Dodaj do ulubionych

Przedszkole- rozstanie

08.10.15, 00:59
Zaobserwowane w holu przedszkolnym oraz w drodze do przedszkola:
Mama odprowadza swojego trzylatka do przedszkola już w drodze ma minę...spotkało mnie największe nieszczęście na świecie... następnie w holu następuje pożegnanie( po rozebraniu itp) a wygląda ono tak, mama siada na ławeczce rozchyla poły kurtki i swetra następnie ogarnia tymi połami dziecko i siedzi z nim tak kiwając się w przód i w tył...
Generalnie nie powinno mnie to interesować ale interesuje tongue_out i zastanawiam się po jaką cholerę oddała dziecko do przedszkola skoro sama ma traumę i zaraża tą traumą dziecko.
Obserwuj wątek
    • kozica111 Re: Przedszkole- rozstanie 08.10.15, 05:15
      Trzeba było stanąć nad nią, popatrzeć wymownie i złośliwie zachichotać - na pewno jej przejdzie big_grin
    • lauren6 Re: Przedszkole- rozstanie 08.10.15, 06:37
      Nie wiem, zastanawiam się z Tobą.
    • mia_siochi Re: Przedszkole- rozstanie 08.10.15, 07:13
      Moja siostra tak ma. Zreszta, sama nazywa to traumą, inna sprawa, ze ona tych traum ma wiele.
      Walczy u niej resztka rozsądku z jej szurnieciem. Z jednej strony wie, ze dla rozwoju dziecka potrzebne jest coś więcej, niż siedzenie w domu z babcia (był zakaz wychodzenia dalej niż mini płac zabaw pod blokiem, bo "czymś sie zarazi"), z drugiej -nie może poradzić sobie z tymi zarazkami i potencjalnymi złymi ludźmi, który podczas zabawy klocek wyrwą. Teraz dzieciak choruje na potegę i to tylko potwierdza jej podejrzenia, ze xźle zrobiła posyłając do przedszkola. Szokiem jest dla niej to, ze dziecko zadowolone i chętne, MIMO WSZYTKO.
    • kropkacom Re: Przedszkole- rozstanie 08.10.15, 07:23
      Oh no, nie jest idealna. smile I tyle.
    • lola211 Re: Przedszkole- rozstanie 08.10.15, 08:04
      W grupie mojego syna jest chłopczyk, który bardzo płacze w szatni.Rozmawialam z jego mama, ona jest jednym strzepkiem nerwów.Widac, ze to taki typ, który bardzo sie przejmuje i to okazuje.Dziecko słyszy "nie płacz, bo mamusi serce pęka".
      Wzajemnie sie nakręcaja.
      Nie ma chyba dziecka, ktore by nie płakało przez jakis czas,trzeba to przetrwać.Takim matkom-kwokom jest duzo trudniej.I ich dzieciom tez.
      zastanawiam się
      > po jaką cholerę oddała dziecko do przedszkola

      Po to by mialo opieke, gdy ona pracuje?
    • klamkas Re: Przedszkole- rozstanie 08.10.15, 08:13
      Niektóre matki tak mają. Mam koleżankę (chyba ma znaczenie to, że to pierwsze dziecko i urodzone już po 40-ce), która zanim zaszła w ciążę i jeszcze w ciąży była najbardziej wyluzowaną dziecięco osobą jaką znam. W 7mym miesiącu pojechała na wakacje w Alpy, bo dziecko nie będzie jej przewracać życia do góry nogami. A teraz (młoda ma rok) płacze (nie przesadzam, to nie marudzenie, ona zalewa się łzami), że córka bardzo lubi nianię i NIE płacze gdy ona wychodzi z domu. Także ten... na świra trudno coś poradzić wink.
    • dziennik-niecodziennik Re: Przedszkole- rozstanie 08.10.15, 09:39
      > i zastanawiam siępo jaką cholerę oddała dziecko do przedszkola

      zapewne dlatego ze nie miala innego wyjścia.
    • lady-z-gaga Re: Przedszkole- rozstanie 08.10.15, 09:46
      pewnie ma poczucie winy smile oczywiście, że głupio robi, sugerując dziecku, że krzywda mu się dzieje, ale to pożegnanie jest dla niej - pewnie ona sama z trudem rozstaje się z maluchem
      lepiej by było, aby dziecko odprowadzał ojciec, ale byc może nie ma takiej opcji..... jest nadzieja, że mamusia się przyzwyczai i przestanie odprawiać też żałobny ceremoniał smile
    • anty_nick Re: Przedszkole- rozstanie 08.10.15, 09:48
      masz racje.. nie powinno cie to interesować.
    • afro.ninja Kolejna idealna obserwatorka zycia na ematce 08.10.15, 09:57
      Najlepiej sie usmiechac, wypchnac dzieciaka do sali i krzyknac za nim- wszystko bedzie dobrze. Choc zazwyczaj ludzie mowia, przestan ryczec.
    • julita165 Re: Przedszkole- rozstanie 08.10.15, 10:06
      No niewątpliwie zachowanie matki było głupie. Chyba, że to jakiś ich szczególny rytuał i dziecko tak lubi i właśnie takie zachowanie pomaga mu bez problemu wejść do przedszkola. Ale to raczej byłaby wyjątkowa sytuacja.
      Jednak trochę z innej beczki uważam, że często w przedszkolach mają również bezsensowne wymagania co do 'procedury" zostawiania tam dziecka, zwłaszcza idącego do p-kola po raz pierwszy. Chodzi o to, że często w p-kolu nie przewidują żadnego okresu adaptacyjnego. Za adaptację mają służyć drzwi otwarte, najczęściej wiosną, kilka miesięcy przed rozpoczęciem uczęszczania do przedszkola. Natomiast potem oczekuje się, że od pierwszego dnia dziecko zostanie pożegnane w szatni i po prostu wejdzie do sali. Moim zdaniem to głupie bo nie ma nic dziwnego w tym, że dziecko chciałoby poznac panie i inne dzieci w obecności rodzica czy innej bliskiej osoby. Z powodu takiego postępowania są potem te histerie przy rozstaniach. Mimo że mój syn dostał się do państwowego p-kola jak dowiedziałam się jak ma wyglądać jego pierwszy dzień podziękowałam za "usługę" i zapisałam go do prywatnego, Przez kilka dni wchodziłam razem z nim, najpierw musiałam być ok godziny, potem z pół, potem kilka minut a po tygodniu mogliśmy już żegnać się w szatni ( bez takich jaj jak w opisie autorki wątku smile). Dzięki temu chodzi już drugi rok i ani razu nie było płaczu przy rozstaniu.
      • pade Re: Przedszkole- rozstanie 08.10.15, 10:19
        Ja taki okres adaptacyjny przeszłam z córą w państwowym przedszkolu. Szkoda, że z synem nie było takiej możliwości.
    • joaaa83 Re: Przedszkole- rozstanie 08.10.15, 13:48
      A to dziecko płakało, czy awanturowało się? Może to jakiś ich zwyczaj, bo dosyć dziwne zachowanie (chodzi mi o otulanie ubraniem matki i kiwanie się) i po odbębnieniu ceremonii malec wstaje i z uśmiechem idzie do sali. To zachowanie bardzo kojarzy się niemowlęciem - owinięcie, blisko ciała, bujanie, więc można się domyślać że tak mu zostało, a nie że to pomysł matki. Trzeba było poczekać na finał.

      • stoijedna Re: Przedszkole- rozstanie 08.10.15, 13:58
        Znam taką matkę, która 16letniemu zdrowemu dziecku podaje obiad...np ziemniaki i kotlet pokrojone w małe części, kawałki równe tak na 1 kęs. Wytłumaczenie - bo ma aparat na zębach i nie zje jesli będzie miał całego ziemniaka na talerzu.... Nie puści też go samego nigdzie, bo... ona się będzie denerwować.
        No jak rany....
    • stoijedna Re: Przedszkole- rozstanie 08.10.15, 13:54
      Mamunią by wypadało ostro wstrząsnąć bo dziecko ładuje swoimi lękami i swoimi wlasnymi problemami emocjonalnymi. Dzieciak będzie zastraszony i przestraszony przy rozstaniuach jeszcze długo. Niestety jest ciche przyzwolenie na takie histeryczno-nadopiekuńcze matki.
      Potem z tego są niedojrzałe emocjonalnie , niesamodzielne dzieci, które boją się życia i podejmowania decyzji choć mają 20 i więcej lat na karku.
      • saszanasza Re: Przedszkole- rozstanie 08.10.15, 14:03
        Ale dokładnie to samo dzieje się między 6 a 7 rokiem życia i perspektywą posłania dziecka do szkoły. Rodzice panikują dokładnie tak samo jak tutaj. Tyle że w przedszkolu zaciskają zęby mając w dupie samopoczucie dzieci związane ze zmianą środowiska i rozłączeniem z rodzicami, a kilka lat później bawią się w dobrego samarytanina i odraczają obowiązek szkolny. Tacy troskliwi!
    • rulsanka Re: Przedszkole- rozstanie 08.10.15, 14:04
      Kobieta może mieć zły humor z innego powodu niż rozstanie z dzieckiem. A przytulanie i kiwanie się, cóż, na różne dzieci są różne metody. Widziałaś urywek sytuacji, więc trudno wnioskować. Być może po takim przytulaniu dziecko biegnie w podskokach na zajęcia. A nawet jeśli nie biegnie tego dnia, to np. za dwa dni jest już super zaadaptowane.
    • default Re: Przedszkole- rozstanie 08.10.15, 14:04
      A jak potem to wyglądało ? Tzn. jak zachowywało się dziecko po uwolnieniu z kokona maminej kurtki ? Bo może z uśmiechem i radośnie poszło na salę - ja bym się raczej skłaniała do przypuszczenia, że to taki "rytuał" (jak to już powyżej sugerowano).
      Moja córka przy pożegnaniu w szatni zawsze łapała mnie kurczowo za rękę i dopytywała się "Ale dzisiaj przyjdziesz zaraz po pracy, przyjdziesz prędko, na pewno ??" - co postronnemu obserwatorowi mogłoby nasuwać podejrzenie, że dziecko jest notorycznie przetrzymywane w przedszkolu do wieczora i "zapominane". Tymczasem był to taki właśnie codzienny rytuał i po moim tradycyjnym zapewnieniu, że tak, oczywiście, przybiegnę najprędzej jak będę mogła, córka beztrosko i z uśmiechem szła do sali.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka