Albo ja mam ograniczoną odporność na taką dawkę infantylizmu.
Do samej Chodakowskiej nic nie mam, pracowita dziewczyna, idzie jak taran, lubię ludzi, którzy wiedzą, czego chcą, a nawet jestem w mniejszości, bo uważam ją za atrakcyjną kobietę

ale ten jej program...
Mam wrażenie, że ona swoich widzów traktuje jak takie podrośnięte przedszkolaki, czekałam,aż w pewnym momencie zacznie pokazywać plansze z obrazkami czy coś w tym rodzaju. Może to jest ogólny problem w polskiej telewizji, że brak nam osobowości, które miałyby naturalny luz przed kamerą (wystarczy obejrzeć jakiś program w brytyjskiej tv i porównać).
Ten koleś, który gotuje u niej gotuje jest tak sztucznie napompowany radością, że aż przykro patrzeć. Inny opowiadał o używkach - takim tonem jakby czytał z kartki. Miał też irytująca manierę (pewnie mu kazali), że kiedy rozmawiał z Chodakowską i odpowiadał na jej pytania, to nagle w środku zdania odwracał się i zaczynał mówić wprost do kamery, obowiązkowo z przyklejonym sztucznie uśmiechem - zdecyduj się chłopie, z kim rozmawiasz. Ponieważ byłam ciekawa tych przepisów i ogólnie porad co do zdrowego trybu życia, oglądałam dzielnie, ale wymiękłam przy ćwiczeniach, kiedy Chodakowska zaczęła wydawać z siebie komentarze typu "ooo, tak dobrzeee" ponownie sztucznie entuzjastycznym tonem.
Kiedy nauczymy się robić ciekawą telewizję z żywymi, nie papierowymi postaciami?