Dodaj do ulubionych

sytuacja na parkingu

18.12.15, 22:10
swieżo po tragedii w Tychach, chwilę temu byłam swiadkiem sytuacji, ktora rowniez mogla skonczyc sie tragicznie. Parking ikei, pełniutki, ciemno, pada deszcz, wyjezdzam ze swojego miejsca, ale kilka aut przede mna zaczyna wyjezdzac inne auto, wiec zatrzymalam sie, aby umozliwic mu wyjazd i patrze, a tuż za autem przechodzi wlasnie mała dziewczynka (na oko 6 lat) a za nią tatuś gadający przez tel. i wogole nie zwracajacy uwagi na dziecko. Kierowca, na szczescie dosc wolno wyjezdza ze swego miejsca, ale z pewnoscia nie widzi dziecka, ja stoje i widze co sie dzieje i nie wiem jak zareagowac, bo jak zatrabie to facet moze pomyslec ze go ponaglam i przyspieszy lub mała sie zatrzyma....to wszystko trwało sekundy, a ja nie wiedzialam co mam zrobic. Podszedł tatuś, walnął w szybe, podbiegł do gościa i zaczęli sie szamotac. Dziecko stało obok i płakalo, a tatuś szarpał sie z kierowca. Zrobiło sie zbiegowisko, bo sytuacja byla naprawde niebezpieczna.......ale czy winny byl kierowca? Kurcze, widzialam wszystko dokladnie i mam wrazenie, ze tatus sie chcial wyladowac, za swoje zaniedbanie. Syn siedzial obok i sam stwierdzil, ale mamo on gadal przez tel. a male dziecko szlo samo po parkingu, ty mnie teraz jeszcze pilnujesz a mam 11 lat.
Nie porownuje tych sytuacji, bo w Tychach byly pasy i wymijanie, ale nie wszystko faktycznie jest czarno-białe.
Obserwuj wątek
    • najma78 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:18
      Przy cofaniu trzeba zachowac szczegolna ostroznosc. Jesli nie masz pewnosci, upewnij sie a nie cofaj na czuja. Tak, wina kierowcy.
      • aamarzena Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:21
        Wszystko fajnie tylko, że małego dziecka zwyczajnie nie widać w lusterku wstecznym.
        • najma78 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:26
          aamarzena napisała:

          > Wszystko fajnie tylko, że małego dziecka zwyczajnie nie widać w lusterku wstecz
          > nym.

          No i? Trzeba sie upewnic ze mozna cofnac, poprostu trzeba. Mozna wysiasc i sie rozejrzec, na parkingu trudno o tlumy dzieci ktorych nie widac w lusterku.
          Ja nie twierdze ze dzieci nie nalezy moec na oku i uwazac na nie ale bez przesady z ta wina pieszych za wszystko. To kierowca musi uwazac bo to on ma narzedzie ktore moze zrobic powazna krzywde.
          • araceli Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:29
            najma78 napisała:
            > No i? Trzeba sie upewnic ze mozna cofnac, poprostu trzeba. Mozna wysiasc i sie
            > rozejrzec, na parkingu trudno o tlumy dzieci ktorych nie widac w lusterku.

            Ty tak na poważnie? big_grin
          • aamarzena Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:36
            Tak, tak - wysiądzie, rozejrzy sie, wsiądzie, zapnie pasy, a w miedzyczasie zdąży mu cala wycieczka przedszkolaków za tylnym zderzakiem przejść. Ty w ogóle jestes kierowcą? To sa ulamki sekund - patrzysz w lewe lusterko i przez lewa szybę czy nikt nie idzie, nic nie jedzie, potem szybki rzut w prawę stronę, a w tym czasie dziecko możeci ci wejść z lewej i go nie zobaczysz we wstecznym lusterku, bo głowę ma niżej niż dolna linia tylnej szyby. I nie mogłas go zobaczyć wcześniej, bo inne samochody je przesłaniają. Po to własnie są specjalne chodniki dla rodzin z dziećmi przed marketami i po to dzieci mają rodziców, by je na parkingu pilnowali. Bo dorosłego bardziej widać z racji wzrostu.
          • vi_san Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:04
            Także na parkingu, także przed IKEA byłam świadkiem, jak trójka zapewne rodzeństwa [w wieku 5, 7 ,10 lat, na oko] bawiła się w berka miedzy autami, a mamuśka w tym czasie nawijała przez komórkę! Było to latem, w dzień, więc widoczność dobra, a mimo to tez omal nie doszło do tragedii! I nie, nie byłaby to wina kierowcy, który cofał ostrożnie i powoli, a bezmyślnej baby, która puszcza dzieciarnię samopas.
          • madzioreck Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:11
            A gdzie, do licha, rodzic, pod którego opieką było dziecko?
          • anorektycznazdzira Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:44
            >Mozna wysiasc i sie rozejrzec,
            Buahahaha, wysiąść i się rozejrzeć, wrócić, wsiąść, zamknąć drzwi, odpalić- nie , ktoś mógł nadejść spomiędzy aut, więc trzeba wysiąść i się rozejrzeć, wrócić, wsiąść, zamknąć drzwi, odpalić- nie , ktoś mógł nadejść spomiędzy aut, więc trzeba wysiąść i się rozejrzeć, wrócić, wsiąść, zamknąć drzwi, odpalić- nie , ktoś mógł nadejść spomiędzy aut, więc trzeba wysiąść i się rozejrzeć, wrócić, wsiąść, zamknąć drzwi, odpalić- nie , ktoś mógł nadejść spomiędzy aut, więc trzeba wysiąść i się rozejrzeć, wrócić, wsiąść, zamknąć drzwi, odpalić- nie , ktoś mógł nadejść spomiędzy aut, więc trzeba wysiąść i się rozejrzeć, wrócić, wsiąść, zamknąć drzwi, odpalić- nie , ktoś mógł nadejść spomiędzy aut, więc trzeba wysiąść i się rozejrzeć, wrócić, wsiąść, zamknąć drzwi, odpalić- nie , ktoś mógł nadejść spomiędzy aut, więc trzeba wysiąść i się rozejrzeć, wrócić, wsiąść, zamknąć drzwi, odpalić- nie , ktoś mógł nadejść spomiędzy aut, więc trzeba wysiąść i się rozejrzeć, wrócić, wsiąść, zamknąć drzwi, odpalić- nie , ktoś mógł nadejść spomiędzy aut, więc trzeba...
            big_grinbig_grin
            • kitty4 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 09:09
              anorektycznazdzira - Lubię Twoją wypowiedź smile
            • vi_san Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 09:43
              Dokładnie w punkt!
            • cauliflowerpl Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 10:20
              E tam, można wysiąść, ogrodzić teren taśmą, wycofać, wyprostować, wysiąść, zgarnąć ogrodzenie i pojechać do przodu.
              Proste.
              • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 12:57
                cauliflowerpl napisała:

                > E tam, można wysiąść, ogrodzić teren taśmą, wycofać, wyprostować, wysiąść, zgar
                > nąć ogrodzenie i pojechać do przodu.

                Bardzo dobry pomysł! Świetny!!!

                A gdzie te taśmy można nabyć?! I dlaczego jeszcze nie są obowiązkowe??? Przecież to ratuje życie!!!!!11111

                Ksiądz Anatool
                • memphis90 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 15:34
                  No jak to gdzie- w Ikei!
                  • cauliflowerpl Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 17:45
                    Albo w sklepie żelaznym typu kiła i mogi.. tfu! Mydło i powidło.
                    I można też kupić sygnalizatory świetlne.
                    A co. Jak się bawić, to się bawić.
            • cosmetic.wipes Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 11:15
              Bardzo wyrazista instrukcja. Dziękuję, już nigdy więcej nie pojadę na zakupybig_grin
            • nunu Dlatego kierowca 19.12.15, 16:31
              powinien wysiąść i ostrożnie, rozglądając się wypchać samochód z miejsca parkingowego wink
          • jowita771 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 09:00
            > na parkingu trudno o tlumy dzieci ktorych nie widac w lusterku.

            Niepotrzebne tłumy, wystarczy jedno, którego rodzic zamiast go pilnować np. gada przez komórkę.
            • najma78 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 09:13
              jowita771 napisał:

              > > na parkingu trudno o tlumy dzieci ktorych nie widac w lusterku.
              >
              > Niepotrzebne tłumy, wystarczy jedno, którego rodzic zamiast go pilnować np. gad
              > a przez komórkę.

              Nie ma znaczenia czy pilnuje czy nie,nadal kierowca jest odpowiedzialny i to on musi sie upewnic ze nikogo nie rozjedzie. Tu nie ma nad czym dyskutowac ani sie zastanawiac. To jest oczywiste.
              • cosmetic.wipes Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 11:17
                Kierowca jest na parkingu. Parking to miejsce postoju samochodów.
                Nie deptak dla pieszych.
                • najma78 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 11:23
                  cosmetic.wipes napisała:

                  > Kierowca jest na parkingu. Parking to miejsce postoju samochodów.
                  > Nie deptak dla pieszych.

                  Jasne piesi powini latac.
                  Nizej ktos zamiscil przepisy, poczytaj i pozostaje miec tylko nadzieje zeby ludzie ktorzy chodza mieli duzo szczescia.
                  A co do deptakow to na nich tez nie jest bezpiecznie patrz deptak i molo w Sopocie calkiem niedawno 22 osoby ranne w tym kilka ciezko.
                  • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 12:54
                    najma78 napisała:

                    > cosmetic.wipes napisała:
                    >
                    > > Kierowca jest na parkingu. Parking to miejsce postoju samochodów.
                    > > Nie deptak dla pieszych.
                    >
                    > Jasne piesi powini latac.

                    Piesi na parkingach pod supermarketami mają wytyczone specjalne, bezpieczne ciągi do poruszania się.... I nie kierowcy wina, że 90% pieszych nie używa swoich chodników...

                    Ksiadz Anatool
                    • najma78 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 13:25
                      najstarszy_syn_ksiedza_biskupa napisał(a):

                      > najma78 napisała:
                      .. I nie kierowcy wina, że 90% pieszych nie używa swoich chodników...
                      >
                      Alez nie, piesi poturbowani, zabici na parkingach, przejsciach dla pieszych, poboczach, przystankach autobusowych czy deptakach to nigdy nie jest wina kierowcow, zawsze pieszych. 😈
                      • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 13:34
                        najma78 napisała:

                        > Alez nie, piesi poturbowani, zabici na parkingach, przejsciach dla pieszych, po
                        > boczach, przystankach autobusowych czy deptakach to nigdy nie jest wina kierowc
                        > ow, zawsze pieszych. 😈

                        Mam znajomego - tirem jeździ - sześć sztuk już w sumie stuknął i za żadnego nie siedział. Można? Można!

                        Ksiadz Anatool
      • araceli Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:25
        najma78 napisała:
        > Przy cofaniu trzeba zachowac szczegolna ostroznosc. Jesli nie masz pewnosci, up
        > ewnij sie a nie cofaj na czuja. Tak, wina kierowcy.

        Czekam na kreatywne zagięcie praw fizyki na to 'upewnij się' big_grin
        • jowita771 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 09:02
          Wyjeżdżając z miejsca parkingowego trzeba stać za samochodem i obserwować otoczenie. Proste!
      • koronka2012 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 14:31
        Winna jest piramidalna głupota rodziców w tej sytuacji. JAK gość za kółkiem ma się upewnić? wysiąść i sprawdzić? zanim wsiądzie i ruszy ktoś może się już pojawić, przed zatłoczonymi sklepami jest ciągły ruch. Każdy ma jeździć z pomocnikiem, który go będzie pilotował? helloł? parking nie jest miejscem do spacerów, do tego nie pojmuję jak można puścić małe dziecko samo między samochodami.
      • premeda Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 15:22
        Nie, to nie jest wina kierowcy! Sprawa jest kwalifikowana jako nieszczęśliwy wypadek, a dochodzenie umarzane. Taki przypadek był u nas w tamtym roku i zginęło wtedy dziecko. Ale ani rodzice, ani kierowca nie zostali ukarani.
    • aamarzena Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:18
      Ja właśnie na parkingach dzieci bardzo pilnuję, bo małe i kierowcy w lusterku ich nie zobaczą. I uświadamiam i powtarzam im w kółko, że przez parking tylko za rękę i przy mnie cały czas. Żadnego biegania, odchodzenia nawet na dwa kroki. W opisanej przez ciebie sytuacji ewidentna wina ojca dziewczynki uncertain
    • olinka20 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:18
      Mam wrazenie, ze ta "telefoniada" to jest coraz wiekszy koszmar.
      Ludzie wgapiajacy sie w ekran na placyku zabaw, na parkingu, na srodku marketu w alejce...
      Tak jak piszesz, gosciu pewnie chciał odreagowac własny błąd, ciekawe czy zrozumie, że on tez nie jest bez winy...
    • araceli Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:28
      troompka napisała:
      > Nie porownuje tych sytuacji, bo w Tychach byly pasy i wymijanie, ale nie
      > wszystko faktycznie jest czarno-białe.

      No nie jest. Są sytuacje, gdzie choćbyś pękła nie zobaczysz - możesz jedynie cofać baaardzo powoli i liczyć, że żaden samobójca nie będzie się pchać pod koła.
      • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:32
        możesz jedynie co
        > fać baaardzo powoli
        no i to na 99 procent wystarczy żeby niczego większego od myszy nie zabić...zawsze zdumiewają mnie idioci cofający auto z piskiem opon...no ale zawsze mogą się przecież wytłumaczyć prawami fizyki lub niedowidzeniem a to zwyczajny brak mózgu...
        • araceli Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:38
          Gdzie w opisie masz 'cofanie z piskiem opon'?
          • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:43
            a ja napisałam gdzieś,że mam?, napisałam, że zdumiewają mnie takie bezmózgi a niestety widuję często.... proste rozwiązanie na niedowidzenie i prawa fizyki przy cofaniu auta do zastosowania coby nie zabić pieszego, który jakby nie było na parkingu zaskoczyć kierowcę jednak może to bardzo mała prędkość!
            • araceli Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:48
              Wolne cofanie sprawia, że zasłonięty obiekt staje się widoczny? Dobre!
              • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:51
                wolne cofanie sprawia, że w niewidoczny obiekt, którego absolutnie nie widzisz i te inne prawa fizyki pukniesz nie robiąc mu krzywdy a nie go zabijesz....taka malutka różnica....
                • olinka20 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:55
                  No i owe dziecko zostało lekko pukniete, a pan tatus zatopiony w telefonie prawie rozszarpał kierowce...
                  • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:58
                    chyba nawet nie zostało puknięte na szczęście...ale często dziecko ma prawo przechodzić parkingiem i bez tatusia i żadne to wytłumaczenie dla kierowcy który nie zachowuje ostrożności lub wyjeżdża na wyścigi..
                    • olinka20 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:01
                      Hmmm kilkulatek sam bez opieki na parkingu??? to chyba sie nie zdarza...
                      • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:07
                        Widziałaś kiedyś parking w strefie zamieszkania? na pozostałych ma prawo przebywać dziecko siedmioletnie albo młodsze jeśli jest z 10 latkiem...
                        • olinka20 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:10
                          OWszem widziałam. Ale mowimy tu o parkingu pod marketem. Jednakowoz jest tam ruch nieporownywalny z parkingiem pod blokiem.
                          • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:28
                            Podobnież jak ruch pieszych ? należałoby wiec chyba brać to pod uwagę nawet bardziej niż pod blokiem gdzie jak sama sugerujesz ruch mniejszy? ale poza tym się zgadzam w poście mowa o parkingu pod marketem na którym może przebywać samodzielnie siedmiolatek lub młodsze dziecko z dziesięciolatkiem. Tatuś powinien jak najbardziej brac pod uwagę, że kierowca będzie miał niedowidzenie i będzie się tłumaczył prawami fizyki - pełno takich jeździ wiec głupotą jest aby tego nie przewidzieć...ale to nie większa wcale głupota niż głupota niejednego kierowcy(akurat nie pisze konkretnie o tym bo przecież nie przejechał dzieciaka)...
                            • araceli Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:38
                              slonko1335 napisała:
                              > że kierowca będzie miał niedowidzenie

                              Widać nigdy nie siedziałaś za kierownicą auta skoro kwestię widoczności nazywasz 'niedowidzeniem'. Ale do wymądrzania jesteś pierwsza.
                    • araceli Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:02
                      slonko1335 napisała:
                      > zechodzić parkingiem i bez tatusia i żadne to wytłumaczenie dla kierowcy który
                      > nie zachowuje ostrożności lub wyjeżdża na wyścigi..

                      Po co znów fantazjujesz? Przecież tutaj tak nie było. Kierowca zachował ostrożność, jechał wolno a i tak było o włos od tragedii. Ojczulek nie pilnujący dziecka jest oczywiście według ciebie ok, bo 'dziecko ma prawo przechodzić parkingiem'?
                      • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:06
                        Bo dziecko często gęsto ma prawo przechodzić parkingiem i bez ojczulka i to jest dla ciebie wytłumaczenie na to aby je przejechać? Jak się cofa wolno to nikogo się nie zabije-to proste i nie trzeba do teo żadnej fizycznej ideologi dorabiać. Parking to raczej nie jest bezludne miejsce i ludzi należy sie tam raczej spodziewać...
                        • araceli Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:09
                          slonko1335 napisała:
                          > Bo dziecko często gęsto ma prawo przechodzić parkingiem

                          Dziecko, które nie ma świadomości na tyle, żeby nie przechodzić bezpośrednio za wyjeżdżającym samochodem nie powinno być puszczane samopas. Proste?

                          Tylko debile nie dbają o bezpieczeństwo swoje i swoich dzieci.
                          • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:19
                            tak, tak a dzieciak ma mieć jasnowidzenie, że w którymś z aut które będzie mijało siedzi bezmózgi idiota ...no i wracamy do mojej ulubionej forumowej winy ofiary...
                            • la_mujer75 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:23
                              Dziecko nie będzie wiedziało,ale rodzić powinien przewidzieć, że może siedzieć za kierownicą bezmózgi kierowca...
                              • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:29
                                a tu się zgadzam całkowicie
                            • araceli Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:24
                              slonko1335 napisała:
                              > tak, tak a dzieciak ma mieć jasnowidzenie,

                              Nie dzieciak - jego rodzic ma mieć ŚWIADOMOŚĆ, że cofający kierowca ma ograniczoną widoczność. Rozumny człowiek tę świadomość ma - debil naraża własne dziecko i ma pretensję do całego świata.
                              • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:44
                                Szkoda tylko, że tej świadomości w naszym kraju wymaga się wyłącznie od pieszego...a jak widać na tym przykładzie stosowanie się do przepisów, branie pod uwagę praw fizyki i olej w głowie zapobiegają tragedii...
                                • araceli Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:48
                                  slonko1335 napisała:
                                  > Szkoda tylko, że tej świadomości w naszym kraju wymaga się wyłącznie od
                                  > pieszego..

                                  Po co to kłamstwo?
                                  • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 00:07

                                    a to nie ty napsiałeś?
                                    Nie dzieciak - jego rodzic ma mieć ŚWIADOMOŚĆ, że cofający kierowca ma ograniczoną widoczność. Rozumny człowiek tę świadomość ma - debil naraża własne dziecko i ma pretensję do całego świata.

                                    Rozumny kierowca świadomość o istnieniu praw fizyki i dodatkowo istnieniu przepisów ma i dlatego się stosuje i rozumu używa i nie przejeżdża pieszych na parkingach bez względu na stan ich świadomości...
                                    • araceli Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 00:32
                                      slonko1335 napisała:
                                      > Rozumny kierowca świadomość o istnieniu praw fizyki i dodatkowo istnieniu
                                      > przepisów ma i dlatego się stosuje i rozumu używa

                                      Tak - rozum powoduje zaistnienie rentgena w oczach, który powoduje, że kierowca widzi przez blachy samochodu big_grin


                                      Wiesz - o takich osobach jak Ty mój kolega ze studiów mówił prosto: SELEKCJA NATURALNA. I nie - kolega nie był kierowcą tylko pieszym. UWAŻNYM pieszym nie debilem.
                                      • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 06:33
                                        Wystarczy jak weźmie pod uwagę, że nie widzi wyszeckiego i ogarnie, że gdy cofa w miejscu pełnym ludzi to za autem może znajdować się przeszkoda i cofa bardzo powoli, tak jak to zrobił kierowca z wątku startowego...

                                        UWAŻNYM pieszym nie deb
                                        > ilem.
                                        cudownie a ja mam mnóstwo kolegów kierowców nie debili-tylko uważnych kierowców...i co w związku z tym? jak bezmózg prowadzi auto po potem wychodzą hocki typu nieustąpienie pierwszeństwa na przejściu, wjeżdżanie na przejście na czerwonym swietle, cofanie z piskiem opon, przekraczanie prędkości ,wjeżdżanie na chodniki i przystanki(i co tez nazwiesz to sleecją naturalna jak wjedzie w ciebie idiota gdy spokojnie czekasz an autobus na przystanku?)..ale jasne potem albo winny bezmózg albo inny jego pokroju tlumaczy sie prawami fizyki i niewidzeniem .....dziwne, że jak się używa mózgu to takie rzeczy się nie zdarzają i można przewidzieć, ze na przejściu będzie pieszy, na przejeździe rowerowym rower, na parkingu człowiek a jak jest gołoledź to jest ślisko...
                    • aamarzena Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:06
                      Przeczytaj post startowy - jest napisane, że kierowca wyjeżdżał powoli.
                      A sześciolatek nie ma prawa plątać się po parkingach bez opieki.
                      • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:15
                        ale ma prawo plątać się siedmiolatek co w związku z tym? jak się cofa powoli to się nie zbije ani trzy- ani sześciu ani dwudziestolatka...kierowca z postu startowego wyjeżdżał powoli i chwała mu za to ale jakby wyrwal z piskiem opon to wytłumaczenie, ze dzieicaka nie widzial byłoby jendak żalosne a skończyć mogłoby się inaczej i niezupełnie wyłącnzie z winy tatusia...
                        • aamarzena Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:23
                          Ale skończylo się "pozytywnie" dla dziecka tylko i wyłącznie z powodu ostrożności kierowcy. Ja nie neguję wolnej jazdy, ale teraz rozpatrujemy konkretną sytuację. I w tej sytuacji kierowca nie zawinił. Zawinił tatuś zajety wszystkim innym tylko nie dzieckiem.
                          • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:34
                            hmm.. ja bym to raczej ujeła w ten sposób, ze skończyło się tak jak powinno sie skończyć gdy auta prowadzą normalni, świadomi praw fizyki, czujni i zachowujący ostrożność kierowcy-tylko, że takie zachowanie kierowcy powinno być normą raczej a ie wydarzeniem przy którym wynosi się go na piedestał.....pieszy także gdy jest to dziecko powinien móc pokonać parking nie obawiając sie o własne życie...
                            • aamarzena Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:45
                              Nikt kierowcy na piedestał nie wynosi, a kierowców wyjeżdżających powoli jest sporo.
                              Piesi też maja obowiązek zachować ostrożność, a nie oczekiwać, że kierowca bedzie widział przez karoserię.
                              Poza tym niezależnie czyja "wina" to pieszy i tak będzie bardziej poszkodowany, więc chocby z tego względu powiniem podwójnie uważać. Co mu z tego, że kierowca zostanie ukarany mandatem, jesli sam bedzie leczył złamana noge przez pół roku?
                              • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 00:02
                                Zgadzam się co nie zmienia faktu, że jakby kierowca pieszego przejechał na tym parkingu to on by był winny, więc zrzucanie całej winy na ojca jest nie halo a wiele osób to robi mimo, że nie stało się kompletnie nic bo kierowca zastosował się do przepisów i używał mózgu. A przecież tak własnie powinno być, nieparwdaz? Przerzucanie odpowiedzialności na innych lub na ofiary jest za to nagminne i tak długo jak będzie na to przyzwolenie wręcz popieranie tak długo tylu idiotów będzie prowadzić auta i będą sie zdazac takie sytuacje jak te z ostatnich kilku dni.
                                Aby pieszego rozjechać na parkingu trzeba nie zastosować się do więcej niż jednego przepisu.
                                • aamarzena Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 00:11
                                  Dlaczego kierowca w tym przypadku byłby winny? Dlaczego tak bronisz tego ojca? To twój mąż czy co?
                                  • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 00:22
                                    Art. 23 ust. 1 pkt 3 - Ustawa o Ruchu Drogowym
                                    Cofanie.
                                    3) przy cofaniu ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi ruchu i zachować szczególną ostrożność, a w szczególności:
                                    a) sprawdzić, czy wykonywany manewr nie spowoduje zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia,
                                    b) upewnić się, czy za pojazdem nie znajduje się przeszkoda; w razie trudności w osobistym upewnieniu się kierujący jest obowiązany zapewnić sobie pomoc innej osoby.

                                    art. 26 ust. 4 i 5 kodeksu drogowego:
                                    4. Kierujący pojazdem, przejeżdżając przez chodnik lub drogę dla pieszych, jest obowiązany jechać powoli i ustąpić pierwszeństwa pieszemu.
                                    5. Przepis ust. 4 stosuje się odpowiednio podczas jazdy po placu, na którym ze względu na brak wyodrębnienia jezdni i chodników ruch pieszych i pojazdów odbywa się po tej samej powierzchni.

                                    "Co to oznacza? Oznacza to, że każdy plac, na którym nie ma wyodrębnionych wyraźnie dróg dla pieszych, należy traktować jak chodnik, a więc domenę pieszego. Do takich placów zaliczają się na przykład:
                                    Parkingi przed centrami handlowymi i inne miejsca, gdzie występują przynajmniej dwa rzędy miejsc do parkowania pojazdów oddzielone powierzchnią po której – siłą rzeczy – muszą poruszać się piesi.
                                    Stacje benzynowe.
                                    Myjnie samochodowe, warsztaty.
                                    Place przed stacjami kolejowymi, stadionami i innymi dużymi obiektami.

                                    We wszystkich takich miejscach należy jechać powoli i ustąpić pierwszeństwa pieszym. „Jazda powolna” nie ma w przepisach konkretnej definicji – posłużmy się zdrowym rozsądkiem i naszymi doświadczeniami z sytuacji, kiedy to my poruszaliśmy się na nogach, a wokół nas jeździły samochody. Niedopuszczalna jest jazda, która przestraszy pieszego lub spowoduje, że uzna on, że dla bezpieczeństwa lepiej się zatrzymać i nas przepuścić. Na placach i parkingach pieszy ma mieć pełen komfort i poczucie, że to on w tym miejscu ma pierwszeństwo, a nie – że jest intruzem."


                                    i nie wcale nie bronie tego ojca, tylko szkoda, że to od pieszych wymaga się świadomości a od kierowców już nieikoniczne...kierowca jakoś według niektórych ma prawo nie zauważyć ale pieszy nie dość że musi zauważyć to jeszcze przewidzieć i jasnowidzeniem często się wykazać...
                                    • aamarzena Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 00:38
                                      Ale ten kierowca jechał powoli, a małego dziecka nie widać w lusterkach, jesli stoi za tylnym zderzakiem. Pieszy jest współuczestnikiem ruchu, a nie świętą krową. Moje dzieci na parkingach mają obowiązek trzymac się przy mnie, właśnie ze względu na ograniczenia w ich widoczności. Mnie kierowca w lusterku zobaczy, ich nie.
                                      Jestem uczestnikiem ruchu zarówno jako pieszy, pieszy z dziećmi, kierowca, rowerzysta. I uwierz mi, mam wyobrażenie co boli kazdego z tych uczestników ruchu. Ale w głowie mam przede wszystkim starą jak świat zasadę o ograniczonym zaufaniu do innych uczestników. I dlatego nie pcham się pod cofające auta
                                      • ally Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 01:16
                                        Kierowców, którzy korzystają ze swojego pierwszeństwa i nie upewniają się maniakalnie na każdym skrzyżowaniu, czy przypadkiem ktoś nie wyjeżdża z podporządkowanej albo na czerwonym, też nazwałabyś świętymi krowami?
                                      • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 06:38
                                        > Ale ten kierowca jechał powoli, a małego dziecka nie widać w lusterkach, jesli
                                        > stoi za tylnym zderzakiem.
                                        ale ja się zgadzam, ten kierowca miał mózg, zakładał, że w miejscu gdzie jest pełno ludzi może znajdować się człowiek mający pierwszeństwo, którego może nie zauważyć i jechał bardzo powoli i ostrożnie i jakoś udało mu się przejechania po dziecku uniknąć-czyli, że można? mimo że dzieciaka nie pilnował ojciec idiota? bo przecież to nie ojciec dzieciaka ochronił?
                        • madzioreck Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 00:57
                          > ale ma prawo plątać się siedmiolatek co w związku z tym? jak się cofa powoli t
                          > o się nie zbije ani trzy- ani sześciu ani dwudziestolatka...

                          Słonko Ty masz wszystkich w domu...? Widzisz różnicę wzrostu dziecka i dwudziestolatka? Dostrzegasz możliwość widzenia jednego i drugiego przez cofającego kierowcę? I skąd Ci się wzięło to cofanie z piskiem opon?
                          Uważam, że przepisy robiące z pieszego świętą krowę, a wymagające od kierowcy rentgena w oczach, są po prostu kretyńskie.
                          • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 06:47
                            W przypadku pieszego nie widzę, pieszy to pieszy bez względu na wiek i wzrost ale zdaję sobie też sprawę z praw fizyki i prostego faktu, że w miejscach w których pierwszeństwo mają piesi mogą sie oni znajdować-także w postaci kilkulatków, a ja ich nie zauważyć/widzieć i dlatego zachowuję w takich miejscach szczególną ostrożność i jadę baaardzo powoli albo nawet zatrzymuję się coby nikomu nie zrobić krzywdy-i zdaje sobie sprawę, z tego,że pieszy jest słabszym uczestnikiem ruchu i traktuję jak świętą krowę i rentgen w oczach mi niepotrzebny bo z praw fizyki zdaję sobie sprawę a nie nimi się tłumaczę...
                            Sygnaturka się zgubiła....
                • babcia.stefa Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:57
                  Jak się przetoczę 1,5-tonową terenówką po 3-latku, to zostaną po nim smarki i woda niezależnie od prędkości.
                  • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:59
                    Jak nie czujesz, że na coś najeżdżasz to może jakieś czujki sobie zamontuj...
                  • aamarzena Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:00
                    Jak przy małej prędkości pukniesz trzylatka to szybko się zorientujesz, że w coś uderyłaś i najprawdopodobniej skończy się na guzach i otarciach. Przy dużej go rozjedziesz nim się zorientujesz, że cos ci w zderzak uderzyło.
                    • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:02
                      zaraz sie dowiesz, że prawa fizyki i niedowidzenie i absolutnie przejechania człowieka się nie zauważa...przy każdej prędkości....
                      • aamarzena Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:10
                        Zapewne. Niemneij jeśli ktoś nie jest w stanie zarejestrować puknięcia człowieka to czas odłożyć prawo jazdy na półkę i przesiąść się na taki srodek komunikacji, w którym nie bedzie się zagrażać innym.
                    • thea19 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:15
                      pukniecie trzylatka autem moze sie skonczyc smiercia owego pacholecia.
                      • aamarzena Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:24
                        Może, ale przy małej prędkości minimalizujemy to ryzyko. Co nie zwalnia oczywiście rodziców z obowiązku pilnowania swoich pociech.
                        • madzioreck Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 01:04
                          Co nie zmienia faktu, że jeśli kierowca choćby draśnie niedopilnowanego dzieciaka, to i tak z kierowcy zrobią potwora.
                    • babcia.stefa Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 08:20
                      Nawet lekkie puknięcie trzylatka dużym, wysoko zawieszonym samochodem najprawdopodobniej skończy się dla niego bardzo źle. Wysokie samochody mają fatalne wyniki testów zderzeniowych z pieszymi.
    • mamolka1 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:29
      Parę lat temu...Parking osiedlowy. Tatuś wyjął fotelik z niemowlakiem i postawił za autem. Sam wrócił po coś do samochodu. W tym czasie inne auto wyjeżdżało z parkingu. Z ok 70 m puściłam się galopem drąc ryja - tatuś się opamiętał a nieszczęście było o krok...
      • olinka20 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:31
        Debil uncertain
      • babcia.stefa Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:55
        Zaparkowałam kiedyś przodem i doszłam do wniosku, że poprawię, bo nie stoję idealnie centralnie na miejscu parkingowym. Zasadniczo w tej samej chwili, jak zaparkowałam, upłynęło może parę sekund - i coś mnie tknęło, bo miałam wrażenie, że coś mi mignęło w lusterku.

        No to wysiadłam i nogi się pode mną ugięły - dwa miejsca ode mnie facet zaparkował, wypiął może 3-letnie dziecko z fotelika i po prostu je puścił luzem, a sam zaczął grzebać pod maską. Dziecko przykucnęło mi za samochodem. Gdybym cofnęła, zostałaby z niego miazga.
    • la_mujer75 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:30
      Ja się cofasz , jest ciemno, to naprawdę mało widzisz. A już zwłaszcza małego dzieciaka jest łatwo przegapić. Dla mnie wina ojca, bo to on szedł po parkingu z dzieckiem, powinien jej pilnować.
      P.S. ja swoim cały czas truję o zasadach bezpieczeństwa , ale ja to "upierdliwa"matka jestem
    • 1.kinia Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:31
      Na parkingu na ogół pieszy ma pierwszeństwo przed samochodem, a włączający się do ruchu dodatkowo musi zachowac ostrożność. Oczywiście trzeba by zbadać oznakowanie tam na miejscu by coś twierdzić jednoznacznie. Tatuś powinien dostać ochrzan i szkoda, że nie poszłaś mu powiedzieć, że dziecko źle pilnował.
      Mój znajomy o mało nie rozjechał kilkulatki na parkingu, bawiła się kamykami kucając za samochodem gdy on cofał, nie widział jej bo nie miał jak. A rodzice nie wiadomo gdzie..

      Natomiast sytuacja w Tychach jest jasna- jak ktoś jadąc obok ciebie dojeżdżając do pasów zwalnia przed przejściem dla pieszych to nie masz prawa go mijać. Kierowca popełnił fatalny błąd. Akurat sama byłam świadkiem podobnego wypadku, jeden samochód się zatrzymał puszczając ludzi na zebrę a ten na sąsiednim pasie jechał w najlepsze dalej i wjechał w przechodzącą dziewczynę , na szczęście chyba nic bardzo poważnego się nie stało. Ale to był moment..
      Tam obowiązkowo powinny być światła.
      • troompka Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:39
        facet byl agresywny, walnal w auto a potem wyszarpal goscia...mialam do niego podejsc i powiedziec ze zle zrobil? Jakos nie mialam na tyle odwagi.
        Cale szczescie ze malej nic sie nie stalo. Gosc potem zamiast ja uspokoic to generowal nowe problemy. Dziecko stalo, plakalo i patrzylo jak tatus szarpie sie z kims.
        • aamarzena Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:42
          Może facet tak na stres zareagował i nie myślał w tym momencie, a może zwykły buc. Tak czy siak dzieciaka szkoda.
        • olinka20 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:43
          Kretyn.
          Sprawdzanie fejsika było wazniejsze niz pilnowanie własnego dzieciaka...
          Szkoda dziecka.
          • aneta-skarpeta Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:56
            jakiego fejsika?
            • olinka20 Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:04
              Aneto napisałam ogolnie wink
              Bo co mozna sprawdzac natretnie w telefonie non stop?
              Fejsika, maila, powiadomienia etc.
      • aamarzena Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 22:40
        Tak, w Tychach to w ogóle inna sytuacja. Jak dziś we wiadomościach podali, że te dzieci były w wieku moich to się poryczałam.
      • vi_san Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:11
        A'proppos sytuacji w Tychach - jak gdzieś na forum napisałam, że przy "dwunitkowej" jezdni, kiedy przepuszczam pieszych na przejściu staję "okrakiem" blokując obie nitki w moją stronę - to mnie tu niektóre osoby zaszczekały, żem chamka, siano we łbie i w ogóle d... wołowa a nie kierowca. Jak widać - raczej kierowca z wyobraźnią, w przeciwieństwie do tego pana kierowcy...
        • aquella Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 10:51
          i masz rację, bo ja często nie przechodziłam na dwunitkowej mimo, że mnie jeden przepuszczał ale już drugi się śpieszył- bezsensowna sytuacja marnowanie czasu uprzejmego kierowcy, bo pieszy i tak dla bezpieczeństwa musi czekać na lukę. U nas nie ma kultury przepuszczania pieszych na pasach
      • aamarzena Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:15
        "Na parkingu na ogół pieszy ma pierwszeństwo przed samochodem"
        Nieprawda. Pieszy na parkingu ma pierwszeństwo przed samochodem tylko jeśli parking jest oznaczony jako "strefa zamieszkania", a pod żadnym marketem takiego znaku nie zauważyłam. Mimo to należy w takich miejscach zachować szczególną ostrożność.
    • anty_nick Re: sytuacja na parkingu 18.12.15, 23:11
      jako kierowca stwierdzam,że ludzie na parkingach łażą jak te cioty. Zawsze sie boję że kogoś nie zauważę. Ostatnio stanęłam na kościelnym parkingu, jak młodego zawoziłam na urodziny na plac zabaw.
      I wyłażą z tego kościoła i wyłażą wciąż i wciąż... Ja stoję na tych światłach cofania, czekam i czekam....a ludzie idą jak te święte krowy.
      Uczę moje dzieci żeby nigdy nie szły za! samochodami na parkingach...
      • ally Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 01:13
        > I wyłażą z tego kościoła i wyłażą wciąż i wciąż...

        Szczyt złośliwości z ich strony!

        > Ja stoję na tych światłach cofania, czekam i czekam....a ludzie idą jak te święte krowy.

        Mieli prawo iść, a ty miałaś obowiązek czekać. Jeśli przepisy oraz inni użytkownicy przestrzeni tak cię frustrują, dla dobra wszystkich daruj sobie lepiej prowadzenie samochodu. Albo po prostu pogódź się z tym, że nie jesteś na drodze i w mieście sama.
        • anty_nick Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 09:00
          nie zrozumiałaś.
          ale to nic.
    • mary_lu Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 01:17
      Niemal codziennie ktoś na parkingu pcha mi się pod cofające auto. Nie da się nie zauważyć moich świateł, jadę powoli, nie rozjechałam nikogo do tej pory, bo wiem, że durnie tak łażą, więc jadę jak żółw, rozglądam się obsesyjnie i wymyślam, skąd jeszcze mogą mi wyleźć.

      Raz nie rozjechałam dziecka dzięki jasnowidzeniu. Szlam do auta, widziałam na drugim końcu parkingu ojca z dzieciakiem na jeździku i od razu pomyślałam, że ten palant zostawi mi dzieciaka za kuprem akurat jak będę cofać. Weszłam do auta, uruchomiłam je, wrzuciłam wsteczny i zaczęłam się rozglądać. Ojciec właśnie przeszedł mi za tyłem auta. Minęło kilka sekund, szukam dziecka. Dalej nie widzę. Wreszcie, po kilku następnych sekundach, jest! Palant pozwolił kilkulatkowi przejechać na jeździku za wielkim autem z uruchomionym silnikiem i wrzuconym wstecznym biegiem.
    • kozica111 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 07:05
      Niejedno dziecko tak zginęło z czego większość na własnych wiejskich podwórkach, gdy rodzic wycofywał a dziecko sie bawiło.
      • najma78 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 08:49

        Ja nie pojmuje jak mozna uwazac ze wlaczajac sie do ruchu, w dodatku cofajac nie trzeba sie upewnic ze sie nikogo nie rozjedzie. To jakis kosmos i tyle. Nie ma znaczenia czy to dorosly, kot pies czy cokolwiek , nie ma znaczenia czy parking, wlasne podworko czy jakiekolwiek inne miejsce - to kierowca musi, zwyczajnie musi sie upewnic. Mozna zainsalowac specjalne czujniki, poprpsic kogos, cokolwiek ale zrobic to bezpiecznie. No ale coz, skoro piesi nawet winni gdy rozjechani na przejsciu dla pieszych podczas gdy inny pojazd zatrzymal sie aby mogli przejsc to co tam jakies cofanie na parkingu. W koncu pieszy zawsze winny. 😠 smutne i bardzo niebezpieczne.
        • najma78 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 08:52
          Czesto wyjezdzam cofajac ze wlasnego podworka,na ulice, przez chodnik i do glowy by mi nie przyszlo zeby miec pretensje do kogos kto przechodzi i twierdzic ze to on ma uwazac. Jakos naormalne jest ze to ja musze uwazac i sie upewnic. To samo gdziekolwiek.
        • kandyzowana3x Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 09:07
          ja Ciebie rozumiem, bo to właśnie jest ta różnica w myśleniu kierowcy w uk i kierowcy w Polsce. w uk (jeżdżę tu ponad 10 lat) mamy po prostu zakodowane, że to nasza odpowiedzialność i nawet jeśli do nieszczęścia dojdzie będziemy wiedzieć że to nasza wina i nasze ryzyko. jak cofam to rozglądam się na 4 strony i robie to na tyle wolno, żeby żadne dziecko się nie zmaterializowalo za moim samochodem, jeśli widzę pieszych idących w moja stronę po prostu czekam aż przejdą nawet jeśli idą i idą i idą, ich święte prawo
          • najma78 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 09:20
            Kandyzowana3x to jest dla mnie tak oczywiste ze wogole nie rozumiem jak tak wiele (wiekszosc w tej dyakusji) moze uwazac inaczej. To samo z przepuszczaniem pieszych, zwlaszcza na przejsciu. Na moim osiedlu, kilka domow dalej mieszka starsza, bardzo leciwa pani, ktora jednak wciaz jest mobilna i robi piesze wycieczki. Pani jest niska i drobna a wiek spowodwal ze jest lekko zgarbiona i kiedy cofam zawsze o niej mysle, bo auto mam dosc duze, wysokie wiec moge nie zauwazyc. W sytuacjach gdy pewnosci nie mam pomagaja dzieci albo wysiadam rozgladam sie czy manewr zdaze qykonac bezpeicznie. Idioci sie wszedzie zxarzaja ale naprawde niebezpiecznie jest gdy w duzej ilosci.
          • vi_san Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 09:53
            Tylko widzisz, jakoś jak byłam czy u naszych zachodnich sąsiadów czy to w Anglii nie spotkałam rodziców, którzy pozwalają kilkulatkom bawić się w berka czy chowanego między autami na parkingu... Więc może to po prostu działa w dwie strony? Z jednej strony - kierowcy muszą być bardzo uważni i odpowiedzialni [jak najbardziej jestem za], z drugiej strony - piesi też nie zachowują się jak kretyni w miejscach wzmożonego ruchu?
            • najma78 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 10:32
              vi_san napisała :

              - piesi też nie zachowują się jak kretyni w miejscach wzmożonego ruchu?
              >
              Parking nie jest miejscem wzmozonego ruchu. A kierowcy na parkingu powinni spodziewac sie pieszych,w tym dzieci.
              Tak jak juz napisalam w tym watku, ale powtorze, oczywistym jest ze trzeba uwazac ale to nie zmienia faktu ze to kierujacy pojazdem jest odpowiedzialny i to on musi, musi nie ma zmiluj sie upewnic ze nie przejedzie pieszego tak na parkingu jak na przejsciu dla pieszych czy innym miejscu.
              Kiedys mialam sytaucje gdy dojezdzajac do glownej skrecam w lewo i zaraz za zakretem jest przejscie dla pieszych. Jest tam plac,poczta, piekarnia itp, i szla kobieta (matka raczej) z trojgiem dzieci, byli jeszcze daleko od przejscia wiec nie musialam sie zatrzymac i czekac. Ale jedno z dzieci, 2 latek (ocenilam wg wzrostu) wyrwal sie jej (miala jakies torby) i biegl prosto na ulice, pozostala dwojka dzieci szla za nia i byla czyms zajeta. Widzialam katem oka, co sie dzieje wiec zatrzymalam sie zanim ten maly wbiegl a ona go zlapala na krawedzi chodnika. Przeprosila,byla zdenerwowana i pewnie dostala nauczke i bedzie go trzymac na smyczy. Jednak ja jako prowadzaca pojazd mam obowiazek widziec nie tylko jezdnie/droge ale tez to co dzieje sie wokol, jam sytaucja sie rozwija. Nie, to nie bylaby moja wina gdyby byl szybszy i wbiegl ale wyrzuty sumenia pozostalyby na zawsze bo wciaz byloby poczucie ze jednak moglam zauwazyc. Tak to dziala. Jezdze juz dlugo i w niejednej syaucji bylam ale nie rozjezdzam ludzi cofajac ani na przejsciach ani w innych syfuacjah.

              • kandyzowana3x Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 11:45
                mój znajomy miał analogiczna sytuacje z dorosłym i poza przejściem. facet wbiegł mu pod koła. dostał mandat i punkty za nieostrozna jazdę .
              • vi_san Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 12:22
                Najma, kierowca jestem od lat i tez nikogo nie przejechałam, ani nawet nie potrąciłam. Ale... Po prostu WIDZĘ, co się dzieje w centrach typu IKEA. Ostatnio jak byłam, spędziłam w sklepie dwie godziny - w tym czasie PIĘCIOKROTNIE przez głośniki wzywano "Dwuletni Antoś czeka na rodziców w punkcie informacji na dziale łazienki!" czy "Czteroletnia Zosia czeka na rodziców przy pierwszej kasie na linii kas!". Serio uważasz, że to jest "opieka rodzicielska"? Ja wiem, że takiego dwu - czterolatka ciężko upilnować, ale WŁAŚNIE DLATEGO trzeba się zabezpieczyć, żeby się dzieciak nie mógł oddalić! I dotyczy to zarówno wnętrz sklepów [z założenia dość "ludnych"] jak i parkingów przed nimi. Serio, na tychże parkingach samochody często stoją ciasno poustawiane, kierowca NIE JEST W STANIE zobaczyć, czy akurat czyjeś dzieci nie bawią się w chowanego i nie wlezą za jego auto! Zwłaszcza, jeśli jest zmierzch [teraz ciemno się robi już koło 16:00!], a dziecko tak małe, że nie widać go przez szybę. Oczywiście - nie zmniejsza to "winy" kierowcy, ale prawdę mówiąc nie wiem, czy jakby doszło do takiego potrącenia to matce robiłoby wielką różnicę czyja to była wina? Bo mi - niezbyt.
                Przy czym nie ma to nic wspólnego z sytuacją w Tychach, gdzie potrącono osoby na przejściu dla pieszych, kiedy jeden kierowca [prawidłowo] wpuścił ich na pasy.
                • kandyzowana3x Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 12:39
                  bardzo płynnie przeszliśmy od zwyklego przechodzenia po parkingu do zabawy w chowanego między autami. Różnica jest taka, że w uk zanim rozpocznie cofanie rozglądam się dookoła i jeśli widzę kogokolwiek w takiej odległości , że może znaleźć się na mojej drodze to bacznie obserwuje i dostosowuje się do niego. nie będę cofać jeśli go stracę z wzroku, zanim go znowu nie zlokalizuje i koniec. nie oczekuje, że pieszy dostosuje się do mnie. No excuse for poor driving.
                  • vi_san Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 13:21
                    Kandyzowana - w pełni słusznie. Tylko jeśli dzieci są w wieku 8 - 4 lata to rozglądając się zobaczysz, owszem, ich mamę paplająca przez komórkę dwa rzędy samochodów dalej. NIE ZOBACZYSZ dzieciaków ganiających między autami. A raczej nie będziesz zakładała, że owa dorosła paniusia rzuci ci się nagle pod koła? Dlatego, oczywiście, dostosowanie głównie szybkości jazdy do tego, że zawsze może jakiś pieszy wyskoczyć, oczywiście wzmożona uwaga, ale i zakichany obowiązek rodzica pilnowania dziecka, w każdym razie dopóty, dopóki dziecko się nie nauczy, jak się należy zachowywać.
                  • memphis90 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 15:50
                    Pewnie Cię to zaskoczy, ale w PL też rozglądasz się dookoła i przepuszczasz pieszych, zanim wyjedziesz z miejsca parkingowego. Ale możesz rozglądać się i dziesięć minut, a i tak nie zobaczysz dziecka na jeździku czy kilkulatka niższego niż linia tylnej szyby. Dlatego dziecko na parkingu powinno iść z dorosłym. Ja tego bezwzględnie wymagam od moich dzieci, uczę je też, że nie wolno przechodzić tuż za zderzakiem, nawet, jeśli auto stoi i ma wyłączony silnik.
                    • kandyzowana3x Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 16:06
                      ale tutaj nie mowa o kilkulatku na rowerku, czy dziecku chowającym się za autem, czy w końcu menelu leżącym pod kołami. tu mowa o 6 latce ( na oko 115 cm) idącej z ojcem po parkingu, sytuacja jakby normalna i raczej mało niespodziewana.
                • landora Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 13:04
                  Właśnie - co innego normalne przechodzenie po parkingu, co innego chowanie się za autem czy przebieganie za nim. Ja bywam i kierowcą, i pieszym, i jako kierowca jeżdżę ostrożnie i bardzo uważam, ale kurczę - pieszy też powinien dać mi szansę, żebym go zauważyła. Jeśli dziecko raptownie wyskoczy zza innego samochodu albo schowa mi się za błotnikiem, to mogę go nie zauważyć. Z tym, że oczywiście na parkingu jeżdżę i cofam powoli, więc są szansę, że jednak tylko puknę.
                  To samo się tyczy geniuszy w innych autach, którzy przesmykują się w ostatniej chwili za cofającym samochodem. Bo oczywiście jaśnie pan nie raczy poczekać...
                  • vi_san Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 13:17
                    I o to też mi chodzi. Tez na parkingu staram się "kontrolować" pieszych, staram się uważać, cofam wolniuteńko itd, ale sama widziałam na parkingu przed IKEA [zatłoczonym!] mamunię paplająca przez komórkę, podczas gdy trójka jej dzieci bawiła się w ganianie między autami. Akurat nie doszło do żadnej tragedii [choć było o włos], paniusia skończyła paplać, zwołała dziatwę i pojechała w świat. Ale przez kilkanaście minut kompletnie nie miała kontroli nad pociechami. No, przykre to, ale kilkulatki mają głupie pomysły.
                    Inną kwestią jest, że wielu buców nagminnie "się spieszy", wyjeżdża "na pamięć", nie liczy się z pieszymi. Ba, nie liczy się nawet z innymi kierowcami! Sytuacja pod wspomnianą IKEĄ - siedziałam sobie latem po zakupach w kawiarni i przez okno widziałam, jak facet, na oko lat 25 - 30, zatrzymał się na "uliczce" tuż przed wyjściem z marketu, blokując przejazd. Wcześniej pani wysiadła i poszła na zakupy. A chłop siedział w samochodzie, nie zaparkował na miejscu postojowym, tylko przeszkadzał w przejeździe wszystkim. Kiedy mu w końcu ktoś z pracowników zwrócił uwagę - chłop się ciężka oburzył i rozwrzeszczał, że przecież on tylko na moment, bo jego żona zaraz wychodzi. To "zaraz" trwało blisko godzinę...
              • landora Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 13:08
                Byłam kiedyś świadkiem, jak dziecko - na oko ze 2 latka - weszło na jezdnię na czerwonym tuż przed jadący samochód. Kierowca skręcał w prawo, miał zielone światło (normalne, nie zieloną strzałkę), na szczęście jechał powoli i zahamował. Mamusia zajęta była zapalaniem papierosa i nie trzymała malucha za rękę.
                Kierowca wyglądał, jakby miał zaraz zawału dostać, a matka opierniczyła dziecko. Akurat przechodziłam tamtędy z moją mamą, widziałyśmy całą sytuację, i z kolei my opierniczyłyśmy matkę.
            • kandyzowana3x Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 10:50
              akurat w Anglii pieszy to święta krów u nikomu na myśl nawet by nie przyszło zwracać uwagę dzieciakom chodzący samopas po parkingu. zdecydowanie nacisk jest kładziony na odpowiedzialność kierowców. przechodzenie przez ulicę na czerwonym czy bez pasów jest tu całkowita norma i akceptowalne społecznie. na osiedlach jeździ się w slimaczym tempie bo zawsze ktoś może wyskoczyć i to kierowcy sprawa żeby jechać i obserwowac droge tak by zawsze stanąć. auta prawie zawsze pakowane są na drodze, nigdy nie widziałam zaparkowanych na chodniku tak by pieszy nie mógł przejść, nawet jeśli na drogi pozostanie tylko na szerokość jednego auta. po prostu inna mentalność.
            • slonko1335 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 12:52
              ja w Polsce też nie spotkałam a więc oznacza, że takich nie ma? czy że może Ty akurat nie spotkałaś u zachodnich sąsiadów?..u zachodnich sąsiadów nacisk na bezpieczeństwo pieszych jest tak duży a świadomość kierowców tak wielka, ze piesi czują się jak święte krowy bo mogą tak się czuć. U nas pieszy nawet mając bezwzględne pierwszeństwo musi uważać na jednego debila z drugim a w dodatku co poniektórzy mimo, ze ma to pierwszeństwo zwalą winę na niego jeśli dojdzie do wypadku czy kolizji, bo nie uważał a to, że nie uważał kierowca czy nei zastosował się do przepisu(zauważ, że niektóre osoby wypowiadajace się w tym wątku nawet nie maiły pojęcia, ze pieszy na parkingu ma pierwszeństwo)-no trudno-nie zauważył zdarza się, warunki złe, prawa fizyki i inne dyrdymały...
              Mieszkam przy granicy, pracowałam na terenie Niemiec, jeżdżę tam na wycieczki i zakupy regularnie i widzę biegające po parkingach dzieci, widzę biegnące przy jezdni i wbiegające na nią i widzę tez niemieckich kierowców i jak na te dzieci uważają...widzę jak reagują gdy jedziemy na rowerze czy choćby zbliżamy się do przejścia dla pieszych....no ale mentalnośc, świaodmośc i kara inne niż w Polsce...
        • memphis90 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 15:45
          Z dwa lata temu w sąsiedniej miejscowości kierowca- wycofując auto z własnej posesji- rozjechał pijanego menela, który zaległ na chodniku. Nie było tam oświetlenia, we wstecznym lusterku nie widać ciała leżącego gdzieś za bramą. Kierowca został uniewinniony. Jak widać sądy podzielają zdanie, że kierowca nie jest w stanie zobaczyć osoby leżącej/kucającej za jego zderzakiem.
    • ubaruta Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 10:57
      Pomijajac fakt, ze rodzice powinni pilnowac dziecka , dla jego dobra i bezpieczenstwa (co mnie obchodzi, ze kierowca winien jak mam rozjechane dziecko) to wiekszosc samochodow posiada sensory parkingowe. Dziecka nie widac ale slychac.
      • kandyzowana3x Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 11:11
        ale o ile te dziecko nie siedzi pod samochodem i się bawi to kierowca raczej też widzi, że dziecko idzie, zbliża się do samochodu itd. przecież obserwuje się cała sytuacje dookoła przed rozpoczeciem cofania.
      • landora Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 14:13
        Większość? Nowe posiadają, stare nie. Mój nie posiada.
      • memphis90 Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 15:53
        Większość? Ale w Polsce....?
    • thank_you Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 13:08
      Dziewczyny, co wam po tym, że to kierowca ma uważać na parkingu, jeśli jakiś palant nie zauważy dziecka? Na parkingu dzieciaka trzyma się bezwzględnie za rękę - gdy wypakowuję rzeczy z samochodu, to absolutnie nie pozwalam opuszczać auta. Gdy dziecko wysiada z samochodu - trzymam je za rękę dopóki nie znajdziemy się na chodniku. Bezwzględnie. Do kierowców podchodzę z zasadą ograniczonego zaufania - tzn. wiem doskonale o tym, że w strefie zamieszkania mam pierwszeństwo, że moje dziecko może poruszać się samodzielnie, bla bla bla, ale wiem jednocześnie, że jakiemuś idiocie może coś strzelić do głowy, naćpa się - więc pilnuję tego mojego pacholęcia non stop.

      Naprawdę, w d... mam to, że kierowca MUSI uważać - ja mu nie ufam i tyle. Nic mi po moich prawach jeśli ktoś przejedzie moje dziecko.

      Jako kierowca błogosławię czujniki parkowania i zawsze mam oczy dookoła głowy - szczególnie od czasu, gdy zostałam matką i widzę, co potrafią wyczyniać dzieci.
    • fomica Re: sytuacja na parkingu 19.12.15, 13:41
      > Nie porownuje tych sytuacji, bo w Tychach byly pasy i wymijanie, ale nie wszystko faktycznie jest czarno-białe.
      Niby ne porównujesz, ale po cos się do tego odwołujesz. Po co? Tamta sytuacja nie była czarno-biała, facet zabił dzieci na przejściu dla pieszych podczas wykonywania zabronionego manewru.
      Mnie już wkurza to nieustanne licytowanie "a pieszy powinien", "a kierowca powinien", "a pieszy powinien bardziej" itd.
      Póki co zasada jest taka - żeby zostać kierowca zdaje się egzamin, przechodzi kurs oraz, przynajmniej teoretycznie, badania lekarskie. Nie powinno dostać prawka dziecko, ubezwłasnowolniony, uzależniony od alkoholu, niewidomy itd. Nie wolno jeździć po pijanemu, pod wpływem środków itd.
      Dla zostania pieszym nie trzeba żadnych kwalifikacji - piesi to tez dzieci, niewidomi, niepełnosprawni, chorzy psychicznie i pijani.
      Z tego wynika założenie, że to jednak od kierowcy wymaga sie więcej wysiłku i odpowiedzialności - bo jest na drodze silniejszą stroną i to on zagraża, a nie jemu zagrażają. A tu na forum siedzą ludzie, którzy twierdza że sa aktywnymi i doświadczonymi kierowcami i ni w ząb nie potrafią tego pojąć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka