Dodaj do ulubionych

Problem ze studentką

27.03.16, 11:34
Piszę tu regularnie, ale postanowiłam napisać pod nowym nickiem... Z góry uprzedzam, że opiszę problem dość ogólnie, ale nie chcę, żeby łatwo można było zidentyfikować osobę. Mam nadzieję, że podsuniecie jakiś pomysł ...
Prowadzę zajęcia ze studentami, trudne i ważne z punktu widzenia kierunku i w dalszej pracy z żywym człowiekiem. Jestem osobą sumienną, uczę studentów na maksimum moich możliwości i umiejętności. Zajęcia polegają na samodzielnej pracy, ale często też na pracy w grupach dwu- lubi kilkuosobowych. No i teraz najważniejsze - w mojej grupie w kolejnym semestrze jest osoba, którą grupa odrzuciła kompletnie. Oczywiście co roku widać, ze są osoby z którymi inni pracują niechętnie, ale z tym, że "aż tak" spotkałam się po raz pierwszy. Tylko nie wiem, co dalej. Może nie powinnam się przejmować, najwyżej nie zaliczy przedmiotu, ale ja tak nie umiem. Ostatnio po prostu połączyłam w pary, bez dyskusji. Tę studentkę sparowałam z fajnym chłopakiem, myślałam, że jakoś będzie, ale po zajęciach podszedł do mnie i powiedział mi patrząc prosto w oczy - proszę od razu wpisać mi, że nie zaliczyłem, ponieważ z Iksińską nie będę pracował. Tyle. Dzień później podeszła do mnie studentka z tej samej grupy, zadeklarowała, że zrobi dwa (trudne i czasochłonne) projekty, byle Igrekowski nie musiał być w grupie z Iksińską. No mur, po prostu mur.
Iksińska jest specyficzna, pisze do mnie po 5 maili po kolokwium - zanim dotrę do domu mogę być pewna, że w dwóch pierwszych zapyta mnie, czy już sprawdziłam i co ona dostała, w dwóch kolejnych zacznie tłumaczyć, co miała na myśli pisząc to i to. W ostatnim będzie mnie przepraszała, że żyje... Iksińska już zmieniała grupę, chyba ze względu na prowadzącego. Ja mam opinię tej "ludzkiej" i przejmującej się studentami. Kiedyś przypadkowo się spotkałyśmy, dałam jej jasno do zrozumienia, że kierunek wybrała trudny i jej kłopoty się nie skończą. Nie sądzę, żeby zrozumiała. Zdecydowanie studnia powyżej jej możliwości (w zasadzie nie moja sprawa) a z drugiej strony odrzucenie grupy i brak możliwości realizacji zaplanowanych przeze mnie zadań (moja sprawa jak najbardziej).
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 11:41
      Jeśli chcesz się wykazać opiekuńczo-wychowawczo, to poszłabym do opiekuna roku i kierownika studiów, a po konsultacji z nimi zaproponowała Iksińskiej spotkanie.
      Z tego co napisałaś wynika, że Iksińska ma problemy dwojakiej natury: społeczne - grupa ją odrzuca, jest komunikatywna w dziwny sposób etc. i intelektualne - uważasz, że studia są dla niej za trudne.
      • triss_merigold6 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 11:47
        Próbowałaś w ogóle zapytać studentów wprost, dlaczego z Iksińską absolutnie nie?
        Może zaproponuj jakąś premię, pół oceny/ocena wyżej bez względu na jakość projektu, za wykonanie pracy z Iksińską, coś jak wolontariat, który można sobie wpisać do cv.
        • agaroo Re: Problem ze studentką 27.03.16, 11:52
          Tak. Mgliście wyłania się obraz osoby, która dba wyłącznie o swoje 4 litery, podany został przykład innych zajęć, gdzie ratując siebie wkopała inną dziewczynę.
          • triss_merigold6 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 11:56
            Racjonale podejście tylko najwyraźniej źle jest sprzedaje i za bardzo eksponuje.
            • rosapulchra-0 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 12:29
              Dla ciebie donosicielstwo dla własnych korzyści to racjonalne podejście? shock
              • triss_merigold6 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 12:32
                Działanie dla własnych korzyści - owszem, jest racjonalne.
                Tyle, że nie każda metoda i nie zawsze przynosi korzyść - jak widać nieumiejętność współpracy z grupą, "wkopanie" (nie wiem co autorka miała na myśli) kogoś i tym podobne zachowania nie są korzystne.
                • rosapulchra-0 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 12:36
                  Nie działanie, tylko donosicielstwo.
              • ra-sowa Re: Problem ze studentką 27.03.16, 13:38
                a pokaż mi w poście początkowym gdzie widzisz jakieś donosicielstwo ?
                • rosapulchra-0 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 13:44
                  A gdzie pisałam o poście początkowym?
          • gama2003 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 12:14
            Ale tylko Twoje zajęcia są realizowane w grupkach/ parach ? Jest możliwość, by pracowała sama i dała radę ? Tzn czasowo, logistycznie ? Jeśli tak, niech tworzy jednoosobowy ,, zespół,, i robi swoje i na swoje konto.
            A jeśli nie radzi sobie z przedmiotem i nie zasługuje na zaliczenie, to go nie powinna dostać, tak czy siak. Trudno dziwić się innym studentom, widać banicja zasłużona. Choć z drugiej strony w dorosłym życiu będą pracować z różnymi dziwakami, mają okazję miękko przećwiczyć...
    • sasanka4321 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 12:07
      Zorganizowac prace tak, zeby pracowac/zaliczac material mozna bylo tez samemu, nie w grupach czy parach. Jeslli nie da sobie rady intelektualnie, to odpadnie, ale to, jak sama zauwazasz, nie Twoja sprawa. To sa dorosli ludzie.
    • misiu-1 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 12:11
      Zapisz grupę na jakieś zajęcia reedukacyjne, bo antyiksińskości tolerować nie wolno.
    • sta-fraszka Re: Problem ze studentką 27.03.16, 12:23
      A jest opcja, by robiła projekt sama? Czy ona chciałaby w grupie?
      • agaroo Re: Problem ze studentką 27.03.16, 15:08
        Ona chciałaby w grupie i w zasadzie ma żal do mnie, bo wg niej ja jej tę grupę powinnam zapewnić. Z drugiej strony mogłaby sama, ale wtedy życzy sobie możliwości wykonania zaledwie 1/2 zadania.
        • szpil1 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 17:09
          "Mgliście wyłania się obraz osoby, która dba wyłącznie o swoje 4 litery, podany został przykład innych zajęć, gdzie ratując siebie wkopała inną dziewczynę."

          Ty jej powinnaś zapewnić grupę, ona chce decydować ile zadania wykona...

          I Ciebie dziwi, że grupa nie chce z nią współpracować? Skoro panna Tobie stawia warunki - niejako swojej "szefowej" - to jak ona sie zachowuje wobec równych sobie? A Ty chcesz zmuszać ludzi by z nią pracowali. Sorry, ale jesteś d..a, nie wykładowca. Ewidentnie z dziewczyną jest problem, nie zgrupą. A Ty zaczynasz tańczyć jak ona zagra. Czy tak samo przejmujesz się studentami, którym ta dziewczyna zalazła za skórę?
        • claudel6 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 01:17
          po pierwsze - to są studia, nie przedszkole, wykładowca nie powinien tworzyć grup i dobierać ludzi, tylko dać zadanie pt.: w grupach 2-os macie do wykonania to i to. to byłby jej problem, żeby znaleźć chetnego i moze by się nauczyła z ludźmi lepiej wspólpracować. jakby się nie nauczyła, to całośc ćwiczenia musiałaby wykoać sama.
        • mirmunn Re: Problem ze studentką 29.03.16, 12:35
          No chyba żartujesz...
          Trzeba było od początku określić warunki zaliczenia- jak już napisałam.
          Rozumiem, że zaliczenie to realizacja pewnych projektów/zadań, które podałaś.
          Jeśli nikt nie chce być w grupie z osobą, realizuje ona zadanie/temat sama.
          Ty na zaliczenie egzekwujesz realizację zadania w całości.
          Nie wdawałabym się w żadne inne dyskusje na temat zaliczenia.
    • rosapulchra-0 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 12:34
      Zacznę od tego, że dla mnie akcja pt.: "jestem stałą forumką, ale teraz muszę zmienić nicka" od razu powoduje, że problem, który stara forumka pod nowym nickiem przedstawia, traci na wartości. Studenci znają twój nick? Wiedzą, że piszesz na ematce? Myślisz, że po tym "ogólnym" wpisie rzeczona studentka, jeśli go przeczyta, nie zorientuje się, że to o niej?
      W kwestii problemu.
      Nie paruj jej i nie grupuj. Niech pracuje sama.
      Porozmawiaj z innymi kolegami nauczycielami na ten temat, czy też mają taki problem i jak go rozwiązali? Może oni, znając sprawę z bliska szybciej i skuteczniej ci pomogą?
      • karme-lowa Re: Problem ze studentką 27.03.16, 17:02
        Napisała Rosa, która pisze o teściowej, zdradzie, córkach i mężu bez skrępowaniabig_grin
        • sanrio Re: Problem ze studentką 28.03.16, 13:25
          no i co z tego? Pisze pod swoim nickiem, nie załapałaś chyba o co Rosie chodziło
          • karme-lowa Re: Problem ze studentką 28.03.16, 19:54
            Oczywiście że załapałam o co Rosi chodzi. Jak zwykle o dowalenie.
            • misterni Re: Problem ze studentką 29.03.16, 13:21
              Tobie również.
    • ra-sowa Re: Problem ze studentką 27.03.16, 13:42
      a czy zaliczenie przedmiotu musi być uzależnione od innych? Przecież nawet nie wiesz o co w tym chodzi, nie wiesz jaka jest przyczyna tej niechęci.
      Ta osoba nie może zdać bo inni jej nie lubią? Dziwne masz podejście moim zdaniem.
    • jjagoodaa Re: Problem ze studentką 27.03.16, 13:54
      Masakra!!!!!!
      Co to za studenci?? dorosłe osoby, a zachjowują się jak dzieci! mobbingują dziewczynę.
      U nas na studiach było wiele osób specyficznych i nikt nawet nie pomyślał, jesli pracowalismy w grupach żeby iść z płaczem do pani nauczycielki, że tamta osoba nam nie odpowiada. Bez jaj. To nie jest podstawówka. Studecni powinni wykazywać poziom, klasę. Stanąć w obronie Iksinskiej. Jak ta dziewczyna ma się czuć?
      Pamiętam moje referaty na arenie dwóch grup. Jestem bardzo słaba w wystąpieniach publicznych i bardzo się stresuje. Łamie mi się głos i pamiętam koleżankę, która chciała wyjść na środek i mi pomóc, bo ona z tych odważniejszych. Mimo, że zagorzałymi przyjaciółkami nigdy nie byłyśmy, raczej koleżankami na dystans.Dla mnie nie wyobrazalne zachowanie studentów. I napewno zrobiłabym wykład na temat kultury, klasy, pomocy drugiemu człowiekowi, dojrzałości.
      • jjagoodaa Re: Problem ze studentką 27.03.16, 14:03
        nawet jesli pani Iksinska ma zespol Aspargera i klopoty w komunikacji spolecznej to studenci z klasa przymkna oko i jej jakos pomoga, a nie z placzem na skragę. U nas np była dziewczyna na wózku inwalidzkim, a teren był wtedy nieprzystosowany. To chłopaki bez zająknięcia wnosili ją na 3 piętro, pomagali na jakimś okienku, zamiast np iść na spacer. Jedna dziewczyna też była bardzo specyficzna ale napewno nikt nie mieszał w to wykładowców. I społecznie była akceptowana, nikt jej nie odrzucał mimio specyficznego stylu bycia. Wyobrazacie sobie isc na skargę do szefa bo nie i absolutnie nie bedziecie pracowac w realizacji projektu z jakas tam osobą. Nie no moje mozliwosci rozumowania to przekracza. Podstawówka, a nie studia. Niech jeszcze studenci wejdą pod maminą spódnicę bo Iksinska im coś powiedziała.
        • triss_merigold6 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 14:15
          Spokojnie sobie wyobrażam, ba u mnie w pracy bywały takie sytuacje.
          Natomiast, niezależnie od swoich układów z grupą, Iksińska powinna mieć możliwość wykonania projektu samodzielnie i tyle. To dorośli ludzie, trudno, żeby wykładowcy jakoś głębiej ingerowali w ich zachowania towarzyskie.
        • sasanka4321 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 14:54
          Wez Ty moze troche opanuj emocje. Studenci nie ida "z placzem" do wykladowcy, tylko z prostym i spokojnym komunikatem, ze nie chca i nie beda z Ta osoba pracowac w parach. Albo przyjmie to do wiadomosci i przestanie urzadzac pary na sile, albo zmienia grupe/wykladowce. Gdyby mnie ktos w czasach, kiedy bylam na uniwersytecie, zaczal urzadzac jakies wyklady na temat kultury, klasy i dojrzalosci to bym sie natychmiast rozejrzala za jakims normalnym wykladowca. W pracy jest dokladnie tak samo. Szefem jestem ja. I zwalniam tych, ktorzy nie potrafia wsplpracowac z innymi. W przeciwnym razie odejda mi pozostali, poszukaja sobie pracy z normalna atmosfera, takiej, gdzie sie da fajnie i normalnie pracowac, wspolpracowac, a nie osiem godzin dziennie trenowac "kulture, klase, pomoc drugiemu czlowiekowi, dojrzalosc". Tak to funkcjonuje u doroslych ludzi - ich sie juz nie wychowuje i nie zmusza. Nie da sie. I dobrze.
          • agaroo Re: Problem ze studentką 27.03.16, 15:06
            Podpisuję się pod tym, co napisałaś. Traktuję moich studentów serio, bo są naprawdę fajnymi, młodymi ludźmi. Pracuję z nimi od października, nie było żadnych problemów. Nowa dołączyła w tym semestrze, wiem, że zmieniła grupę, bo kolega, który prowadzi równoległe zajęcia nie bawi się w konwenanse. Nikt nie jojczy, że nie chce tego, albo tamtego, po prostu odpowiada, że z Iksińską pracować nie będzie i -jeśli trzeba- poniesie tego konsekwencje.
          • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 16:24
            Szefem jestem ja. I zwalniam tych, ktorzy nie potrafia wsplpracowac z innymi. W przeciwnym razie odejda mi pozostali, poszukaja sobie pracy z normalna atmosfera, takiej, gdzie sie da fajnie i normalnie pracowac, wspolpracowac, a nie osiem godzin dziennie trenowac "kulture, klase, pomoc drugiemu czlowiekowi, dojrzalosc".

            To ja prosze o wjaśnienie na czym polega wspołpraca bez "kultury, klasy, pomocy drugiemu czlowiekowi, dojrzalości"?
            • sasanka4321 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 17:51
              > To ja prosze o wjaśnienie na czym polega wspołpraca bez "kultury, klasy, pomocy
              > drugiemu czlowiekowi, dojrzalości"?

              To jest jakby odwrotnie: "kulura, klasa, pomoc drugiemu czlowiekowi i dojrzalosc" nie polegaja na tym, ze 8 godzin dziennie meczymy sie w towarzystwie kogos, kogo nie cierpimy, kto nie potrafi wspolpracowac ani sie komunikowac, jest upierdliwy, krytykancki i skupiony na kopaniu dolkow pod innymi. Dla wlasnego zdrowia i nerwow, dobra wlasnej rodziny, do ktorej w koncu po tych 8 godz wracamy, dla wynikow pracy, dla wlasnej wewnetrznej spojnosci i uczciwosci wobec siebie samego "kulturalnie, z klasa i wykazujac sie dojrzaloscia" nie oferuje swojego towarzystwa. "Pomoc drugiemu czlowiekowi" moge tu uskuteczniac dajac numer telefonu do psychologa, ewnetualnie, jesli ktos pyta, szczerze mowiac, dlaczego nie chce z nim wspolpracowac.
              • iwoniaw Re: Problem ze studentką 27.03.16, 19:18
                Dokładnie tak; jeśli ktoś nie potrafi się odnaleźć wśród ludzi (np. w pracy, w grupie na studiach) w stopniu uniemożliwiającym jakąkolwiek koegzystencję, to być może potrzebuje porady specjalisty (a być może "tylko" kopa w zad na otrzeźwienie i przestawienie priorytetów), ale to nie oznacza, że jego terapeutami mają obowiązek być wszyscy wokół, bo inaczej znaczy to, że źli z nich ludzie. Nie mylmy tu przyczyny ze skutkiem.
                • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:04
                  Ja bym nie była taka szybka w wyrokowaniu. Coś jest nie tak z grupą, jeśli do tego stopnia muszą izolowac pojedynczą osobę. Jakas nuta histerii, jesli kobita idzie do prowadzacej zalatwiać "uwolnienie" kolei od wspólpracy z iksińską. To dopiero jest chore!
                  dziewczyna, pewnie dziwna i pewnie z deficytami komunikacyjnymi, została ewidentnie kozlem ofiarnym. Niefajne, zwłaszcza jesli studenci mają w przyszlości pracowac z ludźmi.
                  • iwoniaw Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:09
                    Tak, Nanga, na 100% "coś jest nie tak z grupą". Kolejną grupą, nie pierwszą. Jak również z kolejnym wykładowcą. Bo przecież jeśli kilkadziesiąt osób robi wszystko, by uniknąć interakcji z p. X i nie znajduje się nikt, komu byłoby przynajmniej obojętne, by mieć z nią do czynienia, za to znajduje się co najmniej kilka dorosłych osób gotowych na poświęcenie czasu na dodatkową pracę i ryzykujących ośmieszenie się przed wykładowcą, to niemożliwe, by coś nie tak było z p. X. Weźże się zastanów przez chwilę, przeczytaj jeszcze raz posty autorki wątku, która nie ma żadnego interesu w pisaniu o pani źle i szuka wyjścia z sytuacji i doradź, co wobec tego powinna zrobić. Biorąc pod uwagę, że ma do czynienia z dorosłymi ludźmi, jak widać gotowymi co nieco poświęcić, by nie musieć z p. X mieć do czynienia.
                    • iwoniaw Nie mówiąc już o tym, że 27.03.16, 22:20
                      do pracy z ludźmi osoba "ewidentnie z deficytami komunikacyjnymi" nadaje się jak nikt inny. Prawda jest taka, że pani ewidentnie nie rokuje już na bardzo wczesnym etapie i przepychanie jej na siłę przez tok kształcenia w takim kierunku jest robieniem krzywdy i jej i jej potencjalnym "obiektom", z którymi mogłoby trafić się jej pracować.
                      • nangaparbat3 Re: Nie mówiąc już o tym, że 27.03.16, 23:21
                        To są dwie różne sprawy. Pani może nie nadawac ię do pracy z ludźmi i wtedy trzeba z nia o tym spokojnie porozmawiać, rzeczowo, konkretnie, i jednoczesnie zasugerowac jakies inne mozliwości.
                        A inna sprawa jest traktowanie jej przez grupę.
                        • sasanka4321 Re: Nie mówiąc już o tym, że 27.03.16, 23:48
                          > To są dwie różne sprawy. Pani może nie nadawac ię do pracy z ludźmi i wtedy trz
                          > eba z nia o tym spokojnie porozmawiać, rzeczowo, konkretnie, i jednoczesnie zas
                          > ugerowac jakies inne mozliwości.

                          Pani mozna powiedziec, ze sie wedlug nas nie nadaje do pracy z ludzmi, jesli pani nas o to zapyta. Nie jest rola wykladowcy ocenianie, do czego sie pani nadaje i z jakiego powodu jest na tych studiach. Dostala sie i jest. Jak sobie nie da rady, to odpadnie. Straszna jest ta mania wychowywania i pouczania doroslych ludzi.
                          • triss_merigold6 Re: Nie mówiąc już o tym, że 27.03.16, 23:59
                            Zdejmuje odpowiedzialność i zabija decyzyjność. Bycie dorosłym wiąże się z ponoszeniem konsekwencji, jeśli pani źle wybrała studia to ich nie skończy albo przemęczy się, skończy i będzie pracować bez związku ze studiami.
                            • nangaparbat3 Re: Nie mówiąc już o tym, że 28.03.16, 00:02
                              jesli pani źle wybrala studia, to wykladowca powinien jej o tym rzeczowo powiedzieć. Decyzja i tak nalezy do niej.
                              • triss_merigold6 Re: Nie mówiąc już o tym, że 28.03.16, 00:10
                                Nie, to nie jest rola wykładowcy. Nie jest wychowawcą.
                                • memphis90 Re: Nie mówiąc już o tym, że 28.03.16, 13:18
                                  Masz rację, to jest rola mentora. Wielka szkoda, że na uczelniach wyższych takich osób nie ma. Dostała się? Teścik zaliczyła? No to szafa gra, w końcu nie wolno pouczać i wychowywać dorosłych ludzi, taki 19-latek wszystko już wie, wszystko umie, a jak umie pozakreślać kwadraciki z teście zaliczeniowym, to ch..j z resztą.
                              • sasanka4321 Re: Nie mówiąc już o tym, że 28.03.16, 01:14
                                > jesli pani źle wybrala studia, to wykladowca powinien jej o tym rzeczowo powied
                                > zieć. Decyzja i tak nalezy do niej.

                                A gdzie konczy sie to prawo wtracania sie w cudze sprawy? Wyobraz sobie na przyklad kurs na syndyka masy upadlosciowej. Albo ksiegowego bilansiste. Czy prowadzacy dane zajecia moze, niepytany i nieproszony o opinie, podejsc po zajeciach do pana Kowalskiego i z troska w glosie oznajmic panu Kowalskiemu, ze jego zdaniem, pan Kowalski nie nadaje sie na syndyka? Czy nie bardzo?
                                • claudel6 Re: Nie mówiąc już o tym, że 28.03.16, 01:25
                                  oczywiście, ze tak. nie wszystkie zawody są dla każdego, doświadczony wykładowca, jesli to widzi, może w delikatny sposób przekazać tę informację. co delikwent z nią zrobi, to jego sprawa.
                              • verdana Re: Nie mówiąc już o tym, że 28.03.16, 14:06
                                Jeśli powiem pani, ze nie nadaje sie na studia przed ocenieniem jej pracy, to pani może - słusznie! - złożyć skargę. Zadaniem wykładowcy jest ocenianie pracy, nie charakteru.
                                • foringee Re: Nie mówiąc już o tym, że 28.03.16, 14:15
                                  Roszczenie sobie prawa wykładowców do oceniania czy student się nadaje jest nadużyciem. Wielu wykładowców to tylko teoretycy zawodu, sami by się w realnej pracy zawodowej ledwo utrzymali. Niejeden taki był na studiach który wykładał przedmiot a strony praktycznej nie znał ani też żadne firmy nie zabijały się o niego by z nimi współpracował jako o specjalista.
                                  Więc może niektórym wykładowcom wydaje się, że wiedzą najlepiej, ale ich rolą nie jest pokazywać palcem że ten student się nie nadaje, tylko mają nauczyć dobrze przedmiotu i uświadomić co do wykonywania zawodu będzie studentowi potrzebne, by sam ocenił swoje szanse i predyspozycje.
                              • mankencja Re: Nie mówiąc już o tym, że 29.03.16, 10:10
                                Jedna wykładowczyni wydumała sobie, że źle wybrałam studia. Myliła się. Wolałabym, żeby w swoim czasie zachowała swoją opinię dla siebie, bo studia skończyłam pomimo jej światłych rad, a mniej by było nerwów.
                          • nangaparbat3 Re: Nie mówiąc już o tym, że 28.03.16, 00:00
                            Dla mnie straszna jest ta mania usuwac ludzi, ktorzy nam nie odpowiadają.
                            • triss_merigold6 Re: Nie mówiąc już o tym, że 28.03.16, 00:10
                              Jakim "nam"? Prowadzący zajęcia widzi problem i pyta. Nie zmusi dorosłych ludzi do wykonania projektu z osobą X, a jeśli spróbuje, to odwołają się do dziekana ds. studenckich.
                              Nie po raz pierwszych opisujesz historie kompletnie od czapy, przeczące doświadczeniu innych i zdrowemu rozsądkowi.

                              Studiowałam na 2 kierunkach, na każdym było po te 110-120 osób, potem prowadziłam ćwiczenia kilka lat. Na jednym roku liczącym ponad 120 studentów miałam 4-5 grup studentów.

                              Ludzie byli różni, dziwniejsi też się zdarzali, ale nigdy nie widziałam sytuacji żeby cała grupa, zgodnie izolowała jedną osobę. Nie izolowano nawet pewnego Zbysia u mnie na roku, który zakupił był hurtowo pewną lekturę i sprzedawał drożej, co uznawano ogólnie za świństwo.
                              Nie izolowano osób, które programowo nie pożyczały notatek do skserowania, ani Henia który musiał siedzieć w jednym konkretnym miejscu i bywał agresywny, gdy ktoś mu to miejsce nieświadomie zajął.

                              Jeśli ludzie tak reagują na propozycję wykonania pracy z jedną konkretną osobą, to znaczy że ta osoba sobie nagrabiła.
                              • nangaparbat3 Re: Nie mówiąc już o tym, że 28.03.16, 10:25
                                To były inne czasy - te o ktorych piszesz.
                                A ja opowiadam historię, ktorą widzialam z bliska, na wlasne oczy, ktorą widzieliśmy wszyscy dorośli pracujący w tej szkole, i nie umieliśmy nic poradzić. Takie doświadczenie mocno zapada w duszę.
                                • iwoniaw Nanga, nie idź tą drogą 28.03.16, 12:18
                                  nangaparbat3 napisała:

                                  > To były inne czasy - te o ktorych piszesz.


                                  Sugerujesz, że Triss studiowała i pracowała na uczelni w plejstocenie, że od tego czasu zachowania ludzkie przeszły nieodwracalną metamorfozę (na gorsze oczywiście, bo "za moich, panie, czasów, to nie do pomyślenia") i nie można ich porównywać? Otóż nie, to nie były "inne czasy" - 10, 20, 50, a nawet 100 czy 1000 lat temu ludzie uciążliwi w dowolnym aspekcie byli unikani, a jeśli byli uciążliwi do tego stopnia, że w jakimś środowisku ANI JEDNA osoba nie odbierała ich co najmniej neutralnie, to NIGDY nie oznaczało, że ze środowiskiem było coś nie tak, a z osobą w porządku. Po prostu nie.

                                  Poza tym słusznie Ci już napisano - to nie jest socjalizacja dzieci w grupie przedszkolnej, to są studia dla dorosłych ludzi, które mają zdecydowanie inny cel. Jeśli ktoś się nie nadaje do studiowania tego kierunku już na poziomie kompletnej nieumiejętności funkcjonowania w grupie ćwiczeniowej, to im szybciej się o tym dowie, tym lepiej dla wszystkich.

                                  Jedyne, co w takiej sytuacji może zrobić wykładowca, to pozwolić zaliczać przedmiot bez pracy w parach/grupach, całkowicie indywidualnie - i nie wtrącać się w relacje dorosłych ludzi poza salą wykładową.
                                  • triss_merigold6 Re: Nanga, nie idź tą drogą 28.03.16, 13:15
                                    Pozwolę sobie złośliwie dodać, że dziwnym trafem w tych "innych czasach" szereg zjawisk i zachowań w grupie było identycznych jak współcześnie - były gwiazdy socjometryczne, osoby bardziej zdystansowane, osoby które akceptowano i z które jednocześnie bywały przedmiotem kpin (jak pewien chłopak o oszałamiającej urodzie modela, który robił wrażenie dopóki się nie odezwał) itd.
                  • ichi51e Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:13
                    Ja nie rozumiem idei "studiow grupowych" co to za studia do lisa? Problem dziwny robi sie egzamin tej jednej osobi i ona go zdaje albo nie zdaje. To nie terapia grupowa tylko przygotowanie do zawodu.
                    • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 23:25
                      Ludzie ucza się pracowac w zespole.
                      w praktyce wygląda czesto to tak, że na kilka osób tworzących grupę dwie pracują, dziwnym trafem z reguly są to kobiety.
                      róznie bywa na różnych uczelniach. Moja corka kończyla rownolegle dwa kierunki, jeden na uniwersytecie, drugi na uczelni prywatnej. O ile na uniwersytecie pracowali wszyscy (ale też kierunek, na ktory trafiaja chyba wylącznie prymusi, wiec nic dziwnego), na tym drugim, platnym, byl prawdziwy dramat, awantury, obrażanie sie itp itd.
                      • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 23:27
                        Ale mimo to bardzo popieram projekty realizowane w grupie, nawet - a może zwlaszcza wtedy - gdy cięzko idzie, uczą sie i wspołpracować, i to jest nie do przecenienia.
                        • sasanka4321 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 23:40
                          > Ale mimo to bardzo popieram projekty realizowane w grupie, nawet - a może zwla
                          > szcza wtedy - gdy cięzko idzie, uczą sie i wspołpracować, i to jest nie do prze
                          > cenienia.

                          Ty jestes pewna, ze mowisz o wyzszej uczelni? O 20-latkach?
                          W Twoich oczach, to jakby takie duze dzieci, ktore przychodza na uczelnie i nalezy je wychowac, zsocjalizowac, i dodatkowo nauczyc pracy w grupie...
                          Jesli tak to wyglada na polskich uczelniach, to zostaje mi Bogu podziekowac, ze studiowalam gdzie indziej...
                          • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 23:59
                            No wiesz, czego Jaś się nie nauczyl, tego mozna uczyć Jana.
                            A nawet nalezy.
                          • landora Re: Problem ze studentką 28.03.16, 00:57
                            Studiowalam w UK i efektywna praca w grupach była ważnym elementem kształcenia.
                            • ichi51e Re: Problem ze studentką 28.03.16, 07:13
                              Zalezy co sie studiuje. Inaczej z lekarzami inaczej z marketingiem i zarzadzaniem a jeszcze inaczej z badaczem sanskrytu.
            • babcia.stefa Re: Problem ze studentką 28.03.16, 08:32
              > Szefem jestem ja.

              A potem się budzisz.
              • rosapulchra-0 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 09:39
                Dlaczego tak uważasz?
                • babcia.stefa Re: Problem ze studentką 28.03.16, 10:20
                  Bo z firmy, w której zmusza się ludzi do robienia za darmowych terapeutów dla społecznie nieprzystosowanych, wszyscy wartościowi pracownicy spierniczą przy pierwszej okazji, a przedsiębiorstwo oparte na samych komunikacyjnie wykluczonych nie ma prawa działać. Chyba że to jakiś zakład pracy chronionej. Więc trudno mi brać te rojenia o tym, jak działa przedsiębiorstwo, na serio.

                  Rola szefa polega na tym, żeby spowodować dostosowanie się przez wykluczonego do reszty, ewentualnie pozbycie się go przy pierwszej okazji, a nie zmuszaniu całej reszty, żeby obchodziła nieprzystosowanego na paluszkach.
                  • ichi51e Re: Problem ze studentką 28.03.16, 10:22
                    Albo tak ustawieniu pracy jesli nieprzystosowany jest niezbedny zeby mu nikt w droge nie wlazil.
                    • babcia.stefa Re: Problem ze studentką 28.03.16, 14:14
                      Też, jeśli to możliwe - ale znów, zadaniem przełożonego jest takie zorganizowanie pracy, żeby firma robiła to, co do niej należy, przy możliwie najmniejszym obciążeniu wszystkich zainteresowanych dodatkowymi niedogodnościami niezwiązanymi bezpośrednio z pracą firmy - jak konieczność specjalnego traktowania jakiegoś czuba.

                      Mnie jako człowiekowi od kilkunastu lat zarządzającemu średnimi zespołami nie przyszłoby do głowy obciążać podwładnych czyimiś dziwactwami (a jeśli dobrze liczę, to freak w zespole trafił mi się dokładnie 3 razy).
                      • taki-sobie-nick Ja się zastanawiam nieśmiele 23.05.16, 19:57
                        dlaczego NIKT jeszcze nie wpadł na to, żeby OBIE strony (i dziwak, i reszta zespołu) wyszły sobie naprzeciw?

                        Zawsze się uważa, ze ALBO dziwak, ALBO pozostali.
          • memphis90 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 13:13
            >Wez Ty moze troche opanuj emocje. Studenci nie ida "z placzem" do wykladowcy, tylko z prostym i >spokojnym komunikatem, ze nie chca i nie beda z Ta osoba pracowac w parach. Albo przyjmie to >do wiadomosci i przestanie urzadzac pary na sile, albo zmienia grupe/wykladowce.
            To chyba jakiś żart. Ja prowadzę seminaria, jedne zajęcia mam "warsztatowe" i nie wyobrażam sobie fochów studentów, że oni sobie życzą/nie życzą pracy w parach/grupach/pojedynczo/z taką czy inną osobą w grupie i że mnie terroryzują, próbując narzucić swoją wizję. Ja prowadzę zajęcia, ja decyduję o ich charakterze i organizacji- natomiast nie ma obowiązku studiowania.

            >W pracy jest dokladnie tak samo. Szefem jestem ja. I zwalniam tych, ktorzy nie potrafia >wsplpracowac z innymi.
            Aha, i dlatego mamy tylu przełożonych-mobberów, którzy doprowadzają do zwalniania wartościowych pracowników. Bo nastawiają wszystkich przeciwko jednej osobie, która "nie potrafi współpracować" i tę osobę szef zwalnia - tymczasem prawdziwym manipulantem i mąciwodą jest ktoś zupełnie inny...
            • iwoniaw Re: Problem ze studentką 28.03.16, 13:24
              Ja prowadzę zajęcia, ja decyduję o ich charakterze i
              > organizacji- natomiast nie ma obowiązku studiowania.


              Jak to się ma do:

              Aha, i dlatego mamy tylu przełożonych-mobberów, którzy doprowadzają do zwalnian
              > ia wartościowych pracowników. Bo nastawiają wszystkich przeciwko jednej osobie,
              > która "nie potrafi współpracować" i tę osobę szef zwalnia - tymczasem prawdziw
              > ym manipulantem i mąciwodą jest ktoś zupełnie inny...



              Chcesz powiedzieć, że jesteś wykładowcą - mobberem, który doprowadza do rezygnacji wartościowych studentów, bo "nie ma obowiązku studiowania" i nikt ci nie będzie "stroił fochów" ani "terroryzował, próbując narzucić swoją wizję"? big_grin

              No niestety, tak się składa, że jak wykładowca może sobie wprowadzać i egzekwować własne dowolne zasady - byle zgodne z regulaminem studiów, tak i szef w pracy ma prawo mieć konkretne oczekiwania co do zachowań pracowników adekwatnych do stanowiska. I jeśli ktoś non stop doprowadza do niesnasek w zespole i powoduje, że ludzie normalnie pracujący bez niego - z nim nie robią nic i się frustrują, to jest on wszystkim, tylko nie "wartościowym pracownikiem" w tym konkretnym zespole. I zwolnienie go nie jest żadnym mobbingiem, tylko prostym krokiem do uzdrowienia sytuacji.
              • memphis90 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 17:02
                >Jak to się ma do:
                Nijak się ma, bo to zupełnie dwa odrębne zagadniania, do których się odniosłam. Ale chętnie wyjaśnię.

                Prowadząc zajęcia ja o nich decyduję. Ja dobieram zakres materiału, ja decyduję ile będzie mojego gadania, a ile warsztatów. Ja decyduję jak będą te warsztaty wyglądały- czy będą w 5 podgrupach czy w dwóch- i nie przewiduję opcji, w której jedna grupa będzie liczyła jedną osobę, a druga- trzydzieści. Nawet, jeśli studenci chcieliby skrócenia zajęć, pominięcia nudniejszych zagadnień czy rezygnacji z zaliczenia na rzecz wpisu na ładne oczy i upierali się przy tym całą grupą- sorry. Jest regulamin, do którego trzeba się stosować.

                >Chcesz powiedzieć, że jesteś wykładowcą - mobberem, który doprowadza do rezygnacji >wartościowych studentów, bo "nie ma obowiązku studiowania" i nikt ci nie będzie "stroił >fochów" ani "terroryzował, próbując narzucić swoją wizję"
                Pierwsze słyszę, żeby egzekwowanie uczestnictwa w zajęciach było równoznaczne z mobbingiem?

                >I jeśli ktoś non stop doprowadza do niesnasek w zespole i powoduje, że ludzie normalnie >pracujący bez niego - z nim nie robią nic i się frustrują, to jest on wszystkim, tylko nie >"wartościowym pracownikiem"
                To, o czym pisałam, to założenie, że skoro jedna osoba się "nie dogaduje", to ona właśnie musi być winna i to ona powinna zostać zwolniona. Podczas gdy bardzo często jest tak, że manipulant nastawia grupę przeciwko jednej osobie, która zostaje wykluczona. Jeśli o zwolnieniach decyduje nadrzędny szef, to ostatecznie zwalniane są osoby poddane mobbingowi (wprowadza niesnaski! nie nadaje się do pracy w zespole! jest konfliktowy!), a nie osoba mobbingująca. Tak to właśnie działa. Trzeba o tym pamiętać, szczególnie, jeśli mamy do czynienia z osobą, której nikt, absolutnie nikt nie akceptuje. Jak taka osoba - jeśli rzeczywiście jest taka beznadziejna- przeszła sito rekrutacyjne w firmie, skoro nie dogaduje się z nikim, nie umie nic, nie potrafi pracować w zespole....?
            • sasanka4321 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 14:20
              O zesz! I studenci sa na Ciebie skazani? Nie maja mozliwosci zrobienia tych samych zajec w grupie prowadzonej przez kogos innego? Nie bardzo znam polski system - na mojej uczelni kazde obowiazkowe zajecia byly prowadzone w kilku grupach, przez roznych wykladowcow. Conajmniej 3 grupy rownolegle. Dodatkowo nie bylo jakiejs ustalonej kolejnosci robienia zaliczen w ciagu studiow, wiec mozna bylo w ogole odpuscic ze dwa semestry i poczekac na jakiegos rozsadnego wykladowce, ktoremu woda sodowa do glowy nie uderzyla. Gdyby taki byl, bo sobie takiego nie przypominam. Bywali rozni dziwacy, ale szacunek byl obustronny. Coz, nie ma obowiazku bycia wykladowca wink

              W prywatnej firmie wyglada to tak, ze dokladnie ci pracownicy, ktorzy generuja najwieksza czesc zysku, jesli atmosfera zrobi sie wujowa a ja postanowie ich zmusic do pracowania z kims, na widok kogo wnetrznosci im sie przewracaja, to mi w ciagu mniej wiecej miesiaca podziekuja za wsplprace. Milo podziekuja, jeszcze przeprosza - pracuja u mnie od lat - ale nerwow sobie szargac nie beda chcieli. Wychowywani tez byc nie chca. Zostanie kilka osob, ktore i w gruncie rzeczy nic nie potrafia, wiec ciezko im byloby znalzc sobie cos innego. No i ta "trudna osoba". Zawsze moge nas przekwalifikowac na firme zajmujaca sie socjalizowaniem dziwakow...
              • memphis90 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 17:13
                Woda sodowa? Studenci skazani na mnie? Fantazja Cię ponosi wink Pewnie mi nie uwierzysz, ale byłam jednym z najlepiej ocenianych asystentów - tak, przez tych biednych, uciemiężonych studentów, których "nie szanuję". Co nie znaczy, że pozwalałam na ćwiczenia odbywane w czapce z daszkiem na głowie albo wcinanie banana w połowie zajęć praktycznych.

                >W prywatnej firmie wyglada to tak, ze dokladnie ci pracownicy, ktorzy generuja najwieksza >czesc zysku, jesli atmosfera zrobi sie wujowa
                Upewnij się tylko, że zwalniasz właściwą osobę...
                • sasanka4321 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 20:15
                  > Studenci skazani na mnie? Fantazja Cię ponosi wink

                  Kurde, glupie te przepychanki. To bylo pytanie. Czyli maja wybor? Nie musza zaliczac u Ciebie - moga wybrac innego prowadzacego, badz inne zajecia?

                  > Upewnij się tylko, że zwalniasz właściwą osobę...

                  Jak widzimy po tym watku, zalezy to od tego, jakimi kryteriami sie kierujesz, oceniajac, kto jest ta wlasciwa osoba. Jesli takimi jak Nanga, czyli dobrym samopoczuciem osob, z ktorymi nikt nie chce pracowac, to pewnie nie zwalniam prawidlowej osoby. I mimo to uwazam, ze na dluzsza mete, takze jej to moze pomoc.
        • ricemice Re: Problem ze studentką 27.03.16, 14:56
          No cóż, może to przekracza twoją wyobraźnię ale ja miałam dokładnie taką sytuacje w pracy.
          Cała firma (8 osób) odmówiła współpracy z jedną z nowo zatrudnionych pracownic. Projekty były różne, 2-3 osobowe czasem w grupach po 4, wiadomo termin określony, zakres prac podzielony, konkret do wykonania od współpracy zależał wynik finansowy. Zawiodła raz, zawiodła drugi, za trzecim też nic się nie nauczyła, konsekwencje poniósł zespół. Widać, że nie wie, nie umie, nie dotrzymuje terminów i co więcej nie ma chęci się nauczyć. Potrafi za to podpisać się pod czyjąś pracą, coś na kogoś zwalić a jak grupa coś fajnego wymyśliła to bezczelnie twierdzić, że to był wyłącznie jej pomysł. Gadane miała, szefostwo sprawnie bajerowała kreując się na "super wąską specjalistkę" smile tak wybitną, że nierozumianą przez prostaczków. I takie bajerowanie działało, przez pół roku, aż do kolejnego projektu przy którym ludzie stanowczo powiedzieli szefowi, że nie będą z nią ani dla niej pracować. Ja również odmówiłam. Szefostwo nie przedłużyło jej umowy, a wszyscy odetchnęli z ulgą że się jej pozbyto.
          I wcale się nie dziwie tym studentom, że nie chcą pracować w grupie z kimś takim, skoro są oceniani za wynik wspólnie. Ja w takiej sytuacji też wolałabym wykonać projekt sama bo przynajmniej nikt nie będzie mi przeszkadzał i psuł nerwów.
        • kasiamat00 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 16:10
          Wyobraz sobie, ze kilka lat temu zaproponowalam w pracy mniej wiecej dwa razy wieksza reorganizacje niz byla w planach, zeby tylko nie wyladowac w jednym zespole z czlowiekiem, ktory dzialal mi na nerwy. Plan alternatywny byl taki, ze skladam wypowiedzenie. A to byl czlowiek, ktory tylko mnie irytowal, mam tez liste "nigdy wiecej nic do czynienia z tym typem", skladajaca sie glownie z psychopatow itp. Tak, osoby odpowiedzialne za te reorganizacje wiedzialy (ode mnie, przyznalam sie wprost) dlaczego zaproponowalam takie rozwiazanie, okiem nie mrugnely.

          Z legend miejskich znam tez historie czlowieka, ktory przeszedl ciezka rekrutacje, po czym nie zostal przyjety, bo wszyscy team leaderzy w firmie powiedzieli, ze z nim pracowac nie beda. Bo albo sami go znaja i nie znosza, albo wystarczajaco duzo slyszeli o nim. Poniewaz delikwenta znam osobiscie i wiem jak wiekszosc osob na niego reaguje (kobity jeszcze znosnie, facetom podnosi cisnienie natychmiast), to calkowicie w te legende wierze.
        • wioskowy_glupek Re: Problem ze studentką 27.03.16, 23:31
          Trochę ci peron odjechał... Jak najbardziej wyobrażam sobie pójście do szefa (nawet bardziej niż do wykładowcy) i stwierdzenie, że z tym a tym współpracować zamiary nie mam.
      • onnomatopeja Re: Problem ze studentką 27.03.16, 15:45
        A ty nie w kościele?? Miałaś iść na 14....
      • rosapulchra-0 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 10:24
        Ale wiesz, że szefowie są różni? Jedni mniej, inni bardziej empatyczni, jedni zdecydowanie zaprogramowani na wykonanie zadania, inni na spójną pracę zespołową, itp., itd.
        • rosapulchra-0 Powyżej jest odpowiedź do babci n/t 28.03.16, 10:46

        • babcia.stefa Re: Problem ze studentką 28.03.16, 16:23
          Szefowie to przede wszystkim powinni być zaprogramowani na efektywne działanie swojego zespołu - zgodne z zadaniami i celami firmy. Czy osiągają to empatią, czy zadaniowością, to już powinno być dla pracodawcy kwestią trzeciorzędna.
    • kota_marcowa Re: Problem ze studentką 27.03.16, 16:24
      Proste, reszta niech robi jak robi, a iksińskiej daj projekt taki, który będzie mogła zrobić samodzielnie. Wyjdzie to z pożytkiem dla wszystkich, bo jak zaczniesz zmuszać innych (a skoro są gotowi ponieść konsekwencje, byle uniknąć panny, to sprawa na prawdę stoi na ostrzu noża), to laska będzie mieć jeszcze bardziej przechlapane.
      Natomiast akurat nie dziwi mnie sytuacja, w której ktoś może sobie zasłużyć na odrzucenie przez grupę. Donosicielstwo np.
    • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 16:37
      Oni, jak piszesz, mają pracować z ludźmi. Ludzie są rózni. Współprace z "inną", dziwaczną, irytującą kolezanką mogą potraktować jako trening. Warto zrobić zajęcia dotyczące pracy z "trudnym" klientem - moze ktoś z grupy skojarzy, że podobne mechanizmy działają?
      Nie odpowiedzieli Ci, dlaczego nie chcą z nią pracować. A sytuacja, w ktorej panna przychodzi do wykladowcy z tekstem, że jej kolega nie może pracować w parze z inną studentką, to jakieś szaleństwo do szescianu.
      Nie masz tam w prac jakiegoś sensownego psychologa, żeby sie poradzić?
      • verdana Re: Problem ze studentką 27.03.16, 18:22
        Trening jest OK, o ile nie zależy od niego zaliczenie roku. Trudno wymagać od ludzi, aby zawalili rok, bo sa w grupie z kimś, z kim współpracować sie nie da. Z kolei rozmowa z grupą "dlaczego nie chcą pracować z panną X" bez udziału psychologa to będzie sąd nad panną X, a nie załatwienie sprawy. Są dwa rozwiązania - albo panna X dostanie mniejszą, ale samodzielną pracę, albo zostanie włączona jako osoba dodatkowa do jakiejś grupy, która poradzi sobie ewentualnie bez niej. Trzeba tak ustawić pracę, aby współpraca z panna X nie groziła zawaleniem roku. Miałam , niestety, takiego studenta, z którym współpracować sie nie dało - trudny klient to inna sprawa niż osoba, która zagraża naszemu istnieniu w firmie (czy uczelni). Tego studenta wszyscy, łącznie ze mna się zwyczajnie bali.
        • lemasakr Re: Problem ze studentką 27.03.16, 18:39
          Dlaczego bali?
          • iwoniaw Re: Problem ze studentką 27.03.16, 18:45
            Wariat sprawiający wrażenie, że może być agresywny, jeśli coś pójdzie nie po jego myśli?

            No cóż, opisywana tu pani wygląda na nie do końca zrównoważoną (dziesiątki maili do prowadzącej pisanych bez ładu i składu) i jeśli ktoś jest gotów ryzykować brakiem zaliczenia i komisem, byle tylko nie musieć z nią pracować, to sprawa jest poważna - poważniejsza niż "sam będę musiał wszystko zrobić, a ona się podepnie i dostanie ocenę za darmo". Dlatego nie zmuszałabym nikogo do bycia z nią "w parze", projekty pozwalałabym zaliczyć w parach lub indywidualnie - do wyboru przez studentów, a pary niech się dobierają dobrowolnie, a przede wszystkim nie pozwalałabym pani dyktować mi, co mam jej zapewnić i czego od niej wymagać, no bez przesady.
        • haneke_29 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 18:45
          A o co dokladnie chodzilo z tym studentem, latal z siekiera czy co?
          • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:06
            No jak to? ktoś MIAL WRAŻENIE, że MOŻE byc agresywny.
            • triss_merigold6 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:11
              Swego czasu byłam w komisji rekrutacyjnej. Pojawił się chłopak, który sprawiał wrażenie chorego psychicznie i bezkontaktowego, pobudzony, nie nawiązujący kontaktu, nie odpowiadał na pytania.

              Nie został przyjęty mimo, że był to już czas przyjmowania na płatne studia pod hasłem "każdemu dajemy szansę" czytaj: jest kasa na osobostudenta, przyjmujemy każdego kto oddycha. Po prostu było widać, że gość będzie sprawiał problemy.
              • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:30
                Sluchaj, ja jestem jak najbardziej za selekcją studentów, zwlaszcza że jak na razie socjopata bez problemu może zostać lekarzem, psychlogiem, nauczycielem czy sedzią.
                Jak ktos jest pobudzony i bez kontaktu, to po to w dawnych czasach byly egzaminy wstępne (i w ogole egzaminy ustne), by odsiać. Slusznie.
                Bardzo możliwe, że studentka, o ktorej jest wątek, powinna zmienic kierunek studiow, z pozytkiem dla siebie samej i przyszlych klientów.
                Ale zauważ, że bardzo mamy konkretnych informacji o jej zachowaniu, raczej o opinii grupy, ale tu znowu - brak faktów. Mam doświadczenie z podobnym postepowaniem grupy naprawę nieuzasadnionym, pisze o tym niżej. Widzialam, jak grupa może niszczyć. Naprawde w takiej stuacji trzeba byc bardzo ostroznym.
                • triss_merigold6 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:32
                  Druga grupa z kolei? Osób, które nie mają żadnego interesu w wygryzieniu koleżanki, żadnych profitów z tego tytułu, a są zbyt dojrzali na to, żeby bawić się w dziecinne zagrywki z wyśmiewaniem?
                  • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:50
                    Nie wiem, czy masz kontakt z dzisiejszymi studentami - ja bym wielu z nich "dojrzałymi" nie nazwala.
                    A że druga grupa, to też żaden dowod - przeciez na jednym roku ludzie znają się między soba, a siła etykiet jest przemożna.
                    • triss_merigold6 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:54
                      Są pełnoletni, podejmują decyzje i ponoszą za nie odpowiedzialność. Studia nie są obowiązkowe, nie są też miejscem na terapie, zwłaszcza narzucane odgórnie.
                      • ichi51e Re: Problem ze studentką 27.03.16, 23:36
                        Ni wlasnie to nie dzieci ktore trzeba nauczyc zyc w spoleczenstwie.
                • iwoniaw Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:35
                  Nanga, nikt tu przecież nie postuluje stosowania wobec opisanej studentki jakichś represji czy popierania w tym grupy (jeśli grupa rzeczywiście ją prześladuje w dowolny sposób, a nie jedynie usiłuje się bronić i po prostu ucieka). Dorośli ludzie to jednak nie dzieci w szkole pod kuratelą wychowawcy i próby zmuszenia ich do współpracy z panią muszą zakończyć się niepowodzeniem, jeśli determinacja ich doszła do opisanych sytuacji. Jedyne, co pozostaje, to pozwolenie na oddawanie prac indywidualnych.
                  • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:52
                    masz racje, natomiast padlo w tym wątku wiele bardzo radykalnych stwierdzeń, do których, moim zdaniem, nie mamy podstaw, a w takich sprawach nalezy bc bardzo ostrożnym w wdawaniu sądów.
                • sasanka4321 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:49
                  Ty sie wokol szkoly krecisz caly czas. My mowimy tu o doroslych ludziach, o studiach, o pracy. Jesli dorosli ludzie nie chca z kims wsplpracowac to zasadniczo mozesz wyjsc z zalozenia, ze ten ktos jest meczacy, upierdliwy, uniemozliwia normalny przebieg pracy i tak szarpie nerwy, ze wola odejsc z roboty, zmienic grupe na studiach, byle tylko nie uzerac sie calymi dniami. Tej dziewczynie nikt nie podstawia nogi i nie rysuje jej karykatur na tablicy - to nie szkola! Jesli w szkole nie udalo sie jej zsocjalizowac - rodzicom, psychologom, pedagogom - to teraz jest to juz w jej rekach. I klarowne zachowanie innych wobec niej, zgodne z tym, jak ja odbieraja, moze jej w tym tylko pomoc. Do jakiego wieku chcesz ludzi przymuszac do kontaktow, ktore im nie sluza? Do 50-tki?
                  • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 23:09
                    Ja napisalam, że chce kogos przymuszac do kontaktów?
                    Ale powiem ci tak: dziewczyna, o ktorej pisze, odwiedziła nas dwa lata po maturze. Traf chciał, że byl tez obecny jej kolega z klasy, student II roku uniwersytetu. Zobaczył, że rozmawia z nią jeszcze inna nasza absolwentka, autorka i szefowa projektu, w którym on bral udział. Podszedl potem do niej i powiedział:
                    - sluchaj, ty rozmawiasz z X???
                    - rozmawiam
                    - z nią sie nie rozmawia, ona jest dziwna, jak bedziesz z nią rozmawiać, zaczną mówić, ze ty też jesteś dziwna
                    Dziewczyna bardzo przytomna, odpowiedziala mu, ze to straszne, bo w takim razie on rozmawiajac z nia tez zostanie nazwany "dziwnym".
                    Opowiedziala mi o tej rozmowie wstrząśnieta, zwlaszcza że chlopak nalezal do najbardziej sensownych w grupie.

                    Ty nie wiesz, jak ci studenci traktuja Iksińską, ja też nie wiem, moze nie robia nic niestosownego czy zlośliwego, a może na odwrót. Moje dziecko świezo skończylo studia i wiem może więcej niz przeciętny wykladowca o dojrzałosci, ale i niedojrzalości studentów.

                    Przyjmujesz za dobrą monetę osąd wielu, bo jest ich wielu. Grupa, a nawet dwie grupy, musza mieć rację. Mogą. Podobno jeśli w Sanhedrynie wyrok śmierci zapadal głosami wszystkich sedziów, byl nieważny. To tak mądre, ze az trudno uwierzyc, że prawdziwe - ale na pewno godne zastanowienia.

                    We mnie budzi opór latwość, z jaką jesteś gotowa wyeliminowac kogos, kto Ci nie odpowiada. Polecam serial "The Wire" ("Prawo ulicy" ze szczegolnym uwzglednieniem postaci Przybylewskiego).
                    • tak_to_nowy_nick Re: Problem ze studentką 27.03.16, 23:13
                      > Podobno jeśli w Sanhedrynie wyrok śmierci zapadal głosami wszystkich sedziów,
                      > byl nieważny. To tak mądre, ze az trudno uwierzyc, że prawdziwe

                      Czyli najlepszą metodą na dokonanie tam morderstwa było zrobić to wyjątkowo brutalnie i na oczach wszystkich, tak aby mieć pewność, że każdy sędzia zagłosuje za karą śmierci? Gwarantowana bezkarność! Faktycznie, niezwykle to mądre tongue_out
                    • sasanka4321 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 23:58
                      > We mnie budzi opór latwość, z jaką jesteś gotowa wyeliminowac kogos, kto Ci nie
                      > odpowiada.

                      "Wyeliminowac"? Toz mowie, zeby umozliwic jej zaliczenie materialu indywidualnie, skoro nikt nie chce z nia pracowac "w parze". Jest na studiach po to, zeby zdobyc konkretna wiedze i to udokumentowac.

                      A ta cala ckliwa historyjka kupy sie nie trzyma. 20-latek pojawia sie w swojej dawnej szkole i uwaza, ze z kims tam nie nalezy rozmawiac, zeby nie byc uwazanym za "dziwnego". Przez kogo uwazanym? Przeciez ta klasa nie istnieje od dwoch lat.

                      Ja krotko po studiach pracowalam z pedagogami. Nie jako pedagog, ale w tym srodowisku. Wspominam to jako horror. Tam zadna praca nie posuwala sie do przodu. Bylo za to wieczne omawianie siebie nawzajem. Superwizje i superwizje superwizji. Na prace nie bylo czasu. I wolnych mocy umyslowych.
                      • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 00:06
                        A ta cala ckliwa historyjka kupy sie nie trzyma. 20-latek pojawia sie w swojej dawnej szkole i uwaza, ze z kims tam nie nalezy rozmawiac, zeby nie byc uwazanym za "dziwnego". Przez kogo uwazanym? Przeciez ta klasa nie istnieje od dwoch lat.


                        Masz rację, ta klasa już nie istaniala wowczas, drugi rok. co wiecej, chłopak był jedyna osoba z tej klasy uczestniczącą w projekcie. A jednak przyszedl z tekstem, ktory zacytowalam. Może to świadczy o sile zakazu?
                        dziewczyna, ktora mi o tym opowiedziala, byla wstrząśnieta.
                        A ja nie klamię ani nie zmyślam.
                        Uwagi o twojej pracy z pedagogami świadczą tylko o twoim sposobie myślenia.
                        • memphis90 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 13:43
                          Och, Nanga, ale przecież powszechnie wiadomo, że wśród dorosłych ludzi bully'ing i mobbing nie istnieje, to tylko dzieci w podstawówce. Ale żeby doroślu ludzie, na studiach- nie no, jest tylko opcja, że z odrzucanym przez grupę jest coś nie tak. Inne nie istnieją.
                          • rosapulchra-0 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 14:03
                            Masz rację. To się nigdzie nie dzieje, a na pewno nie wśród dorosłych, czego przykładem jest to forum chociaż big_grin

                            Pamiętam, gdy za mobbing właśnie wyleciało kilku kierowników i dyrektor tylko z jednego oddziału mojej firmy. Akcja mocno rozciągnęła się w czasie, na początku nikt nie chciał wierzyć szeregowym pracownikom, co się dzieje u nich w oddziale, dopiero spotkanie z prezesem, gdzieś w knajpie, spowodowało, że się za kierownictwo wzięli tak jak należy. Dyrektor wyleciał ostatni - próbował kolejnych nowych kierowników podporządkować sobie, ale trzy miesiące wyleciał z hukiem i, szczerze mówiąc, w sposób poniżający. Dowiedział się na zebraniu pracowniczym, że właśnie ten pan, który przyszedł z prezesami jest jego następcą, a on ma godzinę na spakowanie swoich rzeczy i wyniesienie się z firmy. Coś jak wywóz na taczkach.
                          • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 18:32
                            Memphis, dzięki, że sie odezwalaś, jestem strasznie zmeczona tym wątkiem.
                            • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 18:38
                              ja zresztą nie wykluczam, że z tą studentką jest "coś nie tak", tyle tylko, ze widziałam wiele "dziwnych" osób, także "dziwniejszych" niż dziewczyna, o ktorej piszę, ktore w swoich klasach były albo tolerowane, albo akceptowane, a czasem nawet mlodziezy chciało się tych "dziwakow" wspierać. I jest jak mówisz - jeśli w grupie znajdzie się "mąciwoda", ktory wskaże, albo jeśli ktoś z nauczycieli da haslo do mobbingu (a wśrod doroslych - szef) mechanizm się nakręca jak naoliwiony. I jak powiedziała wioskowy glupek - "powód jest nieistotny", istotna jest potrzeba "mąciwody" (którym może być szef lub szefowa) i wtórna grupy. Bo to proces grupowy w końcu sad
                              • verdana Re: Problem ze studentką 28.03.16, 19:47
                                Tylko tu jest jeden istotny problem - studenci innych w grupie wspierają, tej jednej dziewczyny nie. Przy czym fakt, ze facet jest gotowy zrezygnować i nie zaliczyć, a nie zwyczajnie kłócić się o to, aby być z kim innym jest niepokojący. Czasem fakt, jest to mobbing, czasem jednak trzeba przyjąć, że są osoby, które robią coś, z czym nikt godzić sie nie musi i dla własnego honoru (lub bezpieczeństwa) z panną X współpracować nie będzie. Pannie X trzeba zapewnić komfort na zajęciach, mozliwość ich zaliczenia, ale w tej sytuacji - gdy nie wiadomo o co chodzi - nie musi się przyjmować,że grupa to potwory, a panna X jest tylko ofiarą. Na uczelni zajęcia są bardzo podzielone, wykładowcy nie uzgadniają - jak w szkole - postaw wobec studentów,grupy są zmienne, są w nich różne osoby, nie stale te same, nie da się raczej dać hasła do mobbingu, który by działał na wszystkich zajęciach i we wszystkich grupach.
                                • iwoniaw Re: Problem ze studentką 28.03.16, 19:52
                                  Dokładnie o tym piszę w tym wątku od wczoraj (i nie tylko ja), naprawdę nie rozumiem, dlaczego Nanga się upiera, że _na pewno_ coś nie tak musi być z grupą studentów (i poprzednim prowadzącym w innej grupie), bez względu na to, jak bardzo (nie)normalna/(nie)bezpieczna jest p. X.
                                  • verdana Re: Problem ze studentką 28.03.16, 20:05
                                    To jest trudna sprawa, bo mobbing w sytuacji, gdy mobbujący jest skłonny ponieść spore koszty, by tylko kogoś skrzywdzić, jest co najmniej dziwny. Wyobraźmy sobie pracę - pan Y ma pracować z panią X, ale przynosi szefowi wymówienie - woli zostać zwolniony, niż pracować z X. To nie jest mobbing. To jest desperacja. Gdyby student poszedł do prowadzacej i powiedział "Z panna X nie będę w grupie, to idiotka, ja chcę zaliczyć, a ona mi to uniemożliwi, proszę o inna osobę" - OK, to może być mobbing. Tu jednak student bierze na siebie całą odpowiedzialność za decyzję - panna X ma nadal szansę zaliczyć, ale on się wycofuje. Na mnie to jednak sprawia wrażenie, że naprawdę współpraca z tą studentką czymś grozi poza oblaniem przedmiotu.
                                    • iwoniaw Re: Problem ze studentką 28.03.16, 20:14
                                      Mam dokładnie takie samo wrażenie.
                                    • fin-dus Re: Problem ze studentką 28.03.16, 20:22
                                      Bo na pewno każda tu obrończyni z ogromną ochotą by chciała pracować w parze z takim Kajetanem P. (to ten od odciętej głowy). Lub z takim, który pociął prostytutkę i część jej ciała spuścił w toalecie. Lub z dziewczyną, która siedząc obok, po cichu np. wsadza sobie palce do majtek i je wącha.

                                      Dwa pierwsze przypadki znane medialnie. Ten ostatni to przypadek z moich studiów. Dziewczyna po ich ukończeniu przeszła wieloetapową rekrutację do pewnej państwowej firmy, z której wyleciała po kilku latach. Prosto do psychiatryka. Pamiętam, że ludzie z z moich studiów woleli czekać na przystanku podczas śnieżycy niż wejść z nią do jednego autobusu. Jednocześnie - podkreślam - przeszła drobiazgową i wieloetapową rekrutację do takiej firmy, do której powinni dostawać się tylko krystalicznie czyści. Jak to zrobiła, do dziś nie wiem. Może tak, że o tych palcach i majtkach nikt oficjalnie nigdy nie powiedział, bo się jej autentycznie bał.
                                    • naplaze Re: Problem ze studentką 28.03.16, 20:59
                                      "To jest trudna sprawa, bo mobbing w sytuacji, gdy mobbujący jest skłonny ponieść spore koszty, by tylko kogoś skrzywdzić, jest co najmniej dziwny. Wyobraźmy sobie pracę - pan Y [...] woli zostać zwolniony, niż pracować z X. To nie jest mobbing. To jest desperacja."

                                      Albo prowokacja, czy może rodzaj szantażu, histerii: "jak pani doktor zmusi mnie do pracy z Iksińską, to ja obleję przedmiot"; świadczyłaby o tym też reakcja koleżanki, która heroicznie ofiarowuje się wykonać podwójną pracę, byleby jej kolega nie musiał się męczyć - zamiast podejść do wykładowcy i wytłumaczyć, że Iksińska jest bardzo trudna we współpracy, opisać uprzednie z nią doświadczenia, wyrazić obawy - że np. zadanie przy udziale Iksińskiej może nigdy nie zostać ukończone i poprosić o wyważoną decyzję.
                                      • sea.sea Re: Problem ze studentką 28.03.16, 23:24
                                        Ta, w imię konsekwentnego bullyingu na zupełnie niewinnej osobie jeden student idzie va banque ryzykując, że wykładowca powie: "no trudno, to nie będziesz miał zaliczenia, sorry, taki mamy klimat", a druga studentka chce sobie dołożyć więcej pracy.

                                        Tu musi być coś ciekawego zaszyte, bo normalny człowiek nawet gdyby się uwziął na Iksińską, to by po prostu chcąc uniknąć Iksińskiej sam odwalił pracę i nawet pozwolił Iksińskiej się pod nią podpisać, byle mieć z głowy. No chyba, że się tak uwzięli, że nie chcą dopuścić by Iksińska zaliczyła, nawet po własnym trupie, ale jakoś tego nie kupuję.
                                        • szpil1 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 06:32
                                          sea.sea napisała:

                                          >
                                          > Tu musi być coś ciekawego zaszyte,

                                          W pierwszym poście autorka pisze, że sprawę opisuje dość ogólnie, by nie zidentyfikować tej osoby. Tak więc może naprawde istotne do oceny sytuacji sprawy zostały pominiete i przez to ciężko jest o rzetelna ocenę.
                                    • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 21:23
                                      To jest dla mnie niezmiernie dziwaczne, bo jeśli jest rzeczywiście niebezpieczna i naprawde sie jej boja, powinni to zglosic wprost, na przyklad opiekunowi roku, a może nawet policji. Takie sprawy trzeba wyjasniać - jeśli jest niebezpieczna dla nich, może być zagrożeniem dla innych, a samo izolowanie jej tylko to zagrożenie wzmaga.
                  • taki-sobie-nick Re: Problem ze studentką 23.05.16, 19:58
                    sasanka4321 napisała:

                    > Ty sie wokol szkoly krecisz caly czas. My mowimy tu o doroslych ludziach, o stu
                    > diach, o pracy. Jesli dorosli ludzie nie chca z kims wsplpracowac

                    ... to nie znaczy, że są przemądrzy i na pewno mają rację, bo ukończyli lat 18. tongue_outPP
          • jul-kaa Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:29
            Człowiek nie musi latać z siekierą, żeby inni się go bali.

            U mojej koleżanki na egzaminie ustnym (1 na 1) jeden ze studentów nie zdał. Zareagował na to głośnym buczeniem, kiwaniem się i uderzaniem pięściami w stół. Prowadząca była ciężko przerażona, nie miała pojęcia, co się dzieje. Wiem z innych źródeł, że to student z zespołem Aspergera. Jego matka zgłosiła dyrekcji ten fakt, jednak dyrekcja zachowała tę wiedzę dla siebie. Na egzaminach chłopak recytuje treść zajęć (notuje skrzętnie prawie wszystko, co mówi prowadzący), jednak nic ponad to, a studiuje kierunek, który wymaga samodzielnego myślenia, wyciągania wniosków, umiejętności łączenia wiedzy z różnych źródeł.
        • ichi51e Re: Problem ze studentką 27.03.16, 19:15
          U nas tez takie byl na wydziale krazyly o nim legendy. Byl wielkim fanem Korei pln (i przyjacielem ambasadora!) caly czas nadalal ze Korea to raj a wszyscy sa uprzedzeni bo on to widzial na wlasne oczy. Wywalili go po pierwszym roku.
      • triss_merigold6 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 19:33
        Wiesz, studenci to dorośli ludzie i niekoniecznie muszą chcieć służyć jako obiekty treningu psychologicznego lub zabawki terapeutyczne.
        • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:08
          Chyba nie masz pojęcia co to trening pschologiczny, ktory nota bene dla osob mających w przyszlości "pracować z ludźmi" powinien być obowiazkowy.
          • triss_merigold6 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:13
            A kto określa co znaczy "pracować z ludźmi"? Po prawie można pracować z ludźmi albo cichutko pisać ekspertyzy i wysyłać mailem, po polonistyce - pracować w szkole albo w wirtualnej redakcji etc. Kierunek studiów - o którym zresztą autorka nic nie napisała - nie przesądza o charakterze pracy.
            • iwoniaw Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:21
              Cokolwiek by to nie było, do pracy z ludźmi pani z wątku raczej predyspozycje ma ujemne, sądząc po relacjach z kolejnymi (!) grupami współstudentów i wykładowcami.
              • triss_merigold6 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:24
                Dokładnie.
    • redheadfreaq Re: Problem ze studentką 27.03.16, 19:28
      Panna musiała grubo sobie nagrabić u grupy. Na taki ostracyzm trzeba sobie zasłużyć czymś więcej, niż tylko byciem "trochę dziwnym". Przydziel jej zadanie, które będzie mogła wykonać sama. Z opiekunem roku też przydałoby się porozmawiać, prędzej czy później "sprawa Iksińskiej" i tak do niego trafi... Innych interwencji na własną rękę bym nie podejmowała.
      • taki-sobie-nick Re: Problem ze studentką 23.05.16, 20:08
        redheadfreaq napisała:

        > Panna musiała grubo sobie nagrabić u grupy.

        Na przykład przyznać się nieopatrznie, że była w psychiatryku. Na depresjach albo na nerwicach (tak, z tym też czasem w psychiatryku się siedzi).

        • za_mszowe Re: Problem ze studentką 24.05.16, 19:39
          Obstawiajac jej problemy z komunikacja (umiemy czytac posty watkodajki?)- czyli chaotyczne zasranie wykladowcy mailami zaraz po kolokwium to ani depresja ani nerwica.
          • taki-sobie-nick Re: Problem ze studentką 24.05.16, 20:47
            za_mszowe napisał:

            > Obstawiajac jej problemy z komunikacja (umiemy czytac posty watkodajki?)- czyli
            > chaotyczne za...

            Hej, nie wyrażaj się bez potrzeby.


            wykladowcy mailami zaraz po kolokwium to ani depresja ani
            > nerwica.

            A co obstawiasz? Ciekawa jestem, co daje takie objawy.
    • 71tosia Re: Problem ze studentką 27.03.16, 19:32
      na zajeciach dawalabym studentom krotkie zadania i kazala pracowac w wiekszych grupach, zadania domowe dalabym wszystkim studentom samodzielne, by wszyscy mieli podobne szanse na zaliczenie.
      ps studentow nie nadajacych sie do zawodu nalezy eliminowac i to dosc bezwglednie. Inaczej robi sie im spora krzywde - beda sie i innych meczyc w zawodzie do ktorego sie nie bardzo nadaje.
    • turzyca Re: Problem ze studentką 27.03.16, 21:31
      >Dzień później podeszła do mnie studentka z tej samej grupy, zadeklarowała, że zrobi dwa (trudne i czasochłonne) projekty, byle Igrekowski nie musiał być w grupie z Iksińską.


      Czy ja dobrze rozumiem, że studentka zadeklarowała, że będzie robić dotychczasowy projekt z Nowakiem i jest gotowa wziąć drugi z Igrekowskin, żeby ten nie był skazany na pracę z Iksińską? To stawia Iksińską w naprawdę bardzo złym świetle, jeśli współpraca z nią jest postrzegana tak źle, że koledzy w imię solidarności gotowi są na podwójne obciążenie. Bo nie uprawia się zwykłego bullingu takim kosztem.
      • triss_merigold6 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 21:37
        IMO na studiach ludzie są już zbyt dorośli i zbyt zajęci, żeby dla czystej rozrywki uprawiać bullying. Jednocześnie nie są od siebie zależni i podporządkowani tak jak w pracy, więc tym bardziej wersja z bullyingiem nie trzyma się kupy.
        Skoro laska ma opinię spamującej mailami wykładowców i już druga grupa odmawia z nią współpracy, to może wchodzą w grę niebezpieczne zachowania z jej strony - ludzie się boją, że kogoś nagra, będzie szantażować itp.
        • verdana Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:12
          Mogą sie bać także z nią spotykać, mogą sie bać, że zaleje ich mailami i będzie sie oburzała na brak odpowiedzi, mogą sie bać, że jest niezrównoważona, a uzna ich za swoich najlepszych przyjaciół, a potem zacznie robić dym, ze ja prześladują.
          To jest problem, ale jednak studia to nie szkoła. Wykładowca może coś zrobić, gdy widzi, zę na zajęciach ktoś jest prześladowany. Nie może jednak pełnić obowiązków terapeuty ani pedagoga - a już na pewno nie może zmuszać nikogo do pracy na ocenę z osobą sprawiającą problemy. Jedyne co może zrobić - dać pracę, którą da sie zaliczyć także w pojedynkę.

          • triss_merigold6 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:18
            Dokładnie. Mogą się jej bać, bo np. sprawia wrażenie pozbawionej zahamowań i nieprzewidywalnej i to do tego stopnia, że wolą otwarcie zaryzykować brak zaliczenia.
            Poza tym, pani jest dorosła. Jako dorosła dysponuje pełnym repertuarem możliwości prawnych: może poczuć się nękana, dyskryminowana, stalkowana, pomawiana etc. przez kolegów i dręczyć pozwami w mniej lub bardziej urojonych klimatach.
          • simply_z Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:20
            Może dziewczyna ma autyzm, jakiś rodzaj natręctw i to sprawia, że ludzie faktycznie nie chcą z nią pracować w gr. Coś musi być na rzeczy.
      • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:20
        A tak na zdrowy rozum - czym może grozić praca z Iksińską?

        U nas w szkole byla dziewczyna, ktorej jedyną wadą byl leciutki rys ZA, troche dziwacznie sie poruszala, wpadała komuś w slowo, w takim bardzo powierzchownym sensie była "dziwna". Poznalam ją bardzo dobrze, bo klasa umowiła się, że nie wolno się do niej odzywać. Poza czterema czy piecioma osobami, ktore zagadnięte przez nia czy poproszone zachowywaly sie w miarę normalnie (choc z dystansem), cala reszta albo ją wysmiewala, albo ignorowała. Nikt nigdy nie odezwal sie do niej pierwszy.
        w klasie rządził bardzo inteligentny chlopiec ze sporym deficytem empatii, mowiąc delikatnie.
        Dziewczyna wg nauczycieli wybitnie zdolna i nadzwyczaj tworcza nie zapisala się po maturze na żadne studia, tak bardzo boi kontaktu z ludźmi. Przypuszczalnie bedzie zyla z jakiejś renty socjalnej, od lat sie leczy z glebokiej depresji i stanow lękowych (mature zdala kilka lat temu, wciąż mam z nią kontakt, więc wiem). Moglaby pracować i przynosić pożytek, ale to my bedziemy ja utrzymywać.
        • triss_merigold6 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:21
          To dorośli ludzie, a nie klasa w szkole.
          • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 23:13
            Maturę zdają jako dziewiętnastolatkowie.
          • anorektycznazdzira Re: Problem ze studentką 28.03.16, 19:53
            Dorośli metrykalnie. Co do dorosłości emocjonalnej studentów to mam dystans jakiś taki dziwny big_grin
            • foringee Re: Problem ze studentką 28.03.16, 20:00
              Ba, ja to nawet do dorosłości emocjonalnej niektórych 40++ mam dystans tongue_out
              • iwoniaw Re: Problem ze studentką 28.03.16, 20:05
                Przecież nawet nie wiemy, ile opisywani studenci mają lat - czy to pierwszoroczni prosto po maturze, czy ludzie na podyplomówce dwie dekady po obronie magisterium...
              • anorektycznazdzira Re: Problem ze studentką 29.03.16, 08:32
                ale czy to coś zmienia w tzw meritum czy wręcz przeciwnie?
          • taki-sobie-nick Re: Problem ze studentką 23.05.16, 20:11
            triss_merigold6 napisała:

            > To dorośli ludzie, a nie klasa w szkole.

            Ten chłopiec, co rządził klasą, też jest obecnie formalnie pełnoletni, no i?
        • simply_z Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:24
          po prostu z takimi osobami ciężko się pracuje..nie wiem jaki to kierunek ale wyobraź sobie, że np. na studiach inżynierskich czy architektonicznych masz coś do policzenia, zaprojektowania, a dodatkowo musisz użerać się z niezrównoważonym człowiekiem. To nie podstawówka integracyjna, przykro mi ale tak już jest.
          • triss_merigold6 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:29
            Wystarczy, że masz zrobić research, a ktoś chce dyskutować o każdym źródle, nie zgadza się na żadne propozycje, żąda nierównego podziału pracy etc.
            • iwoniaw Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:42
              Myślę, że to musi być coś więcej - gdyby to były kwestie nierównego podziału pracy czy czepiania się pani o wszystko i tak znalazłby się ktoś, kto dla świętego spokoju zrobiłby całość sam i podpisał dwóch autorów, przyjął uwagi, nawet niesłuszne etc. Tu facet oświadcza, że woli brak zaliczenia - czyli gotów jest powtarzać cały semestr ćwiczeń z tego przedmiotu/zdawać dodatkowy egzamin/najprawdopodobniej wnieść z tego tytułu dodatkową opłatę, byle nie musieć pracować z panią w parze. Inna pani nie waha się powiedzieć do prowadzącego zajęcia, że będzie współdzielić 2 projekty (ponoć trudne i czasochłonne), jeśli to ma umożliwić koledze zaliczenie projektu w parach bez kontaktu z X. Nie wyobrażam sobie, że ktokolwiek robi coś takiego bez naprawdę poważnego powodu.
              • triss_merigold6 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 22:43
                Ja też nie, bo to wykracza poza kaliber zwykłego ignorowania czy nawet podśmiewania się.
              • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 23:16
                Moze tak byc, bo kazdy kontakt z Iksińska moze naznaczać, osmieszać. Naprawde takie rzeczy sie zdarzają. Nie będę się upierac, że w tym wypadku tak jest - tego po prostu nie wiem - ale chcialabym, żebyście uznaly, ze mozna na to, co do tej pory wiemy, patrzeć z roznych perspektyw.
                • wioskowy_glupek Re: Problem ze studentką 27.03.16, 23:42
                  Nanga tobie też już zupełnie peron odjechał... Z resztą nie pierwszy raz upierasz się w głupi sposób bronić przegranej sprawy...
                  Nie ma takiej opcji żeby w grupie dorosłych osób (przypominam, że to nie podstawówka ani gimbaza) nie znalazła się 1 osoba chętna do współpracy. Nigdzie nie ma takiego bullyingu na studiach, żeby cała grupa nie chciała współpracować, bo prze pani Antek powiedział że Kasia jest gupia więc nikt z nią nie będzie rozmawiał.

                  Skoro już 2 ga grupa i poprzedni wykładowca mówią, że z laską jest coś nie tak, to znaczy że jest z nią coś nie tak i wszystko. Widocznie z jakiegoś powodu nie da się z nią współpracować
                  • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 10:28
                    To ja bym chciala poznać ten powód.
                    • wioskowy_glupek Re: Problem ze studentką 28.03.16, 10:38
                      Powód jest nieistotny, wszystko jedno śmierdzi jak skunks, donosi, obija się, jest niemiła... Wszak skoro powód jest uciążliwy dla ok pewnie z 50 osób to widocznie jest znaczny.

                      Niemniej Agaroo napisała wyżej

                      "Tak. Mgliście wyłania się obraz osoby, która dba wyłącznie o swoje 4 litery, podany został przykład innych zajęć, gdzie ratując siebie wkopała inną dziewczynę."
                      • rosapulchra-0 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 10:47
                        Wioskowy, sprawdź definicję słowa "mgliście", proszę.

                        wioskowy_glupek napisała:

                        > Powód jest nieistotny, wszystko jedno śmierdzi jak skunks, donosi, obija się, j
                        > est niemiła... Wszak skoro powód jest uciążliwy dla ok pewnie z 50 osób to wido
                        > cznie jest znaczny.
                        >
                        > Niemniej Agaroo napisała wyżej
                        >
                        > "Tak. Mgliście wyłania się obraz osoby, która dba wyłącznie o swoje 4 litery, p
                        > odany został przykład innych zajęć, gdzie ratując siebie wkopała inną dziewczyn
                        > ę."
                        >
                        >
                        • wioskowy_glupek Re: Problem ze studentką 28.03.16, 15:09
                          A to już pytaj autorki postu wink ja przecież nie znam tej laski
                      • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 10:52
                        wioskowy_glupek napisała:

                        > Powód jest nieistotny, wszystko jedno śmierdzi jak skunks, donosi, obija się, j
                        > est niemiła... Wszak skoro powód jest uciążliwy dla ok pewnie z 50 osób to wido
                        > cznie jest znaczny.

                        No wlasnie.
        • verdana Re: Problem ze studentką 28.03.16, 14:10
          Praca z Iksińską może grozić niezaliczeniem. Jeżeli Iksińska nie pracuje, albo nalega agresywnie na wysłanie tylko tego, co ona akceptuje, jeśli pójdzie do wykładowcy ze skargą, zę inni podpisali sie pod jej tekstem, albo nic nie robili.
          • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 18:42
            Wiesz - z opowieści córki wiem, ze osób, które robią rzeczy jak te o ktorych piszesz, jest jest wśród studentow multum. Ale inni studenci jakoś sobie z nimi radzą - spierają się, klócą, obrażają, co tam chcesz - ale nie lecą do wykladowcy celem ratowania kolegi z opresji. w tym co zrobila ta dziewczyna jest jakieś szaleństwo i to szaleństwo grupy.
            W sumie to bardzo ciekawe i wiele bym dala, zeby sie dowiedzieć, o co naprawdę chodzi.
            • iwoniaw Re: Problem ze studentką 28.03.16, 18:50
              Ale inni studenci jakoś sobie z nimi r
              > adzą - spierają się, klócą, obrażają, co tam chcesz - ale nie lecą do wykladowc
              > y celem ratowania kolegi z opresji. w tym co zrobila ta dziewczyna jest jakieś
              > szaleństwo i to szaleństwo grupy.


              Doprawdy, uparłaś się kompletnie bez sensu; "szaleństwo grupy"? A może jednak - właśnie dlatego, że w większości dziwnych przypadków studenci - koledzy sobie radzą bez interwencji u prowadzących - dopuśćmy wariant najbardziej prawdopodobny? Nawet jeśli teoretycznie możliwe jest, że pani jest jedyną normalną na całej uczelni, a reszta - zarówno studenci, jak i kadra mająca z nią dotąd styczność - to podstawieni kosmici?
              • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 21:27
                Ani nie mówię, że oni są nienormalni, ani nie twierdzę, że z nią jest wszystko OK. Natomiast uważam, że NIE WIEMY - z tego, co pisze Autorka wątku - co się dzieje. w związku z tym dziwi mnie ferowanie wyrokow, co niektóre piszace robią.
            • verdana Re: Problem ze studentką 28.03.16, 19:30
              Trudno powiedzieć, o co chodzi, ale wysyłanie licznych maili do prowadzącego, nieumiejętność czekania na wyniki tak jak pozostali, świadczy o tym, ze dziewczyna na pewno nie przyswoiła sobie podstaw zachowania studenta. Że nie jest to wyłącznie kwestia odrzucenia przez grupę, bo nos, religia albo poglądy grupie sie nie podobają. Problem w tym, że uczelnia to nie szkoła - tam prowadzący nie jest obowiązany rozwiązywać problemów w grupie. Ma obowiązek dać wszystkim szansę na zaliczenie. Jesli współpraca z panią X zaliczenia nie gwarantuje - nie można nikogo do tego zmusić, trzeba zrobić wszystko, aby pani X mogła i tak zajęcia zaliczyć. I nie zawsze jest to szaleństwo, niestety - sama była świadkiem, jak przy wchodzeniu do dziekanatu jednego studenta zawsze jedna z pań trzymała telefon, aby dzwonić po straż lub policję. Parokrotnie musiała ja wzywać. Sądzisz, ze współpraca w domu z tym studentem byłaby możliwa i ze ktokolwiek miał prawo to nakazać?
              • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 21:38
                Problem w tym, że Autorka wątku - poza histerycznymi mailami, ktore mogą wynikac z różnych przyczyn - nie widzi w tej studentce nic szczegolnie zagrazającego.
                Jesli studenci widzą, ich obowiązkiem jest zawiadomić o tym uczelnię albo nawet policję. Ale tego, jak rozumiem, nie robią. Więc co jest grane?
                • arwena_11 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 21:45
                  bo autorka ma z nią może 1,5h ćwiczeń raz w tygodniu? A reszta spędza z nią czas codziennie?
                • verdana Re: Problem ze studentką 30.03.16, 14:39
                  Policja była zawiadamiana, ale nie można wyrzucić studenta ze studiów - jest agresywny, bo chory. Chorych nie wyrzucamy. Ale rozumiemy nie tylko jego problem, także problem pozostałych.
                  • taki-sobie-nick Re: Problem ze studentką 23.05.16, 20:14
                    verdana napisała:

                    > Policja była zawiadamiana, ale nie można wyrzucić studenta ze studiów - jest ag
                    > resywny, bo chory. Chorych nie wyrzucamy.

                    Ale terapię sugerujemy, jak najbardziej. Chory? Na co?
          • minor.revisions Re: Problem ze studentką 31.03.16, 21:18
            Nie, to nie chodzi o to, że praca z iksińską może grozić niezaliczeniem. Zauważ, że kolega poszedł u powiedział, że woli niezaliczenie od pracy z iksińską, więc to musi być inny powód
    • haneke_29 Re: Problem ze studentką 27.03.16, 23:24
      No a co Ty sadzisz o tej dziewczynie? Jakie sprawia na Tobie wrazenie? Jest napastliwa czy lekowa, a moze jedno i drugie?
    • zonaczolgisty Re: Problem ze studentką 28.03.16, 01:37
      Jestem studentka i powiem tak: nienawidze projektow grupowych. Pol biedy jesli przedmiot jest obowiazkowy, wtedy wiem ze mam mozliwosc pracy ze sprawdzonymi osobami. Jak mam wziasc do pary przypadkowa to w 90ciu procentach wiem ze i tak bede musiala wiekszosc odwalic sama bo inaczej delikwent zanizy mi srednia. Przewaznie przed zapisaniem sie na nieobowiazkowy przedmiot pisze do wykladowcy i pytam - czy sa projekty grupowe, i ile warte, bo jesli sa i warte powyzej 20% to sorry, ja nie zamierzam wkladac swojej przyszlosci w rece innych. Przewaznie wykladowca oferuje mi mozliwosc indywidualnej pracy nad takim grupowym projektem, co mnie zachwyca.
      • babcia.stefa Re: Problem ze studentką 28.03.16, 08:59
        > wziasc

        Taaa, jakość kadr z wykształceniem wyższym.
        • haneke_29 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 10:37
          big_grin nie zanizaj pani poziomu, czy tam sredniejbig_grin
          • zonaczolgisty Re: Problem ze studentką 29.03.16, 05:10
            Jak zwykle na forum wazne jest na kogos najechac. A jezyk polski nie jest moim ojczystym jezykiem drogie panie madrasinskie.
            • babcia.stefa Re: Problem ze studentką 29.03.16, 13:24
              To może ograniczysz się do pisania na forach posługujących się Twoim językiem ojczystym?

              Nie wiem, jak tym forom, ale polskojęzycznym na pewno wyjdzie to na dobre pod każdym względem.
              • europadasielubic Re: Problem ze studentką 29.03.16, 19:12
                Zawsze jesteś taka chamska?
              • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 20:21
                rzadkie z ciebie troliszcze
            • taki-sobie-nick A jaki jest? 23.05.16, 20:16
              Przypominam, że język OJCZYSTY to nie jest język używany w kraju, w którym obecnie żyjemy, tylko język, którego UCZYMY SIĘ JAKO PIERWSZEGO, w niemowlęctwie.

              Jeśli więc Twoi rodzice byli Polakami - polski jest twoim ojczystym, choćbyś zamieszkała z Indianami.
    • ladnyusmiech Re: Problem ze studentką 28.03.16, 09:30
      Po pierwsze miło przeczytać Twój post, z uwagi na to że się w ogóle interesujesz co się u Ciebie na zajęciach dzieje, a do tego próbujesz rozwiązać problem.

      Druga sprawa to problem akceptacji studentki. Cóż, myślę że nie zmusisz ludzi do współpracy, możesz zachęcać, ale opór jest duży i jawny. W życiu też niekoniecznie jest tak, że musimy kogoś znosić za wszelką cenę. W pracy (pomijam poszczególne branże) należy liczyć się z całym środowiskiem w którym się znajdziemy, więc jeśli dziewczyna nie będzie specjalistką jej problem może mieć ciąg dalszy. Właściwie niewiele możesz zrobić, może spróbuj dać temat na trzy osoby i taki aby wyraźnie dało się podzielić na te trzy części. Usiądź i wskaż kto za co odpowiada, tak aby to był projekt grupowy, ale niegrupowy.
    • memphis90 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 13:05
      Dla mnie to jakiś kosmos. Dostali zadanie opracowania czegoś w parach. Student Iksiński odmawia współpracy ze studentką Y? Sorry, X nie zaliczył na własne życzenie, pani Y będzie teraz pracować z Z. Z odmawia? Sorry, nie zaliczył. I tak do skutku. To są dorośli ludzie, za chwilę pracodawca nie będzie się certolił, że jednemu czy drugiemu koleżanka z zespołu nie odpowiada i on tak nie chce pracować. Ja na studiach też nie wszystkich lubiłam, też musiałam pracować z osobami trudnymi czy specyficznymi, niektórzy potrafili świnię podłożyć. Pić z nimi nie musiałam i za rączkę chadzać, ale robiło się to, co było do zrobienia.
      • jjagoodaa Re: Problem ze studentką 28.03.16, 13:10
        dokladnie tak samo uwazam i dziwia mnie glosy, ze nalezy stac po stronie szanownych studentow
      • iwoniaw Re: Problem ze studentką 28.03.16, 13:12
        Student
        > Iksiński odmawia współpracy ze studentką Y? Sorry, X nie zaliczył na własne życ
        > zenie, pani Y będzie teraz pracować z Z. Z odmawia? Sorry, nie zaliczył. I tak
        > do skutku.


        Masz na myśli skutek w postaci rozmowy dyscyplinującej prowadzącego zajęcia z dziekanem, do którego wpłynęło właśnie pismo podpisane przez cały rok minus p. X oraz prowadzącego zajęcia z inną grupą?
        • triss_merigold6 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 13:19
          Przypomnę szanowny wykładowcom algorytm, który daje kasę na osobostudenta. Student jest cenny zwłaszcza w dobie niżu, radzę zajrzeć do informacji pokontrolnych NIK.
      • ichi51e Re: Problem ze studentką 28.03.16, 13:27
        Noni na koniec zostaje student A robi z iksinska i zawalaja bo z nia sie nie da pracowac. Co wtedy?
        • memphis90 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 13:56
          Wiesz co- byłoby mi łatwiej, gdybym wiedziała na czym konkretnie polega taki projekt. Póki co forum mówi, że studentce X, z którą "absolutnie nie da się pracować", a która studiuje coś wymagającego pracy z ludźmi, należy umożliwić indywidualne (!!!) zdobywanie zaliczeń. Żeby co- skończyła studia i zdobyła zawód, do którego nie ma nawet szczątkowych kwalifikacji? Trochę mi to nie gra. A reszta roku- studiując kierunek związany z pracą z ludźmi- nie umie poradzić sobie z jednym projektem z trudniejszym człowiekiem, a nie z koleżansią z ławki?
          • simply_z Re: Problem ze studentką 28.03.16, 17:22
            memphis90 napisała:

            > . A reszt
            > a roku- studiując kierunek związany z pracą z ludźmi- nie umie poradzić sobie z
            > jednym projektem z trudniejszym człowiekiem, a nie z koleżansią z ławki?
            >
            O czym ty gadasz? są skargi, z jednej gr została wyrzucona, nie wyobrażam sobie, że ktoś na studiach ( możliwe, że dodatkowo płatnych) wpływa na jakość mojej pracy i potencjalną ocenę. To nie podstawówka integracyjna i ludzie ( dorośli dodajmy, niekoniecznie nawet 20-letni-przecież też się zdarzają starsi studenci), są zmuszeni wbrew sobie, współpracować z kimś zaburzonym i z ewidentnymi problemami komunikacyjnymi. Czy każdy musi studiować?
      • arwena_11 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 19:23
        a jak cała grupa będzie wolała oblać niż pracować z Y? To co wtedy? NIe będziesz się tłumaczyła przed dziekanem? A jak studenci pójdą na skargę, że ich mobbingujesz?

      • claudel6 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 23:00
        na studiach prowadzący nie powinien wyznaczać ludzi do grup, sami powinni sie dobierać. bycie doroslym nie polega na tym, że jesteś pionkiem.
        • anorektycznazdzira Re: Problem ze studentką 29.03.16, 09:22
          Nie polega też na robieniu wyłącznie tego co chcemy i lubimy. Już widzę, jak szefowie we wszystkich firmach świata rozdzielają zadania na zasadzie wolontariatu i własnych preferencji lub ich braku u szeregowych pracowników... wink
          • claudel6 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 11:48
            nie zgadzam się. studia polegają na samodzielności, w najgorszym razie mają jej uczyć. to jest ten etap w życiu. tak, praca zawodowa niekoniecznie polega na samodzielności, i właśnie dlatego nie do każdej pracy są potrzebne studia. generalnie to jest ta różnica między szkołą a studiami - na studiach zadajemy temat i studentów sprawa jak zdobędą materiały oarz jak będą pracować (oraz z kim). w szkole prowadzi się za rękę, wyznacza grupy, podpowiada metody wykonania.
            • anorektycznazdzira Re: Problem ze studentką 29.03.16, 13:09
              Patrzę na to inaczej może dlatego, że mam spory kontakt z napływającymi do mnie absolwentami pragnącymi pierwszej pracy, stażystami itp. Generalnie często pracuję z ludźmi bezpośrednio po studiach. No i można się załamać % tej grupy, który się do pracy nie nadaje. Nie dlatego, że są głupi albo niedouczeni, ale dlatego, że są kompletnie odrealnieni jeśli chodzi o funkcjonowanie w pracy. Nie są wdrożeni do najbanalniejszej na świecie rzeczy: realizowania zadań i przestrzegania zadań. Bałaganiarstwo i niesolidność to dla nich "kreatywność" a każdy sobie rzepkę skrobie to, wyobrażają sobie, "samodzielność". Nie przestrzegają terminów, nie stosują wytycznych, nawet to, że do pracy 8:00-16:00 przychodzi się na 8:00 a nie 8:45 bywa dla nich zaskoczeniem i lekko ich degustuje.
              Po jakimś czasie doszłam do wniosku, że to nie jakiś zbiorowy defekt pokolenia, tylko systemu edukacji. Systemu, który przede wszystkim nie uczy, że do czegokolwiek trzeba się dostosować, choćby do konieczności pracy z drugim człowiekiem. Nikt z nich nie jest alfą i omegą, wiele złożonych zadań w pracy wykonuje się w takim składzie osobowym, jak kompetencje pozwalają i człowiek MUSI to zaakceptować. To dlatego mierzi mnie, nie ukrywam, oczekiwanie studentów, że będą mieli zapewnioną niezależność od kogokolwiek. Niby czemusmile
              • claudel6 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 14:55
                a, to insza inszość. to pokolenie jest naprawde inne jeśli chodzi o podejście do obowiązkowości i takiej podstawowej rzetelności. nie wiem, czy tego można nauczyć na studiach...

                samodzielnosć nie równa się niezależność od wszystkiego. samodzielność zakłada w tym przypadku, ze każdy musi sobie znaleźć partnera do pracy w parach. wiec musi być na tyle dobrze współpracującym człowiekiem, żeby ktoś chciał z nim się połączyć. nie oczekiwiać, ze wykładowca odwali to za niego typując kogoś do przymusowej współpracy.
        • burina Re: Problem ze studentką 29.03.16, 09:25
          To zalezy od kontraktu z uczelnia. U mnie 'soft skills' sa tym, co uniwersytet oferuje podkrecic w ramach toku studiow. W zwiazku z tym studenci zobowiazani sa podazac za pomyslem prowadzacego na formowanie grup. A ze mamy ogolnie przyjeta polityke niepromowania jechania przez cale studia na plecach ulubionej kolezanki prymuski, albo mozliwosci wkupienia sie w dobra grupke za kase (choc widze paradoks, bo to przeciez tez bardzo przydatne soft skill jestwink), koniecznosc pracy w jezyku wykladowym a nie dobieranie sie pod katem pochodzenia, to u nas panuje losowe przypisywanie do projektow grupowych.
          Bo wlasnie doroslosc oznacza to, ze z kazdym jestes w stanie pracowac i niezaleznie od tego, czy po pracy lecicie razem na koncert, efekt jest profesjonalny.
          • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 09:55
            Ano wlasnie. Niezaleznie od tego, z kim prowadzę zajęcia, mlodzieżą czy dorosłymi, grupy tworzę losowo, dbając o to, by podczas kolejnych zadań skład grup wciąz się zmienial.
            Jesli ludzie samodzielnie dobierają się w grupy, utrwala to tylko podzialy, koterie, rywalizujące z soba grupki.
            • arwena_11 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 10:00
              a jak odsiewasz tych co nic nie robią, tylko jadą na pracy innych?

              Na moim kierunku nie było projektów grupowych, co sobie bardzo chwaliłam. Nie lubię robić za kogoś.

              • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 20:31
                Przede wszystkim każę opowiedzieć, co kto zrobił. Kiedy sie okazuje, ze ktoś nie robił, umawiam się z tą osobą na dodatkowy temat indywidualny.
                • iwoniaw Re: Problem ze studentką 29.03.16, 21:06
                  No rzeczywiście, zwłaszcza jak masz 150 osób z projektami do oceny, to się wdajesz w wypytywanie "co kto robił" big_grin Pomijając już sens dawania jakichkolwiek prac nieindywidualnych w przypadku takiej dociekliwości big_grin
                • sasanka4321 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 21:14
                  <<Przede wszystkim każę opowiedzieć, co kto zrobił.>>

                  A oni mowia: "Prose Pani, ja Zuza wstawila psecinki, i pserobila zakoncenie, bo jej mama powiedziala, ze jest bzydkie, a ja napisalem polowe srodka..."
                  • sasanka4321 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 21:24
                    A moze by tak w ogole pojsc na calosc, i wezwac ich rodzicow do szkoly? Co sie bedziemy rozdrabniac...
                • anorektycznazdzira Re: Problem ze studentką 30.03.16, 05:06
                  > Przede wszystkim każę opowiedzieć, co kto zrobił.
                  Serio???
                  Powietrze jest jeszcze cierpliwsze niż papier, więc zadeklarować w temacie swojego wkładu można dosłownie wszystko. Jeśli nie weryfikujesz tego wkładu pracy, to nie ma sensu w ogóle pytać. A jeśli weryfikujesz i odpytujesz każdego z merytoryki w projekcie, to skąd czas i po co właściwie projekt, można było zrobić egzamin ustny.
                  • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 30.03.16, 07:51
                    Serio.
                    Co prawda mam luksusowe warunki i nie pracuję ze 150 uczniami, a 20-30. To jakieś 4-6 grup zadaniowych. Podczas podsumowania spotykam się z calą taka grupką i pytam, jak im się pracowało i kto za co był odpowiedzialny, pytam tez wprost: czy wszyscy pracowali. I ci co nic lub prawie nic nie zrobili po prostu mowią - umawiam się z nimi na zadanie, ktore wykonają indywidualnie, raz byly to 2 dziewczyny w jednej grupie, pracowaly potem w parze, chociaz miały wybór. Ja nawet sama bylam zaskoczona, ze w czasie tych rozmów nie ukrywano, kto pracował, a kto nie. Moze dlatego, ze nie bylo perspektywy karania czy zawstydzania? Nie wiem.
                    Kiedy mialam w dużej grupie bardzo zdolnego ucznia z zaburzeniami komunikacyjnymi (cos jak ZA, ale rozumie doskonale przenośnie, dowcipy, tyle że jest rozpoznawany jako "dziwadło" i absolutnie nie jest w stanie prowadzic small talks), jeszcze przed podziałem na grupy spytalam, czy komuś bardzo zalezy na samodzielnej pracy, i on sie zglosil. Dostal zadanie, które uzupełnialo sie z zadaniem jednej z grup, realizowali wspólny cel, musieli w pewnym momencie spotkac się i pogadać. Pracowal indywidualnie, ale jego praca byla potrzebna innym i byl miedzy nimi jakis kontakt.
                    Z tym że, powtarzam, zajecia prowadze w luksusowych warunkach, male grupy, mało zajęć, duzo czasu.
    • foringee Re: Problem ze studentką 28.03.16, 13:22
      Zachowanie Iksińskiej wygląda jak jakieś zaburzenie psychiczne więc nic dziwnego, że reszta ją unika jak ognia. Jeśli do ciebie jako wykładowcy potrafi wysmaraować 5 maili pod rząd z jakąś obsesyjno histeryczną treścią to co się dziwić, że zwykli studenci nie chcą się zadawać z taką NĘKACZKĄ.

      Wychowaj ją tak, żeby do ciebie nie pisała tych 5 maili i wtedy wymagaj od reszty studentów by się narażali na przymusową wspólnotę z nią i konsekwencje tego.
      • verdana Re: Problem ze studentką 28.03.16, 14:17
        Miałam dwóch studentów, z którymi współpracować się nie dało. Jeden po prostu nie pozwalał przerwać rozmowy a gdy próbowałam odejść szedł za mną. Nawet władza zwierzchnia, która po mnie przyszła została odpędzona - bo on MUSIAŁ. Zrezygnowałam ze współpracy z tym panem. Nie wyobrażam sobie też żadnej pracy grupowej z jego udziałem. Podobnie nie wyobrażam sobie pracy ze studentką,która nie stawiała sie na żadne umówione spotkania, przysyłała plagiaty, a potem składała skargi, że jest pokrzywdzona, bo nie zaliczyła.
        • iwoniaw Re: Problem ze studentką 28.03.16, 15:13
          Na pewno nie dość się pochylałaś nad ich odpała... specyficznymi zaletami i jesteś wykładowcą mobbingującym big_grin
        • wioskowy_glupek Re: Problem ze studentką 28.03.16, 15:14
          Nie, nie mylisz się to jest bullying i na pewno to z tobą, zwierzchnikiem i kim tam jeszcze jest coś nie tak a nie ze studentem big_grin
          • memphis90 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 17:21
            Ale z czym masz problem- nieodpędzalny student jest uciążliwy, ale chyba nie na tyle, żeby koledzy z grupy nie mogli raz jeden na zajęciach popracować z nim w parze. Natomiast studentka, która olewa wykładowców, nie stawia się na spotkania i popełnia plagiaty zasługuje na wywalenie ze studiów w trybie natychmiastowym.
            • kota_marcowa Re: Problem ze studentką 28.03.16, 17:55
              Zależy JAK nieodpędzalny. Stalking jest karalny wink
              • verdana Re: Problem ze studentką 28.03.16, 18:22
                Nieodpędzalny jest niegroźny, kiedy pracuje się w nim w parze na zajęciach. Może być bardzo groźny, jeśli to nie są zajęcia pod nadzorem, tylko praca na ocenę wykonywana w czasie wolnym, a on mieszka na przykład w tym samym akademiku.
            • verdana Re: Problem ze studentką 28.03.16, 18:23
              Pocieszę Cię - studentce nie zaliczyłam, studiów nie kończyłasmile
    • black_halo Re: Problem ze studentką 28.03.16, 15:26
      Mialam na studiach taka kolezanke (6 bab na 150 facetow) i przyznam szczerze, ze jeden jedyny raz mi sie trafilo robic projekt z nia w grupie i to byl koszmar. To bylo 10 lat temu. Tacy ludzie znajda sie zawsze, nie wiem skad takie charaktery.

      Co mozesz zrobic to ja jakos przepchnac i nie robic trudnosci kolejnym wykladowcom. Daj jej zaliczenie nawet jak nie spelnia warunkow, ta trojka nikogo nie zaboli. Pracy po tych studiach nie znajdzie bo i z takim charakterem nikt jej nie przyjmie. Moze do tego czasu zmadrzeje. Ja swoja kolezanke ze studiow spotkalam w tamtym roku w Polsce, zalozyla sklep internetowy.
      • taki-sobie-nick Re: Problem ze studentką 23.05.16, 20:23
        To znaczy CO robiła?
        • black_halo Re: Problem ze studentką 24.05.16, 19:11
          To samo co studentka autorki postu. Dreczyla wykladowcow, nikt nie chcial byc z nia w parze na laboratoriach, nikt z nia nie chcial robic projektow. na porzadku dzennym byly prosby o dodatkowy czas na wejsciowkach "bo wolno pisze". Miala nawet stypendium naukowe o co na wydziale mechanicznym nie jest latwo ale wykladowcy woleli jej zaliczyc od razu, tak bardzo byla upierdliwa. Bo ja dostala trojke to chodzila poprawiac w nieskoczonosc a przy tym byla naprawde glupia jak but. Nie nadawala sie na te studia i na zadne inne tez.
    • ofelia1982 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 18:38
      Zawsze się zastanawiam po co ktos, kto chce ukryć tożsamość - pisze o tym, ze...ją ukrywa?? Tak jakbym na granicy dawala paszport i mowila "och, to nie mój prawdziwy, ale nie powiem jak się naprawde nazywam"
    • anorektycznazdzira Re: Problem ze studentką 28.03.16, 19:43
      Pracuję ze studentami. Co ja bym zrobiła? Coś z poniższych:
      1. Ty jesteś prowadzącą i Ty wyznaczasz tryb pracy. Jeśli mówisz, że ktoś pracuje w parze, to pracuje.
      2. Przy oporze tak dramatycznym, jak ta grupa zaprezentowała, wymagałabym szczerej odpowiedzi DLACZEGO. Jeśli student wycina mi taki numer, że "proszę mi od razu nie zaliczyć bo ja z tą-a-tą pracowąl nie będę", to oczekuję uczciwych wyjaśnień od tego studenta (!!!!). I od tej panny co to chciała za niego odpracowywać trudnymi zadaniami niebycie z "Iksińska" również.
      3. Przy braku efektów powyższego zapraszam starostę roku, przedstawicieli samorządu, dziekanatu, etc i proszę o mediacje i zaangażowanie w rozwiązanie problemu.
      Dlaczego?
      Ano dlatego, że tak dramatyczny opór jest dla mnie uzasadniony dramatycznymi przesłankami, tym, że "Iksińska" robi ludziom coś absolutnie przerażającego. No i wtedy uczelnia musi to wiedzieć i zareagować, bo może tam maja miejsce jakieś dantejskie sceny, skoro jest taka rekcje.
      A jeśli to jest reakcja na fakt, że "Iksińska" jest dziwaczna, męcząca i upierdliwa, to studenci mają się przestać zachowywać jak gimbaza w histerii, i najwyżej będą rotować w parze "Iksińskiej", żeby się nikt nie zmęczył szczególnie tongue_out
      • verdana Re: Problem ze studentką 28.03.16, 19:49
        Oczywiście, zapytać trzeba. Tylko to nie szkoła i ma sie niewielkie szanse, ze otrzyma się prawdziwą odpowiedź. Nieprawdziwa zaś może Iksińską skrzywdzić jeszcze bardziej.
        Natomiast koniecznie trzeba pogadać z opiekunem roku - jesli ktoś ma reagować, to on.
    • verdana Re: Problem ze studentką 28.03.16, 20:17
      Dosyć istotna uwaga wpadła mi do głowy po przemyśleniu jeszcze raz postu startowego.
      To nie grupa odmówiła współpracy ze studentką, tylko wyznaczony chłopak. W tej sytuacji jest możliwe, ze na przykład panna X robi mu niechciane awanse, albo uważa, że on jest w niej zakochany, albo ona jest w nim zakochana i wspólna praca będzie doskonałym pretekstem do próby uzyskania wzajemności, albo raz sie ze sobą przespali - cokolwiek ze spraw damsko-męskich. Co potwierdzałaby interwencja koleżanki. Może po prostu spróbować dziewczynę dać w parze z kim innym?
      • arwena_11 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 20:22
        Ale rzeczony chłopak został przydzielony jej do pary. Inni nie byli przydzieleni do pracy z problematyczą studentką.
        Jeżeli byłaby to tylko jedna osoba, to znalezienie pary nie stanowiłoby problemu. Pytanie co wtedy jeżeli wykładowca zmieni pary i zamiast pana y da pana B lub panią C do pracy z Iksińską. Jeżeli i oni odmówią?
      • foringee Re: Problem ze studentką 28.03.16, 20:27
        Właśniesmile może chłopak jest agresywnie molestowany przez ixińską i to on jest ofiarą a nie ona. A pani prowadząca jeszcze żeby odegrać tą dobrą, to wystawia go ixińskiej bo "to fajny chłopak więc jakoś to będzie".
      • iwoniaw Re: Problem ze studentką 28.03.16, 20:33
        No ale koleżanka by chciała dwa projekty (czasochłonne i trudne) ciągnąć, zamiast po prostu zaproponować zamianę koledze? A tu wygląda na to, że ona też nie chce z p. X mieć do czynienia, woli 2 razy tyle pracy. Nawet jeśli to sprawy damsko-męskie, to raczej chodzi o coś innego chyba.
    • joaaa83 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 20:54
      Na miejscu tego chłopaka wykonałabym pracę samodzielnie bez wyjaśnień, jeśli naprawdę nie byłabym w stanie współpracować z tą dziewczyną. Ale nie wiem, co takiego między mną a kimś z grupy mogłoby się stać (nieudane małżeństwo z walką o dzieci i majątek?), żebym musiała całkowicie zrezygnować ze współpracy i jeszcze informować osobą prowadzącą ćwiczenia/laboratoria.
      Podejrzewam, że cała grupa jest dziwna, a nie tylko jedna dziewczyna. Niech chłopak i dziewczyna robią tą samą pracę, ale osobno i poinformuj, że w tym wypadku nie mają szans na dobrą ocenę/liczbę punktów.
      • arwena_11 Re: Problem ze studentką 28.03.16, 20:58
        ta dziewczyna już raz zmieniła grupe. Wieżysz, że ona jedna normalna a dwie grupy studentów mają odchył?
        • foringee Re: Problem ze studentką 28.03.16, 21:05
          WiaRa.

          W dzisiejszych czasach to chyba wystarczy wgoglować w sieć nazwisko dziewczyny i poczytać komentarze żeby prowadzący wywnioskował z jakiego rodzaju problemem ma do czynienia.
        • minor.revisions Re: Problem ze studentką 28.03.16, 23:39
          dziewczyna może jakiś odchył mieć i prawdopodobnie ma, ale histeryczna reakcja kolegi a zwłaszcza koleżanki to też jakiś odchył.
          • joaaa83 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 09:13
            Dokładnie to samo miałam na myśli. Dziewczyna bez wątpienia ma jakiś problem, ale grupa podsyca wzajemnie niechęć do tej dziewczyny i ich reakcja jest przesadzona.

            U mnie też na studiach były dziwolągi, leserzy, jeden erotoman i ze dwa śmierdzielki, a mimo to nikt nie angażował osoby prowadzącej wykłady/ćwiczenia/laboratoria w te sprawy.
            • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 10:00
              A to jest kwestia pokoleniowa. Wlasnie ostatnio rozmawialysmy z koleżanką o tym, że coraz cześciej mlodzież (w tym miesiącu akurat pełnoletnia) oczekuje od nas rozwiazywania problemów z rowiesnikami. Kiedyś w takich sprawach przychodziły wyłącznie osoby odrzucane przez grupę, w nadzwyczaj trudnej sytuacji, teraz chca pomocy w duzo prostszych sprawach.
              • triss_merigold6 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 10:19
                No i podejście dorosłych - nauczycieli i wykładowców w tym wypadku - utwierdza tę pełnoletnią młodzież w przekonaniu, że może oczekiwać rozwiązywania swoich wewnątrzgrupowych problemów przez starsze pokolenie.
                Co to za pomysły, żeby w ogóle rozważać jakieś szkolenie pełnoletnich ludzi z empatii, wrażliwości, konieczności współpracy itd. Studia nie są od wychowywania, nie są również od wtrącania się w zagadnienie typu "czy ktoś nadaje się na ten kierunek".
                Dostał się, płaci z własnej kieszeni albo jest opłacany z algorytmu, umie = zalicza, nie umie = nie zalicza. Wykładowca, który uzurpuje sobie prawo do wyrażania oceny (myśleć może co chce) wobec studenta i to na wyrost, ma naptane w głowie.
                • sasanka4321 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 10:34
                  <<Wykładowca, który uzurpuje sobie prawo do wyrażania oceny (myśleć może co chce) wobec studenta i to na wyrost, ma naptane w głowie.>>

                  No mnie juz dawno nic tak nie zdziwilo, jak ten pomysl. Juz bardziej sensowne byloby, gdyby to student podszedl po zajeciach do wykladowcy i jak najdelikatniej, zeby nie wywolac traumy, powiedzial mu, ze nie nadaje sie na wykladowce, i moze niech poszuka sobie innej pracy, poki nie jest jeszcze na to za stary. Eh... nie... chyba jednak tez nie powinien...wink
                  • triss_merigold6 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 10:37
                    Nie wykluczam, że tak się będzie działo, zwłaszcza jeśli pokolenie tabletowe będzie hodowane w kulcie szczerości i swobodnej autoekspresji.
                    Miewam kontakt z reprezentantami środowisk akademickich i naukowo-badawczych z innej strony niż uczelnia i sorry, mocno im się rozjeżdżają wyobrażenia i roszczenia z realem.
                    • babcia.stefa Re: Problem ze studentką 29.03.16, 16:41
                      No przecież już tak nieomal jest, w ramach ocen prowadzących przez studentów.
                • joaaa83 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 10:51
                  "Studia nie są od wychowywania" - dokładnie tak. Przez myśl mi przeszło, że autorka postu pracuje w liceum, a dla lepszego kamuflażu napisała o studiach. Naprawdę dziwne, że studenci przychodzą z czymś takim do osoby prowadzącej zajęcia, a ta osoba jeszcze się zastanawia co zrobić w takiej sytuacji. Za bardzo się autorka postu cacka z tymi ludźmi.
                  • arwena_11 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 10:56
                    No ale dlaczego ma się nie zastanawiać? Atmosfera w grupie wpływa na pracę na zajęciach. Wykładowcy też się z taką grupą ciężko pracuje.
                    • joaaa83 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 11:08
                      Bo nie ma nad czym. Skoro nikt nie chce z nią pracować, to niech pracuje osobno, podobnie jak ten chłopak, który zostaje bez pary. To nie jest dziecko, któremu nauczycielka musi "załatwić" parę, bo inaczej będzie mu przykro. To jest dorosła osoba, która musi sobie radzić w dorosłym życiu i powinna zrozumieć jak najszybciej, że jej zachowanie nie jest akceptowane.
                      Gdy to ona osobiście przyjdzie do autorki postu, to wtedy autorka powinna doradzić np. psychologa, wskazać miejsce gdzie może się udać itp.
                      • claudel6 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 11:43
                        ale prowadząca już mu wyznaczyła parę, nie dała samodzielnosci w wyborze, wiec w tym zakresie przypomina to bardziej szkołę niż studia.
                        • joaaa83 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 12:07
                          No przecież napisałam, że podejrzewam że to liceum a nie studia.
                          Wystarczyło, żeby autorka powiedziała "Pracę wykonujemy w zespołach dwuosobowych". Ktoś nie ma pary, więc robi sam, no chyba że liczba studentów w grupie jest nieparzysta, więc jeden zespół może być trzyosobowy.
                          • claudel6 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 14:47
                            dokładnie tak powinno być moim zdaniem.
                      • arwena_11 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 12:11
                        tyle, że z tego co zrozumiałam, dziewczyna nie chce pracować sama i oczekuje,że wykładowca jej znajdzie zespół
                        • joaaa83 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 12:33
                          JA nigdzie tego nie wyczytałam. A nawet jak nie chce, to jej problem, nie wykładowcy.
                          • arwena_11 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 15:02
                            agaroo 27.03.16, 15:08
                            Ona chciałaby w grupie i w zasadzie ma żal do mnie, bo wg niej ja jej tę grupę powinnam zapewnić. Z drugiej strony mogłaby sama, ale wtedy życzy sobie możliwości wykonania zaledwie 1/2 zadania.
                  • lauren6 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 12:19
                    > "Studia nie są od wychowywania" - dokładnie tak.
                    Pozwolicie, że się podpiszę.

                    Zadziwia mnie, że ten wątek tak się rozrósł. Kurcze, to są studenci, dorośli ludzie, a autorka cacka się z nimi jakby chodziło o 6 letnią Zuzię i Lenkę, które mają focha na Majeczkę.

                    Studenci mają jeden problem - z kwokowatą wykładowczynią, która zamiast wykładać materiał, zlecić projekt do wykonania bawi się w swatkę (Iksińska + najsympatyczniejszy chłopak) i domorosłego psychologa grupy.
                    • minor.revisions Re: Problem ze studentką 29.03.16, 16:20
                      > Kurcze, to są studenci, dorośli ludzie,

                      a może właśnie to nie są studenci tylko młodsza ekipa, a autorka zmieniła ten szczegół dla zachowania anonimowości?
                      • sea.sea Re: Problem ze studentką 29.03.16, 17:08
                        Gdyby to byli młodsi ludzie, autorka w pierwszej kolejności skontaktowałaby się z wychowawcą klasy, jak sądzę.
                        • lauren6 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 18:38
                          Albo z rodzicami.
              • minor.revisions Re: Problem ze studentką 29.03.16, 16:33
                > A to jest kwestia pokoleniowa. Wlasnie ostatnio rozmawialysmy z koleżanką o tym, że coraz cześciej mlodzież (w tym miesiącu akurat pełnoletnia) oczekuje od nas rozwiazywania problemów z rowiesnikami

                ale kolega i koleżanka nie oczekują od dorosłych rozwiązania problemu. Gdyby oczekiwali, to by poszli do wykładowcy/opiekuna roku i powiedzieli "mamy problem taki a taki, co robić, Droga Redakcjo?" Oni sobie rozwiązanie swojego problemu znaleźli sami, a od dorosłych oczekują "wyłącznie", żeby się dostosowali do ich decyzji.
                • nangaparbat3 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 20:25
                  Masz rację. wynika z tego, że chociaż to dla mnie odrażajace, sama już przesiąkam myśleniem, które zamiast rozwiązywac problem, każe usunąć osobę, której się go przypisuje. Wrrrr.....
    • minor.revisions Re: Problem ze studentką 28.03.16, 23:31
      Myślę, że nic innego tylko nie chciała terrarium za męża.
      • mirmunn Re: Problem ze studentką 29.03.16, 10:38
        Ale jaki problem?
        Jak rozumiem, wszystkie te projekty zaliczeniowe realizowane są w parach. Wg mnie prowadzący powinien dać listę PROJEKTÓW z krótkim opisem- np. temat a: zagadnienia takie i takie, do realizacji wyłącznie w grupie, temat b zagadnienia takie i takie do realizacji w grupie lub indywidualnie itd.
        Na końcu listy adnotacja dla tępych: osoby decydujące się na pracę indywidualną realizują całość wybranego przez siebie projektu.
        Listę się wywiesza lub rozdaje, studenci się wpisują, dziękuję do widzenia.
        Jeśli panna X przychodzi z pretensjami, wskazuje się jej adnotację na końcu listy i dziękuję.
        Kto to widział, dorosłych ludzi dobierać w grupy?

        A jeśli studenci generalnie przychodzą ze skargami na panią X, omawia się problem, sugeruje się im rozmowę z dziekanem/opiekunem/samorządem o Pani X, następnie informuje się studentów o sporządzeniu notatki służbowej z rozmowy z nimi i wysyła ją do wymienionych organów uczelni, aby po skardze został ślad. A co studenci z tym potem zrobią- ich sprawa.
        Wykładowca przyjął skargę, wysłuchał, rozwiązanie, powiadomił stosowne władze.
        Tyle jego roli.
    • sasanka4321 Re: Problem ze studentką 29.03.16, 10:03
      Mnie caly ten watek nauczyl jednego: jak kompletnie oderwana od rzeczywistosc i rynku pracy jest kadra akademicka w Polsce big_grin . Mysle, ze zdrowy bylby zakaz pracy na uczelni bezposrednio po studiach, bo to mniej wiecej powoduje, ze czlowiek nigdy ze szkoly nie wyszedl i na tym etapie juz niestety zostanie. Gdyby byl nakaz sprawdzenia sie najpierw na wolnym rynku, i takiemu nauczycielowi kilku pracownikow (zawsze najlepsi, bo to oni maja najwiekszy wybor) rzuciloby wypowiedzenie na stol w odpowiedzi na absolutny nakaz pracowania "w parze" z kims, z kim praca to uzeranie sie i szarpanie sobie nerwow, bo szef kazde ("bo tak"), moze cos by im zaczelo switac, ze to nie Korea Polnocna. A to by sie dobrze odbilo na rzeczywiste przygotowanie do zawodu takich studentow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka