Dodaj do ulubionych

Gimbaza :(

02.07.15, 18:18
Kiedyś dzieciaki ciut bardziej wrażliwe, mające nietypowe zaintereswania czy "inaczej" się ubierające, po obcowaniu z całym przekrojem społeczeństwa, w tym z totalną hołotą w podstawówce, w wieku 14-15 lat miały szansę trafić w środowisko bardziej ambitne, szanujące indywidualność.
Wybór był prosty - chamy i tłumoki szli do zawodówek, normalna młodzież do LO.
Dzisiaj niestety "męki dorastania" są przedłużone dzięki takiemu uroczemu tworowi, jakim jest gimnazjum i dzieją się takie oto kwiatki:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,18291128,Dreczony_przez_kolegow_14_latek_powiesil_sie__To_.html#MT
Młodzież w najbardziej krytycznym wieku wieku, która nie miała tyle szczęścia albo zdolności, żeby dostać się do gimnazjów topowych lub kameralnych, dla wybrańców, jest skazana na kolejne lata obcowania z bydełkiem. Jak widać bydełko nie ma szacunku nawet dla śmierci.
Obserwuj wątek
    • peonka Re: Gimbaza :( 02.07.15, 18:31
      To prawda, ze dzieja sie rzeczy przerazajace sad

      Ale...jestes pewna, ze do zawodowek szli "chamy i tlumoki"? Jestes pewna, ze to wlasnie chcialas napisac w tym watku, w ktorym potepiasz stereotypy, nienawisc i glupote?
      • antyk-acap Re: Gimbaza :( 02.07.15, 18:37
        Tak. Za moich czasów w zawodówkach było bydło. Wiem to z opinii kolegów i koleżanek którzy tam uczyli. Z kulturą było bardzo źle.
        • kota_marcowa Re: Gimbaza :( 02.07.15, 18:41
          Niestety, za moich czasów również.
      • mondovi Re: Gimbaza :( 02.07.15, 18:50
        Za moich czasów do zawodówki szły nie tylko "chamy", ale np. dzieci z biednych rodzin, gdzie szybkie zdobycie fachu reperowało finanse rodziny, dzieci matek "olewających" - "moją rolą jest, abyś w wieku 18 lat miał fach w ręku, bo potem nie muszę cię utrzymywać", moja najlepsza koleżanka z podstawówki, która nie miała zdiagnozowanej dysortografii i koncertowo padła na egzaminie do liceum. Niektórzy kontynuowali naukę w technikum, niektórzy nie. Ale w życiu nie podjęłabym się klasyfikacji takiej, którą Ty dokonałaś.
    • kota_marcowa Re: Gimbaza :( 02.07.15, 18:40
      Bardzo delikatnie to opisałaś.
      Bo to już temat nie na rozmowę o bydełku, chamach i tłumokach, tylko sprawa dla prokuratora.
      Bo ci !@#@$$%%$@! którzy piszą takie komentarze powinni mieć sprawę w sądzie za to i wyrok.
      Nauczyciele, którzy mimo skarg przyzwalali na dręczenie tego chłopca, powinni wylecieć na zbitą mordę i nigdy już nie pracować w szkole.
      Wstrząsnął mną ten artykuł, bo wyobraziłam sobie, że mogłaby chodzić o moje dziecko i zrobiło mi się słabo.
      Więcej nie napiszę, bo dostanę bana.
      • kota_marcowa Re: Gimbaza :( 02.07.15, 18:43
        Ciekawa jestem rodziców tych śmieci.
        • thea19 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:19
          rodzice najczesciej maja to gdzies (w koncu dzieci najczesciej powielaja zachowania rodzicow) albo reaguja tak: moj Tomus????? niemozliweeeeeee, on by nigdy.... to taaaaaaki grzeczny chlopiec.
      • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 02.07.15, 19:06
        Jestem po prostu zszokowana i wstrząśnięta, jak rzadko kiedy.
        I to nawet niestety nie samobójstwem delikatnego dzieciaka - ale tym, co się dzieje po jego śmierci.
        Jasny szlag, we wtorek pożegnaliśmy uczennicę ze szkoły córki, dziecko zmarło z powodu wylewu krwi do mózgu. Stawiła się cała szkoła plus delegacja z gimnazjum i liceum będącego kontynuacją, mimo wakacji. Pożegnaliśmy ją godnie i uroczyście, bo tylko tyle mogliśmy zrobić. Śmierć dziecka czy nastolatka to jedno z najgorszych życiowych doświadczeń, nawet dla osób postronnych, po prostu znajomych. Tym bardziej to, co przeczytałam w tym artykule, mnie ruszyło...
    • mondovi Re: Gimbaza :( 02.07.15, 18:43
      Przerażające, ale Ty też szarżujesz... "Tłumoki i chamy" - nie zawsze.
    • lady-z-gaga Re: Gimbaza :( 02.07.15, 18:43
      Upraszczasz.
      • kota_marcowa Re: Gimbaza :( 02.07.15, 18:45
        Ale taka prawda. Moim zdaniem, gimnazjum, to największe nieszczęście polskiej edukacji.
        • lady-z-gaga Re: Gimbaza :( 02.07.15, 19:01
          To prawda, ale nie dlatego, że trafia się tam na pełny przekrój społeczny.
          Kiedyś też wrażliwe dzieciaki trafiały w nieprzyjazne środowisko, przeciez do liceów były egzaminy, nie każdy "odmieniec" był na tyle zdolny, żeby trafić do ogólniaka. Jednak szkoły miały "narzędzia" i uprawnienia, aby sobie z hołotą radzić, teraz są bezradne.

    • cosmetic.wipes Re: Gimbaza :( 02.07.15, 18:44
      Ponieważ w dorosłym życiu potomek będzie miał okazję spotykać chamow, to należy z nim ćwiczyć wdupiemanie. Mój syn dzięki temu przeżył gimnazjum bezboleśnie, a i w elitarnym LO ta umiejętność się przydaje.
      Bo bydelko bywa także wyksztalcone tongue_out
      • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 02.07.15, 19:19
        Odpowiem Ci w stylu gazeciarza, ale tu on ma trochę racji: z niektórymi dziećmi możesz ćwiczyć to wdupiemanie do us...nej śmierci, a sama konstrukcja psychiczna danego człowieka jest czasami barierą nie do pokonania. I co wtedy? Zawsze byli, są i będą ludzie wrażliwi, nieśmiali, a są też tacy, po których najgorsze obrzucanie błotem spłynie na szczęście jak po kaczce.
        Mam młodziutką sąsiadkę w domu obok, bardzo sympatyczną, pogodną, towarzyską - ale minusem w rejonowym gimnazjum było to, że była spokojna, nie chlała, nie malowała się i nie wagarowała. Bardzo ją tamtejsze prymitywne lachony szykanowały, matka opowiadała, że Olka wręcz bała się wracać do domu ze szkoły. Na szczęście dostała się do przyzwoitego LO i odżyła, ale takie 3 lata gnojenia nie pozostają bez śladu. Problem w tym, że młodzież pod koniec podstawówki aż tak nie podskakiwała i nie małpowała aż tak wszystkich prymitywnych zachowań dorosłych, jak to się dzieje obecnie. Nie pamiętam z podstawówki, żeby ktokolwiek notorycznie wagarował, pił, czy żeby jakaś dziewczyna przychodziła wymalowana i roznegliżowana jak qrewka. Podstawówka nie była miejscem na aż takie nasilenie różnych dzikich zachowań.
        Nie twierdzę, że w elitarnych szkołach nie ma tego typu jazd, ale przynajmniej masz szansę na swój krąg znajomych, któremu Twoja oryginalność i inność zaimponuje czy będzie atrakcją.
        U nas w LO ogromnym źródłem wsparcia w wielu nastoletnich kłopotach była np. drużyna harcerska.
        Zresztą akurat atmosfera była taka, że durnowate plastikowe panienki, które miały po prostu dużo szczęścia, że się tam dostały, były praktycznie ignorowane przez większość klasy.
        • cosmetic.wipes Re: Gimbaza :( 02.07.15, 23:15
          Budować pewność siebie i pewność swoich sądów da się u każdego dziecka. A zwłaszcza u wrażliwego powinno się to robić
          Z tym, że nie u bram gimnazjum, ale od urodzenia.
          • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 03.07.15, 07:12
            Idąc Twoim tokiem myślenia, w końcu to rodzice są winni, a nie banda tępych gnojków. To, co piszesz, to czyste komunały. W środowisku, do którego nie pasujesz, które Ci nie sprzyja, cała pewność siebie i tak wyparuje, jeśli będziesz miała przeciw sobie np. z 70-80% grupy.
            Spróbuj sobie wyobrazić inaczej - z całą swoją pewnością siebie trafiasz do firmy, a której panują takie układy, że większość Twoich współpracowników chce Cię wykopać i robi wszystko, żeby Ci zaszkodzić (bo np. burzysz zastane układy, jesteś za dobra, za słaba itp. itd.). Dorośli wysiadają psychicznie przy zmasowanym mobbingu, a co dopiero nastolatki.
            • lady-z-gaga Re: Gimbaza :( 03.07.15, 07:22
              Niestety to prawda. Poza tym - jak ktoś ma pecha i rodzice nie wychowali go na odpornego psychicznie człowieka, to ma być skazany na straty? w społeczeństwie nie powinno być miejsca dla zwyrodnialców, w wychodzi na to, że nie ma go dla wrażliwców.
            • cosmetic.wipes Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:59
              Nie twierdzę, że rodzice są winni, ale że bywają nieświadomi.
              A gnojki i niegodziwcy na tym świecie byli, są i będą - tego nie zmienisz. Jedyne co mozesz to wyposażyć dziecko w odpowiednie narzędzia.
              Całe dzieciństwo byłam inna, jako jedyna w szkole niechrzczona. Matka potrafiła mi wbić do głowy, że innośc to atut, nie wada.
          • lady-z-gaga Re: Gimbaza :( 03.07.15, 07:19
            A zwłas
            > zcza u wrażliwego powinno się to robić
            > Z tym, że nie u bram gimnazjum, ale od urodzenia.

            Wrażliwe dzieci rodzą się napisem na czole? wink
            • aquella Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:07
              nie muszą, matka wie, że są wrażliwe, a do tego powinna wiedzieć, że takie pozostaną na zawsze
              • lady-z-gaga Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:47
                Tak, pozostaną na zawsze, bo bywa to wrodzone. I nie da się "wyleczyć" nawet najlepszym wychowaniem.
                • cosmetic.wipes Re: Gimbaza :( 03.07.15, 09:03
                  Nie twierdzę że z nieśmiałego dziecka da się zrobić lidera, bo nie o to chodzi.
                  Same w tym wątku traktujecie nieśmiałość jako pewną skazę charakteru, wiec dziecko ma wydrukowane, że jest gorsze niż przebojowi rówieśnicy.
                  • lady-z-gaga Re: Gimbaza :( 03.07.15, 16:01
                    a bron boże gorsze smile tego na pewno nie miałam na mysli
                    to nie jest skaza charakteru, a mimo to powoduje bezbronność wobec chamstwa
                    dla przykładu: człowiek jadący konno wygląda piękniej od jadącego jeepem, ma więcej umiejętności i jest sprawniejszy
                    ale w zderzeniu przegra smile nie będziemy uczyć ludzi i koni walki z maszyną, prawda? potrzebna edukacja dla kierujących jeepami, ale potrzebne tez bezlitosne sankcje dla tych, ktorzy zdecydują się taranować słabszych smile
    • oqoq74 Re: Gimbaza :( 02.07.15, 18:46
      13-14 lat, to nie ówczesna zawodówka, tylko podstawówka.
      A zapewne szykanowanie tego chłopca zaczęło się wcześniej. W szkole zgłaszał i zero reakcji.
      Niestety obawiam się, że to dopiero początek chamstwa w sieci.
    • malowanka06 Re: Gimbaza :( 02.07.15, 18:46
      Dzisiaj niestety chamy i tłumoki idą też do lo ;/
      a burza hormonów zaczyna się już w 1 klasie gimnazjum, gdy nagle dzieci wychodzące z podstawówek czują się "dorosłe" bo są w gimbazie.
    • zofijkamyjka Re: Gimbaza :( 02.07.15, 18:48
      a kto pozwolił na to bydełko jak nie dorośli?. W naszych szkołach nie dba sie o bezpieczeństwo, nie wychowuje się, problemy chowa sie pod dywan, nie ma tez narzędzi nacisku i kar na złe zachowanie.
    • ingryd Re: Gimbaza :( 02.07.15, 18:52
      "Wybór był prosty - chamy i tłumoki szli do zawodówek, normalna młodzież do LO"

      z powyzszego cytatu wynika ze jednak nie wszystkie chamy szly do zawodowek...
    • matematryczka00 Re: Gimbaza :( 02.07.15, 19:03
      Myślę, że zmiana NICKA nie służy twej inteligencji. Zdaje się że omawiany chłopak zdolny nie był, nie trafiłby wiec zapewne do liceum a tym bardziej renomowanego. Poszedłby do zawodówki czyli co nazwałabyś go tak jak wyżej? Sama sobie przeczysz.
      Najpierw nazywasz uczniów zawodówek tłumokami a potem twierdzisz, że ktoś tam kto nie miał szczęścia musi obcować z bydłem w/w. Jeśli ci chodziło o to, że większość nieokrzesanych chamów szlo do zawodówek z którymi musieli męczyć się mało zdolni acz normalni, kulturalni uczniowie to tez jest spore nadużycie.
      Bardzo mnie ta historia zbulwersowała. Bardzo mi szkoda tego chłopca. I jego matki. Poryczałam się razem z nią. Zdaje się że prócz bydła, pewne nauczycielka tępiła mniej zdolnego ucznia bo nosząc to samo nazwisko rozczarował ją intelektualnie.

      Co do reszty ile razy biedne, brzydkie dziewczyny tępione sa przez bogate, rozpieszczone lalki w najlepszych liceach tyle tylko, że trochę bardziej dyskretnie bo w szkole dyscyplina. to sie wcale nie dzieje bo prościej problem przenieść do zawodówki.
      Sama byłam w liceum, nie najlepszym ale jednak i jakby mam pojecie co działo się dookoła.

      W dzisiejszych czasach, w dobie bezstresowego wychowania i braku zainteresowania rodziców dzieckiem, które ma wychować komputer i których nie interesuje ze ich dziecko stosuje pewne agresywne zachowania w stosunku do biednego, mniej ogarniętego chłopca ( jakaś wada - przykład z podstawówki w moim mieście) w wieku wczesnoszkolnym doprowadzi do utrwalenia tego typu zachowań bez względu na typ szkoły jaki wybierze parę lat później Jedziesz stereotypami. A dzisiaj równie okrutne sa dzieciaki z dobrych domów, nie chodzą w dresie i ich metody sa bardziej wyrachowane ale jednak są i prowadzą do podobnych tragedii.
      widziałaś ilość wpisów. Chcesz powiedzieć że to na pewno same prymitywy - potencjalni uczniowie zawodówek? Dziś czy kiedyś? Czy aby na pewno?
    • a.va Re: Gimbaza :( 02.07.15, 19:14
      Nie wiem, czy to jest kwestia gimnazjów, czy tego, że w internecie hejt staje się normą. Mnie swego czasu przeraził ten artykuł z Polityki:
      "Co piąty nastolatek w Polsce padł wręcz ofiarą cyberprzemocy, czyli zbiorowego prześladowania, nękania, zaszczuwania. Portal cyberhate.org.pl podaje też, że więcej niż co trzeciego nastolatka szantażowano i kompromitowano zdjęciami oraz filmami, a 16 proc. było zastraszanych. Że nagminne są wulgarne wyzwiska, ośmieszanie, poniżanie, upokarzanie, straszenie, zamieszczanie zdjęć lub filmów wbrew woli osób na nich występujących, podszywanie się pod inne osoby.

      Zaledwie 2 proc. dzieci, które zetknęły się z internetowym szlamem i poczuły się głęboko zranione, jest skłonnych poprosić kogoś o pomoc."

      www.zsp.karpacz.pl/index.php/wiadomosci-z-biblioteki/160-hejt-jak-pejcz.html
      • oqoq74 Re: Gimbaza :( 02.07.15, 19:23
        Problemem jest to, że dzieci często biorą przykład z dorosłych. Sami dorośli w necie zachowują się strasznie, brak kultury, wyzwiska, epitety. Wystarczy prześledzić różne plotki, fakty i inne. Dzieciaki to kopiują. Tym bardziej, że część rodziców, zachowuje się podobnie.
        Niektórzy nauczyciele również nie grzeszą kulturą, stosują przemoc słowną i metodę na wyśmiewanie uczniów. Nie potrafią reagować.
        Co z tego, że się mówi o cyberprzemocy, o przemocy w szkole w ogóle, jeśli później taki uczeń zgłasza problem, to jest zbywany.
        Nie tędy droga.
        • lady-z-gaga Re: Gimbaza :( 02.07.15, 19:30
          Problemem jest bezkarność. I dzieci, i dorosłych.
          Człowiek nie jest z natury swej dobry. Jesli społeczeństwo ma nie być dżunglą, to tzw element powinien otrzymywać cierpliwą edukację, ale z pałą wiszącą nad głową, bo to znakomicie poprawia przyswajalność.
          • oqoq74 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:40
            Ja nie uważam, że ludzie z natury są źli, tacy się stają w toku wychowania. I tutaj winę ponoszą i rodzice i szkoła.
      • nangaparbat3 Re: Gimbaza :( 02.07.15, 22:45
        No wiesz - niedaleko padają jabłka od jabloni. Dzisiaj zostalam zwyzywana na forum w sposób, który naprawde mnie zdumiał, w watku, w którym głosze niepopularne poglądy, ale i w innym, nie związanym z tamtą sprawą. Nękanie? Nękanie. Jesli robia to matki dzieciom i chyba nawet wyksztalcone (ze też im się chce swoją drogą) czego sie spodziewać po małolatach?
        • rosapulchra-0 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:59
          Nanga, 100/100!
    • redheadfreaq Re: Gimbaza :( 02.07.15, 19:48
      Byłam ofiarą znęcania się w podstawówce.

      Chyba tylko mój charakter nie doprowadził mnie do samobójstwa. Byłam szarpana, opluwana, niszczono moje rzeczy. Dziś właściwie nie czuję już nienawiści do oprawców - jedynie wdzięczność, że wszystko, co się stało, miało miejsce przed erą wszechobecnych komórek, internetu za grosze, youtube'a, snapchata i ask'a.

      Pracuję w sieci. Dzieciaki mają poczucie, że to, co jest w internecie, zostaje w internecie. Że najgorsze obelgi idą w niebyt. Nadal, z jakiegoś powodu, mają poczucie, że są całkowicie anonimowi. W pewnym wieku, zwanym nie bez przyczyny "głupim wiekiem" bycie idiotą jest powodem do chluby. Tymczasem media gloryfikują kretynów i wynoszą ich na piedestał. Zachowania obrzydliwe i nie warte splunięcia są przez całe dni głównym tematem serwisów informacyjnych i zażartych dyskusji na forach... tym również. Hodujemy ksenofobicznych, niebezpiecznych idiotów, prezentując przykłady najgorsze, zamiast najlepszych. Uczymy, że inność jest zła. Upraszczamy, sprowadzamy do parteru. Gimbaza? Rozpuszczone gnojki. Matki - roszczeniowe. Z tatuażem? Dziwka. Bez studiów? Robol. Kolorowe skarpetki? Pedał. Ludzie strzelają obelgami na oślep, nie zauważając, że nie są już dwiema sąsiadkami, wymieniającymi ploty przez płot. Dyskusje idą w świat, stereotypy puchną i mutują. Zanikł wstyd przed wyrażaniem opinii odrażających, przed publicznym życzeniem komuś bolesnej śmierci, formułowaniem oskarżeń najgorszego sortu.

      "Bydełko" skądś się wzięło. "Bydełko" czymś się pasło, zanim zaszczuło tego dzieciaka. Internet może być wspaniałym miejscem... i może być piekłem, gdy dorwie się do niego wyniesiony na piedestał idiota.
      • myfaith Re: Gimbaza :( 02.07.15, 22:41
        Podpisuje sie . Akurat moj syn przez osta tni miesiąc szkoły był ofiara hejtu w necie bo.....ośmielił sie zerwać z dziewczyna która miał ewidentne wysokie mniemanie o sobie....
        Dzisiaj naprawdę żałuje ze nigdzie tego nie zgłosilam bo moze by to przystopowalo naśladowców tego dziewczęcia w stosunku do innej osoby.
        I te nastolatki to dobrzy uczniowie z normalnych domów ( zwykli, normalnie pracujący ludzie)
        • basia_400 Re: Gimbaza :( 02.07.15, 22:47
          W kamasze takich gnoi. No i rygor, rygor, rygor.
          Tylko co, jak rodzice tacy sami? Wszak przykład z góry idzie.
      • bi_scotti Re: Gimbaza :( 02.07.15, 23:21
        redheadfreaq napisała:

        > Byłam ofiarą znęcania się w podstawówce.
        >
        > Chyba tylko mój charakter nie doprowadził mnie do samobójstwa. Byłam szarpana,
        > opluwana, niszczono moje rzeczy. Dziś właściwie nie czuję już nienawiści do opr
        > awców - jedynie wdzięczność, że wszystko, co się stało, miało miejsce przed erą
        > wszechobecnych komórek, internetu za grosze, youtube'a, snapchata i ask'a.

        Same here sad I w zyciu zawodowym czesto czuje sie bezradna pracujac z ofiarami bullying ... To sa bardzo skomplikowane sprawy, ktorych nie da sie podsumowac/opisac prostym "bydelko" - bullying ma duzo oblicz i bullies bywaja bardzo wyrafinowani w swoich metodach, bo to sa wielokrotnie uczniowie z wysokim IQ, pochodzacy z tzw. "dobrych domow", uczacy sie wysmienicie, popular wsrod rowiesnikow ... tylko tego czegos (empathy? humanity?) im brak. I to my, dorosli, jestesmy odpowiedzialni za kazde dziecko, kazdego nastolatka, ktory placze nocami, ktory boi sie otworzyc swoja strone Facebook czy odczytac kolejny text wyslany przez oprawce/oprawcow. To my jestesmy odpowiedzialni za to, ze ktos kto jest "inny" albo "dziwny", albo zostal uznany za takiego przez grupe rowiesnicza, czuje sie opuszczony, osamotniony i niechciany przez caly swiat. I tu nie ma co pisac o jakiejs "gimbazie" tylko kazdy dorosly powinien dokonac swojego wlasnego soul-searching w kwestii kontaktow z reszta swiata. Nanga ma racje - my, dorosle kobiety, piszace tu anonimowo potrafimy uzywac slow i okreslen po prostu zawstydzajacych i krzywdzacych dyskutanta totalnie bezwglednie. A to nie znika, to jest ... I niektorych niszczy forever. Skoro my nie potrafimy sie samo-cenzurowac, to czego/jak uczymy nastepne pokolenie, eh ... Life uncertain
      • lady-z-gaga Re: Gimbaza :( 03.07.15, 07:06
        Podpisuję się pod tym postem.
      • rosapulchra-0 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 09:05
        Redheadfreaq, 100% racji, ale nawet panie wypowiadające się w tym wątku wielokrotnie uczestniczyły w hejtach na tym forum. I z dziką satysfakcją pisały bardzo bolesne słowa. By komuś dowalić tylko. No to co się dziwić, że gó..ażeria robi to samo? Jeśli dorosłe kobiety, matki dzieciom potrafią innych wyzywać i domniemywać jakieś dziwne rzeczy na temat innej osoby, to ich dzieci, no nidyrydy, będą robić dokładnie tak samo.
        • black.sally Re: Gimbaza :( 03.07.15, 09:22
          rosapulchra-0 napisała:

          > Redheadfreaq, 100% racji, ale nawet panie wypowiadające się w tym wątku wielokr
          > otnie uczestniczyły w hejtach na tym forum. I z dziką satysfakcją pisały bardzo
          > bolesne słowa. By komuś dowalić tylko. No to co się dziwić, że gó..ażeria robi
          > to samo? Jeśli dorosłe kobiety, matki dzieciom potrafią innych wyzywać i domni
          > emywać jakieś dziwne rzeczy na temat innej osoby, to ich dzieci, no nidyrydy, b
          > ędą robić dokładnie tak samo.
          >
          >

          ale Rosa nie pie$%#l bo sama hejtujesz az miło.... Piszesz o innych a sama nie widzisz tego u siebie???
          Można zgadzać się z Redheadfreaq i tez to robię, ale pisz "inni to są chamy...a jaaa nieee, nieeee jaaa".
          • rosapulchra-0 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 10:16
            A gdzie ja tak napisałam?
            • maslova Re: Gimbaza :( 04.07.15, 09:27
              Pisała o emamach w trzeciej osobie, więc w domyśle nie brała pod uwagę samej siebie
              • maslova Re: Gimbaza :( 04.07.15, 10:03
                Miało być "pisałaś" i ""nie brałaś" - autokorekta płata mi figle
      • black.sally Re: Gimbaza :( 03.07.15, 09:19
        redheadfreaq napisała:
        Zachowania obrzydliwe i nie warte splun
        > ięcia są przez całe dni głównym tematem serwisów informacyjnych i zażartych dys
        > kusji na forach... tym również. Hodujemy ksenofobicznych, niebezpiecznych idiot
        > ów, prezentując przykłady najgorsze, zamiast najlepszych. Uczymy, że inność jes
        > t zła. Upraszczamy, sprowadzamy do parteru. Gimbaza? Rozpuszczone gnojki. Matki
        > - roszczeniowe. Z tatuażem? Dziwka. Bez studiów? Robol. Kolorowe skarpetki? Pe
        > dał. Ludzie strzelają obelgami na oślep, nie zauważając, że nie są już dwiema s
        > ąsiadkami, wymieniającymi ploty przez płot. Dyskusje idą w świat, stereotypy pu
        > chną i mutują. Zanikł wstyd przed wyrażaniem opinii odrażających, przed publicz
        > nym życzeniem komuś bolesnej śmierci, formułowaniem oskarżeń najgorszego sortu.
        >
        >
        > "Bydełko" skądś się wzięło. "Bydełko" czymś się pasło, zanim zaszczuło tego dzi
        > eciaka. Internet może być wspaniałym miejscem... i może być piekłem, gdy dorwie
        > się do niego wyniesiony na piedestał idiota.

        >

        zgadzam się q 100%...
    • basia_400 Re: Gimbaza :( 02.07.15, 22:33
      Tego młodego to akurat szkoda. 14-latek? To jeszcze dzieciak, całe życie przed nim.
      Tych, co go dręczyli - szkoła życie by była potrzebna. Jakby troche w trudnych warunkach pozapier..... to by szybko przestali fikać.
      • rosapulchra-0 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 09:05
        Albo zamieniliby się w maszynki do zabijania. Dosłownie.
    • nangaparbat3 Re: Gimbaza :( 02.07.15, 23:07
      Straszne.
      A że dzieciaki mają coraz mniej empatii, to fakt. I że brak empatii nie jest problemem czy powodem do wstydu.
      Wydaje mi się, że jedyne co mozna robić, to solidnie i z głową wspierać nauczycieli. Przekonywać, że nigdy, pod żadnym pozorem nie wolno ignorować najmniejszych przejawow bullyingu. I nie żeby pod razu robic wielkie afery - ale dać jasny sygnal: stop, nie wolno.
      dopoki nauczyciele bedą patrzec przez palce, a tym bardziej sami poniżać uczniow przed klasą, nic sie nie zmieni.
      • mirmunn Re: Gimbaza :( 03.07.15, 06:42
        No nie wiem...
        Dawniej były jak piszą już dziewczyny- instrumenty do dyscyplinowania takich gnojków- wywalenie ze szkoły, przeniesienie do ośrodka szkolno- wychowawczego, edukacja OHP , poprawczak, sądy były sadami a kuratorzy- kuratorami.
        A dzisiaj co - " nieletni", "niekarany"- bezkarny. Wyroki takie- że śmiech na sali. I jeszcze dodatkowo broniący do upadłego swojego dziubdzisia rodzice.
        A w szkole- przyjdzie taka mamuśka i w najlepszym razie powie, ze to nie on, on dziubdziuś taki nie jest, a inna powie- ze to wina i problem szkoły.
        Albo naśle kuratorium, sąd i TVN- bo jej dziubdziusia krzywdzą niesłusznie.
        • mirmunn Re: Gimbaza :( 03.07.15, 06:46
          A jakie instrumenty ma szkoła- ja się nie orientuję, może któraś z dziewczyn napisze?
          Co można z takim zrobić- wyrzucić podobno nie wolno, przenieść też nie. Nic nie wolno, jak wiem (może się mylę) bez zgody rodzica. A co, jeśli rodzic broni dziubdziusia?
          To co wolno? Co jest skuteczne?
          • fogito Re: Gimbaza :( 03.07.15, 06:57
            Wina całkowicie lezy po stronie doroslych. Nie reaguja, bo nie chce im sie, nie umieja? Sa za glupi? I bez wyobrazni? Rodzice nie wychowyja, tylko hoduja. Kupuja komorki i komputery dzieciakom a kontroli nie maja nad tym zadnej. Reasumujac spoleczenstwo jest niewydolne wychowawczo a dorosli zdziecinnieli i stali sie infantylni. To co sie stalo to konsekwencja ignorowania problemow dzieci. Kazdy, kto wiedzial a nie zareagowal powinien uderzyc sie w piersi.
            • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:01
              To nie jest takie proste. Dzieci w tym wieku wiedza, co robią i dlaczego.
              Zreszta idąc Twoim tokiem myślenia, to ci beznadziejni rodzice sa z czasów, gdzie sie wychowywalo, a nie hodowalo.

              Zapominasz tez, ze zasady wyniesione z domu potrafią zniknąć jeśli stawka jest akceptacja grupy, nie raz i nie dwa widziałam rodziców w naprawdę głębokim szoku, po tym jak okazało sie, co zrobiły ich dzieci, ich oczka w głowie, wyczekane, wypieszczone, dla których matki rezygnowaly z pracy. I w dodatku jak szok minął, rodzice brali sie za bronienie, ewidentnie winnego dziecka. I to, co napisałas, tez idzie gdzieś w ta stronę. To nie dzieci winne, to dorośli.
              Z dorosłych sa winni nauczyciele, jeśli rzeczywiście mieli sygnały i nie zareagowali, notomiast wyrzadzenia krzywdy dziecku sa winni sprawcy, a nie ich rodzice. Zdejmujac odpowiedzialność z dzieci w tym wieku, wyrządza sie im krzywdę i właśnie popycha do takich działań.

              A samo budowanie swojej siły i sily swojej grupy poprzez walkę z innymi jest stare jak świat, teraz tylko narzędzia sa inne i inne preteksty. Kiedyś biło sie tych z drugiego osiedla, wysmiewalo sie z rudego, słabego fizycznie, ale nie miało to zasięgu, jaki daje internet i złudne poczucie anonimowości.

              Gdyby dzieci najpierw te krzywdzace, a potem piszące te debilne teksty poniosły odpowiedzialność, następni moze by sie zastanowili.

              Swoja droga, czytalam ostatnio komentarze pod zdjęciem córki Rusin, która ponoć ma aspiracje do bycia modelka, choć rzeczywiście warunki niekoniecznie. Ludzie tak dobitnie wyrazali swoje zdanie, ze spokojnie mozna zlapac dola na lata. I tych komentarzy nie pisały zapewne tylko małolaty.
              • fogito Re: Gimbaza :( 03.07.15, 10:29
                Kiedys tez byli rodzice, ktorzy hodowali a nie wychowywali. Tylko konsekwencje tego mialy inny zasieg. Nie bylo internetu, w ktorym kazdy gnojek moze wylac pomyje na kolege ku uciesze gawiedzi. I szkoly jednak mialy wieksza moc sprawcza a nauczyciele nie byli takimi bezwolnymi osiolkami jak tomteraz niekiedy bywa. Zawsze w takich przypadkach sa dorosli, ktorzy nie zareagowali i zbagatelizowali problem. Spoleczenstwo mamynkompletnie aspoleczne i niktbza nic odpowiedzialnosci wziac nie chce.
                • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 11:00
                  Przekazaliśmy cała władze nad dzieckiem rodzicom. Szkola nie ma praktycznie zadnych narzędzi wpływu, a pogadanka na godzinie wychowawczej czy odesłanie do szkolnego pedagoga, ktory tez moze sobie tylko pogadać nie rozwiązuje poważnych problemow.

                  Zreszta czy sluchalabys wywodów "bezwolnego osiołka", ktory próbuje na Ciebie wpłynąć (przeciez dzieci czytają internet i widza co dorosli myślą o nauczycielach, jesli nawet ktos w domu wspanialimyslnie na głos przy dziecku nie mowi, ze ucza go idioci)?

                  Chcesz, zeby inni brali odpowiedzialność za dzieci, a one same za swoje działania juz nie. Za chwile oni sami beda dorosli i musza uczyc sie, ze za to co robimy odpowiadamy.

          • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 03.07.15, 07:40
            Ja niestety dobrze pamiętam, jak chłopcy, którzy rozebrali koleżankę w klasie i nagrali film (po czym ona się powiesiła), trafili do poprawczaka, a potem zostali z powrotem przyjęci do tego samego gimnazjum...
            I miedzy młodzież poszedł jasny sygnał, można robić, co się chce, a wszystko będzie wybaczone.
            A po zachowaniu takiego wymiaru i z tak tragicznymi konsekwencjami powinni kontynuować naukę w jakimś ośrodku szkolno-wychowawczym, ale na pewno nie w zwykłej szkole, bo zagrażają normalnym dzieciakom.
            Dzisiaj nie ma granic, nie ma kar, konsekwencji - no i mamy to, co mamy.
            Dziwię się, że nauczyciele się gremialnie nie zbuntują, w takich warunkach trudno po prostu uczyć.
            A z Giertycha się wyśmiewali...
            • joa66 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 07:58
              trafili do poprawczaka, a potem zostali z powrotem przyjęci do tego samego gimnazjum...
              I miedzy młodzież poszedł jasny sygnał, można robić, co się chce, a wszystko będzie wybaczone.


              Przecież sama piszesz, że byli w poprawczaku.
              • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:05
                No właśnie. Byli w poprawczaku, przeprowadzono postępowanie, wydano wyrok sądowy - więc są faktycznie zdemoralizowani.
                Nie powinni wracać w środowisko normalnych dzieci, nie mających konfliktów z prawem, zwłaszcza w zakresie przestępstw o podłożu seksualnym.
                Byłabym zbulwersowana, gdyby moje dziecko znalazło się w jednej klasie z młodocianymi przestępcami.
                • joa66 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:25
                  Myślisz, że dla społęczeństwa i Twojej córki będzie lepiej jeżeli zostaną odizolowani od reszty do konca dni swoich?
                  • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:29
                    A jaki jest pożytek dla normalnej społeczności klasowej z obecności przestępców seksualnych albo uczniów dokonujących rozbojów, napadów itp. w jej gronie?
                    Proszę, pokaż mi te korzyści, z punktu widzenia normalnych dzieciaków właśnie, a nie przestępcy. Bo ja bym codziennie bała się o nietykalność fizyczną nastolatki, która chodziłaby do klasy z takimi gagatkami.
                    I nie zapominaj, że sama świadomie odizolowałaś dziecko od sporej części osobników tego rodzaju, wybierając sprawdzoną szkołę niepubliczną, chyba na wszystkich poziomach edukacji.
                    • joa66 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:39
                      Takie, że jest mniejsze ryzyko, że kiedyś te normalne dzieciaki dostaną na ulicy w łeb od odizolowanych.

                      p.s. Moje dziecko chodziło do szkoły niepublicznej (podstawówka+gimnazjum) z zupełnie innych powodów.
                      • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 03.07.15, 11:12
                        Nie muszą dostawać na ulicy - wcześniej oberwą w szkole, na miejscu tongue_out.
                        • joa66 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 12:21
                          Niekoniecznie. Ale widzę, że wierzysz w resocjalizację w zakładach karnych I tym podobnych przybytkach. Ja niesmile I dlatego kiedy karę odbyli to należy ich przywracać społeczenstwu a nie izolowac. Dla naszego własnego dobra. Mowa o nastolatkach.
                          • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 03.07.15, 14:09
                            Tak szczerze? W ogóle nie wierzę w resocjalizację w wypadku przestępstw tego kalibru, co rozboje, ciężkie pobicia, napaści seksualne, zachowania pedofilskie, działalność w gangu itp, ani w wypadku nastolatków, ani dorosłych.
                            I dlatego zrobiłabym wiele, żeby uchronić niepełnoletnie dziecko przed kontaktem z takowymi jednostkami (o ile o nich wiem). W wypadku wspomnianych chłopaków - moja córka nie spędziłaby ani dnia dłużej w klasie, do której by wrócili z piętnem poprawczaka.
                            • joa66 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 14:42
                              Wiesz, mimo całej okropnosci tego zachowania nie skategoryzowałabym tego jako napaść seksualną , bo więcej w tym było głupoty I złego wychowania niż niezmienialnych cech charakteru/osobowości.
                              • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 03.07.15, 22:25
                                Głupota i złe wychowanie to jest, jak uczeń wulgarnie klnie w szkole, pali pod szkołą albo wdaje się w pyskówkę z nauczycielem.
                                Kaliber tego wyczynu jest o wiele cięższy, bo niestety rozebranie kogoś przemocą (plus filmowanie, z tego co pamiętam, imitowali seks nad tą dziewczynką) jest formą agresji seksualnej. I tak samo odebrał to sąd, skazując tych zwyroli na poprawczak.
                                Sorry, do tej pory całkiem ciekawie się z Tobą dyskutowało, ale widzę, że pomniejszasz tego typu zdarzenia całkiem jak facet, i to jeszcze dość prosty, a w dodatku seksistowski.
                                Dla mnie EOT.
                                • joa66 Re: Gimbaza :( 04.07.15, 08:15
                                  Chyba się rozpędziłaś za bardzo big_grin Nie umniejszam wago tego zdarzenia. Chłopcy zostali ukarani , byli w poprawczaku. Nawet dorosły kryminalista , gangster, po odbyciu kary ma prawo do powrotu do społeczeństwa. Ty sugerujesz, że dzieci należy izolować.

                                  I tak, uważam, że to co zrobili ci chłopcy BYŁO BARDZO, BARDZO ZŁE (nigdy temu nie zaprzeczałam). Ale to zło wynikało z głupoty, niewiedzy - te dzieci myślały, że to jest normalne, bo taki przekaz miały w domu i w mediach. Jest możliwe, że tragedia dała im do myślenia - prawdopodobnie to był pierwszy raz kiedy ich zachowanie spotkalo się z potępieniem. Dlatego w interesie społeczeństwa leży to, żeby przywrócić ich społeczenstwu, tak żeby nie zagrażali innym. A na to jest szansa w normalnej szkole a nie w odizolowanym ośrodku (kiedy karę już odbyli). To naprawdę nie działa tak, że co z oczu to nie istnieje. Nie da się oddzielić od "chamów i tłumoków". W naszym , egoistycznym interesie leży jakość całego społeczeństwa a nie tylko wybranej przez siebie grupki.
                                  • joa66 Re: Gimbaza :( 04.07.15, 08:29
                                    I jeszcze przykład. Wyobraź sobie, że jakaś dziewczynka mówi o bezimiennych uczniach zawodówek "chamy i tłumoki" bo dla niej to jest normalne, że tak się mówi. Może się spotkać z reakcją, delikatnie mówiąc , nieakceptującą. Bo np okaże się, że ojciec jej najlepszej przyjaciółi chodził do zawodówki. I może zrozumiec swój błąd, przeprosić, ale..będzie już za późno. Rodzice przyjaciółki mogą zabronić kontaktów ze źle wychowaną pannicą. Fajne?
                                    • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 04.07.15, 08:57
                                      Zły przyklad. Chyba, ze uznamy, ze w jakiś domach rozbieranie koleżanek i wrzucanie zdjęć do sieci jest normalne.
                                      I w wielu przypadkach rodzice, po głupim tekście czy zachowaniu kolegi, ograniczają (jeśli akurat jeszcze maja na to wpływ) kontakty i żadne przepraszam nie pomoże.
                                      Zreszta jeśli koleżanka powie ci, ze jesteś ... (wpisz coś, co by cię bardzo zabolalo) lub kuzyn uderzy Twoje dziecko, to czy przepraszam i bukiet kwiatków przywraca stan sprzed zdarzenia.
                                      • joa66 Re: Gimbaza :( 04.07.15, 09:10
                                        Chyba, ze uznamy, ze w jakiś domach rozbieranie koleżanek i wrzucanie zdjęć do sieci jest normalne.

                                        Wystarczy, że jest w internecie, rodzice się dzieckiem mało interesują, a w codziennej rozmowie jest rechot z cyklu "czy prostytutkę można zgwałcic"...sad
                                        • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 04.07.15, 09:22
                                          Znów uproszczenie i rozmywanie odpowiedzialnosci (będące jedna z przyczyn dlaczego takie rzeczy sie dzieją).
                                          Z internetu korzysta większość nastolatków, oglądają filmy w tv, słuchają wiadomości, a jednak szczęśliwie nie wszystkie robią takie głupoty.
                                          • joa66 Re: Gimbaza :( 04.07.15, 09:29
                                            To nie jest rozmywanie odpowiedzialności, bo z każdą wina łączy się inna odpowiedzialnośc. Chyba, że sugerujesz, że np. rodzice nie są winni.

                                            "Z internetu korzysta większość nastolatków, oglądają filmy w tv, słuchają wiadomości, a jednak szczęśliwie nie wszystkie robią takie głupoty."

                                            Ale czasami następuje sprzężenie kilku czynników , do internetu dochodzi wychowanie i postawa rodziców i postawa szkoły, grupy rówieśniczej.

                                            Naprawdę nie uważam internetu za zło wcielone big_grin Sama korzystam , korzysta moje dziecko. Ale ja akurat wiem, że jeżeli moje dziecko spotka się z twierdzeniem "prostytutki nie da się zgwałcić" to będzie wiedział, że to bzdura.

                                            A ile robi takie lub podobne głupoty? Niestety nie wiadomo, nie wszystkie "Anie" popełniają samobójstwo.
                                  • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 04.07.15, 08:49
                                    Problem jest w tym, ze odbycie kary nie wymazuje winy z pamięci innych, zawsze bedą osoby, ktore bedą wątpily w skuteczność resocjalizacji i poprawę osob, ktore miały tak głupie pomysły, wiec bedą chciały izolować swoje dzieci od takiego towarzystwa i nikt im tego nie zabroni.
                                    Dlatego jedynym rozwiązaniem jest rozpoczynanie przez nich nowego zycia gdzieś daleko z czysta karta. Chociaż oczywiście jeśli znów zrobią coś złego, bedzie wskazany winny, który nie uprzedził nowego środowiska, bo żyjemy w czasach, ze winnych trzeba wskazać..
                                    To tak jak z narkomanem po terapii, u siebie na zawsze bedzie "tym cpunem z klatki obok" i rodzice na wszelki wypadek bedą chronić dzieci przed kontaktem.
                                    • joa66 Re: Gimbaza :( 04.07.15, 09:08
                                      nie wymazuje winy z pamięci innych

                                      Ale może też przypominać o naszej własnej winie, tej której KK nie reguluje. Ci chłopcy nie działali w próżni, atak na dziewczynkę nie nastąpił nagle , nie przeprowadzili go wrazliwi empatyczni chłopcy, których nagle napadlo ZŁE. Winnych w tamtym środowisku jest więcej - szkoła, rówiesnicy, rodzice.

                                      Ale "zniknięcie" chłopców bardzo by im poprawiło samopoczucie.
                                      • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 04.07.15, 09:35
                                        Do winy być moze nie poczuwaja sie nawet sami sprawcy, co dopiero otoczenie.
                                        Nikt patrząc na tych chłopców nie bedzie miał wyrzutów sumienia, a jedynie poczuje sie lepszym człowiekiem czy rodzicem, bo on takich rzeczy nie robi.
                                        Wyobrazasz sobie, ze rodzice z radością zgodzą sie na zaproszenie takiego chłopca na urodziny, czy ucieszą sie, ze córka przyprowadzila nowego chłopaka z takim incydentem w życiu?
                                        Sa zdarzenia po których już nic nie jest takie samo. Zeby po czymś takim odzyskać szacunek i zaufanie ludzi muszą minąć lata, a to nadal sa nastolatki, o niezbyt silnym charakterze, zmiana środowiska jest lepsza dla nich niż dla samego otoczenia.

                                        • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 04.07.15, 09:56
                                          Ale może nie przesadzajmy aż tak z tą odpowiedzialnością otoczenia, nie mówimy o dwulatkach, które konflikty w piaskownicy załatwiają waleniem łopatką i gryzieniem adwersarza, a mamusia czy tatuś stoi obok i puchnie z dumy, że "mój synuś sobie poradzi" wink.
                                          W toku życia szkolnego dzieci i nastolatki podlegają rozmaitym czynnikom socjalizacyjnym, obserwują, wybierają sobie wzorce, często zupełnie niezależne od tego, co pokazują im w domu rodzice. Jeśli ktoś będąc w gimnazjum nie zdaje sobie sprawy, że rozbieranie koleżanki i nagranie pornofilmiku, po czym rozpowszechnienie go w sieci podlega regulacjom prawnym (już nie oczekuję nawet, że tępak będzie miał refleksję, że to, co robi, wyrządza innym krzywdę) - to chyba naprawdę jest upośledzony, w kierunku zaburzeń socjalizacji.
                                          Prawdę mówiąc jako normalną matkę normalnej córki g... mnie obchodzi, jak takie śmiecie poradzą sobie w życiu - byle z dala ode mnie i mojego otoczenia. Powiem więcej, gdyby szkoła ich nie przyjęła i kara stała się bardziej dotkliwa, to może niejeden taki gnojek by się zastanowił na przyszłość, czy warto coś takiego robić.
                                          I powiem szczerze, że bardzo imponują mi wszelkie inicjatywy rodziców całych klas, którzy potrafią doprowadzić do tego, żeby uczeń zagrażający bezpieczeństwu ich dzieci został usunięty, choćby poprzez strajk, nie przychodzenie całej klasy do szkoły itp. Standardowa szkoła powinna być bezpiecznym miejscem, nie dla socjopatów.
                                          • joa66 Re: Gimbaza :( 04.07.15, 11:09
                                            Prawdę mówiąc jako normalną matkę normalnej córki g... mnie obchodzi, jak takie śmiecie poradzą sobie w życiu -[b] byle z dala ode mnie i mojego otoczenia.
                                            [/b]

                                            Chcesz wyemigrować na bezludną wyspę z wybraną grupą przyjaciół? wink
                                            • morekac Re: Gimbaza :( 04.07.15, 11:25
                                              Chcesz wyemigrować na bezludną wyspę z wybraną grupą przyjaciół? wink

                                              Też nie gwarantuje to spokoju i bezpieczeństwa...
                                              • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 04.07.15, 19:33
                                                Nie żyjemy w Chicago czasów wielkich gangów wink.
                                                Jeden raz w życiu zostałam napadnięta, zresztą zdążyłam uciec - a stało się to, bo zlekceważyłam zasady bezpieczeństwa, byłam mniej czujna, nie poprosiłam kogoś, żeby mnie odprowadził pod moje własne drzwi, a mogłam.
                                                Żyję wśród raczej normalnych sąsiadów, część to pracujące rodziny, część to emerytki. Nie mieszkam na osiedlu mieszkań socjalnych, z tzw. elementem się nie stykam.
                                                No jakoś tak się złożyło, że przez 40 lat życia, nie miałam do czynienia z bandziorami (a nie jest tak, że oglądam świat zza szyb samochodu).
                                                Poza jeszcze jedną sytuacją, kiedy matka posłała mnie na kolonię, którą dofinansowało kuratorium - i tam zetknęłam się nie tyle z biednymi dziećmi, co z prawdziwą patologią, czego nie mogę do dziś wybaczyć mojej matce.
                                                Dlatego moje dziecko zostaje beze mnie u ludzi, których znam i mam do nich zaufanie.
                                        • joa66 Re: Gimbaza :( 04.07.15, 11:07
                                          Do winy być moze nie poczuwaja sie nawet sami sprawcy,

                                          No cóż, po poprawczaku mogą być jeszcze bardziej zdemoralizowani niż przed. Tego nie wiemy.

                                          Jeżeli jednak wychodzimy z założenia, że należy chłopców izolować w specjalnych ośrodkach (a to chyba było postulatem natalii) PO od byciu kary, bo tak to jest to bardzo złe nastawienie- dla nas wszytskich.

                                          A obecnośc chłopców może PRZYPOMINAĆ wychowawcom i rodzicom, że nie należy ignorować głupich "żartów" "bo to taki wiek" "bo takie czasy" itd. Bo z tych głupich żartów może narodzić się tragedia.
                                          • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 04.07.15, 11:42
                                            Świetne warunki do resocjalizacji, czyli wytykanie palcami, unikanie, ostracyzm ze strony dorosłych i części dzieci, a ze strony innych oczekiwanie, ze nadal będący tacy cool (przecież widzisz reakcje ze strony części młodzieży w przypadku tego chłopca, nie potepiaja sprawców).
                                            Jak pisałam, karę odbyli, natomiast na przebaczenie czy zapomnienie w środowisku tak łatwo liczyć nie bedą mogli.
                                            Wyobraz sobie, ze choćby czesc ludzi w otoczeniu ma takie zdanie jak Natalia (a przecież nikt jej nie zabroni i wiele osob bedzie wolało, zeby sie poprawiali na wszelki wypadek z daleka od ich własnych dzieci), to nie sa warunki do wracania na właściwa drogę, nawet jeśli, jak mam nadzieje, zrozumieli co zrobili.
                                            Zreszta, jak ktos napisał, temat jest zamknięty, szkoły pokonczyli sprawa sie przedawnila, mieć tylko nadzieje, ze do końca życia bedą mieli nauczke i bedą próbowali naprawić zło, do którego sie przyczynili.
                                            • joa66 Re: Gimbaza :( 04.07.15, 12:30
                                              Świetne warunki do resocjalizacji, czyli wytykanie palcami, unikanie, ostracyzm
                                              > ze strony dorosłych i części dzieci, a ze strony innych oczekiwanie, ze nadal
                                              > będący tacy cool (


                                              Tylko tak na logikę, to żaden sąd nie skazał ich na powrót do tej konkretnej szkoły. To była ich decyzja.
                          • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 14:17
                            Jeśli rzeczywiście te dzieci trafiły do swojej starej szkoły, to bardzo ryzykowne rozwiazanie.
                            Zdecydowanie powinny zacząć funkcjonować w innym środowisku i to z kilku powodów.
                            • joa66 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 14:19
                              ale niekoniecznie w w ośrodku wychowawczym jeżeli karę już odbyli. A szkoła w pewnym sensie "nowa" bo chyba ówczesni uczniowie ją skonczyli.
                              • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 14:25
                                Jeśli wrócili, to ich rówieśnicy tez jeszcze sa w szkole. Zreszta jeśli nie oni sami, to ich rodzeństwo, koledzy i nauczyciele.
                                Nawet dla samych sprawców, lepiej i zdrowiej byłoby zaczynać w innym miejscu i oddzielnie.
                • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 09:14
                  Spokojnie moze być, a ty o tym sie nie dowiesz. Dopóki kurator nie zgłosi sie do szkoły, szkoła nie wie, ze dziecko go ma. Sam fakt posiadania kuratora, toczące sie w sadzie sprawy (o tym tez szkoła nie jest informowana, wychodzi to np. kiedy trzeba wystawić opinie), to informacje ścisłe tajne i poufne.
                  • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 03.07.15, 11:18
                    To nie do końca tak, bo w wypadku gimnazjów rejonowych na okolicznych osiedlach jeden czy drugi sąsiad doskonale wie, co dana rodzina/dzieciak ma za uszami i fama się roznosi.
                    Np. w moim rejonie (podstawówka!!!) są dzieciaki pod nadzorem kuratora, doskonale wiem od dobrze poinformowanych i nudzących się sąsiadeczek, w których okolicznych domach mieszkają, jak wyglądają. To był zresztą jeden z argumentów na nie co do tej właśnie szkoły.
                    • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 11:40
                      Z nieoficjalnymi informacjami niewiele szkola moze zrobic.
                      Nauczyciele czesto nie mieszkają w rejonie, wiec lokalne plotki do nich docierają w ostatniej kolejności. Zreszta akurat kurator przydzielany bywa nie dziecku, a rodzinie, co z kolei dla niektorych dzieci jest krzywdzące, bo idzie fama po sąsiadach, ze ma kuratora, a ono całkiem ok.
                      Sprawy w sadzie i kuratora miewają "bardzo porządne dzieci", ktorym np. na kolonii zdarzyło sie pobic kolegę, nacpac sie na wakacjach i zalec na przystanku, az odnajdzie je policja czy np. wlasnie gnębic kogos w sieci.
                      Nikt sie tym nie chwali sąsiadom. Poza tym rodzice w szkole, gdzie dziecko ma niefajna opinie czesto przenoszą je do szkoły na drugim końcu miasta, a w papierach nic nie ma, bo szkola z radości, ze to juz nie ich problem nic nie wspomina, zeby drugiej nie zniechęcić.
            • nangaparbat3 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:15
              Kara to w wychowaniu w szkole wisienka na torcie.
              Podstawą jest uważność i natychmiastowe - ale na maksa oszczędne - reagowania nawet na drobiazgi. Jak juz chyba pisałam - nauczyciel moze zignorować niegrzeczne zachowanie w stosunku do siebie samego, ale nigdy dokuczania kolezance/koledze.
              To wymaga nieslychanego napiecia uwagi na lekcji, kiedy przecież jest się skupionym na realizacji tematu etc. Dlatego do upadlego bedę bronić obowiazujacego pensum.
              Kolejna kwestia to autorytet nauczyciela - jesli jest ciagle lekceważony i krytykowany przez rodziców, niewielkie ma szanse na zdziałanie czegokolwiek. Gdyby byl szanowany i porzadnie opłacany, miałby o wiele wiekszy wpływ na uczniow.
              No i warsztaty, treningi psychologiczne, superwizje. Bezwzględnie i takie z prawdziwego zdarzenia. Jeśli korporacje potrafią nauczyć swoich pracowników wyciszania agresji klienta, na pewno mozna nauczyć nauczycieli wyciszania agresji uczniów. Mozna i trzeba, i to sie wszystkim cholernie opłaci, ale trzeba patrzeć dalej niż do najbliższych wyborów.
              • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:25
                No właśnie. Trzeba by dać nauczycielom lepsze narzędzia rozumienia, z jakim materiałem ludzkim mają do czynienia, jak rozwija się grupa w czasie, jak można zapobiegać negatywnej dynamice tego rozwoju. I to jest może ważniejsze niż realizacja podstawy programowej, w dobrej atmosferze nawet "słabe" dzieci stać na o wiele więcej.
                BTW, podoba mi się system brytyjski corocznego mieszania klas, co znakomicie sprzyja rozbijaniu układów, tworzeniu się ustalonych gwiazd klasowych i sprawia, że prędzej czy później wszyscy uczniowie na poziomie danego rocznika poznają się i uczą jakoś tam ze sobą współpracować.
                • maslova Re: Gimbaza :( 04.07.15, 09:10
                  No nie wiem. W przypadku występowania zjawisk negatywnych pewnie nie jest to złe rozwiązanie, ale jeśli klasa jest fajna, zgrana, to moim zdaniem nie jest dobry pomysł. Przecież ludzie w tym wieku zawiązują przyjaźnie na wiele lat, czasem nawet na całe życie, w imię czego ich rozdzielać?
              • oqoq74 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:51
                Przez ostatni rok w klasie syna dochodziło do przemocy rówieśniczej. Niestety, to my rodzice, staraliśmy się o warsztaty dla dzieci, o pomoc, o reagowanie. Szkoła przestała współpracować od momentu, gdy zaczęliśmy wymagać tego do czego się zobowiązała.
                Jak można uczyć dzieci niestosowania przemocy, rozwiązań siłowych, jeśli pedagog szkolny sam stosuje wyśmiewanie i poniżanie uczniów, bo rodzice ośmielą się zwrócić uwagę, że szkoła nie reaguje.
                Zmienił się dyrektor szkoły, mam nadzieję, że może coś się zmieni w szkole.
            • morekac Re: Gimbaza :( 04.07.15, 09:48
              Z tego, co sprawdziłam, byli w schronisku dla nieletnich przez kilka miesięcy, pewnie potem przebywali już w domu i uczyli się w swojej rejonowej szkole, która musiała ich przyjąć, zaś cała sprawa zakończyła się , ze względu na opieszałość sądu, już po 5 latach - nie mogło ich przyjąć ich poprzednie gimnazjum, bo owi chłopcy byli już pełnoletni, a i prawdopodobnie gimnazjum skończyli. W każdym razie na pewno nie wrócili tam po odbyciu kary i po wyroku sądowym, możesz się tak nie podniecać. Co ciekawe, nikt ze szkoły nie był odpowiedzialny (zdaniem sądu), chociaż podobno chłopcy już wcześniej fatalnie zachowywali się wobec dziewczynek. I nie tylko, co było zgłaszane w szkole, niemniej szkoła miała to gdzieś.
              Zaś dorosła część społeczności bardzo broniła chłopców i wręcz obwiniała Anię.
              Wybacz, nie możesz obwiniać gimbazy o to, że prawo działa nader opieszale. że niektórzy nauczyciele mają gdzieś zapobieganie przemocy ani że dorośli postanowili ich nie karać ostracyzmem. Dzieci i młodzież wychowują w środowisku stworzonym przez dorosłych, nie przez rówieśników.
              • morekac Re: Gimbaza :( 04.07.15, 09:57
                Nie sądzę więc, by reakcja ludzi i szkoły była inna, gdyby była to podstawówka, nie gimnazjum.
            • gazeta_mi_placi Re: Gimbaza :( 04.07.15, 20:30
              Też pamiętam, państwowe gimnazjum. A
          • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:58
            Sporo zależy od tego w jakim wieku sa te dzieci. Młodsze mozna całkiem skutecznie "naprostowac" różnymi metodami.
            W przypadku starszych, jesli sa mocne dowody, mozna najzwyczajniej skierować sprawę na zewnątrz zgłaszając przestępstwo.
            Jeśli rodzice ślepo bronią dziecka (a to dość powszechne) jest trudno, bo nawet jeżeli na spotkaniu poprzytakuja, to po wyjściu z gabinetu przybija z synkiem czy córeczka piateczke i podpowiedza jak kontynuować dzieło dyskretniej.
            W sumie najskuteczniejsze, moim zdaniem, jest wzmacnianie ofiary i praca właśnie z nią.
            Sytuacja jest jak z mobbingiem w pracy, jeśli dzieje sie to dyskretnie, bez dowodow, to trudno cokolwiek zrobić.
      • srebrnarybka Re: Gimbaza :( 03.07.15, 07:39
        A że dzieciaki mają coraz mniej empatii, to fakt. I że brak empatii nie jest pr
        > oblemem czy powodem do wstydu.

        A skąd dzieciaki mają mieć empatię, jeżeli najważniejszą cechami, jakich uczą ich rodzice, jest asertywność i to, żeby się nie dać wykorzystać, oraz, żeby mieć wysokie poczucie własnej wartości? Czy na forum czytałaś wątki, że rodzice się martwią, że ich dziecko nie będzie DOBRYM człowiekiem i jak takiego wychować? Większość wątków dotyczy wszak tego, że syn ma za niskie poczucie własnej wartości, czasem - że nie można dziecka 9letniego o 7 rano dobudzić się do szkoły itp. Gdzie wątki o tym, że rodzice się martwią, że dziecko jest złośliwe, za mało wrażliwe dokucza koleżance? Idealne dzieci ematek nie mają takich wad? A może po prostu od poczęcia dzieci są uczone, że "nieważne, czyje co je, tylko ważne, co je moje"? I to jest całkiem poprawne politycznie. Zrobiła się afera, bo zaszczutemu chłopcu przypisywano orientację homoseksualną, a to przejaw homofobii. Ale jakby koledzy wyśmiewali koleżankę, bo jest za gruba (moje doświadczenie z dzieciństwa), bo nie przeklina, bo nie lubi słuchać muzyki na mp3 etc. to czy ktoś by się tym zainteresował, a zwłaszcza rodzice tych dzieci? A jakby nauczyciel zwrócił rodzicom uwagę, to jeszcze by mu nawymyślano w realu i na forum, bo, jak napisałam pewna emama "rodzice mają stać murem za dzieckiem przeciw nauczycielowi". A i nauczyciel, wychowany w przeświadczeniu, że nieważne, cyje co je, też może takiej sprawy nie dostrzec
        A zaszczutego czternastolatka żal ....
        • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 03.07.15, 07:46
          Myślę, że często rodzice nie wiedzą pewnych rzeczy, bo te złośliwe i szczujące dzieciaki przecież nie będą chwalić się w domu swoimi zachowaniami. Dzieci inaczej zachowują się we własnym gronie, a wobec dorosłych często są bardzo układne. A nauczyciel wielu rzeczy nie mówi, tylko jakoś tam sam stara się załagodzić problemy, bo rodzice na niego naskoczą, że w klasie to on ma wpływ na zachowanie dzieci. Nie d końca. Nikt nie przychodzi do szkoły jako kompletnie czysta karta.

          Celowo pominęłam rzekomą orientację chłopca, bo masz rację - jak nie ten powód, to inny. W niektórych gimnazjach wystarczy niestety dobrze się uczyć i mieć jako taką kulturę osobistą, żeby podpaść stadku, nie trzeba być homo, grubym, kolorowym, źle ubranym, czy co tam jeszcze. Prymityw po prostu ma silną potrzebę jednoczenia się przeciw czemuś, co jest odmienne i w dodatku przerasta go intelektualnie.
          • srebrnarybka Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:07
            Myślę, że często rodzice nie wiedzą pewnych rzeczy, bo te złośliwe i szczujące
            > dzieciaki przecież nie będą chwalić się w domu swoimi zachowaniami.

            Dzieci nie stają się złośliwe i szczujące dopiero w szkole. Po drugie - z dziećmi chyba do cholery się rozmawia, interesuje, co dzieje się w szkole, i wtedy jakoś by to wyszło. W końcu dzieci mniej mają umiejętności kamuflażu. Po trzecie i najważniejsze - dziecko już wcześniej powinno być uczono empatii. Nie tyle i nie tylko nierobienia krzywdy, ale empatii. A więc: idziemy odwiedzić chorą ciocię, zrobimy ładną zabawkę dla kuzynki, która leży w szpitalu, zrobiłeś przykrość Kasi - masz przeprosić etc. etc. Jeśli dzieci nie są takich rzeczy uczono, to najzwyczajniej w świecie trudno im zrozumieć, że mogą komuś zrobić przykrość czy krzywdę.

            A nauczyciel wielu rzeczy nie mówi, tylko jakoś tam sam stara się załagodzić
            > problemy, bo rodzice na niego naskoczą, że w klasie to on ma wpływ na zachowani
            > e dzieci. Nie d końca. Nikt nie przychodzi do szkoły jako kompletnie czysta kar
            > ta.

            O tym właśnie napisałam.

            • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:19
              Widzę dzieci uczone empatii, dzieci wrażliwych rodziców, będących dobrymi, ciepłymi ludźmi, które jednak w relacji grupowej potrafią radośnie uprawiać odpychanie wybranej jednostki od grupy - co może bardzo szybko przerodzić się w regularne szykanowanie.
              Dynamika grupy ma niestety swoje zasady, nauczyciele powinni być na to wyczuleni, a nie tylko na to, na ile dzieci opanowały program. I nie bać się informować rodziców, no ale niestety rodzice powinni umieć dopuścić do siebie, że ich niuniusie też mogą źle się zachować, że nie są w każdej sytuacji ósmym cudem świata. I tak, masz rację, wychowanie to też pomaganie dziecku, żeby stało się generalnie dobrym człowiekiem, nie przekraczającym granic innych ludzi.
          • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:19
            Rodzice obecnie, coraz czesciej, sa przekonani o idealnosci i doskonałości swojego dziecka, co bardzo utrudnia wylapywanie sygnałów i zachowań mogących zburzyć ten idealny obraz.
            A nawet jeśli już sa tak wyraźne, ze nie da sie ich zauważyć, to albo obarczaja wina otoczenie, okolicznosci i wszystkich poza dzieckiem albo stosują inne sztuczki, zeby nie zburzyć obrazu potomstwa jaki sobie stworzyli.
            Coraz trudniej o rodziców nie tylko zafascynowanych swoim dzieckiem, a kochających zdrowa miłością.

            • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:29
              Trafiła do mnie kiedyś sprawa, gdzie dowodem były wydruki z fejsbooka z jakiejś zamkniętej grupy, o ktorej istnieniu oczywiście dorośli nie mieli pojęcia (zreszta tych spraw, gdzie sa mocne dowody w postaci wydruków jest całkiem sporo). Było wyzywanie, wysmiewanie oczywiście okraszone milionem wulgaryzmow.
              Zapadła mi w pamięć, bo największym problemem rodziców dreczycieli (wyksztalceni, zakochani w dzieciach, wszystko z dziećmi robiacy), było ustalenie czym ofiary sprowokowaly sprawców i pokazanie, ze w sumie to sobie zasluzyli.
              • kura17 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:46
                > Zapadła mi w pamięć, bo największym problemem rodziców dreczycieli (wyksztalcen
                > i, zakochani w dzieciach, wszystko z dziećmi robiacy), było ustalenie czym ofia
                > ry sprowokowaly sprawców i pokazanie, ze w sumie to sobie zasluzyli.

                to jest okropne.
                opisalam nizej sytuacje z klasy mojego dziecka.
                jak dowiedzielismy sie, co sie w klasie dzialo, to zaraz przeprowadzilismy bardzo powazna rozmowe. nawet nie zapytalismy KIM byly dreczone dzieci, tylko dlaczego syn dopuscil do takiego zachowania.
                powtarzalismy, ze za slabszym (w danym momencie) trzeba sie ujac, jesli sam nie potrafi/boi sie, to trzeba porozmawiac z kims doroslym - nauczycielem, rodzicem, ciocia, przyjacielem rodziny.
                TRZEBA komus powiedziec, ze innym dzieje sie krzywda.

                syn sie prawie poryczal, zaklinal sie, ze on by "tylko" wsrod tych obserwujacych znecanie i niereagujacych. nie wiem, czy to prawda, ale powiedzielismy mu wyraznie, ze to jest rowniez paskudne zachowanie i tak nie wolno - trzeba reagowac.

                nie wyobrazam sobie szukania winy w poszkodowanych, czy dociekania "czym sprowokowali".
                • rosapulchra-0 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 09:24
                  Po sieci krąży bardzo krótki film, na którym widać, jak dorosły mężczyzna tłucze dosłownie swoją kobietę jakimś długim i grubym kijem. Stoi grupka ludzi, przygląda się całemu zajściu i filmuje telefonami komórkowymi. Nikt, absolutnie nikt nie pomógł tej kobiecie. Na koniec ona traci przytomność, a jej oprawca bierze ją za nogę i ciągnie po betonie w nieznanym kierunku. Kobieta miała na sobie tylko bieliznę.
                  To co się dziwić, że jak dochodzi do aktów przemocy wśród małoletnich i też jest wielu obserwatorów, którzy nie reagują? To przede wszystkim dorośli są przykładem dla tych dzieciaków.
        • nangaparbat3 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:27
          Rybko, asertywność i poczucie wartości w niczym nie przeszkadzają empatii, na odwrót. Masz chyba raczej na myśli agresywność i rodzaj maski, która udaje poczucie wartości i bezpieczeństwa, a kryje lęki i pogardę dla siebie samego.
          Ja wciąż nawołuję o uczenie asertywności - nauczycieli, żeby po pierwsze sami lepiej sobie radzili, po drugie modelowali swoich uczniow.
          No i oczywiście rodzice modelują swoje dzieci. Są naszym lustrem i pokazują, jacy jesteśmy naprawdę. pewien znajomy (zresztą pastor) opowiadał mi, ze widział kiedyś, jak starszy syn krzyczy na mlodszego: zobaczylem siebie.
          więc w tej kwestii masz absolutną rację. Kilkanaście lat temu dostalam pierwszą klase po gimnazjum. w podaniu rodzice mieli napisać, jakie jest ich dziecko. I czytalam poddanie za podaniem: moje dziecko jest ambitne, pracowite, i realizuje wyznaczone sobie cele. I po kilkunastu identycznych tekstach doszłam do podania chłopca, którego mama napisala: Moje dziecko jest dobre i wrażliwe. Poryczalam się.
          ----------------------
          Przeciętny Polak odwiedza filharmonię raz na 117 LAT.
          • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:42
            Rodzice takie pytania traktują jak podanie o prace, tu trudno o szczerośc, bo odpowiada sie zgodnie z tym, co chce usłyszeć pytajacy.
            • kura17 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:48
              no wszedzie w sieci (i poza) kraza opinie, jak na takie pytania odpowiadac, jak sie jak najlepiej sprzedac, jak najlepiej wypasc itp itd...
              jest zestaw cech, ktory jest ceniony i taki, na ktoryc macha sie reka... (oczywiscie generalizuje)
            • nangaparbat3 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:54
              Rozważalyśmy to z koleżanką. Okazalo sie, że nie tylko. A raczej - że rodzice od małego patrzą na dziecko jak na przyszłego starającego się o pracę, a w przypadku naszej szkoły - robiącego karierę. Po prostu jest to dla wielu najwaznniejsze.
              • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 09:05
                Dlatego takie pytania w sumie mozna sobie darowac.
                Jeśli takie pytanie pojawia sie w ankiecie decydującej o przyjęciu do szkoly, rodzice opisują nie swoje dziecko, a porządnego ucznia, bo szkoła chce porządnych uczniów.
                Jeśli ankieta jest już po przyjęciu nadal warto tak pisać, bo pewnie nauczyciel na tej podstawie wyrobu sobie opinie o dziecku, a ta wiadomo, ze jest ważna.
                • nangaparbat3 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 14:47
                  nauczyciele nie sa idiotami i wiedzą, że odpowiedź więcej mowi o rodzicu niz o dziecku. Ankieta byla chyba gminna, a odpowiedź nie miala żadnego wpływu na przyjecie dziecka do szkoły.
                  • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 04.07.15, 10:02
                    Prawdę mówiąc nie widzę w tych odpowiedziach nic nowego, nic kuriozalnego, żadnego znaku współczesnych czasów.
                    To jest taka sama kategoria rodziców, którzy pieją nad każdą piątką i szóstką dziecka, gnębią za jedynki i przywiązują nadmierną wagę do ocen. Zawsze takich było sporo, jak świat światem.
                    Moim koleżankom w podstawówce, co niektórym, rodzice kupowali spore nagrody rzeczowe za świadectwo z paskiem. Skutek - panny budziły się w momencie wystawiania stopni, chodziły i wypłakiwały się, żeby nauczyciel przepytał.
                    A słabsza ocena jest przecież sygnałem, że uczeń nie opanował części materiału (być może kluczowej i nadrobieniem trzeba by się zająć), a nie wyznacznikiem prestiżu wink.
                    • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 04.07.15, 10:03
                      *** braku prestiżu właściwie wink.
                    • nangaparbat3 Re: Gimbaza :( 04.07.15, 18:18
                      A nie zgodze się. Oczywiście zawsze tacy nastawieni na sukces rodzice się zdarzali. Ale pracujac od 1992 w liceum dostrzeglam jakieś 10-15 lat temu wyraźną zmianę. Zaczęlam wtedy myśleć, ze uczymy swoje dzieci instrumentalnego traktowania samych siebie - są narzedziem do zrobienia kariery, to cel nadrzedny. Było to dla mnie wowczas zaskoczeniem, czyms zupełnie nowym. Dam Ci przyklad: dawniej uprawialo sie sport dla przyjemności i satysfakcji, że robi się coś coraz lepiej, teraz ma się bardzo konkretne cele: zdrowie, waga, formowanie kolejnych części ciala. Uczniowie nie chca marnować czasu na "ciekawostki" - chcą sie przygotowywać do matury w kazdej chwili i w sposób najbardziej - hmmmm... - prosty.
                      • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 04.07.15, 19:24
                        Być może wink.
                        Pracowałam króciutko w szkole i nie mam takich obserwacji, ale też szkoła była denna, z bardzo słabymi uczniami, w nieciekawej dzielnicy - myślę, że mało komu z rodziców, jak i z dzieci przychodziła do głowy myśl o jakiejkolwiek "karierze".
                        Pytanie, czy postawa "nastawiona na sukces" bierze się z tego, że i od rodziców tego się wymaga w pracy i nie umieją inaczej, czy raczej z rozdmuchania pozornej ważności testów końcowych na kolejnych etapach edukacji. I propagandy, że kształcenie się w topowych szkołach, a później na prestiżowym kierunku studiów jest głównym czynnikiem zapewniającym sukces zawodowy.
              • oqoq74 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 09:20
                No jak się poczyta wątki pod koniec roku szkolnego, to aż się smutno robi. Tylko oceny i stopnie i licytacja, które dziecko lepsze w tym wyścigu.
                A cała reszta staje się nieważna.
                Sama mam dziecko wrażliwe, empatyczne i wiem jak czasem trudno mu zrozumieć postępowanie innych.
                Wczoraj byłam świadkiem jak tłumaczył swojemu młodszemu kuzynowi, że nie wolno nikogo bić, tylko dlatego, że ktoś ma inne zdanie, czy chce coś innego robić. Że trzeba być tolerancyjnym. Chodziło o sytuację na półkolonii, na której obaj przebywają.

                • kura17 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 09:41
                  > Wczoraj byłam świadkiem jak tłumaczył swojemu młodszemu kuzynowi, że nie wolno
                  > nikogo bić, tylko dlatego, że ktoś ma inne zdanie, czy chce coś innego robić.

                  ja tez powtarzam dzieciom, ze nie wolno bic, nikogo.
                  jak jestes tak zly, ze cchesz uderzyc, to kopnij poduszke, albo zbij kanape.
                  ucze tez, ze w konfliktach nie uciekamy sie do przemocy - wiem, poglad niepopularny na forum.
                  nic nie poradze, ze tak czuje i tak ucze dzieci.
                  ucze tez, zeby szukaly pomocy u doroslych, u nas, a nie roziwazywaly problemy silowo.

                  nie wiem, czego naucze, ale staram sie pokazac i jakos tam forsowac moje zasady.
                • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 09:48
                  Nie chce cie straszyć, ale dzis widziałam filmik z sali sadowej, sędzia okazala sie koleżanka faceta z nieciekawa przeszłością.
                  Powiedziała, ze nie moze uwierzyć, ze go tu widzi, bo był najmilszym dzieckiem w szkole.
                  Tyle wiemy o sobie i swoich dzieciach, ile nas sprawdzono.

                  Niestety oprocz empatii i wrażliwości trzeba miec silna osobowosc, zeby to samo powiedziec w grupie nastolatków, jednocześnie ryzykując, ze bedzie sie następnym w kolejce.
                  Sa takie osoby i nalezy im sie wielki szacunek, ale to duzo trudniejsze niz współczucie czy wewnętrzne potępienie czynu.
                  • oqoq74 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 11:05
                    Wiem jaki jest mój syn, także z opowieści innych, między innymi nauczycieli. Wiem, że potrafi się przeciwstawić grupie, nie robić tego co wszyscy i bronić słabszych, i wiem, że czasem sam staje się obiektem ataków. Ale uczę go jak sobie radzić w takich sytuacjach, uczę go, że mimo to warto być wrażliwym, ale trzeba też umieć powiedzieć nie i nie pozwolić sobie wejść na głowę. Nie zawsze się to udaje, bo on się tego uczy, cały czas, bo co chwila są nowe sytuacje.
                    Zdaję sobie sprawę, że dziecko ciągle atakowane może nie wytrzymać i oddać i z ofiary stanie się sprawcą.
                    • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 11:25
                      Nie napisałam tego, bo uważam, ze taki nie jest, tylko dlatego, ze taki stan, mimo wysiłków rodzicow nie jest dany raz na zawsze.
                      Wpływ rówieśników, walka o pozycje w grupie, akceptację poza domem popycha dzieci do niesamowitych rzeczy.
                      Rodzice czesto nie mogą uwierzyć, ze ich pociechy mogły przejść na zła strone mocy, bo wlasnie pamietają je z tego okresu.
                      Jako matka nastolatki obecnie jestem na etapie szczególnego wyczulenia na pierwszy sygnał, ze cos wywinela, wlasnie dlatego, ze nigdy nie było z nią jakichkolwiek problemow, a to strasznie usypia uwagę.
                      Bo przed oczami mam wszystkie te twarze rodzicow domagających sie twardych dowodów, bo na słowo nigdy nie uwierzą, ze to ich dziecko.
                      • oqoq74 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 11:47
                        Ale ja bardzo dobrze wiem, że to, że taki jest teraz nie znaczy, że będzie taki zawsze.
                        Staram się z nim jak najwięcej rozmawiać, tłumaczyć, dawać przykłady, ale też wpajać, że nie musi być walczyć o akceptację poprzez robienie głupot.
                        Tyle mogę i uważam powinnam robić. A jakie to efekty przyniesie, zobaczymy.
                        Znam też rodziców, którzy nie widzą tego co robią ich dzieci.
            • nanuk24 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 16:24
              I gdzie rodzice maja rozum? Jak taka ankiete szkolna, ktora moze dziecku w szkole pomoc, traktowac jak podanie o prace?
              Ja wychodze z zalozenia, ze dla nauczyciela te pytania sa wazne, by mogl lepiej poznac moje dziecko.
    • kura17 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 08:36
      na wszelkie tego typu zachowania w szkole, szkola powinna reagowac od razu i od najmlodszych lat.
      to sie nie zaczyna w gimnazjum.

      u mojego dziecka w klasie byl incydent znecania sie nad dwojka dzieciakow - druga klasa podstawowki, 7/8-latki.
      dowiedzielismy sie w zasadzie juz po fakcie, od wychowawczyni.
      na zebraniu powiedziala nam, ze klasa znecala sie nad dwojka dzieci.
      nie powiedziala nad ktorymi dziecmi i nie wymienila najwiekszych agresorow.
      opisala sytuacje - okolo pol klasy jawnie dokuczalo dzieciom, doszlo do drobnych atakow fizycznych nawet.
      druga polowa wprawdzie nie uczestniczyla bezposrednio, ale sie przykladala i nie bronila atakowanych.

      wychowawczyni wziela sie za sprawe od razu.
      jasno potepila zachowanie zarowno tych bezposrednio znecajacych sie, jak i obserwatorow.
      uwiadomila, ze nie mozna stac i sie bezczynnie przygladac takiemu zachowaniu.
      trzeba dzialac, odciagac kolegow/kolezanki, rozmawiac z nimi.
      nie tylko w czasie ataku.
      trzeba samemu stawac po stronie znecanych, "kolegowac sie" z nimi, pokazywac innym dobry przyklad.
      bo te meczone dzieciaki nie byly jakies "nienormalne", nie wiem nawet, czy jakies inne - ot, upatrzono je sobie.
      wiem, ze teraz ponad 2 lata od tego zdarzenia, jedna z tych osob jest bardzo w klasie lubiana...

      nauczycielka organizowala rozne "gry" w bycie ofiara, dyskutowali problem, mowili o tym bardzo duzo.
      rodzicie dowiedzieli sie w zasadzie po fakcie - powiedziala, ze sytuacja byla, jak sie z nia rozprawiala i ze juz prawie jest OK.

      trzeba sie za to brac od poczatku, bez pardonu.
    • black.sally Re: Gimbaza :( 03.07.15, 09:11
      natalie_rushman napisała:


      > Wybór był prosty - chamy i tłumoki szli do zawodówek, normalna młodzież do LO.

      yyyy ty to naprawdę napisałaś??? w wątku w którym krytykujesz zachowanie gimbazy??? skoro tak uważasz, Twoje dzieci sa tego poodejścia uczone, czyli 20 lat temu uważały by mnie za tłumoka? i chama? surprised

      czytam i nie wierzę...

      Tak...byłam w zawodówce, potem poszłam do liceum i na studia.I niie ja jedna z tych chamów poszłam dalej...
      A LO masz rację... sami ułożeni

      no kuśwa nie czaję.... tolerancyjna ematka.... nie wierzę...Dawno nie przeczytałam czegoś równie idiotycznego.(delikatnie mówiąc)
      • rosapulchra-0 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 09:34
        No dość schematycznie podeszła do problemu, ale uwierz mi, że niewiele osób wybijało się wtedy z zawodówki i nie starało się o podwyższenie swojego wykształcenia. Osobiście znam dwie takie osoby. Jedna koleżanka poszła do LO, bo tego wymagała od niej firma. Drugi kolega skończył zawodówkę, potem poszedł do wieczorowego LO, zdał maturę, dostał się na ASP, dziś jest wziętym artystą rzeźbiarzem.
        • black.sally Re: Gimbaza :( 03.07.15, 09:49
          dobra Rosa... to Twoje zdanie.Ja chodziłam do zawodówki w tym samym budynku co LO, LE i przyjeżdżali też na szkolenia jakieś.
          Miałam zajęcia w tych samych klasach co ci z liceów.
          Nie uważam ,że byliśmy chamstwem i jak tam? pisała dalej...aaa tłumokami.

          Moja prawie cała klasa pokończyła studia.

          Liceum też miałam w innym mieście z ludźmi z zawodówki.Jeden budynek.

          Czyli... w zawodówce byłam chamem, a w liceum już nie? big_grin
          • kura17 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 10:00
            ja z zawodowka nie mialam duzo do czynienia, za to znalam mnostwo ludzi w technikach (rowniez takich, ktorzy tam dolaczyli z zawodowki) i nigdy nie nazwalabym ich chamami i tlumokami.
            wrecz przeciwnie.
          • rosapulchra-0 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 10:20
            No przeca napisałam wyraźnie, że autorka wątku podeszła dość schematycznie do tego podziału. I nie po to, aby cię urazić, ale że również zdaję sobie sprawę z tego, że takie generalizowanie jest dość krzywdzące.
            Z drugiej strony znam ludzi, którzy pochodzili z dość biednych i licznych rodzin i edukacja była potrzebna po to, aby jak najszybciej zdobyć zawód i iść do pracy. I to są bardzo przyzwoici ludzie, ciężko pracują, utrzymują swoje rodziny i jeszcze innym pomagają. Ale nie możesz zaprzeczyć, że do zawodówek dostawał się również element patologiczny. Poza tym, pamiętam, że w Warszawie były oblegane zawodówki, do których naprawdę ciężko było się dostać, np. gastronomiczna czy fryzjerska.
    • joaaa83 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 09:40
      Moim zdaniem masz trochę zniekształcony obraz młodzieży polskiej. Jestem pewna, że niejeden z hejterów tego chłopca ma średnią 4,5 i wykształconych rodziców z dobrą pensją.

      Oczywiście za moich czasów też zawodówki były pełne tłumoków, ale nie każdy tłumok to cham. Za to ambitny licealista może być jednocześnie też chamem, chociaż nie tłumokiem.
      • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 09:49
        • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 09:52
          Mam wrazenie, ze wlasnie taka osoba, ktora jest chamem i "nietlumokiem" jedt najbardziej niebezpieczna i zdolna do wyrafinowanej, trudnej do udowodnienia przemocy.
    • kawka74 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 10:06
      To nie jest kwestia 'bydełka', tylko tego, że dzieciaki w najgorszym okresie (pokwitanie to dość często koszmar, tak dla dzieciaków, jak i rodziców) są wyrywane ze znanego środowiska i muszą swoją pozycję budować od nowa, tak wobec kolegów, jak i wobec nauczycieli. A robią to na bardzo różne sposoby - rzadko wykorzystując kulturę, dobre oceny, oczytanie i życzliwość.
      Czy gimnazjum jest topowe, czy nie, to ma niewielkie znaczenie, dręczyciele mogą się zdarzyć i tu, i tu; lepiej może być tam, gdzie jest mniej dzieci i łatwiej gnojków namierzyć i w razie czego wyrzucić.
    • alsk9 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 11:20
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,155313974,155313974,Szykanowalyscie_kiedys_kogos_.html
    • julita165 Re: Gimbaza :( 03.07.15, 15:26
      Ja też pomysłu z gimnazjami nie ogarniam. Jak juz koniecznie chcieli podzielić postawówkę to wydaje mi się lepszym pomysłem zrobienie 3-klasowej podstawówki i potem 6-letniego gimnazjum. Młodsze dzieci byłyby w swoim gronie, szkoły mniejsze, kameralne a co za tym idzie maluchy bardziej dopilnowane. Może łatwiej byłoby utrzymać takie szkoły w małych miejscowościach żeby małe dzieci nie musiały dojeżdżać. A przejście do gimnazjum nie odbywałoby się w tym najgorszym wieku.
    • mamaemmy Re: Gimbaza :( 03.07.15, 19:55
      U nas na emamie jest dokładnie tak samo.
      Pamietam hejt na mojej koleżance ,która ma 3 dzieci i wpadła chwilowo w gorszą sytuacje finansową (dziś jest ok,wyszła na prostą ),pamietam te wpisy ,że patologia ,że idiotka..i ogólnie typowy hejt ...przestały te dziwki ujadać,kiedy napisałam,że co będzie ,kiedy koleżanka np się zabije po tych wpisach (miała depresje ) i czy wtedy napiszą podobnie ...
      Myslę,że dzieci które szykanowały tego chłopczyka to dzieci właśnie takich mam. A raczej forumowych k^%$^^w.
    • morekac Re: Gimbaza :( 04.07.15, 09:00
      Ten dzieciak byłby jeszcze w dawnej podstawówce. I wcale nie jest powiedziane, że poszedłby do liceum, a nie do zawodówki, gdyż ponieważ o przyjęciu do liceum nigdy nie decydowała szczególna wrażliwość , a wyniki nauki i egzaminów - i wtedy, i teraz. Można więc założyć, że na bydełko i tak by trafił. Nie oznacza to, że usprawiedliwiam 'kolegów' chłopaka, ale nie sam system edukacyjny jest tu winny - tylko ci młodzi ludzie, konkretna szkoła, która na to przyzwalała i konkretni rodzice, którzy nie ukrócili swojej smarkaterii cugli.
      BTW: dawniej było szlochanie, że 7-8 klasa to takie łobuzy nie znające umiaru.
      • mamma_2012 Re: Gimbaza :( 04.07.15, 09:13
        Trzeba tez zauważyć, ze takie rzeczy, niestety dzieją sie we wszystkich krajach, niezależnie od konstrukcji systemu edukacyjnego.
        Wczoraj czytałam, ze chyba w Irlandii w parku wczesne nastolatki, w dodatku chyba nawet dziewczyny, pobily chłopaka, za to, ze był Polakiem (choć od 9 lat mieszkał w tym kraju).
        Zwalanie winy na system jest wielkim uproszczeniem i odsuwaniem odpowiedzialności na innych, na jakieś niezidentyfikowane twory formalne.
        Winne sa konkretne, wskazane przez chlopca osoby, ktore dokuczaly, ich rodzice nie sprawdzili sie w roli rodziców, winni sa konkretni, możliwi do zidentyfikowania nauczyciele, a nie minister edukacji sprzed ilustam lat, chyba, ze ktos udowodni, ze wcześniej takie rzeczy sie nie zdarzały.
        • nangaparbat3 Re: Gimbaza :( 04.07.15, 19:39
          ale może system nie pomaga. Dawna 7-8 klasa, czyli te 14-15 lat, to okropnie trudny okres zycia. Samson w swojej "Ksiązeczce dla przestraszonych rodzicow" (genialna, gorąco polecam) pisze, że 15 rok zycia jest z calego zycia najtrudniejszy - dla tego, kto go przeżywa, i dla otoczenia. W dawnej podstawowce przypadal na ostatnią klasę, kiedy mlodzi ludzie byli juz świetnie znani wszystkim pracownikom szkoly, nie mieli szansy na anonimowość, no i byli zajeci ukończeniem podstawowki i dostaniem sie do kolejnej szkoły. Teraz 15 r.ż. przypada na drugą klasę gimnazjum. Już czują się pewnie w nowej szkole, a jeszcze nie myslą o dalszym ciągu. W drugiej klasie (i gimnazjum, liceum) ucza się najmniej, zajmują życiem towarzyskim i eksperymentowaniem wszelkiego rodzaju - najbardziej. A nauczyciele znaja ich jako tako nie da się tego w żaden sposób porownac z ostatnią klasą podstawówki. To nie jest dobre.
          • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 04.07.15, 19:47
            Zgodzę się.
            U mnie nawet największe klasowe chamiszcza, tępaki i prymitywy ulegli ogólnej atmosferze zakończenia szkoły i wytężonej nauki, choć bynajmniej nie wybierali się do liceów.
            Atmosfera była o wiele lepsza niż np. rok wcześniej, także w sensie relacji wewnątrzklasowych.
            A bal VIII klas to już było cudeńko, popisy, który jest bardziej szarmancki wobec dziewczyn wink.
            • nangaparbat3 Re: Gimbaza :( 04.07.15, 20:27
              No i jeszcze dodam cos co tworcom reformy na pewno w głowie nie postało kiedy przygotowywali zmiany. Wyodrębnienie grupy najtrudniejszej wiekowo (podkreślam ze najtrudniejszej przede wszystkim dla siebie, a dopiero potem dla otoczenia) skutkowalo powstaniem bardzo silnego stereotypu, który wchlonąl stereotyp trudnego nastolatka, ale dodał jeszcze nowe elementy, i w sumie uważam, że gimnazjaliści nalezą do grup najsilniej obarczonych uprzedzeniami. Sama pogardliwa etykieta - gimbaza, gimbusy - na to wskazuje. W sumie wychodzi na to, że zamiast robić co sie da, by tym bardzo mlodym osobom ulatwić przejście przez naprawdę trudny okres dorastania, mamy kolejnego chłopca do bicia.
              • natalie_rushman Re: Gimbaza :( 04.07.15, 21:25
                nie pamiętam dokładnie, ale we Francji do odpowiednika naszego gimnazjum idą dzieciaki mające chyba 11 lat. 11 +3 daje nam czternastolatka, może piętnastolatka zależnie od m-ca urodzenia - i tenże wkracza w świat licealny. Zupełnie inna perspektywa.
              • morekac Re: Gimbaza :( 04.07.15, 22:17
                I tu się zgodzę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka