triss_merigold6
22.10.15, 13:50
Jestem świeżo po lekturze Jeden z nas. Opowieść o Norwegii Åsne Seierstad (fabularyzowany reportaż o Breiviku, strukturze społecznej Norwegii, przebiegu zamachów, ofiarach, procesie, całość oparta na źródłach i autoryzowanych wywiadach).
Nie wiem, czy zazdrościć Norwegom zamożności, czy współczuć państwa tak dalece bezradnego w obliczu jednoosobowego zagrożenia.
Gdyby Breivik miał 12 gniewnych uzbrojonych ludzi, to dokonałby zamachu stanu zanim policji w Oslo udałoby się gdziekolwiek dodzwonić - bo ktoś telefonu zapomniał, inny zgubił, trzeciemu się rozładował, a czwarta nie ustawiła specjalnego kanału alarmowego, no i telefony analogowe były zajęte.
W skrócie:
zero sprawnego zarządzania kryzysowego;
zero alternatywnego systemu łączności kryzysowe;
zero przepływu informacji i selekcji tychże;
zlekceważenie bardzo ważnego zgłoszenia przyjętego od naocznego świadka bezpośrednio po zamachu w Oslo - facet widział uzbrojonego Breivika, zgłosił to i gościa olano - w tym czasie zamachowiec stał w korku; czasu na dojazd na wyspę miał w cholerę i trochę;
zero blokad dróg;
1 helikopter, którego załoga była na wakacjach (zgłosił się wprawdzie pilot, który usłyszał o strzelaninie na wyspie w tv, ale go olano);
ichni Specnaz nie dysponował helikopterem;
ichni Specnaz zgubił drogę do przystani, bo jechali chłopaki na gps;
potem ten norweski specoddział władował się do pontonu, który zaczął tonąć na środku w drodze na wyspę - specoddział łowili i dotransportowali właściciele prywatnych motorówek z okolicy;
w międzyczasie, po odstrzeleniu ze 30 osób Breivik dzwonił na policję, przyznał się i chciał poddać, olano go więc poszedł strzelać dalej - zero negocjatora czy kogokolwiek kto by go próbował przytrzymać przy telefonie.
To tylko wybrane perełki sprawności norweskich służb.
Gdyby nie to, że zginęło tyle osób, to ów chaos niekompetencji byłby materiałem na kretyńską komedię.