ofelia1982
31.03.15, 14:06
Długo mnie nosiło, żeby założyć ten wątek. Nie rozumiem, serio nie rozumiem tego hejtu na medycynę estetyczną. Celem botoksu jak i np. maseczki ogórkowej jest to samo - POPRAWA URODY. Co różni te zabiegi? Cena i dostępność (botoks tylko u lekarza). Czy w takim razie osoby robiące maseczkę ogórkową mają "kurze móżdżki", tak jak padało w sąsiednim wątku o Sablewskiej? Przecież impulsem do zrobienia botoksu i jakiegoś innego zabiegu u kosmetyczki jest to samo. No więc nie rozumiem - o zazdrość chodzi? Bo na botoks czy kwas hialuronowy nie każdego stać?
Dla mnie to taka hipokryzja - botoks i KH są bleee, a inne zabiegi upiększające (chociażby peeling domowy) już ok. Czy jeśli robię sobie peeling kawowy w domu z fusów to znaczy, że jestem inteligentna i oczytana, a jeśli robię botoks to jestem blond idiotką?
Chociaż tak sobie myślę - może niektórzy potrzebują takiego wyraźnego podziału świata na czarny i biały...