albo coś innego....
no dobra, odłóżmy na razie przyziemne tematy na bok. Chwilowo nie o TK, aborcji, koniach czy 500+

mam pytanie o znacznie ważniejszą sprawę a mianowicie - piankę do włosów
Mam w tej chwili niezbyt długie (tak troszeczkę za podbródek) włosy, gęste, grube i proste. W dodatku ciężko poddające się zabiegom fryzjerskim i układaniu. Dzięki mojej kochanej fryzjerce nauczyłam się jakoś te świńskie ryje poskromić ale pomaga mi w tym pianka. Może mi któraś polecić taką, co nie pozostawi uczucia sklejenia, warstwy na włosach itp? Ewentualnie moze mi któraś polecić inny specyfik do układania włosów, który nie pozostawi takiej klejącej maski na nich? Bo już mnie szlag trafia. W tej chwili mam jakąś nivea volume cośtam.