Jestem ciekawa Waszego zdania, oczywiście najbardziej cenne będą wypowiedzi emam, których taka sytuacja bezpośrednio dotyczy.
Student, 20 lat. Ma dziewczynę, związek dość świeży. Chcą nocować u siebie nawzajem, a oboje mieszkają jeszcze u rodziców. Nocowanie oznacza sypianie ze sobą w jednym łóżku, a nie waletowanie na kanapie w salonie.
Nie macie problemu z sytuacją, jesteście otwarte i swobodnie czujecie się z taką sytuacją, mijając się rano w drodze do łazienki i wspólnie jedząc śniadanie z dziewczyną syna lub chłopakiem córki?
Nie zyczycie sobie, żeby pod Waszym dachem działy się "takie rzeczy", bo Wam mimo posiadania chłopaka nie można było go nocować w swoim łóżku (no nie owijajmy, sypiać z nim) w rodzinnym domu?
Co na to Wasi mężowie?
Czy zdanie na temat takiej sytuacji było/ jest między Wami podzielone czy zgodnie ją zaakceptowaliscie/ odrzuciliscie?
Czy jest różnica pomiędzy akceptacją takiej sytuacji przez rodziców chłopaków a dziewczyn? Może raczej powinnam napisać młodych mężczyzn i młodych kobiet

A jak to było, kiedy same bylyscie młode, moglyscie nocować u siebie swoich chłopaków?
Ana