczynę, czyli wyjaśnić. > pohamowac sie mogla No nie, ta akurat 10-latka jak wynika z opisu nie mogła, bo nie zrobiła tego. Żeby na przyszłość zachowywała się zgodnie z oczekiwaniami trzeba coś zrobić i na pewno nie to, co bezskutecznie i chaotycznie próbuje robić jej matka. Jak widać z opisów matki krzyki i obrażanie się na dziecko nie skutkują, trzeba więc innych metod. To nie dziecko się samo wychowuje, to rodzice wychowują dziecko, logicznym więc jest, że owszem, to jest odpowiedzialność matki i ojca, żeby odpowiednio pokierować sytuacją w domu i ukształtować córkę. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 15:59 Aha,, czyli kazde zle zachowanie corki autorki mozna usprawiedliwic Może na początek zastosować wobec dziecka te same standardy, co wobec siebie? Bo na razie , jeśli mama zapomni o czymś to ok , ale jeśli to samo zrobi córka - jest afera. Mama nie może znieść głosu córki i już ma dosyć jej humorów, ale ta sama córka ma znosić piski i natręctwo brata.Dziecko ma być miłe dla upierdliwego brata, mama na upierdliwą córkę może się wydzierać i czepiać się o kazdą niewłaściwą minę. ------------------------------------------------------------- "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 21:34 > Ciekawe wiec czym narazilo sie pradziadkowie, za co ich nienawidzi bo tez potr > aktowala ich jak smieci. O rany, nie przesadzasz? Od razu takie mocne słowa To chyba oczywiste, że dziecko nudzi się podczas nasiadówki z pradziadkami. Trzeba było zawczasu kupić jej magazyn. Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 21:45 W ogóle co za pomysł zabierać 10latkę na spotkanie z przedpotopowymi (w jej oczach) ludźmi i jeszcze oczekiwać, że będzie zainteresowana. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 21:52 Sorry, że się wtracam, ale jaja sobie robicie? Dziesięciolatka/nastolatka/w ogóle dziecko ma raz na jakiś czas zaliczyć spotkanie rodzinne i bez dyskusji. Nie musi tego uwielbiać, ma się dostosować i iść grzecznie jeśli relacje rodzinne tego wymagają. Sugerowanie, że dziecko ma zawsze dobrze się bawić, a zafundowanie mu nudy jest zbrodnią uważam za przekomiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 21:56 No moi rodzice mnie nie ciągali ze sobą na spotkania rodzinne od kiedy skończyłam 7-8 lat. Pytali czy idę czy zostaję w domu. Jak miałam ochotę to szłam a jak nie to nie. Odpowiedz Link Zgłoś
z-u-z-a-n-n-a Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 22:05 "No moi rodzice mnie nie ciągali ze sobą na spotkania rodzinne od kiedy skończyłam 7-8 lat. Pytali czy idę czy zostaję w domu. Jak miałam ochotę to szłam a jak nie to nie." Tylko ze to byli małej pradziadkowie ( dziadkowie jej taty) Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 22:14 No i CO Z TEGO? Mogłaś ją spytać czy ma ochotę się z nimi widzieć? I dlaczego to Ty szłaś na spotkanie z tamtymi dziadkami skoro to rodzina Twojego EX? Nie mogli iść sami? To się kupy nie trzyma... Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 22:17 Wiesz, pradziadkowie też ludzie i mają prawo spotkać się z prawnuczką. Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 22:23 Prawo mogą mieć. Tak samo jak prawnuczka ma prawo nie mieć ochoty na nudnawe spotkanie. Poza tym skoro to rodzina eksa to wystarczyłoby, żeby to eks poszedł z nią. Pewnie wyglądałoby to zupełnie inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
z-u-z-a-n-n-a Re: Nie mogę się dogadać z córką 03.03.15, 18:23 "No i CO Z TEGO? Mogłaś ją spytać czy ma ochotę się z nimi widzieć? I dlaczego to Ty szłaś na spotkanie z tamtymi dziadkami skoro to rodzina Twojego EX? Nie mogli iść sami? To się kupy nie trzyma..." Ponieważ mnie i eksa dzieli 300km a jego dziadkowie byli akurat na wakacjach niedaleko mojego miejsca zamieszkania i chcieli się spotkać z prawnuczką ( no i nas też przy tym zaprosili) Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Nie mogę się dogadać z córką 03.03.15, 18:39 z-u-z-a-n-n-a napisała: > "No i CO Z TEGO? Mogłaś ją spytać czy ma ochotę się z nimi widzieć? I dlaczego > to Ty szłaś na spotkanie z tamtymi dziadkami skoro to rodzina Twojego EX? Nie m > ogli iść sami? To się kupy nie trzyma..." > Ponieważ mnie i eksa dzieli 300km a jego dziadkowie byli akurat na wakacjach ni > edaleko mojego miejsca zamieszkania i chcieli się spotkać z prawnuczką ( no i n > as też przy tym zaprosili) No widzisz Zuzanno, nawet nie powinnas towarzyszyc corce (pomimo zaproszenia) bo to rodzina twojego ex a swoja obecnoscia pewnie corke zestresowalas... Jak to ematki sie wyrazaja wkur....iasz ta corke wszystkim, nawett tym ze jestes, oddychasz... ale tu wyzszybpoziom absurdow pojawia sie bardzo szybko i tak do 700-800 postow. Potem znajda inny temt Odpowiedz Link Zgłoś
zeldaf Re: Nie mogę się dogadać z córką 03.03.15, 18:52 Pewnie wolałaby się spotkać z tatą. Często go widuje? 300 km to spora odległość. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 22:22 Tylko ze to byli małej pradziadkowie ( dziadkowie jej taty) Rozumiem, ale ile razy widziała ich wcześniej (i jak dawno) ? Niezależnie od stopnia spokrewnienia były to osoby zapewne mało znane , to trochę usprawiedliwia jej znudzenie, a gafy towarzyskie w tym wieku można jeszcze wybaczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
ludborka Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 21:48 przecież tu nie ma co tłumaczyć, to zwykła gafa. zdarza się 10, 20 i innym latkom. bwrdziej na uwagę tu zasługuje doszukiwanie się nienawiści, złośliwości i premedytacji u małego dziecka. generalnie, wychodzi na to, że dziewczynka jest z gruntu zła, i każde jej zachowanie trzeba napiętnować i zinerpretowac na jej niekorzyść. droga zuzanno, przytuliłaś dziś córkę? powiedziałaś, że nie mogłabyś mieć lepszej córeczki? Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielle Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 14:11 Matko kochana, jak mnie wszyscy wku...ali tak gdzieś od 12 roku życia w górę. Jako córka matki, która chciała kontrolować wszystkie moje zeszyty, odrabianie lekcji, nauczenie się słówek, wiersza, katowanie mnie tym wierszem przez pół dnia (nie nadaję się do deklamowania, entuzjastyczny wierszyk o serniku przerobiłabym wam na przemowę pogrzebową), matki, która próbowała siedzieć ze mną nad wszystkimi lekcjami to ja ci dziewczyno mówię ODPUŚĆ!!! Nic tak nie wku...a dzieciaka, jak matka, która wisi ci nad głową, gdy ty sobie w spokoju odwalasz ułamki i budowę pantofelka. Skoro ona ma dobre oceny to znaczy, że coś w tym jej łbie siedzi. Poza tym jak będziesz uczyła się z nią, może dojść do tego, że ona nie będzie umiała uczyć się sama i wyjdzie z prostego założenia, że może sobie olać sprawę, matka i tak lekcje sprawdzi i piórnik spakuje. Do matury tak będziesz nad nią wisieć? Ja szybko przegoniłam mamę i mnie nie kontrolowała. Przychodziłam sama, gdy chciałam, zeby mi sprawdziła przecinki w wypracowaniu, albo przepytała ze słówek. Do ojca szłam z fizyką. Reszta to był mój ból. Za to moją siostrę jeszcze przed maturą trzeba było pytać z kilku przedmiotów, bo tak ją rodzice nauczyli, nie umiała sobie radzić sama i teraz głupiej sprawy w urzędzie załatwić nie potrafi. Tego świętego banana to ona być może sama z siebie by zjadła, a być może na złość matce będzie jej burczało w brzuchu. Owszem, śniadania są istotne, ale naprawdę z głodu nie umrze się, jeśli zje o 9. Gdybym ja teraz miała jadać śniadania w czasie do godziny po wstaniu, tylko jedzenie by się marnowało, bo mnie od takiego porannego jedzenia na siłę chce się tylko i wyłącznie wymiotować. Gdy się dobudzę to już jest inna bajka. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielle Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 14:19 A gdy już odrobiłam wszystkie lekcje i mogłam iść w diabły na podwórko, moja mamusia mówiła następujące słowa: to może się poucz na zapas, do przodu, będzie ci łatwiej. Jasne, może od razu w 4 klasie podstawówki zacznę się uczyć do matury. Nie można czasu marnować. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Zuzanna 01.03.15, 17:15 Przeczytalam chyba wszystkie twoje posty i zapytam ciebie jak reagujesz na corki zachowanie? Chodzi o to co robisz gdy ona krzyczy ze nie pojdzie do sklepu, nie zrobi tego o co ja prosisz, nie posprzata szafy choc poraz trzeci 'zapomniala' itp. Jak zareagowalas na sytucje z pradziadkami? Jak reagujesz gdy ona wypomina ci ze synowi kupilas cos o kilka zlotych drozszego niz jej? Przyznam ze to ze ona skrupulatnie sprawdza czy on nie dostal czegos wiecej niz ona jest dosc szokujace. Co z kolezankami? Moze ktos ma nia wplyw i stad takie zachowania? Kiedy wogole ona sie tak zaczela zachowywac? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Zuzanna 01.03.15, 17:21 najma78 napisała: > Co z kolezankami? Moze ktos ma nia wplyw i stad takie zachowania? Odpowiedz Link Zgłoś
z-u-z-a-n-n-a Re: Zuzanna 01.03.15, 17:28 Koleżanki ma właśnie fajne, grzeczne. Mieszkamy w małym miasteczku, gdzie wszyscy się znają także mam kontrole nad tym z kim się spotyka. w szkole też jest grzeczna tylko gaduła z niej Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Zuzanna 01.03.15, 17:33 z-u-z-a-n-n-a napisała: > Koleżanki ma właśnie fajne, grzeczne. Mieszkamy w małym miasteczku, gdzie wszys > cy się znają także mam kontrole nad tym z kim się spotyka. w szkole też jest gr > zeczna tylko gaduła z niej > Kolezanki moga byc grzeczne w stosunku do ciebie ale nigdy nie wiesz o czym rozmawiaja i jakie sa, czasem mozna byc zaskoczonym. Spojrz na swoja corke, ona zapewne tez jest postrzegana przez matki tych kolezanek jako grzeczna, a jej zachowanie w domu jest dalekie od normalnego. Ma konto na portalach spolecznoscjowych, fb itp? Czatuje? Jak ty reagujesz na jek zachowanie i kiedy to sie zaczelo? Odpowiedz Link Zgłoś
z-u-z-a-n-n-a Re: Zuzanna 01.03.15, 17:45 Ma konto na fb, staram się sprawdzać co tam wyprawia i głównie gra w jakieś gierki. Kiedy się zaczęło to zachowanie to już nawet nie pamiętam, mam wrażenie że zawsze taka była Poprostu ma takie zachowania, że wiecznie walczy o swoje (chociaż nie ma takiej potrzeby), na jedzenie przeważnie słodycze to też rzuca się jakby pierwszy raz dostała albo jakbym miała jej zaraz z buzi wyciągnąć (nigdy tak nie robiłam jakby co ) i wiecznie musi stawiać na swoim (np. jak się bawi z małym to go tylko ustawia co ma robić gdzie i jak i krzyczy przy tym na niego) Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Zuzanna 01.03.15, 18:00 z-u-z-a-n-n-a napisała: > Ma konto na fb, staram się sprawdzać co tam wyprawia i głównie gra w jakieś gie > rki. Kiedy się zaczęło to zachowanie to już nawet nie pamiętam, mam wrażenie że > zawsze taka była Poprostu ma takie zachowania, że wiecznie walczy o swoje ( > chociaż nie ma takiej potrzeby), na jedzenie przeważnie słodycze to też rzuca s > ię jakby pierwszy raz dostała albo jakbym miała jej zaraz z buzi wyciągnąć (nig > dy tak nie robiłam jakby co ) i wiecznie musi stawiać na swoim (np. jak się > bawi z małym to go tylko ustawia co ma robić gdzie i jak i krzyczy przy tym na > niego) Hmmm, to kwestie charakteru po czesci ale tez wychowania. Dzieci z takim charakterem potrzebuja stanowczosci i konsekwencji oprocz milosci. Duzo czasu minelo, bo teraz ma 10 lat i dobrze nie jest i jesli nie zmienisz radykalnie metod wychowania corki moze byc jeszcze gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Zuzanna 01.03.15, 18:05 U twojej corki rozpoczal sie okres dojrzewania, w ktorym nasila sie trudne zachowania. Twoja corka bedzie tez w tym okresie bardziej podatna na wplywy otoczenia. Twoj partner musi bardziej zaangozowac sie w tym okresie, takze ojciec dziewczynki. Rozmawialas z nim o problemach z nia? Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Zuzanna 01.03.15, 19:50 A zauważyłaś, że Zuzanna ani razu nie napisała JAK REAGUJE na córki zachowania? Dopytywałaś o to kilka razy. Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: Zuzanna 02.03.15, 10:43 pade napisała: > A zauważyłaś, że Zuzanna ani razu nie napisała JAK REAGUJE na córki zachowania? > Dopytywałaś o to kilka razy. > To ja też poraz ENTY się dopytam . Zuzanna JAK REAGUJESZ NA CÓRKI ZACHOWANIE?? Dlaczego tak strachliwie omijasz te pytanie szerokim łukiem zadane przez tyle osób?, ale odpowiedzi z twojej strony ZERO Jak zdecydowałaś się opisać problem jaki rzekomo córka ci przysparza ,to również wypadałoby opisać swoje zachowanie i reakcje na problemy, a nie ani mee, ani bee, ani pocałujcie mnie w d..pe. A to robisz w tym temacie Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Zuzanna 01.03.15, 18:15 Poprostu ma takie zachowania, że wiecznie walczy o swoje ( > chociaż nie ma takiej potrzeby), od dwóch dni w każdym wątku dajesz dowody na to, że jak najbardziej dziewczyna MUSI walczyć o swoje na jedzenie przeważnie słodycze to też rzuca s > ię jakby pierwszy raz dostała słodycze (ale też zwyczajne poczucie sytości) podwyższają poziom serotoniny, czyli hormonu szczęścia - zwyczajna chemia organizmu. jak jesteś nieszczęśliwa, czekoladka ci pomoże poczuć się lepiej. na tym polega problem tych, którzy "zażerają" swoje problemy >i wiecznie musi stawiać na swoim udowadnia sobie i światu, że ona się jednak w jakimś stopniu liczy - bo od ciebie się tego nie dowiaduje (np. jak się > bawi z małym to go tylko ustawia co ma robić gdzie i jak i krzyczy przy tym na > niego) małpuje po prostu sposób, w jaki ty traktujesz ją. nauczyła się od ciebie (nie daj sobie wmówić, że przejęła to od koleżanek albo z fb, bo to bzdury). ty jesteś dla niej najważniejszym wzorcem - ty, która karzesz za wszystko, a awantury robisz z byle powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Zuzanna 01.03.15, 18:20 z-u-z-a-n-n-a napisała: > (np. jak się > bawi z małym to go tylko ustawia co ma robić gdzie i jak >i krzyczy przy tym na niego) Akurat ten wzorzec zachowania bierze , zdaje się , od ciebie. Dla niej ty jesteś wzorcem i przykładem. Odpowiedz Link Zgłoś
pe.tronela Re: Zuzanna 01.03.15, 19:45 Zuzanna, idz moze z tym problemem na forum "Zycie rodzinne". Tam jest ekspert, z odpowiednim wyksztalceniem. Poradzi Ci madrze. Na tym forum masz 99% forumek, ktore widza sytuacje podobnie i Najme, ktora widzi ja zupelnie inaczej. Swoje zdanie na temat Najmy juz wypowiedzialam. W kazdym razie, jesli chcesz miec zdanie kogos, kto rozwiazuje takie problemy zawodowo - zajrzyj tam. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Zuzanna 01.03.15, 17:29 nangaparbat3 napisała: > najma78 napisała: > > Co z kolezankami? Moze ktos ma nia wplyw i stad takie zachowania? > > > [img]https://www.examiner.com/images/blog/wysiwyg/image/ROTFL_for_article.jpg[/i > mg] O zuzanna, nie wiedzialam ze to ty Ehhh Odpowiedz Link Zgłoś
z-u-z-a-n-n-a Re: Zuzanna 01.03.15, 17:33 W sumie to ja już nie mam siły na takie sytuacje więc zazwyczaj kończy się to kłótnią....... Co do sytuacji z pradziadkami to wytłumaczyłam ze sprawiła im dużą przykrość i że jeśli ona będzie niemiła dla innych to żeby się nie zdziwiła ze dziadkowie też będą niemili dla niej Co do zakupów wspólnych z bratem to ostatnio doliczyła się ze brat dostał więcej sztuk ubrań niż ona to powiedziałam ,że ona ma może miała mniej sztuk ale za to niektóre były droższe (ogólnie też to jej wyliczanie denerwuje mnie dlatego staram się zazwyczaj kupować dla nich takie same rzeczy i w tych samych ilościach np. słodycze) Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: Zuzanna 01.03.15, 17:52 z-u-z-a-n-n-a napisała: > W sumie to ja już nie mam siły na takie sytuacje więc zazwyczaj kończy się to k > łótnią....... Co do sytuacji z pradziadkami to wytłumaczyłam ze sprawiła im duż > ą przykrość i że jeśli ona będzie niemiła dla innych to żeby się nie zdziwiła z > e dziadkowie też będą niemili dla niej > Co do zakupów wspólnych z bratem to ostatnio doliczyła się ze brat dostał więce > j sztuk ubrań niż ona to powiedziałam ,że ona ma może miała mniej sztuk ale za > to niektóre były droższe (ogólnie też to jej wyliczanie denerwuje mnie dlatego > staram się zazwyczaj kupować dla nich takie same rzeczy i w tych samych ilościa > ch np. słodycze) Ok. Wiesz to wyliczanie brzmi dosc niepokojaco. Rozumiem ze stracilas cierpliwosc ale klotnia z 10-latka nie moze miec miejsca. Ty jestes rodzicem i ty wyznaczasz zasady a ona sie dostosowuje. Z tego co opisalas wynika ze ona jest dosc rozpuszczona i weszla ci na glowe. Skoro dobrze sie uczy to pozwol zeby robila to sama. Ty sprawdz wyniki za kilka tygodni. Powiedz jej ze jej ufasz ale jesli poziom sie obnizy to bedziesz zmuszona ja bardziej kontrolowac. Wyznacz jej obowiazki domowe oraz synowi tez, dostosowane do wieku i mozliwosci. Wytlumacz jej (ale nie pozwol na dyskusje z tym) ze te obowiazki nie beda jeszcze zbyt podobne bo brat jest mlodszy. Powiedz jej jasno czego w jej zachowaniu nie bedziesz tolerowac i co za to grozi przy czym badz konsekwentna. Wygospodaruj troche czasu tylko dla niej choc raz w tygodniu. Powiedz jej tez ze juz czas abyz bratem mieli osobne pokoje i ze wy zrobicie wszystko co mozecie aby do tego doszlo ale potrzebujecie troche czasu ze wzgledu na finanse. Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Zuzanna 01.03.15, 18:30 z-u-z-a-n-n-a napisała: > W sumie to ja już nie mam siły na takie sytuacje więc zazwyczaj kończy się to k > łótnią....... Co do sytuacji z pradziadkami to wytłumaczyłam ze sprawiła im duż > ą przykrość i że jeśli ona będzie niemiła dla innych to żeby się nie zdziwiła z > e dziadkowie też będą niemili dla niej Z tego, że pradziadkowie , których widuje rzadko, będą dla niej mniej mili, nic nie wynika. Takie twoje trucie i tyle. Na przyszłość ustalaj z nią jak wielką ochotę ma na takie spotkanie, ewentualnie zadbaj o jakąś możliwość rozrywki. > Co do zakupów wspólnych z bratem to ostatnio doliczyła się ze brat dostał więce > j sztuk ubrań niż ona to powiedziałam ,że ona ma może miała mniej sztuk ale za > to niektóre były droższe Dzieci w tym wieku mogą nie doceniać takich niuansów jak sumaryczna wartość zakupów. Sztuka jest sztuka - trzeba jej było kupić jakieś skarpetki . A może chciała jeszcze jakąś część garderoby , a ty to olałaś i stąd potem żale? Ogólnie masz chyba tendencje do używania argumentów całkowicie nietrafiających do 10-latek. W rezultacie twoje gadanie odbiera jako tzw. "trucie". Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Zuzanna 01.03.15, 19:22 Fakt rozliczania się co do grosza z tego, co kto dostał jest wyrazem niepokoju dziecka, nie zachłanności. Niepokoju, ze jest mniej kochane. Bo jest. Nie dlatego, zę Ty coś robisz xle, tylko dlatego, ze jej ojczym, który był dla niej drugim ojcem na 99,5% woli własne dziecko od niej, choćby stawał na głowie i udawał, ze tak nie jest. W dodatku mały jest mały i mniej kłopotliwy, wiec córce wydaje się (mam nadzieję, zę tylko się wydaje), ze Ty też kochasz ją mniej. Faktem jest, ze bardzo niepokojące jest to, zę nie odczuwasz żadnej konieczności pobycia czasem sama z córką. Nie dlatego,z ę "tak trzeba", tylko po prostu, aby móc z nią swobodnie porozmawiać, poplotkować, pośmiać się. Gdybyś miała taką potrzebę, to w ciągu paru lat od urodzenia syna znalazłabyś czas. Ale Ci na tym nie zależy, a to jest dla córki jasny przekaz, ze nie bardzo Cię ona interesuje. Jej zdrowie i nauka tak, ale ona jako osoba- nie. Innymi słowy masz w domu dziecko, które tak naprawdę jest dzieckiem "drugiej kategorii". I stąd problemy. Nie dlatego, ze córka jest zła... Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: Zuzanna 01.03.15, 20:46 Dokładnie. Bardzo źle mi się zrobiło na myśl, że ta dziewczynka ma tak przegwizdane. Jest kulą u nogi matki, bo ma czelność nie spełniać wyidealizowanych standardów, ojczyma - bo nie jest jego biologiczną córką, ma totalnie uzasadnione poczucie niesprawiedliwego traktowania z bratem. Ojciec biologiczny, który jest raz na jakiś czas. Patchworkowe rodziny nie są dla ludzi, którzy nie chcą pracować nad relacjami. Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Zuzanna 01.03.15, 21:39 z-u-z-a-n-n-a napisała: > W sumie to ja już nie mam siły na takie sytuacje więc zazwyczaj kończy się to k > łótnią....... Co do sytuacji z pradziadkami to wytłumaczyłam ze sprawiła im duż > ą przykrość i że jeśli ona będzie niemiła dla innych to żeby się nie zdziwiła z > e dziadkowie też będą niemili dla niej córka ma być miła. dla ciebie ma być miła i spełniać polecenia bez szemrania. dla brata ma być miła i znosić bez szemrania jego upierdliwość. dla pradziadków ma być miła. dla obcych ma być miła i nie absorbować ich swoimi problemami. kiedy nie jest miła, kiedy wyraża swoje uczucia, zostaje za to ukarana. wychowujesz żonę dla przemocowca, podwładną dla mobbującego szefa. niezły materiał na wieczną klientkę psychoterapii w przyszłości. Odpowiedz Link Zgłoś
amy.28 Re: Zuzanna 01.03.15, 22:30 10/10 Dziecko ma ogromne problemy psychoczne gdzie zlosc i frustracja sa podstawowa forma obrony i odciecia a matka truje o porozwalanych ubraniach. Przez caly watek przebija sie kluczowy problem jaki ma to dziecko i co jest przyczyna zachowania a zuzanna tego nie widzi tylko gada o tym co na wierzchu. Jak ci co im dzieci skacza z mostu albo trafiaja na terapie z depresja a rodZice zdziwieni ze, jasne dziecko bylo smutne, niegrzecZne i pyskate ale nic wiecej mu nie dolegalo. Mam wrazenie ze nie wiesz co siedzi w glowie twojej corki tak naprawde. I ciaglymi klotniami i pyskowkami ano sie nie dowiesz ani nie zbudujesz nawet podwalin zaufania. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Zuzanna 02.03.15, 20:48 > Co do zakupów wspólnych z bratem to ostatnio doliczyła się ze brat dostał więce > j sztuk ubrań niż ona to powiedziałam ,że ona ma może miała mniej sztuk ale za > to niektóre były droższe Magiczne zaklęcie nie brzmi "dostaliście tyle samo/za tyle samo", ale: "Czy jest jeszcze coś, co TY chciałabyś dostać albo czego potrzebujesz"? W ogóle się nie odnoś do brata, nie wdawaj się w wyliczanki kto ma ile, kto więcej. Nie ma być po równo. Ma być tak, żeby każdy był zadowolony. Czy podczas obiadu równo dokładasz obydwojgu kartofli czy kompotu, czy chcą czy nie chcą, czy każdy dostaje tyle, ile ma ochotę zjeść? Odpowiedz Link Zgłoś
czarna9610 Re: Zuzanna 02.03.15, 21:09 Jesteś niesamowicie podobna do mojej mamy. Efekt mam jedno dziecko. Bałam się, że mogę być taka jak mama dla mojej córki. Bo mam być szczęśliwa, że mi się po 5 latach urodziła siostra i że to brzydko być zazdrosnym. i jak od początku słyszałam jaka siostra grzeczna a jakim ja byłam wrzeszczącym niemowlakiem. Odpowiedz Link Zgłoś
z-u-z-a-n-n-a Re: Zuzanna 03.03.15, 18:14 "Magiczne zaklęcie nie brzmi "dostaliście tyle samo/za tyle samo", ale: "Czy jest jeszcze coś, co TY chciałabyś dostać albo czego potrzebujesz"? W ogóle się nie odnoś do brata, nie wdawaj się w wyliczanki kto ma ile, kto więcej. Nie ma być po równo. Ma być tak, żeby każdy był zadowolony. ?" Sorry, ale to nie przejdzie...... nie spie na pieniadzach jak dzieciaki zaczną wymieniać co im jest "niezbędne do życia" ......... Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Zuzanna 03.03.15, 19:01 Nie musisz tego wszystkiego od razu kupić. Ważne, żeby ci mogła powiedzieć, żeby nie skupiała się na tym, co ma brat, i na swojej "krzywdzie", tylko na tym, czego jej trzeba, uczyła się to określać. A kiedy się nie dasz wciągać w wyliczenia, może się jeszcze okazać, że zaoszczędzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 21:23 Na początku napisałam, biedne dziecko, ale po przeczytaniu całego wątku naprawdę bardzo żal mi tej dziewczynki. Odpowiedz Link Zgłoś
wiedzma.zla.nr1 Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 22:01 zuzanna, jak opisujesz sytaucję, mam wrażenie ze jest to takie zadaniowe. Taki konkret- jak zrobić, co.. brakuje mi takiej refleksji: właściwe dlaczego moja córka tak się zachowuje? Ty masz jakieś rozumienie tego? Co się kryje pod tymi zachowaniami? jakie potrzeby ona chce zaspokoić w ten sposób? I co na to ojczym? co ona na to? Jak ona to rozumie? jakie widzi rozwiązania? Bo jakoś jego brakuje w tej historii. A w końcu nie jesteś samotną matką. Jak on Ciebie wspiera w tej sytuacji? Na ile on się angażuje w dzieci, pomaganie Tobie? Może córka w tym wszystkim zbiera napięcia całej rodziny? I część złości na nią należałoby się komu innemu? Odpowiedz Link Zgłoś
z-u-z-a-n-n-a Re: Nie mogę się dogadać z córką 01.03.15, 23:21 Ojczym rowniez twierdzil ze przesadzam ( ja mu tłumaczyłam dlaczego tak a nie inaczej postępuje )ale to co innego jak mowi tobie to osoba bliska, ktora jakby nie bylo ma inne podejscie do zycia niz ja a jak stwierdzi to samo X set obcych osób (które mogą ocenić sytuacje obiektywnie) W domu u nas jest tak ,że tata (ojczym) jest od zabawy i kwestią nauki się nie zajmuje. Ja organizuje czas wolny, ponieważ mąż często w weekendy pracuje więc to ja zostaje z dziećmi. Staram sie wymyślać różne wycieczki lub inne atrakcje takie by pasowaly obojgu. Dlatego jak trafia sie weekend gdzie jest tata to organizuje wspólny czas w 4. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 08:43 I wiesz, co mnie najbardziej niepokoi? Że sześć lat byłaś z córką "sam na sam". I po tych sześciu latach przez kolejne cztery ani razu nie odczułaś potrzeby, aby choć trochę pobyć tylko z nią. Świetnie pamiętam, jak po urodzeniu córki, gdy syn miał trzy lata pierwszy raz poszłam tylko z nim na spacer, gdy córka miała 6 tygodni. On tego nie pamięta, ale ja tak - bo dla mnie to była ogromna przyjemność znowu móc pobyć trochę tylko z synem, pogadać z nim swobodnie, pobawić się, być w dwójkę. Rozumiem, ze czasem nie ma możliwości wyjścia tak wcześnie - ale ani razu przez cztery lata? A możliwości są - jedno z rodziców z jednym dzieckiem, drugie z drugim. To znaczy, ze tak naprawdę nie masz żadnej potrzeby bycia z córką, swobodnej rozmowy tylko z nią. I to jest moim zdaniem przyczyna wszystkich problemów - fakt, ze tak naprawdę jej nie lubisz. Kochasz na pewno, ale nie lubisz... Odpowiedz Link Zgłoś
sonrisa06 Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 20:35 verdana napisała: > I wiesz, co mnie najbardziej niepokoi? > Że sześć lat byłaś z córką "sam na sam". I po tych sześciu latach przez kolejne > cztery ani razu nie odczułaś potrzeby, aby choć trochę pobyć tylko z nią. Świe > tnie pamiętam, jak po urodzeniu córki, gdy syn miał trzy lata pierwszy raz posz > łam tylko z nim na spacer, gdy córka miała 6 tygodni. On tego nie pamięta, ale > ja tak - bo dla mnie to była ogromna przyjemność znowu móc pobyć trochę tylko z > synem, pogadać z nim swobodnie, pobawić się, być w dwójkę. Rozumiem, ze czasem > nie ma możliwości wyjścia tak wcześnie - ale ani razu przez cztery lata? A mo > żliwości są - jedno z rodziców z jednym dzieckiem, drugie z drugim. To znaczy, > ze tak naprawdę nie masz żadnej potrzeby bycia z córką, swobodnej rozmowy tylko > z nią. I to jest moim zdaniem przyczyna wszystkich problemów - fakt, ze tak na > prawdę jej nie lubisz. Kochasz na pewno, ale nie lubisz... W tym wpisie Verdany zawarte jest wszystko. Już na prawdę niczego więcej nie trzeba dodawać. To jest całe sedno sprawy - autorka nie chce, nie ma potrzeby spędzania czasu z córką i to jest bardzo, bardzo smutne. I wiecie co? Uważam, że nic, absolutnie nic się w domu autorki nie zmieni. Autorka zajmie się bałaganem, śniadaniami i pyskowaniem, bo to są dla niej rzeczy ważne. I to jest jej tragedia. Bo to jest tylko wierzchołek góry lodowej, a sedno tkwi w tym, że autorka nie lubi swojej córki, nie lubi i nie ma potrzeby spędzania z nią czasu. Dla mnie jako też matki córki i to w podobnym wieku jest to niezrozumiałe kompletnie. A cały żart polega na tym, że autorka nie może zrozumieć, że jej córka nie lubi swojego brata, a sama nie lubi swojej córki. Do lubienia nie da się nikogo zmusić - same tak pisałyście. Bardzo mi przykro to pisać dziewczyny, ale Wasze 400 wpisów (w tym moje) nic a nic nie pomoże i niczego nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
wiedzma.zla.nr1 Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 12:02 to z tego wynika, ze Ty dosyć opuszczona jesteś. jak się samemu nie wyrabia, to łatwo szukać jakiegoś odgromnika. Ja myślę podobnie, co reszta. że pomoże zmiana metod. Paradoksalnie- większa ilość czasu dla córki, może pomóc jej. Sama opisujesz, ze ona jest w szkole grzeczna. Cos jest na linii relacji matka-córka. Tam jest tyle czynników- i długotrwałe jedynactwo i to że brat jest z innego związku i to że jest innej płci. Mimo wszystko czasem mamy miewają inne podejście do synów i córek... Wg mnie pomoże zrozumienie DLACZEGO córka się tak zachowuje. wtedy trafisz w przyczynę a nie skutek. Ona o coś walczy. Ale o co? A jaka Ty miałaś relację ze swoja matką ( nie odpowiadaj na forum, to do pomyślenia) tu masz matrycę. Może Ty byłaś traktowana wymagająco i tego oczekujesz od swego dziecka- innego niż Ty ( hipotezy) I czemu ją ukarałaś z list do Mikołaja? I nie wiem tez po co przytoczyłaś historię z pradziadkami? żeby coś pokazać? Co? Wg mnie to niezręczna, ale reakcja do przyjęcia w wykonaniu 10-latki, do korekty- jasne, ale ze zrozumieniem, ze strasznie się nudziła. I na spotkaniu była grzeczna. W zasadzie to można było ją docenić ze choć tka się nudziła, to tyle czasu wytrzymała. Idźcie sobie we dwie dziewczyny gdzieś razem. Chłopaki nich zrobią coś męskiego, dziewczyny dziewczyńskiego Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 12:10 I nie wiem tez po co przytoczyłaś historię z pradziadkami? żeby coś pokazać? Co? No jak to po co? Żeby udowodnić, że córka jest tą złą w układzie mama-dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 19:10 z-u-z-a-n-n-a napisała: > Ojczym rowniez twierdzil ze przesadzam (......) > W domu u nas jest tak ,że tata (ojczym) jest od zabawy i kwestią nauki się nie > zajmuje. Ja organizuje czas wolny, ponieważ mąż często w weekendy pracuje więc > to ja zostaje z dziećmi. zuzanno, w trosce o samą siebie, swoje zdrowie fizyczne i psychiczne naprawdę idź do specjalisty, bo ty długo tak nie pociągniesz. wiesz, jaki obraz wyłania się z twoich postów? dałaś się wrobić w jakich chory układ, który obciąża cię nadmiernie i w którym po prostu gonisz w piętkę. za córkę odpowiedzialna jesteś ty i tylko ty - o ojcu mowy nie ma, rozumiem, że kontakt jest rzadki i słaby, bo gdyby było inaczej, już byś pewnie to zdążyła napisać w 400-postowym wątku. zresztą o relacji ojczyma z pasierbicą też piszesz skąpo - rozumiem, że wielkiej więzi tam nie ma. ojczym nie jest za wychowanie dzieci odpowiedzialny, bo "ON JEST OD ZABAWY", co nie znaczy, że nie pozwala sobie na krytykowanie twojego postępowania wobec córki, oczywiście, że krytykuje, bo też chciałby mieć w domu święty spokój. czyli facet ustawił się najwygodniej, jak mógł - w oczach dzieci to bóg od rozrywek, a matka to ten codzienny kat i ekonom. codzienny kierat też jest na twojej głowie - świątek, piątek, weekend, rano, wieczór, pranie, sprzątanie, zakupy, dopilnowanie dzieci, wymyślanie rozrywek - wszak on z poświęceniem pracuje, także w weekendy (zapewne twoja praca przy jego pracy okazuje się śmiesznie nieistotna albo śmiesznie nieopłacalna, prawda?). ja się nie dziwię, że ty trzy razy w tygodniu odkrywasz, że znów z czymś nawaliłaś. święty by nawalał. wielka tylko szkoda, że krzywdzisz w ten sposób swoją córkę - raz, tłamsząc jej prawo do własnych uczuć i do wyrażania ich, co się może fatalnie odbić na jej przyszłości, dwa, przekazując taki koślawy wzorzec matki i żony - ekonoma z batem w dłoni, uśmiechającego się słodko tylko na widok małego chłopczyka. znajdź sobie jakieś wsparcie, bo nic dziwnego, że jesteś straszliwie sfrustrowana. i bynajmniej nie chodzi o wsparcie ze strony 10-latki w postaci potulnego spełniania nagłego rozkazu pójścia do sklepu, trzy razy w tygodniu. Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 08:48 Witam Na twoim miejscu rozdzieliłabym dzieci, kosztem swojego komfortu. Łóżko rozkładane do dużego pokoju, zabawki małego do przedpokoju, do szafy, do pudeł. Córka miałaby swój pokój, tylko i wyłącznie swój. Jest uczennicą, powinna w domu wypoczywać, a nie droczyć się z upierdliwym, małym trollem. Przemyśl ten koncept. Pzdr. Ing Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 12:13 wydaje mi się, ze tak sie nie da, bedzie z krzywdą i dla malego (nagle zostanie pozbawiony własnego miejsca), i dla corki (z jej punktu widzenia: brat jest teraz razem z rodzicami, ona odsunieta - w sytuacji w jakiej jest moze to tak opacznie interpretować). Lepiej jakoś podzielic przestrzeń we wspólnym pokoju, ustalic zasady, postawić małemu granice - jest już w tym wieku, że kilku prostych zasad na pewno moze przestrzegać. Odpowiedz Link Zgłoś
jehanette Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 10:03 O borze szumiący, jesteś moją matką? W kwestii relacji z bratem - jakbyś się przeniosła z mojego dzieciństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
jehanette Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 12:28 O, masz podobny wątek, tylko jakby z postu założycielskiego biją trochę inne emocje niż z Twoich: forum.gazeta.pl/forum/w,851,156812165,,Jak_pogodzic_13latke_z_7_latkiem_.html?v=2 Odpowiedz Link Zgłoś
azja-od-kuchni Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 18:44 Dziewczyny dobrze Ci pisały spędzaj więcej czasu tylko z córką może babskie zakupy podczas którcyh kupicie jakiś błszczyk lub lakier do paznokci?. Córka dorasta i potrzebuje matki inaczej niż wtedy gdy miała 4 lata... Lekcje odpuść niech się nauczy odpowiedzialności złapie jedną pałę czy dwie to się ogarnię... Przymij do wiadomości i nie zrzędź...Powiedz niby od niechcenia, że trzeba było się pouczyć i jak by chciała to służysz pomocą...Nawet gdybyś miała ochotę na awanturę 1000 lecia... Nastolatki mają zwykle bajzer w pokoju.... No tak już jest... Temat nie warty niszczenia nerwów... Jasno powiedz , że jak ma bajzer to niczego znależć nie może, ale olewaj rzeczy wywalając się z szafy ... Wyprane kładz w umówione miejsce i udawaj , że reszty nie widzisz.... Jak któregoś dnia do szkoły będzie chciała założyć białe rajstopy ( czarne spodnie, czerwoną bluzkę wszystko jedno) i nie będzie jednych czystych i bez dziur to się nauczy szybciej niż myślisz. Póki co tego nie robi, bo wie, że mama zadba o to by były... I wyluzuj .... a zobaczysz, że atmosfera w domu się poprawi a Twoja córka jest fajną dziewczyną chociaż nie jada śniadań, bo nie lubi, nosi pomięte swetry i ma kosmiczny bajzer w pokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
gabrielle Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 19:05 Nie na zakupy tylko porozmawiać z nią o czymkolwiek. Załatwianie relacji z matką zakupami skończy się na podejściu "dobra, stara poględzi, kupimy nowy sweterek i będę ją miała z głowy na jakiś czas". Odpowiedz Link Zgłoś
azja-od-kuchni Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 20:03 Gabrielle napisała :Nie na zakupy tylko porozmawiać z nią o czymkolwiek. Załatwianie relacji z matką zakupami skończy się na podejściu "dobra, stara poględzi, kupimy nowy sweterek i będę ją miała z głowy na jakiś czas". Wspólne zakupy, zobaczenie córki w trochę innej rzeczywistości pozwolą przełamać autorce watku pierwsze lody... Między nimi tyle już narosło, że relacje raczej same z siebie nie naprawią...Corka jest coraz starsza, coaz sprytniejsza, autorka wątku coraz bardziej sytacją zmęczona ...I będzie między nimi źle do czasu aż ona zobaczy w córce fajną dziewczynę. I nie muszą iśc do kosmetycznego mogą iśc do muzycznego , filatelistycznego czy jakiegokolwiek innego...bo autorka musi wejśc trochę do swiata córki a nie być mamcią od nakazów : posprzątaj , idź do sklepu, zjedz śniadanie.... Uwierz mi wiem co mówię... w końcu to ja nauczyłam się grać w simsy, składac robota Lego i eksytować grą w Hearthstone... i też mam córkę trzy lata straszą, indywidualistkę z takim bałaganem w pokoju, że w trosce o własne zdrowie tam nie wchodziłam przez rok prawie ... a potem ćórka chciała w coś zagrać ze mną a ja powiedziałam, że nie zagam, bo nie mam gdzie usiąść i przyjdę dopiero jak ogarnie syf, bo mnie bałagan męczy i nie mogę się skupić na grze... Od tamtego czasu cóka sprząta w pokoju i może nie jest to super błysk, ale da się wytrzymać... Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 20:37 Zuza, mam dla Ciebie dwie rady, które powinnaś wziąć sobie głęboko do serca.\ Rada 1. "Rodzeństwo bez rywalizacji" Faber i Mazlish Rada 2. "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły" Faber i Mazlish Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 20:44 To nic nie da, niestety. Nie da, bo będzie sztuczne. Może Zuza będzie z córką spędzać czas, ale nie dlatego,że chce - dlatego, by córka zaczęła zachowywać sie lepiej. To sie nie uda. Bo czas spędzony z dzieckiem tylko dlatego, że "tak trzeba" niewiele wniesie we wzajemne kontakty. A potrzeby bycia z córką matka ma zerowe. Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 21:34 Szczególnie, że dzieciaki świetnie wyczuwają intencje. Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 22:35 Jezu, ludzie, jak to widać, że macie w domach fajne , bezproblemowe dzieciaki. Pogratulować. W większości nie macie pojęcia, czym może być codzienne życie z "trudnym" dzieckiem. (Niezależnie od tego, czy córka autorki wątku rzeczywiście do takich dzieci się zalicza, czy nie.) Gorzej tylko, że uogólniacie i dowalacie komuś innemu, bo wam się wydaje. Te rady coraz bardziej z księżyca... Pozwól na bałagan, toleruj wszystko powyżej minimum życiowego, przymykaj oczy na chamstwo, najlepiej pod most się wyprowadź, żeby córka miała więcej przestrzeni, zaraz ktoś ci poradzi, żebyś syna do domu dziecka oddała na jakiś czas. No i oczywiście nikt inny tylko ty jesteś wszystkiemu winna. Galopujące fantazje. Odpowiedz Link Zgłoś
cardwella Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 22:54 > Jezu, ludzie, jak to widać, że macie w domach fajne , bezproblemowe dzieciaki. > Pogratulować. Wiesz, mamy w domach przeciętne, zwyczajne dzieciaki (czasami ponadprzeciętne, czasami ze specyficznymi problemami), z akcentem na "dzieciaki" czyli dzieci, które dysponują pewnymi możliwościami oraz ograniczeniami i które to my mamy obowiązek wychowywać. Co wymaga wysiłku i pracy z naszej strony. Bo to my jesteśmy rodzicami. Nie masz czasu czytać wnikliwie? pozwól, że cię wyręczę. > Pozwól na bałagan, Fałsz. Rady są takie: pozwól na odpowiedzialność za wydzieloną przestrzeń, nawet jeśli będzie tam posprzątane nie tak idealnie albo nie natychmiast. Nie musi to kolidować z życiem rodziny, ani nie musi być "bałaganem". > przymykaj oczy na chamstwo, Fałsz. Rady są takie: ucz przykładem idącym z góry, czyli sama traktuj wszystkich grzecznie i z szacunkiem; ucz dziecko zawczasu dobrego zachowania, wyjaśniaj czego oczekujesz; reaguj na złe zachowanie, ale nie krzykami czy poniżaniem. > najlepiej pod most się wyprowa > dź, żeby córka miała więcej przestrzeni, Fałsz. Ktoś radził, że może warto jednak zapewnić córce spokojną przestrzeń. Ktoś radził, że wystarczy wydzielić w sensowny sposób część pokoju dzielonego z bratem, jako jej własny kąt. > zaraz ktoś ci poradzi, żebyś syna do d > omu dziecka oddała na jakiś czas. Fałsz. I to złośliwy, ale pewnie taki miałaś cel. Czyżby godzinka raz na kilka dni spędzona tylko z córką, bez synka, to była aż taka tragedia? a do tego zachęcają emamy. > No i oczywiście nikt inny tylko ty jesteś wsz > ystkiemu winna. Częściowo prawda. Rodzice odpowiadają za wychowanie dziecka. Obowiązkiem rodziców jest odpowiednio zintegrować rodzeństwo. Obowiązkiem rodziców jest zapewnić dziecku szkolnemu spokojny kąt do nauki. Serio, ale tym się nie zajmuje Wróżka Zębuszka, tylko rodzice, w tym przypadku powinna to być mama oraz ojciec przy wsparciu ojczyma. A autorka nie jest 'winna', po prostu nie wie, jak się do tego SKUTECZNIE zabrać. Twoje złośliwości pod adresem wypowiadających się tu ematek i ich konkretnych porad na pewno jej nie pomogą. Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 23:05 Wiesz, mamy w domach przeciętne, zwyczajne dzieciaki Otóż to. Ale nie, po co uznać, że może się czegoś nie wie, że może dzieci naprawdę są różne, że może nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, jak to u innych wygląda. Najłatwiej i najprzyjemniej wychowuje się cudze dzieci, wiadomo. A jaka satysfakcja. Nie mam wcale ochoty się wyzłośliwiać. Ale nagromadzenie absurdu, poczucia wyższości, przekonania o własnej słusznie słusznej słuszności oraz zwykłej ignorancji (o arogancji nie wspominając) jest w tym wątku uderzające. Współczuję autorce podwójnie, że jeszcze musiała to czytać. Odpowiedz Link Zgłoś
cardwella Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 23:22 Otóż nie, ponieważ córka autorki jest także jak najbardziej zwyczajnym, normalnym, wręcz przeciętnym dzieckiem. Oczywiście, że jestem przekonana o swojej słuszności, ponieważ moje zdanie opiera się tak na faktach naukowych (psychologia rozwojowa, teorie komunikowania się i takie tam), jak i na doświadczeniu osobistym (rodzica). Gdybym nie była przekonana o swojej słuszności, nie dzieliłabym się poradami. Nigdzie natomiast nie wywyższałam się ponad autorkę, proszę mi tego nie zarzucać. Nikt nie jest idealny, a jeśli się nie wie jak działać skutecznie, łatwo popełnić błędy, to nie jest nic złego (pod warunkiem, że chcemy nad sobą pracować, choćby próbując, a nie upieramy się, aby tkwić w błędach). Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 22:58 Dziecko autorki nie jest trudne. Ma przepierniczone w życiu. Ojca nie na co dzień, ojczym ma ją w dupie i woli swoje dziecko, matka wieczni się czepia o wszystko i wygląda na to, że też woli synusia od córki, musi dzielić pokój z młodszym o 6 lat bratem - co jest straszne samo w sobie. Do tego zaczyna dojrzewać, więc jej hormony za chwilę wyskoczą na orbitę. Pisałam już tu, ze jak ktoś się decyduje na patchworkową rodzinę to musi być świadom ILE pracy go czeka...bo jak nie jest świadom - to jest co jest. Autorka ma jeszcze szansę naprawić relacje, ale jak dla mnie - powinna się udać do psychologa z całą rodziną i może ze specjalistą porozmawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 23:06 Dobija mnie kwestia porządku. Ja sprzątam jak mam ochotę więc dlaczego mam wymagać od dzieci, żeby sprzątały na mój gwizdek? Masakra. Porządek to taka ważna w życiu rzecz? Wow, w takim razie żyję chyba na krawędzi bo u mnie kwestia porządku jest naprawdę daleko w tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Nie mogę się dogadać z córką 02.03.15, 23:10 . W większości nie macie pojęcia, czym może być codzienne życie z "trudnym" dzieckiem A to skąd wiesz? 😉 Córka wątkotwórczyni nie jest zapewne jedyną na świecie 10letnią dziewczynką drącą koty z rodzeństwem, niesprzątającą w pokoju ze śpiewem na ustach, nie latającą do sklepu na żądanie, kłócącą się z mamusią i robiącą aferę po nudnawym czy przydługim spotkaniu rodzinnym. Tylko że trudno cokolwiek poprawić, jeśli się dziecka nie cierpi, nie zamierza się w żaden sposób modyfikować własnych zachowań, a w dodatku ma się wobec dziecka wymagania nieco nierealistyczne i sprzeczne. ------------------------------------------------------------- "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger Odpowiedz Link Zgłoś
wiedzma.zla.nr1 Chwila.. Pauza 02.03.15, 23:43 Dziewczyny, chwila.. czy Wasze komentarze pomogą tej dziewczynce? W zasadzie na forum odtworzyło się to co ma w domu to dziecko- wszyscy tylko krytykują matkę. zła, zła, zła. Ale dlaczego ona taka jest? Bo nie kocha? Nie lubi? Może nie umie? nie zdawała sobie sprawy? Myślicie ze krzywdzi z premedytacją? I czy matkę zachęci to do współpracy? Czy Młodą zachęci do współpracy wieczne krytykowanie jej? Wszyscy w zasadzie piszą żeby zacząć z Młodą inaczej- odpuścić , pokazać trochę życzliwości. To może i z matka podobnie? Dostała trochę po głowie, pokonfrontowała się. Może wystarczy? a może matkę tez by powspierać? tak "egoistycznie", bo jak ona będzie miała się lepiej, to "uratuje" to dziecko. I, kto pierwszy rzuci kamieniem? Wg mnie także to problem rodziny. To jest jakiś czubek góry lodowej. Młoda poszła na 1 linię, ale tam się dużo więcej dzieje... samą krytyką nikogo się nie naprawi. Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: Chwila.. Pauza 02.03.15, 23:46 Niech sobie obejrzy "We need to talk about Kevin". A potem za tydzień przeczyta jeszcze raz ten wątek. A potem czas na terapię rodzinną. Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Chwila.. Pauza 03.03.15, 00:03 > Wg mnie także to problem rodziny. To jest jakiś czubek góry lodowej. o przepraszam, ja tez o tym pisałam. że tam wszystko jest na głowie tej biednej kobiety. ojciec dziewczynki nieobecny, ojczym dziewczynki jest od zabaw, a nie od wychowania, czyli odpowiedzialnośc zarówno za wychowanie, jak i za codzienne ogarnięcie dwójki dzieci o różnych potrzebach, codzienny kierat (praca domowa i opiekuńcza od świtu do nocy) oraz weekendy (bo mąż-ojczym oczywiście pracuje; więc autorka wątku jest kaowcem dla dzieci) spada wyłącznie na nią. zero wsparcia z jakiejkolwiek strony. to potworne, że autorka swoje frustracje kanalizuje w walce z córką. że nie chce, albo nie umie zauważyć, co się w tej rodzinie dzieje i widzi - albo chce widzieć - tylko duperelne problemy z córką. że zamiast walczyć o to, by nie była z tym wszystkim na głowie sama, walczy o to, by córka czuła (!) to, co powinna (!) jej zdaniem czuć i by nie śmiała (!) głośno wyrażać, że jednak czuje co innego. bardzo żal mi tej dziewczynki, bo jest w tej sytuacji znacznie bardziej bezbronna niż jej matka. a matka zdecydowanie powinna poszukać pomocy. Odpowiedz Link Zgłoś
cardwella Re: Chwila.. Pauza 03.03.15, 00:04 Po pierwsze, chyba nie wszyscy, bo ja np. nie (nie krytykuję matki w takim sensie, jak uważasz). Kilka razy powtarzałam, że to naturalne, że jeśli czegoś nie potrafimy robić, bo nikt nas nie nauczył, to może się zdarzyć, że zrobimy coś źle i nie ma co wiązać z tym poczucia winy. Nie, nie robi "tego" z premedytacją. I bardzo możliwe, że sama ma lub miała problemy, co zresztą (jakbyś uważnie czytała) wiele dziewczyn zauważa. Po drugie, dziewczynka ma to na co dzień (krytykę swojego działania). Matka chyba pierwszy raz w życiu (przynajmniej jeśli chodzi o jej metody wychowawcze czy raczej ich brak). Ten epizod może być dla niej sygnałem do zmiany swojego życia. Dziewczynce nic nie daje wieczna krytyka. Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: Chwila.. Pauza 03.03.15, 00:14 Ja tak sobie jeszcze myślę, że zawsze warto spojrzeć z może nieco drastycznej strony, ale mnie to studzi natychmiastowo - jakbym się czuła po takich akcjach jakby dziecka zabrakło. Może to też przez doświadczenia rodzinne, ale moim rodzicom o 180 stopni się okręcił światopogląd po tym jak moja siostra wyszła do szkoły i już z niej nie wróciła, bo ją auto rozjechało na przejściu dla pieszych. Trauma jakich mało i mama do dziś sobie wyrzuca (choć minęło już 20 lat), że dopierniczała się tak naprawdę za pierdoły, które w ogóle nie są ważne. Nie życzę takiej sytuacji nikomu absolutnie, chciałam tylko jeszcze na koniec zaznaczyć, że różne są sytuacje w życiu i warto pamiętać, że rodzina i relacje rodzinne są najważniejsze i przeważnie nie warto kruszyć kopii. Odpowiedz Link Zgłoś
pani.jezowa Do Zuzanny. 02.03.15, 23:21 Przeczytałam wszystkie Twoje wpisy, nie wszystkie wpisy innych foremek. Moim zdaniem to nie Ty masz problem z córka tylko CAŁA WASZA RODZINA ma problem. Bardzo często to, że dziecko "źle się zachowuje" jest objawem problemu rodziny, po prostu dziecko jest najsłabszym ogniwem i to na nim widać problem. Bez względu na to, co jest przyczyną, teraz musicie popracować nad tym RAZEM. Wszyscy. I nie sami. Bo sami nie wyjdziecie z kolei, w których siedzicie od dawna. Potrzebna Wam jest terapia rodzinna. Bierze w niej udział cała rodzina, także czterolatek. Wszyscy działają wspólnie. Zróbcie to teraz, póki masz na córkę jakikolwiek wpływ, za 3 lata ona Ci powie, że ma to gdzieś i żadną siłą jej nie zmusisz do zmiany zdania. Działaj jak najszybciej! Najlepsza byłaby terapia systemowa, szukaj w necie "systemowej terapii rodzin". Jeśli wolałabyś wcześniej przeczytać radę fachowca napisz na forum "życie rodzinne", odpowiada tam na posty ekspert, psychoterapeuta z doświadczeniem. A poza tym wykonaj sobie ćwiczenie. Wyobraź sobie, że jesteś małą dziewczynką. Masz fajną mamę, tatę, kochają Cię, jest super. Najpierw tracisz tatę. Gdzieś znika, ale zostaje jeszcze fajna mama. Potem pojawia się pan. Nawet miły, ale mama spędza z nim coraz więcej czasu, a nie z Tobą. Potem pan zaczyna z Wami mieszkać. Jakoś przystosowujesz się do sytuacji, znów robi się dość fajnie. Lubią Cię. Mama mówi Ci, że będziesz miała braciszka lub siostrzyczkę, że będziesz się miała z kim bawić. Cieszysz się, fajnie by było mieć koleżankę nawet w domu, na zawsze. Ale pewnego dnia pojawia się on. Krzyczący, nic nie rozumiejący maluch. Zamiast tej siostry lub brata do wspólnej zabawy. Rodzice spędzają z nim masę czasu. Ty idziesz na drugi plan. Potem maluch zaczyna chodzić, wszystko Ci psuje, rozwala, rzuca Twoimi kredkami. Rodzice Ci mówią, że masz być dla niego miła, bo on nie rozumiem. Ale Ty się złościsz, bo jest coraz gorzej. W końcu maluch ląduje w Twoim pokoju! Zabrał Ci mamę, tatę, ich uwagę, teraz jeszcze jedyne miejsce w domu, gdzie byłaś u siebie. A mama też Cię już nie kocha jak kiedyś. Pilnuje tylko stopni, ale Ciebie samej już nie. Wciąż czegoś chce, a to do sklepu iść, a to odkurzyć, a to gó...arza popilnować. Ale żeby coś dla Ciebie? Nie? Nawet na zakupach nic nie dostajesz dla siebie, zawsze to samo co on, dokładnie to samo! Nie to co byś chciała, nie takiego lizaka, jakiego lubisz, tylko takiego samego jak on. Mama nigdzie z Tobą sama nie chodzi, zawsze wszyscy, i zawsze mały jest najważniejszy, chodzimy tam, gdzie on lubi... Nie znoszę tego! Nie, nie pisz mi w czym się pomyliłam, bo pewnie w niejednym. Popatrz tam, gdzie trafiłam w sedno. Odpowiedz Link Zgłoś