Dodaj do ulubionych

Zna się ktoś na psychologii?

15.10.15, 11:24
Bo mam szybkie pytanie. Z ciekawości smile Skąd może wynikać potrzeba (może nieświadoma) powtarzania pewnych informacji o sobie lub akcentowania szczegółów lub faktów? Kompleksy? Chęć pochwalenia się? Coś innego? Nie mówimy o poczciwym staruszku wspominającym, jak to na wojnie walczył. Ale o młodych ludziach. Czytam właśnie opracowanie rozwiązania przypadków w pewnej korpo za pomocą rozmowy dyscyplinującej. Jest sobie pan Kazimierz i Pani Izabela. Pan Kazimierz przy każdej możliwej okazji wspomina, o swoich studiach doktoranckich, Pani Izabela o mężu (nie jest świeżą mężatką). Na zasadzie, że gdy ktoś powie, że ksero się zepsuło, komentarz pana Kazimierza byłby, u nas, jak byłem na studiach doktoranckich, ksero w dziekanacie też się psuło, a pani Izy: mój mąż szybko by to naprawił. Przy czym wzmianki są tak często i bez wyraźnego nawiązania, że nadano tym ludziom ksywki: doktorancik i mężatka. Gdy to doszło do szefostwa, to dział hr postanowił rozwiązać sprawę obligując dwójkę do nie rozmawiania o studiach bądź o mężu. Imho rozwiązanie średnie, bo tak przylukrowało problem, zamiast go rozwiązać. Z czego może wynikać potrzeba wspominania bez przerwy o swoich studiach bądź mężu?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 11:27
      Element statusu.

      Dział HR nie może zabronić ludziom nawet kompulsywnego wspominania o wybranych elementach ich życia, o ile nie narusza to zasad współżycia społecznego (nie są to wulgaryzmy, motywy obsceniczne, naruszające dobre obyczaje, krzywdzące etc.).

      Jeso, chciałabym mieć takie zobligowanie na piśmie, poszłabym z tym do sądu.
    • fornitta69 Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 11:31
      Przepraszam ale nie rozumiem. Takie rzeczy dzieja sie naprawde? Mozna komus zabronic wspominania w pracy o mezu czy studiach? To nie podchodzi pod jakis mobbing? Serio pytam,nie mam zadnej wiedzy o pracy w korporacjach.
      • eryk2601 Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 11:32
        Hr musi się czymś zajmować.
        • przystanek_tramwajowy Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 11:36
          I jak wynika z wszystkich postów stacie, jest to absolutnie zbędny, by nie rzec wręcz szkodliwy element funkcjonowania jakiejkolwiek firmy. Służy do totalnego ogłupiania i upupiania korposzczurów.
    • dziennik-niecodziennik Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 11:39
      > dział hr postanowił rozwiązać sprawę obligując dwójkę do nie rozmawiania o studiach bądź
      > o mężu.

      yyyyyy???????????????????
      a dział HR to sie dobrze czuje??...
    • sasanka4321 Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 11:40
      Kolejny dowod na absolutna zbednosc dzialu HR w firmie.
    • kawka74 Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 11:42
      Gdy to doszło do szefostwa, to dział hr po
      > stanowił rozwiązać sprawę obligując dwójkę do nie rozmawiania o studiach bądź o
      > mężu.

      Tu też trzeba by się zastanowić nad kontekstem psychologicznym ;p
      IMHO rozwiązanie nie tyle średnie, ile głupie, wybacz.

      Z czego może wynikać potrzeba wspominania bez przerwy o swoich studiach b
      > ądź mężu?

      Z przywiązywania do niego wagi, w oczach tych państwa studia czy mąż dają +100 do statusu.
    • stacie_o Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 11:46
      To tylko materiały szkoleniowe, więc nie wiem, który przykład jest prawdziwy, a który zmyślony. Część da się łatwo zidentyfikować. Ale odbiegliśmy od tematu...
    • ada1214 Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 11:55
      Z tego samego powodu co swiezo upieczona mama ma tzw odpieluszkowe zapalenie mozgu i kazdemu sluchaczowi nawija o zupkach i kupkach, ponoc sa takie co zdjecia kupki zamieszczaly na fb.
      Nb czy do rozwiazania tego nurtujacego Cie zagadnienia naprawde potrzeba studiow z psychologii? ;D
    • snakelilith Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 12:00
      Nie wierzę, że tak sprawa miała miejsce. Nie chcę po prostu w to wierzyć. Cywilizowany kraj, inteligentni poniekąd ludzi, bo niepełnosprawnych umysłowo w tej firmie pewnie nie zatrudniają i nikt, żadna krowa nie zwróciła się po ludzku do tych osób - słuchaj Kazik, słuchaj Izka, wasze pitolenie działa nam na nerwy, zatrzymajcie sobie swoje piękne historie dla siebie. Ale nie, banda dzieciaków leci do szefa - psze pana, psze pana, a Kazik i Izka nasypali mi piasku na głowę. I szef zamiast osobistej rozmowy typu -hej, co się u was tam dzieje - wybrał oficjalne upomnienie? Co się dzieje z tym społeczeństwem? I tu się ktoś w takiej sytuacji zastanawia z czego wynika potrzeba pitolenia o dupie Maryni i chce na to psychologicznej diagnozy? To zagłada cywilizacji. Żadne uchodźce wam nie potrzebne, sami się wykończycie.
      • ada1214 Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 12:07
        . Żadne uchodźce wam nie
        > potrzebne, sami się wykończycie.

        O, toz to znakomity po prostu przyklad zjawiska, o ktorym pisze Autorka. Potrzena wspominania o jednym, konkretnym fakcie przy kazdej okazji, tu: potrzeba mowienia o uchodzcach przy kazdej okazji- nawet w watku o zwyczajach w korpo. I Ty mowisz
        Nie wierzę, że tak sprawa miała miejsce. ? big_grin big_grin
        • snakelilith Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 12:18
          ada1214 napisała:

          > O, toz to znakomity po prostu przyklad zjawiska, o ktorym pisze Autorka. Potrze
          > na wspominania o jednym, konkretnym fakcie przy kazdej okazji

          Ach tak? To udowodnij, że przy każdym wpisie wspominam uchodźców, to zrobię sobie termin u psychoterapeuty. A łącznie różnych faktów w celu obrazowego przedstawienia wyrażanej myśli, to elokwencja i tego nie trzeba leczyć.
          • black.emma Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 12:39
            Chcesz terminować u psychoterapeuty, żeby rozwiązać swoje problemy? big_grin
    • obrus_w_paski Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 12:06
      He he he, hr zakazuje komuś rozmawiania o czymś? Padłam! Na jakiej podstawie? Tzn w jaki sposób zbadano negatywny wpływ danych tematów rozmowy ja prace innych? Czy współpracownicy mdleli? Dostawali depresji? Jak wyglądał zakaz? Był ustny, na piśmie? Czy dane osoby faktycznie przestały rozmawiać?
      Pracuje w korpo i mamy najbardziej życiowa i kochana hr na swiecie, zabiłaby śmiechem sam pomysł.

      Wracając do pytania: sa dumni ze studiów, meza/ nie zwracają uwagi ze czesto sie powtarzają/ nie przeskadza im to/ czuja ze dodaje im to wartości/ chcą siebie do czegos przekonać itp itd.
      • melmire Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 12:14
        Ja bym poprosila na pismie, z uzasadanieniem i podpisem szefa smile
    • stacie_o Dziewczyny 15.10.15, 12:10
      to tylko przykład szkoleniowy. Mam dziś dzień na samokształcenie i sobie myślę oraz piszę z wami. Zgadzam się, że dział hr postąpił głupio, chyba lepiej byłoby powiedzieć, słuchaj Kazimeirz, słuchaj Izabela, cieszymy się twoim studiami/ zamążpójściem, ale przez ciągłe nawracanie do tego tematu zespół doszło do sytuacji, gdy reszta zespołu.. itp. Ale, według mnie, nie da się rozwiązać tego problemu, bez dociekania, co spowodowało, iż ci ludzie tak w kółko o jednym i tym samym. Czy to samo, co pieluszkowe zapalenie mózgu? Podano, że ten stan trwa koło 3-4 lat, a pieluszkowe to chyba po roku mija, patrząc, że na blogach parentingowych po ukończeniu przez dziecko roku ilość notek gwałtownie spada tongue_out
      O ile jeszcze można uznać, że ciągłe wspominanie o studiach czy mężu jest co najwyżej śmieszne, to dalej przedstawione są sytuacje, które miały miejsca (Stany), że np pracownica, po wielokrotnych poronieniach zwróciła się do pracodawcy o to, by dotychczasowe pokoje z ludźmi różnej płci, zmienił na pokój kobiet i mężczyzn, a ją przydzielił do męskiego, ponieważ ciągłe rozmowy koleżanek o dzieciach powodują u niej gorszy nastrój i nawroty depresji.

      O reszcie wam nie napiszę, bo się boję tongue_out

      --
      Julian 2005, Dobrusia 2014
      • snakelilith Re: Dziewczyny 15.10.15, 12:30
        stacie_o napisała:

        Ale, według mnie, nie da się rozwiązać tego problemu, bez dociekania, co spowodowało, iż ci ludzie tak w kółko o jednym i tym samym.


        Nie wiem jaki masz zawód, ale jeżeli nie są to warsztaty z psychologii klinicznej, to nie, nie powinnaś dociekać z jakiego powodu, ktoś bawi się w pracy w gawędziarza. Nie masz absolutnie żadnych uprawnień do wysuwania tego typu teorii i żaden psycholog nie stawia też diagnoz bez możliwości porozmawiania z klientem/pacjentem. Więcej, przypadłość, o której piszesz, jest banalną przywarą i nie muszą stać za nią jakiekolwiek zaburzenia, deficyty, czy inne kompleksy. Ludzie posługują się bardzo często w życiu wyuczonymi automatyzmami, do czego się przyzwyczaili i posługują się tym potem jako wypełniaczem w komunikacji z innymi ludźmi. Często sami wymiaru tego zjawiska w ogóle nie zauważają i nie zdają sobie sprawy, że przesadzają. Pewnie nikt nie zmusił ich jeszcze do samorefleksji i najczęściej wystarczy po prostu zwrócić komuś uwagę. I nad praktycznym sposobem rozwiązania tego problemu pewnie powinnaś się koncentrować, a nie na przeprowadzaniu terapii delikwenta.
        • stacie_o Re: Dziewczyny 15.10.15, 12:39
          Nie, psychologia kliniczna, warsztaty, a ja mam dziś czas na przygotowanie się do nich. Klucz rozwiązania ma być obserwacja-diagnoza-zaproponowanie rozwiązania-wdrożenie rozwiązania-wyeliminowanie problemu, dyskusja nad wadami rozwiązania, omówienie zakazu rozmowy, dlaczego nieskuteczne itp. I rozmawiamy teoretycznie, nie uzurpuje sobie prawa, do stawiania rzeczywistym ludziom diagnozy. Mam podany przykład rozwiązania: że zauważamy niskie poczucie wartości u pracowników, budują oni swoje poczucie wartości na ukończeniu studiów bądź posiadaniu męża, popracuj nad wzmocnieniem pewności siebie pracowników za pomocą metod x.y,z.
          • ola_dom Re: Dziewczyny 15.10.15, 12:46
            stacie_o napisała:

            > zauważamy niskie poczucie wartości u pracowników, budują oni swoje poczucie wartości na
            > ukończeniu studiów bądź posiadaniu męża, popracuj nad wzmocnieniem pewności siebie
            > pracowników za pomocą metod x.y,z.

            To ja jeszcze dołożę taki przykład:
            dostajecie CV młodego, ale dorosłego (ok. 25-26 lat) pana, który w danych osobowych podał informacje typu:
            ojciec - Jan Józef Kowalski, adwokat, Kancelaria Jakaśtam
            matka - Maria Antonina Kowalska, dr medycyny, Instytut Medyczny

            Przykład z życia, nie wymyśliłabym czegoś podobnego.

            Przyjmujecie i pracujecie nad samooceną (wymagane kwalifikacje chłopak ma), czy od razu wyrzucacie do kosza?
            • stacie_o Re: Dziewczyny 15.10.15, 12:58
              Mój nos rekrutera mówi, mi że coś tu jest nie halo.
              A serio przy rekrutacji jest tyle zmiennych, że nie mam gotowej odpowiedzi. Jeśli mam dużo innych równie dobrych kandydatów, to nie, nie zaproszę pana. Jeśli mam ich mało, to tak pana zaproszę, ale może się okazać, że w drugim etapie rekrutacji trafi na szefa firmy xyz do której aplikował i ów szef ma bardzo złe wspomnienia z panią Marią Antoniną Kowalską, bo kiedyś mu źle zoperowała kolano i nie wyzbędzie się swoich uprzedzeń i nie chce jej syna, choćby był najlepszym kandydatem, albo na odwrót, uzna  że dziecko takich rodziców dobrze rokuje, bo czym skorupka za młodu nasiąknie i wybierze akurat tego kandydata, choć inni byli lepsi.
          • ada1214 Re: Dziewczyny 15.10.15, 12:49
            Mam p
            > odany przykład rozwiązania: że zauważamy niskie poczucie wartości u pracowników
            > , budują oni swoje poczucie wartości na ukończeniu studiów bądź posiadaniu męża
            > , popracuj nad wzmocnieniem pewności siebie pracowników za pomocą metod x.y,z.

            I ze niby korpo dokona w ciagu miesiaca czegos, czego czasem najlepsi psychospece nie ogarniaja przez lata na przyklad? Ja chyba snie, czy to przejaw tupetu co poniektorych, czy tylko organizowanie zajecia dla pierdzacych w stolek?
          • alsk9 Re: Dziewczyny 15.10.15, 12:59
            > Mam p
            > odany przykład rozwiązania: że zauważamy niskie poczucie wartości u pracowników
            > , budują oni swoje poczucie wartości na ukończeniu studiów bądź posiadaniu męża
            > , popracuj nad wzmocnieniem pewności siebie pracowników za pomocą metod x.y,z.


            Rozwiązanie bardzo proste:
            dajesz takiemu pracownikowi duuuużą podwyżkę, ze 3 razy więcej niż zarabia obecnie
            i zobaczysz, że błyskawicznie mu poczucie własnej wartości wzrośnie.
            Polecam korposzefom to proste a jakże skuteczne rozwiązanie.tongue_out
          • triss_merigold6 Re: Dziewczyny 15.10.15, 13:06
            No to mają niskie i uj.
            • stacie_o Re: Dziewczyny 15.10.15, 13:20
              Triss wiem, że masz alergię na coaching, więc nie będę ci przytaczać sposobów coachingowego wzmacniania pewności siebie.
              • triss_merigold6 Re: Dziewczyny 15.10.15, 13:26
                Powiem inaczej: firma/instytucja nie jest moim domem/rodziną/terapeutą i nie życzyłabym sobie aby występowała w tej roli.
                Wszelkie team building mam w d..ie.
                Nie chcę, żeby firma wzmacniała moją pewność siebie czy niwelowała inne deficyty osobowościowe, tylko żeby płaciła na czas i nie zawracała głowy bzdurami bez związku z robotą.
                • ola_dom Re: Dziewczyny 15.10.15, 13:50
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Nie chcę, żeby firma wzmacniała moją pewność siebie czy niwelowała inne deficyty
                  > osobowościowe, tylko żeby płaciła na czas i nie zawracała głowy bzdurami bez związku z robotą.

                  Ale firma może wzmocnić pewność siebie dotyczącą tylko i wyłącznie wykonywanej pracy. A nie, że tak ogólnie, życiowo. I może o to właśnie chodzi. Nic im do mojego życia poza pracą, o ile nie rzutuje ono na nią.
                  U mnie tak było. Jedna rozmowa z moją szefową dała mi bardzo dużo w tej kwestii. Nie mogę powiedzieć, że zmieniło to moje życie jako takie w kwestii poczucia wartości, ale w pracy - to było bardzo ważne. I bardzo pomogło.
                • pade Re: Dziewczyny 15.10.15, 14:21
                  W niektórych korporacjach działa to tak, że jeśli masz słabe wyniki albo nie dogadujesz się z zespołem, firma funduje Ci sesje, żebyś mogła na tym popracować. Jesli nie wyrażasz chęci, jest to wzięte pod uwagę i odpowiednio zinterpretowane.
                  Z moich doświadczeń wynika, że osoby źle nastawione do coachingu zmieniają zdanie po dwóch, trzech sesjach. I zdecydowanie wolą coaching bo jest nastawiony na potrzeby klienta niż szkolenia, które są dla wszystkich i dla nikogo. Na nich trudno wychwycić kto z czym ma problem. Zwykle dają możliwość opanowania podstaw jakiejś umiejętności, ale ta umiejętność niekoniecznie przyczynia się do lepszych wyników czy współpracy w grupie.
          • snakelilith Re: Dziewczyny 15.10.15, 14:11
            stacie_o napisała:

            Mam p
            > odany przykład rozwiązania: że zauważamy niskie poczucie wartości u pracowników
            > , budują oni swoje poczucie wartości na ukończeniu studiów bądź posiadaniu męża
            > , popracuj nad wzmocnieniem pewności siebie pracowników za pomocą metod x.y,z.

            Bardzo śliski temat. Wybacz, ale nawet jako psycholog powinnaś zdawać sobie sprawę, że w różnych miejscach pracy, na różnych stanowiskach, masz także różne zadania i nie wszędzie należy bawić się terapeutę. W dziale rekrutacji już na pewno nie, dlatego, że może skończyć się to przylepianiem fałszywych psychicznych łatek, nie tylko krzywdzące dla analizowanej osoby, ale także w miejscu pracy niedopuszczalne. I nawet gdyby Kazik w amoku nasikał na środku biura, to nie zadaniem firmy jest jego diagnoza i terapia. Można podjąć kroki dyscyplinarne, można zasugerować leczenie, ale nie wolno oceniać jego stanu psychicznego dalej niż "nadaje się do tej konkretnej pracy" czy "nie nadaje". Moim zdaniem, a sama studiowałam psychologię ze specjalnością behawioralno- poznawczą, kierujesz się przy tym zadaniu w złym kierunku. Rozwiązanie powinno polegać na znalezieniu praktycznych zastosowań mogących zmodyfikować/zmienić pokazywane zachowanie bez wnikania w analityczne błoto. Po prostu nie ma znaczenia (i w miejscu pracy nie powinno mieć), dlaczego oni to robią, tylko jak z taką sytuacją należy się obchodzić.

            -
            "Patriotism is the virtue of the vicious." - Oscar Wilde
            • stacie_o Re: Dziewczyny 15.10.15, 15:42
              Wybacz, ale ja mam rozwiązać ćwiczenie. W dodatku według klucza. Mam też po kolei kolejne pytania, w tym np:
              -jak sądzisz, z czego może wynikać zachowanie przedstawionych pracowników?
              - jakie cechy charakteru mogą sprawiać, że te osoby przejawiają tego typu zachowania?
              - czy sądzisz, że cechy, które powodują wyżej wymienione zachowania będące negatywnie odbierane przez grupę mogą wpływać na jakość pracy przytoczonej dwójki
              - które z poznanych metod coachingowych byłoby skuteczne? itp itd. Zafiksowałaś się, że będę próbować diagnozować jakichś ludzi, albo przyczepiać im łatki, które pójdą dalej w świat. Owszem, mogę napisać w powyższych pytaniach: nie wiem, nie jestem po psychologii ze specjalnością behawioralno-poznawczą, zadowolona? Zrobiłam kolejne punkty, a tu spytałam właśnie dlatego, że NIE WIEM i chciałam wiedzieć z czego to MOŻE wynikać. Ty zaś uparcie mi wmawiasz, że chce jakieś pseudo-analizy robić uncertain
              • pade Re: Dziewczyny 15.10.15, 15:47
                Stacie, nie mów, że coaching studiujeszuncertain
                • stacie_o Re: Dziewczyny 15.10.15, 15:48
                  Czemu?
                  • pade Re: Dziewczyny 15.10.15, 16:01
                    Hmm, nie wiem jak Ci to napisać, ekspertem nie jestem, ale moim zdaniem coach nie jest od szukania przyczyn (nie daj boże jeszcze w przeszłości klienta) i analizowania negatywnych cech jego charakteru a od tego, by klient sam zdiagnozował problem i poszukał odpowiedniego dla niego rozwiązania.
              • stacie_o Re: Dziewczyny 15.10.15, 15:52
                Aha i z tą diagnozą problemu, to chodziło mi o to, iż jeśli problem jest głębiej, to polukrowanie na zasadzie nie gadamy o mężu czy o pracy może nic nie dać. Ale..jeśli okaże się, że pan Kazik tak gada, bo uważa że jego wiedza jest wykorzystywana w pełni, a pani Iza tymi wstawkami daje znać, że szuka pracy dla męża dobrego fachowca, albo przymierza się do powiększenia rodziny, boi się jednak o etat po macierzyńskim, to tak, uważam, że po poznaniu takich przyczyn HR może pomóc. Nie trzeba wtedy psychologa.
                • snakelilith Re: Dziewczyny 15.10.15, 16:05
                  Jeszcze raz, wysuwanie takich wniosków przez pracodawcę jest niedopuszczalne i przypomina lekko inwigilację stosowaną przez autorytarne systemy. Wiem, że nie żyjemy w idealnym świecie i ludzi się u nas też szpieguje, kontroluje i ocenia na podstawie niesprawdzonych podejrzeń, ale to nie znaczy, że należy się z tym zgadzać.
              • snakelilith Re: Dziewczyny 15.10.15, 15:58
                stacie_o napisała:

                Owszem, mogę napisać w powyższych pytaniach: nie wi
                > em, nie jestem po psychologii ze specjalnością behawioralno-poznawczą, zadowolo
                > na? Zrobiłam kolejne punkty, a tu spytałam właśnie dlatego, że NIE WIEM i chcia
                > łam wiedzieć z czego to MOŻE wynikać. Ty zaś uparcie mi wmawiasz, że chce jakie
                > ś pseudo-analizy robić uncertain

                No sorry, ale pytałaś, to odpowiedziałam. Nie lubię opowiadać, że jestem psychologiem, bo większość niezorientowanych w temacie ludzi wyobraża sobie, że jestem empatyczną ciocią terapeutką, a nią nie jestem. Nie zajmuję się terapią, psychicznymi zaburzeniami i innymi patologiami. Przez pewien czas nie miałam nawet w ogóle do czynienia z ludźmi. Podobne zadania rozwiązywałam ostatnio pierdylion lat temu na uniwersytecie, ale jestem na sto procent przekonana, że to z czym masz teraz do czynienia, to niebezpieczna pseudopsychologia naruszająca do tego etykę zawodu. Dlatego jako psycholog nie mogę ci w tym pomóc, bo nie mogę się przemóc, by w takiej sytuacji i z tak marnymi informacjami w przytoczonym przykładzie fantazjować sobie na temat cech charakteru Kazika i Izy. Nie twoja wina, że pytania są tak sformułowane jak są, więc moja krytyka nie dotyczy twojej osoby, a tylko kierunku, w który chce posłać cię autor zadania.
                • pade Re: Dziewczyny 15.10.15, 16:03
                  Uff, cieszę się, że Ty to napisałaś.
                  A ja się podpiszę.
                  Dlatego miałam problem z odpowiedzią.
                  Stacie, te ćwiczenia i to czego chcą Cię nauczyć jest wbrew etyce coacha.
        • wapaha Re: Dziewczyny 15.10.15, 15:28
          Zgadzam się ze snakelilith

          Każdy jest inny , z innym pakietem załączony do firmy. Jedna gada o mężu, inna o ubraniach, inna tylko i wyłącznie o pracy, inny o studiach, inny o swoich podbojach, a jeszcze inny o Bogu itd. Dopóki nie wpływa to w sposób negatywny na zespół i wyniki to nic wam ( HR) do tego
          • stacie_o Re: Dziewczyny 15.10.15, 15:47
            A jeśli wpływa? W dalszej części ćwiczenia stoi, że Kazik i Izka dostali niską ocenę od współpracowników... wink
            • pade Re: Dziewczyny 15.10.15, 15:51
              Wiesz, te wycinki, które tu przedstawiasz powodują chaos.
              Haerowiec nie musi znać przyczyn, on ma się zająć konfliktem w grupie, współpracą i komunikacją pomiędzy jej czlonkami.
              Coach pracuje z tymi, którzy chcą coś zmienić. Mają do tego motywację. Czy pan K i pani I mają motywację do tego, żeby przestać wspominać o doktoracie i mężu? Czy tą motywacją ma być kiepska ocena od pracowników?
              Coś tu jest na głowie postawione.
              • stacie_o Re: Dziewczyny 15.10.15, 15:55
                pade, jestem już zmęczona tym ćwiczeniem, co kartkę wyskakują kolejne kwiatki. Zaraz się okaże, że Iza i Kazik mają romans. Temat to coaching w hrm.
                • stacie_o Re: Dziewczyny 15.10.15, 15:56
                  A i jeszcze raz przeczytam o fachowcu co za pukanie młotkiem w odpowiednie miejsce brał 2500 tys dolców to zejdę.
                • pade Re: Dziewczyny 15.10.15, 16:10
                  Hmm, to trzeba się zapoznać z tym, czym jest coaching, jaka jest idea, praktyka a czym nie jest. Z psychoanalizą coaching nie ma nic wspólnego.
                  Jako haerowiec, który mógłby w pracy korzystać z metod coachingowych, powinnaś zająć się problemem, o którym pisałam niżej. I tu masz duże pole do popisu.
            • wapaha Re: Dziewczyny 15.10.15, 16:06
              To powstaje sytuacja przypominająca mi tę w szkole/przedszkolu, gdzie dzieci punktują kogo lubią a kogo nie..

              Bo niskie noty od współpracowników bardziej kojarzą się z castingiem na... niż z merytoryczną oceną WYNIKÓW pracy. A to powinno być dla pracodawcy najważniejsze. Sory, ale jeżeli ci współpracownicy nie potrafią dobrze pracować z Kaziem i Izą mimo ich kompetencji, bo dziecinnie denerwuje ich mówienie o ( studia, mąż) to zastanowiłabym się nad wymianą owych ( współpracowników) bo ewidentnie coś z nimi nie tak..
      • cosmetic.wipes Re: Dziewczyny 15.10.15, 12:57
        słuchaj Kazimeirz, słuchaj Izabela, cieszymy się twoim studiami/
        > zamążpójściem, ale przez ciągłe nawracanie do tego tematu zespół doszło do sytu
        > acji, gdy reszta zespołu.. itp.

        No właśnie. Co się stało reszcie zespołu?
        Z zazdrości spać nie mogą? Temat jest dla nich zbyt płytki? Mają traumę związaną ze studiami i małżeństwem? Mają masowego PMSa/andropauzę i każdy bzdet ich drażni?

        O co tu, k..., chodzi? big_grin
        A może ktoś, kto wymyslił tę "sytuację szkoleniową" ma problem psychologiczny? Może wręcz psychiatryczny?
    • natalie_rushman Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 12:10
      Aż tak to przeszkadzało w pracy? big_grin big_grin big_grin
      BTW, znam ludzi mających swoje dziwactwa i w kółko poruszających te same tematy w sposób, o jakim wspominasz. Ignor wystarczy, jeśli to jest irytujące, zwykły ignor wink.
      • stacie_o Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 12:20
        Natalie, dajesz smile
    • conena Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 12:24
      nie znam aż tak przegiętych przypadków, ale myślę, że po prostu to było tak ważne dla tych ludzi, że wszystko im się teraz kojarzy, jak marynarzowi z dupą.
      i z drugiej strony, może zjawisko na początku, czyli tuż po skończneiu studiów, było silnie nasycone, więc otoczenie miało z tego ubaw, uczuliło się na temat i nakleiło łatkę panu Kazimierzowi.
      może fakt skończenia studiów nie został należycie w firmie doceniony i pan Kazimierz ma o to lekki żal?
      przyczyn może być milion.
    • magdalenka79k Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 12:29
      Myślę, że mając taki materiał szkoleniowy to się nic z niego nie wyniesiesz, no chyba że szkolenie jest na temat jak zarabiać pieniądze wymyślając bzdety...A wracając do twojego pytania różne mogły być przyczyny takiego wspominania: może firma była nieprzyjazna czuły się zagrożone psychicznie i w ten sposób odnosiły się do rzeczy który były im bliskie, bezpieczne i uspokajające, może osoby te nie posiadały odpowiednich umiejętności interpersonalnych i komunikacyjnych, może były kompulsywne bądź miały inne zaburzenia psychiczne, może chciały podnieś swój status wobec innych pracowników którzy nie mieli studiów bądź były niezamężne...W psychologi nie wysnuwa się wniosków na podstawie tak marnych przesłanek.
    • inguszetia_2006 Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 12:35
      Witam
      Przypomniała mi się taka historie z pracy. X lat temu. Rozmawiamy o płaskostopiu dzieci z koleżankami, ja zaczęłam temat, bo moja córka miała płaskostopie, co mnie martwiło i chciałam działać, podpytać, poradzić się. Koleżanka dajmy na to Kasia strzela mi po tej rozmowie focha. Łzy w oczach ma. Pytam, "stara, ale ooo ssso chodzi"? Otóż, ona ma płaskostopie i było jej tak strasznie przykro i jak ja mogłam tak o płaskostopiu rozmawiać przy ludziach! Dla przypomnienia, nie jej płaskostopiu, tyko mojej małej córkiwink Tadam! Kto przebije?;-P
      Pzdr.
      Ing
      • inguszetia_2006 P.S. Nie doniosła na mnie do HR;-D n/t 15.10.15, 12:37
      • alsk9 Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 12:54
        Nie przebiję, ale moja koleżanka bardzo często wylewała żale, bo w pracy miała same mężatki matki z małymi dziećmi, a sama była singielka, tamte gadały o mężach, dzieciach, życiu rodzinnym a ona była oburzona i wkur.... że jak one tak mogą! wiedzą że ona nie ma męża i dzieci więc nie powinny w jej towarzystwie w ogóle swoich mówić, tylko powinny się domyślić, że może jej być przykro że ona nie ma. W jej towarzystwie powinny mówić tylko o kinie, teatrze, polityce, czymkolwiek ... ale nie o mężach i dzieciach bo jak o nich mówią, to z premedytacją jej robią przykrość. Cóż...
      • echtom Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 17:53
        Pewnie nic nie przebije mojej koleżanki z pracy, która wszystko bierze do siebie, bo cały świat jest przeciw niej i w ogóle ma najgorzej. Nie zacytuję, bo dla własnego zdrowia psychicznego staram się puszczać mimo uszu i wyrzucać z pamięci, choć może powinnam notować dla potomności suspicious
    • kozica111 Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 12:48
      Tu same "psychologi" wink

    • kozica111 Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 12:50
      Co do meritum, z czego to wynika to nie wiem ale jeszcze bardziej nie wiem dlaczego dział HR zajmuje się takimi głupotami, chyba dlatego ze to korpo, co? Rozmowa dyscyplinująca, jaja normalnie.
    • kocianna Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 13:26
      Co do meritum to się nie wypowiem, bo się nie znam.
      Ale tak ogólnie... słuchajcie, naprawdę hr się takimi rzeczami zajmuje?

      Bo ja myślałam, że oni przyjmują do pracy, przeprowadzają rozmowę z okazji wywalenia z pracy i ewentualnie usiłują od czasu do czasu budować wspólnotę, identyfikację z firmą i motywować pracowników. To, w każdym razie, robił hr w takiej jednej korpo, w której przepracowałam całe trzy miesiące. Ale zajmowanie się Kaziem i Izą tak indywidualnie??

      Wydaje mi się zresztą - nie wiem, czy słusznie - że budżetówka hrów nie ma, bo się nie mają integrować za nasze podatki, MSP hrów nie ma, bo kto by tam kasę na takie pie...ty wydawał, a duże korpo... są za duże, żeby tam ktoś się każdym trybikiem zajmował...
      • triss_merigold6 Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 13:32
        Budżetówka hr-ów nie ma, są tzw. kadry.
      • stacie_o Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 13:40
        Owszem. Na szybko wklejam Ci pierwsze-lepsze ogłoszenie o pracy dla specjalisty ds hr, które zakłada pracę indywidualną z Kaziem czy Izą.
        www.pracuj.pl/praca/specjalista-hr-trener-wroclaw,oferta,4177648
      • ola_dom Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 13:53
        kocianna napisała:

        > Ale tak ogólnie... słuchajcie, naprawdę hr się takimi rzeczami zajmuje?

        Tym się różni HR od Kadr, że powinien się tym zajmować - tak mi wyjaśniła niegdyś moja przyjaciółka od HR.
        A że rzadko się to dzieje - to inna sprawa.
        Tyle że korporacja nie może sobie pozwolić na to, żeby mieć "Dział Kadr", a nie "Dział Human Resources" - więc jest Dział HR, w którym siedzą kadrówki i robią to, co od wieków robiły Kadry wink
        • pade Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 14:15
          Nieprawda. Dział HR zajmuje się nie tylko "papierkami" związanymi z zatrudnieniem i zwolnieniem, ale i rozwojem pracowników. Tego ostatniego kadry nie robią.
          • ola_dom Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 14:36
            pade napisała:

            > Nieprawda. Dział HR zajmuje się nie tylko "papierkami" związanymi z zatrudnieniem i
            > zwolnieniem, ale i rozwojem pracowników. Tego ostatniego kadry nie robią.

            Pade, ale przecież napisałam wyraźnie, że tak się dzieje w teorii...
            Pracuję w kolejnej firmie, gdzie jest Dział HR. W żadnej z nich nikt z tego działu nie zajmował się rozwojem pracowników. NIKT.
            Aha - raz, po jakiejś zmianie prezesa i wprowadzeniu "nowych zasad", była wielka akcja oceniania i tak dalej - z zapowiedzią, że tak już będzie zawsze, ewaluacja, cykliczna ocena. RAZ była. I dobrze, nie lubię tego, choć akurat tamta rozmowa, o której tu pisałam, miała miejsce właśnie wtedy.
            To tyle, jeśli chodzi o rozwój.
            • pade Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 14:59
              No to ułomny masz HRbig_grin
              Praca HR to nie tylko trzystasześćdziesiątka, i uwierz, to, co napisałam znam nie tylko z teorii.
              • ola_dom Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 15:10
                pade napisała:

                > No to ułomny masz HRbig_grin

                No mam! Ale nie jestem wyjątkiem, niestety.

                > Praca HR to nie tylko trzystasześćdziesiątka, i uwierz, to, co napisałam znam nie tylko z teorii.

                Wierzę, choć będę się upierać, że mimo że teraz niemal wszędzie jest Dział HR, to HR z prawdziwego zdarzenia jest wciąż w mniejszości.
                A Ty, pewnie z racji Twojej pracy (jak sądzę), znasz tylko te firmy, które inwestują w rozwój pracowników. Tych, które nie inwestują, znasz mniej - no bo nie współpracujecie smile
                • pade Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 15:24
                  Niektóre firmy Haerem dodają sobie statusu. Ale już nie starcza sił i środków, żeby się dowiedzieć na czym rola takiego Haeru polega. Do tego potrzebna jest kultura pracy, dbałość i troska o rozwój i samopoczucie pracownika. Bo im bardziej zadbany, tym wydajniejszy. A opieka to nie tylko służbowy laptop, samochód, opieka medyczna czy karnet sportowy. To są bonusy, a nie inwestycja.
                  Niewiele jest firm z wysoką kulturą pracy. Jest nacisk głównie na sprzedaż. I tam się inwestuje w pracownika. Dość sporo.
                  Poza tym ważny jest kapitał, który zasila firmę. Jeśli prezesi "wyrośli" w kulturze pracy, zaszczepiają ją również na polskim gruncie.
                  Ale póki co, to jeszcze jest sporo do zrobienia w tej kwestii.
                  ps.
                  kiedyś na warsztatach poznałam politykę googla w tej kwestii....rrany boskie!big_grin
                  • ola_dom Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 15:36
                    pade napisała:

                    > kiedyś na warsztatach poznałam politykę googla w tej kwestii....rrany boskie!big_grin

                    Czytałam o tym długi artykuł, kilka lat temu w DF.
                    No w d... się poprzewracało!, jakby to niektórzy kadrowcy pewnie chcieli ująć ;D
                    Ale pacz pani - działa, działa... Ale to pewnie tylko w Hameryce wink
                    • pade Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 15:39
                      W Polsce podobno też. Piszę podobno, bo znam z opowieści.
                      Po prostu: znerwicowany, wyeksploatowany albo znudzony, niedoszkolony i niedoceniony pracownik im się nie opłaca. Więc dbają, by do tego nie dopuścić.
                      demotywatory.pl/3740941/Biura-Google
          • snakelilith Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 15:19
            pade napisała:

            > Nieprawda. Dział HR zajmuje się nie tylko "papierkami" związanymi z zatrudnieni
            > em i zwolnieniem, ale i rozwojem pracowników. Tego ostatniego kadry nie robią.
            >

            Tak, ale dział HR może zajmować się tylko rzeczami związanymi z pracą. Może testować i rozwijać wiedzę, kompetencje społeczne pracownika, umiejętności związane z pracą w zespole, kompetencje przywódcze, czy kierownicze, czasem odporność na stres, kreatywność i tego typu sprawy. Zadaniem działu HR nie jest definiowanie ogólnego stanu zdrowia psychicznego pracownika, wnikania w jego kompleksy, depresje, zaburzenia psychiczne i podobne deficyty. Od tego są specjaliści obwarowani nierzadko regulacją prawną, chociażby z tego powodu, że jest to zadanie bardzo trudne i takie diagnozy mają daleko idące społeczne konsekwencje dla osoby analizowanej. Takie diagnozy są też sprawą prywatą, nie muszą bowiem wpływać na jakość wykonywanej przez pracownika pracy, ciągle mówmy tu bowiem o korporacji, a nie zawodzie sapera, należy więc zachować umiar. A osoba, której przylepiono w ten sposób łatkę psychicznie niezrównoważonej może spotkać się w pracy z zawodową dyskryminacją, także w przyszłości, jeżeli efekt zabawy pracownika rekrutacji w psychoanalityka zostanie oficjalnie odnotowany w aktach.
            • pade Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 15:31
              Nic o diagnozowaniu pracownika nie pisałam. Moim zdaniem to niedopuszczalne.
              To była odpowiedź do Oli na temat tego, że HR to to samo co Kadry tylko nazwa inna.
              • snakelilith Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 15:38
                pade napisała:

                > Nic o diagnozowaniu pracownika nie pisałam. Moim zdaniem to niedopuszczalne.

                To dobrze, że to podkreśliłaś, bo czytając o rozwijaniu pracowników przez HR niektórzy mogą błędnie przyjąć, że chodzi o rozwój (i korektę) wszelkich cech osobowych, a nie tylko tych związanych z zawodowymi kompetencjami.
                • pade Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 15:44
                  Sęk w tym, że rozwój to nie korekta.
                  Panuje jakieś idiotyczne przekonanie, niestety dość powszechne, że rozwój osobisty to ulepszanie samego siebie, dążenie do ideału etc.
                  Dla mnie to nie ma nic wspólnego z rozwojem.
    • wapaha Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 13:53
      Może po prostu ludzie mówią o tym, co jest dla nich ważne.

      p.s. w odpowiedzi na Twoje pytanie " Zna się ktoś na psychologii"
      Odpowiadam " Wszyscy ! "

      wink
      • sasanka4321 Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 14:03
        > p.s. w odpowiedzi na Twoje pytanie " Zna się ktoś na psychologii"
        > Odpowiadam " Wszyscy ! "

        Potwierdzam. To forum sklada sie wylacznie z ekspertow w dziedzinie psychologii. Ze specjalizacja "tesciowe i singielki", ale innych tez zdiagnozujemy. Jeszcze zabawniej jest na "Zyciu rodzinnym"
      • przystanek_tramwajowy Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 14:24
        Ale jaka znajomość psychologii? O czym wy towarzyszki pitolicie? Przecież to wystarczy zdroworozsądkowe myślenie. Fakt, umiejętność ta w pokoleniu -40 występuje coraz rzadziej. Niedługo bez pomocy coacha albo profesjonalnego poradnika z dużymi obrazkami nie będą w stanie majtek założyć.
    • pade Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 14:12
      Stacie_o, ja bym się zabrała za to od zupełnie innej strony.
      Nie jest problemem tej firmy nawyk jakiegoś pracownika, kompleksy czy brak uznania w życiu prywatnym.
      Problemem jest komunikacja.
      Osoby, które współpracują z panią Izą i panem Kazimierzem mają kłopot z zakomunikowaniem im, że "wtrącenia" są irytujące. Zamiast zwerbalizować problem i spróbować go omówić, przeciwdziałać, informują o sprawie przełożonych.
      Coś tu jest nie halo i to nie z panem K i panią I.
      I za to bym się zabrała jako coach i trener.
      • snakelilith Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 15:26
        pade napisała:

        > Problemem jest komunikacja.

        Dokładnie. Komunikacja, diagnoza interakcji pomiędzy aktorami i takie sprawy. Ale w żadnych wypadku analiza osobowości Kazika i Izy.
      • ada1214 Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 15:38
        > Osoby, które współpracują z panią Izą i panem Kazimierzem mają kłopot z zakomun
        > ikowaniem im, że "wtrącenia" są irytujące. Zamiast zwerbalizować problem i spró
        > bować go omówić, przeciwdziałać,


        zacznijmy od tego, czy wspolpracownicy maja jakiekolwiek uprawnienia zeby "zwracac uwage". Mnie na przyklad w moim kolchozie irytowalo wiele cech/zachowan u wielu osob (np. mlaskanie przy jedzeniu, piszczacy glos, misiouszatkowe poczucie humoru czy glupkowaty wyraz twarzy, ale do glowy mi nie wpadlo, zeby kogos ustawiac pod siebie. A kiedy ktos mi zwraca uwage co do spraw nie powiazanych bezposrednio z wykonywanymi obowiazkami dostaje wk...a. Na przyklad kiedys ktos narzekal ze jestem za mao entuzjastyczna. Na drzewo won z takimi uwagami.
        • pade Re: Zna się ktoś na psychologii? 15.10.15, 16:16
          Zależy co uznajesz za zwracanie uwagi i ustawianiem.
          Moim zdaniem mogę komuś powiedzieć, że gdy mlaszcze ja się w środku skręcam od tych odgłosów i mnie to irytuje i w związku z tym mam prośbę o zaprzestanie. Ale druga strona może mieć moją prośbę w d..
          Gdy takich "irytałek" jest więcej i są po obu stronach, współpraca przestaje się układać i ma to realny wpływ na jakość wykonywanej pracy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka