rozaly
25.12.15, 21:34
Proszę pocieszcie, powiedzcie że nie jestem sama...
Ostatnio w rozmowach ze znajomymi dalszymi, bliższymi, rodziną (ludzie z wyższym i niższym wykształceniem) mam wrażenie, że jestem jedyną osobą, która wierzy w zbawienne działanie szczepionek, medycynę konwencjonalną (rozumianą jako rozsądne zażywanie leków na zdiagnozowane choroby, a nie faszerowanie się suplementami diety i antybiotykami bez potrzeby), uważam za głupotę prewencyjne odrobaczanie dziecka kilka razy w roku (bez objawów i diagnozy), wstrzykiwanie sobie w pupę własnej krwi, wkładanie cieciorki w nogę, leczenie czegokolwiek terapią MORO, diagnozy ‚lekarza‘ bioenergoterapeuty, który własnymi oczami widzi wnętrze mojego ciała, nie wierzę w teorie spiskowe typu trucie ludzi tzw. chemietrails, czy w jakąkolwiek skuteczność homeopatii, o leczeniu raka dietą Hildegardy nie wspomnę, i że za całe zło tego świata odpowiada gluten i pszenica.
Czuję się jak Don Kichot walczący z wiatrakami. Please powiedzcie, że nie jestem sama....