lorelailee
08.03.15, 15:07
no wiec - zaczne od tego ze nie mieszkam u siebie, wynajmuje u takiej babki- pani starasza ode mnie sporo - mieszka z synem (synek ma lat 14 albo 13), no i od jakiegos czasu zaczelo sie: docinki ze jestem stara, przy synu zeby za stare d.py sie nie bral, itd. Chamowa moim zdaniem straszna. Po domu ubieram sie skromnie zeby bron boze jej synka princa nie prowokowac i jej samej nie dawac powodow do dokuczania. Nie wiem jak sobie z tym radzic? ogolnie fajna stancja, i za podobna kase ciezko bedzie mi znalezc cos podobnego ale konflikt sie nasila. Mamunia juz do tego stopnia jest cieta na mnie ze nawet nie moze na mnie patrzec, a jak jestem z nia razem w kuchni to doslownie 'wisi siekiera w powietrzu'. Ja staram sie schodzic z drogi, nie dyskutuje z nia, odzywam sie jak musze, itd.
Dodam ze sa jeszcze inne wynajmujace osoby - wobec nich tez pani gospodyni wali tekstami jak z rynsztoka, ale nie dokucza im tak jak mi. Taki ma styl bycia, zbyt kulturalna nie jest. O ile wczesniej to po prostu olewalam to teraz widze ze wyraznie ja wkurzam. Wobec mnie ma wyjatkowa niechec i nie wiem co robic? myslicie szukac innego kata czy czekac na rozwoj wypadkow?
Jeszcze dodam ze synusia princa matka uwaza za 8 cud swiata, ale dla mnie to jest dzieciak i na dodatek rozpuszczony.