Dodaj do ulubionych

Rodzice za ścianą

22.11.15, 22:11
Jestem ciekawa Waszego zdania, oczywiście najbardziej cenne będą wypowiedzi emam, których taka sytuacja bezpośrednio dotyczy.
Student, 20 lat. Ma dziewczynę, związek dość świeży. Chcą nocować u siebie nawzajem, a oboje mieszkają jeszcze u rodziców. Nocowanie oznacza sypianie ze sobą w jednym łóżku, a nie waletowanie na kanapie w salonie.
Nie macie problemu z sytuacją, jesteście otwarte i swobodnie czujecie się z taką sytuacją, mijając się rano w drodze do łazienki i wspólnie jedząc śniadanie z dziewczyną syna lub chłopakiem córki?
Nie zyczycie sobie, żeby pod Waszym dachem działy się "takie rzeczy", bo Wam mimo posiadania chłopaka nie można było go nocować w swoim łóżku (no nie owijajmy, sypiać z nim) w rodzinnym domu?
Co na to Wasi mężowie?
Czy zdanie na temat takiej sytuacji było/ jest między Wami podzielone czy zgodnie ją zaakceptowaliscie/ odrzuciliscie?
Czy jest różnica pomiędzy akceptacją takiej sytuacji przez rodziców chłopaków a dziewczyn? Może raczej powinnam napisać młodych mężczyzn i młodych kobiet smile
A jak to było, kiedy same bylyscie młode, moglyscie nocować u siebie swoich chłopaków?

Ana
Obserwuj wątek
    • aankaa Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:15
      panna nocowała w pokoju syna, ten waletował na materacu w innym pokoju

      student 20 lat mieszkający u rodziców to nie młody mężczyzna a "nieco wyrośnięte dziecko"
    • zuleyka.z.talgaru Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:17
      Kluczowe pytanie - do ilu m-cy związku, uważasz związek za dość świeży smile
      • anatefka Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:25
        Znają się dość długo, parą są od 4 miesięcy.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:26
        A ogólnie - nie miałabym z tym problemu, gdyby to była jakaś stała dziewczyna. Mogłaby ona mieć problem jakby mnie rano w gaciach widziała, ale to już jakby był jej problem, jako, że ja jestem u siebie. No ale mam nadzieję, że jak mój syn będzie mieć 20 lat, to będzie mieszkać osobno.
        • kota_marcowa Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:28
          Dokładnie, przecież oni i tak się bzykają tongue_out
          • zuleyka.z.talgaru Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:29
            No jak zdrowi to się bzykają. Smutne, jakby mój syn miał jakieś uprzedzenia w tym kierunku tongue_out
            • kota_marcowa Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:37
              No nie wiem, przyjmijmy, że ktoś tam może być np. religijny, wtedy, jeżeli wcześniej tego nie robili i mają wzniosłe ideały, po ślubie, jak polubię, to wątpię, żeby się skusili mając rodziców za ścianą, jeżeli już są "po" (a naiwnością jest liczyć, że 20 latki żyją w czystości wink ) to co za różnica jak śpią, czysta hipokryzja.
              Pamiętam wpis forumki, która nie chciała brać ślubu i żyła z"konkubentem" na kocią łąpę, mieszkali razem itp. od lat, a jak jechali do jej rodziców, to spali w różnych pokojach (nawet jak pani była w 9 miesiącu ciąży), bo przed ślubem to nie wypada, myślałam, że spadnę z krzesła ze śmiechu big_grin
              • zuleyka.z.talgaru Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 23:09
                Ogólnie mi chodziło a nie o kwestię ściany smile
          • kota_marcowa Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:30
            P.S. I zamiast mieć takie rozkminy " moje dorosłe dziecko uprawia seks - udawać, że o tym nie wiem" wink Należałoby postarać się, żeby dzieci płci obojga, opanowały podstawy antykoncepcji.
            • anatefka Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:35
              Zapoznanie dzieci z zasadami antykoncepcji a spokojne branie na klatę, że ją stosują za ścianą to dwie różne rzeczy 😀
              Lekcje antykoncepcji i rozmowy prowadzone były od momentu, kiedy zaczął dojrzewać. To nigdy nie było tabu.
            • anatefka Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:41
              Aha, no i ja nigdzie nie napisałam przecież, że mam problem z tym, że dorosłe dziecko uprawia seks.
              Nie mam.
    • lauren6 Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:18
      Staly partner - tak. Za one night stand pod moim nosem dziękuję.
      • chocolate_cake Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:24
        Byłoby mi trudno, przyznam szczerze. Nie chciałabym żeby rano oglądała mnie rozmemłaną 😉 dziewczyna syna. Na razie syn kończy liceum, jest trochę młodszy ale ma dziewczynę od ponad 2 lat. Jej spanie u nas to dla mnie abstrakcja.
        • anatefka Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:28
          Ech, koniec liceum, nie tak dawno było i myślałam wtedy też, że to tak abstrakcyjne, że nie ma co sobie głowy zawracać... 
          • chocolate_cake Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:37
            No tak ale już mu niewiele brakuje do 19 lat. Czas szybko leci i pewnie niedługo mogę mieć taki problem. Ja w ogóle nie lubię u nikogo nocować i u mnie ktoś rzadko nocuje. Bardziej o to chodzi, o skrępowanie że obcy łazi rano po domu. Wiem że razem już wyjeżdżali.

            Za moich czasów to byłoby w ogóle nie do przyjęcia 😉
            • anatefka Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:49
              Za moich też. Ale też ja od matury nie mieszkałam w rodzinnym domu, tylko oficjalnie z chłopakiem. Także z jednej strony nie mam żadnego problemu z seksem moich dzieci, a z drugiej sytuacja będzie dla mnie nowa.
              I chyba bardziej mam problem właśnie z tym przyslowiowym dzieleniem łazienki niż z samym faktem sypiania ze sobą.
              • chocolate_cake Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 10:57
                Ja też. Nie lubię u kogoś nocować. Czuję się skrępowana.

                Ja się wyniosłam z domu w wieku 21 lat. Do męża. Mieszkanie z chłopakiem było dla moich rodziców niestosowne.
    • sueellen Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:34
      Niech się młodzi trochę pogimnastykują. Ja tam miło wspominam seks w samochodzi w pociągu czy na łonie natury big_grin

      Te postępowe matki odbierają dzieciom kreatywność i psują najlepsza zabawę. Takie spanie razem z rodzicami za ścianą.... nie dość że nudne to jeszzce niezręczne. I niezdrowe. Rodzice nie powinni wiedzieciec kiedy dzieci uprawiają seks, a dzieci kiedy rodzice.
      • kota_marcowa Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:40
        Czemu wszyscy zakładają, że będą uprawiać seks, może właśnie mając inne, dogodniejsze miejsca, będą grzecznie spać smile
        • anatefka Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:44
          Tak, to jest doskonałe podejście, może nieco zyczeniowe, ale wspaniałe 😁
          To, że ja ze swoimi partnerami nigdy nie trzymałam rąk na koldrze, to nie znaczy, że młode pokolenie tak samo poddaje się złym, brzydkim popędom!
        • szmytka1 Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 23:38
          tomi przypomina szok matki mojej przyjaciólki, gdy ta ta zaszła w ciążę - Ja myślałam, ze oni tylko się przytulają!
      • milka_milka Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:40
        I to jest najzdrowsze podejście.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 23:13
        Mi się zdarzało słyszeć moich rodziców. Kiedyś jak ze studiów przyjechałam to nawet miałam rozkminę, czy się zniesmaczyć, czy jednak cieszyć, że nadal im się chce ze sobą uprawiać seks. Stwierdziłam ,że druga opcja jest bardziej ucieszna i przy niej optuję smile
      • dobrochna00 Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 13:02
        A skąd od razu założenie, że akurat wtedy uprawiają seks?
        • anatefka Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 13:43
          Skąd moje założenie, że w przypadku nocowania u siebie nawzajem będą uprawiać seks?
          Bo rozmawiam z synem i wiem, że ma już za sobą pierwszy raz i że z obecną dziewczyną trzymanie się za rękę nie jest jedynym rodzajem kontaktu fizycznego smile Seks nie jest tematem tabu, antykoncepcja też nie.
          • anatefka Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 13:44
            Fajnie Was poczytać, wszystkie. I te za i te przeciw. I te, które mają to doświadczenie za sobą, i te, które dopiero z przerażeniem myślą, że trzeba się będzie z tym zmierzyć wink
            Jest tak, jak myślałam ? nie ma jednej słusznej odpowiedzi, każdy sobie musi to rozstrzygnąć sam, wg swoich kryteriów. Najważniejsze dla mnie, które się zresztą tu pojawiały, to doświadczenia własne, rodzaj relacji w rodzinie, dojrzałość emocjonalna dziecka, status związku no i? warunki mieszkaniowe. Te ostatnie niby nieistotne, ale dla mnie też ważne. Mam spore lokum, ale też ogromną potrzebę prywatności i przestrzeni na siebie. Co jednak nie może mi przeszkodzić ? tak myślę ? w nauce akceptacji, że w tej przestrzeni mojej rodziny pojawi się inna osoba. Bo chyba z tym wiele z nas ma największy problem ? kręci się po domu=się tak naprawdę często ? kręci mi się po życiu. I z jednej strony chcemy udanych związków dla naszych dzieci, a z drugiej? Koleżanki i koledzy tłumnie nawiedzający dom i nocujący gdzie popadnie jakoś chyba mniej drażnią, niż jedna panna, co ją rano, przed pierwszą kawą i prysznicem mija się w kolejce do drodze do łazienki ?
            Ja od zawsze miałam ogromne poczucie wolności i swobody i tak trafiłam, że niewiele mi zabraniano. Inna sprawa, dlaczego tak było. Ale fakt, że umiałam z tego braku nadmiernej kontroli korzystać. Nie wpadłam nigdy w kłopoty, nie naraziłam siebie i innych, choć młodość była szalona, swobodna, bez trzymania się rodziców. I nie zaszłam przedwcześnie w ciążę mimo seksu od 17-tki.
            Ale jak widzę ? i po sobie, i po tym, co piszecie ? własne doświadczenia trudno przełożyć na następne pokolenie. I chyba trzeba to zaakceptować, że jest trudno. Jak każdy kolejny etap dorastania naszych dzieci.

          • dobrochna00 Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 22:50
            Ale ja się nie pytam o to, czy oni w ogóle uprawiają seks, tylko o przypuszczenie, że będą uprawiali seks mając za ścianą rodziców. Może np. wykorzystają na to popołudnie, kiedy was w domu nie będzie? Dlaczego mają to robić akurat w nocy mając rodziców za ścianą?
    • drosetka Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:42
      chyba też nie miałabym ochoty,nie wiedziałabym jak sie zachowac jakby byli zbyt głośno. Ja miałam dwadziescia pare i też musiałam się prosić o kazdy nocleg mojego przyszłego męża, Mama wyrażała zgode tylko w okresie jak mój jeszcze- nie-mąż przebywał w szkole ofecerskiej i przyjeżdzał na sporadyczne pzepustki, zebyśmy sie mogli dłużej sobą nacieszycsmile ale pamietam ze miałam im to za złe, bo wiele koleżanek nie miało takiego problemu i ich chłopcy, czy narzeczeni mieszkali razem z nimi i rodzicami
      • anatefka Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 22:57
        No i chyba właśnie dlatego pytam Was o opinię, bo ja nie miałam problemu zabraniania przez rodziców, po prostu nie mieszkałam z nimi. A zanim wyjechałam na studia uprawialismy seks pod nieobecność rodziców, po prostu. Oraz oczywiście na wyjazdach. I rodzice obu stron mieli świadomość, że nie kochamy się platonicznie 
    • redheadfreaq Re: Rodzice za ścianą 22.11.15, 23:11
      U mnie w domu moim chłopakom nocować nie było wolno, nawet, jak miałam "wolną chatę". Co nie oznacza, że nie nocowali, ba - zdarzało mi się przemycić faceta podczas obecności rodziców tongue_out Śmieszne czasy.

      "Takie rzeczy" działy się tak czy owak, czy by nocowali, czy nie, trzeba było się nieco nagimnastykować...
    • woman_in_love a gdyby syn chciał z chłopakiem swoim nocować? 22.11.15, 23:47
      to też czy po ślubie?
      • anatefka Re: a gdyby syn chciał z chłopakiem swoim nocować 22.11.15, 23:54
        Mój syn?
        Ale on nie ma chłopaka, więc nie mam powodu rozważać takiej sytuacji.

        Jak zmieni zapatrywania to wtedy obiecuję założyć stosowny wątek i zapytam Was o opinię i doświadczenia. Masz już jakieś w powyższej kwestii, bo może nie mnie, ale komuś innemu pomożesz?

      • mamusia1999 Re: a gdyby syn chciał z chłopakiem swoim nocować 23.11.15, 00:23
        przynajmniej się o przypadkowe ciąże martwić nie trzeba.
    • b.i.tumika Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 00:51
      Pamiętam hak ją nocowałam u mojego chłopaka na końcówce studiów. Jego rodzice nie mieli nic przeciwko. Do wieczora było dobrze, ale nad ranem było mi tak wstyd wyjść z jego pokoju, że to zażenowanie pamiętam do dziś. Toaleta, mycie, śniadanie, pidżamy - to było dla mnie koszmarnie niewłaściwe i unikał takich sytuacji jak ognia. Ale to pewnie wyniesione z domu, bo u mnie nawet się chłopak w dzień nie mógł położyć sam na złożonej wersalce wink to dopiero było dlasmile
    • kamunyak Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 00:59
      nie akceptowałabym takiego zachowania u swojego 20-letniego syna (smarkacza jednak) z dopiero co poznaną dziewczyną. Jakos nie chciałabym wysłuchiwac jękow obcej dziewczyny pod swoim dachem, że juz nie wspomnę o swoim wlasnym synu.
      Bzykanie nie równa sie spedzanieu całych nocy we wspolnym łóżku, i to łóżku stojącym w rodzicielskim domu.
      Ostatecznie kazda z nas miała 20 lat, pewnie wiekszośc uprawiała seks przedślubny i nie było z tym problemu, mimo braku własnego mieszkania.
      Sa pewne sprawy, które wymagają intymnych warunkow jednak. Sama nawet, bedac w tym wieku, głupio czulabym sie wiedząc, że rodzice sa za sciana.
    • czar_bajry Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 01:16
      U moich córek nigdy nie nocował chłopak, oczywiście jak byliśmy w domutongue_out
      Zaistniała sytuacja nie wynikała z moralności tylko z tego iż nie czułabym się komfortowo we własnym domu jak by mi się plątał po domu obcy facet.
      Jak byłam jeszcze panną to także podczas obecności rodziców nie nocował u mnie chłopak ani ja u niego.
      • kropkacom Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 11:00
        No cóż, ja rozumiem, że nie jest to komfortowa dla rodzica sytuacja, ale jednak. Ja tak w tym wieku nocowałam i nocował mój przyszły mąż. Dziecka nieplanowego nie było big_grin Zawsze można dziecku dorosłemu kupić kawalerkę lub wynająć. Nie?
        • arwena_11 Re: Rodzice za ścianą 24.11.15, 14:57
          Kropka, no wybacz dorosłemu dziecku kupować lub wynajmować kawalerkę, żeby się miało gdzie bzykać? Każdy z nas kombinował, niech i oni kombinują.
          Co do tematu wątku, to nie ma u mnie takiej opcji. Ja się we własnym domu stresować nie zamierzam i chować po kątach.
    • slonko1335 Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 07:58
      A jak to było, kiedy same bylyscie młode, moglyscie nocować u siebie swoich chł
      > opaków?
      Nocowałam i jadłam rano śniadanie z rodziną mojego chłopaka i odwrotnie. Dla mnie to całkowicie normalne i naturalne dla naszych rodziców też było na szczęście....
      • slonko1335 Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 12:39
        acha nagminnie nocują u nas koleżanki/koledzy/kuzynostwo dzieciaków i normalnie korzystają z łazienki a rano jedzą z nami śniadanie,więc jakoś tu mi się nic nie zmieni jeśli chodzi o pałętanie się po domu "obcych"...
    • nowi-jka Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 08:18
      mój olega ma grupo po 30, mieszka z rodzicami i nie moze przyprowadzac dziewczyny do domu
      gdzie zatem ta granica ze 20 latek to jeszce nie a ilulatek juz tak?
      • turzyca Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 08:34
        Sluszna uwaga. No i zastanawiam sie, czy ematka pozwoli synowi nocowac z wieloletnia konkubina. W koncu nadal obcy czlowiek jej sie bedzie po domu platal. Czy chodzi tylko o to, ze obcy czlowiek nie moze nocowac w najczesciej uzywanym lozku wlasnego dziecka i dlatego lozko weekendowe bedzie juz ok?
        A jak syn w ciagu 4 miesiecy sie uwinie ze slubem?
    • la_mujer75 Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 08:51
      Myślę, że nie będę miała większych problemów, jak u któregoś z synów będzie nocowała jego stała dziewczyna. Co prawda nie przepadam za tym aby ktoś obcy szwendał się po domu, ale jak to będzie stała partnerka, to przeżyję smile Mam nadzieję, że za głośno nie będzie wink
      U mnie mój mąż nocował, ja nocowałam u niego - fakt, że mieliśmy ponad 20 lat. Jego rodzice usiłowali zachować jakieś pozory i gdy pierwszy raz miałam nocować pościelili mi w salonie ! Podziękowaliśmy, mąż zabrał pościel i poszliśmy do jego "piwnicy" - w piwnicy miał swój pokój z kominkiem, na który mnie poderwał wink
    • najma78 Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 08:54
      Nie chodzi o 'dziejace sie takie rzeczy' bo seks nie jest niczym dziwnym i nie bedzie mnie to obchodzilo ale tego rodzaju pomieszkiwanie przeszkadzaloby mi. Nie ma znaczenia kto by pomieszkiwal. Zreszta podejrzewam ze i corka ani jej chlopak nie czuliby sie ok i wynajeliby sobie lokum. Dla mnie to normalne.
    • leni6 Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 08:58
      Nigdy nie zdarzyło mi się nocować u siebie chłopaka, o ile moi rodzice byli w domu. Jedyna sytuacja, w której widzę sens takiego nocowania to gdy młodzi mieszkają od siebie na tyle daleko, że nie da się wrócić do domu (ewentualnie jak z jakiegoś innego powodu nie można tam nocować). Wtedy pewnie jeśli związek jest świeży to jednak ta kanapa w salonie, a jak będzie trwały to może być i wspólna sypialnia. Jak młodzie chcą koniecznie razem spać, to niech sobie na weekend od czasu do czasu wyjadą.
    • stacie_o Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 09:07
      Nie wiem, nie chodzi o seks lecz o fakt, że w sumie czułabym się dziwnie mijając się rano z obcą, bądź, co bądź osobą.
    • julita165 Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 09:48
      Myślę, że mogłabym zaakceptować sytuację gdyby związek był już trwały, mieliby plany na wspólną przyszłość. Tak też było z moimi rodzicami. Chłopak nocował ale dopiero kiedy odbyły się zaręczyny smile
    • fomica Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 09:51
      No nie wiem. Niby wszyscy wiedzą, że oni to robią, ale coś mi tu zgrzyta. Uważam że trzeba zachowac troche konsekwencji - albo ktos jest dorosły i niezależny, ze wszystkimi dobrymi i złymi konsekwencjami albo ma nadal status dziecka przy rodzicach i pewne przyjemności ma ograniczone. Skoro jest to chłopak mieszkający z rodzicami, na ich utrzymaniu, niesamodzielny, to rozrywki dla dorosłych będzie w pełni i swobodnie zaliczał na własny rachunek, gdy się usamodzielni.
      Na pewno to zalezy od stażu znajomości . Ja w wieku 20 lat byłam już w stałym, 3-letnim związku ale nawet wtedy chłopak nie nocował u mnie ani ja u niego, sporadycznie pod nieobecność rodziców. Czułabym się dziwnie i niekomfortowo mając za ściana rodziców, obcych dorosłych ludzi, z którymi nic mnie właściwie nie łączy. Moja ówczesna potrzeba intymności nie obejmowała chodzenia przy nich w piżamie, wychodzenia np. do łazienki podczas gdy oni oglądają telewizje, porannego wspólnego picia kawy. Myślałabym sobie: co ja właściwie robię w ich domu??
      Za to jeździliśmy we dwoje na wakacje, pod namiot, więc rodzice na pewno wiedzieli co się dzieje, ale nie pod ich dachem wink
    • mynia_pynia Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 10:08
      Przez 8 lat spałam pod jednym dachem z chłopakiem, bez różnicy czy on u mnie czy ja u niego. W tym czasie uprawialiśmy namiętny seks, spaliśmy, kłóciliśmy się, przygotowaliśmy się do sprawdzianów, później zajęć i egzaminów, po prostu żyliśmy. Bywaliśmy u siebie w domach bardzo często, średnio 2 razy w tygodniu a w wakacje nawet i po 2 tygodnie ciurkiem.
      Ciąży ani dzieci z tego powodu nie było, bardzo lubiłam swoich ex teściów, nawet na wspólne wypady nas zabierali ;P.
      • mynia_pynia Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 10:11
        Ha, przypomniało mi się, że właściwie po pierwszym zachwycie spania razem, zaczęliśmy spać osobno, bo oboje się rozpychaliśmy a mój lub miał małe łóżko, wieczorny seks i do swoich łóżeczek ;P. Ja miałam duże wyrko więc u mnie razem.
    • cruzbos Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 10:43
      Dopóki córka mieszkała z nami, czyli do wyjazdu na studia w wieku 19 lat, nie pozwalałam na nocowanie jej chłopaka, bo uważałam że mamy za małe mieszkanie, żeby wszyscy czuli się komfortowy. Córka ma młodsza siostrę i brata. Zresztą my po 20 już szykujemy się do spania, tzn. kąpiemy się i przebieramy w piżamy. O tej porze nie goszczę u siebie nikogo, wyjątkiem jest Sylwester. Natomiast gdy byłam z najmłodszym synem na turnusie rehabilitacyjnym, mój mąż nie miał nic przeciwko nocowaniu tego chłopaka.
      Obecnie córka ma 22 lata, studiuje w innym mieście, ale jak przyjeżdża do domu z chłopakiem, to nocują u nas w jednym pokoju, mimo że chłopaka widzę pierwszy raz na oczy na żywo. Trudno żebym go do hotelu wysyłała. Jednak oni przyjeżdżają na 2 noce, więc to nie jest aż tak uciążliwe. Na co dzień każdy chłopak pomieszkuje u córki, bo ona ma kawalerkę, więc wiadomo że żyją sobie jak małżeństwo.
      Ja sama nie miałam potrzeby nigdy nocowania swojego chłopaka u rodziców. Seks uprawialiśmy na wyjazdach i gdy rodzice byli w pracy. A później każdy mój chłopak wynajmował mieszkanie lub miał własne i spotykaliśmy się u niego.
    • mary_lu Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 11:20
      Nie będę strażniczką moralności ani nie będę zaciekle bronić swego świętego prawa do łażenia w gaciach.

      Moi rodzice powalali na nocowanie stałych "zaakceptowanych" partnerów gdy byliśmy już mocno pełnoletni. Wtedy rodzice "narzeczonych" stwierdzali, że skoro w jednym domu można, to oni też nie będą się wygłupiać z zakazami. Cała nasza czwórka nie dała rodzicom żałować tej decyzji, nie odstawialiśmy żadnych żałosnych ekscesów, przyprowadzaliśmy tylko dobrze rokujące osoby. Może nawet taka akceptacja pomagała nam stworzyć szybko dobre, długie związki?
    • default Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 11:42
      Kiedy jeszcze mieszkaliśmy razem z córką, to jej nawet nie przychodziło do głowy, by nocować u siebie swojego chłopaka - po pierwsze mieszkał o rzut beretem, po drugie - mieszkanie było za małe, a nas było za dużo, by jeszcze kogoś nocować.
      Odkąd mieszkamy osobno, córka przyjeżdża do nas na niektóre weekendy, czy na święta, zdarza się, że i z chłopakiem - i zdarzyło się ze dwa czy trzy razy, że nocował u nas - oczywiście w pokoju córki i na jednym łóżku z nią, to oczywiste i naturalne w sytuacji, gdy na codzień normalnie razem mieszkali. Oczywiście gdyby przesadnie głośno uprawiali w nocy seks, to pewnie czułabym się niefajnie - bo takie sytuacje są po prostu krępujące. Ale szczęśliwie nie zdarzyło mi się nigdy nic usłyszeć. Za to pogoniłam jednego naszego znajomego, który dwukrotnie przyjeżdżał do nas ze swoją dziewczyną i za każdym razem mieliśmy "słuchowisko" na pół nocy, co nie było przyjemne.
    • sanrio Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 11:59
      bywało, że nocowałam u mojego chłopaka coś koło 20 r.ż (sporadycznie i z wyraźną przyczyną), on u mnie nigdy i dzięki bogu. Bzykaliśmy się w innych okolicznościach, noc nie była do tego potrzebna.
      Jeśli chodzi o moje dzieci - w obecnym stanie mieszkaniowym - nie ma mowy, żeby jakiś obcy człowiek kręcił mi się po domu, może kiedyś, jak będziemy mieć piętro i 2 łazienki, tak bym nie musiała ich widywać.
    • volta2 Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 12:15
      co wy z tym lataniem w piżamie?

      mocno po 20+ zdarzało nam się wzajemnie nocować u siebie i nikt w piżamie nie latał.
      po przebudzeniu się normalnie ubieraliśmy, szliśmy do łazienki, tam sie rozbieraliśmy i dokonywaliśmy stosownych czynności.
      na śniadanie w pełnym makijażu się schodziło (no, chłopak sobie darował makijaż)

      ja miałam dużą hacjendę, to u mnie chłopak nocował w jednym pokoju a ja w swoim, kiedy następował czas na przemarsz nikt nie wnikał, bo matka spała wtedy na dole.
      czyli razem ale osobnosmile

      u mojego chłopaka tak dobrze nie było więc nocowałam rzadziej, za to tylko w jego łóżku. ale też dopiero jak związek był stały, paroletni i wiadomo raczej było że zmierza w stronę ślubu.

      u babci chłopaka nocowaliśmy w jednym pokoju w dwóch osobnych łóżkach i jeszcze ok.23 wchodziła ciotka spytać która godzina i czy ona może iść spać? ciotka jest nie do końca sprawna intelektualnie, więc jej to sprawdzanie uchodziło, nikt normalny by tego przecież nie robiłsmile

      sama swoim synom na sprowadzanie panien mogę zezwolić ostatecznie, ale nad ranem ma się zwijać, bym na śniadaniu nie musiała nikogo oglądać. na wakacje syna z panną też nie zamierzam zabierać. jak już będzie tak uparty na obecność panny to chyba wolałabym oddać mu w zarządzanie osobne mieszkanie, byle mieć spokój.
      • stacie_o Re: Rodzice za ścianą 23.11.15, 12:25
        Nie wiem jak u innych, ale u mnie nie ma dużej hacjendy. Syn ma swój pokój, córka swój, salon przedzielimy i obecnie jest tam aneks z częścią wypoczynkową i nasza sypialnia. Coś jak tutaj www.domplusdom.pl/sites/default/files/fabryka_wnetrz_d_1.jpg
        a to oznacza, że jeśli ktoś chce rano zjeść śniadanie to musi wparować nam niejako do sypialni. Jeśli wparowanie własnych dzieci mi nie przeszkadza, to w przypadku prawie pół-obcej osoby musiałabym albo wstawać odpowiednio wcześniej i się odszykować, albo ktoś czekać aż ja wstanę. Po prostu, jeśli nie zmienimy mieszkania, taki metraż jaki mamy, sprawia, że robi się..ciasno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka