beataj1
31.07.15, 12:21
Kiedyś pisałam że mój ojciec ubzdurał sobie że matka go zdradza. Uznaliśmy w rodzinie że to paranoja alkoholowa i za naszą namową mama wyprowadziła się od taty z informacją że wróci jak się ojciec zaszyje i pójdzie do psychiatry poszukać jakiś leków bądź rozwiązania swoich problemów.
Ojciec zaszyć się nie chce za żadne skarby ale do psychiatry poszedł - mam wrażenie że bardziej po to by lekarz potwierdził mu że problem jest z resztą świata a nie z nim.
Lekarz (wg słów ojca) wysłuchał relacji ojca i powiedział że zanim cokolwiek ruszy chce ojca przebadać neurologiczne by sprawdzić czy nie dzieje się tam nic złego (tata cierpi często na bóle głowy i ma problemy ze słuchem).
I tak szczerze mówiąc uważam że coś może być na rzeczy - ojcu się pogarsza - pogłębia mu się paranoja zaczyna reagować nieadekwatnie do sytuacji ale do szpitala nie pójdzie za nic bo twierdzi że chcemy z niego zrobić wariata i zamknąć w szpitalu dla psychicznie chorych. Nie trafiają do niego nasze przekonywania że idzie na oddział neurologiczny i że może sobie wybrać szpital taki który nie ma nawet oddziału psychiatrycznego.
Normalnie byłabym za tym bo go przetrzymać aż sam skruszeje ale martwię się że dzieje się coś przy czym czas może mieć kluczowe znaczenie.
Wiem że go nie zmusimy i na razie nie planujemy akcji prawnych ale szukam jakiegoś argumentu lub sposobu by obejść jego upór i wysłać go do tego szpitala. Niech się tylko sprawdzi. Reszte problemów może sobie ogarniać tak długo jak chce tym bardziej że mama już z nim nie mieszka.
Jak go namówić? A może da się to załatwić jakoś przy okazji. Nie wiem: wysłać go na badania związane z sercem i poprosić by przebadali to " bo już tam jest".
Może moje pomysły są głupie ale szukam troche na ślepo...