Podpowiecie czy się martwić, czy nie?
Wyszła na usg 9 miesięcy temu, raczej mała, trochę ponad 2 cm. 6 miesięcy wcześniej jej nie było. Lekarz kazał się zgłosić po 6 miesiącach (i tak chodzę co pół roku) i nadal była, nie urosła, ale i się nie wchłonęła. Lekarz nadal na spokojnie kazał czekać i zgłosić się po 3 miesiącach. No i byłam wczoraj. Nadal jest. Nie chcę się dziadówa wchłonąć. Lekarz mówi, żeby czekać kolejne 3 miesiące i wtedy ostatecznie zdecydujemy co dalej, bo jeśli nie rośnie, to znaczy, że organizm ma szansę sam sobie z nią poradzić. Twierdzi, że to ta najprostsza i zupełnie niegroźna, prawie że fizjologiczna. Tylko czemu nie znika?
No i nie wiem. Lekarz świetny, chodzę do niego od lat, nigdy nie lekceważył nawet najdrobniejszych problemów, ma w sobie to coś, co sprawia, że pacjent czuje się zaopiekowany. Z drugiej - nie znam się na torbielach. Czy nie powinna się już wchłonąć (ewentualnie pęknąć)?
Macie jakieś doświadczenia? Martwić się, czy nie? (pewnie i tak pójdę się skonsultować z kimś innym, ale póki co nie wiem czy jest sens, bo po lekturze internetów nie jestem mądrzejsza, wszyscy piszą, że się wchłania, ale nikt nie pisze w jakim czasie, na PubMed boję się wejść ;p).