Łazi taki jeden od 2 dni w miejscu gdzie pracuję. Pcha się, do wszystkich placówek typu sklepy, bank, apteka. Łasi się do ludzi, mruczy, ociera o nogi, biega za ludźmi - bardzo zsocjalizowany.
Wygląda na taką kocią młodzież - nie kociak, nie dorosły kot.Niemiłosiernie chudy, na jedzenie rzuca się bardzo łapczywie. Pewnie ktoś go wyrzucił

Zastanawiam się nad przechowaniem go gdzieś u siebie ( w piwnicy) i poszukaniem mu domu, tudzież zawiezieniem do schroniska. Przygarnąć raczej nie mogę (w domu kotka - staruszeczka 15 letnia, 3 dzieci). Mam pytanie do doświadczonych kociar - czy kot w takim wieku znaczy już teren? Jak go zamknę na noc w ciepłym pomieszczeniu, to obsika mi ściany? Mam kotkę - temat kocurów jest mi obcy. Zastanawiam się też czy jest możliwa integracja takiego kocurka z moją staruszeczką, ale mimo, że w stosunku do dzieci ma anielską cierpliwość to w stosunku do obcych kotów jest agresywna. (kiedyś była próba zostawienia na kilka dni kotki koleżanki)
Czy taki kocur, który teraz korzysta z wolności może się zamienić w kota niewychodzącego?
Bardzo mi żal tej kociej biedy

A może ktoś chce przygarnąć ??