Dodaj do ulubionych

Problem z matką...

17.07.16, 19:36
Układy z matką mam nienajlepsze, z różnych względów. Można je jednak nazwać poprawnymi, kontaktujemy się telefonicznie, widujemy rzadko, mimo, że blisko mieszkamy. No, niestety ja się odcięłam, bo po prostu żebym się nie wkurzyła, to 10 minut rozmowy o pogodzie.
I teraz tak - ostatnio mi zadzwoniła z informacją, dotyczącą bezpośrednio mnie, a rzekomo przekazanej jej przez 2 inne osoby tego samego dnia. Informacja była pozytywna, ale niestety, w rzeczywistości tak nie jest, co mnie gryzie i boli (matka o tym wie). Ewidentnie skłamała, bo chciała ode mnie wyciągnąć pewne informacje, od których ją odcinam, bo mam powody.
Dodam, że matka jest osobą mocno wierzącą, więc jeśli mija się z prawdą, to nie z premedytacją (przeinacza fakty po prostu).
I teraz, procz tego, że jestem na nią zła, to się zastanawiam, czy się coś złego z jej psychiką nie dzieje.
Prócz tego wkurza mnie, że opowiada o mnie i mojej rodzinie ze szczegółami obcym dla mnie osobom.
Obserwuj wątek
    • lady-z-gaga Re: Problem z matką... 17.07.16, 19:43
      zdecyduj się, skłamała czy przeinacza nieświadomie?
      ten post jest tak napisany, jakby z Twoją psychiką coś się działo tongue_out
      • azile.oli Re: oj... 17.07.16, 20:04
        Zazwyczaj przeinacza. Tym razem skłamała.
        • cosmetic.wipes Re: oj... 17.07.16, 20:12
          To uswiadom ją, że grzeszy.
    • iwoniaw Re: Problem z matką... 17.07.16, 19:49
      Informacja był
      > a pozytywna, ale niestety, w rzeczywistości tak nie jest, co mnie gryzie i boli
      > (matka o tym wie). Ewidentnie skłamała, bo chciała ode mnie wyciągnąć pewne in
      > formacje, od których ją odcinam, bo mam powody.


      Będzie czyniła podchody, nic nie zrobisz. Pozostaje powtarzać "nie będę o tym rozmawiać", a na hasło "x powiedział, że abcd" reagować jedynie "naprawdę tak powiedział? coś podobnego."

      Dodam, że matka jest osobą mocno wierzącą, więc jeśli mija się z prawdą, to ni
      > e z premedytacją (przeinacza fakty po prostu).


      W sumie nie ma to znaczenia dla całokształtu, podejrzewam jednak, że robi to z premedytacją i przekonaniem jednoczesnym, że cel uświęca środki, a info jej "się należy".

      I teraz, procz tego, że jestem na nią zła, to się zastanawiam, czy się coś złe
      > go z jej psychiką nie dzieje.


      Jeśli powody podejrzeń masz tylko takie jak powyżej, to raczej nie dzieje jej się nic z psychiką - poza oczywiście przekonaniem, że wie lepiej od ciebie, co powinnaś i co jej się należy od ciebie - nie jest ot rzadkie u matek dorosłych dzieci jednakże i raczej nikt tego nie leczy.

      Prócz tego wkurza mnie, że opowiada o mnie i mojej rodzinie ze szczegółami obcy
      > m dla mnie osobom.


      Bywa. Pewnie za te opowieści ma zainteresowanie rozmówców, o jakie jej chodzi. Pozostaje kontynuować odcięcie od informacji, których propagowania po wszystkich krewnych i znajomych królika nie masz życzenia i ignorować.
      • azile.oli Re: Problem z matką... 17.07.16, 20:02
        Ja nawet rozumiem, że chce uzyskać info, tyle, że sprawa jest dość poważna.
        Załóżmy, że jestem poważnie chora, ona wie ode mnie, że w temacie nic nie drgnęło, ale dzwoni mi z informacją, że 2 osoby niezależnie i jednego dnia dzwonią jej z gratulacjami, że u mnie wszystko ok, cudownie wyzdrowiałam. Sęk w tym, że nie znam jej znajomych, na oczy się nie widzieliśmy, a ja np przez 2 miesiące nie wychodziłam z domu, więc prócz męża i dzieci nikt mnie nawet nie widział.
        No i jej świergotliwy telefon mnie dobił - bo wyraźnie powiedziała, że nie chciałaby się dowiadywać ostatnia. I nawet jej nie ochrzaniłam - jak udowodnię, że kłamie.
        • cosmetic.wipes Re: Problem z matką... 17.07.16, 20:13
          Pewnie chciała się dowiedzieć co u ciebie i dość nieudolnie próbowała wziąć cię pod włos.
          • azile.oli Re: Problem z matką... 17.07.16, 20:30
            Może. Ale to nie pierwszy raz. A tym razem na dodatek zabolało, zraniło mnie to.
            Zresztą ona wie dobrze, że powiem jej tylko to, co będę chciała. I nawet nie kłamię i nie wymyślam, tylko wprost mówię, że o czymś rozmawiać nie będę.
            • basiastel Re: Problem z matką... 17.07.16, 20:56
              Tak strasznie Ciebie zniesmacza, że matka chce wiedzieć prawdę o Twoim zdrowiu? Czegoś tu nie rozumiem.
        • lady-z-gaga Re: Problem z matką... 17.07.16, 20:30
          Jeżeli faktycznie chodzi o coś poważnego, związanego z Twoim zdrowiem, to matka - odcięta od informacji - desperacko probuje wszystkich metod, aby dowiedzieć się czegos od Ciebie.
          To nie świadczy o zaburzeniach psychiki, po prostu każda matka, nawet ta niedobra, martwi się o swoje dziecko.
          • azile.oli Re: Problem z matką... 17.07.16, 20:38
            Problem w tym, że sprawa jest poważna, ale nie grozi mi śmierć, czy kalectwo. Wyzdrowienie też może nastąpić. Ale jeśli nie - czeka mnie wieloletnia psychiczna i fizyczna udręka.
            Moja matka wie, że mogę wyzdrowieć, ale nie dociera do niej, że każdy dzień, miesiąc na takiej karuzeli rozczarowań i nadziei mnie wykańcza. I dobrze wie, że gdyby wszystko rozwiązało się pomyślnie, to bym jej powiedziała. Brak informacji ode mnie oznacza, że nic się nie zmieniło, albo jeszcze nie wiem, czy się zmieniło.
            • anika772 Re: Problem z matką... 17.07.16, 21:02
              Azile.oli, a teraz wyobraź sobie, że Twoja córka odcina Ciebie od informacji na temat jej zdrowia, a Ty wiesz na pewno, że coś jej dolega... Akceptujesz bez żadnego sprzeciwu, protestu?
              Ja się nie dziwię twojej matce, że próbuje się dowiedzieć, naprawdę. Nawet jeśli relacje macie nie najlepsze, to jednak jesteś jej dzieckiem i zapewne ona wariuje z niepokoju.
              • azile.oli Re: Problem z matką... 17.07.16, 21:28
                Nie, nie akceptuję bez sprzeciwu, ale pytam wprost. I nie robię podchodów. Zwłaszcza, jeśli wiem , że córce pytania sprawiają przykrośc, to nie bawię się w niedomówienia. Wolałabym ochrzan dostać, niż kłamać.
                • anika772 Re: Problem z matką... 17.07.16, 21:46
                  Powiedz jej to samo, co napisałaś. Może zadziała. Nie wiem dlaczego ona się bawi w podchody- może taki miała i ma sposób komunikacji, może boi się że wyjdzie na wścibską? Wiemy jedno- chciałaby coś wiedzieć o stanie zdrowia swojego dziecka, dorosłego, ale jednak.
                  Ps. Mam nadzieję że, cokolwiek Ci dolega, wyjdziesz z tego obronną ręką.
                • basiastel Re: Problem z matką... 17.07.16, 21:49
                  mama pewnie dostała ochrzan już parę razy i się boi
                  • anika772 Re: Problem z matką... 17.07.16, 22:12
                    Wiesz, jeśli rozpowiada ludziom o prywatnych sprawach córki, to się nie dziwię, też bym ochrzaniała...
                    Jednocześnie rozumiem całkowicie potrzebę matki, żeby wiedzieć co i jak z tym zdrowiem córki.
            • basiastel Re: Problem z matką... 17.07.16, 21:12
              Czasem gdy czytam forum, mam wrażenie, że dzieci terroryzują swoich rodziców. Masz matce za złe, że obcym osobom mówi o swojej najbliższej rodzinie? Co w tym złego? Ty sprawy matki omawiasz na forum i pewnie poczucia obciachu nie masz?
              • azile.oli Re: Problem z matką... 17.07.16, 21:21
                Ale czym terroryzuję matkę? Tym, że wolałabym, aby nie klepała wszystkim ze szczególami o mojej rodzinie? Nie mogę jej zabronić , ale wiedzą o mnie wiele rzeczy ludzie, których na oczy nie widziałam. Ale nie jestem anonimową osobą, jak moja matka tutaj.
                Wiedzą, gdzie mieszkam, ile zarabiam, co studiują moje dzieci , ile zarabiam.
                Nie mam poczucia obciachu, pisząc na forum.
                • ginger.ale Re: Problem z matką... 17.07.16, 21:28
                  azile.oli napisała:


                  > Wiedzą, gdzie mieszkam, ile zarabiam, co studiują moje dzieci , ile zarabiam.
                  > Nie mam poczucia obciachu, pisząc na forum.

                  O ile na to, że powie ("pochwali się") osobom dla Ciebie postronnym jaki kierunek studiowalas i na to wpływu nie masz, to skąd wie ile zarabiasz? Po wuj to mówić osobie, która rozpowiada takie info???
                  • azile.oli Re: Problem z matką... 17.07.16, 21:38
                    Nie, ja jej nie mówię, ile zarabiam, ale ona sama podaje jakieś tam kwoty, mówi, co kupiłam (zmianę samochodu np trudno ukryć). Poza tym mówi na temat moich dzieci, męża, choć nie ma dokładnych informacji (ostatnio wyniuchała nazwisko wykładowcy mojego syna).
                    • iwoniaw Czy ty trochę nie przesadzasz? 17.07.16, 21:49
                      Jak zmieniasz samochód, to raczej nim jeździsz i ludzie sami widzą, bez info od twojej matki, prawda?
                      Podobnie nazwiska wykładowców na uczelniach to nie jest jakieś tajne info, które trzeba aż "wyniuchać".
                      Zresztą czy to naprawdę takie straszliwe naruszenie prywatności, że ktoś opowiada znajomym, na jakim kierunku wnuk studiuje? No bez przesady...
                      • basiastel Re: Czy ty trochę nie przesadzasz? 17.07.16, 21:56
                        Ja bym się czuła terroryzowana tak stawianymi mi ograniczeniami.
                        • taki-sobie-nick Re: Czy ty trochę nie przesadzasz? 17.07.16, 22:16
                          basiastel napisała:

                          > Ja bym się czuła terroryzowana tak stawianymi mi ograniczeniami.

                          Plociuchy.
                          • basiastel Re: Czy ty trochę nie przesadzasz? 18.07.16, 21:58
                            Plotka to niesprawdzona lub kłamliwa wiadomość powodująca utratę dobrego wizerunku osoby, której dotyczy. Naprawdę widzisz w babci mówiącej o kierunku studiów wnuka plotkarę? Ogarnij się, bo ci odbija.
                        • azile.oli Re: ale.. 17.07.16, 22:21
                          Ale ja jej nie terroryzuję, nie zabraniam ale mnie to wkurza.
                          Owszem, jak kupię nowy samochód, to widać, ale jak domek w górach to już nie widać.
                          Nazwiska wykładowców tajne nie są, ale moja matka nie korzysta z internetu, więc dowiadywała się albo pocztą pantoflową, albo ktoś dla niej sprawdzał.
                          • basiastel Re: ale.. 18.07.16, 22:05
                            Ale ta promotor to ponoć znajoma mamy. Matka pewnie wie kim jest i nie musi tego sprawdzać w internecie, bądź pocztą pantoflową. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że babcia miałaby szukać takiej informacji, bo i po co?
                            • azile.oli Re: ale.. 18.07.16, 22:19
                              To nasza wspólna znajoma. Ale tylko znajoma i to z przeszłości. Ona nie wiedziała, ja się nazywam, w jakim wieku mam dzieci. Moja matka nie wiedziała dokładnie, gdzie jest wykładowcą. Dopytała i wie. Wie też (nie wiem skąd, bo przyznać się nie chce), że ta znajoma jest promotorką mojego syna.
                              Nie, nie spotkały się przypadkiem . Matka musiała pytać przez kogoś, albo ta osoba zapytała z własnej inicjatywy.
                              I teraz pomyśl - pani promotor może dojśc do wniosku, że syn szuka dojścia przez babkę do niej. I druga możliwość - mogłyśmy się z panią promotor na przykład nie lubić w szkole i wolałabym, aby mój syn był anonimowy dla niej. To taki przykład, bo relacje względem siebie miałyśmy neutralne.
                      • basiastel Re: Czy ty trochę nie przesadzasz? 17.07.16, 22:24
                        Starsze osoby interesują się życiem rodziny, często nawet tym żyją i nie można ich pozbawiać do tego prawa. Wiem np co studiowały dzieci kilku moich sąsiadek, sama jestem pytana co zamierza studiować moja córcia. Te informacje nikomu nie szkodzą i robienie z takich spraw tajemnic nie m żadnego uzasadnienia. Tu widać awersję do matki, trudno ocenić czy uzasadnioną.
                        • taki-sobie-nick Plociuch 17.07.16, 22:30
                          basiastel napisała:

                          > Starsze osoby interesują się życiem rodziny, często nawet tym żyją i nie można
                          > ich pozbawiać do tego prawa. (...)

                          Jesteś zwyczajny plociuch i nie masz innych zajęć poza mieleniem językiem.

                          Sugerujesz, że dzieci/wnuki was wszystkich mają obowiązek podawać wam wszelkie newsy, żebyście się nie nudziły, niezależnie od tego, jak intymne są to sprawy.


                          ("A moja była u ginekologa i wie pani, pani Krysiu, ONA MA GRZYBICĘ!!!" - "A moja, pani Wandziu, u psychiatry. Kto by pomyślał, taka grzeczna dziewczynka!")
                          • evee1 Re: Plociuch 18.07.16, 04:42
                            Tija, niewatpliwie kierunek, ktory studiuje wnuczka jest niezwykle intymna sprawa tejze wnuczki. Nie przesadzasz Ty troche? Czy TY naprawde kazda zwykla rozmowe miedzy znajomymi nazywasz plotkowaniem.
                            • azile.oli Re: Plociuch 18.07.16, 09:09
                              Samo powiedzenie, co studiuje wnuczka nie jest jeszcze złe. Dyskutowanie, na jakiej uczelni już może być, bo ludzie są różni.
                              W przypadku syna jakimś cudem wyszło, że uczy go znajoma. Ta znajoma nie miałaby pojęcia, że to mój syn, bo nazwisko inne. czyli ploty bardziej zaawansowane były.
                              Ja czasem też rozmawiam z ludźmi o moich dzieciach, ale nie podaję miejsca pracy zięcia i innych rzeczy zbędnych innym osobom.
                              Na etapie rekrutacji na studia córka celowała w 2 uczelnie. Dostała się na obie ale były inne wymagania rekrutacyjne i teoretycznie na jedną z nich miała trudniej się dostać. No i moja matka latała po znajomych i informowała ih, że wnuczka może się nie dostać oraz przekazywała mi ich cenne rady.
                              Kto ją o to prosił?
                              • menodo Re: Plociuch 18.07.16, 11:14
                                Samo powiedzenie, co studiuje wnuczka nie jest jeszcze złe. Dyskutowanie, na jakiej uczelni już może być, bo ludzie są różni.

                                Zaraz. Czy to nie ty opisywałaś tu historię ślubu swojej córki? Studentki prawa -wtedy chyba na pierwszym roku? Niech zgadnę - Uniwersytet Wrocławski?

                                • basiastel Re: Plociuch 18.07.16, 12:50
                                  Dyskutowanie, na jakiej uczelni już może być, bo ludzie są różni.
                                  -----------------
                                  Autorka ma wyraźnie rozbuchaną wyobraźnię, bo co ci "różni" ludzie mogą zrobić z informacją, że ktoś studiuje na uczelni X? Mogą jedynie śladem taki-sobie-nick nazwać kogoś plotkarą, bo okazuje się , że dorosły chyba człowiek nie rozumie znaczenia tego słowa.
                                • azile.oli Re: Plociuch 18.07.16, 19:58
                                  Owszem, pisałam, co studiuje moja córka, nazwy uczelni nie podawałam.
                                  Nie podaję też tu danych osobowych, imion dzieci, nazwiska, miejsca zamieszkania...
                                  • basiastel Re: Plociuch 18.07.16, 20:27
                                    Widzisz, Ty sama decydujesz jakie informacje ujawniasz i Twoja mama też ma do tego prawo. Nie powinnaś w to ingerować. Jeśli uważasz, że rozpowiadając o pewnych sprawach, może Wam zaszkodzić, to ją powinnaś odciąć od takich informacji. Pretensje, że babcia wspomniała komuś o studiach wnuka to jakaś paranoja. Nie piszę tego, żeby Ci zrobić przykrość. Naprawdę mało kto uważa, że podanie kierunku studiów, a nawet uczelni, może skutkować niecnymi zamiarami "różnych" Ja bym się absolutnie buntowała gdyby mi nawet córka robiła wodę z mózgu.
                                    • azile.oli Re: Plociuch 18.07.16, 22:06
                                      Moja mama sobie może ujawniać informacje, jakie chce, ale na swój temat.
                                      Owszem, odcięłam ją prawie całkowicie od informacji o naszym życiu, ale mi jej żal. I siebie mi żal, bo powinnam móc pójść do matki z problemami, a nie mogę, bo wtajemniczy swoje znajome, część zresztą przekręci (nie twierdzę, że złośliwie).
                                  • menodo Re: Plociuch 18.07.16, 22:41
                                    Pamiętam, że w tym ślubnym wątku było bardzo dużo szczegółów identyfikujących i Twoją rodzinę, i rodzinę Twojego zięcia. Oczywiście nie pamiętam już tych szczegółów, ale dla chcącego nic trudnego, by się do nich dokopać.
                                    Słowem - zanim zacznie się oskarżać własną matkę o niedyskrecję, warto zastanowić się nad własnym postępowaniem. Tym bardziej, że matka zwierza się swoim przyjaciołom, a Ty obcym ludziom.
                                    • azile.oli Re: Plociuch 18.07.16, 22:48
                                      Ja wiem, co piszę i nie podaję faktów, mogących zidentyfikować moich bliskich.
                                      Jeśli są tam jakieś dane, to z dużym prawdopodobieństwem mogą być zmienione, bo nic nie wnoszą do tamtego wątku.
                            • taki-sobie-nick Re: Plociuch 18.07.16, 18:42
                              evee1 napisała:

                              > Tija, niewatpliwie kierunek, ktory studiuje wnuczka jest niezwykle intymna spra
                              > wa tejze wnuczki. Nie przesadzasz Ty troche?

                              Odniosłam się do tego

                              forum.gazeta.pl/forum/w,567,162012904,162012904,Problem_z_matka_.html?p=162014123
                              Mam wrażenie, że autorka linkowanego postu wręcz ŻĄDA informacji. WSZELKICH.
                    • basiastel Re: Problem z matką... 17.07.16, 21:51
                      A skąd Ty o tym wiesz, skoro tych osób nie znasz? Jakaś inwigilacja?
                      • azile.oli Re: Wiem... 17.07.16, 22:23
                        Wiem, bo mi matka mówi, co komu powiedziała.
                        • basiastel Re: Wiem... 17.07.16, 22:29
                          Bo widzisz, ona nie widzi w tym niczego nielojalnego wobec rodziny i np informacja dot. studiów wnuków na pewno niczym nielojalnym nie jest.
                          • taki-sobie-nick Re: Wiem... 17.07.16, 22:31
                            basiastel napisała:

                            > Bo widzisz, ona nie widzi w tym niczego nielojalnego wobec rodziny i np informa
                            > cja dot. studiów wnuków na pewno niczym nielojalnym nie jest.

                            Bo tak powiedziała Basiastel, producentka plot osiedlowych.
                            • azile.oli Re: Wiem... 17.07.16, 22:40
                              No niekoniecznie musi w szczegółach o wnukach opowiadać, bo świat jest mały, a matka już wyniuchała, że nasza wspólna znajoma jest promotorką mojego syna.
                              I absolutnie nie od tej promotorki to wyszło bo kobieta nie ma pojęcia, jakie nazwisko nosi syn.
                              A moja matka jakimś udem wie.A jak wie ona, to krewni i znjomi królik też..
                              • basiastel Re: Wiem... 17.07.16, 22:46
                                ale to "wyniuchała" brzmi jakby robiła jakąś krecią robotę, a pewnie wcale niuchać nie potrzebowała.
                                • azile.oli Re: Wiem... 17.07.16, 22:48
                                  A nie przyszło ci to głowy, że mogła zrobić krecią robotę?
                                  • basiastel Re: Wiem... 17.07.16, 22:51
                                    Jakoś nie, wyobraź sobie.
                              • antychreza Re: Wiem... 18.07.16, 10:53
                                A to "niuchanie" pewnie wyglądało tak:
                                - Grażynko, a co studiuje twój wnuczek?
                                - Zarządzanie powierzchniami płaskimi w małym przedsiębiorstwie, Halinko
                                - O, a ja mam tam wykłady i seminarium prowadzę, a jak się wnuczek nazywa, może znam
                                - Kleofas Kłapouchowski
                                - O, taki blondynek i dużymi zębami?
                                - Tak, Halinko, i czasem się jąka jak za szybko mówi
                                - O patrz Grażynko, ja jego promotorką jestem, jaki ten świat mały
                            • basiastel Re: Wiem... 17.07.16, 22:41
                              lecz się kobieto!
                              • taki-sobie-nick Re: Wiem... 17.07.16, 22:44
                                basiastel napisała:

                                > lecz się kobieto!

                                A na co, Basieńko? Żebyś wiedziała, o czym opowiadać koleżankom. tongue_outPP
                                • basiastel Re: Wiem... 17.07.16, 22:49
                                  głupota jakiejś forumki to naprawdę wyjątkowy news. Jeśli zwykła wymiana informacji to dla ciebie plotkowanie, to masz obsesję i się podlecz.
                                  • taki-sobie-nick Re: Wiem... 17.07.16, 22:54
                                    basiastel napisała:

                                    > głupota jakiejś forumki to naprawdę wyjątkowy news. Jeśli zwykła wymiana inform
                                    > acji to dla ciebie plotkowanie, to masz obsesję i się podlecz.

                                    Nie masz racji, Basieńko. Nigdy nie zdiagnozowano u mnie niczego podobnego.

                                    Obsesja nie polega na tym, że ktoś ma inne zdanie niż Basieńka.
                                    • basiastel Re: Wiem... 17.07.16, 23:01
                                      Ale już przypisywanie komuś i podstępnych wrogich działań bez żadnych racjonalnych powodów, paranoją pachnie i to bardzo mocno. Zresztą bardzo wielu chorych ludzi nie jest zdiagnozowanych. Zatroszcz się o siebie.
                                      • azile.oli Re: Wiem... 17.07.16, 23:05
                                        Ależ ja nie zarzucam matce złych intencji, tylko bezmyślnośc i wścibstwo.
                                        A to może, choć nie musi czasem drugiej osobie zaszkodzić.
                                      • taki-sobie-nick Re: Wiem... 17.07.16, 23:25
                                        basiastel napisała:

                                        > Ale już przypisywanie komuś i podstępnych wrogich działań bez żadnych racjonaln
                                        > ych powodów, paranoją pachnie i to bardzo mocno.

                                        Basieńko, a kto komu zarzuca? Czy ja twierdziłam, że mielesz ozorem podstępnie i wrogo? tongue_out


                                        Zresztą bardzo wielu chorych l
                                        > udzi nie jest zdiagnozowanych.

                                        Tak, zdaje się, że ty ty właśnie mi zarzucasz to, czego nie robię. Może ten teges...? Do lekarza...?

                                        Fachowiec kazał przekazać, że bzdury gadasz. tongue_outPP
                                        • basiastel Re: Wiem... 17.07.16, 23:43
                                          Ty sobie uroiłaś, że mielę jęzorem i żyję plotkami, choć niczego takiego z moich wpisów stwierdzić się nie da, więc jednak urojenia są, no ale twój problem.
                                          • taki-sobie-nick A ty nie mielesz, skądże znowu 18.07.16, 00:15
                                            Ty tylko rozmawiasz z sąsiadkami, roztrząsając dziesięć razy każdy drobiazg z życia szwagra kolegi sąsiada bratanicy. tongue_out

                                            I uważasz, że nikomu - nikomu absolutnie! - nie wolno ukrywać żadnych wiadomości przed osobami starszymi, bo osoby starsze tym ŻYJĄ (wkleić linka? - tak napisałaś, że tym żyją. Czyżbyś nie miała na myśli siebie?)

                                            A co do mojego stanu zdrowia, mam lepszych fachowców niż znająca mnie z internetu plotkara. tongue_out

                                            • basiastel Re: A ty nie mielesz, skądże znowu 18.07.16, 10:45
                                              Głosy słyszysz?
                                              • taki-sobie-nick Re: A ty nie mielesz, skądże znowu 18.07.16, 18:41
                                                basiastel napisała:

                                                > Głosy słyszysz?

                                                Nie, ale ty wiesz lepiej.
                                                • triismegistos Re: A ty nie mielesz, skądże znowu 18.07.16, 20:52
                                                  Czy ty coś piłaś?
                                                  • basiastel Re: A ty nie mielesz, skądże znowu 18.07.16, 22:17
                                                    Niektórzy bredzą bezrozumnie bez picia.
                                            • basiastel Re: A ty nie mielesz, skądże znowu 18.07.16, 22:15
                                              A ty skąd masz wiedzę czy jestem stara i czym żyję? Bo napisałam, że niektórzy starsi rodzice żyją życiem dzieci?
                                  • azile.oli Re: Wiem... 17.07.16, 22:56
                                    Wymieniać informacje to sobie matka moze, mówiąc o sobie. Wolałabym , żeby moje prywatne sprawy nie były tematem rozmów obcych osób.
                                    Uwierz mi na słowo - są takie rzeczy w życiu dzieci, które wolałyby zachować w tajemnicy przed znajomymi matki.
                                    Fajnie, że moja matka chwali się wnukami - a co byłoby, gdyby im tak fajnie nie szło? O moich problemach mówi więc pewnie tez by się żaliła.
                                    • basiastel Re: Wiem... 17.07.16, 23:07
                                      Żalenie się to też rzecz ludzka, ale się nie żali. Jeśli masz problem, że mama się komuś chwali rodziną czy nawet wspomni o problemach, to znaczy, że mamy nie lubisz i ją odrzucasz. Informacje intymne nie powinny trafiać do babci, ale kierunek studiów trudno za taką informację uznać.
                                      • azile.oli Re: Wiem... 17.07.16, 23:12
                                        Dobrze, ale informacja, że ktoś z rodziny był u jakiegoś specjalisty niby intymne nie jest. Wobec matki, ale już nie wobec jej koleżanek.
                                        Kierunek studiów tajemnicą moze nie jest, ale klepanie o tym ciągle, ażź do weryfikacji znajomych wykładowców przekracza pewną normę.
                              • azile.oli Re: Wiem... 17.07.16, 22:46
                                Chyba żartujesz. Normalne jest, że babka niucha w osobistych sprawach wnuków?
                                • basiastel Re: Wiem... 17.07.16, 22:52
                                  Co jest tą osobistą sprawą wnuków, w którą babcia wsadziła nosa?
                                  • azile.oli Re: Wiem... 17.07.16, 22:58
                                    Dociekanie, kto jest wykładowcą dorosłego wnuka to jest wsadzanie nosa w nie swoje sprawy.
                                    • taki-sobie-nick Re: Wiem... 17.07.16, 23:00
                                      azile.oli napisała:

                                      > Dociekanie, kto jest wykładowcą dorosłego wnuka to jest wsadzanie nosa w nie s
                                      > woje sprawy.

                                      Nie zdziw się, jeśli mama zacznie latać za tą osobą i wywierać na nią wpływ ("u pani studiuje mój wnuk Jasio...")
                                      • azile.oli Re: Wiem... 17.07.16, 23:07
                                        No tego się obawiam. Ona osobiście nie pójdzie, ale wiadomość w eter puszczona.
                                        • basiastel Re: Wiem... 17.07.16, 23:14
                                          a czym się przejmujesz?
                                          • taki-sobie-nick Re: Wiem... 17.07.16, 23:28
                                            basiastel napisała:

                                            > a czym się przejmujesz?

                                            Tym, że możliwe jest, iż mama autorki lub jakaś pańcia będzie latać za promotorką syna i wywierać na nią nacisk odnośnie do oceny rzeczonego Jasia.
                                            • basiastel Re: Wiem... 17.07.16, 23:49
                                              Autorka jasno napisała, że się tego nie spodziewa. Znów widzisz czegoś, czego nie ma i nie martwi ciebie to?
                                              • taki-sobie-nick Re: Wiem... 18.07.16, 00:16
                                                basiastel napisała:

                                                > Autorka jasno napisała, że się tego nie spodziewa.

                                                Co ty nie powiesz?

                                                forum.gazeta.pl/forum/w,567,162012904,162012904,Problem_z_matka_.html?p=162014398
                                              • azile.oli Re: Wiem... 18.07.16, 09:12
                                                Ja napisałam, że nie spodziewam się, że moja matka będzie osobiście latać, ale już n ie ręczę, że któraś ze znajomych nadmieni wykładowcy, że uczy wnuka Hani.
                                    • basiastel Re: Wiem... 17.07.16, 23:10
                                      ale nie ma obowiązku informowania babci o takich sprawach
                • solejrolia Re: Problem z matką... 17.07.16, 21:32
                  azile.oli napisała:

                  > Ale czym terroryzuję matkę? Tym, że wolałabym, aby nie klepała wszystkim ze sz
                  > czególami o mojej rodzinie? Nie mogę jej zabronić , ale wiedzą o mnie wiele rze
                  > czy ludzie, których na oczy nie widziałam. Ale nie jestem anonimową osobą, jak
                  > moja matka tutaj.
                  > Wiedzą, gdzie mieszkam, ile zarabiam, co studiują moje dzieci , ile zarabiam.
                  > Nie mam poczucia obciachu, pisząc na forum.

                  Info o studiach dzieci, to mały pikuś.
                  Ale zarobki, czy zdrowie- to są informacje wrażliwe, tego twoja mama zdecydowanie nie powinna wiedzieć.

                  -Ile zarabiasz?- wystarcza mi. To ile ci płacą?- tyle, zebym była zadowolona i nie szukała innej roboty.
                  -Jak się czujesz- nie jest źle.
                  -co mówi lekarza- a na razie to nic konkretnego.
                  w ten sposób można rozmawiać z osobami ciekawskimi.
                • basiastel Re: Problem z matką... 17.07.16, 21:41
                  A to jakieś nadużycie powiedzieć komuś nawet obcemu co studiuje wnuk, czy gdzie mieszkacie? Zakładam, że adresu nie podaje.
                  • yuka12 Re: Problem z matką... 17.07.16, 22:47
                    Ale po co? Nie wystarcza informacja, ze studiuje? Zreszta zalezy jeszcze, jakiego obcego ma sie na mysli. Moja mama ma np. zaprzyjaznione sasiadki od ponad 40 lat, trudno powiedziec, zeby byly to osoby zupelnie "obce". Sa prawie jak rodzina. Ale tez mi sie nie podoba, jak moja mama w poczekalni u lekarza opowiada, ze cora w UK, syn ma wlasna firme, a wnuk studiuje to i to. Po co komu takie info? Zwlaszcza ze ktos moze zrobic z tego jeszcze uzytek. To juz nie czasy sprzed internetu i telefonow w kazdym domu.
              • solejrolia Re: Problem z matką... 17.07.16, 21:26
                A bierzesz pod uwagę, ze to może wcale nie troska, tylko ciekawość?!
                Matka z jakiegos powodu już wczesniej została odcięta od informacji.
                (moja matka mówi za dużo, i mówi rzeczy, które nie sa jej sprawą, a moją, prywatną, często intymną, i opowiada osobom postronnym. Nie mogę jej zaufać, więc odcinam ją od informacji o swoim życiu. Nie chcę by wiedziała zbyt wiele, bo to potem obraca się przeciw mnie!!!)
                • azile.oli Re: No dokładnie... 17.07.16, 21:34
                  Wypytuje o rzeczy intymne. Od dawna nic jej nie mówię, ale jak tylko coś zwęszy, to zaraz dzieli się tym z obcymi dla mnie ludźmi, bo niby chce porady dla mnie. A potem dzwoni i twierdzi, że 2 osoby powiedziały jej coś, o czym, gdyby nastąpiło, mogłam wiedzieć tylko ja. A ja byłam dla ludzi nieosiągalna.

                  • basiastel Re: No dokładnie... 17.07.16, 21:45
                    To mama raczej głupiutka, ale naprawdę musisz się liczyć z tym, że dla mamy jesteście najbliższą rodziną i pewnie się Wami zwyczajnie chwali - dla mnie to normalne
                  • solejrolia Re: No dokładnie... 17.07.16, 21:48
                    azile.oli napisała:

                    > Wypytuje o rzeczy intymne. Od dawna nic jej nie mówię, ale jak tylko coś zwęsz
                    > y, to zaraz dzieli się tym z obcymi dla mnie ludźmi, bo niby chce porady dla mn
                    > ie. A potem dzwoni i twierdzi, że 2 osoby powiedziały jej coś, o czym, gdyby na
                    > stąpiło, mogłam wiedzieć tylko ja. A ja byłam dla ludzi nieosiągalna.
                    >

                    Tak. Znam to.

                    Dlatego: Temat zarobków, wydatków, sprawy firmowe (!), tematy dotyczące mojej rodziny (m.in.zdrowia, nie wazne czy to niegroźny pypeć na brodzie, czy coś groźnego)- te tematy należy zgrabnie omijać.
                    • yuka12 Re: No dokładnie... 17.07.16, 22:54
                      Potwierdzam.
            • phantomka Re: Problem z matką... 17.07.16, 21:26
              Matka popelnila bledy wychowawcze. Ok. Nie rozumiem tylko dlaczego Ty dreczysz ja? Czy to forma kary? Bo naprawde ten Twoj post nie zabrzmial inaczej. To odetnij sie od niej. Postaw sprawe jasno, a nie dajesz jej jakies ochlapy informacji i uwazasz, ze jestes w porzadku.
              • azile.oli Re: Problem z matką... 17.07.16, 22:28
                Czym ją dręczę ? Mówię jej tyle, ile uważam za stosowne, bo jak powiem więcej, to ona dręczy mnie.
                • basiastel Re: Problem z matką... 17.07.16, 22:37
                  A Tobie nie zdarza się zdradzić znajomym co studiują dzieci? Czy tego typu rozmowa jest dla Ciebie nadużyciem? Pytam, bo w życiu by mi nie przyszło do głowy, że to informacja drażliwa i temat tabu.
                  • azile.oli Re: Problem z matką... 17.07.16, 22:42
                    Zdarza się. Ale to są osoby, które moje dzieci znają, często rodzice kolegów szkolnych.
                    I w szczegóły się nie wdaję.
                  • taki-sobie-nick Re: Problem z matką... 17.07.16, 22:43
                    basiastel napisała:

                    > A Tobie nie zdarza się zdradzić znajomym co studiują dzieci? Czy tego typu rozm
                    > owa jest dla Ciebie nadużyciem?

                    O ile wiem, chodzi o zdrowie, więc, droga Basiu, nie rżnij głupa.

                    I nie o studia żadnych dzieci, tylko studia wnuków. To taka pani jak ty, Basiu, co uważa, że "starsi ludzie mają prawo" i nawija każdemu, że dziewczyna kolegi wnuka siostrzeńca szwagra ma kiłę. tongue_out
    • solejrolia Re: Problem z matką... 17.07.16, 21:22
      A ja rozumiem o co autorce chodzi.
      Rozumiem azile.oli, bo sama tez mamę odcięłam od pewnych informacji. I serdecznie współczuję matki, która bierze pod włos, i podstepem wyciąga informacje, i nie świadczy to o trosce, tylko to jest z durnej ciekawości. (Potem będzie miała o czym pogadać z kumpelkami na ławeczce pod blokiem).
      • cosmetic.wipes Re: Problem z matką... 17.07.16, 21:27
        Kwestia doświadczeń i relacji z matką. Ja nigdy nie byłam wylewna, ale dość trudno mi sobie wyobrazić całkowite odcięcie rodzica/dziecka/małżonka od najistotniejszych informacji.
        • solejrolia Re: Problem z matką... 17.07.16, 21:46
          Własnie kwestia doświadczeń.
          Jakby ciagle i ciagle nadużywała twojego zaufanie, to w końcu doszłabys do tego, że pewne rzeczy, sprawy i tematy -prywatne, intymne- nie nalezy omawiać z taką osobą.
          I nie ważne czy to chodzi o matkę czy teściową, czy o siostrę- stopień pokrewieństwa nie ma tu znaczenia.

          (no własnie, apropo, nie o wszystkim rozmawiam z matką, i z siostrą, ale żyjemy w poprawnych stosunkach, na co dzień jest zgoda. Ale zaufania do nich nie mam. Natomaist z teściową na co dzień żyję na odległość i na dystans, ale w sprawach trudnych (jak np. problemy zdrowotne) od nikogo nie otrzymałam tyle wsparcia co od teściowej. Kilkakrotnie stanęła na wysokości zadania, choć na co dzień - totalnie na dystans.
          Mój wniosek- chodzi o pewien typ charakteru, rodzaj empatii, i szanowanie drgiego człowieka.
          • azile.oli Re: Problem z matką... 17.07.16, 22:34
            Tak, to ciekawośc i nawet jakaś chęć pomocy, tylko ja o nią nie proszę, nie chcę jej, bo dzwoni do ludzi i opowiada o moim problemie, a ja sobie tego nie życzę. I nie wystarczy że powiem. Ona i tak to zrobi.
            • taki-sobie-nick Re: Problem z matką... 17.07.16, 22:36
              azile.oli napisała:

              > Tak, to ciekawośc i nawet jakaś chęć pomocy, tylko ja o nią nie proszę, nie ch
              > cę jej, bo dzwoni do ludzi i opowiada o moim problemie, a ja sobie tego nie życ
              > zę. I nie wystarczy że powiem. Ona i tak to zrobi.

              No to jej powiedz. Mamo, chętnie bym ci opowiedziała, co u mnie, ale rozpowiadasz to wszystkim, a mnie to nie odpowiada.
              • azile.oli Re: Problem z matką... 17.07.16, 22:44
                Powiedziałam jej to. I rzadko się widujemy, bo nie można uważa ciągle na każde słowo, które się mówi.
    • fraudes Re: Problem z matką... 18.07.16, 08:51
      Wiesz, właśnie wróciłam od mojej mamy. Całe życie dość racjonalna, opowiada rzeczy, które delikatnie mówiąc racjonalne nie są. Nie cały czas, ale raz na miesiąc ma wejście. Np. ktoś jej zabrał mrożonki z zamrażarki (mieszka sama). Podejrzenia padły na pana, który robił remont (i robi już od wielu lat, znany i uczciwy). Jest to tak absurdalne, że aż mi się dyskutować nie chce. Nie znajduje innego uzasadnienia jak wiek i w związku z tym zmiany w psychice. I chyba trzeba się z tym pogodzić.
      • azile.oli Re: Problem z matką... 18.07.16, 09:19
        U mojej matki takie wścibstwo, wtrącanie się to nie wiek, tylko charakter. Miałam przekichane dzieciństwo i młodośc, zanim się otrząsnęłam. Natomiast wymyślanie specjalnie kłamstwa, żeby się czegoś dowiedzieć mnie zdziwiło i zaniepokoiło.
        Po prostu - spiskową teorię dziejów miała zawsze i podchodami próbowała dowiedzieć się tego, o co nie wypadało pytać.
        Ale teraz tak walnęła z grubej rury, nie bacząc, że mnie zrani.
        • menodo Re: Problem z matką... 18.07.16, 10:28
          Kobieto, ile ty masz lat? A ile lat ma twoja matka?
          Kojarzę cię z jakiegoś ślubnego wątku, więc przypuszczam, że jesteś mniej więcej w moim wieku a twoja matka jest już wiekową staruszką.
          Miałaś więc kupę czasu, aby przepracować swoje dramaty z dzieciństwa i emocjonalnie uwolnić się od horroru wtrącającej się matki - właśnie po to, aby na starość nie mieć problemów na poziomie zbuntowanej nastolatki. Sorry, ale stara baba, która ma takie jazdy ze swoją starą matką wzbudza we mnie uczucie zażenowania.
          • taki-sobie-nick Re: Problem z matką... 18.07.16, 18:44

            > Miałaś więc kupę czasu, aby przepracować swoje dramaty z dzieciństwa

            Taaaak, bo terapia, jak wiadomo, ZAWSZE jest skuteczna.
          • azile.oli Re: Problem z matką... 18.07.16, 20:01
            Mam 45 lat. Moja matka 66. Wiekowa staruszka?
            Nie mam problemów zbuntowanej nastolatki.
            • 71tosia Re: Problem z matką... 18.07.16, 22:42
              taaa, dorosla zrownowazona emocjonalnie osoba nie przezywa ze mama cos tam sasiadce powiedziala (szczegolnie ze chodzi o tak intymna informacje jak ta co i u kogo wnuk studjuje) i umie uspokoic matke co do stanu swojego zdrowia. Dorosnij i przestan przezywac relacje z matka jak nastolotka.
              • azile.oli Re: Problem z matką... 18.07.16, 22:50
                A przyszło Ci do głowy, że ja mam poważny problem, a matka mi dowala?
                • menodo Re: Problem z matką... 18.07.16, 23:10
                  To już ustaliłyśmy. Masz 45 lat. Nie 14.
                  Czas dorosnąć.
                  • taki-sobie-nick Re: Problem z matką... 18.07.16, 23:34
                    menodo napisała:

                    > To już ustaliłyśmy. Masz 45 lat. Nie 14.
                    > Czas dorosnąć.

                    Zejdźże z kobiety. To, że TOBIE terapia się udała (taaaaak, wiem, nie udała się sama, trzeba chcieć i pracować nad tym), nie znaczy, że każdemu się uda.

                    Ma 45 lat i ma prawo mieć dowolne problemy.
                    • menodo Re: Problem z matką... 18.07.16, 23:45
                      Ma 45 lat i ma prawo mieć dowolne problemy. '

                      No i ona te problemy ujawnia na forum.
                      Zdziwka, że reakcje na te jej problemy są dowolne?
                      • taki-sobie-nick Re: Problem z matką... 18.07.16, 23:55

                        > Zdziwka, że reakcje na te jej problemy są dowolne?

                        Twoja była akurat mocno stereotypowa.

                        Co mnie zdziwiło najbardziej, to użycie przez osobę dorosłą słowa zdziwka. W liczbie mnogiej.
                        • menodo Re: Problem z matką... 19.07.16, 00:08
                          Coraz głupsze trolle ta agora zatrudnia.
                          • taki-sobie-nick Re: Problem z matką... 19.07.16, 00:24
                            menodo napisała:

                            > Coraz głupsze trolle ta agora zatrudnia.

                            Patrz, to Agora mnie zatrudnia. Nie wiedziałam. No ale ty wiesz lepiej.
            • menodo Re: Problem z matką... 18.07.16, 23:00
              Ja bym się cieszyła, gdybym miała tak młodą mamę smile
              Tyle wspólnego życia jeszcze przed Wami !
              Zapisz się na psychoterapię - i nie mówię tego złośliwie, tak jak to często pada na forum: lecz się.
              Sama miałam jazdy ze swoją swoją matką w młodości, dzięki terapii daję radę opiekować się nią teraz, kiedy ma 80+, a ona i tak jest wysokofunkcjonującą staruszką.


    • feel_good_inc Re: Problem z matką... 18.07.16, 15:19
      azile.oli napisała:
      > Dodam, że matka jest osobą mocno wierzącą, więc jeśli mija się z prawdą, to ni
      > e z premedytacją (przeinacza fakty po prostu).

      Aj waj, widzę, że nie wiesz, że najpierw się grzeszy, a potem prosi o wybaczenie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka