Dodaj do ulubionych

tak strasznie mi źle

14.09.04, 14:36
pokłóciłam się z mężem
byłam okropna
powiedział, że mnie nie kocha
nie odzywa się do mnie
nie wiem kiedy wróci
śpi w drugim pokoju
jemu już nie zależy
gdyby nie mój mały promyczek poddała bym się
nie umiem tak żyć...........
Obserwuj wątek
    • ewa2233 No smuteczku! 14.09.04, 14:39
      Napisałaś, że to TY byłaś OKROPNA !
      No więc jeśli nie umiesz tak żyć,
      poczekaj aż się wyśpi i ...
      p r z e p r a s z a j ! smile
      • maniusza Re: No smuteczku! 14.09.04, 14:46
        nie wiem czy to pociecha, ale nie jedna taka sytuacja pewnie przed Wami, takie
        jest życie
        najważniejsze to - jak napisała poprzedniczka - umieć wyciągnąć rękę, przyznać
        się do błędu i... godzenie bywa całkiem przyjemne!!!
      • smutny_smuteczek Re: No smuteczku! 14.09.04, 14:46
        gdyby to było takie proste....
        przepraszanie i proszenie tylko pogarsza sprawę...
        no cóż byłam okropna, ale przecież nie sama się kłóciłam...
        gdybym wiedziała, że przepraszanie coś da przywitałabym go nawet na kolanach
        • ewa2233 Ale pomysł ! :) 14.09.04, 14:49
          Witanie na kolanach spodobałoby mu się NA PEWNO wink
          Tyle, że na pewno powitanie trzeba byłoby lekko "przeciągnąć" smile)
          • moonicaa Re: Ale pomysł ! :) 14.09.04, 14:54
            boszzeee...Ja tez powiedzialam niedawno mężowi NIE KOCHAM CIE juz. Tez bylismy
            po klotni. On nie odezwal sie tylko przemilczal cala sprawe. Bylo mu cieżko,
            widzialam...ale coz. Slow juz nie cofne. Pare dni poźniej juz bylo tak jak
            dawniej, znowu mowilam ze go kocham. I tak jest do dzis. Nie umiem sobie jednak
            wybaczyc, ze mu to powiedzialam. Bo przeciez kocham go nad zycie. Moze Twoj mąż
            ma podobny charakter do mojego, ze wypowiada takie slowa, bo chce Cie po prostu
            zranic, a wcale tak nie mysli. Na to potrzebny jest czas. Nie narzucaj sie, bo
            on jest na Ciebie zly i musi mu to minąc, a przeprosinami narazie mozesz go
            rozjątrzyć. Odczekaj. Gdy mu minie, powiedz spokojnie, ze nie chcialas, ze bylo
            Ci zle, ale on tez Cie zranil... Mysle ze wszysrko sie ulozy!! Powodzenia
    • smutny_smuteczek Re: tak strasznie mi źle 14.09.04, 14:49
      skąd bierzeci taką mądrość?
      każdy mówi nie jedna kłótnia przed wami, takie jest życie a ja czuję jakby walił się cały mój świat...
      • ewa2233 skąd bierzecie taką mądrość? 14.09.04, 14:51
        Smuteczku !
        Mądrość bierze się z DOŚWIADCZENIA! smile
        Głowa do góry !
        • smutny_smuteczek Re: skąd bierzecie taką mądrość? 14.09.04, 14:59
          ile tego doświadczenia trzeba zdobyć?
          to przecież nie pierwsza nasza kłótnia...
          i czy to normalne że za każdym razem jest gorzej i smutniej....?
          • marianka15 Re: skąd bierzecie taką mądrość? 14.09.04, 17:03
            Smuteczku, jeżeli po kłotni nic nie będziesz czuć, tylko pustkę - to oznacza
            początek końca. Jeżeli ludzie potrafią i chcą się kłocić (ale to głupio
            zabrzmiało), to oznacza, że nie są dla siebie obojętni. Póki są emocje, to
            dobrze. Póki jest smutek, to dobrze. Póki potrafią nawet trochę pokrzyczeć - to
            też dobrze. To znaczy, że coś ich łączy. Najgorsza jest zupełna obojętność. Po
            takich kłótniach powinno być "i smutniej, i gorzej" (cytuję Ciebie).
            P.S. Nie znam małżeństwa, które się nie kłóci. To chyba niemożliwe...
            • ewa2233 No, jak tam dzisiaj? 15.09.04, 09:09
              Smutniej czy weselej ?
              Mam nadzieję, że doszliście do porozumienia !?
              Najważniejsze, by nie stać obok siebie, tylko gadać i gadać ,
              jeśli coś jest nie tak.
              • smutny_smuteczek okropnie:-( 15.09.04, 10:07
                no cóż,późny powrót do domu, druga noc w osobnych łóżkach, milczenie, ignorowanie....
                i cały czas zaznacza, że jak coś robi to nie dla mnie
                nawet nie odpowiada na moje dobranoc, czy cześć
                któraś z was napisała, że jak jest smutno i żle po kłótni to dobrze, ale ja wiem, że mi tak jest, a jemu?....
                gadać, gadać...my to wiemy, ale co ja mam poradzić, że nawet jak próbuję to on nie chce bo twierdzi, że to nie ma sensu, do niczego nie prowadzi, bo za pare dni znów zrobię jakąś głupotę i się pokłócimy
                kurde chyba wychodzi że jestem potworem...to fakt ze furiatka ze mnie i mam skłonności do wyolbrzymiania drobiazgów, ale czy nie zasługuję na wybaczenie, na (być może i kolejną) szansę?
                kurcze przecież decydowaliśmy się być ze sobą na dobre i na żłe, z wielkiej miłości, a teraz okazuje się, że mimo ze wielka to jednak zbyt mała na wybaczenie...
                smutno mi...
    • fyrka Re: tak strasznie mi źle 15.09.04, 11:01
      wiesz ja tez jestem nerwowa, to chyba kiepskie okreslenie ale furiatka mnie sie
      nie podoba, z byle drobiazgu robie afere krzycze, obrazam sie,a pozniej, no
      wlasnie pozniej mi glupio, maz sie nie odzywa i ciezko przywrocic poprzedni stan
      rownowagi. niestety zdarzaja nam sie ciche dni, ale gora dwa nie wiecej, ja
      staram sie przeprosic, zalagodzic. zazwyczaj skutkuje, ale raz zdarzylo sie ze
      przesadzilam z awantura i bylo na krawedzi rozstania, troche trwalo zanim
      wszystko sie poukladalo, ale od tamtej pory staram sie hamowac moj awanturniczy
      temperament i nawet mi to wychodzi. mysle ze twojemu mezowi przejdzie zly
      nastroj i sie pogodzicie, ale moze tak jak ja sprobuj nad soba panowac, ja
      doszlam do wniosku ze mimo iz maz mnie kocha to moze miec dosc zycia z klotliwa
      baba i lepiej sie troche zmienic, policzyc do dzisieciu, zasatanowic sie dwa
      razy zanim sie cos powie. pozdrawiam i mam nadzieje, ze bedzie wszystko dobrze
    • mmilki Re: tak strasznie mi źle 15.09.04, 17:42
      smuteczku...,
      maz tez klocil sie z toba
      byl okropny
      powiedzial,ze cie nie kocha
      nie odzywa sie do ciebie,choc go przepraszalas
      wroci,zna adres mam nadzieje
      jak sie wyspi,to mu przejdzie
      nieladnie,ze mu nie zalezy
      zajmij sie swoim malym promyczkiem i dla promyczka sie nie poddawaj,
      ...musisz nauczyc sie tak zyc...to codziennosc,


      pozdrawiam cie serdecznie,usmiechnij sie...nie jestes sama,
      gdybys chciala poklikac moje gg.1501501
      pozdrawiam milki
    • matka34 Re: tak strasznie mi źle 16.09.04, 12:29
      Mój mąż co tydzień mówi mi, że się ze mną rozwiedzie i, że nie wie czy mnie
      jeszcze kocha. Jego problem i strata. To ja się z nim rozwiodę. Czekam tylko na
      właściwy momnent. Też mam dziecko. Mojego kochanego syneczka i kocham go ponad
      wszystko. Tylko on się dla mnie liczy. Mój mąż nie zasługuje nawet na połowę
      tej miłości.

      matak34@gazeta.pl
      • smutny_smuteczek Re: tak strasznie mi źle 16.09.04, 13:07
        ale mój mąż jest naprawdę cudownym, wartościowym człowiekiem i wcale nie chce się znim rozwodzić
        on jek każdy ma swoje wady
        oboje mamy trudne charaktery i czasem boję się że przez nasz upór i głupotę wszystko zepsujemy
        no cóż mam nadzieje że idzie ku lepszemu, już troszkę się do mnie odzywa ( i nie tylko po to by dać do zrozumienia, że nic go nie obchodzi)
        strasznie jestem wam wdzięczna za wsparcie!
        dziękuję zwłaszcza ewa2233, bo jest ze mną od początku
        • ewa2233 dalej Ci sekunduję :)) ! 16.09.04, 13:12
        • mmilki Re: tak strasznie mi źle 16.09.04, 16:43
          smuteczku,
          moj maz tez jest wspanialym czlowiekiem,
          no,moze nie potrafi gotowac (czytaj: nie chce sie nauczyc)
          ale za to wspaniale zajmuje sie naszym synem,
          malzenstwo jednak,jak zawsze myslalam,to nie przyjazn na smierc i zycie,
          ale taka dziwna instytucja,calkiem ciekawa...
          ciesze sie,ze juz jest lepiej,a nicku nie zmieniasz na jakis radosniejszy?

          pozdrawiam,milki

    • aneczkakaka Re: tak strasznie mi źle 16.09.04, 13:33
      Po każdej kłótni mąż pyta mi się - kochasz mnie, a ja zawsze odpowiadam - Nie!
      On na to - Tak myślałem i oboje wybuchamy śmiechem. A powietrze staje się
      bardziej przejrzyste. Myślę że Twojemu mężowi przejdzie. Kłótnie są
      nieuniknione nie dwóch ludzi na ziemi, którzy myśleliby tak samo i we wszystkim
      się zgadzali. A odmienne poglądy są częstym powodem kłótni.
      • smutny_smuteczek Re: tak strasznie mi źle 18.09.04, 09:34
        Przeszło, przynajmniej na tyle żeby zaczął ze mną trochę rozmawiać...to było w czwartek. Dzisiaj jest sobota i znów dno. Mam już dosyć łażenia proszenia i przepraszania (właściwie to już nawet nie wiem czy mam za co)ale nie potrafię tak żyć kiedy nie rozmawiamy, albo tylko oficjalnie. Czuję się taka nic nie warta, czy to kiedyś minie?...
        On cały czas widzi tylko moją winę, jest chyba ślepy na swoje zachowanie. Od rana jest rozdrażniony, próbowałam uprzedzić kłótnię i porozmawiać z nim, ale wyszło znów na to, że się czepiam.
        Piszę tu o nim tak jakby był najokropniejszy na świecie, ale przecież potrafibyć taki kochany, dobry , wyrozumiały, a może potrafił?....ale czy to można zapomnieć, można tak się zmienić?
        Tak bardzo chcę wierzyć, że wszystko się ułoży i znów będziemy szczęśliwi, że sobie z tym poradzimy, a z każdym dniem jest mi trudniej...
    • saba76 Re: tak strasznie mi źle 18.09.04, 10:08
      na to wszystko powiem tyle......
      będąc młodym małżeństwem tak do 4lat po slubie,docieraliśmy się tak zaciekle,
      że nawet były rozmowy o rozwodzie.
      Teraz po 7 rocznicy ślubu,wiem ,że nieraz mówi sie to czego sie niechce i
      nieczuje. Jesteśmy tak urażeni, że niedociera do nas nic i trudno o zgode,ale
      czas leczy rany i ja już wiem Kocham meza i bede go kochać ,choć jest
      uparty,niezawsze pomaga,lubi po nocach oglądać filmy brrrrr( w tym sdamym
      pokoju ja spie) ale coz ja też niejestem doskonała-uparta złośnica..... mój
      brat kiedyś o mnie powiedzial histerususnerwusus2 ( 1 to moja mama)i to
      stwierdzenie chyba odzwierciedla moj harakter.

      Najtrudniej podejśc i powiedzieć przepraszam,nie z rezerwą tylko szczeże,ale
      warto.

      Pizdrowienia
      Saba
      • pesteczka5 Re: tak strasznie mi źle 18.09.04, 23:56
        Niepokojące jest to, że czujesz się 'taka nic nie warta" i uważasz, że ciagle
        cos robisz nie tak i musisz przepraszać.
        W zdrowym związku ludzie czują się warci kochania, bezpieczni i nie boją się
        własnego cienia.
        Jeśli Ty go musisz przepraszać, a on się boczy i szantażuje Cię swoim złym
        humorem, nie daje się przeprosić i ... śpi osobno, poddaj rewizji swoje
        małżeństwo
        ale nie na zasadzie kto winien, tylko czy Wasze potrzeby są wzajemnie
        zaspokajane, czy on ci daje akceptację, wsparcie i poczucie bycia chcianą
        kobietą, a Ty jemu to samo z odpowiednią korektąwink

        Ale sama musisz się rozeznać w tym, jak to u Was jest, bo małżeństwo to
        plecionka tak skomplikowana, że tak naprawdę nie wiadomo jak działa, gdy nie
        działa... i gdy działasmile

        Pozdrawiam Cię bardzo gorąco i życzę, żebyście się wygrzali we wzajemnym
        porozumieniusmile))
        • smutny_smuteczek Re: tak strasznie mi źle 19.09.04, 10:05
          no cóż...gdybym pisała to wczoraj, albo jeszcze dziś ok pierwszej to leciało by tak:
          udało sięsmileporozmawialiśmy, byliśmy na spacerze i koncercie, obejrzeliśmy razem film, przytulaliśmy się i doszliśmy chyba do porozumienia,on przyznał, że jest narwowy i, że nie wszystko to moja wina, znów gadaliśmy jak kumple... nawet powiedziałam mu, że tutaj pisałam o moich smutnych smuteczkach. Dzięki, że byłyście ze mną w tych trudnych chwilach.
          Ale jest już dziesiąta i sielanka się skończyła, nie wiem czyja to wina...wydawało mi się, że znów się denerwuje i mu o tym powiedziałam, a on powiedzial,że znów się go czepiam, że wiecznie on jest zły, jak to ja poryczałam się, tłumaczyłam, że chcę o tym porozmawiać, ale już było za późno...teraz już wie, że moje żale wylewam Wam, nie wiem czy to przeczyta czy nie, zresztą co za różnica, chocziaż mam tylko nadzieję,że nie będzie miał o to żalu.
          No cóż, jestem wam wdzięczna ,że mnie wspierałyście, ale nie będę już Wam zawracać głów,chyba już mi głupio i boję się ,że wkońcu ktoś napisze otwarcie,że nic dobrego już nas nie będzie. Kłótnie kłótniami, ale bez przesady.
          Kocham go potwornie i pewnie nie poddam się choć teraz czuję się bezsilna...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka