nangaparbat3
28.08.16, 20:23
Byłam na "Florence" - dawno juz nie widzialam tak dobrego filmu. Jesli ktos lubi chodzic do kina po to, by smiać sie i plakać, niech biegnie. Myślę, że to sztuka zrobić komedię o Foster Jenkins, w ktorej nie smiejemy sie z niej, a z tego, jak reaguja na nią inni. Jesli mnie cos rozczarowalo, to odrobinę Meryl Streep, chociaz nie umiem teraz uzasadnić dlaczego. Obok siebie ma dwoch genialnych aktorów - Hugh Granta, ktory gra - jak na ten film - dyskretnie, budujac ciekawą i dynamiczną postać. No i wreszcie Simon Hilberg w roli pianisty akompaniujacego bohaterce - spodziewam się Oscara za role drugoplanową. No i jeszcze brawurowa Nina Arianda.