Dodaj do ulubionych

Umrzeć z miłosci

05.03.16, 02:30
Naprawdę można,choć nie jest to śmierć Romea iJulii - nastolatków. Umierał dzisiaj ktoś, kto niby wszystko przetrawił- godzenie się z losem 3 lata ( po 25 latach małżeństwa-śmierć zony) i powinien zacząć nowy etap życia- tak nam przedstawiał. Ale nie chce...Nie godzi się, że tak ma być-ocieka przed światem i umiera na zawał - w jej ulubionym miejscu. Ona miła 50 lat - umarła na raka, on 53 - zawał.
Dziś siedzę i płaczę...A mój mąż, mój wspaniały mąż - mówi - to piękne jednak...
Obserwuj wątek
    • jola-kotka Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 03:44
      Bo to jest piękne aczkolwiek mega smutne wręcz tragiczne. Zobacz jak bardzo ja kochal. Jeśli jest to wszystko co glosi kosciol ale ja akurat w to nie wierze,jednak dla wierzących to może być pocieszeniem. On już jest z nia i nie cierpi.
    • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 07:10
      Nie mial odpowiedniego wsparcia, counseling, ktora pomoglaby mu przejsc zalobe i rouszyc z zyciem. Prawie pewne ze mial depresje, zona zmarla na raka. Smutne to ze w koncu nie stary jeszcze czlowiek nie otrzymal pomocy przez 3 lata az w koncu zmarl. Mial dzieci, rodzine, przyjaciol? Jakies sluzby medyczne / organizacje charytatywne zajmujace sie pomoca dla bliskich chorych na raka? Chyba nie zyl na pustyni?
      Ale oczywiscie serce mu peklo z milosci za ukochana,ih jakiez to romantyczne. Eh.
      • butch_cassidy Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 07:19
        Mam taką osobę w rodzinie. Jej nie da się pomóc, próbowałam kilka lat - bezskutecznie. To również ciężar dla osoby próbującej pomagać. Czyli jak zwykle, łatwo się wypowiadać o sytuacji teoretycznie.
        Bo e-matka siłą weźmie do psychiatry... Najpierw otumani np. lekami dosypanymi do herbatki, potem zwiąże, w samochód przy pomocy męża i wio do kliniki... W realu ten scenariusz nie działa tak skutecznie.

        A historia rzeczywiście tragiczna, ale i romantyczna.
        • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 07:29
          Nie chodzi o zabranie sila, ale ludzie w otoczeniu takiej osoby powinni zareagowac, organizacje pomocy dla chorych na raka zaoferowac pomoc w trakcid choroby tak dla chorego jak jego bliskich, duchowni jesli osoba jest wierzaca. Oczywiscie to nie gwarantuj sukcesu ale pisanie ze to takie piekne i przedstawianie tego jako romatycznego zjawiska jest kiepskie bo tak naprawde ten czlowiek cierpial z powodu depresji i innych emocji ktore w rezulatcie doprowadzily go do smierci. Ja zadalabym pytanie sobie i otoczniu takiej osoby czy fakfycznie zostalo zrobione wszystko co mozliwe aby pomoc bo jesli nie to dobrze byloby wiedziec czego nie zrobiono i wyciagnac wnioski, oraz pomyslec i zadzialac na rzecz tego aby wiecej do takich sytaucji dochodzilo jak najrzadziej.
          • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 07:31
            Ten czlowiek nie umarl z milosci bo milosc nie jest destrukcyjna, on umarl bo cierpial na depresje spowodowana choroba i odejsciem bliskiej mu osoby. Umarl bo nie otrzymal odpowiednej pomocy.
            • butch_cassidy Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 08:42
              Masz dużo racji, jednak trzeba pamiętać i o tym, że pomoc osobie chorej na depresję, która tej pomocy nie chce i aktywnie ją odrzuca - np. okłamując bliskich, deprecjonując fachowców - jest praktycznie niemożliwa. Dlatego też moim zdaniem nie można czynić otoczenia odpowiedzialnym za to, że skutecznie nie pomogło.

              Gdyby znać sytuację dokładnie i wiedzieć z całą pewnością, że owym panem nie interesował się pies z kulawą nogą, to pewnie krytyka byłaby po części uzasadniona. Jednak nawet wtedy, warto by było zadać, sobie pytanie, dlaczego tak się stało i jaką osobą był ów pan (odrywam się tu całkowicie od wpisu startowego) jeszcze w pełni sił witalnych, że wszyscy się od niego odwrócili. To są bardzo złożone sytuacje moim zdaniem.
              • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 08:54
                Butch _cassidy ale ja nie krytykuje otoczenia zmarlego,krytykuje podejscie ze to smierc z milosci i to piekne.
                Smierc tego pana nie miala nic wspolnego z miloscia.
                • butch_cassidy Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 08:58
                  Widzisz, a ja to trochę tak odebrałam, jak krytykę otoczenia, które się niewystarczająco starało.
                  Tak bywa jak się porusza tematy, dotyczące człowieka osobiście wink
                  • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:01
                    butch_cassidy napisała:

                    > Tak bywa jak się porusza tematy, dotyczące człowieka osobiście wink


                    Mozesz wytlumaczyc to zdanie bo nie zrozumialam?
                    • butch_cassidy Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:08
                      Napisałam na początku, że miałam podobną sytuację w rodzinie, czyli temat dotyczy mnie osobiście, a wtedy łatwiej o nieporozumienia. Tyle.

                      Choć z drugiej strony do końca nie wiem, czy to nieporozumienie. Przeczytałam jeszcze raz, co napisałaś i pytanie retoryczne "Mial dzieci, rodzine, przyjaciol?" chyba jednak trochę wskazuje osoby, które mogłyby pomóc, a tego nie zrobiły. Ale może się mylę smile
                      • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:14
                        butch_cassidy napisała:


                        > Choć z drugiej strony do końca nie wiem, czy to nieporozumienie. Przeczytałam j
                        > eszcze raz, co napisałaś i pytanie retoryczne "Mial dzieci, rodzine, przyjaciol
                        > ?" chyba jednak trochę wskazuje osoby, które mogłyby pomóc, a tego nie zrobiły.
                        > Ale może się mylę smile

                        Owszem, zapytalam bo odpowiadalam chyba jako nr3 a ztwojego postu startowego nie wynikalo jak bliska byla ta osoba dla ciebie ani jak bardzo zaangazowani byli bliscy w pomoc takze poprzez odpowiednie organizacje.
                        • butch_cassidy Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:16
                          Ale post startowy nie był mój! A szczegółów mojej sytuacji nie będę opisywać. Sorry.
                          • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:28
                            butch_cassidy napisała:

                            > Ale post startowy nie był mój! A szczegółów mojej sytuacji nie będę opisywać. S
                            > orry.

                            Ale ja odnioslam sie do twojego postu startowego nie do postu rozpoczynajacego watek. Twojeje sytaucji nie musisz opisywac ze szczegolami ale nie dziw sie ze bez szczegolow nie ma precyzyjnej odpowiedzi i sa pytania.
                            • butch_cassidy Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:32
                              OK.
                • ola_dom Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:41
                  najma78 napisała:

                  > Smierc tego pana nie miala nic wspolnego z miloscia.

                  Ma. Umarł z tęsknoty za żoną.
                  • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 10:01
                    ola_dom napisała:

                    > najma78 napisała:
                    >
                    > > Smierc tego pana nie miala nic wspolnego z miloscia.
                    >
                    > Ma. Umarł z tęsknoty za żoną.
                    >
                    Nie umarl z tesnoty a na zawal serca.
                    • ola_dom Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 10:07
                      najma78 napisała:

                      > Nie umarl z tesnoty a na zawal serca.

                      Wywołanym stresem wywołanym tęsknotą.
                      Nie zdziwię się, jeśli nie rozumiesz tej zależności.
                      • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 10:53
                        ola_dom napisała:

                        > najma78 napisała:
                        >
                        > > Nie umarl z tesnoty a na zawal serca.
                        >
                        > Wywołanym stresem wywołanym tęsknotą.
                        > Nie zdziwię się, jeśli nie rozumiesz tej zależności.
                        >
                        Mnie nie dziwi ze ty ja widzisz.
        • kadfael Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 08:32
          Zgadzam się. Może napisane trochę szorstko, ale prawdziwe.
          Moja mam też by umarła po śmierci taty, gdyby jej nikt nie pomógł. Wpadła w ostrą depresję. Ale rodzina naprawdę mocno się zmobilizowała (łącznie z bratem mamy i jego zoną - oboje byli na emeryturze, dzięki temu ja i brat mogliśmy normalnie pracować).
          A te teksty o otumanianiu psychotropami to już jakaś kompletna bzdura! Otumaniać mogą uspokajające, nasenne. Dobrze dobrane antydepresanty nie powinny dawać żadnych skutków ubocznych - nie wiem, dlaczego przy leczeniu (czy raczej nieleczeniu) depresji pojawia się ten argument otumanienia.
          • butch_cassidy Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 08:43
            To była ironia, której nie zrozumiałaś.
            Bynajmniej nie chodziło o otumanianie psychotropami.
      • eliszka25 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 07:56
        czasami takiej osobie nie da sie pomoc. nie wiem, jak bylo w tym przypadku, ale to sa naprawde trudne sprawy. poza tym bardzo czesto jest tez tak, ze otoczenie niekoniecznie widzi czy zdaje sobie sprawe z tego, jak bardzo taka osoba wciaz cierpi, bo tego np. nie pokazuje. mowi, ze trzeba zyc dalej, a w srodku tak naprawde nie chce zyc. najblizsi maja wrazenie, ze jest lepiej, a tu nagle taki ktos umiera. dlatego w sumie masz racje, najprawdopodobniej ten czlowiek nie otrzymal wystarczajacej pomocy, ale niekoniecznie przez zaniedbanie najblizszych.

        inna kwestia jest tez taka, ze w polsce system takiej pomocy bardzo kuleje, a wlsaciwie, to nie wiem, czy w ogole istnieje. kiedy umierala moja siostra nikt sie nami nie zainteresowal. moi rodzice psychicznie bylo jak rozjechani przez ciezarowke, a w dniu smierci mojej siostry lekarz dyzurny nawet nie pofatygowal sie, zeby do nich wyjsc. pielegniarki musialy biegac do niego do dyzurki po wszelkie instrukcje. jedna sie nawet zastanawiala, czy akt zgonu tez na odleglosc podpisze. moim rodzicom zmarlo dziecko, mloda, niespelna 30-letnia dziewczyna, byli zalamani i w szoku, bo jeszcze miesiac wczesniej nikt nikt nawet nie przypuszczal, co cos takiego moze sie stac, a w szpitalu nikt sie nawet nie pofatygowal, zeby im cokolwiek powiedziec. widzieli przez szybe w drzwiach, ze reanimacja sie skonczyla i odlaczono wszystkie rurki, to po co jeszcze cos mowic. wszystko jasne, prawda?
        • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 08:07
          Eliszko ja napislam ze nie zawsze udaje sie pomoc, pomimo staran. Rozumiem ze pl system pomocy bliskim ciezko lub terminalnie chorych kuleje lub nie istnieje ale pisanie jakies to piekne i romantyczne i ze taka osoba umarla z milosci jest nieporozumieniem. Ta osoba nie umarla z milosci, umarla z powodu deprsji czyli wszystkiego co sie z tym wiaze i to nie jest romantyczne ani piekne to jest tragiczne, smutne i niepokojace.
      • cosmetic.wipes Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:25
        Najma w jaki to sposób wsparcie ludzi i terapia miałaby faceta uratować od zawału?
        • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:30
          cosmetic.wipes napisała:

          > Najma w jaki to sposób wsparcie ludzi i terapia miałaby faceta uratować od zawa
          > łu?
          >
          A w jaki sposob milosc powoduje zawal serca?
          • cosmetic.wipes Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:33
            A twierdzę, że powoduje?
            Tę tezę postawiła autorka, nie napisałam, że sie z nia zgadzam.
    • anty_nick Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 08:03
      znam(znałam) pana, który zmarł 2 mce po śmierci żony. Wydaje sie być to śmierć z miłośći.
      • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 08:08
        anty_nick napisał:

        > znam(znałam) pana, który zmarł 2 mce po śmierci żony. Wydaje sie być to śmierć
        > z miłośći.

        Nastepna 😕
        • anty_nick Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 10:19
          najma78 napisała:

          > anty_nick napisał:
          >
          > > znam(znałam) pana, który zmarł 2 mce po śmierci żony. Wydaje sie być to ś
          > mierć
          > > z miłośći.
          >
          > Nastepna 😕

          po pierwsze nie "następna" , a po drugie, nie wiedziałam, że ematce trza tak dosłownie pisać.
          • ola_dom Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 10:24
            anty_nick napisał:

            > a po drugie, nie wiedziałam, że ematce trza tak dosłownie pisać.

            Bo z reguły nie trzeba smile
          • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 10:56
            anty_nick napisał:


            > po pierwsze nie "następna" , a po drugie, nie wiedziałam, że ematce trza tak do
            > słownie pisać.

            Napisz wiec coz to jako takze ematka rozumiesz pod 'Wydaje sie być to śmierć z miłośći.'
      • ola_dom Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:46
        anty_nick napisał:

        > znam(znałam) pana, który zmarł 2 mce po śmierci żony. Wydaje sie być to śmierć z miłośći.

        Podobnie było z małżeństwem zaprzyjaźnionym z moimi dziadkami - pan umarł 8 miesięcy po żonie. Wprost mówił, że nie chce już żyć, nie ma po co żyć. Ich wzajemna miłość była legendarna.
        I O.K., pewnie nie "miłość" była bezpośrednią przyczyną, ale tęsknota i żal za utraconą miłością już tak. Więc naprawdę nie widzę niczego niepoprawnego w skrótowym sformułowaniu o "umieraniu z miłości".
        • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 10:00
          Oczywiscie olu. ??
    • morekac Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 08:22
      Pan umarł na zawał, nie z miłości. Stres mógł się przyczynić, ale taka wikipedia wymienia kilka innych czynników ryzyka - chociażby otyłość, nieprawidłowy cholesterol czy palenie tytoniu. Ale piękniej jest uznać, że ktoś umarł z miłości,a nie z powodu niezdrowego jedzenia czy palenia fajek...
      • bei Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 08:27
        Okrutne, umarl nie tyle z milosci, co z rozpaczy po stracie. Stres przyczynil sie do zawalu.
        • morekac Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:20
          >Stres przyczynil sie do zawalu.

          Poza stresem mogły być inne przyczyny zawału. Predyspozycje genetyczne czy niezdrowy tryb życia. Stres sytuacji z pewnością nie poprawia.
          Ale to tak romantycznie jest umrzeć z powodu miłości, nie zaś cholesterolu...
          • snakelilith Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 12:48
            Przede wszystkim od cholesterolu nikt nie umiera na zawał. To o wiele bardziej skomplikowane. Ale istnieje coś takiego jak broken-heart- syndrom i to jest medycznie dosyć dobrze zbadana dziś diagnoza. W Polsce nazywa się to zespół takotsubo i jest kardiomiopatia indukowana stresem nie mająca podłoża miażdżycowego. I tak, na to można umrzeć zwłaszcza, gdy nie jest się w grupie ryzyka schorzeń kardiologicznych i lekarze zignorują zagrożenie.
      • misiu-1 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 08:31
        Pewien rabin znany był z głoszenia poglądu, jakoby żaden Żyd nigdy nie umarł z głodu. Kiedyś doniesiono, że zamieszkały na terenie gminy wyznaniowej pewien młody, porządny człowiek przeniósł się do wieczności.
        - Na co on umarł?- zapytał rabin.
        - Po prostu umarł z głodu.
        - Niemożliwe!- oburza się rabbi.- Gdyby zgłosił się do mnie, wyjednałbym mu zasiłek z kahału.
        - Najwidoczniej wstydził się...
        - A więc umarł z nadmiaru dumy!- zadecydował rabbi.- Żaden Żyd nie umiera z głodu!...
        • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 08:42
          Misiu jam zwykle - bez sensu. Idz na spacer czleku.
          • ola_dom Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:47
            najma78 napisała:

            > Misiu jam zwykle - bez sensu.

            Akurat wyjątkowo z sensem w tym przypadku. Analogia bardzo trafna.
            • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:59
              ola_dom napisała:

              > najma78 napisała:
              >
              > > Misiu jam zwykle - bez sensu.
              >
              > Akurat wyjątkowo z sensem w tym przypadku. Analogia bardzo trafna.
              >
              Ty najglusza unasz za trafna gdy zobaczysz moj nick.
              • ladyjane Re: Umrzeć z miłosci 06.03.16, 13:34
                Ciężko jarzysz najma, po prostu.
                • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 06.03.16, 13:45
                  ladyjane napisała:

                  > Ciężko jarzysz najma, po prostu.
                  >
                  Lepiej ciezko niz wcale jak w twoim przypadku.
    • butch_cassidy Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 08:52
      Czytam i wydaje mi się, że mamy tu konflikt racjonalnego i romantycznego/uczuciowego spojrzenia na świat i tę sytuację.
      Co się stało to się nie odstanie.
      Uważam, że wyobraźnia i nieracjonalne podejście do różnych spraw służą między innymi temu, żeby człowiek łatwiej radził sobie w trudnych sytuacjach.
      Czy to naprawdę jest aż tak szkodliwe, że tego rodzaju zdarzenie postrzega się w sposób nieracjonalny? To przecież może pomóc bliskim, a zmarłemu panu raczej już nie zaszkodzi...

      Ile pięknych historii miłosnych jest po prostu romantycznym opisem nerwic, zaburzeń, nawet psychozy... Przecież świat byłby bez nich uboższy, nawet jeśli są nieracjonalne i tak naprawdę należałoby postawić bohaterom diagnozę i wysłać na terapię tongue_out zamiast kwieciście opisywać ich perypetie.

      • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:00
        butch_cassidy napisała:

        > Czy to naprawdę jest aż tak szkodliwe, że tego rodzaju zdarzenie postrzega się
        > w sposób nieracjonalny? To przecież może pomóc bliskim, a zmarłemu panu raczej
        > już nie zaszkodzi...

        W jaki sposob bledne postdzeganie rzeczywistych zjawisk moze pomoc bliskim? Moze im jak i osobie cierpiacej jedynie zaszkodzic. Zaszkodzilo bo owa osoba zmarla,a przez ta smierc cierpia tez bliscy.
        Naprawde obecnie wiadomo juz czym jest depresja wiadomo ze istenieje, wiadomo jak mozna pomoc. Nie zawsze sie udaje ale to inna sprawa. Nie ma powodow aby cierpienie z powdu depresji okreslac jako romantyczna milosc - bo milosc to pozytywne uczucie, ktore ma przyniesc radosc, zadowolenie, a nie powodowac cierpienie i zabijac.
        • butch_cassidy Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:12
          najma78 napisała:
          Moz
          > e im jak i osobie cierpiacej jedynie zaszkodzic.

          Ależ pan nie żyje. Nie jest "osobą cierpiącą". Przynajmniej wedle obecnego stanu wiedzy tongue_out

          A bliskim?
          Uważasz, że łatwiej jest myśleć, że to była tak wielka miłość, że pan bez pani po prostu nie mógł żyć, czy rozpamiętywać i łamać sobie głowę, bo może mogli jakoś zapobiec tragedii, (która już się wydarzyła)?


          • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:24
            butch_cassidy napisała:


            > Ależ pan nie żyje. Nie jest "osobą cierpiącą". Przynajmniej wedle obecnego stan
            > u wiedzy tongue_out

            Ale byl osoba cierpiaca, a przekonanie ze umiera sie z milosci moze jednak wplynac na jakosc udzielonej pomocy.

            > Uważasz, że łatwiej jest myśleć, że to była tak wielka miłość, że pan bez pani
            > po prostu nie mógł żyć, czy rozpamiętywać i łamać sobie głowę, bo może mogli ja
            > koś zapobiec tragedii, (która już się wydarzyła)?
            >
            Mysle ze nie ma tu opcji 'latwiej' bo osoba zmarla,mysle jednak tak jak napislam wyzej ze myslenie ze to takie romantyczne i ze umiera sie z milosci jest szkodliwe,bo cierpi ten kogo bliska osobe stracil i umiera a po jego smierci cierpia jego bliscy.
            Uwazam ze postrzeganie tego jako zrobilismy wszystko co moglismy ale nie udalo sie pomoc czlowiekowi w glebokiej depesji jest lepsze bo jest rzeczywiste, pozwoli tez na analize i wyciagniecie wnisokow co mozna bylo zrobic inaczej i co jeszcze i nie chodzi o wyrzuty sumenia a doswiadczenie i ewenualnie lepsze podejcie do problemu w przyszlosci.

            • butch_cassidy Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:31
              najma78 napisała:


              > Ale byl osoba cierpiaca, a przekonanie ze umiera sie z milosci moze jednak wply
              > nac na jakosc udzielonej pomocy.
              Jednak nawiązujemy o wypowiedzi męża założycielki, aktualnej wypowiedzi.
              Nie sądzę, aby rodzina patrzyła wcześniej na cierpiącego pana i mówiła tylko coś w rodzaju: "Och, jak pięknie on umiera z miłości". Założę się, że robili, co tylko mogli, aby mu pomóc.


              >

              > Uwazam ze postrzeganie tego jako zrobilismy wszystko co moglismy ale nie udalo
              > sie pomoc czlowiekowi w glebokiej depesji jest lepsze bo jest rzeczywiste,

              Moim zdaniem ludzie są różni. Dla Ciebie taka perspektywa jest lepsza, ale to nie znaczy, że dla każdego. Moim zdaniem obecnie cierpimy raczej na nadmiar racjonalizmu, ale to takie bardziej ogólne spostrzeżenie smile

              poz
              > woli tez na analize i wyciagniecie wnisokow co mozna bylo zrobic inaczej i co j
              > eszcze i nie chodzi o wyrzuty sumenia a doswiadczenie i ewenualnie lepsze podej
              > cie do problemu w przyszlosci.
              Moim zdaniem taka analiza teraz na nic się zda. A jeśli kiedyś jeszcze ta sama rodzina stanie w obliczu podobnej sytuacji, to minie zapewne wiele lat i będą to już inni ludzie w innym kontekście, z innymi doświadczeniami. Umiera ktoś bliski, a rodzina teraz miałaby analizować jego ostatnie lata? Przepraszam, ale to jest niedorzeczne.

              A po pierwsze ja nadal zakładam, że zajmowano się tym panem, najlepiej jak to było możliwe. Doszukiwanie się błędów w ich postępowaniu (a pewnie ich nie ma za wiele, o ile w ogóle) naprawdę niczemu nie służy.


              • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:51
                butch_cassidy napisała:

                > Nie sądzę, aby rodzina patrzyła wcześniej na cierpiącego pana i mówiła tylko co
                > ś w rodzaju: "Och, jak pięknie on umiera z miłości". Założę się, że robili, co
                > tylko mogli, aby mu pomóc.
                >

                Moze a moze nie. Nadal jednak wskazanie milosci jako przyczyny zawalu a w wyniku tego smoerci jest dosc karkolomne i nielrawdziwe.

                > Moim zdaniem ludzie są różni. Dla Ciebie taka perspektywa jest lepsza, ale to n
                > ie znaczy, że dla każdego. Moim zdaniem obecnie cierpimy raczej na nadmiar racj
                > onalizmu, ale to takie bardziej ogólne spostrzeżenie smile

                Nie dla mnie a dla wszystkich. Racjonalizm nie przyczynia sie do cierpienia on cierpienie widzi, identyfikuje stara sie go pozbyc, to irracjonalizm przyczynia sie do cierpienia, usrpawiedliwia je,powoduje ze staje sie ono norma. Ja odnosze wrazenie ze ludzkosc nadal tkwi w epoce ciemnosci, wiara w zjawiska nadprzyrodzone, boga, opatrznosc, mistycyzm itp nie pozwala ludzkosc przeniesc sie na wyzsz poziom rozwoju.

                > Moim zdaniem taka analiza teraz na nic się zda. A jeśli kiedyś jeszcze ta sama
                > rodzina stanie w obliczu podobnej sytuacji, to minie zapewne wiele lat i będą t
                > o już inni ludzie w innym kontekście, z innymi doświadczeniami. Umiera ktoś bli
                > ski, a rodzina teraz miałaby analizować jego ostatnie lata? Przepraszam
                > , ale to jest niedorzeczne.

                A pomysl pieknej smierci z milosci jest ok? Analiza jest potrzebna po to aby wyciagnac wnioski a by w moc podzielic sie doswiadczeniem i doradzic jesli sporka sie osby w podobnej sytaucji po to aby pomoc im uniknac tragedi.
                • butch_cassidy Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 10:20
                  najma78 napisała:


                  > Nie dla mnie a dla wszystkich. Racjonalizm...

                  Mam inne zdanie.
                  Po pierwsze naprawdę mało jest rzeczy dobrych absolutnie dla wszystkich, a już w sferze emocjonalnej czy umysłowej jeszcze mniej.
                  Po drugie irracjonalizm, "zabobony", religie, itp. pełnią funkcje poniekąd osłonowe. Oczywiście nie mówię o przypadkach skrajnych, gdy całkowicie odrzuca się wiedzę naukową.
                  Moim zdaniem żadna skrajność nie jest pożądana.
                  Całkowicie racjonalna opinia mogłaby zniszczyć psychicznie niejedną osobę.
                  Całkowicie racjonalne widzenie świata jest praktycznie nieosiągalne, bo człowiek to nie tylko rozum.

                  • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 10:59
                    butch_cassidy napisała:

                    >
                    > Po drugie irracjonalizm, "zabobony", religie, itp. pełnią funkcje poniekąd osło
                    > nowe.

                    Tak chronia przed mozliwoscia rozwiazania problemu.


                    > Całkowicie racjonalna opinia mogłaby zniszczyć psychicznie niejedną osobę.

                    Pod warunkiem ze jest skutecznie oslaniany przed rzeczywistoscia.

                    > Całkowicie racjonalne widzenie świata jest praktycznie nieosiągalne, bo człowie
                    > k to nie tylko rozum.

                    Czlowiek to rozum bo rozum to mozg, bez mozgu czlowiek nie istenieje.
                    • butch_cassidy Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 11:05
                      Dodam tylko, że nie każdy problem da się rozwiązać. Co radzi w takiej sytuacji racjonalista, jeśli człowiek nie umie pogodzić się z tym faktem? Terapię? Nie każda opiera się na logice. Takie "nielogiczne" należy uznać więc za zabobony? Czy w ogóle postawić psychologię na równi z religią i zlikwidować, jako nieracjonalną? A może tabletki na nieradzenie sobie z problemami nie do rozwiązania? wink

                      I człowiek to nie tylko rozUM Szczęśliwie smile
                      • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 11:13
                        Psychologia, medycyna moga pomoc, zamykanie sie iluzji ramntycznej milosci, tesknoty plus otuczenie empatycznie podzielajace ta iluzje nie pomoze.

                        A czlowiek ma rozum to wiemy,czy ma dusze i czym ona dokaladnie jest tego nie wiadomo.
                        • ola_dom Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 12:06
                          najma78 napisała:

                          > A czlowiek ma rozum to wiemy,czy ma dusze i czym ona dokaladnie jest tego nie wiadomo.

                          Racja.
                          Najma, zakochałaś się kiedyś? Kochasz swoje dziecko?
                          Skąd to wiadomo?
                          • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 12:27
                            ola_dom napisała :

                            > Racja.
                            > Najma, zakochałaś się kiedyś? Kochasz swoje dziecko?
                            > Skąd to wiadomo?

                            Najpierw odpowiedz na pytania czym sa,skad sie biora uczucia.
                            Zakochanie to proces chemiczny, jak nabardziej mozg bierze w tym udzial. Tzw milosc do dziecka (tez nie zawsze sie pojawia,czasem zaxhodza w mozgu reakcje ktore powoduja np agresje do dziecka) to takze reakcje zachodzace w mozgu, naturalnie mamy wkodowane (nie tylko my zreszta) opiekowanie sie,chronienie i zapewnienie jak najlepszych warunkow potomstwu. Cierpienie potomstwa wyzwala reakcje chemiczny ktore powoduja ze zaczynamy ich bronic i staramy sie ulzyc w cierpieniu. To wszystko zachodzi w mozgu, to on rejestruje i zapisuje bidzce oraz na nie reaguje lub nie.
                            • ola_dom Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 12:56
                              najma78 napisała:

                              > To wszystko zachodzi w mozgu, to on rejestruje i zapisuje bidzce oraz na nie reaguje lub nie.

                              No właśnie, a czy między mózgiem a mięśniem sercowym nie ma połączeń? Nie przechodzą bodźce? Stres wywołany rozpaczą i tęsknotą także powoduje reakcje chemiczne, nikt temu nie zaprzecza.
                              Jaka więc jest różnica między twierdzeniem, że ktoś "umarł z tęsknoty", a "umarł wskutek silnej reakcji biochemicznej wywołanej przewlekłym stresem"?
                              • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 15:32
                                ola_dom napisała:

                                >
                                > No właśnie, a czy między mózgiem a mięśniem sercowym nie ma połączeń?

                                W tym watku zostalo juz wyjasnione od strony medycznej co powduje zawal.

                                Stres wywołany rozpaczą i tęsknotą także powoduje reakcje chemicz ne, nikt temu nie zaprzecza

                                Nie,nadal chodzi o mozg.
                                .
                                > Jaka więc jest różnica między twierdzeniem, że ktoś "umarł z tęsknoty", a "umar
                                > ł wskutek silnej reakcji biochemicznej wywołanej przewlekłym stresem"?
                                >
                                Bo to nie milosc ani tesknota zabila a depresja.
                                • snakelilith Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 15:57
                                  najma78 napisała:

                                  > Bo to nie milosc ani tesknota zabila a depresja.

                                  Nie wiesz, czy depresja. Wierząc medycznym statystykom, to raczej nie depresja, bo ta pomimo tego, że jest także stresem, to jednak niekoniecznie prowadzi do śmierci na zawał. Jeżeli już, to przez samobójstwo. Jeżeli mówimy o kardiopatii indukowanej stresem, czyli zawale po stresującym zdarzeniu, to mowa jest jednak o psychicznej traumie (z fizyczną reakcją mięśnia sercowego) wywołanej silnymi emocjami związanymi ze śmiercią bliskiej osoby albo innymi tragicznymi zdarzeniami w życiu pacjenta. Dla depresji typowy jest raczej tzw. płaski afekt, czyli stępione uczucia.
                                  A czasem nawet bardzo trudno wyjaśnić dokładną przyczynę takiej nagłej śmierci, bo pacjent mógł mieć miażdżycowe zmiany i jedno tylko dołożyło cegiełkę do drugiego.
                                  • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 16:30
                                    snakelilith napisała:

                                    > najma78 napisała:
                                    >
                                    >
                                    > Nie wiesz, czy depresja. Wierząc medycznym statystykom, to raczej nie depresja,
                                    > bo ta pomimo tego, że jest także stresem, to jednak niekoniecznie prowadzi do
                                    > śmierci na zawał.

                                    W tej czesci dyskusji nie rozmawiamy o przyczynach smierci spowodowanej na zawal. Depresja nie zabije ale moze doprowadzic do zmiany stylu zycia a to moze byc przyczyna chorob zagrazajacych zyciu.


                                    Jeżeli już, to przez samobójstwo.

                                    Nie tylko, takze poprzez utrate apetytu i przyjmowanie odpowiedniej ilosci skladnikow odzywczych. Samobojstwo jak i not maintaing adequate nutrition sa ekstremalne ale wystapic moga.
                                    • ola_dom Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 21:01
                                      najma78 napisała:

                                      > Depresja nie zabije ale moze doprowadzic do zmiany stylu zycia a to moze byc przyczyna
                                      > chorob zagrazajacych zyciu.
                                      > Nie tylko, takze poprzez utrate apetytu i przyjmowanie odpowiedniej ilosci skladnikow odzywczych.

                                      Ale nadal nie w przypadku osób, które umarły w dzień - kilka dni po śmierci małżonka.
                                      • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 06.03.16, 08:55
                                        ola_dom napisała:


                                        > Ale nadal nie w przypadku osób, które umarły w dzień - kilka dni po śmierci mał
                                        > żonka.
                                        >
                                        A dlaczego nie?
                                        • ola_dom Re: Umrzeć z miłosci 06.03.16, 09:33
                                          najma78 napisała:

                                          > A dlaczego nie?

                                          Raczej nikt nie umarł z głodu ani z braku substancji odżywczych i minerałów w 3 dni.
                                          • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 06.03.16, 13:47
                                            ola_dom napisała:

                                            > najma78 napisała:
                                            >
                                            > > A dlaczego nie?
                                            >
                                            > Raczej nikt nie umarł z głodu ani z braku substancji odżywczych i minerałów w 3
                                            > dni.

                                            Ale ty nie wiesz czy depresji nie bylo wczesniej a po smierci objawy sie gwaltownie nasilily.
                                            • ola_dom Re: Umrzeć z miłosci 06.03.16, 17:07
                                              najma78 napisała:

                                              > Ale ty nie wiesz czy depresji nie bylo wczesniej a po smierci objawy sie gwaltownie nasilily.

                                              Całe szczęście, że Ty wiesz, jak zwykle.
                                              Tylko że teraz mówimy o śmierci z zagłodzenia/braku witamin i minerałów, a nie z depresji. Czy może sugerujesz, że nagłe nasilenie depresji spowodowało gwałtowny spadek substancji odżywczych w organizmie?
                    • butch_cassidy Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 11:08

                      > Pod warunkiem ze jest skutecznie oslaniany przed rzeczywistoscia.
                      >
                      Ile znasz osób stuprocentowo świadomych otaczającej ich rzeczywistości?
                      Pytanie o obiektywnie istniejącą rzeczywistość też może się okazać ciekawe. Co człowiek, to rzeczywistość smile
                      • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 11:20
                        Rzeczywistosc otaczajaca konkretnych ludzi jest jedna, postrzeganie jej jest rozne,mozna widziec to samo choc z ronych perspektyw a mozna widziec calkiem cos innego. Jesli cos jest budynkiem a ktos widzi mrowke to zyje w iluzji. Oczywiscie osoba ktora widzi mrowke moze uwazac ze to ta ktora widzi budynek zyje w iluzji . Trzeba wiec okreslic kto zyje w iluzji,zeby tem ktory widzi mrowke mogl schronic sie w budynku podczas deszczu a nie probowal wejsc pod grzyba.
                        • butch_cassidy Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 11:33
                          najma78 napisała:

                          > Rzeczywistosc otaczajaca konkretnych ludzi jest jedna, postrzeganie jej jest ro
                          > zne,mozna widziec to samo choc z ronych perspektyw a mozna widziec calkiem cos
                          > innego. Jesli cos jest budynkiem a ktos widzi mrowke to zyje w iluzji. Oczywis
                          > cie osoba ktora widzi mrowke moze uwazac ze to ta ktora widzi budynek zyje w il
                          > uzji . Trzeba wiec okreslic kto zyje w iluzji,zeby tem ktory widzi mrowke mogl
                          > schronic sie w budynku podczas deszczu a nie probowal wejsc pod grzyba.

                          smile
                          Problem w tym, że rzeczywistość składa się z wielu innych aspektów niż tylko materialnego. Rzeczywiście można przyjąć, że jak 100 osób widzi budynek, a jedna mrówkę, to obiektywnie jest to budynek.
                          Ten budynek może jednak przywoływać wspomnienia (przyjemne lub nie), stać się przedmiotem sporu albo transakcji, miejsce zbrodni, można uznać go za piękny lub okropny, można w nim mieszkać, albo właśnie siedzieć za sterami tarana, który go wyburza itp itd... To wszystko składa się na rzeczywistość ludzi, nie tylko fakt istnienia budynku i nie wystarczy rozstrzygnąć, że "obiektywnie" nie jest mrówką.
                          • butch_cassidy Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 11:34
                            Przepraszam, miałam wykasować Twoją cytowaną wypowiedź i zapomniałam.
                          • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 11:46
                            Nie mozna mieszac wyobrazen z rzeczywistoscia,to jest dosc niebezpieczne.
                            • butch_cassidy Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 11:49
                              Tylko, że wyobrażenia są częścią subiektywnej rzeczywistości smile
                              Nie trzeba daleko szukać - marketing, reklamy, negocjacje biznesowe... wszystko to zasadza się na wyobrażeniach, a zyski są jak najbardziej realne.
                              • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 12:00
                                Oczywiscie bo to dziala na ludzka wyobraznie a trafia glownie do tych ktorzy nie potrafia oddzielic jej od rzeczywistosci. A rzeczywistosc jest sebiektywna bo dotyczy tego czego doswiadzczamy zyjac tu i teraz oraz tego co postdzegamy i jak to robimy, analizujemy i rozumiemy. Jednak nadal rzeczywistosc to jedno a ilozja to drugie, wyobrazenia ma kazdy z nas ale nalezy je oddzielic od wyobrazni, musi byc zachowany zdrowy balans, zachwianie go oznacza problem.
                                • butch_cassidy Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 12:13
                                  najma78 napisała:

                                  > musi byc zachowany zdrowy balans, zachwianie go oznacza problem.

                                  I z tym zgadzam się całkowicie smile
    • la_mujer75 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 08:53
      Kiedyś czytałam jakieś badania, że kobiety po śmierci męża sobie radzą , natomiast panowie: albo zaraz znajdują sobie kogoś albo w ciągu krótkiego czasu umierają .
      • morekac Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:24
        Zastanawiam się, czy przy tych badaniach nie zachodzi jednak po prostu zwykła korelacja, a nie związek przyczynowo-skutkowy. Statystyczny mężczyzna żyje krócej niż statystyczna kobieta, nic więc dziwnego, że statystycznie żyje krócej po śmierci współmałżonka.
        W innym przypadku mężczyźni umierają z miłości, a kobiety są bez serca i nic ich nie rusza...
        • la_mujer75 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 12:49
          Kobiety lepiej radzą sobie ze stresem, a poza tym bardzo często jest tak, iż starsza pani, jak zostaje sama, to angażuje się w sprawy rodzinny (np. opieka nad wnukami ) lub rozwija swoje życie społeczne (siedzi w oknie i plotuje z sąsiadkami wink, a większość mężczyzn, pozostawionych przez żony, ma problem z ogarnięciem się w codziennych sprawach (ło, matko, jakie ja powinienem brac lekarstwa, zawsze Kryśka tego pilnowała !) , nie dąży do kontaktów społecznych- ergo zapada na zdrowiu zarówno psychicznym i fizycznym.
    • lady-z-gaga Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:29
      "Zawał serca jest zwykle skutkiem pęknięcia blaszki miażdżycowej w naczyniu wieńcowym, czyli naczyniu doprowadzającym krew do serca.
      Grupą szczególnie narażoną na atak serca są mężczyzni w wieku ponad 45 lat oraz kobiety powyżej 55 roku życia. Najwięcej jest wśród nich palaczy papierosów, leczących nadciśnienie oraz mających wysoki cholesterol. Zawał serca przytrafi się głównie osobom z nadwagą i otyłością. Okolicznością zwiększającą ryzyko jest też cukrzyca i brak aktywności fizycznej.

      Udowodniono również, że tendencje do zawału można dziedziczyć."

      Tyle mówi medycyna.
      Ty mówisz, że umarł z miłości, więc pewnie masz powody sądzić, że pan nie należał do grupy ryzyka.
      Jesli masz taką wiedzę - że człowiek był zdrów jak ryba, prowadził zdrowy tryb życia i robił badania kontrolne - to przyznam Ci rację. Jesli jednak nie, to znaczy, że pan umarł z zaniedbania, albo po prostu miał pecha. Smierc żony przyczyniła się o tyle, że spowodowała depresję, brak chęci życia, jednak nie można wykluczyć, że gdyby żona żyła, to on i tak ten zawał mógł mieć i go nie przeżyć.
      Blaszki miażdżycowe to nie jest coś, co można sobie wyhodować przez 2-3 lata.
      • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:34
        Zawal byl przyczyna smierci a styl zycia na ktory smierc bliskiej osoby miala jakis tam wplyw mogl przyczynic sie do wmocnenia czynnikow ktore zawal spowodowaly.
        • lady-z-gaga Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:45
          Być moż styl życia trwał o wiele dłużej, niż 3 lata, a ostatni okres tylko spowodował pogorszenie i tak złego zdrowia. Mimo wszystko ja bym tego śmiercią z miłości.
          • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:54
            lady-z-gaga napisała:

            > Być moż styl życia trwał o wiele dłużej, niż 3 lata, a ostatni okres tylko spow
            > odował pogorszenie i tak złego zdrowia.

            To wlasnie napisalam. Depresja moga wplynac na pogorsznie styalu zycia a ten na pogorszenie stanu zdrowia co doprowadzio do zawalu a w wyniku tego smierci.
            Nic w tym pieknego, nic romatycznego i nie jest to smierc z milosci.
          • lady-z-gaga Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 10:16
            * ucięło mi smile
            ".....ja bym tego śmiercią z miłości nie nazwała "
            • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 11:01
              lady-z-gaga napisała:

              > * ucięło mi smile
              > ".....ja bym tego śmiercią z miłości nie nazwała "

              Domyslialm sie co chcialas napisac.
      • cosmetic.wipes Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:37
        > człowiek był zdrów jak ryba, prowadził zdrowy tryb
        > życia i robił badania kontrolne - to przyznam Ci rację.

        Mój ojciec był zdrowy, wysportowany, miesiąc przed śmiercią przeszedł komplet badań kardiologicznych - stwierdzono, że ma serce dwudziestolatka. Umarł niespodziewanie na rozległy zawał w wieku 48 lat. Raczej nie z miłości i nie ze stresu, miał stabilne, poukładane i dobre życie.
        • lady-z-gaga Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:48
          alez ja nie neguję i takich przypadkow - istnieją, ale stanowią niewielki procent
          dlatego tez napisałam, że nie wiem, czy pan należał do grupy ryzyka, czy nie
          zresztą sam wiek i płeć już pewien czynnik ryzyka dawały
    • aquella Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:34
      powinno być umrzeć z tęsknoty, z braku miłości tej najbliższej osoby. Podobno były jakieś badania robione, że po stracie ukochanej/ego zachodzą zmiany w mózgu i sercu osoby ktora mocno tęskni
      • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:57
        aquella napisała:

        > powinno być umrzeć z tęsknoty, z braku miłości tej najbliższej osoby. Podobno b
        > yły jakieś badania robione, że po stracie ukochanej/ego zachodzą zmiany w mózg
        > u i sercu osoby ktora mocno tęskni

        Dlatego wlasni pomoc bliskim terminalnie chorych zaczyna sie w trakci chroby. Oczywiscie moze sie zdarzyc nagla smierc i szok z tym zwiazany ale nadal intensywna pomoc jest konieczna.
    • lauren6 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 09:37
      Też znam takie przypadki, ale ja to podciągam pod zaniedbanie własnego zdrowia przy opiece nad przewlekle chorym. Za każdym razem okazywało się, że opiekująca osoba sama miała problemy zdrowotne (o co nie trudno w podeszłym wieku) i po kilku latach zaniedbań powodowały śmierć takiej osoby.
    • arwena_11 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 13:38
      Dawni sąsiedzi mojej mamy. Mieli chyba coś po 90lat. Pochowali w młodości kilkoro dzieci. Żyli spokojnie, razem, bardzo się kochali. Ona zmarła, on to bardzo przeżywał. Po jej pogrzebie wrócił do domu. Zmarł tego samego dnia.

      Niedaleko mojego teścia jest grób małżeństwa. Daty śmierci róznią się o 1 dzień. Jedno zmarło np 30/09 drugie 1/10. Starsi ludzie więc nie wiem, czy wypadek czy jednak śmierć z miłości.
    • koronka2012 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 16:30
      Ale on nie umarł z miłości - a z zaniedbania, nieleczenia swoich własnych chorób. Zawału nie dostaje się z miłości.

      Mama mojej przyjaciółki od 10 lat przeżywa odejście męża (byli świetną parą), nadal cierpi - ale żyje. To samo dotyczy wielu kobiet, dla których mąż był centrum wszechświata. Tyle, że kobiety są jakoś mocniejsze, zarówno fizycznie jak i że tak powiem bardziej panują nad emocjami. Są dzieci, wnuki - to trochę wymusza patrzenie w przyszłość.
    • wredna1zmija Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 17:19
      Część facetów którzy całe życie byli obsługiwani przez swoje kobiety (najpierw matki potem żony) po prostu zdycha z niedopilnowania. Bo całe życie PAN miał na głowie POWAŻNE SPRAWY o drobiazgach to baba myślała. No i gdy baby zabraknie pan nie wie że ma iść do lekarza. I tak się kończy brak niańki.
      • bi_scotti Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 18:48
        Gdy minionego lata siedzielismy grupa przy ognisku w jakims sensie zegnajac kogos kto juz sie do tego ogniska dosiasc nie mogl, dwoch kolegow/przyjaciol wyznalo bardzo uczciwie, ze gdyby zabraklo na swiecie ich zon, po prostu by sie zabili. I to sa zdrowi, niezdepresjonowani, pelni planow, successful faceci 55+, ktorych zony tez sa zdrowe i ogolnie wszyscy maja "good lives" ale uczucia sa uczucia i trudno je kwestionowac/dyskutowac/oceniac. Oczywiscie, nie ma zadnej gwarancji, ze te deklaracje kiedykowiek znajda potwierdzenie w dzialaniach ale odzwierciedlaja sile przywiazania, moc uczuc i jakies poczucie wspolistnienia jako para, ktore ewidentnie dla niektorych sa wazniejsze od zycia jako takiego. Life.
        • najma78 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 19:03
          Takie silne przywiazanie do drugiej osoby nie jest zbyt zdrowe. Trzeba bylo zapytac czy panowie by sie zabilo gdyby ich zony postanowily od nich odejsc, bo np sie zakochaly w innym mezczyznie.
          • bi_scotti Re: Umrzeć z miłosci 06.03.16, 16:30
            najma78 napisała:

            > Takie silne przywiazanie do drugiej osoby nie jest zbyt zdrowe.

            Zycie w ogole jest nie zdrowe a na dodatek konczy sie smiercia. Kwestia tylko tego jak kto chce zyc i do czego/do kogo przywiazywac, czy w ogole i na ile. Dla mnie osobiscie zycie ma tak piekny smak jaki ma wlasnie dzieki temu i poprzez to, ze sie przywiazalam podejrzanie mocno do takiego jednego, ktory kiedys nosil koszule flanelowa i grywal utwory Dylana na gitarze ... O kurcze, jak ja sie do niego przywiazalam i odwiazac nie moge/nie zamierzam przez ostatnich ... xesci lat tongue_out Fajnie jest byc przywiazanym smile Cheers.
            The most beautiful things in the world cannot be seen or touched, they are felt with the heart.
            Antoine de Saint-Exupéry, The Little Prince
    • fripooo Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 21:08
      może gośc nie dbał o siebie, miłości nie ma
      • joa66 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 21:15
        Tak- miłości nie ma. To tylko proces chemiczny w mózgu. Dlatego nie ma co się za bardzo przywiązywać do innych, tylko dbać o dobre odżywianie.
        • ola_dom Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 21:41
          joa66 napisała:

          > Tak- miłości nie ma. To tylko proces chemiczny w mózgu. Dlatego nie ma co się za bardzo
          > przywiązywać do innych, tylko dbać o dobre odżywianie.

          Hehe, tak właśnie. I przynajmniej sprawa będzie wtedy jasna, jednoznaczna, a nie jakieś tam dyrdymały, że komuś pękło serce z rozpaczy - skoro na pewno źle się odżywiał, bo mu już zmarła żona nie gotowała i przez to nastąpił zgon. Nawet "umarł" głupio mówić - to jakieś takie emocjonalnie nacechowane niepotrzebnie. Nazywajmy rzeczy po imieniu, w końcu naukę mamy rozwiniętą i XXI wiek.
    • thea19 Re: Umrzeć z miłosci 05.03.16, 21:19
      tak zmarla moja sasiadka. jej maz zmarl bo chorowal. ona zmarla 3 tyg po nim bez przyczyny, byla nieco po 60tce. przez te 3 tyg byla jak w transie. moj tata sie nia opiekowal bo ona nie byla w stanie pojsc do sklepu po chleb. nie mieli dzieci, ona nie miala blizszej rodziny. straszne to bylo.
      • fripooo Re: Umrzeć z miłosci 06.03.16, 09:58
        stres bo człowiek ma kogoś i zostaje nagle, sam to jest w głowie
        • joa66 Re: Umrzeć z miłosci 06.03.16, 10:14
          I nie można zapominać, że przecież to jest to samo:

          https://www.alejakobiet.pl/img/truskawki_jagody_maliny.jpg?1436068290335?1436068290335

          =

          https://blog-slubny.com.pl/wp-content/uploads/2015/12/Tabletki.jpg
    • haneke_29 Re: Umrzeć z miłosci 06.03.16, 08:48
      Dziadek mojego meza zmarl 2 tygodnie po smierci babci. Owszem byl schorowany, ale nie wierze ze zmarl w takim momencie tylko z powodu chorob.
      • astomi25 Re: Umrzeć z miłosci 06.03.16, 10:47
        Dziadkowie mojego eksmeza trafili w jednym czasie do szpitala. On mial zawal, ona wylew, lezeli na roznych oddzaialach. Jemu z czasem bylo lepiej- jej gorzej, ale on o tym nie wiedzial. Babcia niestety zmarla, 2 dni przymierzali sie do tego jak mu powiedziec. Jak sie juz zdecydwowali, dziadek powiedzial ze wie, ze czul to i nie musza mu nic mowic. Powiedzial ze zycie nie ma dla niego sensu i tez chce odejsc. Z nim bylo juz dobrze i nastepnego dnia mial wychodzic do domu - nie wyszedl. Stan zaczal sie z dnia na dzien dramatycznie pogarszac i zmarl po 5 dniach w szpitalu.
        Pochowano ich tego samego dnia uncertain
        Przezyli razem ponad prawie 50 lat, moj eksmaz ciezko przezyl strate obojga dziadkow na raz.
        Tak, moim zdaniem to byla smierc z milosci.
        Nie sadze najmo ze tutaj pojawila sie depresja i tak szybko zrobila spustoszenie w organizmie.
        • astomi25 Re: Umrzeć z miłosci 06.03.16, 10:49
          ponad prawie haha, nie moglam sie zdecydowac. Dokladnie to bylo 47 lat i nie wiedzielam czy napisac ponad 40 czy prawie 50 lat.
          W kazdym razie dlugo wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka