mid.week
09.09.15, 19:55
Każdy ma prawo się bać. Każdy też ma prawo nie pomagać. Rozważajmy to już we własnym sumieniu. Rozumiem strach. Rozumiem, że można się bać traum, strasznych historii, płaczu. Że można się bać, bo nie wiemy, jak się wtedy zachować. Rozumiem, że można się bać osób, w których oczach widać przerażenie i głód. Osób, których kultury, historii i przyzwyczajeń się nie zna. Bo strach zawsze wynika z niewiedzy, z braku doświadczenia. Więc dowiedzmy się! Spotkajmy. Potrzymajmy za rękę. Doświadczmy.
Chciałabym Was zaprosić do pomocy. Siedziałam wczoraj w naszej kuchni z 18-letnim Hassanem i to tak naprawdę on podrzucił mi ten pomysł. Czego potrzeba tysiącom ludzi, którzy dojeżdżają do Berlina, spędzą kilka dni pod biurem rejestracji, potem kilka w przypadkowych mieszkaniach (to co się dzieje w Berlinie pośród wolontariuszy – to cuda są, mówię Wam!), potem tygodnie w obozach dla uchodźców (które są teraz budowane w starym hangarze lotniska, na salach gimnastycznych szkół, w wielkich magazynach), będą zmieniać miasta, może i kraje. Wiecie z czego by się ucieszyli, podczas tej nadchodzącej jesieni? Ze śpiwora. Własnego, który można łatwo przetransportować, jest ciepły i jest namiastką domu. A mnie zaświeciła się lampka: zbieramy śpiwory!