Jestem z frakcji która popiera, by edukacja była jak najwcześniej, ale nasze polskie szkoły są daleko za murzynami, jeśli chodzi o właściwe zaplecze dla tych milusińskich.
I pytanie do tych co tak ochoczo i jak najszybciej wypychają te swoje dzieci do szkół - nie obawiacie się, ze ci nauczyciele nie dadzą rady? Całe zycie uczyli 7 latki a tu nagle przedszkole. A ci co mają wykształcenie "wczesnoszkolne" tylko, powinni chyba zrobić podyplomówkę z "wczesnoszkolnej"

Nie sądzicie ?