Dodaj do ulubionych

6-olatek w szkole a nauczyciele

16.03.15, 12:13
Jestem z frakcji która popiera, by edukacja była jak najwcześniej, ale nasze polskie szkoły są daleko za murzynami, jeśli chodzi o właściwe zaplecze dla tych milusińskich.
I pytanie do tych co tak ochoczo i jak najszybciej wypychają te swoje dzieci do szkół - nie obawiacie się, ze ci nauczyciele nie dadzą rady? Całe zycie uczyli 7 latki a tu nagle przedszkole. A ci co mają wykształcenie "wczesnoszkolne" tylko, powinni chyba zrobić podyplomówkę z "wczesnoszkolnej" big_grin Nie sądzicie ?
Obserwuj wątek
    • lena.ellena Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 12:22
      Nie uważam, zeby w rozwoju dziecka, następowała wyjątkowa rewolucja na przełomie 6/7 lat, dlatego nie widze problemu w przygotowaniu nauczycieli. Zreszta chyba czesto zdarza sie tak, ze nauczyciel uczy w swojej karierze i w zerówce i w klasach 1-3.
      • blond_suflerka Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 12:49
        lena.ellena napisała:

        > Nie uważam, zeby w rozwoju dziecka, następowała wyjątkowa rewolucja na przełomi
        > e 6/7 lat, dlatego nie widze problemu w przygotowaniu nauczycieli. Zreszta chyb
        > a czesto zdarza sie tak, ze nauczyciel uczy w swojej karierze i w zerówce i w k
        > lasach 1-3.

        ależ właśnie występuje. w okolicach 7 roku występuje skok rozwojowy i dlatego rozpoczynanie nauki od 7 roku ma duży sens a od 6-bywa trudne, skomplikowane, wymaga innej pracy z dzieckiem i moze miec swoje niefajne konsekwencje
      • z_lasu Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 12:50
        > Nie uważam, zeby w rozwoju dziecka, następowała wyjątkowa rewolucja na przełomie 6/7 lat,

        A jednak. Nie bez powodu wieki temu robiono postrzyżyny akurat 7-latkom i nie bez powodu ustalono dawno temu 7 lat jako wiek gotowości szkolnej.
        • finalna Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 14:51
          Zauważ, że 7 jest liczbą magiczną smile . A szkoła dla siedmiolatków to zdaje się pomysł królestwa Prus z XIX wieku - bardzo wątpię, aby wiek siedmiu lat został wtedy ustalony na podstawie badań psychologii dziecka.
          • z_lasu Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 16:58
            > bardzo wątpię, aby wiek siedmiu lat został wtedy ustalony na podstawie badań psychologii
            > dziecka.

            big_grin Dziecko nie było wtedy niespotykanym i tajemniczym zjawiskiem. Dziecko - jakie jest - każdy widział. I każdy widział, że przeciętny 5-latek się do szkoły nie nadaje, 6-latek co poniektóry już tak, ale jednak mniejszość i dopiero przeciętny 7-latek rokował, że sobie poradzi.

            Ja oczywiście rozumiem, że szkoła inna itd., jak najbardziej jestem za tym, żeby już 3,4-latki były objęte jakąś formą edukacji. Tylko dlaczego ma się to nazywać "szkoła" i odbywać w jednym budynku z hordami młodszych nastolatków? 4-latek rozwojowo nadal będzie 4-latkiem, a 6-latek 6-latkiem i tego się nie przeskoczy. Dlaczego nie można edukować tych dzieci w przedszkolach, które są już przystosowane do ich możliwości rozwojowych?
            • gazeta_mi_placi Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 08:04
              Dokładnie.
            • naomi19 Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 08:41
              przedszkole, lacznie z zerowka nie bylo przystosowane do mozliwosci rozwojowych mojego dziecka
              dziecko czytajace, polykajace ksiazki musialo przez pol dnia wysluchiwac, to jest literka a, tak wyglada literka a itp
              a drugie pol dnia ogladac bajki
              teraz moje dziecko jest szczesliwe, jezdzi na konkursy, rozwija sie 5 razy szybciej, to przedszkole ja blokowalo
              pod koniec przedszkola byl placz, bo tam sa nudy, szkola to po prostu wyzwanie
      • triss_merigold6 Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 13:01
        Ależ właśnie występuje.
        • lena.ellena Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 13:22
          Odpowiem hurtem.
          Dzieci nie rozwijają sie z kalendarzem w ręku. Jedno bedzie miało "skok" w wieku 4,5, a inne 8 lat.
          Nie jest to powód, zeby czekac z rozpoczęciem nauki, az wszyscy "wydorosleja".
          W klasach zawsze były dzieci różniące sie o rok wiekiem, a poziomem rozwoju o kilka lat.
          Rola rodzicow jest przygotowanie dziecka do płynnego przejścia na kolejny etap życia.
          Zreszta, poza Polska, tez żyją dzieci i przezywają "skoki" i "kryzysy" (przereklamowane pojecia) i nie przeszkadza to im w rozpoczynaniu nauki wczesniej.
          Temat juz chyba przepracowany na wszystkie strony.
          Tu było pytanie o nauczycieli. Uważam, ze średnio rozgarnięta osoba, ktora dawała sobie radę z 7 latkiem, da sobie radę z 6 latkiem.
          • pani.jezowa Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 18:42
            "Tu było pytanie o nauczycieli. Uważam, ze średnio rozgarnięta osoba, ktora dawała sobie radę z 7 latkiem, da sobie radę z 6 latkiem."

            I tu się, niestety, mylisz.
            A to dlatego, że owszem, sześciolatek nadaje się doskonale do nauki, ma bardzo chłonny umysł, rozwijający się mózg, naturalne zainteresowanie światem, wewnętrzną motywację.
            Tylko uczyć należy go poprzez zabawę, z użyciem wszystkich zmysłów, ze stosowaniem pracy w grupach i indywidualnej, z rozumieniem, że ruch jest niezbędnym elementem nauki i rozwoju.

            A większość nauczycieli wykształconych w starym systemie kompletnie tego nie rozumie i nie wyobraża sobie szkoły innej niż ta, do której sami chodzili.
            • memphis90 Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 22:23
              No patrz, a wychowawczyni mojej córki narzekała ostatnio, że - dziw nad dziwy!- 5 i 6 latki w zerówce trzeba uczyć piosenek z pokazywaniem! I że kilka lat temu dzieci jakoś bardziej skupione były (czytaj: stały grzecznie podczas śpiewania i nie chciały pokazywać) - pewnie dlatego, że pani nie miała zerówek, a pierwszaki liczyły sobie 7 lat. Teraz ma dzieci 1-2 lata młodsze - to jakby dziwić się, że 70 latek jest mniej sprawny intelektualnie i fizycznie niż 50-latek...
              • pani.jezowa Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 22:41
                No właśnie o to chodzi sad
                Pani jest tak skostniała, że nie widzi, że dzieci żyją, że potrzebują ruchu, zabawy i że WŁAŚNIE TAK się uczą.
                Inaczej się nudzą.
            • lena.ellena Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 10:13
              W dniu siodmych urodzin, nagle, jego mózg staje sie gotowy do nauki w ławce i z książek. Zapewniam Cie, ze tak to nie działawink
            • lena.ellena Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 10:24
              Ty naprawde myślisz, ze nauczyciele (nie jestem, nie byłam nauczycielka, nie mam nauczycieli w rodzinie), to jedna, ciemna, nieoswiecona masa niereformowalnych babć przed emerytura, dla których, jako jedynej grupy, psychologia i rozwoj dziecka stanowią materiał niemożliwy do zagłębienia (w przeciwieństwie do domorosłych ekspertów od rozwoju dzieci, metodologii nauczania, funkcjonowania oświaty itd)?
              Zupełnie inny obraz szkol, do których chodzą ich dzieci, przedstawiają mi moi znajomi, a mam ich naprawde wielu.
    • katrinaaa81 Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 12:26
      Bez przesady, średni nauczyciel poradzi sobie z 6-latkami, to nie aż taka wielka różnica. W końcu nie dostaje 4-latków. A beznadziejny nauczyciel nie poradzi sobie nawet z 7-latkami.
      A szkoły są różne. Ostatnio byłam na dniach otwartych szkół. Jedna przecudowna jeśli chodzi o taką wizualną stronę, a druga to jak poprawczak.
      Jak zawsze wszystko będzie zależeć od szczęścia. Nawet jak dziecko trafi do szarej i ponurej szkoły, a będzie miało świetnego nauczyciela, to nie będzie miało traumy. No ale jak się trafi na "nauczycielkę" zaklejającą dzieciom usta taśmą, to i nawet 8-latek nie da rady w takiej szkole.
    • gazeta_mi_placi Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 12:27
      Nie wiem po co na siłę pchać maluchy do szkoły, za 20 lat powstaną badania naukowe, które pokażą, że zbyt wczesne pchanie dzieciaków do szkół 10 krotnie bardziej odbije się na ich psychice i rozwoju niż trauma z powodu klapsa i z powrotem powróci się do systemu - 7 lat i szkoła.
      • baltycki Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 12:44
        > Nie wiem po co na siłę pchać maluchy do szkoły,
        Zeby alimenty placic rok krocejbig_grin
      • mynia_pynia Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 18:19
        Ale kto ci zabrania posłać dziecko jako 5 latka od razu do zerówki. Wysiedzi się w domciu z mamusią że hoho.
        Mój syn poszedł do przedszkola jako niespełna 3 late i było ciężko, teraz po pół roku nadal nie jest zachwycony jak idzie do przedszkola (ja go rozumiem bo mi się też nie chce codziennie iść do pracy na 7:00 i pracować przez 8h, wolałabym w okolicach 8:30 być w pracy a wychodzić około 13h wink.
        Koleżanki które zachodziły w 2 ciąże często przetrzymywały swoje 3 latki i w końcu szły jako 5 latki do przedszkola.
        Natomiast jeśli chodzi o dostosowanie szkoły do 6 latków to najczęściej jest nie dostosowana jeśli jest przewaga 7 latków w 1 klasie.
    • asia_i_p Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 12:40
      Z nauczycielami to i tak jest loteria. Myśmy na tej loterii już dwa razy wygrali: przemiła nauczycielka przedszkolna (druga też w porządku, ale ta jedna wyjątkowa), potem wspaniała wychowawczyni w klasach 1-3. Jeżeli ktoś jest wykształcony do pracy z dziećmi w wieku 7-9, a nie radzi sobie z sześciolatkami, to nie wiedzy mu zazwyczaj brakuje, tylko empatii, i nie sądzę, żeby w pracy z tymi starszymi dziećmi był dobry.
      • marzeka1 Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 12:42
        Asiu, tylko się podpiszę. smile
        • bladamery Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 12:53
          Nie zgadzam się, żeby moja jeszcze 5 latka (październikowa) szła do szkoły. Od tego momentu będzie miała już tylko przesrane: szkoła, szkoła, szkoła,......może jeszcze szkoła, potem praca do usranej śmierci i finito!

          Niech sobie bedzie jeszcze rok dzieckiem do jasnej anielki!
          • zuleyka.z.talgaru Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 13:07
            Mogłaś nie rodzić dziecka - a tak, skazałaś je na tak okrutny los jakim jest życie ;P <ŻART>

            Jak się dzieciak odpowiednio w dorosłości ustawi to się nie narobi, więc uszy do góry.
          • berdebul Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 15:36
            Naprawdę tak widzisz szkołę i życie? Nie lubisz swojej pracy? Zakładasz że dziecko swojej też nie będzie lubiło? Przy takim podejściu, to tylko się kłaść do trumny. tongue_out
          • mikams75 Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 16:00
            jak twoje dziecko slyszy, ze szkola to przesrane to faktycznie bedzie cierpiec latami.
          • makurokurosek Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 01:23
            W takim razie można tylko współczuć. Ja czasy podstawówki pamiętam jako czas prawdziwych czystych przyjaźni, pozbawionych zależności i podtekstów, jako czas dzieciństwa i zabawy, szkołę średnią jako okres buntu, trudnych decyzji ale i przyjaciół z którymi o tych problemach mogłam pogadać, szaleństw, ognisk , wspólnych nocnych wędrówek, natomiast studia jako okres dojrzewania i miłości. Na wszystkich tych szkolnych etapach zawsze najważniejsi byli przyjaciele, szkoła była tłem jak i odskocznią. Bardzo często powracam myślami do tamtego okresu i nie wspominam ich jako okresu tortur. Można tylko współczuć, że czułaś sie tak odrzucona iż traktujesz ten etap życia jako dramat, kończący szczęśliwe dzieciństwo.
    • z_lasu Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 12:57
      > A ci co mają wykształcenie "wczesnoszkolne" tylko, powinni chyba zrobić podyplomówkę z
      > "wczesnoszkolnej"

      Jak rozumiem w ostatnim słowie chodziło o "przedszkolną". Tak, powinni. Wychowawczyni mojego syna ma przygotowanie zarówno przedszkolne, jak i wczesnoszkolne, i pracowała przez jakiś czas w przedszkolu. I pięknie opowiada o różnicach między szkolną klasą 6-latków a klasą 7-latków. To nie są "takie same dzieci tylko trochę mniejsze". To są dzieci na zupełnie innym etapie rozwoju, mające zupełnie inne możliwości. Pewnych rzeczy nie są w stanie przeskoczyć. I nauczyciel musi mieć tego świadomość. Jeśli jej nie ma, to biada dzieciom.
    • myelegans Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 13:05
      Dla mnie nie jest problem z nauczycielami, ale ogolna infrastruktura, zapleczem I pomoca. W 0-2 klasy, klasy powinny liczyc nie wiecej niz 25 uczniow, nauczyciele powinni miec pomoc przez caly czas w klasie, kogos kto ogarnialby towarzystwo tak organizacyjnie- dyscyplinowo. Poza tym, stoliczki w klasie, dywan, kacik zabaw, lazienki z kibelkiem i umywalka w klasie, albo tuz obok, mala szatnia klasowa, tak zeby wszystko bylo na jednym miejscu. Ogranicza to znacznie balagan i pozwala latwiej ogarnac towarzystwo. zaoszczedzi to wszystkim frutracji, stresu i niepotrzebnej straty czasu.
      • marzeka1 Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 13:09
        Ale to, że "klasy powinny liczyć nie więcej niż 25 uczniów" niestety nie zależy tylko do szkoły. Bo są takie miejsca, gdzie "z oszczędzania" na maksa się klasy napycha. A uczyłam w klasach i 18-osobowych, i 37-osobowych- nawet nie ma co pisać o tym, jakie to różnice.
        • myelegans Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 13:59
          Wiec zamiast akcji "ratujmy maluchy" powinna byc akcja "szkoly przyjazne dla uczniow". Jedna nauczycielka nie ogarnie 30+ 6-latkow, znaczy ogarnac, ogarnie, ale to bedzie nieustajaca obsluga i zaganianie stada do kupy, malo czasu merytorycznego zostanie. Poza tym o ile sie nie myle, nauczyciele musza prowadzic dosyc szczegolowa dokumentacje, poznac kazde dziecko, sledzic postepy, wylapac ewentualne learning disabilities na wczesnym etapie itd.
          Poza tym wystarczy, ze trafi na 1-2 ADHD-owca i ma problem do ogarniecia.
    • log.ann36 Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 13:12
      log.ann36 napisała:

      > lko, powinni chyba zrobić podyplomówkę z "wczesnoszkolnej" big_grin Nie sądzicie ?

      "Przedszkolną" rzecz jasna-przepraszam za przejęzyczenie.
      • kill.emall Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 14:27
        Ten kierunek zawiera obie te pedagogiki w jednym, radzę się zapoznać z kierunkami studiów pedagogicznych, zanim się coś palnie.
    • anorektycznazdzira Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 13:28
      Ja nie sądzę.
      Plus fakt niezbywalny, że nauczycielka mojego syna była i jest super.
    • liliawodna222 Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 14:23
      Nie martw się o odpowiednie wykształcenie nauczycieli - na pewno je mają, bo inaczej nie pracowaliby w zawodzie. Istnieje coś takiego jak nadzór pedagogiczny i żaden dyrektor nie zatrudni osoby nieposiadającej odpowiednich kwalifikacji. Jeśli chodzi o predyspozycje - na pewno różnie, jednak większość nauczycielek wczesnoszkolnych bardzo lubi dzieci i swoją pracę. Doszukiwanie się zła we wszystkim jest absurdem.
    • agni71 Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 14:24
      log.ann36 napisała:


      > I pytanie do tych co tak ochoczo i jak najszybciej wypychają te swoje dzieci do
      > szkół

      ach, jak pięknie tendencyjnie zaczynasz wink

      - nie obawiacie się, ze ci nauczyciele nie dadzą rady? Całe zycie uczyli
      > 7 latki a tu nagle przedszkole.

      oczywiście, że sie obawiamy. I faktycznie najlepiej z nauczycielek wczesnoszkolnych moich dzieci radziła sobie nauczycielka, która do szkoły przeszła z grupą z przedszkola.

      Tak, dobry nauczyciel przedszkolny jest równiez dobrym nauczycielem wczesnoszkolnym, a przynajmniej tak wynika z mojego doświadczenia.
    • kill.emall Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 14:25
      Kierunek pedagogiczny, który kończyły wychowawczynie z I-III kl. podstawówek to pedagogika wczesnoszkolna i przedszkolna. Mają zatem odpowiednie wykształcenie. "Przestawienie" tak naprawdę dotyczy podstawy programowej, tego, co się robi na zajęciach.
      • pani.jezowa Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 18:45
        "Przestawienie" się nie dotyczy podstawy programowej tylko metod nauczania.
        Pisalam o tym wyżej już.
        • kill.emall Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 22:02
          Podstawy programowej też dotyczy. Zależy od przedmiotu.
          • pani.jezowa Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 22:42
            W kasach I-III nie powinno być przedmiotów, tylko nauczanie modułowe.
            Dziecko ma czas na naukę pewnych rzeczy do końca III klasy, jedne umieją wcześniej, drugie później, ale w dobrze prowadzonej klasie wszystkie zdążą.
            • kill.emall Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 22:49
              Nie wszystkie przedmioty są nauczane modulowo. Poza tym chodzi też o ten przeskok w klasie czwartej.
              • pani.jezowa Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 22:54
                Przeskok w klasie czwartej nie ma nic wspólnego z nauczaniem przedszkolnym versus wczesnoszkolnym a o tym właśnie rozmawiamy.
                • kill.emall Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 23:36
                  Z rozmów z nauczycielami matematyki, których znam, wynika, że jest inaczej niż twierdzisz.
                  • pani.jezowa Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 00:21
                    Wiesz co to jest dowód anegdotyczny?

                    Dzieci trafiające do IV klasy mają/miewają problemy z matematyki, ponieważ jest to mniej więcej moment, w którym powinny zacząć rozumieć symbolicznie pojęcie liczby oraz przejść z poziomu konkretu na poziom abstraktu.

                    Problemów jest kilka:
                    * W klasach niższych dzieci nie są uczone matematyki na konkretach, więc pojęcie liczby jest im całkowicie obce. Znaczy to na przykład, że znają tabliczkę mnożenia doskonale i nie rozumieją ni w ząb jej idei, nie pojmują idei mnożenia.
                    Bo nie zaczynały od konkretów.
                    * W przedszkolach coraz częściej wprowadza się podręczniki. Czasem na "żądanie" rodziców, nawet dla trzylatków.
                    Skutek jest taki, że dzieci uczą się na abstraktach a nie na konkretach już w wieku, w którym normalny zdrowy cztero czy pięciolatek DOŚWIADCZA konkretów. Li i jedynie. Abstraktów nie rozumie i nie jest w stanie zrozumieć. Symboli, w takim znaczeniu w jakim jest nim liczba, także nie.
                    Nawet, gdy dzieci w przedszkolu te książki lubią i robią to co w nich jest z przyjemnością to to im szkodzi. Przede wszystkim właśnie, jak napisałaś, w aspekcie matematyki.
                    Zmiana tego wymaga właśnie zmiany formy pracy, nie treści.
                    * Z powodu rozwoju świata (telewizja, internet, gry komputerowe, tablety) oraz zmian w trybie życia (rodzice częściej pracują dłużej, bo taki jest czas pracy wielu firm i korporacji) coraz mniej dzieci gra w gry planszowe.
                    A gry planszowe (nawet takie jak "chińczyk" czyli nie logiczne) dają podstawy do poczucia rytmu, które to poczucie jest z kolei podstawą nauki matematyki i rozumienia liczby.
                    * Z powodu reformy przedszkoli, bezpłatnych pięciu godzin, rewolucji w zajęciach dodatkowych itd (nie będę się rozpisywać, bo większość wie o co chodzi) z wielu przedszkoli zniknęła rytmika. Nie mam jej wcale lub zastąpił ja taniec, początki baletu, lub prowadzi ją osoba niekompetentna.
                    A tymczasem prawidłowo prowadzone zajęcia rytmiki wiodą nas dokładnie w to samo miejsce, gdzie poprzednie punkty - pojęcie liczby.
                    * Do tego, cokolwiek się nie myśli o Piagecie, i jakkolwiek niezbyt poprawne metodologicznie były jego badania na własnych dzieciach, faktem jest, że pewnych rzeczy dowiódł, inni potwierdzili.
                    Rozwój umysłowy następuje w określony sposób, ma etapy, etapy mają kolejność i przeskoczyć je trudno raczej.
                    I fakt, każde dziecko rozwija się inaczej, ale jakieś reguły i są i większość zdrowych dzieci jest dojrzała do pewnych działań umysłowych w określonym, podobnym wieku.
                    Chodzi tu, między innymi, o możliwość przejścia w procesach poznawczych do fazy operacji formalnej następuje około 11 roku życia. U większości.
                    Jeśli dzieci idą do szkoły wcześniej to w IV klasie są młodsze niż kiedyś byli uczniowie i pewnych rzeczy nie przeskoczą.
                    Nie dlatego, że są niezdolne, źle nauczone, że nie osiągnęły kiedyś tam dojrzałości szkolnej.
                    Tylko dlatego, że w tym wieku osiągnąć możliwości myślenia formalnego nie mogły.
    • lilly_about Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 14:32
      Kiepski pedagog nie będzie potrafił pracowac i z sześciolatkiem, i z dziesięciolatkiem. Infrastrukture w szkole, do której idzie córka znam, widziałam. Nauczycieli też. Nie boję się. I generalnie nie zastanawiam się nad tym, bo reforma się dzieje i już.
    • pani.jezowa Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 18:37
      A mogłabyś jakoś wyjaśnić to zdanie, bo nie rozumiem:

      "A ci co mają wykształcenie "wczesnoszkolne" tylko, powinni chyba zrobić podyplomówkę z "wczesnoszkolnej""
    • morsk2 Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 20:21
      W tej samej szkole, z takim samym zapleczem - jeden nauczyciel da radę, bo kocha dzieci i chce się doszkalać nawet za osobistą kasę, a inny olewa bachory, bo przychodzi jak do fabryki odbić kartę zegarową. (Na podstawie osobistych doświadczeń z nauczycielkami 2 dzieci).
      Ale większy problem widzę w momencie dojścia tych 6-latków do klasy 4 i dalej. Ani nauczyciele, ani program nie zauważają różnicy między 9 i 10 latkami.
      • naomi19 Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 06:00
        nie ma roznicy miedz 9 a 10-latkiem, moze dlatego? dzieci w tym wieku dziela sie na rozgarniete i te troche slabiej...
    • pani.jezowa Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 23:08
      Moim zdaniem podstawowy problem polega na skostnieniu systemu nauczania w polskiej szkole.
      Mam tu na myśli zarówno nauczanie dzieci jak i system kształcenia ich nauczycieli.

      Bo jak ktoś u nas słyszy "nauka" i "szkoła" to ma przed oczami dzieci w ławkach, nad książkami i zeszytami i panią przy tablicy.
      A zdecydowanie nie tak powinna wyglądać nauka najmłodszych.
      Bo małe dzieciaki są jak najbardziej zdolne do nauki. Mają najbardziej chłonne mózgi w całym życiu.
      Plastyczne.
      Dzieci są ciekawe świata, chłoną wiedzę.
      Tylko nie podaną w szkole na tablicy.

      Powinny się uczyć PRZEZ ZABAWĘ.
      Dotykając, wąchając, krzycząc.
      Nie siedząc, nie słuchając.

      A większości pań się nie chce skakać, biegać, śpiewać, pląsać, kopać piłkę, malować twarzy farbami, taplać się w błocie, robić spódniczki z trawy... Kto zna metodykę pracy z zuchami, temu nie ma co tłumaczyć - to jest metoda pracy z dziećmi z klas początkowych.
      A panie nie chcą, nie umieją, nie mają siły, pomysłów, dystansu do siebie.
      Dlaczego nie umieją nagradzać dzieci malując im piegi ja w Akademii Pana Kleksa?
      Dlaczego nie uczą przyrody na wycieczce? Robiąc wspólnie zielnik, zbierając liście, poznając gatunki drzew?
      Dlaczego uczą dodawać w zeszycie a nie na jabłkach, cukierkach, piłkach leżących na podłodze? W tym wieku dziecko poznaje pojęcie liczby jako konkret, abstrakt tworzy się później.
      Dlaczego rysować trzeba w bloku a nie na szarym papierze wielkości podłogi?
      Dlaczego każdy swój rysunek a nie wszyscy razem?
      Dlaczego nie można uczyć dzieci w blokach tematycznych?
      Itd. itd, itd...

      Żeby było jasne: ja nie wymyślam.
      Tak powinno wyglądać nauczanie maluchów.
      Nie wygląda, bo nauczyciele nie zostali tego nauczeni.
      Części się nie chce.
      Większość nie umie.

      Oczywiście dziecko mus też oswajać się z pracą z książką, z zadaniami domowymi, z samym procesem świadomej nauki, bo inaczej nie poradzi sobie w klasach starszych.
      Ale ma na to 3 lata.
      I to jest proces, który powinien się dziać stopniowo.

      Problemem polskiej szkoły są za małe ubikacje, za dużo dzieci w klasach, za małe szkolne boisko, brak placu zabaw, prac pomocy naukowych.
      Ale największym problemem są skostniali nauczyciele.

      • kill.emall Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 23:15
        Jesteś kuratorem, że z takim "znawstwem" wypowiadasz się o nauczycielach? smile
        • pani.jezowa Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 23:23
          Wygląda mi na to, że jesteś nauczycielką nauczania początkowego, dokładnie taką jaką opisuję wink

          Nie pisałam personalnie i nie pisałam o wszystkich, pisałam o problemie.
          A problem jest.
          Jeśli chcesz temu zaprzeczyć to znaczy, że nie wiesz o czym piszesz.
          Szkoda, że tak zepsułaś konstruktywną, do tej pory, dyskusję.
          • kill.emall Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 16.03.15, 23:35
            Nie, nie jestem nauczycielką, ani tym bardziej nauczania "początkowego" - tak nawiasem mówiąc, to się teraz nazywa kształcenie zintegrowane (patrz, nie jestem nauczycielką, ale chociaż tyle wiem smile, polecam się zapoznać zanim się coś zacznie krytykować.
            W życiu nie chciałabym pracować jako taki nauczyciel, napatrzyłam się (z innej perspektywy) i to cholernie ciężka robota. Która, jak widać, spotyka się wyłącznie z krytyką, pogardą i brakiem wdzięczności takich osób jak Ty.

            Nie byłaś we wszystkich szkołach w kraju, nie widziałaś wszystkich nauczycielek podczas pracy z dziećmi. A zatem nie wiesz na ten temat NIC. A się wypowiadasz - zatem to TY nie wiesz, o czym piszesz. Poszłaś pewnie do jednej szkółki swojego dziecka gdzieśtam i na tej podstawie tworzysz teorie spiskowe. Zawsze, gdy widzę brak obiektywizmu i uprzedzenia, będę to tępić.
            • pani.jezowa Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 00:29
              Tak, nie byłam w każdej szkole w Polsce, nie widziałam każdego nauczyciela.
              Z tego jednak absolutnie nie wynika Twoja konkluzja, że nie wiem nic.
              Wiem akurat całkiem sporo.
              Zgadzam się z Tobą, że nauczanie maluchów jest bardzo ciężką pracą.
              Trzeba to lubić, kochać wręcz, mieć zapał, pasję, ogromną wiedzę.
              Ale to jest najważniejszy element edukacji.
              Co się w tym czasie zniszczy bywa nie do nadrobienia.
              A wielu nauczycieli nie wie jak takie dzieci uczyć, zwłaszcza teraz, gdy są coraz młodsze.
              I to jest fakt.
              Nie zmienia go to, że są i nauczyciele, którzy robią to świetnie.
              Znam takich.
              Jest ich, niestety, zdecydowana mniejszość.

              W moich postach nie ma pogardy.
              Brak obiektywizmu w tej dyskusji jest zdecydowanie po Twojej stronie i to Ty już w kolejnym poście próbujesz ją uczynić dyskusją personalną, ad personam, zamiast ad meritum.

              Na marginesie: moje dzieci dawno wyrosły ze szkoły podstawowej a ja całą sobą i prywatnie, i zawodowo, popieram obowiązek szkolny sześciolatków.
              Co nie znaczy, że nie widzę dziur w obecnym systemie edukacji.
              • kill.emall Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 01:18
                Wiesz co, skończ z tym odbijaniem piłeczki i zwalaniem na mnie. Sama stworzylas teorię spisku, zresztą bezsensowna, że skoro pytam na czym opierasz swoje śmiałe tezy (Twoje posty zawierają niestety krzywdzące uogólnienia), to z pewnością sama jestem panią od ZI.
                Z racji pracy widuje wiele klas szkolnych, zwłaszcza wczesnoszkolnych (przedstawicieli mojego zawodu zaprasza się do dzieciaków na pokaz jako ciekawostkę). I wiele nauczycielek. Czasem zdarzy się też obserwować kawałek lekcji. Widzę głównie zaangażowanie, ciężką pracę tych pań, widzę często brak warunków do przeprowadzenia ciekawych lekcji niezależny od pań i cuda, których dokonują. Inwestują prywatne własne pieniądze w ciekawe materiały edukacyjne, zabiegają w dyrekcji o ciekawe odwiedziny przedstawicieli różnych zawodów, widzę w wielu klasach na ścianach wystawy prac (wspólne, na wielkich plachtach bardzo często!), zabawki edukacyjne, dywaniki. Myślę, że niestety często te panie są bezradne, jeśli dyrekcja nie popiera działań, jeśli nie ma dobrej współpracy, finansów brakuje. Nie można wszystkiego zwalac na nauczycieli, bo oni tkwią w trybach machiny edukacji i nie na wszystko mają wpływ.
                • pani.jezowa Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 01:26
                  Nie stworzyłam teorii spisku.
                  Nie jestem nauczycielką i nigdy nie byłam.
                  Opisałam jaki problem (jeden z wielu) ma polska szkoła.
                  I ten problem istnieje.
                  Nie zaprzeczysz, że większość polskich dzieci w klasach I-III siedzi w ławkach przez większość zajęć z nauczycielem.
                  A fakt, że istnieją również bardzo dobre nauczycielki wcale problemu nie umniejsza.
                  Bo tych nauczycielek jest mniejszość.
                  Skoro piszesz o "prowadzeniu lekcji" w klasach początkowych to znaczy, że pojęcia nie masz jak ta nauka sześciolatków powinna wyglądać.

                  Dyskusja na poziomie jaki proponujesz mnie nie interesuje.
                  Nie umiesz odpowiadać na temat, trzymać się tematu postu, dyskutować z argumentami.
                  • kill.emall Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 11:17
                    "Skoro piszesz o "prowadzeniu lekcji" w klasach początkowych to znaczy, że pojęcia nie masz jak ta nauka sześciolatków powinna wyglądać."

                    Bo Ty tak napisałaś, a przecież jesteś Wyrocznią Nieomylną big_grin
                    Prowadzenie lekcji - normalny zwrot, ale widzę, że niektórzy lubią szukać dziury w całym...
                    Mnie również nie interesuje dyskusja z Tobą - jesteś uprzedzona do nauczycieli, przeinaczasz fakty, kierujesz się stereotypami i niestety BRAKIEM WIEDZY, oraz nie umiesz udowadniać swoich racji, a w dodatku siejesz ferment, plując urojonymi oskarżeniami. Żegnam.
                • pani.jezowa Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 01:27
                  I na marginesie: moja uwaga, że może jesteś panią w szkole była wyraźną odpowiedzią na napisanie przez Ciebie, że jestem kuratorem.
                  Jak Kuba Bogu...
      • makurokurosek Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 01:35
        > Nie wygląda, bo nauczyciele nie zostali tego nauczeni.
        > Części się nie chce.
        > Większość nie umie.

        Ja bym powiedziała, że im się nie chce. Każda z nas jest matką, ale czy ktokolwiek nas uczył jak sie z dzieckiem bawić, jak go nagradzać, jak rozmawiać, jak uczyć , jak przytulać. Nie, każda z nas robi to po swojemu, jednym się chce innym nie, jedne przytulą inne swoją oziębłość tłumaczą traumami z dzieciństwa, a prawda jest taka że empatia i ekspresja jest w nas.
        • pani.jezowa Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 01:39
          Tylko, że matka nie musi iść na kursy teoretyczne, może kierować się intuicją, wiedzą ogólną, swoim doświadczeniem.
          Nauczyciel musi mieć wiedzę o rozwoju dziecka, o metodologii nauczania.
          Musi mu się chcieć.'
          Inaczej niszczy dziecko.
          • makurokurosek Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 11:05
            > Nauczyciel musi mieć wiedzę o rozwoju dziecka, o metodologii nauczania.
            > Musi mu się chcieć.'
            > Inaczej niszczy dziecko.

            Ale tą teoretyczną wiedzę to chyba zdobył na pięcioletnich studiach prawda.
      • lena.ellena Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 10:41
        Naprawde w znanych Ci szkołach dzieci tego nie robią? To sa dość standardowe metody pracy, ktore pamietam nawet ze swojego dzieciństwa (tak liczyliśmy kasztany, przynosilismy do szkoły patyczki i liczydla, a zielniki, były stałym punktem programu, na każdym poziomie edukacji).
        Nie mówiąc juz o tym, ze z takimi umiejętnościami, związanie symbolu liczby z konkretami dzieci powinny juz wychodzic z przedszkola.

        I wcale nie dziwie sie nauczycielkom, ze nie maja ochoty taplać sie w błocie i tańczyć w spódniczkach z trawy. To dziecko moze sobie robić z rówieśnikami, czy rodzicami (lub w "harcerstwie" z druhenkami, jesli jeszcze gdzies sie uchowało).
        Fajna i ciekawa nauka, nawet nauka przez zabawe, wcale nie oznacza blaznowania czy wchodzenia nauczyciela w role dziecka (jesli masz wątpliwości poczytaj blogi rodzicow ED)
        • kill.emall Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 11:22
          Ciiiicho, zaraz Ci jeżowa napisze, że skoro używasz zwrotu "metody pracy" to nie masz pojęcia jak powinna wyglądać nauka sześciolatków. Jeżowa ma, czekamy, aż zostanie ministrą edukacji i wprowadzi swoje pomysły w życie smile ja tam trzymam kciuki big_grin
    • makurokurosek Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 00:31
      Młoda w obecnej chwili jest w klasie czwartej poszła jako sześciolatka. Co do nauczycieli, nasz system edukacji jest taki jaki jest tak więc zarówno w szkołach jak i w przedszkolach pracuje bardzo dużo osób które trafiły tam z przypadku, nie mają ku temu powołania, tudzież mają zbyt wygórowane wymagania wobec dzieci.
      Nie ma co ukrywać, że dzięki reformie trochę kasy trafiło do szkół, dzięki czemu zostały przynajmniej odświeżone, czego niestety nie da się powiedzieć o przedszkolach, gdzie nawet na odmalowanie sal nie ma kasy nie mówiąc już o zakupie nowych zabawek, a toalety zazwyczaj nie były odnawiane od czasu oddania przedszkoli do użytku.

      Co do nauczycieli, patrząc na córkę wydaje mi się, że sześciolatki nie potrzebują już nauczycielki kwoki, one już bardzie żyją w swoim gronie, swoimi zabawami.

      • pani.jezowa Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 00:35
        Kwoki nie, masz rację. One potrzebują wodza smile
    • naomi19 Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 05:58
      w wieku 6-7 lat istotne sa cechy osobnicze, inteligencja, dojrzalosc, wychowanie, ktora moze byc gorsza u 8-latka niz u 6-latka
      co do nauczycieli- corka ma wspaniala pania, w przeciwienstwie do heter w przedszkolu, zmiana na plus plus mniej godzin w placowkach, ilez tych lekcji maja pierwszaczki- wniosek- same plusy!
    • zuleyka.z.talgaru Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 09:13
      <wyciąga popcorn>.

      Uwielbiam te jatki. I to przekonanie, że akurat moje dziecko jest 8 cudem świata big_grin
      • kill.emall Re: 6-olatek w szkole a nauczyciele 17.03.15, 11:20
        A ja uwielbiam czytać ściemę waloną autorytarnym tonem - zawsze mnie zadziwiał ogrom ludzkiego tupetu big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka