Dodaj do ulubionych

Kogo łatwiej kochać

14.04.15, 23:06
Nick mam nowy, ale forumką jestem od wielu, wielu lat. Wstydzę się, nie was, tylko ewentualnie męża, który przypadkiem mógłby tu trafić...
Sprawa wygląda tak, że małżeństwem jesteśmy niecałe 3 lata, mamy 2 letnie dziecko, mąż ma 5 letnią córkę z poprzedniego małżeństwa. Poznaliśmy się z 10 lat temu, to było szalone uczucie, ale z różnych względów postanowiłam pożegnać moją wielką miłość. On poznał dziewczynę, która zaraz zaszła w ciąże, wzięli szybki ślub i szybki rozwód. Odnalazł mnie już jako dojrzalszy mężczyzna, który nauczył się odpowiedzialności i dorosłości, przynajmniej w porównaniu do tego co było kiedyś. Wzięliśmy ślub, zaszłam w ciążę, więc nie nacieszyliśmy, się miodowym byciem tylko we dwoje. Choć początki jak to początki zakochania, motyle w brzuchu i ja królowa w ciąży.
A teraz tak tak-córkę kocha do szaleństwa, naszego wspólnego synka też. Tylko dla mnie jest go najmniej. Córeczka mieszka na drugim końcu Polski, jeździ do niej co 2 tygodnie na weekendy, wtedy ja jestem sama z synkiem od piątku do poniedziałku. Kiedy mieszkaliśmy w jednym mieście nasze kontakty były łatwiejsze. Teraz dziecko mnie denerwuje w środku, choć nie mam obiektywnych powodów, bo to miła dziewczynka. To idiotyczne, bo poza biologią- w końcu mamy swoje dziecko, czuję się zwyczajnie zazdrosna. Zwykło się mówić, że to kobiety zaniedbują mężczyzn kosztem dzieci. U nas jest na odwrót. Coraz mniej mnie, synek liczy się bardzo, choć od niego mąż paradoksalnie wymaga więcej niż od 5letniej dziewczynki! Sytuacja finansowa zmusiła nas do przeprowadzki do innego miasta, utrzymuje nas głównie mąż, ja na wychowawczym dorabiam jako freelancer. Poza tym dbam o domowy budżet i tu ostatnio była scysja, bo raczyłam westchnąć, że częste jedzenie na mieście męża z córką (bo zaraz pociąg i nie zdążą zjeść w domu etc), nie wpływa dobrze na nasze finanse. Co się nasłuchałam...I tak mi strasznie przykro, zwłaszcza, że teściowa i wszyscy w okół powtarzają, jak on niesamowicie kocha dzieci. Tak, to wspaniałe, ale mam wrażenie, że łatwiej kochać dzieci niż dorosłych. Czy tak?
Obserwuj wątek
    • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 14.04.15, 23:16
      I tak mi strasznie
      > przykro, zwłaszcza, że teściowa i wszyscy w okół powtarzają,

      wokoło,
      pardon za wszystkie błędy
    • klamkas Re: Kogo łatwiej kochać 14.04.15, 23:19
      A tobie kogo łatwiej kochać i wybaczać, być wyrozumiałą, cierpliwą, usprawiedliwiać i rozumieć - syna, czy męża?

      Z dziećmi jest jedno poważne ułatwienie - nie trzeba z nimi rozmawiać tak jak z dorosłymi.
      • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 14.04.15, 23:30
        A tobie kogo łatwiej kochać i wybaczać, być wyrozumiałą, cierpliwą, usprawiedliwiać i rozumieć - syna, czy męża?

        Synek, ma 2 lata, więc na razie trudno mówić o wybaczaniu (choć ostatnio stłukł moją drogocenna filiżankę). Kocham synka do szaleństwa, ale pamiętam, że on odejdzie w świat, więc dbam o siebie,staram się być atrakcyjna intelektualnie i fizycznie itd. dla siebie i dla męża. Nie dostałam przysłowiowego pieluchowego zapalenia mózgu itp. Stram się zajmowac tak dzieckiem, żeby mąż nie czuł się zaniedbany.
        • aneta-skarpeta Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 00:55
          masz racje, ale tez jako osoba dorosla spojrz na to na zimno

          maz ma corke daleko i widuje ja tylko co drugi weekend- czy wlasciwym byloby odpuszczac niekore wizyty aby mial czas dla ciebie?

          czego oczekujesz? jak on wg. ciebie powinien to pogodzic?

          a moze rozwiazaniem jest zebyscie np wszyscy razem spotykali sie w te weekendy?
        • asia_i_p Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:05
          A nie przeanalizowujesz nadmiernie tej sytuacji? Bo to zdanie o dbaniu o siebie zabrzmiało jak żywcem wyjęte z jakiegoś poradnika.
          Może zamiast dbać o siebie i oczekiwać, że mąż sam z siebie padnie z wrażenia i skupi się na tobie, powiedz mu, że potrzebujesz trochę czasu we dwoje?

          Bo mam wrażenie, że wam się mogły trochę oczekiwania rozjechać. Ty chcesz dokończenia tamtego romansu, swojej wielkiej miłości, a on chce rodzinnej sielanki. Możecie mieć i to i to, tylko się musicie dogadać.
          • kk345 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 14:18
            > powiedz mu, że potrzebujesz trochę czasu we dwoje?
            I niech przestanie jeździć do córki?
            • asia_i_p Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 21:03
              Nie, niech w weekend, kiedy nie jedzie do córki, znajdą opiekę do dziecka i wyskoczą gdzieś razem. Rozumiem, że z finansami cienko, ale raz na jakiś czas chyba się da szarpnąć.
    • miss_fahrenheit Re: Kogo łatwiej kochać 14.04.15, 23:21
      Wierzę, że możesz mieć takie odczucia (że dla Ciebie ma mniej czasu), ale skąd się one biorą? Bo z Twoich słów nic takiego nie wynika. To, co napisałaś, brzmi tak - mąż spędza z Tobą i waszym synem większość czasu, a raz na 2 tygodnie - z córką z poprzedniego związku. Prawdę mówiąc, jeśli widziałabym problem, to raczej z tym, że tak mało czasu poświęca swojej córce. Chyba, że jest coś, czego nie napisałaś. Tyle, jeśli chodzi o fakty. Subiektywne odczucia - w pełni rozumiem.
      • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 14.04.15, 23:35
        To, co napisałaś, brzmi tak - mąż spędza z Tobą i waszym synem większość czasu, a raz na 2 tygodnie - z córką z poprzedniego związku

        Mąż pracuje non stop, także w domu. Nie mamy tu rodziny, więc nie chodzimy na randki, czasem się uda położyć małego spać i wypić jakieś wino, obejrzeć film. Za to kiedy jest z córką, nagle nawet nie musi odbierać mejli, chodzi z nią do galerii handlowej - świątyni konsumpcji i nic mu nie przeszkadza, kiedy ze mną nawet nie próbuje otrzeć się o drzwi,bo dostaje alergii, jak sam mówi. Po prostu jest chyba takim typowym weekendowym tatą sad
        • aneta-skarpeta Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 00:59
          a mniedzy wami wszystko ok? bo moze nalozylo sie to ze on chce corce wynagrodzic soja nieobecnosc, a jednoczesnie czuje sie przytloczony twoimi oczekiwaniami?nawet jesli slusznymi to dobijajacymi go- bo chcialby pogodzic wszystko, ale nie umie?
    • rasowa_sowa Re: Kogo łatwiej kochać 14.04.15, 23:28
      Myślę że scysja nie była o to, że westchnęłaś o wydatkach, tylko o to, że dałaś upust temu, że jego córka cie denerwuje. Wydaje mi się że nie da się takich uczuć ukryć.

      Ale wierzę że taki układ nie jest łatwy. On musi uważać na to żeby traktować dzieci sprawiedliwie, a ty musisz zaakceptować że ma córkę która jest dla niego tak samo ważna jak wasz wspolny syn. Szanowałabyś człowieka, który zapomniałby o swoim dziecku bo ma nową rodzinę?
      • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 14.04.15, 23:40
        Szanowałabyś człowieka, który zapomniałby o swoim dziecku bo ma nową rodzinę?

        W życiu! Wiem, że ten trudny rozwód i walka o dziecko uczyniły z niego mężczyznę, a nie chłopca jakim go pamiętałam i odrzuciłam. Ale moja miłość do dziecka, nie konkuruje z miłością do niego! To są inne uczucia,równoważne, ale ani lepsze, ani gorsze. A niestety czuję jak jestem dla niego coraz mniej ważna. Kwestia sprawiedliwości wobec dzieci to jedno, ale on często zapomina, że ma też żonę.
        • aneta-skarpeta Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 01:02
          ale spojrz na to tak
          ty masz do opieki syna, co jakis czas zlecenia i meza

          maz ma prace na full, bo musi zarobic na wszystko, syna, corke w innym miescie i ciebie

          a jego doba nie jest dluzsza i byc moze duzo trudniej mu wyszarpac z tego czas tylko dla was
          • black_magic_women Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 01:29
            Odpowiem po kolei- z tymi wspólnymi weekendami było łatwiej, gdy mieszkaliśmy w jednym mieście. Za to finansowo trudno. Teraz taki wspólny weekend byłby dla nas kosztowną i nieco skomplikowana wyprawa, więc mąż jeździ sam, a co jakiś czas przywozi/odwozi córkę do nas( czyli 4 razy przejeżdża pól Polski w weekend). Ok, rozumiem, że doba nie jest z gumy,do tych weekendów się przyzwyczaiłam i jakoś je sobie organizuję, ale tak na co dzień brak mi uwagi męża. Ok, kochamy się przynajmniej raz w tygodniu/ chyba, że jest zmęczony albo obrażony. A obraża się na mnie za wszystko, za drobiazgi i sprawy które sami robi.Przykro mi, bo jesteśmy mimo wszystko świeżym małżeństwem, a nie dość, że nie ma dla mnie uwagi, nawet nie czasu, to jeszcze zaczyna panować pajdokracja. Aha, nie napisał ważnej rzeczy, on wychowywał się w niepełnej rodzinie i jest przyzwyczajony do bycia rozpieszczonym jedynakiem,aja jednak czasem czegoś wymagam.
            • meamore80 :( 15.04.15, 01:32
              I z nerwów się nie wylogowałam, bo pracuję na drugim koncie i teraz to dopiero M się może obrazić ...
              • anorektycznazdzira Re: :( 15.04.15, 06:54
                Może będzie na tyle ogarnięty, że doceni wcale nie leżącą na ulicy wiedzę, co czuje jego najbliższa kobieta?
                Sporo mógłby zrozumieć i dużo dobrego zrobić, gdyby tę wiedzę otrzymał i przyswoił, niekoniecznie z forum.
              • stacie_o Re: :( 15.04.15, 10:13
                Zgłoś post do usunięcia. Moderacja ma ludzkie podejście.
                • meamore80 Re: :( 15.04.15, 11:46
                  Zgłosiłam od razu...
            • miss_fahrenheit Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 02:10
              Widzisz, teraz to brzmi zupełnie inaczej. Wygląda na to, że problem nie leży w córce Twojego męża, tylko w samym mężu, a ściślej - w tym, że nie ma na nic czasu i prawdopodobnie jest zmęczony (co zrozumiałe) i wszystkie jego bolączki skrupiają się na Tobie (co jest niezrozumiałe i nieuczciwe wobec Ciebie). Nie myśl źle o jego córce, jest niczemu niewinna. Nie ma żadnej możliwości, żeby znaleźć czas wyłącznie dla Was? Poza tym myślę, że on wyczuwa Twoją niechęć do córki. Może powinnaś dać mu do zrozumienia, albo wyjaśnić wprost, że tak naprawdę chodzi Ci nie o jego dziecko (chyba, że jest inaczej...), tylko o jego uwagę?
              Dlaczego Twój mąż mógłby się obrazić za to, co piszesz? Masz prawo czuć się zraniona w takiej sytuacji i moim zdaniem, to co piszesz, jest dowodem na to, że zależy Ci na tym związku. Za to miałby się obrazić? Albo problem jest głębszy, niż wygląda, albo trochę demonizujesz męża.
              • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 02:29
                Tu nakładają się dwie sprawy. Jedna, to odkąd zostałam matka, czyli 2 lata, czuję zew natury i moja krew, moje dziecko jest dla mnie najwalniejsze. Jeszcze gdy mieszkaliśmy w jednym mieście, byłam w "kursie" z małą, to było łatwiej. Odkąd się przenieśliśmy...polubiłam to nasze życie, że mam męża dla nas i ja tez robię co chcę, a nie spędzam czas tak jak zaplanował maż (kiedy by łam jeszcze w ciąży musiałam obowiązkowo spędzać z nimi czas, nie mogłam zostać w domu i np. pospać.Jak spacer to razem!). I Jeszce coraz bardziej widzę w małej twarz jej matki, choć na szczęście znam ją tylko ze zdjęć wink
                Druga sprawa to nasze małżeństwo.Czuję się zaniedbywana jako żona,to raz.Dwa- finanse. Mąż ciągle gada o oszczędzaniu, a kiedy jest z małą, to kawiarnie, sklepy, jedzenie na mieście. A mnie nie wolno nawet westchnąć, że oszczędzanie, bo sam przed chwilą nawet to mówił. Wczoraj skończyło się to mega awanturą. Bo jemu nie można nawet nic zasugerować,żeby się od razu nie obraził.
                • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 02:32
                  Aha, te sprawy "macochowe"to sąn a jakimś głębokim poziomie, takiego ukrytego wstydu.Mówię to dopiero wam i mojej mamie. Normalnie lubię te mała, a ona mnie, kiedy mieszkaliśmy w jednym mieście, często wola np. siedzieć na kolanach u mnie niż u taty itp. Ale może macie racje, często takie nawet b. podskórne rzeczy się jednak wyczuwa sad
                • miss_fahrenheit Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 02:56
                  meamore80 napisała:

                  > Druga sprawa to nasze małżeństwo.Czuję się zaniedbywana jako żona,to raz.Dwa- f
                  > inanse. Mąż ciągle gada o oszczędzaniu, a kiedy jest z małą, to kawiarnie, skle
                  > py, jedzenie na mieście. A mnie nie wolno nawet westchnąć, że oszczędzanie, bo
                  > sam przed chwilą nawet to mówił. Wczoraj skończyło się to mega awanturą.

                  Wydaje mi się, że mimo oszczędzania nie powinnaś ingerować w jego wydatki na córkę - w taki sposób próbuje jej zrekompensować brak swojej obecności. W ogóle sądzę, że trzeba odwrócić problem - nie krytykować relacji z córką, ani wydatków na nią, tylko zadbać o swoje relacje z mężem i skłonić go do większego zaangażowania. Wyjaśniłabym mężowi, że rozumiem wagę relacji z jego córką, rozumiem, i ma moje pełne wsparcie w swoich działaniach, by jej nie stracić. A także - że chętnie wesprę go w jego działaniach, by nie stracił żony. Zrozumiałby sugestię? wink

                  > Bo jemu nie można nawet nic zasugerować,żeby się od razu nie obraził.

                  I to właśnie tu doszukiwałabym się problemu.
                  • aneta-skarpeta Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 05:42
                    No ja też widzę problem w mężu. Ty dno będzie do niego dotrzeć skoro tak się zachowuje i jest tak jawnie niesprawiedliwy w zachowaniu
        • 18lipcowa3 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:39
          twoje posty są tak infantylne i egzaltowane ze niedobrze się robi. Dziwię się z twój mąż wytrzymuje z tobą i twoimi wydumanymi oczekiwaniami. Na jego miejscu uciekalabym nie tylko w 2 weekendy a we wszystkie
          • wioskowy_glupek Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 12:32
            Bo jesteś durna jak but. Nic dziwnego
            • marychna31 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 20:19
              > Bo jesteś durna jak but. Nic dziwnego
              trudno się nie zgodzić. Wymyśliłam dla niej nową pacynkę- tampon_z_gdanska. Z Gdańska to oczywiste a tampon bo utkwiła na tym forum jak rzeczony w pochwie autorki WĄTKU.
    • froshka66 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 00:39
      Nie mamy tu rodziny, więc nie chodzimy na randki, czasem się uda położyć małego spać i wypić jakieś wino, obejrzeć film. Za to kiedy jest z córką, nagle nawet nie musi odbierać mejli, chodzi z nią do galerii handlowej - świątyni konsumpcji i nic mu nie przeszkadza, kiedy ze mną nawet nie próbuje otrzeć się o drzwi,bo dostaje alergii, jak sam mówi.

      Dla mnie to jest kluczowe. I to samo grzecznie mu powiedz.
      Raz na miesiąc ma z tobą iść do galerii handlowej, pochodzić, zabrać do restauracji.
      Dziecko wasze wspólne pod opieka niani na 4 godziny.
      Jak powie, ze nie ma na to czasu i funduszy – to wtedy należy jasno powiedzieć:
      Sorry masz dwie rodziny i musisz dzielić swój czas na 2 rodziny. Tak zorganizuj swój czas , żebyś go miał dla wszystkich, jesteś nie tylko ojcem ale również mężem.
      Nie byłoby moim zdaniem dobre podporządkowanie spotkań z córka – pod twoje widzimisię, ale tez nie jest tylko ojcem tez mężem. I gdzie są JEGO potrzeby mężczyzny, żeby pobyć ze swoja zoną?
      Natomiast jeżeli sam tego nie widzi, co jest moim zdaniem możliwe, to problem jest dużo głębszy.
      • lady-z-gaga Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 08:31
        Z córką chodzi do galerii i innych "świątyni konsumpcji", bo jest w innym mieście, gdzie nie ma swojego domu. To co ma z nią robić, po ulicy łazić przez cały weekend?
        Poza tym córka to małe dziecko, więc jej życzenia odnośnie spędzania czasu mogą być niezbyt mądre, albo egoistyczne, ale od dorsłej kobiety i najbliższej sobie osoby mąż oczekuje czego innego. Niestety, klasyczne "widziały gały, co brały", facet z dzieckiem to nie jest facet wolny. I ten jego brak wolności odbija się na nowej rodzinie ZAWSZE. Nie ma co oczekiwac, że on nagle jak jakiś terminator obskoczy weekend z corką, podróż wielogodzinną i jeszcze wieczorem pomyśli, jakby tu nowej żonie zrekompensowac nieobecność. A rano świeżutki pobiegnie do pracy. Nanga dobrze napisała, ten facet jest niewolnikiem.
        Oczekiwanie, że będzie po galeriach latał, chociaż nie lubi - bo skoro z córką może, to i z żoną powinien.... to jakiś absurd.
        • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 11:55

          lady-z-gaga 15.04.15, 08:31
          Z córką chodzi do galerii i innych "świątyni konsumpcji", bo jest w innym mieście, gdzie nie ma swojego domu.

          Akurat na ten temat nie pisałam. Napiszę teraz- tak, mamy swoje lokum w tamtym mieście.

          T
          . Nie ma co oczekiwac, że on nagle jak jakiś terminator obskoczy weekend z corką, podróż wielogodzinną i jeszcze wieczorem pomyśli, jakby tu nowej żonie zrekompensowac nieobecność. A rano świeżutki pobiegnie do pracy.

          Skąd takie wnioski? Nic takiego nie pisalam. Godzin w miesiącu jest trochę więcej niż te po powrocie z wyjazdu.

          Oczekiwanie, że będzie po galeriach latał, chociaż nie lubi - bo skoro z córką może, to i z żoną powinien.... to jakiś absurd.

          Nie oczekuję, że będzie ze mną latał po galeriach handlowych, bo i ja sama po nich nie latam. Ale kiedy idziemy na zakupy, naprawdę rzadziej niż raz w miesiącu, choćby kupić ubranie dla dziecka, to mógłby powstrzymać męczeńskie komentarze.
    • anorektycznazdzira Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 06:47
      >łatwiej kochać dzieci niż dorosłych. Czy tak?
      Tak.
      Mój mąż ciągle powtarza, że dzieciom pozwalam i pochwalam to, za co jemu robię jazdę. Zapewne ma racjętongue_out Trudno, żebym do 5-latka czy nastolatki przykładała tę samą miarkę i oczekiwania co do mocno już dorosłego mężczyzny, odpowiedzialnego za moją rodzinę. Tak samo jest u Was: dorosła kobieta wchodząca w dojrzały, podobno, związek mogłaby i powinna zrozumieć nieco więcej, niż 5-latka, która w rozwodzie straciła normalny kontakt z ojcem.
      Ja się nie dziwię.
      Winna jest przede wszystkim biologia, która robi w mózgu to, że coś Ci się podoba albo nie podoba. U niego też pewnie coś tam robi. Rozmawiajcie. Albo się z tym uporacie w rozmowach oraz wysiłkiem woli (głównie Twojej), albo będzie większy kłopot, szkoda rozwalać nowej rodziny z powodu dwóch w miesiącu wyjazdów męża do rodzonej córki, nie?
    • nangaparbat3 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 07:36
      W oczywisty sposob łatwiej kochać małe dziecko.
      Myslę jednak, że nie w tym problem. Jeśli, jak piszesz, Twoj mąż pracuje bez przerwy, wyjazdy do corki i czas z nią to jedyne chwile, kiedy czuje się wolny. Jedyne, kiedy odpoczywa, bo moze robić to co ON chce, a nie co musi, bo praca, czy co żona.
      Wyjście z zona i małym dzieckiem nie jest wypoczynkiem - jest koszmarem. Moze lepiej poplywalibyście kajakiem, wybrali sie do lasu, a może on powinien mieć czasem chwilę dla siebie, kiedy nie pracuje, ale też nie robi niczego z Wami? Przecież on zyje jak niewolnik.
      • rosapulchra-0 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 07:48
        Zgadzam się z Nangą.
      • rasowa_sowa Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 07:53
        > Wyjście z zona i małym dzieckiem nie jest wypoczynkiem - jest koszmarem.

        Jak się sprowadziło na świat to nie ma wyjścia - trzeba się zajmować.
        Matka pewnie też wolałaby zalec w jakimś SPA zamiast ganiać za dwulatkiem w te samotne weekendy, ale jakoś w jej wypadku nikt tego nie określa jako koszmar.
      • aneta-skarpeta Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 07:55
        bez przesady tez z tym, że wyjscie z malym dzieckiem i zoną jest koszmarem

        wcale nie musi tak być

        co do tego, że żyje jak niewolnik to się zgadzam- oczywiscie mozna się tylko domyslać, ale może byc tak, że pan po prostu ma wszystkiego dosyc, jest zmeczony, ciagle czuje oczekiwania ze strony dzieci, zony, pracy i dlatego reaguje tak a nie inaczej- a wiadomo najlatwiej rozladowac sie na zonie
        • nangaparbat3 ERRATA 15.04.15, 09:12
          miało wyjść, że wyjście DO GALERII z żoną i dzieckiem jest koszmarem - nie każde wyjście, oczywiście
          • alinawk Re: ERRATA 15.04.15, 10:07
            A tu to się zgodzę w stu procentach . Często się widzi takie obrazki: marudzący, znudzony maluch ze zdenerwowanym tatą a mamusia cierpliwie przymierza dwudziestą bluzkę.
            • triss_merigold6 Re: ERRATA 15.04.15, 10:12
              IMO do sklepów w ogóle nie warto zabierać mężczyzn. Nie nadają się i jęczą.
              Dobrym rozwiązaniem jest odesłanie mężczyzny z dzieckiem do jakiegoś kącika zabaw - dziecko się bawi, pan zajmuje smartfonem albo drzemką, potem idą na lody i nie stoją nad matką.
              • martishia7 Re: ERRATA 15.04.15, 10:24
                Zgadzam się w 200%, chociaż jeszcze nie mam przychówku. Facet na zakupach jest potrzebny jak rybie ręcznik. Przećwiczyłam kilka razy. Niby wiadomo, że idziemy po coś dla mnie, ale w trzecim sklepie zaznam wyczuwać wibrującą nerwowość i niewypowiedziane "daleko jeszcze?". Unikam. Zakupy na spokojnie i w samotności. Ewentualnie można odesłać po załatwienie jakichś sprawunków praktycznych, które ogarnie i będzie miał poczucie dumy z dobrze spełnionego obowiązku.
                • triss_merigold6 Re: ERRATA 15.04.15, 10:30
                  Mnie tekst I jak, wybrałaś coś? robił biało przed oczami. A już zestaw facet + dziecko na zakupach to porażka.
                  Zakupy praktyczne tak, tez można.
                  • aneta-skarpeta Re: ERRATA 15.04.15, 10:38
                    ja oczywiscie lubie zakupy solo, ale wspolne zakupy z mężem nie są dla mnie męczarnią- chyba, że mamy kupić coś jemu- to wtedy jadę na nerwosoluwink
                    • lady-z-gaga Re: ERRATA 15.04.15, 12:18
                      ja jak mam czas, idę najpierw sama na rekonesans, a potem na wspolnych zakupach wiodę męża do konkretnej półki albo wieszaka, gdzie coś dla niego upatrzyłam
                      jesli tego nie zrobię, on niechybnie zatrzyma się przy czymś, co wisi najbliżej wejścia i będzie chciał to kupić.... byleby tylko uniknąć zwiedzania całego sklepu
                      • meamore80 Re: ERRATA 15.04.15, 12:34
                        90 proc zakupow robię sama. Czasem on się upiera, że chce jechac, to ok, jedziemy. Wtedy nagle mu się odechciewa wink
                  • martishia7 Re: ERRATA 15.04.15, 11:39
                    Mnie Bierzesz A czy B? - próba stosowania technik manipulacji dla dzieci 2-5 lat.
                    • triss_merigold6 Re: ERRATA 15.04.15, 11:40
                      Przepraszam, łzy mi poleciały ze śmiechu.
                      • martishia7 Re: ERRATA 15.04.15, 11:58
                        Ależ wybaczam, wybaczam- muszę wyglądać zabawnie jak mi w takich chwilach dym leci uszami. Ja rozumiem, że mam ponad 20 cm mniej od chłopa, tym niemniej to jeszcze nie powód, żeby mnie jak krnąbrnego przedszkolaka.
              • aandzia43 Re: ERRATA 15.04.15, 10:58
                Święte slowa, chłop na "zwiedzaniu" galerii handlowej (niespieszne oglądanie i przymierzanie) to jakaś kosmiczna pomyłka. Piąte koło u wozu. Wku...wione piąte koło u wozu wink
                • triss_merigold6 Re: ERRATA 15.04.15, 11:10
                  Ano. Przed świętami w końcu udało mi się ustalić korzystne warunki robienia zakupów (moich) - dzieci zostały rozprowadzone po dziadkach, chłop został sobie z tabletem w samochodzie (bo nawet nie chciało mu się wyjść), a ja w outlecie w Piasecznie przymierzyłam trzysta par butów.wink
                  • martishia7 Re: ERRATA 15.04.15, 11:26
                    Płyniemy w stronę absurdalnego offtopu, ale niech będzie. Fashion House- warto? Oceany odległości mam do pokonania, więc jeszcze nigdy się nie wybrałam, ale jeżeli jest godnie, o gotowa jestem rozważyć. Bo Factory na Annopolu nie zachwyca, to na Ursusie lepiej.
                    • triss_merigold6 Re: ERRATA 15.04.15, 11:39
                      Zależy czego szukasz. Obuwie sportowe wszelkiego typu - warto, jeśli chcesz albo musisz przymierzać, bo jeśli nie musisz, to Sizeer ma podobne ceny tylko stacjonarnie mniejszy wybór. Inne buty - ok, aczkolwiek nie powiem żeby np. w ecco czy ryłce, czy w gino rossi był jakiś szał i super okazje. Gabor - ok.
                      Jeansy - tak, warto. Obuwie męskie - warto.
                      Sportowe, bielizna - warto IMO, jest wybór.
                      Nigdy nie mam czasu, żeby szukać czegoś innego.

                      Na Factory na Annopolu nacięłam się raz, koło Piaseczna nawet nie stało, tak samo Ursus.
            • meamore80 Re: ERRATA 15.04.15, 12:41
              alinawk 15.04.15, 10:07
              A tu to się zgodzę w stu procentach . Często się widzi takie obrazki: marudzący, znudzony maluch ze zdenerwowanym tatą a mamusia cierpliwie przymierza dwudziestą bluzkę.

              A w życiu!
              Nigdy z nikim nie chodzę oglądać ciuchy, czy kosmetyki, chyba, ze to ja mam doradzać, np mamie. Z reszta większość rzeczy kupujemy via net. Zawsze się zastanawiam po co ludzie parami włóczą się miedzy wieszakami, niektórzy faceci to chyba po to, żeby patrzeć na inne panie smile
        • asia_i_p Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:09
          Nie jest koszmarem, jeżeli nastawisz się na wyjście rodzinne - wtedy jest uroczo. Jest koszmarem, jeżeli nastawisz się na romantyczną randkę.

          Ja mam wrażenie, że facet nie tyle mniej kocha żonę ze względu na dzieci, ile jest realistą. Ponieważ okoliczności zewnętrzne nie pozwalają na romantyczne uniesienia, więc się nastawił na cieszenie się rodziną. A dziewczyna chce powtórki wielkiej miłości i chce przeżywać miesiąc miodowy i dlatego się frustruje. Bo jej się wydaje, że to nie wróci. A to wróci, ale jak dziecko będzie trochę starsze.
          • aneta-skarpeta Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:14
            "A dziewczyna chce powtórki
            > wielkiej miłości i chce przeżywać miesiąc miodowy i dlatego się frustruje. Bo
            > jej się wydaje, że to nie wróci. A to wróci, ale jak dziecko będzie trochę star
            > sze."

            mnie zastanawia jedno- stawianie warunków typu- musisz ze mną wychodzic przynajmniej raz w miesiacu na randkę

            jak takie wymuszone randki wyglądają? chyba są dość rozczarowujące- po 1 wyproszone i wyżądane, po drugie bez specjalnej chęci drugiej strony- troche na siłę, bo żona jest na granicy
            • asia_i_p Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:19
              Czy ja wiem - czasem miałoby się ochotę, tylko tyłka się ruszyć nie chce i wtedy takie wymuszenie może mieć nawet pozytywne skutki. Mieliśmy taki okres, kiedy okoliczności może nie tyle wymuszały, ile silnie ustawiały nas pod kątem randek raz w tygodniu i było bardzo fajnie.
              • aneta-skarpeta Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:22
                no ale co innego jak wiecie ze chcielibyscie na te randki chodzic, ale czasu wam brakuje i oboje mowicie sobie- musimy co tydzien znalesc czas, zebysmy mogli byc tylko sami dla siebie

                bo to jest wspolna motywacja- tak jak motywujecie sie wspolnie ze jednak bedziecie sie zmuszac do cwiczeń etc

                ale inaczej jest jak zona stawia żądania typu- jak nie wyjdziesz ze mną raz w miesiacu na randkę to się rozwodzimy, gdy widzimy ze maz generalnie nie ma ani czasu, ani chęci
              • rhaenyra Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 18:47
                po co chodzic na randki jak już się jest sparowanym ?
      • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 12:02
        nangaparbat3 15.04.15, 07:36
        Jeśli, jak piszesz, Twoj mąż pracuje bez przerwy, wyjazdy do corki i czas z nią to jedyne chwile, kiedy czuje się wolny. Jedyne, kiedy odpoczywa, bo moze robić to co ON chce, a nie co musi, bo praca, czy co żona.

        Nango i inne drogie panie. Nie słyszałyście nigdy o pracoholikach? Ludziach którzy nie muszą podkreslam, NIE MUSZĄ tyle pracować?
        Wyjście z zona i małym dzieckiem nie jest wypoczynkiem - jest koszmarem.
        Nikt nie każe mu tego koszmaru uskuteczniać.

        Moze lepiej poplywalibyście kajakiem, wybrali sie do lasu,

        A skąd wiesz, że tego nie ma? Aha, czytasz w myślach, ok.

        a może on powinien mieć czasem chwilę dla siebie, kiedy nie pracuje, ale też nie robi niczego z Wami? Przecież on zyje jak niewolnik.

        Ma chwile wolne, zawsze kiedy chce. Jeśli ktoś tych chwil nie ma, to ja. Ok, od niedawna chodzę na siłownie, to mam godzinkę.
        zycia jak niewolnik nie skomentuje.
        • nangaparbat3 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 15:53
          Nie gniewaj się, nie pisalaś, że jest pracoholikiem, pisałaś, że pracuje cały cas i oszczędzacie. I rozumiem, ze praca stosunkowo nowa (przeprowadziliscie się dla niej)domyślam się, ze nieźle płatna - czasem trudno rozróżnić, czy pracoholik, czy musi. Bardzo sie rozpisywalaś na temat galerii, wiec zdawało mi się, ze to dla Ciebie problem. A widuje często rodziny z małymi dziećmi w galeriach - i to jest koszmar.
          • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 16:03
            Przepraszam, post startowy pisałam w nocy, ślęcząc nad pilną robotą. Praca i przeprowadzka stosunkowo nowe, mniej niż rok. Płatne nieźle, ale życie na 2 miasta i 2 rodziny wymaga oszczędności/ bardo dużych zarobków. I to mąż bez przerwy mówi o oszczędzaniu, ale sam żyje rozrzutnie, choć i mnie do sknery daleko, to jednak liczę, liczę, liczę.Kłótnia jest o to, kiedy on ma enty rozrzutny wydatek,najczęściej bo czegoś nie przewidział(typu-za późno wyjdziesz z domu,nie będzie biletów, trzeba będzie jechać kuszetką itp), żeby to było raz, a to jest nagminne.
            A z galerii lubię tylko te ze sztuką, zakupy robię z dzieckiem na bazarze, ubraniowe sama/via net. I w ramach naszych rozrywek albo jedziemy do lasu, albo np go galerii, często są własnie zajęcia dla dzieci itp
            • nangaparbat3 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 16:23
              Piszesz, ze jest drażliwy, wybucha bez powodu. A jak sypia? Bo takie wyb
              Po latach zrozumiałam, ze moje malżeństwo rozpadło się, bo mąż miał depresję. uchy mogą być objawem depresji. Teraz widze to jasno. Teraz wiem, co czuje czlowiek, ktory dużo pracuje, a najblizsi rozliczają go z kazdej chwili, ktora jest wolna od pracy, ale wcale wolna nie jest. wiem, jak czuja sie ludzie, ktorym kazemy troszczyc sie o rzeczy, ktore dla nich są nieistotne. w tych kwestiach funkcjonuję raczej jak w miarę przecietny mezczyzna, wiec sie identyfikuję.
              Tego wszystkiego nie wiedzialam jako mloda żona siedzaca w domu z dzieckiem - musialam zostać sama i naprawdę cieżko pracować, zeby pojąć.
              Myślę, że nieszczęściem jest model nuklearnej rodziny. To nie jest ani na siły męża, ani zony, zwlaszcza jesli nie pracuje poza domem. Praca w domu, kiedy ma sie male dziecko, to kolejny problem - też koszmar. Ani dom, ani praca, ani dziecko. Moze mogłabyś sie dogadać z jakąś studentką czy licealistką, żeby za parę zlotych zaberala czasem malego na spacer itp., a Ty mialabys chwilę na pracę w spokoju, albo na zbjanie bąków, też w spokoju?
              ------------------------------------
              "Ale po co właściwie?" poseł Niesiołowski na prośbę dziennikarki, by pozwolił interlokutorowi dokończyć wypowiedź.
              • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 16:32
                Wiesz Nanga...ja sama przeszłam depresję, leczyłam się kilka lat.A mój mąż nie uznaje takiej "jednostki chorobowej". Jest zestresowany i przemęczony, bo w dużej mierze bierze na siebie za dużo. Obiecuje różnym ludziom rożne projekty i potem nie umie się z tego wywiązać. Proszę go, żeby chociaż mniej obiecywał- że napisze coś za tydzień, za dwa, a nie na pojutrze. Ale nie bardzo daje się reformować. W dużej mirze jest podobny do swojej mamy, tak samo wybuchają, obrażają się, mówią sobie przykre słowa. Tylko matka wybacza, a ze mną, czy innymi ludźmi jest trochę trudniej. No i niestety po swojej mamie, skądinąd fajnej kobiecie,ma brak empatii. Ma nawet na to papierywink
                Aha, powrót do pracy poza domem, to teraz mój priorytet, niezależnie od jego projektów, czy planów żeby skończyć doktorat itp.
                • nangaparbat3 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 18:58
                  To życzę Ci powodzenia, ja zaczęłam świrować jak córka miała 1,5 roku, siedziałam w szlafroku przed telewizorem i cicho płakałam, a ona demolowała mieszkanie. Moja babcia ruszyla do akcji i wróciłam do pracy - odzylam smile Ale też pomogli moi rodzice - płacili niani.
        • rasowa_sowa Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 18:54
          meamore80 napisała:

          > Nango i inne drogie panie. Nie słyszałyście nigdy o pracoholikach? Ludziach któ
          > rzy nie muszą podkreslam, NIE MUSZĄ tyle pracować?
          > Wyjście z zona i małym dzieckiem nie jest wypoczynkiem - jest koszmarem.
          > Nikt nie każe mu tego koszmaru uskuteczniać.
          >
          > Moze lepiej poplywalibyście kajakiem, wybrali sie do lasu,
          >
          > A skąd wiesz, że tego nie ma? Aha, czytasz w myślach, ok.
          >
          > a może on powinien mieć czasem chwilę dla siebie, kiedy nie pracuje, ale też n
          > ie robi niczego z Wami? Przecież on zyje jak niewolnik.
          >
          > Ma chwile wolne, zawsze kiedy chce. Jeśli ktoś tych chwil nie ma, to ja. Ok, od
          > niedawna chodzę na siłownie, to mam godzinkę.
          > zycia jak niewolnik nie skomentuje.


          Za późno, forum już orzekło jak naprawdę brzmi Twoja historia big_grin
          Męża nie szanujesz, na łańcuchu trzymasz, głowę biedaczynie suszysz o nowe bluzki z cekinami z galerii handlowych, a w ogóle to święty człowiek że z Tobą jeszcze wytrzymuje tongue_out
          Wszelkie fakty, które nie będą pasowały do tego obrazu zostaną troskliwie pominięte.
    • lady-z-gaga Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 08:33
      Jesteś jego życiową partnerką, a nie trzecim dzieckiem. Wiedziałaś, na co się decydujesz, więc teraz stań na wysokości zadania, bo z Twojego postu przebija infantylizm.
    • lady-z-gaga Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 09:07
      I jeszcze jedno - wszystkie, ale to wszystkie kobiety w tej sytuacji narzekają (na to samo). Podczytywałam swego czasu "macochy", w zasadzie nie ma ani jednej partnerki dzieciatego faceta, ktora byłaby zadowolona ze swojego związku.
      Ale niech tylko ktoś (najczęściej Triss wink ) napisze, że mężczyzna z dzieckiem to towar wybrakowany, zaraz jest święte oburzenie.
      Kobiety ładują się w takie związki bez cienia refleksji, albo z kompletnie fałszywymi wyobrażeniami. I potem zawsze im źle, choćby facet był naprawdę niezłym mężem i ojcem. Piszę niezłym, bo idealnym nigdy nie będzie, mając dwie rodziny. To zwyczajnie niemożliwe.
      • lafiorka2 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 09:13
        po raz kolejny mam dowód na to,że młodzieńcza "wielka miłość" przerwana z jakiś względów i odbudowana(?) po latach to jednak porażka.
      • triss_merigold6 No, bez przesady 15.04.15, 09:44
        No, bez przesady. Ja nie piszę, że to towar wybrakowany, bo tego określenia używa wyznawczyniiwielkiegoczerwia, tylko że nie związałabym się z takim, gdybym była bezdzietną kobietą.
        Lektura f. Macochy jest bardzo pouczająca - to raz, a dwa - biologia jest silniejsza niż kultura.
        • lady-z-gaga Re: No, bez przesady 15.04.15, 09:51
          Ja nie piszę, że to towar wybrakowany, bo tego określenia uży
          > wa wyznawczyniiwielkiegoczerwia, tylko że nie związałabym się z takim, gdybym b
          > yła bezdzietną kobietą.

          Pomyliłam, ale pamiętałam dobrze, że jesteś sceptyczna wobec takich wyborów smile
          • triss_merigold6 Re: No, bez przesady 15.04.15, 09:55
            Bo uważam takie związki za trudne z definicji i zawsze tak uważałam, a po co miałam szukać trudnego układu, skoro mogłam mieć łatwiejszy. Łatwiejszy, czyli bez komplikacji od razu, na wstępie. Jeśli kobieta ma już dzieci - ok, być może taki symetryczny układ z dzieciatym się sprawdzi, bo każdy ma swoje, jest jakaś równowaga.
            • beataj1 Re: No, bez przesady 15.04.15, 11:51
              Niekoniecznie. Własnie obserwuje taki układ u przyjaciółki. Ona i jej partner mają zupełnie inny styl wychowania dzieci. te dzieci (w podobnym wieku) spędzają czas razem w te tygodnie kiedy pan ma je u siebie. I to jest ciągły problem. Bo dlaczego ona robi tak, a on inaczej. A on by zrobił inaczej i ona popełnia błąd.
              Dzieciaki to nastolatki i też potrafią te drobne konflikty rozegrać na swoja korzyść.

              Widzę jak wiele problemów to powoduje i nie wiem czy byłabym się w stanie na to zdecydować. Chyba wolałabym już być sama.
        • meamore80 Re: No, bez przesady 15.04.15, 12:03
          Triss, masz rację, zwłaszcza pisząc o biologii.
      • aneta-skarpeta Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:08
        powiedzialabym, że nawet mając jedną rodzinę nikt idealem nie jest- kazdy ma jakies wady

        związki z przeszłością są na pewno trudniejsze, choc mogą byc bardzo satysfakcjonujące, ale aby takie byly to wymagana jest duza praca nad tym, a także zrozumienie- z obu stron


        i sprzeciwiam sie mowieniu o kimkolwiek kto ma dziecko, ze jest wybrakowany- nie jest

        ja jako matka ( nie wazne czy w związku czy nie, nie jestem z tego tytulu wybrakowana), mężczyźni również

        ludzie to nie towar, zeby byli wybrakowani
        • lady-z-gaga Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:12
          dla mnie to określenie jest raczej żartem - oczywiście, że nikt nie jest wybrakowany, chodzi o to, że swojej roli męża i ojca w nowej rodzinie nie jest w stanie poświęcić się na 100 %
          przy czym mężczyźni bez przeszłości tez bardzo często nie poświęcają się tej roli na 100% wink ale wtedy nie pojawia się zazdrość i nie szuka się w bogu ducha winnym dziecku rywala/ki
      • aragorna71 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 11:59
        troche niedokladnie czytasz te macochywink. Ja jestem zadowolona a jestem na macochach na tyle dlugo, ze z macochy prawie bezkontaktowej stalam sie weekendowa a teraz calodobowa.
        Chlop nie jest wybrakowany i weszlam w zwiazek ostroznie, duzo myslalam i sprawdzalam faceta 6 lat zanim za niego wyszlam. W styczniu minela 7 rocznica slubu. Takich jak ja jest sporo, tylko moze mniej pisza na macochach.


        lady-z-gaga napisała:

        > I jeszcze jedno - wszystkie, ale to wszystkie kobiety w tej sytuacji narzekają
        > (na to samo). Podczytywałam swego czasu "macochy", w zasadzie nie ma ani jednej
        > partnerki dzieciatego faceta, ktora byłaby zadowolona ze swojego związku.
        > Ale niech tylko ktoś (najczęściej Triss wink ) napisze, że mężczyzna z dzieckiem
        > to towar wybrakowany, zaraz jest święte oburzenie.
        > Kobiety ładują się w takie związki bez cienia refleksji, albo z kompletnie fałs
        > zywymi wyobrażeniami. I potem zawsze im źle, choćby facet był naprawdę niezłym
        > mężem i ojcem. Piszę niezłym, bo idealnym nigdy nie będzie, mając dwie rodziny.
        > To zwyczajnie niemożliwe.
    • dziennik-niecodziennik Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 09:17
      > Tak, to wspaniałe, ale mam wrażenie, że łatwiej kochać dzieci niż dorosłych. Czy tak?

      Ameryke odkryłaś big_grin
      • aqua48 Miłość nigdy nie jest łatwa 15.04.15, 09:54
        Przepraszam, ale stwierdzenie, że facet z dzieckiem po rozwodzie nie jest wolny, działa w DWIE strony i on również powinien brać to pod uwagę zakładając drugą rodzinę. A nie oczekiwać od drugiej żony całkowitego podporządkowania się JEGO zobowiązaniom. Te obowiązkowe spacery z córką, to oszczędzanie, ale nie na starszym dziecku, niechęć do spełniania zachcianek córki przy całkowitej odmowie spełniania oczekiwań żony nie wróżą dobrze.
        Rozmowy, rozmowy, rozmowy, przedstawianie swojego punktu widzenia o ile to możliwe spokojnie i bez wyrzutów. A jeśli pan jest oporny to z kimś trzecim, kto pomoże w mediacji i uświadomi mu, że tak postępując pomału traci żonę.
        • lady-z-gaga Re: Miłość nigdy nie jest łatwa 15.04.15, 10:05
          z córką spędza co drugi weekend, dla dziecka to nie jest dużo, dla nowej żony i nowego dziecka - na pewno wydaje się za wiele
          tylko, że on tej córki nie zrobił sobie na boku, ona juz istniała, kiedy autorka decydowała się na slub - wiedziała, że musi się dzielić mężem smile
          • aqua48 Re: Miłość nigdy nie jest łatwa 15.04.15, 11:08
            lady-z-gaga napisała:

            > tylko, że on tej córki nie zrobił sobie na boku, ona juz istniała, kiedy autork
            > a decydowała się na slub - wiedziała, że musi się dzielić mężem smile

            Drugiego też nie zrobił na boku, a decydując się na założenie kolejnej rodziny musiał brać pod uwagę, że następne dziecko będzie od niego wymagało nie mniej niż starsze, a oczekiwań nowej żony tez nie będzie mógł bagatelizować tłumacząc to faktem posiadania starszego dziecka.
            • lady-z-gaga Re: Miłość nigdy nie jest łatwa 15.04.15, 11:28
              oczekiwań nowej żony tez nie będzie mógł bagatelizować tłumacząc
              > to faktem posiadania starszego dziecka.

              pytanie, czy te oczekiwania, jakie autorka wyartykułowała w tym wątku, były mu znane w stosownym momencie wink
              • aqua48 Re: Miłość nigdy nie jest łatwa 15.04.15, 11:51
                lady-z-gaga napisała:

                > pytanie, czy te oczekiwania, jakie autorka wyartykułowała w tym wątku, były mu
                > znane w stosownym momencie wink

                To dobre pytanie zwłaszcza wobec oświadczenia autorki, że MUSIAŁA chodzić na spacery ze starszym dzieckiem męża, gdy była w ciąży.
                • lady-z-gaga Re: Miłość nigdy nie jest łatwa 15.04.15, 12:00
                  zwykle ciąża - o ile zdrowa - nie jest przeciwwskazaniem do spacerów
                  • meamore80 Re: Miłość nigdy nie jest łatwa 15.04.15, 12:45
                    lady-z-gaga 15.04.15, 12:00
                    zwykle ciąża - o ile zdrowa - nie jest przeciwwskazaniem do spacerów .

                    Nie nie jestsmile Ale czasem , zwłaszcza w ciąży chce ci się spać, albo leżeć w w wannie, czasem po ludzku chcesz pójść do kina sama. A mąż uważał, że wszystko i wszędzie razem. Nie ma możliwości zostania w domu, czy choćby chwilowego odizolowania się.
                    • pade Re: Miłość nigdy nie jest łatwa 15.04.15, 13:10
                      Ale co to znaczy "nie ma możliwości"?
                      Twój mąż to policjant, żołnierz czy co?
          • meamore80 Re: Miłość nigdy nie jest łatwa 15.04.15, 12:10
            Nie, nie uważam, że ten co drugi weekend to za wiele!!
        • meamore80 Re: Miłość nigdy nie jest łatwa 15.04.15, 12:09
          Dzięki aqua.Po powyższych postach poczułam jakby bycie zoną i matka było równoznaczne z byciem katem morderca. I jeszcze nadzorcą niewolnika smile Pisząc, że łatwiej kochać dziecko chodziło mi o to, że dziecko niewiele wymaga. Kochać je, tulić, dać jeść i rozpieszczać. A osoba dorosła, cóż...czasem czegoś wymaga, choćby posprzątania przysłowiowych skarpet...Ale jak się dowiedziałam, w oczach wyzwolonych forumek, co to zawsze chcą wystawiać walizki za drzwi, jesli wymagasz choćby minimum, to jesteś infantylna zolza.
          • kk345 Re: Miłość nigdy nie jest łatwa 15.04.15, 14:50
            > dziecko niewiele wymaga. Kochać je, tulić, dać jeść i rozpieszczać.
            Prosta droga do wychowania potwora...

            >..Ale jak się dowiedziałam, w oczach wyz
            > wolonych forumek, co to zawsze chcą wystawiać walizki za drzwi, jesli wymagasz
            > choćby minimum, to jesteś infantylna zolza.

            Tak wiele postów, a ty nic z nich nie zrozumiałaś...
          • nangaparbat3 Re: Miłość nigdy nie jest łatwa 15.04.15, 15:37
            Zaraz zaraz - przez pół wątku piszesz, ze brakuje Ci uwagi męża, a nie wykonywania przez niego konkretnych obowiazków. Że brak Ci jego uwagi i miłosci, ale Ty kochasz go nie mniej niz kiedys i nie mniej niż synka, bo dbasz o siebie i starasz się być atrakcyjna.
            "Kocham cię bardzo, popatrz, jak dbam o siebie..." - "poswiecasz mi mniej uwagi niz dzieciom" - no proszę Cię, to jest dziecinne, i tyle.
            • meamore80 Re: Miłość nigdy nie jest łatwa 15.04.15, 15:56
              nangaparbat3 napisała:

              > Zaraz zaraz - przez pół wątku piszesz, ze brakuje Ci uwagi męża, a nie wykonywa
              > nia przez niego konkretnych obowiazków. Że brak Ci jego uwagi i miłosci, ale Ty
              > kochasz go nie mniej niz kiedys i nie mniej niż synka, bo dbasz o siebie i st
              > arasz się być atrakcyjna.

              A czy obowiązkiem małżonków nie jest dbanie o siebie nawzajem?
              Dlaczego krytykuje się kobiety, kiedy zatracają się macierzyństwie nie widząc, żę mają też męża? W drugą stronę nie może to działać?

              > "Kocham cię bardzo, popatrz, jak dbam o siebie..."

              Gdzie ja tak napisałam?

              - "poswiecasz mi mniej uwagi
              > niz dzieciom" - no proszę Cię, to jest dziecinne, i tyle.

              Nigdy tak nie powiedziałam mężowi,to są moje wewnętrzne monologi, wyartykułowane tylko tu na forum. Natomiast dałam do zrozumienia, że ja też tu jestem i zasługuję na szacunek i uwagę. Rozumiem jednak, że wg. ciebie dorosła kobieta, nie ma prawa być kochana, doceniana itp, zwłaszcza kiedy urodziła już dziecko.




              • nangaparbat3 Re: Miłość nigdy nie jest łatwa 15.04.15, 16:31
                Kochanie nie jest ani obowiazkiem, ani prawem. To się zdarza, dzieje - albo nie. Niezależnie od wieku i przychowku.
                • aqua48 Re: Miłość nigdy nie jest łatwa 15.04.15, 16:36
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Kochanie nie jest ani obowiazkiem, ani prawem. To się zdarza, dzieje - albo nie
                  > . Niezależnie od wieku i przychowku.

                  Ale sprawiedliwe poświęcanie swego wolnego czasu, zaangażowania i uwagi innym członkom rodziny niż tylko dziecku z pierwszego małżeństwa (albo drugiego, bez różnicy) tak.

                  • nangaparbat3 Re: Miłość nigdy nie jest łatwa 15.04.15, 19:05
                    To jest bardzo trudne - co tu sprawiedliwe. Jako rozwiedziona matka uważam, że lepsze dla dziecka codzienne, nawet krociutkie i byle jakie kontakty, ale zwiazane ze świadomością, że oboje rodzice są ze mną i tworzymy rodzinę, niż nawet najbardziej wypasione "widzenia". Naprawdę trudno wyważyć, jak bedzie sprawiedliwie.
    • kashmir.valley Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 09:59
      Tak, dziecko latwiej kochac, zwlaszcza male.

      Moim zdaniem troche nieslusznie obwiniasz meza. Marzy ci sie atencja i uwaga, ja to rozumiem, ale on naprawde wyglada na mocno zajetego: praca, zaangazowanie w wychowanie dwojki dzieci, dom i zrzedzaca zona.. a gdzie czas dla niego?
      Twoje komentarze na temat wizyt w galerii handlowej sa dziecinne i na twoim miejscu, bym o tym z mezem nie rozmawiala, bo wyjdziesz na idiotke, a nie na dorosla kobiete. Jak mozna w ogole porownywac weekendowe widzenie z corka co drugi weekend ze snuciem sie po sklepach za dorosla kobieta?to sa dwie rozne sprawy.

      Domagasz sie uwagi,ok, ale zdajesz sobie sprawe, ze twoj maz zasuwa jeszcze bardziej i jemu tez ?alezy sie chwila wytchnienia? Chyba nawet przede wszystkim.
      • triss_merigold6 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:10
        Szczerze mówiąc, jeśli ktoś decyduje się na dwie rodziny w odległych miejscach zamieszkania, to pojęcie czas dla siebie znika. Pan w takiej sytuacji nie powinien nawet myśleć o czasie dla siebie. Czas dla siebie będzie mieć jak dzieci staną się pełnoletnie.

        Przypuszczam, że te galerie handlowe to tylko przykład spędzania czasu poza domem i z wydawaniem kasy i autorka nie miałaby pretensji, gdyby mąż zaproponował jej kino czy restaurację, czy cokolwiek poza siedzeniem w domu.
        Mąż zasuw ma na własne życzenie więc szczególnie bym się nad nim nie pochylała.
        • lady-z-gaga Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:16
          nie wiemy, czy na własne życzenie jest jedynym żywicielem rodziny wink
          • dziennik-niecodziennik Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:22
            no ale ona na wczasach nie jest, tylko na wychowawczym, i dorabia cos jeszcze.
            • aneta-skarpeta Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:24
              no pewnie, ze nie jest na wczasach- ale na niego spadł obowiazek zarobienia na rodzinę i córkę + musi znalesc czas dla każdego ( o sobie to przeciez powinien zapomniec, bo po co mu wypoczynek phi)
              • dziennik-niecodziennik Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:42
                panu sie wypoczynek nalezy, a autorce nie?
          • triss_merigold6 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:24
            Laska jest na wychowawczym. Pytanie, czy gdyby wróciła do pracy, to jej dochód byłby wyższy niż koszt opieki nad półtoraroczniakiem.
            • stacie_o Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:46
              Jako praktyk mogę odpowiedzieć, że bilans mojej pracy po powrocie z rodzicielskiego przechylał się w stronę "finansowo nam się to nie opłaca" ponieważ koszty żłobka prywatnego, niani awaryjnej, zakupów robionych tam gdzie blisko, a nie gdzie tanio, obiadów na wynos, bo każde z nas padało na glebę oraz mniej oczywistych wydatków typu leki na zapalenie oskrzeli rzędu 2 stów za całą kurację przewyższały wpływy z tejże pracy. Ale ja do pracy poszłam nie dla finansów.
        • aneta-skarpeta Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:17
          nie no- wiadomo- kto by się pochylał nad chłopem

          a wiadomo - nie ma lepszego partnera na randki jak chłop, który nie ma nawet chwili dla siebie i nie ma zrozumienia w zonie

          mozna takiego jesc lyzkami na tych wymuszonych randkach

          ( sama bym nie miala ochoty na randki z kims kto uwaza, że nie powinnam myslec o czasie dla siebie)

          w drugą stronę tez mozna powiedziec partnerce- sama wiedzialas na co sie piszesz, skoro on ma rodzinę tu i w drugim miescie i naprawdę powinnas zapomniec o tym, żeby maz mial dla ciebie czas- czas dla ciebie bedzie mial jak dzieci dorosną
          • lelija05 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:23
            A do tego czasu morda w kubeł, niech wdzieje habit i czeka.
            Niech się facet nie zdziwi jak jego żona straci cierpliwość i znajdzie kogoś, kto się nią zainteresuje jak kobietą, a nie jedynie gospodynią domową.
            Aneto, ty zdaje się masz drugiego męża?Lepszego niż pierwszy z tego co o nim piszesz?
            • lady-z-gaga Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:32
              >Niech się facet nie zdziwi jak jego żona straci cierpliwość i znajdzie kogoś, kto się nią zainteresuje jak kobietą, a nie jedynie gospodynią domową.

              A jak znajdzie, to co? rzuci go? komu odda dziecko, by miec czas na randki?
              chyba nie byłemu męzowi, przecież ojciec raz na dwa tygodnie to podobno i tak za dużo smile
              • lelija05 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:36
                No akurat, będzie miała dwa weekendy tylko dla siebie, a i syn skorzysta.
                • aneta-skarpeta Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:41
                  przeciez jej nie chodzi o czas dla siebie- tylko o czas z mężem
            • aneta-skarpeta Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:36
              "Aneto, ty zdaje się masz drugiego męża?Lepszego niż pierwszy z tego co o nim piszesz? "


              tak, duzo lepszego- a jak czytam forum to stwierdzam, ze to zloto nie czlowiek, choc swoje wady ma

              ale jak juz pisywalam- u nas poza tym, ze sie bardzo kochamy to na pierwszym miejscu jest przyjazn- mamy dla siebie masakrycznie malo czasu od bardzo dawna i wychodzimy z zalozenia ze skoro np nie mozemy wyjsc sami na randkę to musimy sobie stworzyc "randkę" w takich okolicznosciach jakie mamy

              a że chętnie jezdzimy wszędzie razem to np będąc np na zakupach mąż zaprasza mnie na ekspresową miłą kawę gdy maluch śpi w wózku lub idziemy na spacer

              jednoczesnie oboje rozumiemy ze kazde z nas po prostu czasem chce odpoczac, pobyc samo etc

              ja teraz jestem w domu, on duzo pracuje i tez widzę, ze mu czasu nie starcza na wszystko- ale róznica chyba jest taka, że ja czuję ze on by chcial ten czas dla mnie miec- czy dla nas i okazuje mi to drobnymi gestami przez co nie czuję sie odtrącona
              i nie ukrywam, że oboje co jakis czas stwierdzamy, ze naprawdę mamy bardzo udany związek- ale nie ukrywam- dobrze się dobralismy po prostu
              • lelija05 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:47
                No widzisz, przecież na tym polega dobry związek - by obie strony chciały.Mimo braku czasu i niesprzyjających okoliczności.
                A z tego co autorka pisze, to chce tylko ona...
                • monique_alt Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 15:16
                  A może to nie jest tak że on nie chce ale nie umie tego okazać? Albo okazuje ale w sposób który jest dla niej zrozumiały (przykładowo myjąc jej samochód smile) Albo jest tak zmęczony że nie ma już siły na nic.

                  Generalnie oboje są w trudniej sytuacji: ona od dwóch lat w domu z dzieckiem, bez możliwości zostawienia gdzieś dziecka (bo jak rozumiem wyprowadzili się do miasta gdzie ani rodziny ani przyjaciół za bardzo nie mają). On zarabia na dwie rodziny i stara się jak może (widać to po dzieciach) i jeszcze żona ma (możliwe że słuszne) pretensje.

                  Chyba obojgu wam należą się wakacje (może na weekend podrzucić dziecko dziadkom a samemu wyjechać gdzieś na odpoczynek).
                  • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 15:31
                    Ok, sprawa córki męża to jedno.Pisałem teraz o tym, może dlatego, że jestem świeżo po wspólnym weekendzie, a tak się jakoś składa, że zawsze po tych wspólnych, paczworkowych chwilach za coś obrywam. Oberwałam i teraz, pokłóciliśmy się, mąż mnie obraził i nie nie odzywamy się do siebie.
                    Dwa to adoracja. Może to złe słowo. Nie chodzi, żeby obsypywał mnie kwiatami, choć może i to nie byłoby takie głupie wink Chciałabym żeby zapytał czasem, co u mnie. Jak moje sprawy,marzenia itp. On ciągle mówi osobie, ja, ja, ja. Kiedy zwróciłam mu na to uwagę, usłyszałam, że jego była też miała oto pretensje, a on ma do tego prawo i już. Kiedy on jest zmęczony zabieram synka, żeby miał ciszę i spokój. Kiedy ja próbuje się zdrzemnąć, to obydwaj skaczą mi po głowie, albo mają tysiące spraw. Raz usłyszałam nawet, że ja nic nie robię tylko spie. Ciekawe, bo przez 1,5 roku nie przespałam całej nocy.Teraz jest trochę lepiej. Rozumiem jego zmęczenie, nie obarczam go domowymi sprawami,ma komfort wracania do ciepłego domu. Uśmiechnięta żona i synek,smaczny obiad, nie raz chwalił, że tak ma fajnie ze mną. A potem kłótnia o przysłowiowe skarpetki i jestem najgorsza pod słońcem. Żebyśmy chociaż mieli realne powody do tych kłótni!
                    • lelija05 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 16:19
                      Nie obraź się, ale twój mąż to rozpieszczony bachor, któremu marzy się żona ze Stepford.
                    • pade Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 16:42
                      Niefajny obraz męża się wyłania...
          • lady-z-gaga Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:29
            >a wiadomo - nie ma lepszego partnera na randki jak chłop, który nie ma nawet chwili dla siebie i nie ma zrozumienia w zonie

            prawda?
            ja jeszcze dodam, ze natychmiastowa decyzja o dziecku tuz po slubie to nie była chyba decyzja jednej osoby? i widocznie dla męża było oczywiste, że przy dwojce małych dzieci w dwoch różnych końcach Polski o randkach i wyjściach należy na razie zapomnieć, a żona ma inną koncepcję smile
            niepracująca kobieta z małym dzieckiem na pewno potrzebuje wyjść, czasu i uwagi swojego męża, ale w tym wypadku to są oczekiwania nieco nierealistyczne
            • aneta-skarpeta Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 10:40
              jestem głęboko przekonana ze mąż równiez bardzo by chciał i miec czas dla siebie, zeby odpoczac, zresetowac i miec czas dla zony i czasem pobyc z nią sam na sam- nie zastanawiając sie co z dzieckiem, co musze jeszcze zalatwic i co zawalilem przez to, ze siedzimy sobie w kinie
          • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 12:52
            aneta-skarpeta 15.04.15, 10:17
            nie no- wiadomo- kto by się pochylał nad chłopem

            a wiadomo - nie ma lepszego partnera na randki jak chłop, który nie ma nawet chwili dla siebie i nie ma zrozumienia w zonie

            mozna takiego jesc lyzkami na tych wymuszonych randkach

            ( sama bym nie miala ochoty na randki z kims kto uwaza, że nie powinnam myslec o czasie dla siebie)

            Alez on ma czas dla siebie! Zawsze kiedy chce, robi to co chce.
            To ja jestem niewolnikiem domu, rodziny i dziecka. Ja marzę żeby pospać, albo żeby ktoś mnie zapytał, czy chcę herbatę. Na razie to ja jestem wyrozumiała i dbająca, tak , sama wpuściłam się w kanał, marząc o fajnym domu. Kiedyś byłam większą złośnica, z wiekiem złagodniałam i to obróciło się przeciwko mnie.
            • pade Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 13:20
              To ja pogrubię, bo tu widzę na jakąś inną historię ematki odpowiadają.

              Alez on ma czas dla siebie! Zawsze kiedy chce, robi to co chce.
              To ja jestem niewolnikiem domu, rodziny i dziecka. Ja marzę żeby pospać, albo żeby ktoś mnie zapytał, czy chcę herbatę. Na razie to ja jestem wyrozumiała i dbająca, tak , sama wpuściłam się w kanał, marząc o fajnym domu. Kiedyś byłam większą złośnica, z wiekiem złagodniałam i to obróciło się przeciwko mnie.


              Złoszczenie się albo uległość, czyli dwie skrajności.
              Spróbuj jakoś wypośrodkować. Czyli dostosować się gdy nie masz nic przeciwko temu, ale też nie ustępować wtedy, gdy Ci na czymś zależy. Uleganie dla świętego spokoju to prosta droga do wrzodów albo depresji. Walcz o to, na czym Ci zależy. Ale nie głosem czy pięściamismile tylko spokojem i stanowczością.

              „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
              nasze spojrzenie na nie.”
              (Epiktet)
            • aneta-skarpeta Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 14:49
              "Alez on ma czas dla siebie! Zawsze kiedy chce, robi to co chce.
              To ja jestem niewolnikiem domu, rodziny i dziecka. Ja marzę żeby pospać, albo żeby ktoś mnie zapytał, czy chcę herbatę."


              ale wczesniej tego wszystkiego nie pisałaś

              jak teraz więcej piszesz to sytuacja wygląda zupełnie inaczej
      • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 12:19
        Boże, czepiłyście się tej galerii, jak rzep psiego ogona.A może jedna coś napisala i
        tak paplacie.
        Rozumiem, że żadna nie robi zakupów? Nigdy?Jeśli już mąż decyduje się ze mną jechać, raz na 2 miesiące po większe zakupy, to oczekuję tylko, że bez fochów wytrzyma tę godzinę. O wizytach z córką pisałam dlatego, że z nią chodzi godzinami, zdaje mi szczegółowe relacje,a kiedy UPIERA się żeby ze mną jechać to już od parkingu narzeka jakie to paskudne miejsce, z czym się akurat zgadzam.

    • lady-z-gaga Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 11:04
      Nie napisałas tego w poście, ale ciekawa jestem, czy masz jakąs pomoc ze strony dziadkow np.
      Czy kiedy męża nie ma przez cały weekend, jestes z dzieckiem sama? czy na co dzień wszystkie domowe obowiązki są na Twojej głowie?
      • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 12:20
        Tak, wszystko robię sama, plus pracuję w domu. Nie mam tu rodziny, ani pomocy. Czasami mam bardzo dużo pracy w jednym czasie, czasem jestem wolniejsza.
        • akniwlam Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 13:03
          Przeczytałam cały wątek... mam wrażenie, że niektóre rzeczy niepotrzebnie komplikujesz. Z tego co piszesz, wynika, że doceniasz zaangażowanie i wkład uczuciowy męża w ojcostwo (obojga dzieci), ale brakuje ci tego zaangażowania w związek. Za mało randek, wspólnych spacerów, bycia we dwoje. I to tu Cię właśnie boli i stąd wynika Twoja jakaś zazdrość o czas dla córki.
          Zawalcz o ten czas we dwoje. Zaproponuj coś sama. Nie macie na miejscu rodziny, nie macie kasy na nianię - ok, ale wiesz, że tysiące młodych mam są w tej samej sytuacji? Znajdź w sąsiedztwie, na jakimś spacerku z synkiem, jakąś koleżankę w podobnej sytuacji. Będziecie sobie nawzajem pomagać w awaryjnych i mniej awaryjnych sytuacjach, nawzajem sobie pilnować dzieci, żeby wyjść na tę randkę, a same dzieciaki też docenią wspólną zabawę (jeśli nie od razu, to za parę miesięcy, kiedy zaczną się bawić razem, a nie obok siebie). A i Tobie dobrze zrobi towarzystwo, odżyjesz i może nawet znajdziesz wsparcie na babskie zakupy wink A wspólne wyjścia z mężem planuj tak, żeby były dla Was obojga przyjemne, z dala od galerii handlowych.
          Skup się bardziej na celu, który chcesz osiągnąć, mniej na rozkminianiu swoich odczuć, domysłów i tego, co on robi z córką, a czego nie robi z Tobą.
          • pade Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 13:23
            Chwileczkę, czy autorce nie chodziło czasem o to, że mąż chętnie z córką do galerii chodzi, ale gdy jego synowi trzeba coś w tej galerii kupić, wtedy włącza mu się wstręt i obrzydzenie?
            Oboje są jego dziećmi, i syn, i córka. Skoro chodzi z córką, może tez iść z synem, albo dla syna.
            • akniwlam Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 14:53
              Ależ my nie wiemy, czy mąż szaleje ze szczęścia, że idzie z córką do centrum handlowego, a w analogicznej sytuacji żonie marudzi - autorka nie jest świadkiem tych spotkań przecież, nie wie jak to na miejscu wygląda, może facet by wolał dziecko wyciągnąć na spacer. Jeśli mu tak strasznie źle na zakupach, to niech idą do parku czy do muzeum, byleby poszli gdzieś razem i fajnie spędzili czas we dwoje. Przecież synowi będzie chyba wszystko jedno, czy portki albo zabawkę kupił mu osobiście tatuś czy mamusia, dwulatek raczej też nie czerpie radości wielkiej z wyjścia na zakupy... Po prostu nie brak zaangażowania we wspólne zakupy wydaje mi się tu najważniejszym problemem.
              • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 15:37
                akniwlam napisał(a):

                > Ależ my nie wiemy, czy mąż szaleje ze szczęścia, że idzie z córką do centrum ha
                > ndlowego, a w analogicznej sytuacji żonie marudzi - autorka nie jest świadkiem
                > tych spotkań przecież, nie wie jak to na miejscu wygląda, może facet by wolał d
                > ziecko wyciągnąć na spacer.

                kiedy ja zostaję z synkiem w domu, dzwoni do mnie albo odpala skajpa, np z centrum handlowego i opowiada, co kupili, jak biegali po parku, jakie wiodą kawiarniane życie. A ja mam prozę życia, bo synek skacze mi na komputer i nie mogę pracować,obiad się przypala, a kiedy wróci maż, znów będziemy debatować o rachunkach które rosną zamiast maleć, o lekarstwach, o tym wszystkim na co nas nie stać, a fajnie by było gdyby było nas stać. I naczelne hasło mojego męża:oszczędzać, oszczędzać, oszczędzać. Dopóki ...
                • pade Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 16:38
                  Współczujęsad
                • akniwlam Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 18:34
                  Czy to oznacza, że wydatki na córkę (alimenty i koszt ich weekendów) są niewspółmierne do kwoty, jaka pozostaje na Wasze wspólne życie, na potrzeby syna?
                  Jeśli tak, to trzeba jakiejś analizy wydatków i urealnienia ich. Z dokładnym zapisywaniem poszczególnych wydanych kwot przez parę miesięcy.
                  Tym niemniej - piszesz o tym, że na Twojej głowie proza życia, dziecko i przypalone obiady, a on się szlaja po kawiarniach (wiem, przesadzam). A jak wygląda jego proza życia? W tygodniu dużo pracy i do tego dwa weekendy w miesiącu spędzone na wyjeździe, też wcale niekoniecznie na tym, co mu sprawia jakąś ogromną frajdę... (Jak dzwoni do Ciebie przy córce, to przecież nie powie "znowu mnie Zuzia wymęczyła w tym cholernym centrum handlowym, już mi uszami wychodzą te zakupy, fastfoody i filmy familijne".) Nie myśl, że go rozgrzeszam, a Ty powinnaś tę prozę ciągnąć sama i jeszcze mu merdać ogonkiem, nie. Podział obowiązków ważna rzecz, taki żeby żaden z domowników nie czuł się Kopciuszkiem i jeśli tak się czujesz, to rozmawiaj z nim i to zmieniaj. Tylko ustawianie sytuacji od razu jakby jego czas z córką był Tobie kradziony raczej nie przyniesie dobrych efektów. Tak jak wcześniej parę dziewczyn się przyczepiło do Twoich słów o spędzaniu czasu w galerii handlowej - bo one naprawdę brzmiały, jakbyś mu tych zakupów zazdrościła. Nie ma sensu tak zaczynać dyskusji, bo od razu zrażasz drugą stronę, łatwo źle zinterpretować, co masz na myśli i usztywnić się w swoich argumentach - no i zamiast rozsądnego kompromisu masz jeszcze większe nieporozumienie, a przecież nie o to Ci chodzi.
                  • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 18:56
                    akniwlam 15.04.15, 18:34
                    Czy to oznacza, że wydatki na córkę (alimenty i koszt ich weekendów) są niewspółmierne do kwoty, jaka pozostaje na Wasze wspólne życie, na potrzeby syna?

                    Czasem pewnie tak, bo same bilety na na pkp (400km) kosztują, ale tu niewiele da się zrobić, dlatego pilnuję drobnych wydatków, bo się kumulują w setki zlotych.
                    Jeśli tak, to trzeba jakiejś analizy wydatków i urealnienia ich. Z dokładnym zapisywaniem poszczególnych wydanych kwot przez parę miesięcy.
                    Tym niemniej - piszesz o tym, że na Twojej głowie proza życia, dziecko i przypalone obiady, a on się szlaja po kawiarniach (wiem, przesadzam).

                    Jest taka reklama w której kobieta zachorowała, a facet wysyła jej fotki z wyjazdu:zobacz jak tu super, a ciebie tu nie ma.
                    Mój M zawsze się wkurza, że to chamskie. Niestety tak trochę wychodzi z tymi jego wyjazdami. Ja w pieluchach, a on jak facet z reklamy.Trochę brak mu taktu w tym dzieleniu się radością, (Jak dzwoni do Ciebie przy córce, to przecież nie powie "znowu mnie Zuzia wymęczyła w tym cholernym centrum handlowym, już mi uszami wychodzą te zakupy, fastfoody i filmy familijne".)

                    Problem jest w ty, że on nigdy nie powie, że dzieci, a zwłaszcza córka zrobiły coś nie tak, albo go znudziły. Będzie zaprzeczał nawet gdyby go przypiekali, za to frustrację wyładuje gdzie indziej, np na mnie. Prosty przyklad- synek nie spał w nocy, było nerwowo-wiadomo. Jednak kiedy go zapytacie rano, on zaprzeczy. Noc?Była spokojna, nie wiem o co pytasz. Siedzieć z dzieckiem 24/7? A jaki to problem? Na siłkę chce by c ojcem jakiego sam nigdy nie miał.




                    • akniwlam Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 19:38
                      Tu już dotykamy jakiegoś jego głębszego problemu - zaprzeczania trudnym emocjom spowodowanym przez dzieci (być może). Czyli sprawa jest większa i delikatniejsza. I szczerze mówiąc, chyba zostawiłabym ją na razie w spokoju. Zacznij od drobnych rzeczy, właśnie od tego wyjścia w jakieś fajne miejsce razem. Od rozmów o dobrych realnych perspektywach (a nie o tym, na co Was nie stać). Od tej analizy wydatków, jeśli będziesz czuła, że jej potrzebujesz. Od spraw, na które masz większy realny wpływ, niż to, co on robi na wyjściach z córką. I od dbania o siebie samą, o swoje uczucia, o swoje przyjemności, żebyś miała dla siebie też trochę tej poezji, a nie samą prozę życia.
                      Próbuję zrozumieć jakoś Twojego męża... Skoro sam nigdy nie miał ojca, to wydaje mi się, że facet czuje się strasznie winny, że go z córką nie ma, że w ten sposób nawala itd i na 100% jego różne zachowania w tej kwestii będą irracjonalne, ale jeśli dyskusję o tym on odbierze jako scenę zazdrości z Twojej strony, to się nie dogadacie w żaden sposób... Wydaje mi się, że on się zachowuje jak ten facet z reklamy nie po to, żeby Tobie sprawić przykrość, tylko żeby udowodnić sobie samemu, że jest jednak dobrym ojcem (jest super, spędzam z dzieckiem czas, jest nam przyjemnie nawet jeśli wolałbym robić co innego i tak naprawdę wcale nie jest mi przyjemnie w tym centrum handlowym, no ale ważne, żeby dziecku przyjemnie było). A jeśli on odmawia prawa do emocji sobie samemu, to podobną miarę przykłada do Ciebie - no o co chodzi, jaka nerwowa noc, przecież z dzieckiem z definicji musi ci być przyjemnie. To są moje interpretacje i domysły, nie upieram się że jedyne słuszne, ale możesz je wziąć pod uwagę jako możliwe wyjaśnienie jego postawy.
                      Poza tym może Cię pocieszy - ja kiedy moje dzieci miały po te 2 lata, też momentami odchodziłam od zmysłów i się bezsilnie wkurzałam na męża i cały świat - a moja sytuacja rodzinna jest łatwiejsza od Twojej. Bunt dwulatka, monotonia obowiązków domowych, też nie mam rodziny pod ręką, mąż długo w pracy, mało czasu dla siebie, też oszczędzanie, bo kredyt itd. Czyli wyliczanka całkiem podobna do Twojej. I momentami szczytem marzeń było wyjście na kawę w jakichś złotych tarasach, i żeby nikt mi nie przeszkadzał przez tę godzinę. Ale już wkrótce potem dzieci szły do przedszkola, zmieniały się obowiązki i jakoś się ten cały węzeł rozwiązywał. U Ciebie też tak na pewno będzie. Całej sytuacji to nie rozwiąże, ale będzie łatwiej.
    • jdylag75 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 11:20
      Być może powinnaś pójść do pracy, dziecku poszukajcie żłobka, jeśli każde z Was zajmie się zarabianiem na życie mąż nie będzie musiał pracować całymi dniami, Ty nie będziesz musiała oszczędzać, przy okazji zmniejszy Ci się ilość czasu na rozmyślania.
      Inna sprawa, że słabo wygląda to obrażanie się męża niezależnie od tego jak bardzo jest zmęczony i zagoniony. Niby dojrzał jako ojciec, ale jakby nie do końca jako mąż. W ogóle słabo u Was z komunikacją. Oczekiwania, oczekiwania....
      • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 12:26
        Powtarzam, mąz nie musi tyle pracować.Lubi to co robi, jest perfekcjonistą, zawsze się tez w coś "wkręca", choć efektów czasem brak. Ale nie robię mu nigdy wyrzutów, w ogóle rzadko zwracam mu uwagę. O oszczędzaniu uwielbia mówić mąż, ja wprowadzam to w codzienne życie. I też się dokładam do budżetu, poza pracami tzw. domowymi.
        I tak, niestety z komunikacją jest kiepsko. Ja bym przegadała sprawę, obraziła się, wkurzyła itp, a potem zgoda. On niestety wybucha ponad miarę, nawet z błahych powodów i potem trudno mu wrócić do normalności. I widzę, że to nie tylko w stosunku do mnie, ale TAK SAMO zachowuje się wobec innych ludzi. Czyli ten typ tak masad
        • jdylag75 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 12:56
          Jednak ruszyłabym kwestie komunikacji, bo teraz nikomu u Was nie jest dobrze. Generalnie nie wierzę w stwierdzenia, że ten typ tak ma. Sama kiedyś obrażałam się na potęgę i poszłam po rozum do głowy, bo ja z tym obrażaniem się byłam najbardziej nieszczęśliwa.
          Skoro facet nie może z Tobą skończyć rozmowy to może napisz mu maila, o tym jak takie stosunki są dla Ciebie uciążliwe i jak podle się czujesz i jakbyś chciała żeby było, byle mail był wyzuty z oskarżeń i wybujałych oczekiwań. Może jak przeczyta w pracy to zdąży ochłonąć zanim Cię zobaczy i zdąży coś przemyśleć.
          Inna sprawą jest Twoja praca, może rzeczywiście warto iść do pracy na cały etat wtedy część problemów nabierze innych proporcji. Z tym nadmiarem czasu na myślenie to nie był żart.

    • jesienna.nuta Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 11:32
      Wygląda na to, że masz za mało pieniędzy, a za dużo czasu. Na Twoim miejscu postarałabym się to zmienić i zacząć więcej zarabiać.
    • afro.ninja Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 12:26
      Latwiej kochac wlasne dziecko, to chyba zrozumiale. co do meza, moim zdaniem on sie jednak tej doroslosci i odpowiedzialnosci dostatecznie nie nauczyl, raczej miernie...
      Na twoim miejscu, uniezależniłabym sie finansowo, wroc jak najszybciej do pracy i nie sobie wmowic, co ci wolno kupowac, a co nie... Przemoc finansowa zawsze boli, nawet jesli jest jeszcze w powijakach.

      Maz moim zdaniem wyjazdy do corki traktuje jako mily obowiazek. Moze robic to co chce, wydawac ile chce, dziecko zadowolone, wiec i on sie podbudowuje. Takie oderwanie od rzeczywistosci. I bardzo dobrze, ze jezdzi do dziecka, ale wam tez powinien poswiecac wiecej czasu i nie narzucac oszczednosci jak sam sie z tego nie tlumaczy. Takze dziecko do zlobka, ty do pracy i niech maz tez sie zajmuje dzieckiem. Tylko blagam, bez wymowek, ze jego praca jest wazniejsza...
      • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 12:32
        afro.ninja napisała:

        Ojtaktak...
        On dojrzał jako ojciec, jest np. bardziej cierpliwy niż ja, ale jako mąż, to postępy są małe.

        Tak, dlugi czas myślałam, że może jego praca jest ważniejsza, potem szybka przeprowadzka, zmiana miasta. Starałam się zbudować nowy, fajny dom, co on z jednej strony docenia, bo w pierwszym związku nie było nawet namiastki, z drugiej jednak strony kiedy ma focha, to nagle przekreśla wszystko to co osiągnęliśmy i zbudowaliśmy.
        • kashmir.valley Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 14:22
          Teraz piszesz o czyms innym niz w pierwszym poscie.

          W ogole sprawe dzieci, a zwlaszcza corki meza, bym zamknela. Wyszlo ci niefortunnie z tym prowokujacym pytaniem, a przeciez jak widac chodzi przede wszystkim o osobowosc meza i problemy z komunikacja.
          Ja wciaz uwazam, ze jemu po prostu nie starcza juz emocjonalnej energii na ciebie. Ma prace, z ktorej utrzymuje wasza rodzine, ma kochane dzieci, w tym jedno daleko od was. Tak z reka na sercu, nie dziwie mu sie wcale, ze po prostu nie ma juz ochoty ani sil na adorowanie doroslej badz co badz kobiety. Nie zrozum mnie zle, byloby oczywiscie wspaniale, no ale ani go to kreci, ani nie ma na to sil.
          Z drugiej strony, jak jest z toba i twoim zyciem pozadomowym? Bo polaczenie wychowaczego w obcym miescie z troche trudnym mezem, ktory jest wiecznie poza domem, to wrecz podatny grunt na tego typu rozzalenie.

          Wydaje mi sie, choc oczywiscie moge sie mylic, ze on - poza fizycznym i psychicznym zmeczeniem - po prostu uwaza, ze tobie taka atencja i czas tylko dla was nie jest potrzebny. Moze kojarzy mu sie to z infantylnym okresem motylkow i randkowania, podczas gdy teraz juz "dorosliscie" i na pierwszym miejscu sa dzieci. A jak u ciebie jest z czasem tylko dla siebie: wyjsciem do kolezanek, fitness, kina, itd.?
          • pade Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 16:36
            To, co opisałaś to prosta droga do rozwodu. Ludzie nie pobierają się tylko po to, by pracować i mieć dzieci. Jesli mąż autorki nie zauważy w końcu, że ma żonę, za chwilę obudzi się w jednym łóżku z obcą kobietą.
            Więź trzeba pielęgnować cały czas, a nie robić sobie kilkuletnie przerwy na odchowanie dzieci. Małżeństwo to nie tylko rodzice i pracownicy, ale i partnerzy.
    • bbkk Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 13:20
      A może jest jak tu
      matkazonaiklopoty.mamadu.pl/117339,moze-jutro-kochanie-cala-prawda-o-seksie-w-stalym-zwiazku
      • bbkk Nie to miało być 15.04.15, 13:22
        tylko to
        mamadu.pl/117949,seks-w-stalych-zwiazkach-nuda-i-smutek-czy-tylko-ja-mam-odwage-o-tym-mowic
    • tully.makker Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 15:41
      Tak na szybko, ze swoich doswiadczen jako samotnej matki I macochy: przede wszystkim, spotkania z corka powiny sie odbywac u was w domu, z udzialem obojga dzieci, one sa rodzeństwem i musza zbudować miedzy sobą relacje, to na pewnym etapie zycia będzie ważniejsze niż relacja z rodzicami. Rozumiem, ze to może być logistycznie trudne do zorganizowania, ale sa sposoby – samolot z oplacona opieka stewardesy np., tak mój syn spotykal się z ojcem i jego nowa rodzina. Nie sa to wbrew pozorom az tak wielkie koszty.
      Jednoczesnie takie rozwiązanie pozwoli wam spedzic więcej czasu razem i zbudować wiez miedzy wami, która nie będzie się opierala na romantycznym patrzeniu sobie w oczy, tylko wspólnym patrzeniu w te sama strone, co moim zdaniem rokuje na lepsza rodzine i trwalszy związek.
      • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 15:49
        tully.makker napisała:

        > Rozumiem, ze to może być lo
        > gistycznie trudne do zorganizowania, ale sa sposoby – samolot z oplacona
        > opieka stewardesy np., tak mój syn spotykal się z ojcem i jego nowa rodzina. Ni
        > e sa to wbrew pozorom az tak wielkie koszty.

        Mąż sam jeździ w obie strony, raz w miesiącu widzimy się w komplecie, ale wtedy mąż jest 4 razy w jeden weekend w trasie. W innym mieście mieszkamy od 8 mcy, wcześniej było trudniej finansowo, ale logistycznie i paradoksalnie -uczuciowo- łatwiej. Przeprowadzka była konieczna, bo mąż dostał znaczny awans i jak to się mówi, postawiliśmy chwilowo na jego karierę. Ja absolutnie jestem za bliskimi kontaktami nas wszystkich, a zwłaszcza dzieci. Zawsze mówię, że jak nas zabraknie, synek będzie miał siostrę.
    • pulcino3 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 16:31
      Jak przeczytałam twój post od razu na myśl przyszła mi Waśniewska- nie wiem czemu, chyba ze wzgl. na zazdrość o dziecko, o to, że nie ma dla ciebie czasu...
      Ej, nie bądź Waśniewską zmień się suspicious
      • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 16:34
        pulcino3 napisała:

        > Jak przeczytałam twój post od razu na myśl przyszła mi Waśniewska- nie wiem cze
        > mu, chyba ze wzgl. na zazdrość o dziecko, o to, że nie ma dla ciebie czasu...
        > Ej, nie bądź Waśniewską zmień się suspicious

        > Porównywać kogoś do Waśniewskiej...lepiej od razu przejdźmy do rzezi Ormian.
        Niesmaczne żarty
    • zolla78 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 16:40
      A może źle umiejscawiasz problem. Nie chodzi o wydatki, uwagę męża czy adorację ani o córkę, ale o to, że jesteś jak sama napisałać "niewolnikiem". Jak rozumiem jesteś lekko upupiona domem, dzieckiem, "oszczędnościami" i humorami męża, który usadza cię w miejscu przy próbie jakiejkolwiek rozmowy dotyczącej jego zachowania lub twoich potrzeb - obrażaniem się. Sorry, ale problemem nie jest tu brak adoracji, ale chyba egocentryzm męża, o któym sama piszesz. Wiem, że pisałaś, że dojrzał, ale ktoś kto twierdzi, że może mówić "ja, ja, ja" gdyż ma takie prawo i liczy się tylko on, a jak nie to obraza, to na dojrzałego nie wygląda.
      Moze rozważ, czy ta potzreba uwagi ze strony męża, to jest potzreba taka powiedzmy romatyczna, typowo kobieca, czy też tak naprawdę chodzi o to, że wydaje się tobie, że gdyby tak okazał ci uczucie, to mogłabyś na chwilę przestać udawać, że tak naparwdę na co dzień cię lekceważy i ustawia po kątach obrażaniem się i kłotniami albo stanowiłoby to usprawidliwienie dla dalszej bierności w tym układzie, bp przecież on tak mnie kocha.
      Jak ktoś pisze, że jest "niewolnikiem", że mąż wprost mówi, że ma prawo mówić i żyć według zasady "ja, ja, ja" i że "robi co chce i kiedy chce", a on "obrywa" za wszystko - nie ma problemu z pasierbicą, ma inny dużo poważniejszy z mężem, a przede wszystkim, z tym jak zebrać się by byc trochę bardziej asertywnym i przetrwać to co pewnie nastąpi ze strony męża, jak np. wrócisz jednak do tej pracy i okaże się, że wymagasz np. udziału w obowiązkach domowych.
      • 3-mamuska Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 17:19
        A zbasz powód rozpadu poprzedniego związku?

        Bo wyłania sie z twojego opisu kompletny egoista.
        On gdy jedzie z corka wydaje wydaje wydaje, ale po powrocie ola Boga ty zono oszczędzaj, żebym ja mogl za 2 tygodnie zaszaleć z kasa.

        Bardzo nie ładnie ze strony faceta, ze na córkę i siebie chetnie wydaje i zwłaszcza spełnia potrzeby dziecka.
        A dla syna nie jest w stanie pojechać i kupic przysłowiowych spodni.

        A najgorsze ze nie wysłucha cie tylko wrzeszy, wie ze krzykiem cie "zamknie"

        Mysle ze facet po prostu nie nadaje sie na partnera.
        • kota_marcowa Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 17:37
          > A zbasz powód rozpadu poprzedniego związku?
          >
          > Bo wyłania sie z twojego opisu kompletny egoista.

          No właśnie. To wygląda tak, że pan niedługo będzie miał dwie ex i dwójkę dzieci z nimi i szybko znajdzie kolejną idiotkę, której będzie mógł się wypłakać w rękaw, a ona go pocieszy.
          Nie piszę tego złośliwie, ale z całokształtu tak to z boku wygląda. Bo wygląda na to, że pan nie potrzebuje równorzędnej partnerki, której potrzeby również powinien zaspokajać, tudzież partycypować w życiu codziennym (choćby to nieszczęsne wyjście na zakupy), tylko matki/służącej, która go obsłuży i zaspokoi jego potrzeby seksualno emocjonalne, nie chcąc nic w zamian.
      • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 18:14
        Zolla78,mogę podpisać się chyba pod wszystkim!
    • kota_marcowa Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 17:13
      Tak poczytałam ten wątek i tak sobie myślę.

      Dlaczego autorka rozstała się z panem, dlaczego pan się rozwiódł z żoną. Bo być może jest dobrym ojcem, ale beznadziejnym mężem. Być może przez lata rozłąki, pan wcale się tak bardzo nie zmienił i niekoniecznie dorósł do związku.

      Po drugie, takie wątki powinno się pokazywać poglądowo młodym kobietom, które chcą się związać z dzieciatym facetem, myśląc, że jakoś to będzie.
      Otóż najczęściej jest kiepsko.
      • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 18:29
        Kota- rozstałam się z nim przed laty, bo pojawiał się i znikał. Mieszkaliśmy w różnych miastach i nie dawałam już rady tak na niego czekać.
        Tu muszę przyznać się zmienił. Kiedy np.coś obieca to dotrzymuje słowa, uprzedza kiedy się spóźni, nie daje powodów do podejrzeń itp.

        Ex żonę poznał po tym jak powiedziałam mu dość. Była klasyczna wpadka i szybki ślub. Po roku już się rozwodzili.Sąd orzekł o jej winie, potem zmienił wyrok.
        Od postronnych wiem, że ona była dosyć mocno rozchwiana, krzykliwa, awanturująca się, więc wzajemnie się nakręcali. Także rywalizowali ze sobą na każdym polu, nie cierpieli swoich rodzin i znajomych itp.

        My mamy wspólnych znajomych, wsiąkł w moją rodzinę, a ja lubię jego(choć niewielka). Genu rywalizacji praktycznie nie posiadam. Kłótnicka byłam x lat temu, a już na pewno nie wyobrażam sobie obrażania kogoś kogo się kocha. Moim problemem jest to, że duszę w sobie złe emocje i one pewnie się wymykają, czasem może nawet o tym nie wiem. A jak już się kłócimy to ja też mu czasem coś powiem, zamiast siedzieć cicho i nieprzystając do irracjonalnej moim zdaniem kłótni. A potem jestem na siebie zła
        • aqua48 Meamore! 15.04.15, 19:00
          meamore80 napisała:

          > A jak już się kłócimy to ja też mu czasem coś powiem, zamia
          > st siedzieć cicho i nieprzystając do irracjonalnej moim zdaniem kłótni. A potem
          > jestem na siebie zła

          Masz prawo powiedzieć mu co Ci w związku przeszkadza. Tyle, że najlepiej nie w kłótni, bo wtedy złoży to na karb Twoich nerwów i chęci dokopania mu, ale na spokojnie. Najlepiej spisz sobie to kartce i przemyśl. Spisz też oczekiwania. Zastanów się na jakie ustępstwa w tych oczekiwaniach możesz pójść.
          Związek nie polega na tym, że jedna osoba robi co chce i kiedy chce, a druga czuje się zaniedbana emocjonalnie i wykorzystana. Nie polega też na tym, że jedna osoba siedzi cicho i wykonuje rozkazy i polecenia drugiej, podporządkowuje się jej bez możliwości sprzeciwu. Nawet jeśli to tamta utrzymuje finansowo rodzinę.
          Jeśli szybko czegoś nie zrobisz - nie zaczniesz negocjować, rozmawiać,zamiast stulać uszy po sobie, to Wasze małżeństwo też się rozpadnie, podobnie jak poprzednie Twego męża. Bo on, jak z Twojego opisu wynika nie umie tworzyć dobrego związku z kobietą, umie być tylko z dzieckiem.
        • kota_marcowa Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 19:03
          Na pewno ci nie pomoże ukrywanie tego, co cię wkurza. Inna sprawa, że z twoich opisów można wywnioskować, że dla twojego męża artykułowanie swoich potrzeb przez partnerkę = bycie kłótliwą babą.
          • klamkas Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 19:35
            Wiesz, tylko jeśli ona jemu przedstawia sytuację równie jasno jak nam (czyli "mąż chodzi z córką do galerii, co mnie wkurza" a ma na myśli "mąż mnie zaniedbuje, jest sfochowany, kłótliwy i zachowuje się jak Piotruś Pan"), w dodatku w nerwach, to ja się nie dziwię, że on odbiera to jak kłótnię bez powodu. Bo co ta za powód "był z córką w CH"? wink
            • kota_marcowa Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 19:38
              Też prawda.
            • meamore80 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 19:46
              Na odwrót- ja uważam, że jego kłótnie są o "pietruszkę". Jeżeli stwierdzę, że przykładowo za mocno pociągnął drzwiczki od szafki i ona zaczyna się ruszać, albo powiem, że cocacola pita w nadmiarze nie jest najzdrowszym napojem, on jest w stanie zacząć kłótnie o całokształt, jakbyśmy się nigdy nie kochali, nie lubili itp.

              Sposobów w jaki spędza czas z córka,na co jej pozwala itp z zasady nie komentuję.Tak mu powiedziałam już jakiś czas temu i w naszym-podkreślam-naszym wypadku zdaje to egzamin.
























































              • nangaparbat3 Re: Kogo łatwiej kochać 15.04.15, 20:13
                Słyszałam kiedyś taką radę: pamiętaj pierwszą randkę, zapomnij ostatnią kłótnię.
                Przy jego braku empatii mozesz chyba odwolywać sie tylko do zasad. Może wprowadzać jakieś rytuały? I moze mowić raczej o tym, co sie sprawdza, o tym, co on robi, ze jest Ci dobrze? Bo najczęściej nie rozmawia się o tym, co idzie dobrze, ale o tym, co nie wychodzi, i to co nie wychodzi sie wzmacnia. I wszystko się rozwala.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka