Bo mam szybkie pytanie. Z ciekawości

Skąd może wynikać potrzeba (może nieświadoma) powtarzania pewnych informacji o sobie lub akcentowania szczegółów lub faktów? Kompleksy? Chęć pochwalenia się? Coś innego? Nie mówimy o poczciwym staruszku wspominającym, jak to na wojnie walczył. Ale o młodych ludziach. Czytam właśnie opracowanie rozwiązania przypadków w pewnej korpo za pomocą rozmowy dyscyplinującej. Jest sobie pan Kazimierz i Pani Izabela. Pan Kazimierz przy każdej możliwej okazji wspomina, o swoich studiach doktoranckich, Pani Izabela o mężu (nie jest świeżą mężatką). Na zasadzie, że gdy ktoś powie, że ksero się zepsuło, komentarz pana Kazimierza byłby, u nas, jak byłem na studiach doktoranckich, ksero w dziekanacie też się psuło, a pani Izy: mój mąż szybko by to naprawił. Przy czym wzmianki są tak często i bez wyraźnego nawiązania, że nadano tym ludziom ksywki: doktorancik i mężatka. Gdy to doszło do szefostwa, to dział hr postanowił rozwiązać sprawę obligując dwójkę do nie rozmawiania o studiach bądź o mężu. Imho rozwiązanie średnie, bo tak przylukrowało problem, zamiast go rozwiązać. Z czego może wynikać potrzeba wspominania bez przerwy o swoich studiach bądź mężu?