zebra12
21.06.15, 21:06
Moja córka ma 15 lat i ZA.
Dwa dni temu przeszła coś, co przypominało atak paniki: najpierw znieruchomiała na około 2-3 minuty wisząc nad stołem ze schyloną głową. Nie reagowała na moje słowa. Potem pobiegła do wc, że będzie wymiotować. Następnie zaczęła przeraźliwie krzyczeć, trząść się, machać rękami i dusić się, a przy tym hiperwentylować. Nie było z nią kontaktu. Mówiłam do niej, uszczypnęłam ją, żeby ją z tego wyrwać, ale bez reakcji. Doprowadziłam ją do okna, ale to nic nie dało. Kazałam liczyć od dziesięciu wstecz. Na nic. Krzyczała, machała, drapała się po klatce piersiowej w geście braku oddechu. Masakra. W końcu po około 15 minutach powoli się uspokoiła. Roztrzęsiona poszła spać. Rano nie posłałam jej do szkoły.
Czy ataki paniki u dzieci mogą tak wyglądać? Co to mogło być?
Czekam na termin do psychiatry i może powinnam udać się z nią tez do neurologa?