Dodaj do ulubionych

Odchodzę od przemocowca i...

08.04.16, 10:05
Potrzebuję dobrego słowa. Po latach wyzwisk,upokorzeń, awantur bez powodu powiedziałam dość! Mam dokąd iść, mam swoje mieszkania, duże szanse na pracę (decyzja przyszłego pracodawcy lada dzień), wiem doskonale ,że on się nie zmieni...Syn 11 latek nie może doczekać się przeprowadzki.Tyle ,że przychodzi moment kiedy myślę- może jednak wszystko się jeszcze ułoży? Mimo, że mam świadomość. ,że tak nie będzie. Nie jest łatwo zmienić wszystko po 18 wspólnych latach....wspomożcie kopniakiem,wiadrem zimnej wody,dobrym słowem.
Obserwuj wątek
    • antychreza Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 10:08
      Ułoży się. Jak tylko się wyprowadzisz smile
    • spanish_fly Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 10:10
      Nie ułoży się, będzie tylko coraz gorzej. Zanim spojrzysz realnie na koszmar w którym żyłaś miną lata. Na razie nawet sobie jeszcze nie zdajesz w pełni sprawy, co musiałaś znosić. Daj szansę swojemu dziecku. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś staraj się o wsparcie psychologiczne, najlepiej dla Was obojga.
    • arwena_11 Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 10:11
      Jak przez 18 lat sie nie zmieniło, to marna szansa że się zmieni na lepsze. Za to że może być gorzej większe są szanse.
      Jak nie dla siebie to dla syna odejdź. Dziecko chce, więc widzi co sie dzieje. Nie pokazuj synowi, że kobietę można tak traktować. Żeby ojciec nie stał się dla niego wzorem. Na razie jeszcze jesteś dla niego ważniejsza.
      Jak nie dla siebie to dla dziecka to zrób.
      • barbibarbi Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 14:53
        nie "marna szansa" tylko żadna szansa. Tacy ludzie się nie zmieniają. Nawet na łożu śmierci się nie zmieni i nie przeprosi. A na starość podłość się nasila. Miałam taki przykład w rodzinie, facet już był umierający na raka, wiedział że nie ma szans a dalej był wredny dla swojej rodziny.
        Uciekaj jak najdalej i jak najszybciej. ratuj swoje dziecko.
    • ichi51e Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 10:12
      Nie ulozy sie. Po 11 latach musialby mu sie aniol Panski ukazac - na to chyba szans nie ma. Brawo super decyzja bedzie dobrze.
      • ichi51e Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 10:13
        Dodam ze takie jazdy pogarszaja sie z czasem - im starszy tym gorzej bardziej nerwowy bardziej czepialski kryzys wieku sredniego dochodzi...
      • znowu.to.samo Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 15:58
        Bardzo dobrze że odchodzisz. O 18 lat za pózno ale lepiej niż wcale!!!
    • kota_marcowa Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 10:14
      Jeżeli choć trochę zależy ci na synu, to nie skazuj go na życie w piekle. Pomyśl sobie co to dziecko musi znosić i jakie już spustoszenia w jego psychice spowodowało życie w domu pełnym przemocy.
    • ola_dom Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 10:15
      pasquda77 napisała:

      > Syn 11 latek nie może doczekać się przeprowadzki.

      I byłabyś gotowa sprawić dziecku taki zawód???? W imię jakiejś mglistej mrzonki????
      • princesswhitewolf Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 12:40
        otoz to.

        Jesli dziecko nie moze sie doczekac ( a chlopcy zazwyczaj sa bardzo przywiazani do ojcow i wiele wybaczaja) to oznacza ze faktycznie mezczyzna z ktorym zyjesz jest niereformowalny.
    • lady-z-gaga Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 10:15
      Jest takie banalne hasło, ale jak ulał pasuje do Twojej sytuacji: "dzisiaj jest pierwszy dzień z reszty Twojego życia".
      Niech Ci nawet nie przychodzi do głowy, aby zmarnować sobie kolejny miesiąc albo rok.
      Jesli chwilami odwaga Cię opuszcza, pomyśl o synu, co JEMU byś zrobiła, zostając. Chcesz, aby stracił do Ciebie zaufanie i szacunek? Dziecko wkrotce będzie nastolatkiem, potrzebuje mądrej i stabilnej matki.
    • maadzik3 Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 10:16
      nie jest łatwo wyjść ze współuzależnienia, jest taki trudny moment. ale trzymaj się. pamiętaj że za jakiś czas będziesz błogosławić dzień odejścia, będziesz wreszcie wracać do domu w którym poczujesz się bezpiecznie i u siebie, odzyskasz energię marnowaną na emocjonalną rozwałkę w takim związku. bądź odważna. będzie dobrze. trzymam kciuki i bardzo proszę - kontynuuj. i dawaj znać! wszystkiego co najlepsze dla Ciebie i syna!
    • asia_i_p Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 10:17
      Naturalne, że tak myślisz, przecież to duża zmiana. Ale jesteś za rozsądna, żeby według tych myśli się zachować, prawda? Jak zostaniesz, to nie tylko się nie zmieni, ale będzie gorzej, bo gnojek będzie miał kolejną wiadomą - że nawet jeśli chcesz, to nie potrafisz odejść - a dotychczas była niewiadoma, że a nuż odejdziesz.
      Kopniaka przekaż gnojkowi, tobie się tylko dobre słowa należą.
    • zlotarybka_1 Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 10:19
      Bardzo Cie podziwiam i zycze duzo sily. Jesli przyjdzie Ci przez mysl jakas watpliwosc pomysl o synu, Ty balas dobrowolnie z przemocowcem, on nie mial wyboru. Nie rob mu tego i odejdz raz na zawsze.
    • slonko1335 Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 10:19
      Oczywiście, ze wszystko się ułoży. Jak tylko pozbędziesz się tego gnojka. Trzymaj Sie!
    • cauliflowerpl Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 10:20
      Latwo nie jest, ale zobaczysz jak to milo wrocic do domu z pracy i wiedziec, ze na pewno nie bedzie awantury, krzykow, przemocy.
      Badz silna, dasz rade.
      Jesli przez 18 lat sie nie ulozylo, to pojutrze tez sie nie ulozy.
      • pasquda77 Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 10:29
        Właśnie o takie wsparcie mi chodziło, dziękuję, aż się popłakałam. Na pewno nie zamienię już zdania choć boję się jak diabli.Dam radę!
        • pade Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 12:36
          boisz się, ale działasz, czyli jesteś odważna
          brawosmile
          • zona_mi Re: Odchodzę od przemocowca i... 22.04.16, 11:17
            Boi się - ale strach nie jest zły, czasem daje siłę do podejmowania działań, by się chronić.
            Trzymaj się, wytrwaj w podjętej decyzji.
        • zla.m Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 18:56
          Jakby ci jednak przyszło do głowy, że może warto dać szansę albo pan by cię błagał i obiecywał, że się zmieni i ogólnie by ci miękło serduszko... powiedz mu, że owszem, dasz szansę - zapraszasz za rok, po przebytej terapii. Będzie ci może łatwiej to powiedzieć niż zatrzasnąć drzwi nieodwołalnie. A czy się na tą terapię facet zgłosi... to już sama wiesz.
    • mozambique Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 10:24
      no tu na kopniaka od niektórych e-matek na pewno moszesz liczyć
    • cosmetic.wipes Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 10:26
      > Tyle ,że przychodzi moment kiedy
      > myślę- może jednak wszystko się jeszcze ułoży?

      Ile razy tak myslałaś? 100? 200? I co, ułozyło sie?

      Wiec ułoży sie dobiero jak gnój zniknie z twojego zycia.


      > Mimo, że mam świadomość. ,że tak
      > nie będzie.

      I tego sie dziewczyno trzymaj.

      > Nie jest łatwo zmienić wszystko po 18 wspólnych latach.

      Jesli bedziesz pamiętać, że jest to zmiana na lepsze, to bedzie łatwo.
      Powodzenia smile
    • alpepe Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 10:27
      Póknij się w łeb i proszę, nie zawiedź syna.
    • daszutka Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 10:58
      Dasz radę i wszystko się ułoży jeśli się nie wycofasz z decyzji o odejściu. Za rok będziesz sama sobie ogromnie wdzięczna, zobaczysz. Twój synek też Ci za to podziękuje. Życzę dużo siły i głowa do góry smile
      • pasquda77 Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 11:12
        Nie wycofam się, za dużo ludzi chce mi pomóc, wiem że jeśli teraz nie skorzystam z ich pomocy to nast.razem już nikt mi nie pomoże.
    • lilly_about Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 11:05
      Wszystko sie ułoży. Zaraz po tym, jak g ozostawisz i zobaczysz, jak to jest mieć święty spokój.
    • gama2003 Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 11:14
      Jeśli zrezygnujesz to przemocowiec dostanie sygnał, że to było czcze gadanie. Że ma Cię w garści jeszcze mocniej. A Ty za jakiś czas poczujesz, że zmarnowałaś idealny moment na odzyskanie wolności i spokoju dla syna i siebie. Bo może reszta okoliczności odejścia nie będzie tak sprzyjająca.
      Nie daj mu zmarnować sobie ani jednego dnia więcej ...
    • dziennik-niecodziennik Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 11:28
      nie ułoży się.
      obrałaś dobry kierunek, teraz tylko dawaj przed siebie.
      każdy nastepny dzień moze byc tylko lepszy - i dla Ciebie, i dla syna.
      gratuluję decyzji, życze wytrwałości i trzymam kciuki za was! smile
    • jakasik0 Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 11:30
      Wyprowadziłam się od chorego psychicznie (nie chcącego się leczyć). Też mam dziecko w tym wieku, też się cieszyło, a teraz cieszy się jeszcze bardziej! Ułoży się, zobaczysz!
    • bulzemba Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 11:49
      zapewniam Cię, że twój mąż się zmieni. Na gorsze. Niezależnie co Ty teraz zrobisz facet będzie coraz gorszy i gorszy. Jest możliwość, że kiedy się od niego wyniesiesz próbując się odzyskać na różne sposoby zaprezentuje Ci niezły teatrzyk pt. "kochający mąż&ojciec" ale jakbyś (nie daj Boże) się na to nabrała zobaczysz co to są wszystkie plagi Egipskie w jednym.
    • butch_cassidy Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 11:53
      Gratuluję decyzji!
      Skoro dotąd się nie ułożyło, przez 18 lat, to się nie ułoży. Nie ma co się łudzić.
      • nelamela Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 12:24
        Byłam w takim związku przez 6 lat,Na szczęście nie było dzieci i związek nie został zalegalizowany.Z dnia na dzień było coraz gorzej.Nie warto wracać,nie warto wybaczać,trzeba myśleć o sobie i swoim dziecku.Na początki człowiek bije się z myslami a nuż dać jeszcze i jeszcze raz szansę.Ale jak ktoś wyżej napisał nic się nie polepszy.U mnie też były obiecanki,chęć poprawy i pracy nad sobą.I nic z tego nie wyszło. Gratuluję decyzji i trzymaj się.Pozdrawiam.
        • pasquda77 Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 12:38
          Tu też bez ślubu , więc przynajmniej rozwód odpada.Mam gdzie iść to mnie najbardziej cieszy!O pracę zawsze łatwiej niż o mieszkanie.Tyle że pewnie z tego domu wariatów będę musiała odejść tylko z ciuchami moimi i młodego, mamy oszczędności że wspólnej pracy ale znając charakterek Pana grosza z tego nie zobaczę...
          • arwena_11 Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 12:40
            a nie masz dostępu do konta? Bo jak masz, to kto ci zabroni przelać na nowo otworzone połowę tego co tam jest?
            • pasquda77 Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 12:56
              Mam dostęp do tych pieniędzy, nie są to jakieś zawrotne sumy, ale mam też pełną świadomość tego co się będzie działo jeśli je ruszę bez zgody sad
              • arwena_11 Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 13:01
                Ale co ci zrobi? Wyprowadzasz się, bierzesz chwilę wcześniej co swoje ( zanim zamknie ci dostep do konta lub sam nie zabierze wszystkiego ). Obawiam się że i tak będzie jazda jak odejdziesz.
                Skąd jesteś? Potrzebujesz dobrego prawnika do tego aby rozwiązac problem.
                Masz jakieś dowody na to, że płaciłaś np za telewizor czy komputer itd?
                • pasquda77 Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 13:07
                  arwena_11 napisała:

                  > Ale co ci zrobi? Wyprowadzasz się, bierzesz chwilę wcześniej co swoje ( zanim z
                  > amknie ci dostep do konta lub sam nie zabierze wszystkiego ). Obawiam się że i
                  > tak będzie jazda jak odejdziesz.
                  > Skąd jesteś? Potrzebujesz dobrego prawnika do tego aby rozwiązac problem.
                  > Masz jakieś dowody na to, że płaciłaś np za telewizor czy komputer itd?
                  Nie napiszę skąd jestem,nie gniewaj sięsmile .Nie chcę telewizora czy komputera - niech ma!Będę chciała porozmawiać z nim na spokojnie (ha ha,sama w to nie wierzę) o połowie tej kasy.Nie potrafię tak poprostu wziąć połowy pieniędzy, no tak mam i już...
                  • arwena_11 Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 13:22
                    No niestety jak masz dobre serce to musisz mieć też twardą d....
                    Jestem pewna, że tej kasy nie zobaczysz szybko. W najlepszym razie sąd ci przyzna po kilku latach. W najgorszym nie zobaczysz nigdy.

                    Dobrowolnie na pewno ci nie odda. Ale to już co kto lubi.
                  • minor.revisions Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 17:39
                    myśl o tym, że potrzebujesz tych pieniędzy dla syna. Jego syna też, tak? Od razu Ci się perspektywa zmieni.
                  • minor.revisions Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 17:40
                    > Będę chciała porozmawiać z nim na spokojnie (ha ha,sama w to nie wierzę) o połowie tej kasy.

                    ależ porozmawiać możesz, tyle, że wtedy już może tej kasy nei być albo być poza zasięgiem.

                    > Nie potrafię tak poprostu wziąć połowy pieniędzy, no tak mam i już...

                    A on potrafi?
                  • turzyca Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 18:00
                    >Nie potrafię tak poprostu wziąć połowy pieniędzy, no tak mam i już..

                    Mieszkaliście w jego mieszkaniu? Kupowaliście meble, zasłony, poduszki, farbę do ścian? Zabierasz to? Nie? To on zyskał całą tę sumę. Należy Ci się więcej niż połowa gotówki, bo powinnaś odliczyć od oszczędności też połowę tych kosztów.
                    I nie zabierasz mu kasy, tylko bierzesz swoje. Oddałabyś mu coś z własnego konta? To jest to samo, to są Twoje zasoby. Rób przelew i nie cykaj się.

                    Bo będziesz ich potrzebować. Choćby po to żeby zapłacić za kurs językowy dla syna. Nie pogarszają jego perspektyw.
          • pade Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 12:48
            Powolutku, nie spiesz się. Najpierw się wyprowadź, potem praca, a jak już ochłoniesz zajmij się prawnymi aspektami sytuacji. Wydaje mi się, że najbardziej osłabia myślenie o wszystkim na razsmile
            • arwena_11 Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 12:54
              tyle że jak związek nieformalny to jak udowodni że to wspólne oszczędności a nie jego tylko?
              Bezpieczniej wziąć co swoje i niech to on udowadnia w sądzie że jest inaczej
            • pasquda77 Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 12:58
              Najpierw praca , potem dopiero wyprowadzka niestety inaczej się nie da.Muszę z dzieckiem z czegoś żyć.
          • nelamela Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 13:15
            U mnie pan który nie pracował w ostatnim czasie też rościł sobie prawo do wielu rzeczy.Wiedząc że pozostaję nieugięta powynosił też kilka nie swoich rzeczy podczas mojej nieobecności.I wiesz chciałam walczyć ale moja rodzina mnie powstrzymała.Bo czym jest aparat fot,czy jakiś stary laptop w do odzyskania spokoju i wolności?Trzymaj się.Wierz mi naprawdę warto się uwolnić od takiego typa.Pozdrawiam.
    • hipinka Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 13:00
      jesteś mega dzielną osobą i NA PEWNO dasz radę, nie wątpię w to
      pomyśl, że teraz już z każdym dniem będzie tylko lepiej smile
      • k1234561 Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 13:18
        Podziwiam Cię.Taka decyzja wymaga naprawdę silnego samozaparcia.Wspaniale,że ją wreszcie podjęłaś.W dodatku masz dokąd odejść,masz pracę,masz dookoła ludzi którzy chcą Ci pomóc! To jest mega ważne.Dziewczyno,pakuj manatki swoje i synka i wynoś się od tego drania z prędkością światła.Ale...pamiętaj po Twoim odejściu Pan Przemocowiec na rzęsach będzie stawał abyś do niego wróciła,nie daj się na to nabrać.Trwaj przy swoim.Jak mu się nie uda przekabacić Ciebie,weźmie się za dziecko.Cuda na kiju będzie dla niego odstawiał.Też nie dajcie się nabrać na to.Z synkiem porozmawiaj,jak nie wiesz jak, to za wczasu idź do psychologa i poradź się jak taką rozmowę z dzieckiem masz przeprowadzić.Ojciec będzie go mamił czym się da.Ale trzymajcie się,nie dajcie się.Odetnijcie się od tego drania raz na zawsze.Trzymam kciuki za Was.Trzymajcie się tej drogi i nie schodźcie z niej cokolwiek by się nie działo.Pamiętaj,robisz dobrze,robisz co możesz najlepszego dla siebie i syna.Wzięłaś sprawy w swoje i ręce i dobrze i tego się trzymaj.Bądź silna,a zobaczysz jak można żyć normalnie,fajnie,na luzie.Masz synka i jemu należy się normalne,spokojne życie.
    • woman_in_love Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 13:18
      Nie odchodz. Uda sie ale musisz sie bardziej starac. Wiecej niz teraz. Dasz rade. A bez faceta w domu bedzie ciezko. Kolezanki tez sie odsuna od ciebie zebys ich misiow nie porwala.













      Hue hue hue
      • pasquda77 Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 13:26
        woman_in_love napisała:

        > Nie odchodz. Uda sie ale musisz sie bardziej starac. Wiecej niz teraz. Dasz rad
        > e. A bez faceta w domu bedzie ciezko. Kolezanki tez sie odsuna od ciebie zebys
        > ich misiow nie porwala.
        >
        >
        > ulżyło???
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        > Hue hue hue
        >
      • morgen_stern Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 14:54
        Trzeba być naprawdę podłym i głupim, żeby w takim temacie sobie tak "żartować".
      • aniani7 Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 16:06
        Tym wpisem dla mnie osiągnęłaś dno tego forum. Gratulacje ty @$$%$%^ !!!
      • kopiko-lol Re: Odchodzę od przemocowca i... 08.04.16, 18:43
        Szczekasz? A nie ty masz taki dziwny śmiech

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka