flo-bo
17.03.15, 10:57
Jeszcze raz Beksińscy, dlatego że nie mogę się pozbyć smutku po tym ogromie samotności. Pomijając wszystkie jazdy Tomka, jego i ojca chorobę psychiczną (jaką?), to ta pustka w jego życiu, potrzeba miłości, były przytłaczające. I po tym co przeczytałam, zobaczylam, nie uważam, że najgorzej w tej rodzinie żyło się jego matce, sądzę, że to on był najbardziej samotny, pozbawiony miłości. Jego rodzice mieli siebie nawzajem, byli sobie całkowicie oddani,on był dodatkiem,trochę jak męczący psiak. Z tego co mówił brakowało mu przez całe życie bezinteresownej, bezgranicznej miłości, z pełnią akceptacji. I uprzedzając ewentualne komentarze: myślę, ze rodzice mimo,że znosili jego zachowanie, to nie akceptowali go, nie próbowali mu tak naprawdę pomóc, może ze strachu przed rozmiarem choroby-takie wyparcie:on juz taki jest. A może bali się,że badanie syna,jego terapia pociągnie za sobą sprawę ojca i jego zdrowia psychicznego, a to nie byłoby dobre dla mistrza... Myslicie, że miłość mogła Tomka uratować?