Dodaj do ulubionych

Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie)

    • froshka66 zmiany w życiu rodzin 15.10.15, 18:55
      Jeszcze raz starannie przeczytałam posty autorki wątku i odpowiedzi na nie.

      i zażyczyła sobie, abyśmy przyjechali do niej na Wszystkich Świętych.

      Może i jestem niedzisiejsza, może i dziwna, ale z tego co pamiętam z PODSTAWOWYCH zasad współżycia w rodzinie to na wizytę do własnego domu się ZAPRASZA.

      Życzyć to ja sobie mogę wizytę tapicera do wymiany pokrycia kanapy w salonie na określona godzinę.
      Natomiast własne dziecko ZAPRASZAM ( tym bardziej , że w towarzystwie partnerki) tzn. grzecznie PROPONUJE możliwość spędzenia tego czasu razem.
      I od dziecka usłyszę – tak chętnie lub nie innym razem – i OBYDWIE odpowiedzi (byle grzeczne ) sa OK.

      Czy coś się w zasadach życia społecznego zmieniło????
      Az taka stara się zrobiłam, ze mi wymiana społeczeństwa umknęła???



    • agaja5b Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 18:59
      W Twojej sytuacji nie pojechałabym za żadne skarby świata, bo:
      -mąż nie chce
      - ty jesteś w ciąży
      - tesciowa brzydko sie zachowała
      -daleko i tłok na drogach
      Sytuacja prosta jak drut, skorzystaj i ucałuj męża
    • kota_marcowa Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 19:08
      Po czymś takim na pewno bym nie pojechała i mąż tez by nie pojechał, bo jego towarzystwo bardziej potrzebne jest ciężarnej żonie.
      Generalnie stosunki by zostały zawieszone póki nie przeprosi.
    • minor.revisions Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 19:09
      Sedno całej sprawy jest w tym, że jesteś w ciąży, hormony Ci buzują, masz prawo reagować emocjonalnie i możliwe, że wyolbrzymiasz problem, na który spojrzysz zupełnie inaczej za pół roku czy rok.
      • dabea Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 19:35
        Bardzo fajna z Ciebie synowa. Jeśli dasz radę, to pojedź. Teściowa to na pewno doceni. Nawet jak mąż mówi, żeby nie jechać - chyba nie zdaje sobie sprawy, że synkowi się wszystko wybaczy, a synowa jednak musi zasłużyć... Oczywiście, na pierwszym miejscu samopoczucie. Jeśli jednak dasz radę jechać, warto - wkład w następne lata, w efekcie- dobra teściowa i dobra babcia. A poza tym - jeśli ona naprawdę jest wierząca, to synowa ateistka jest jednak dużym wyzwaniem. Ja miałam odwrotnie. Co się nasłuchałam o głupocie wierzących. Kilka lat to zajęło, ale zyskałam szacunek i...zero komentarzy. I w końcu usłyszałam(gdzieś po 10 latach) - jesteś najlepszą zoną dla mojego syna. Niby nic takiego, ale ułatwiało to potem wiele spraw.
        • ana119 Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 19:52
          Podpisze się.
          Pomyśl jeszcze o tym ze mieszkacie 600 km od tesciowej. Nie będziesz doświadczać jej humorów w tygodniu. Sytacji idealna
        • anku1982 Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 19:59
          Wybacz to tak nie działa. Można być synową fajną otwartą, ale jak ktoś Ci się wciska ze swoimi kontrowersyjnymi opiniami na Twój temat, a Ty masz czelność się bronić przed seniorką rodu, nagle możesz stać się wrogiem numer jeden. I jeszcze ta forma: żąda! Coś jej się pomyliło.
          • ana119 Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 20:43
            Żąda - a to nie są słowa synowej? Może tak przekazał mąż. Nie znam osoby która by powiedziała wprost "żądam żebyście do mnie przyjechali" raczej "przyjdźcie!". Nie wiemy nic o ich codziennym języku. Może tak do siebie zawsze mówili ale mleko się rozlalo i teraz wszyscy patrzą sobie na usta? Nie wiemy w jakiej formie tak naprawdę autorka wątku zakomunikowala tesciowej to co stało się przyczyną konfliktu. Bo to można powiedzieć na różne sposoby
            • czarna_furia Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 21:35
              Teściowa powiedziała dokładnie "Życze sobie abyście przyjechali", nie odbieram samego komunikatu źle, mąż mówił, że jego mama ma taki styl bycia i czasami ma bardzo apodyktyczny ton. Jeżeli chodzi o mnie, to nie byłam nieprzyjemna, powiedziałam że nie widzę problemu w chrzcie, jeżeli zajmie się tym mąż, bo ja nie będę się do tego mieszać. Nie wiem, wątpię aby to stwierdzenie było obraźliwe i nieprzyjemne, przynajmniej teściowa o tym nie wspomniała na drugi dzień.
              • froshka66 Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 21:44
                jego mama ma taki styl bycia i czasami ma bardzo apodyktyczny ton.

                Sa osoby , którym taki apodyktyczny ton nie przeszkadza i ich nie razi. Najwyrazniej ty do nich należysz.
                Good for you smile
                A tak naprawde to good for tesciowa...
                Mogłoby sie zdarzyc, że tesciowa by sie tak odezwała do synowej o innych preferencjach i mogło by byc niemiło.
                "Podaj mamusi płaszcz bo mamusia wychodzi" - to w wersji soft. smile
                • froshka66 Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 21:50
                  PS tak od siebie
                  gdyby cos moja tesciowa opętało i rozum by ją opuscił i odezwała sie do mnie :"Życze sobie abyście przyjechali"
                  dosc starannie wytłumaczyłabym
                  a/ co mysle o takim sposobie mówienia i do kogo tak sobie moze mówic
                  b/ ze zyczyc to sobie moze ( tu wyjasnienie czego ) .... a mnie sie ZAPRASZA
                  c/ i ze chyba cos jej sie poprzestawiało, bo jestem jej synowa a nie kuchta...
                  I to tylko w wypadku jakbym miała od rana bardzo dobry humor.
                  Jak bym miała zły, to mąż miałby 2 minuty na usuniecie tesciowej z domu, albo zrobiłabym to sama.
                  • czarna_furia Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 22:50
                    Staram się nie reagować zwykle na taki ton, raczej staram się wybrnąć z tego, chociaż wiem, że niektórych ludzi, zwłaszcza starszych ciężko zmienić i wychować. Mąż też nie lubi tego podejścia, tylko że on protestuje, ja jakoś teraz nie mam siły na kłótnie (które mogłyby wyniknąć). Wszystko mi w gardle gulą staje, popłakuję na reklamach z pieskami, to i pewnie reakcje mogę mieć nieadekwatne (ale staram się jak mogę aby tak nie było).
                    • froshka66 Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 22:53
                      Kazdy jest inny i inaczej reaguje. Taka różnorodnośc ludzka smile
                      Póki nam dobrze z naszymi reakcjami i konsekwencje tych reakcji dla na sa OK to po co zmieniacsmile zdrowia życze i może pieska kiedys w domu smile ?
                      • czarna_furia Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 23:04
                        Na razie są dwa szczury, adoptowane i wyczekane i wykochane smile pies i kot i najlepiej cały zwierzyniec zawsze i chętnie, ale na razie warunki lokalowe słabe bo 45m2 i nie pomieszczę tyle szczęścia na raz smile
              • ola_dom A jednak... 16.10.15, 10:16
                czarna_furia napisał(a):

                > Teściowa powiedziała dokładnie "Życze sobie abyście przyjechali"

                A-ha...
                To niestety, ale obstawiam w takim razie raczej wersję, że Łaskawa Pani uznała, że okaże swoją wyższość i mimo, że została tak okropnie obrażona w Waszym domu, to jednak pokaże łaskę i pozwoli Wam spędzić ze sobą to święto. Abyś miała okazję się nawrócić.
                Być może tak dobrotliwie Cię potraktowała z uwagi na Twój stan...?

                Ojej, obym nie miała racji uncertain. Ale "taki już ma apodyktyczny ton", "taki sposób bycia" brzmią trochę niepokojąco.

                ALE - najważniejsze, że dzieli Was 600 km, a mąż zdaje się być naprawdę baaardzo w porządku smile.
          • misiekzdzisiek2 Ja bym nie pojechała 15.10.15, 20:54
            najpierw Cię obraziła , a teraz żąda byście przyjechali? smile Najpierw przeprosiny, potem ZAPROSZENIE.
      • czarna_furia Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 23:09
        Pewnie, że tak może i mam głęboką nadzieję, że tak jest. Teraz to mi wszystko świruje, mąż to święty, że jeszcze nie zwariował, a jechał już mi o 22 do sklepu, bo mnie się nagle zachciało potwornie śledzia (no jak nie tykam pływających, to nagle musiałam). Śledź został zjedzony, mąż się pośmiał ze mnie, pogłaskał i na drugi dzień kupił wiaderko.

        Dlatego jak mam takie fanaberie, to możliwe że i tutaj zbyt emocjonalnie odbieram.
    • natalie_rushman Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 20:47
      Jesteś w połówce ciąży i będziesz telepać się autem 600 km w 1 stronę przed 1 listopada?
      Wiesz, jakie wtedy będą korki i bezpieczeństwo jazdy na drogach?
      Nie pojechałabym ani do teściowej, ani do najukochańszej mamusi - w tych warunkach, w tak długą podróż. Masz argument - możesz bardzo źle poczuć się po drodze.
      Niech mąż sam jedzie, skoro tak musi.
    • volta2 Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 21:46
      jakoś mi cię nie żal
      w ślub jednostronny nie wierzę, skoro twoi rodzice też wierzący, to masz chrzest. w tej sytuacji - raczej żaden ksiądz nie udzieli ślubu jednostronnego. coś bujasz(są tu panie od praw kanonicznych?)

      jak się ślub chciało to teraz będziesz chrzcić aż miło, tylko jeszcze o tym nie wieszsmile jak ci się nie odmieni - to może dopiero przy komunii sie powstrzymasz, może i teściowa do tego czasu wykituje(czego jej oczywiście nie życzę)

      na ten moment nie jechać, ale i tak pojedziecie na święta bn, państwo niewierzący od siedmiu boleści
      • jola-kotka Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 22:00
        Doucz sie na temat slubu jednostronnego a potem wypisuj swoje super teorie bo w tej chwili twoja wiedza w temacie jest zerowa.
        • volta2 Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 22:04
          taka zerowa to nie jest
          byłam na takim ślubie - osoba niewierząca rzeczywiście była niewierząca, co objawiało się brakiem chrztu.
          byłam też na ślubach, gdzie inna osoba była wierząca ale nie chrześcijanin - też bez problemu ślub jednostronny został zawarty.

          jeśli autorka nie dokonała formalnej apostazji(a raczej nie dokonała) to doprawdy wizja jednostronnego ślubu idzie się .....

          doszkalać mi sie nie chce, bo mnie ślub jednostronny nie grozi, czekam na gotowe, jak masz coś w temacie do dodania, to rozwiń, ale merytorycznie.
          • rosapulchra-0 Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 22:06
            A skąd wiesz, że nie dokonała?
            • volta2 Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 22:11
              nie wiem,
              ale jak w podskokach leciała do ślubu kościelnego bo jej to nie przeszkadza to.... domyśl się sama.
              osoby dokonujące apostazji to raczej wiedzą co robią i na drugi dzień sie nie stawiają w bieli na progu świątyni.
              • woman_in_love nie ma centralego rejestru aktów chrztu skoro chcą 15.10.15, 22:21
                by im przynosić, a skoro nie chcesz przynieść i twierdzisz żeś nie ochrzczona to cóż mogą zrobić? udzielić ślubu jednostronnego.
              • czarna_furia Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 22:41
                Dokonałam apostazji jak osiągnęłam pełnoletność. I tyle w tym temacie. A czemu zdecydowałam się na ślub kościelny jednostronny? Bo mogłam, bo mąż chciał, bo była ładna uroczystość bez mszy w miłym miejscu. Nie zapłaciliśmy dużo, bo ksiądz to przyjaciel męża (z liceum się znają), młody i otwarty.

                Poza tym, chyba dość mocno odjechałyście od tematu. Naprawdę roztrząsacie mój jednostronny ślub? No ładny był, zdjęcia mam urocze. Rodzinie się podobał, z moimi planami nie kolidował. Więc skoro jest taka możliwość, to czemu nie?
      • czarna_furia Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 22:47
        Jak już powiedziałam, ja jestem ateistką, mąż się waha i niech się waha na zdrowie, jak uzna że dziecko chce chrzcić i jego wychowaniem katolickim się zająć - nie widzę przeszkód, tylko niech mnie to nie miesza. Powiedziałam to raz, a uwierz mi facet ogarnięty i zrozumiał od razu.

        BN to czas rodzinny, poza tym zawłaszczanie tego święta przez katolików... ehh milion takich tematów już było. A nie mogę sobie posiedzieć przy stole i pozachwycać się choinką? Nie mogę zjeść uszek i spotkać się z rodziną? Zakaz jakiś?

        Jesteś nieprzyjemna i mam wrażenie, że czepiasz się dla samego czepiania. Nie rób tego, bo to zwyczajnie przykre. Nie bądź napastliwa, jeżeli coś nie pasuje w wątku, napisz to - chętnie wyjaśnię. Ale nie traktuj mnie pogardliwie, bo ci nie pasuję do obrazka, który sobie namalowałaś. Eh.
      • lady_mary Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 16.10.15, 10:26
        > jakoś mi cię nie żal
        > w ślub jednostronny nie wierzę, skoro twoi rodzice też wierzący, to masz chrzes
        > t. w tej sytuacji - raczej żaden ksiądz nie udzieli ślubu jednostronnego. coś b
        > ujasz(są tu panie od praw kanonicznych?)

        Jestem ochrzczona, nawet u komunii byłam, mam ślub jednostronny - wystarczy deklaracja, że taki chcesz bo jestes niewierząca. Wpisują w papiery - katoliczka, niewierząca.
        • ola_dom Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 16.10.15, 10:32
          lady_mary napisał(a):

          > Jestem ochrzczona, nawet u komunii byłam, mam ślub jednostronny - wystarczy deklaracja,
          > że taki chcesz bo jestes niewierząca. Wpisują w papiery - katoliczka, niewierząca.

          lady - naprawdę chcesz coś wytłumaczyć fanatykowi? wink
    • inguszetia_2006 Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 22:13
      Witam
      Ja bym pojechała, bo chciałabym zobaczyć groby rodzinne męża. Lubię oglądać groby i cmentarze. I 600 km to już inna kuchnia, miałabym nadzieję, że teściowa dobrze gotuje i da spróbować przysmaków regionalnych. Oczywiście, jakbym dobrze się czuła. Na Wigilię też bym się zameldowała, żeby czegoś nowego spróbować i żeby mnie ugoszczono i dopieszczono jako ciężarną. Gdzie mieszka teściowa? Warto tam jechać?;-P Teściowa teściową, ale lokalne cmentarze to dla mnie rarytas! Masz spojrzenie z innej strony. Nie o to ci chodziło, wiem. Jak dla mnie możesz strzelić focha i tyle. Jesteś usprawiedliwiona.
      Pzdr.
      Ing
      • czarna_furia Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 15.10.15, 22:36
        Czy o to czy nie, Twój wpis jest super smile Teściowa mieszka na Dolnym Śląsku, w ładnej, małej miejscowości, cmentarzy jest kilka, więc i jest co pozwiedzać. Gdybym była w stanie mniej błogosławionym to pewnie bym pojechała, teraz wszystko się zobaczy.

        No i teściowa dobrze gotuje, choć inaczej niż w moich stronach, bardziej tłusto - ale też smacznie i lubię czasem coś wszamać u niej.
        • awesome810 pomijając podłoże konfliktu, 15.10.15, 22:44
          niekoniecznie w ciąży wybierałabym się w długą podroż samochodem, w niebezpiecznym czasie - tłok na drogach, wszyscy się spieszą, sporo popije "ku pamięci", itd...

          A co meritum: takich rzeczy się nie mówi kobiecie w ciąży, a już zwłaszcza przy pierwszym dziecku. Troszkę obrazy nie zaszkodzi.
          • czarna_furia Re: pomijając podłoże konfliktu, 15.10.15, 23:02
            Masz trochę racji, tak jak i dziewczyny, które mi odradzały. Obawiam się sytuacji na drogach, mąż jeździ dobrze, ale innym kierowcom nie ufam. Ogólnie ciąża to dość męczący okres dla mnie jak na razie, mam klasyczne wymioty, potem nagle tonę dziwnych zachcianek, a na koniec dnia to leżę i mam ochotę leżeć tak do rozwiązania smile Z tego powodu też mój entuzjazm do podróży jest mocno ograniczony. I przez teściową i samopoczucie.

            Na razie mąż jest na nie, bo jest zły na mamę, martwi się o mnie i przy okazji marudzi, że musi opony zmienić, a że bywa leniuszek (jak ja), to się nie zebrał. Więc na dziś wyjazd jest mało wątpliwy, ale że sytuacja może się zmienić, dlatego dopytuję.
            • awesome810 i tu by się zdała na męża, 15.10.15, 23:13
              ma on wieloletnią praktykę, jak reagować na fochy mamusi, żale, manipulacje i wszelkie próby "stawiania na swoim".
              • awesome810 BYM się zdała, 15.10.15, 23:13
                bym oczywiście smile.
            • ana119 Re: pomijając podłoże konfliktu, 16.10.15, 06:38
              To podjęłas decyzję czy nie?
              Co do opon to jest połowa miesiąca. Nie pisz więcej bo wywietrzeje więcej argumentów przemawiających na twoją korzyść
        • volta2 Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 16.10.15, 00:53
          pani apostatka w błogosławionym stanie?



    • taka_pani_jedna Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 16.10.15, 01:03
      Dziewczyno, mam taką samą sytuację w rodzinie. Na "dzień dobry", jak tylko teściowa (wtedy "przyszła teściowa") dowiedziała się, że jestem niewierząca, to była cała awantura, ze łzami i fochami. Cyrk, szkoda gadać. Minęło 13 lat, sporo się nauczyłam. M.in. nie dać sobie wejść na głowę, stawiać granice, żądać szacunku. Bez jasno określanych granic nie przetrwa się. I stosować dokładnie tę samą taktykę co teściowa smile Cóż, jestem i tak tą "gorszą synową", ale mi to zwisa, nauczyłam się z tej całej sytuacji śmiać po prostu smile
      Ty masz i tak lepszą sytuację, ponieważ teściowa z powodu odległości ma ograniczone "pole rażenia", a ciąża to doskonała wymówka.aby do teściowej nie jechać. Później małe dziecko, choroby, etc. pogoda i masz spore szanse na widywanie teściowej raz na kilka lat smile
    • izak31 Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 16.10.15, 09:00
      Ja załatwiłam sprawę raz a dobrze ale trochę po chamsku. Jestem apostatką, maż niewierzący. Slub cywilny teściowa przebolała. Ale nie mogła przeboleć,ze nie uczestnicze np. w chrzinach, w komuniach i slubach kościelnych. Zawsze na takie rzeczy mąż szedł sam. I truła mi głowę tekstami,że żona powinna chodzić tam gdzie maż itp itp. W końcu kiedyś na jakimś zebraniu rodzinnym (u mnie w domu) coś znowu takiego powiedziłała - a ja się w soim domu nie krędpuję i powiedziałam jej pwrost, że ja katolskich pierd***zmów nie uznaje. Od tamtej pory mam spokój.
    • winniepooh Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 16.10.15, 09:04
      Mnie to lotto w co kto wierzy, nie wtrącam się. Nie widzę też powodu aby biegać z dzieckiem później do kościoła.

      jesteś ateistką i lotto ci, że toje dziecko będzie indoktrynowane przez szamanów, straszone piekłem, uczone że ciało jest złe. a jeśli będzie dziewczynka wpoją jej że jest czymś wybrakowanym i nie ma prawa o sobie decydować?

      serio, jest ci to wszystko obojętne?
    • sanrio Furio 16.10.15, 09:26
      fajna z ciebie dziewczyna, taka wyważona, sympatyczna, nie rzucasz się od razu, ładnie piszesz po polsku (co na tym forum jest baaaaardzo ważne wink) - polubiłam cię, pisz częściej.
      Ad meritum - po prostu nie jedź.
    • jehanette Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 16.10.15, 10:14
      Piszesz, że mąż polecił mamie nie wtrącać się w nieswoje sprawy i że kręci nosem na jazdę. No to niech tak będzie. To JEGO matka, więc on decyduje - nie bądź nadgorliwa. On zna swoją matkę i jeśli jest mądrym facetem (a z opisu wydaje się, że jest) to sam wie jak ustawić relacje aby teściowa nie właziła na głowę (co z tego że mieszka daleko, wystarczą codzienne telefony aby zepsuć atmosferę i relacje). Akurat w tym wypadku z czystym sumieniem mogę polecić "słuchaj się męża". smile
    • lady_mary Re: Teściowa i ja - co tu zrobić? (długie) 16.10.15, 10:38
      Skoro mąż nie chce jechać, to wie co robi, zna mamusię lepiej niż Ty, zaufaj mu. Poza tym 600 km w ciąży, w taki weekend? Szaleństwo.
      Słowa przepraszam też chyba nie usłyszałaś?

      Z własnego doświadczenia: synowa niewierząca to synowa drugiej kategorii uncertain

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka