nisar
30.08.15, 18:19
Mały zaliczył rzyganko. Pięciokrotne w przeciągu w sumie 8 godzin (zasadnicza część w nocy, ). Dostał węgiel i od 3:30 rano jest już ok. Nie ma natomiast kompletnie energii. No i nie chce jeść. Najlepiej w ogóle nic.
Picie rozumie, że musi i pije. Ale jedzenie jest be i poza dwa kęsy suchego tosta ciężko wyjść. Moje dzieci z tych nie wymiotujących, więc się nie znam kompletnie. Sytuacji nie ułatwia fakt, że jesteśmy w Bułgarii, zdani na tutejsze jedzenie, nie mogę przygotować mu sama czegoś.
Pytanie do Was: starać się, żeby jednak zjadł, czy pilnować tylko picia, a apetyt wróci sam?
Z góry dziękuję.