feliz_madre
20.11.15, 20:35
Znacie blisko jakąś zakonnice? Może macie w rodzinie?
Co naprawdę kieruje tymi kobietami? Dawno temu wiele z nich nie miało wyboru - do zakonu przymuszali rodzice, a teraz? Ucieczka, strach, brak środków do życia? Miłość do Boga? Nie można jej okazać jakoś inaczej? Co znaczy być oblubienicą Jezusa? W dodatku tysiąc pięćdziesiątą? Czy naprawdę te kobiety żyją w celibacie? Walczą z naturalnym popędem seksualnym? A może wszystko to hipokryzja?
Patrzę na katechetkę uczącą w szkole mojego dziecka - zgorzkniała, wredna, z ewidentnym brakiem miłosierdzia, lekko nawiedzona... Przy każdej okazji straszy dzieci piekłem - nie odrobiłeś lekcji? To grzech! Pan Jezus widzi Twoje złe uczynki! Czasem mam wrażenie, że dręczy ją choroba psychiczna.
Jakie jest Wasze zdanie i doświadczenia? Może jakaś Wasza znajoma wybrała ten sposób na życie? Miałam kiedyś w liceum znajomą, która się odgrażała, że pójdzie do zakonu. Potem się zakochała i przyznała, że głupia była, a mówiła tak tylko w ramach buntu i frustracji.