easyse
27.11.15, 16:18
Moja trzylatka chodzi do przedszkola. To moje pierwsze dziecko, więc nie bardzo mam doświadczenie w "życiu przedszkolnym". Ogólnie jestem zadowolona, przedszkole montessoriańskie, sale duże, wyjść na dwór sporo, wycieczki, zajęcia dodatkowe...
Ale.
Na początku roku podpisałam oświadczenie, że nie chcę, żeby córka chodziła na religię. Właściwie to stworzyłam takie oświadczenie, bo pisemko, które dostałam do podpisania nie zawierało opcji zgadzam się / nie zgadzam się, a jedynie "wyrażam zgodę na uczestnictwo dziecka w lekcjach religii". Dopisałam "nie wyrażam zgody" i tyle. Córka na religię nie chodzi, zostaje w tym czasie przydzielona do innej grupy. Nie ma problemu.
Córka więcej jest chora w domu niż w przedszkolu. Po którejś nieobecności dostałam od Pań informację, że w grudniu będzie organizowana wigilia, i że każdy rodzić musi przynieść coś do jedzenia. Większość potraw została już przydzielona, mnie zostało 50 szt. ryby smażonej. Na moją sugestię, że my nie obchodzimy wigilii usłyszałam, że to raczej taki wspólny poczęstunek po przedstawieniu z udziałem dzieci i że będzie miło kiedy rodzice będą wreszcie mieli okazję się poznać. No i OK, będzie przedstawienie, potem jakiś poczęstunek, mogę usmażyć rybkę i zjeść wspólnie z innymi rodzicami.
Ale teraz, po kolejnej nieobecności córki z powodu choroby dostałyśmy karteczkę z kwestiami do nauczenia się na to "przedstawienie". I już wiem, że to jasełka. Córka mówi o Jezusie.
No i mam mieszane uczucia.
Po pierwsze, nikt nie mówił otwarcie o charakterze tego "przedstawienia". Myślałam, że będzie coś o zimie, śniegu, choince, prezentach... neutralnie, nie religijnie.
Nikt nie pytał, czy chcę, żeby córka brała udział w jasełkach.
Z "poczęstunku po przedstawieniu" zrobiła się 'wigilia po jasełkach". Czyli coś, w czym nie mam ochoty brać udziału.
Zostałam zmuszona do podjęcia z dzieckiem rozmowy nt Jezusa, a wcale nie miałam tego w planach. (Mamo, a co to jest Jezu? Taki pan, tak ma na imię. A dlaczego do niego mówię, jak go w ogóle nie znam?)
Sądzę, że nawet gdyby ktoś zapytał mnie, czy chcę, żeby córka brała udział w jasełkach, zgodziłabym się. nie chciałabym zabierać jej możliwości wystąpienia wspólnie z całą grupą. Wkurza mnie tylko, że w ogóle muszę się nad tym zastanawiać, że to właśnie jasełka a nie przedstawienie o zimie. No i to, że w moim odczuciu panie z przedszkola trochę mną manipulowały w kwestii tej wigilii / nie wigilii.
To się wygadałam, dziękuję.