Lubię się lampić na zgrabne kobiety.
Nie lubię jak to samo robi mój mąż, który raczej tego nie robi (przynajmniej nie przy mnie

)
Dzisiaj: jedziemy sobie przez sąsiednią wieś i idą trzy nastolatki chodnikiem wzdłuż ulicy. Zgrabne, ale ubrane w sposób tzw.niedorobiony czyli teoretycznie ok, a praktycznie bez ładu składu i gustu (tak, wiem, zawiść ciężarnej lochy przeze mnie przemawia).
Mówię na głos: gazeeeeleeee
Mąż: nie widziałem, mogłaś pokazać
Ja: a szły chodnikiem, ale ubrane nie w twoim stylu (mąż ma dość mocno wyśrubowane wymogi estetyczne jeśli chodzi o ubranie kobiet)
Mąż: nawet ta w tych dżinsowych szortach?

Ja: buty miała niepasujące (czarne obleśne adidaski)
Mąż: a to nie dojrzałem, bo jak tylko szorty zobaczyłem, to się odwróciłem, żeby nie było że się patrzę
Faceci....