Dodaj do ulubionych

Zaklinaczka dzieci

18.09.04, 11:11
Czy oglądałyście może ten prgram, pt. "Zaklinaczka dzieci" ??? To jest o
angielskiej pielęgniarce od dzieci, która podobno czyni cuda z dziećmi.
Obejrzałam jeden odcinek i jestem pod wrażeniem ta kobieta naprawdę jest
rewelacyjna. Co prawda metody ma trochę straszne, chodzi mi o tzw.
wypłakiwanie się dzieci, ale robi to bardzo umiejętnie. Też by mi się taka
przydała na parę dni....

Magda
Obserwuj wątek
    • driadea Re: Zaklinaczka dzieci 18.09.04, 12:08
      Ja oglądałam, ale chyba jakiś inny program!! Tam nie było nic o wyplakiwaniu
      się, raczej o wyładowaniu emocji w sposób inny niż autoagresja. Program
      świetny, zaklinaczka także, ale swoją drogą zastanawiam się, jak można
      doprowadzić do takiego stanu rzeczy. To już nie jest wychowanie bezstresowae,
      toż to brak wychowania!
      Pozdrawiam, Agnieszka
      • magdazaw Re: Zaklinaczka dzieci 18.09.04, 13:55
        To był ten sam program, może ona nic nie mówiła o wypłakiwaniu, ale jak
        usypiała tego chłopczyka 40 minut, w jego łóżeczku, a on płakał, a w końcu
        zasnął, to dla mnie jest właśnie wypłakiwanie. A z tym wychowaniem to masz
        rację, może mój synek (ma rok) nie jest idealnym dzieckiem, ale dla mnie takie
        zachowanie jak tego chłopca to już lekka przesada.
        P.S. Ciekawe co będzie w kolejnym odcinku?

        Magda
        • mamakochana Re: Zaklinaczka dzieci 18.09.04, 16:16
          O kurcze! Zapomniałam dzisiaj! Oglądałam w zeszła sobotę. Był odcicnek o tym
          jak maluszek 9jeden z bzliźniąt) miał wielkie problemy ze snem (strasznie był
          płaczliwy a rodzice już na rzęsach chodzili). Okazało się że ma refluks
          przełykowo-żoładkowy i bardzo go to męczy. Wystarczyło kilka wskazówek,
          specjalny materacyk podn kątem oraz butelka i życie tej rodzinki odmieniło się;-
          )
    • mamania Re: Zaklinaczka dzieci 18.09.04, 16:41
      ja też chcę !!!
      gdzie to się ogląda i kiedy??
      • qzka1 Re: Zaklinaczka dzieci 18.09.04, 16:56
        TVP 2 sobota godzina chyba 8:50. Ja dzisaj obejrzalam przez przypadek, i tez
        jestem pod wrazeniem. Polecam.
        • maak3 Re: Zaklinaczka dzieci 18.09.04, 19:26
          ja tez jestem ''pod wrazeniem''

          po pierwsze mamy, która nie reagowała na to,ze dziecko uderzało głową w
          szczebelki łóżeczka aż mu krew leciała z nosa, żeby mu przypadkiem dziecka nie
          wziąć go na ręce (jak wiadomo od dawna matczyne ręce nie służą do noszenia
          półtoraroczniaków)

          po drugie satysfakcji i triumfu wychowawczego zaklinaczki i matki po tym jak po
          dwóch godzinach dzikiego płaczu dziecka (na dodatek niewyspanego, bo obudzonego
          po 40 min. snu) zmuszanego do jedzenia zjadło jeden makaronik, a w zamian
          dostało w nagrodę delicję (adekwatna nagroda, prawda?), a wszystko to po
          to,żeby udowodnić dziecku, że nie ma prawa decydowania o swoim jedzeniu i
          niejedzeniu i od tej pory regulowac to będą dorośli niezależnie od jego potrzeb

          dzisiejszy program powinnien być pokazywany jako instruktaż ,,łamania dziecka"
          i pokazywania mu,ze w relacji z dorosłym jest nikim
          a to że spokojnie zasnął samodzielnie w swoim łózeczku to zasługa ogromnego
          zmęczenia (wybudzenia z porannej drzemki i dwugodzinnej walki przy jedzeniu o
          siebie)
          jedną rzecz trzeba oddać ''zaklinaczce" pokazała matce,że trzeba poduchą
          zabezpieczyć teren, kiedy dziecko wali głowa w podłogę - ale do tego wystarczy
          odrobina wyobraźni, czego tym rodzicom zdecydowanie zabrakło

          /a co do przymuszania do jedzenia to może ,,zaklinaczka" zrobi sobie niedługo
          kurs/szkolenie dotyczący pomocy rodzicom dzieci z zaburzeniami jedzenia, bo jej
          metody do tego prowadzą, niestety.../
          • alpepe Re: Zaklinaczka dzieci 18.09.04, 19:55
            dzięki za spostrzegawczość, następnym razem sama obejrzę, bo Twój komentarz
            wydał mi sie bardzo interesujący. Choć, z drugiej strony, głupotę rodziców mogę
            podziwiać codziennie na placu zabaw, więc w zasadzie mogłabym tego nie
            oglądać smile
          • magdazaw Re: Zaklinaczka dzieci- do maak3 19.09.04, 08:24
            Przyznam, że też zdziwiło mnie to że obudziły dziecko jak sobie smacznie spało,
            ale tak w ogóle to może te metody wyglądały strasznie to jednak poskutkowały,
            dziecko musi znać granice i wiedzi
            • magdazaw Re: Zaklinaczka dzieci- do maak3 19.09.04, 08:30
              przepraszam, synek mi nacisnął za wcześnie eneter smile)))

              dziecko musi znać granice i wiedzieć, że rodzice się trzymają tych granic, ale
              jednocześnie musi czuć się bezpieznie, a np. podczas tego usypiania w łóżeczku
              i mama i ta pielęgniarka były przy nim, nie zostawiły go samego.
              A skoro dziecko "stosowało" tak drastyczne metody, jak walenie głową w podłogę,
              to widocznie na niego inne metody nie działają.
              Pozdrawiam, Magda i Mati:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8954933&a=15374505
              • jasmina251 Re: Do Magdy i nie tylko 19.09.04, 09:39
                Nie oglądałam tego programu ale wcale mi się to niepodoba.
                Nie uważam że metodą jest budzenie dziecka i nakłanianie do snu wtedy kiedy ono
                tego nie potrzebuje bo "rządzi"mama i niania.Jedzenie też mi się nie podobało
                bo to wbrew temu co piszą naukowcy.Po co więć karmienie na żądanie?????
                Wcale a wcale mi sie to niepodoba!!!!
                A TY Magda jesteś ostatnia chyba na naszym forum ,która takie metody by
                zastosowałasmile))))))))))))))
                Pozdrawiam wszystkich -Justyna
                • driadea Do jasminy251 i innych 19.09.04, 11:36
                  Karmienie na żądanie to termin dot. karmienia piersią, zasadniczo w pierwszym
                  półroczu życia dziecka, bo w późniejszych miesiącach rytm dnia już jest
                  generalnie ustalony.
                  Chyba nie oglądałam odcinka dokladnie, bo nie zakodowałam wybudzania dziecka ze
                  snu, ale najogólniej rzecz ujmując, program traktował o auturytecie, granicach,
                  konsekwencji (zjedz makaron dostaniesz ciastko - nie chodziło, na litość, o
                  nagrodą a o konsekwencję właśnie!). Dziecku, przy którym przez wiele godzin się
                  siedzi, poświęca mu się całe godziny, nie pokazuje się tym samym, że jest
                  nikim, że się nie liczy. Gdyby mieli je gdzieś, ulegliby, żeby mieć chwilę
                  spokoju. Ot co.
                  • joasiiik25 Re: Do jasminy251 i innych 19.09.04, 11:39
                    ogladalam i odebralam to tak:zaklinaczka ustalal granice,bo przeciez dziecko
                    wymuszalo wszystko placzem i biciem glowa o rozne przedmioty itp.uwazam,ze
                    metoda jest dobra i przyniesie oczekiwane rezultaty
                    • magdazaw Re: Do jasminy251 i innych 19.09.04, 12:17
                      No i właśnie o to mi chodziło kiedy pisałam, że ta kobieta jest rewelacyjna. Bo
                      to właśnie o wyznaczanie dziecku pewnych granic chodziło, bądź co bądź dziecko
                      musi znać pewne granice, ja być może nie stosowałabym takich metod, ale też
                      staram się aby moje dziecko mnie słuchało i nie pozwalam mu na wszystko, mimo,
                      że ma dopiero rok.
                      Magda
                      • driadea Re: Do jasminy251 i innych 19.09.04, 13:02
                        Wiem, Magdo smile Moje dziecko ma 11 miesięcy, a już zna, na ile to możliwe, rzecz
                        jasna, granice. I nie ma w tym terroru czy okrucieństwa. Zrozumiałyśmy się
                        dobrze, już na początku wątku smile
                        Pozdrawiam, Aga
                    • maak3 ustalanie granic 19.09.04, 13:40
                      • maak3 Re: ustalanie granic 19.09.04, 14:03
                        za szybko kliknęłam...
                        pewnie,ze ustalanie granic i bycie konsekwentnym jest ważne,
                        ale istotne jest również to w jaki sposób się to robi

                        zaklinaczka kwestię jedzenia potraktowała takim kalibrem jakim nalezałoby
                        potraktowac wyłącznie sprawy życia i śmierci - np. dziecko chce włozyc ręke do
                        ogniska, czyli robi cos co ewidentnie godzi w jego bezpieczeństwo - więc
                        nieuleganie i przytrzymanie dziecka uważam wówczas uzasadnione...
                        ale nie przy jedzeniu!!!!
                        w przypadku jedzenia i niejedzenia przez dzieci trzeba zwyczajnie w świecie
                        podać dziecku posiłek zachęcic do zjedzenia, a jak tego nie robi to
                        uprzedzic,ze następny posiłek jest to kolacja i do kolacji może dostac
                        wyłącznie jabłuszko, sprzatnąc jedzenie i konsekwetnie czekać z kolejnym
                        posiłekiem aż bedzie jego pora
                        i w tym widzę sens
                        i w tym też przejawia się szacunek do dziecka: danie mu prawa braku apetytu i
                        do odmowy jedzenia...
                        a w dwugodzinnym zmuszaniu płaczącego dziecka do jedzenia szacunku nie widzę
                        tylko chęć pokazania dziecku kto tu jest górą i kto tu rządzi
                        poza tym czego ten maluch się nauczył: za jeden zjedzony makaronik dostał
                        delicję... (nagroda zeby była skuteczna powinna byc adekwatna do wysiłku...)

                        a to,ze cała akcja była ,,skuteczna'' nie wszystko co skuteczne jest dobre
                        (bicie dzieci równiez jest często skuteczne...) nie wiem czy zauważyłyscie
                        migawki z późniejszych posiłków dziecka - w trakcie jedzenia było zabawiane i
                        karmione przy włączonym telewizorze dla mnie to żaden sukces wychowawczy

                        • alpepe Re: ustalanie granic 19.09.04, 23:30
                          jeszcze bardziej mam ochotę sama wyrobić sobie opinię. Dzięki za
                          spostrzegawczość smile
    • teresa35 Re: Zaklinaczka dzieci 18.09.04, 19:57
      Oglądałam to dzisiaj i zgadzam się w 100 % ze zdaniem maak3.
      • ciezarowka1 Re: Zaklinaczka dzieci 20.09.04, 07:45
        Chodziłam kiedyś z koleżanką na zajęcia, na których odbywały się szkolenia psów.
        Metody zaklinaczki dzieci są żywcem wzięte z programu tresury psów.
        Mam niejasne przeczucie, że z dzieckiem powinno się postępować inaczej.
        Matka z programu najęła zaklinaczkę z tych samych powodów, "dzięki" którym
        doprowadziła do zachowań pokazanych w programie. Nie będę ich nazywać, bo tylko
        obraźliwe słowa przychodzą mi na myśl.
        • verdana Re: Zaklinaczka dzieci 20.09.04, 08:47
          Programu nie ogladałam, ale kilka rzeczy bardzo mnie dziwi.
          Po pierwsze - jeśli dziecko ryczy w łóżeczku godzinami, a potem zasypia - to
          jak tu kogokolwiek zasługa. Jeśli dziecku pozwoli się ryczeć dowolnie długo
          (poza malutkim niemowleciem) to w koncu i tak zaśnie ze zmęczenia, niezaleznie
          od stosowanych metod.
          Zmuszanie dziecka do jedzenia jest karygodne i produkuje wyłacznie albo
          niejadków, albo dzieci otyłe - poniewaz zaburza umiejetność dziecka
          stwierdzenia czy jest głodne czy nie.
          A dawanie słodyczy w nagrodę za zjedzenie czegokolwiek uczy dziecko wyłącznie
          miłosci do słodyczy. Jesli nie damy słodyczy, a zjadło skłaniane do tego, to
          czego nie lubi zakodowuje sie w jego umysle wiadomość "Zjadłem makaron, bo
          byłem głodny, makaraon nie jest taki zły" (oczywiscie nie w takiej formie, ale
          chodzi o treść). Jesli dajemy deser to wiadomość brzmi "Makaron jest paskudny,
          ale trzeba go zjeść, zeby dostać dobre ciasteczko".
          W sumie wydaje mi się, ze to jakaś wielka bzdura. Przecież to z wychowywaniem
          dziecka ni ma nic wspólnego. To zwykła tresura.
          • mamakochana Re: Zaklinaczka dzieci 20.09.04, 09:17
            Po tych wszystkich wypowiedziach bardzo chciałabym zobaczyc ten odcinek, bo po
            poprzednim, tak jak pisałam, byłam pod wrażeniem (pozytywnym). Przesłanie było
            takie że płacz dziecka nie jest bezpodstawny. Maluszek był niespokojny bo mu
            coś dolegało. Matka uspokajając go "lulała" w ramionach co jeszcze bardziej
            potęgowało jego dolegliwości żoładkowe. Inny sposób noszenia dziecka i inny
            materacyk do spania był w tym przypadku zbawienny.

            Co do zostawiania dziecka żeby się wypłakało czy karmienia na siłę, nie mam
            wątpliwości że jest to złe zachowanie.
            • chocolaterie Re: Zaklinaczka dzieci 20.09.04, 10:23
              hmm..to ja się też dopiszę.
              Oglądałam ten program i jakoś nic w nim zdrożnego nie zauważyłam. A jestem
              raczej z tych przytulińsko-noszących matekwink
              Dziecko nabrało złych nawyków, które należało zmienić i tyle.Wyrażanie złości i
              wymuszanie zachowań dorosłych poprzez walenie głową w twarde podłoże, histerię
              i jedzenie wyłącznie ciastek i chipsów to chyba niezbyt dobry modelwink
              Pielęgniarka uzmysłowiła rodzicom, że to oni ustalają zasady, ale też bez
              przesady z tą tresurą. Dziecko nie było opuszczane, było tulone, chwalone,
              całowane. Sama matka powiedziała później, że syn jest teraz bardziej pogodnym,
              spokojnym dzieckiem, no to chyba dobrze, prawda? Jakoś traumy w tym nie widzęwink
              Co do jedzenia, absolutnie zgadzam się z tym, że nie należy zmuszać dziecka do
              jedzenia, bo zdrowy organizm krzywdy sobie nie zrobi. Ale w tym przypadku, było
              to już zaburzone przez te bezsensowne zapychacze i trzeba było coś z tym zrobić.

              maak napisała:

              >w przypadku jedzenia i niejedzenia przez dzieci trzeba zwyczajnie w świecie
              podać dziecku posiłek zachęcic do zjedzenia, a jak tego nie robi to
              uprzedzic,ze następny posiłek jest to kolacja i do kolacji może dostac
              wyłącznie jabłuszko, sprzatnąc jedzenie i konsekwetnie czekać z kolejnym
              posiłekiem aż bedzie jego pora
              i w tym widzę sens
              >i w tym też przejawia się szacunek do dziecka: danie mu prawa braku apetytu i
              do odmowy jedzenia...

              Przetrzymanie dziecka głodnego (czytaj: marudnego, płaczącego) i niedawanie mu
              posiłku do godziny ustalonej przez CIEBIE to dawanie mu prawa braku apetytu i
              nienarzucanie swoich reguł? Oj, chyba sama sobie zaprzeczyłaśwink

              Jak widać jakoś trzeba te granice wytyczyćwink,

              Pozdrówki
              M
    • mama_szefusia Re: Zaklinaczka dzieci 20.09.04, 10:10
      Nie oglądałam programu ale metody opisane przez emamy kojarzą mi sie tylko z
      łamaniem dziecka. Mój syn ma bardzo silny charakter, jest człowiekiem, który
      wie czego chce. Z nim nie można na siłę, bo to prowadzi w prostej linii do
      starcia nieadekwatnego do wagi problemu. Dlatego staramy się ograniczac ilość
      bezpośrednich starć do rzeczy najważniejszych (dot. głównie bezpieczeństwa), a
      reszta to talent, wyczucie, miłość i negocjacje.

      Nie rozumiem też określenia "zaklinaczka". Pochodzi to chyba od zaklinaczy
      koni. Akurat tu jestem zorientowana i zaklinanie koni jest przeciwstawione
      metodom łamania koni. Chodzi o dogadanie się ze zwerzęciem w jego języku, a nie
      bezwzględne podporządkowanie człowiekowi. Zaklinacze koni dali konim prawo do
      wyboru i posiadania własnego zdania i na tym polegał przełom w technikach pracy
      z końmi i ich niezwykła popularność. Tym bardziej chybiony jest pomysł nazwania
      metod pracy tej pani zaklinaniem.

      Pozdrawiam
      • jasmina251 Re:a ja i tak wiem swoje 20.09.04, 10:35
        Moja Córka ma 3,5 roku i terrorem nigdy przez ten czas nie uzyskałam czegoś
        pozytywnego.Nie dopuszczam do sytuacji żeby on płakała przez 2 godziny bo to
        dla mnie jest niewyobrażalne.Sądzę że 90% z Was by tego nie zrobiło.
        Napiszę jeszcze że na wszystko jej nie pozwalam i klapsa też dostaje ale tych
        metod nie zastosuję w życiu.Kojarzą mi się one wyłączne z tresurą i łamaniem
        dziecka.
        Jedno z czym się zgodzę to to żę rodzic ustala metodę itp..-jednak nie dokońca
        bo dziecko też człowiek i ma charakter,nie jest jednak psem któremu charakter
        należy ułozyć.Dziecko to też istota!!!
        Aha muszę oglądnąć ten program bo moje spostrzeżenia oparte są wyłąćznie na
        Waszych opiniach.
        Chcę dodać żę moja Julia pomiomimo że jest wychowywana bez zakilinaczki jaet
        dzieckiem w miare zdyscyplinowanym i powiedziałabym że grzeczniejszym aniżęli
        jej rówieśnicy.
        Pozdrawiam Justyna
    • mamaszyma Re: Zaklinaczka dzieci 20.09.04, 10:40
      Właśnie ten program natchnał mnie żeby nauczyć synka zasypiac samemu. N arazie
      mi wychodzi, może ja tez jestem zaklinaczką? wink A tak wogóle to trzymac
      płaczącego chłopca przez dwie godziny zeby zmusic do zjedzenia kawałka obiadu
      to dla mnie troche przegięcie. Chyba by mi serce pekło...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka