Dodaj do ulubionych

sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc

    • d.o.s.i.a Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 22.04.15, 20:55
      Pomoglabym bez wahania. Sama bym zaproponowala przygarniecie szwagierki choćbym miała dwa pokoje. Argument ze córki musialyby mieszkać w jednym pokoju uważam za dno dna z gatunku "nie podam reki biedakowi bo pobrudze sobie rękę". Matura córki to tez nie argument, zawsze można przesunąć akcje na po maturze, albo rozwiązać sprawę inaczej.
      Uważam ze miara czlowieczemstwa jest to jak pomagamy bliskim w potrzebie. Nie mowie o ratowaniu nieznanych sierotek ale nie pomoc kobiecie z rodziny uciec od przemocowca bo zrobiliśmy remont i kupiliśmy samochod to sku...synstwo zwykle, co tu dużo mówić.
      • kall_inka Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 22.04.15, 21:11
        Dosia, nie zgodze sie z toba. To nie jest kwestia tylko mieszkania przez córki w jednym pokoju i mysle ze nie sedno problemu. To sa 3 dodatkowe osoby, ktore wprowadza sie raczej na dluzej nic kilka dni. Dodatkowo stana sie pelnoprawnymi mieszkancami w tym czasie, a nie goscmi. I to wymaga konkretnej rozmowy i ustalenie zasad, rowniez z dziecmi.
        • stara.mostowiakowa Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 22.04.15, 21:37
          Ja też się z dosią nie zgodzę, wzięcie na utrzymanie dodatkowej rodziny, nie wiadomo na jak długo, nie do końca wiadomo na jakich zasadach - to poważna decyzja. Mąż autorki chce pomóc siostrze - to bardzo dobrze, ale czy ma obmyśloną jakąś strategię, czy to tylko hurraoptymizm, że jakoś to będzie. Co będzie, jeśli siostra nawet znajdzie prace, ale nie wystarczy jej na wynajem? Jak długo można wytrzymać na kupie?
          • kooreczka Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 22.04.15, 21:41
            Najlepsze jest to, że autorce zarzucają "sku...syństwo" bo zrobiła remont i kupiła samochód- a wspomniała o tym tylko w kontekście, że nie mają oszczędności, by pomóc czysto finansowo. I naprawdę chętnie dowiem się jak ematki takie dobre i szlachetne upewnią się, że nie pakują się w utrzymywanie 3 osób przez lata.
            • kota_marcowa Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 22.04.15, 21:48
              A bo pogardłują trochę jaka to zła i niedobra egoistka, powinna oszczędności życia oddać i sama się przenieść do kawalerki i własnym dzieciom suchy chleb dawać, nie to co one, one na pewno by pomogły i od razu czują się lepsze, po czym wyłączają komputer i zajmują swoimi "luksusowymi" sprawami.

              Pomoc cudzymi rękami i cudzymi pieniędzmi, anonimowo w internecie nic nie kosztuje, a jak poprawia samopoczucie za to tongue_out
          • d.o.s.i.a Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 22.04.15, 23:16
            dobrze, ale czy ma obmyśloną jak
            > ąś strategię, czy to tylko hurraoptymizm, że jakoś to będzie. Co będzie, jeśli
            będzie. Co będzie, jeśli
            > siostra nawet znajdzie prace, ale nie wystarczy jej na wynajem?


            Nie, no masz racje. Dużo tych "co będzie jesli". To juz lepszy stan obecny i świadomość ze wlasna siostra właśnie gdzies tam dostaje po mordzie. Niech sie brat cieszy bo przeciez mogloby być gorzej.
            • kooreczka Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 22.04.15, 23:19
              Dosia, czekam. Na konkretną strategię co zrobić, żeby pomóc i samemu nie żałować.
              • d.o.s.i.a Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 23.04.15, 01:18
                Po pierwsze przyjąć pod swój dach i poczestowac miska zupy i dobrym słowem.
                Po drugie nie zaczynac od pisania czarnych scenariuszy.
                • kooreczka Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 23.04.15, 06:56
                  Po trzecie...?
            • 3-mamuska Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 22.04.15, 23:44
              Dokładnie, a potem bedzie gdzie była rodzina sąsiedzi ? Czy nikt nie wiedział o przemocy, zeby zarobic tragedii, gdyby nue daj bóg cos sie stało.

              Lepiej siedzieć w domu na nowej wygodnej kanapie, a w tym czasie kobieta z rodziny dostaje w twarz.sad
      • szpil1 Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 23.04.15, 20:09
        d.o.s.i.a napisała:

        > przemocowca bo zrobiliśmy remont i kupiliśmy samochod to sku...synstwo zwykle,
        > co tu dużo mówić.

        Dosia, ale może po remontach i kupnie samochodu ta rodzina już nie ma oszczędności, a nie jest na tyle zamożna by wziąć na utrzymanie dodatkowe trzy osoby? Bo nie oszukujmy się, ta nie kobieta od razu zarabiać nie będzie. Reszta rodziny, jak wynika z postów autorki, też ledwo przędzie i sie do utrzymania siostry nie dołoży. No i generalnie co sugerujesz? Że nie należy podwyższać swojego poziomu życia tylko oszczędzać każdy grosz na wypadek jak się komuś z rodziny noga powinie? Bo inaczej jest się sk...em?
      • aspa0222 Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 15.01.16, 22:00
        Szwagierka koniecznie musi podjąć terapię dla osób współuzależnionych. Ja też taką odbyłam i dlatego żyję i radzę sobie.
    • marynica Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 22.04.15, 21:41
      Jak ja bym pomogła?
      Nie wzięłabym do siebie. Za to razem ze szwagierka udalabym się do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, lub w inne miejsce udzielające terapetycznego wsparcia ofiarom przemocy. Szwagierka powinna także przejść terapię dla osób współuzależnionych albo w PCPR (jeśli tam jest dostępna), albo w Poradni leczenia Uzależnień (tam zwykle jest dostępna). Co ważne, jest finansowana przez NFZ.
      Moja pomoc to finansowe wsparcie w zakupie biletów na PKS, czy busa, jesli w miescowości w której szwagierka mieszka nie ma tego typu placówek.
      Krok drugi to złożenie wniosku o przymusowe leczenie odwykowe w Gminnej Komisji d/s Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (jest w każdej Gminie). Postanowienie o leczeniu dla męża bedzie dowodem w sprawie o przemoc.
      Trzeci krok to zakup dla szwagierki dyktafonu i nauka obsługi. Ma nagrywać swojego męża.
      Czwarty to pozew o alimenty na dziecko.
      Piąty krok - sprawa o przemoc. Nagrania, obdukcje i świadkowie wystarczą jako dowód.
      Szósty. Rozwód z orzekaniem o winie męża. Alkoholizm, przemoc wystarczą by sprawa zakończyła się pomyślnie dla szwagierki.
      I na koniec sprawa o eksmisję z mieszkania - alkoholik, sprawca przemocy, winny rozpadowi małżeństwa, alimenciarz (bo zwykle tak bywa) ma przechlapane.
      To nie jest szybka ścieżka, ale skoro szwagierka latami wytrzymywała patologię, to i to wytrzyma. Nie bedzie sama, bo fachowcy z PCPR ją wesprą w sądowych potyczkach.
      Wzięcie do swojego domu to wzięcie odpowiedzialności za szwagierkę, jej dzieci i ich życie. W ten sposób nie pomaga się skutecznie.
      • d.o.s.i.a Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 22.04.15, 23:10
        No to ja Ci życzę sytuacji w której wyciągasz rękę po pomoc w beznadziejnej sytuacji życiowej a ktos inny przystepuje do pouczania Cie do jakiej to instytucji nie powinnaś sie udac, każe ci kupic dyktafon i zająć sie skaldaniem wniosków, podan i pozwow o alimenty.
        Nie mowie ze pomoc w tych sprawach nie jest wazna ale pouczanie kogos w ciężkiej sytuacji życiowej od czego powinien zacząć załatwianie spraw to kopanie leżącego i stawiane sie w pozycji tego wyższego moralnie. Paradoksalnie to wcale nie pomaga a jeszcze bardziej doluje.
        • 3-mamuska Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 22.04.15, 23:54
          No dosia , moja znajoma niedawno dostała w twarz od meza.
          Przyjechała policja. Zabrali go na 12 godzin.

          Po 2 tygodniach przyszła mądra pani z urzędu i kazała natychmiast rostac sie z mężem.
          Kobieta mowi ze czeka na miejsce w przedszkolu dla najmłodszego ,szuka pracy , i on ma sie wyprowadzić jest w trakcie szukania mieszkania.
          I ze zanim sie wyprowadzi (chodzi o wyprowadzenie pana, bo w separacji łóżkowej domowej juz byli)
          I usłyszała od pani ze ona BRONI pana i godzi sie na przemoc i ze ona zastanawia sie czy dzieci moga zostac w takim domu.
          Wiec sie koleżanka wkurzyła i powiedziała ile kasy mozesz mi dać tygodniowo zanim cos znajde? I czy mi opłacasz rachunki.
          A poza tym jesli sie wyprowadzi ugodowo nie bedzie musiała sie bać ze cos jej zrobi na ulicy.

          Pani chciała zeby złożyła sprawę o zakaz zniżania sie , a ona jej pyta czy taki papier z sadu ochroni ja gdy on ja spotka na ulicy pijany i zechce sie odwdzięczyć za wyprowadzkę z policja.
          To sie pani zamknęła i powiedziała ze bedzie sprawe monitorować. Do dzis sie nie odezwała.

          Pan sie wyprowadził po miesiącu polubownie, płaci alimenty odwiedza dzieci a ona spi spokojnie.

          Taka mądra pani z opieki.
    • turzyca Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 22.04.15, 23:05
      Abstrahujac od sensu poszczegolnych form pomocy - jesli mielibyscie przeprowadzac rewolucje w domu, to oszczedzcie corke, niech ona zda te mature. Matury juz za chwile, za dwa tygodnie bedzie miala za soba. Wobec niej tez powinniscie zachowywac sie lojalnie.
      No chyba ze istnialaby opcja, zeby ona zamieszkala u kogos z Twojej rodziny, gorsze rozwiazanie, ale jesli ona by to zaakceptowala to ujdzie.
      • misiekzdzisiek2 Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 22.04.15, 23:30
        Moje zadanie: nie wynajmuj szwagierce mieszkania (tzn. nie bądź stroną umowy) - ona nie będzie zań płacić.
      • 3-mamuska Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 22.04.15, 23:56
        Bez przesady z ta matura, w naszej rodzinie dziewczyna zdawała maturę maja pod opieka roczne dziecko i zdała. Wiec nue wiem co wy tak o ta maturę tu jęczycie .
        • kooreczka Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 22.04.15, 23:58
          Wiesz, niektórzy mają większe ambicje niż tylko zdanie. Mimo niżu są kierunki, gdzie jednak trzeba mieć więcej niż 30%.
    • kooreczka Nie warto pomagać 22.04.15, 23:52
      Taki mam wniosek po lekturze tego wątku.

      Założycielka chce pomóc, ale nie rzucając się na główkę. Przyjęcie szwagierki pod swój dach to de facto przyjęcie trzech dodatkowych osób na utrzymanie. Nawet jeśli uznamy obiekcje typu "żeby nasze dzieci nie ucierpiały" za durne i trywialne to pozostaje kwestia na ile ich zwyczajnie stać- żeby nie okazało się, że na dalszą pomoc zwyczajnie ich nie stać.

      I jedyne czego doczekała się to jazdy, bo ośmieliła się powiedzieć, że w związku z wydatkami nie mogą po prostu wynająć osobnego mieszkania.
      • 3-mamuska Re: Nie warto pomagać 23.04.15, 00:04

        Pomoc cudzymi rękami i cudzymi pieniędzmi, anonimowo w internecie nic nie kosztuje, a jak poprawia samopoczucie za to tongue_out

        Ja pomagałam , 2 facetow mieszkali u nas łącznie niemal rok.

        Jeden stracił prace i mieszkanie i o dziwo nie miał prawa do zasiłku , męczył sie z urzędami kilkanaście tygodni.
        Az w koncu znalazł prace i sie wyprowadził troche na prośbę meza.

        Drugi został bez dachu nad gluwa tu przed bożym narodzeniem, przygarnęliśmy , dałyśmy jesc.
        Chłopak pomagał sprzatal robił zakupy za nasz kase, wypriwadzil sie w kwietniu a miał byc góra 2/3 tygodnie. Bo po świętach sie ogarnie.

        I nie żałuje mimo ze obcy ludzie, ten pierwszy po kilkunastu tygodniach był juz uciążliwy. Ale to 40-letni kawaler bez dzieci, my rodzina z 3 dzieci wiec duza rozbiezność życiowa. Tyle ze on nam zawsze pomagał, potrafił przyjsc polozyc kase na stół i powiedzieć oddacie kiedy będziecie mogli , gdy maz stracił prace. Kilka lat temu.

        Mam nadzieje, ze gdy kiedys ja bede potrzebować to tez znajda sie osoby ktore nie beda patrzeć tylko na swoją wygodę.
        • kooreczka Re: Nie warto pomagać 23.04.15, 00:09
          No pięknie się chwalisz, tylko co to ma do mojego wątku?
          Jak rozwiązałabyś na dłuższą metę problem nie nie goszczenia jednej dorosłej osoby, ale utrzymywanie 3, w tym dwójki dzieci? Nie tylko jedzenie, ale i ubrania, lekarstw, przyborów szkolnych? Jedyne co robisz to odmieniasz wygodniactwo- a ja się nie dziwię, że autorka boi się przyjąć zobowiązania w takiej formie, bo fizycznie może nie starczyć.
          • kota_marcowa Re: Nie warto pomagać 23.04.15, 00:19
            Już pomijając chory wpis dośki o skoorwysyństwie, bo autorka śmiała kupić samochód i zrobić remont i teraz jest zwyczajnie bez pieniędzy.
        • lily-evans01 Re: Nie warto pomagać 23.04.15, 07:29
          smile
    • a1ma Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 23.04.15, 00:21
      Siostrę?? Siostrę w takiej sytuacji przyjęłabym bez dyskusji, bez wahania. Nie wyobrażam sobie nie pomóc siostrze, bo "właśnie zrobiłam kosztowny remont, wymieniłam samochód i zapisałam się na studia". Nie wierzę w to, co czytam.
      • kooreczka Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 23.04.15, 00:26
        Ja za to nie wiem co czytasz, bo na pewno nie post założycielki- tu jest mowa o szwagierce i kwestii nie czy pomóc czy nie, ale czy wziąć ich do domu i utrzymywać czy znaleźć jakąś inną formę.
    • totorotot Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 23.04.15, 06:51
      Nie, nie zgodzilabym się. Pomogłabym wprowadzić od pani jej męża. Przemocowiec powinien szukać nowego domu, nie ofiara.
      • lily-evans01 Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 23.04.15, 07:28
        A czy doczytałaś, że mieszkanie jest w 100% męża, odziedziczone po babci, a pani tylko zameldowana?
        sad
    • lily-evans01 Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 23.04.15, 07:27
      Twój mąż jest bardzo dobrym bratem, tylko pozazdrościć.
      Co do ośrodków samotnej matki - miałam okazję widzieć takowy, jak korzystałam z darmowej porady prawnej, kiedy składałam pozew o alimenty. Później przyniosłam też jakieś ciuszki, pieluchy itp. No i cóż - miejsce wywarło na mnie koszmarne wrażenie, mimo, że czyściutko było, schludnie i ładnie. Te panie snujące się ze swoimi maluchami, w szlafrokach na wspólnym korytarzu, jak w jakimś akademiku dla przerośniętych... Mam wrażenie, że jakbym tam weszła, to już bym nie wyszła wyżej, z tej beznadziejności, niezaradności, traumy tych matek, tego całego dołującego otoczenia. Czuło się straszną, beznadziejną atmosferę, ciągnięcie się nawzajem w dół, a nie w górę. Brr.
    • jkl13 Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 23.04.15, 08:39
      W pierwszym odruchu pomyślałam - nie ma mowy, po moim trupie. Pomogę w inny sposób, ale nie zgadzam się na wspólne zamieszkiwanie.
      Ale zaraz potem zastanowiłam się, co bym zrobiła, gdyby to moja siostra lub brat męża znaleźli się w takiej sytuacji. I wiecie co, to bardzo zmienia perspektywę, gdy pomyśli się o najbliższej rodzinie, a nie jakieś obcej forumowej. Przyjęłaby bez wahania, użyczyła pokoju, pomogła znaleźć pracę i załatwić kwestie rozwodowo - majątkowe. Bo to nie jest sytuacja, gdzie lalunia wydawała pieniądze na ciuchy i spa, a teraz dzieci głodują. Ona znajduje się w takiej sytuacji bez swojej winy (eskalacja przemocy, brak poprawy zachowania męża) i pomoc brata to być albo nie być dla niej i jej dzieci. I zdecydowanie warto ograniczyć czasowo swój własny komfort, aby w tak szczególnej sytuacji pomóc najbliższej rodzinie. Bo kto ma jej pomóc, jak nie najbliższa rodzina...
      • arista80 Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 23.04.15, 09:05
        Ja wczoraj zapytałam się o to moją mamę. Moja mama jest z tych co to każdemu starają się pomagać i owszem i w tym wypadku powiedziała, że zrobiłaby wszystko aby pomóc, ale do własnego domu nigdy by nie zabrała, bo taka wprowadzka to konieczność utrzymywania kolejnych trzech osób, jeśli ma się ochotę sprawić przyjemność własnym dzieciom to zaraz trzeba pomyśleć i o tamtych, najpierw owszem jest wielka chęć pomocy, ale potem w miarę upływu czasu zaczyna ma się dość, tym bardziej że tamte osoby też chcą mieć jakąś przestrzeń dla siebie W skrócie to najprostrzy sposób na szybkie znienawidzenie się i powstanie konfliktów pomiedzy własnymi dziećmi a kuzynostwem. A jak długo można jechać na litości: "ustąpcie im, one są poszkodowane przez los". Nie tędy droga. Mając na uwadze, iż szwagierka nie predko może stanąć na nogi według mamy należałoby skontaktować się ze wszelkimi możliwymi instytucjami, popytać znajomych o możliwość pracy, dorobienia (np. umycie okien, posprzątanie, posiedzenie z dziećmi), stworzyć kobiecie możliwość usamodzielnienia się. I również włączyc w to pozostałe siostry. Bo nie może być tak, że wszystko na siebie bierze brat, a jak w jakiś sposób nie może pomóc to zaraz jest zły.
        • arista80 Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 23.04.15, 09:13
          I jeszcze jedno: nie rozumiem za bardzo tego zero jedynkowego sposoby myślenia niektórych forumek: albo bierze do siebie albo skończony egoista. Czy naprawdę nie można wziać pod uwagę opcji pośrednich? Przecież tu nikt nie powiedział by zostawić ją na pastwę losu tylko zostały przedstawione różne rozwiązania.
    • wiedzma.zla.nr1 Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 23.04.15, 09:18
      Ne wiem, czy to pomoc męża, czy uzależnianie pani

      Tu jest być
      może poszerzający kontekst sytuacji opis ofiar przemocy
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,157312412,157350787,Re_jak_sie_otrzasnac_.html
      Nawet jeśli przyjmować panią pod dach, to na pewno ze ścisłe określonymi warunkami: na ile i w jaki sposób ma zamiar włączać się w utrzymanie siebie, domu, obowiązków domowych.
      Inaczej pani zalegnie na łonie rodziny, ciągnąc się na swoim nieszczęściu. Pomagać na pewno, ale niekoniecznie oferując bezterminowo lokum, bo to nie pomoc, to uzależnianie od siebie i swej pomocy pani.
      Pani z pewnością na terapię. To warunek pomagania. ma trafić do jakiegoś PIK-u. ma podjąć kroki prawne- alimenty, rozwód, sprawa karna, Niebieska Karta, eksmisja, podanie o lokal socjalny etc- w zależności od sytuacji. Dawać wędkę, a nie rybę. Pani jest mega zależna i każdego faceta chce do siebie przywiązać dzieckiem... Pomagając jej, dając bezwarunkowo, utwierdzamy ją w jej schemacie działania- bycia zależną od jakiegoś faceta. Teraz brata. I zraz pani swą biernością zacznie wkurzać brata i jego rodzinę i okaże się, ze i oni stosują przemoc na siostrzyczce..
    • tully.makker Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 23.04.15, 10:47
      Jako osoba mająca doświadczenie, zarówno w pracy z osobami doświadczającymi przemocy, jak i osobistym jej doświadczaniem i wychodzeniem z niej, powiem tak:
      Nie należy zaczynać od przeprowadzki. Teraz moment nie jest dobry ani dla was (matura córki) ani dla siostry męża (dzieci niech dokończą rok szkolny tam, gdzie są). Czas miedzy teraz a czerwcem wykorzystałam ba opracowanie dokładnego ?biznesplanu? na jej i dzieci nowe życie. Taki plan powinien koniecznie obejmować pomoc psychologiczna dla niej w Ośrodku Interwencji Kryzysowej, o ile się da, także dla dzieci. Doświadczanie przemocy powoduje zmiany w psychice, które trudno ogarnąć samodzielnie. Oprócz tego rzeczy praktyczne ? ile będzie u was mieszkała, jeśli zdecydujecie się na te opcje? Gdzie i jakiej pracy będzie szukać? Jaki będzie jej wkład finansowy w utrzymanie, kto za co płaci, jakie będą obowiązki domowników jeśli będzie u was pomieszkiwała. Co będzie, jeśli cos pójdzie nie tak? Jaki jest plan B ? tu na przykład może pojawić się dom samotnej matki.
      Generalnie jest tak, ze osoba doświadczająca przemocy traci poczucie kontroli i sprawczości, i taki plan, z jasno zarysowanymi jej obowiązkami i odpowiedzialnością za własne życie może w tym zakresie pomoc ? pod warunkiem, ze to ona będzie jego główna twórczynią, a nie tylko bierna odbiorczynią.

      Pozdrawiam i życzę siostrze wyjścia z przemocy.
    • tully.makker I jeszcza apropos Mozambique 23.04.15, 10:59
      Mozambique zalatwia sobie waszym kosztem swoje psychologczne porblemy, bo sama zyje w przemococwym zwiazku - byc moze ma zal, ze jej nikt nie pomogl. Zobaczcie np ten post z forum Zycie Rodzinne:

      Re: Mozambique
      mozambique 18.05.13, 11:46 Odpowiedz
      postaram sie odpowiedziec zbiorczo "
      • mozambique Renapisała tully 23.04.15, 11:29
        - od wielu lat jadąca na psychotropach , które sowim dzieciom zafundowala popapranych tatusiuów - pierwszemu dziecku - rasowego dziwkarza, przemocowca , od którego nastepna zona uciekla z trójką dzieci , broniąc sie przed nim nożem

        po czym tully nastenego chłopa se szukala rozsadnie , zadaniowo i celowo - i znalazła
        jadacego na psychotropach , z problemami psychicznymi , leczeniem przez wile lat u specjalistow , do tego utzrymanka ze wstretem do zarabiania na potrzeby rodziny , z zaburzeniami emocjonalnymi , któego nienawidizło jego własne dziecko z pierwszego malznesntwa , do tego chetnie wyznajćego ze jej "przypier..oli" - z nim radosnie machnela sobei dwoje następnych

        jej dzieci od malego przejawiaja zaburzenia w zyciu spolecznym

        obecnie odeszła ( chyab) a jeszcze przed odejsciem rozgladala sie tu na tym forum za za nastepnym bo jej sie bez chłopa cni

        wszystko do latwego odnalezienia w szukajce

        ta oto osoba i ocenia tu innych
        • tully.makker Droga Mozambique 23.04.15, 11:31
          Daj jeszcze troche probek swoje prymitywizmu intelektualnego, emocjonalnego i slownikowego, nie moge sie doczekac.
    • jesienna.nuta Balladyno, 23.04.15, 11:53
      Z Twoich wypowiedzi przebija autentyczna troska i chęć pomocy szwagierce - dlatego poświęcę Ci swój czas i doradzę co następuje:
      - zapytaj czy szwagierka była ze swoim problemem u wójta gminy? Nie wiem jakie to województwo, jaka gmina, ale ludzie ze swoimi prawdziwymi problemami na wsi idą do wójta - to są najczęściej bardzo przyzwoici ludzie, którzy mają nawet najskromniejsze środki, aby pomóc choćby doraźnie dając chwilowe zatrudnienie matce, załatwiając pomoc dzieciom w zakupie przyborów szkolnych, opłacie obiadów itp.
      - miasto wojewódzkie daje ogromne możliwości. I tak: najpierw sama zadzwoń, a później idź do odpowiedniej placówki (w MOPS-ie Cię poinformują) - może Dom Samotnej Matki, może coś podobnego. I tam niech zamieszka szwagierka, to jest sytuacja kryzysowa i wymaga drastycznych rozwiązań. Tu nie ma, że coś się nie podoba. Takie placówki zapewniają kompleksową, bezpłatną pomoc prawną i psychologiczną, tam też nie można siedzieć w nieskończoność, bo to jest rozwiązanie doraźne. Tam są kobiety w sytuacji Twojej szwagierki, wspólnie się będą wspierać, nie będzie lepszych i gorszych.
      - W DSM pomogą bezpłatnie szwagierce załatwić alimenty na dzieci od ojców. W przyszłości kobieta może się załapie na program: hostel?
      - często w miastach wojewódzkich są CIS-y (poczytaj w necie) do których warto zapisać szwagierkę. Jak się kobieta załapie na aktywizację zawodową, będzie miała płacone przez parę miesięcy za sam udział w programie i czegoś się nauczy. Jak będzie uczciwa i chętna, panie z pewnością znajdą jej pracę.

      Twój wkład w pomoc szwagierce powinien polegać na pomocy rzeczowej (jakieś ubrania, coś lepszego do jedzenia, jakiś but). Możesz ją zapraszać na kawę i obiady, być dla niej, słuchać jej żali i wspierać ją.
      Ale nie dasz rady żyć za nią i za nią rozwiązywać problemów tym bardziej, że po śmierci jej matki rodzina może zdecydować, że mieszkanie po matce będzie dla niej?
      Pomagaj, ale mądrze, bo inaczej wszystko będzie na nic. Szwagierka musi chcieć pomóc sobie sama. Od czegoś będzie musiała zacząć.

      P.S.
      Znam wszystkie wymienione placówki. Moje koleżanki są tam dyrektorkami. Różne cuda już widziałam i słyszałam.
    • rycerzowa Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 23.04.15, 13:12
      >Twój mąż jest bardzo dobrym bratem, tylko pozazdrościć.

      Niech zgadnę - to ten typ, co całe dnie na rodzinę pracuje, do domu praktycznie tylko na noc wraca?
      Łatwo być dobrym wujkiem kosztem żony i dzieci. On wielkiej zmiany nie odczuje.

      Ad rem - żeby skutecznie pomóc, trzeba to umieć zrobić, trzeba mieć wiedzę i doświadczenie.
      "Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane".
      To nie wojna ani inny kataklizm, gdzie przyzwoity człowiek otwiera drzwi wszystkim potrzebującym.
      W dużym mieście są odpowiednie instytucje, gdzie Balladyna otrzyma informację, jak sensownie pomóc rodzinie w potrzebie.
    • aspa0222 Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 15.01.16, 21:57
      Kobieta dotknięta przemocą, alkoholizmem męża, musi odbyć terapię dla osób współuzależnionych. Jesli taka osoba żyje z alkoholikiem przez parę lat, nie jest w stanie funkcjonować jak normalny człowiek. Dopiero udział w terapii uświadamia, co należy robić. Wiem, bo sama jestem z rodziny dysfunkcyjnej, wyszłam za alkoholika i dopiero w wieku 38 lat poszłam na terapię dla współuzależnionych. Przeszłam 3 poziomy terapii i dzięki niej żyję - ja i moje dzieci.
    • figrut Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 16.01.16, 12:04
      Po pierwsze praca i mieszkanie. Na start możecie przyjąć rodzinę do Was, ale na dłuższą metę tak się żyć nie da. Wyciągnąć papiery z opieki społecznej z opisem sytuacji w jakiej znajduje się kobieta z dziećmi i natychmiast złożyć je do MOPSu tam, gdzie kobieta się przeprowadzi. Złożyć w MOPSie wniosek o pomoc dla rodziny (składa siostra męża), Nie musi być zameldowana w tym miejscu, ale powinna być zarejestrowana jako bezrobotna. Wystarczy, że potwierdzicie jej pobyt tymczasowy u Was. Na wynajęte mieszkanie kobieta dostanie dodatek mieszkaniowy, ale musi tam mieszkać minimum 3 miesiące zanim opieka przyzna jej dodatek chyba, że dokumentacja z MOPSu z poprzedniego miejsca zamieszkania przyspieszy proces jego przyznawania. Jako osobie bez dochodów przysługuje jej żywieniówka na nią i dzieci (na dzieci w szkole darmowe obiady, a żywieniówka wypłacana za te dni, w które dzieci nie są w szkole). Praca to podstawa i alimenty na dzieci od przemocowca. Najniższa krajowa (nie ma co liczyć na to, że na start kobieta dostanie jakąś sporą wypłatę) + dzieci na utrzymaniu nadal będą kobietę kwalifikowały do otrzymywania zasiłku z MOPSu, więc żyć będzie skromnie, ale sobie poradzi.
    • best_bej Autorko wątku jak potoczyła się ta historia? 16.01.16, 12:40
      ktoś wyciągnął wątek sprzed paru miesięcy. Ale ciekawi jaką decyzję podjęła balladyna i co było dalej
    • estelka1 Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 16.01.16, 15:54
      Absolutnie nie brałabym siostry męża do siebie, chyba że byłaby to kwestia przygarnięcia na jedną-dwie noce po jakimś mocniejszym pobiciu czy awanturze. Tą rodziną powinni zająć się specjaliści. Przekonaj siostrę męża, żeby udała się do ośrodka pomocy społecznej. Niech tam założą niebieską kartę i jeśli będzie faktycznie taka potrzeba, skierują ją do jakiegoś ośrodka wsparcia, najlepiej jakby to był ośrodek dla ofiar przemocy. Kobieta ma szansę dostać w ops pomoc prawną i wsparcie psychologiczne, a także pomoc finansową, tym bardziej, że odchodząc od męża, zostanie praktycznie bez dochodu. Zdaję sobie sprawę, że ona może bać się stygmatyzacji, wstydzić się przed ludźmi swojej sytuacji, ale jeśli naprawdę chce pomocy, powinna zrobić to, co mówię, zwłaszcza że przy wsparciu instytucji może udać się, że to sprawca przemocy zostanie usunięty z domu. Mieszkanie jest komunalne, a nie własne, więc szansa na to jest spora. No ale takie działania należy podejmować dopiero, kiedy mąż owej kobiety nie zmieni swojego postępowania i nadal będzie stosował przemoc. Niebieskie karty jest przede wszystkim po to, żeby spróbować uratować rodzinę, pomóc jej, by wyeliminować z niej przemoc. Kierowanie sprawy do prokuratury, rozwód i pozbycie się przemocowca z domu to ostateczne wyjścia, kiedy inne środki zawiodą. Wy, jako rodzina oczywiście nie zostawiajcie jej bez wsparcia, ale nie kosztem siebie i swoich dzieci, ale lepiej żebyście to robili będąc poinstruowani przez fachowców pracujących z siostrą Twojego męża. W takich sytuacjach lepiej, jak koordynowaniem pomocy rodzinie dotkniętej przemocą zajmują się ludzie, którzy nie są zaangażowani emocjonalnie.
      • mozambique Re: sytuacja kryzysowa w rodzinie, pomoc 16.01.16, 17:37
        o widze mojulubiony watek odzyl

        jak widze e=matki wciąż po staremu wredne - tu się dziwują ze ktoś dziecko odda do adopcji , tu ze zony alkoholików od nich nie odchodzą a jak co do czego - to kobiete spokojniei na zimno , udupią , rozdepczą i na końcu na nia naplują

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka