black_halo
03.08.16, 08:54
Następna WIELKA LOFF to już był kabaret. Porządnie mnie hormony sieknęły, tak że zacząłem niesamowicie wręcz idealizować obcą waginę. Spotkałem się z lasią kilka razy, chemia uderzyła do krwi, naćpany ostro. Po części dlatego że osobnik z dość dużym przebiegiem i urzekł mnie ten luz. Poszedłem na lokalny koncert z kumplami, tego czasu jeszcze dosyć obcy był mi Stan Podwyższonego Upie...nia Alkoholowego i odegrałem piękne jasełka. Leżałem sobie spokojnie otoczony gimbazą i nagle moja Pani pojawiła się na widoku, zobaczyła że raczej nie o niej właśnie rozmyślam wszak zajęty byłem macaniem jakiejś innej niewiasty, odwróciła się i zaczęła uchodzić ze sceny. Coś we mnie strzeliło, nie wiem ku... co, rzuciłem się na kumpli, jednego próbowałem udusić, generalnie wpadłem w szał. Sam nie mam pojęcia o co mi właściwie chodziło. Wokoło pełno ludzi i pewnie nikt uwagi by nie zwrócił gdyby nie to że zacząłem drzeć ryja wniebogłosy "JESTEM SYNEM SZATANA A TO JEST MOJA MIŁOŚĆ" i ogólne teksty podlane nutką diabelską.
Poryczalam sie ze smiechu w pracy.