Dodaj do ulubionych

Ugięłybyscie się?

30.08.16, 11:19
Dziecko idące teraz do gimnazjum uparło się, ze nie będzie jeść obiadów w nowej szkole. Twierdzi, że na pewno będą niedobre. W podstawowce chodził, były średnie, ale jadalne. Kosztowały 4zl. Teraz będą kosztowaly 9zl, ale dyrekcja twierdzi, że pyszne. Co potwierdza też uczeń tej szkoły. Z powodów zdrowotych syn w czerwcu nie jadal obiadów w szkole (gotowalam), potem były wakacje. Liczyłam, że we wrześniu wszystko wróci do normy, czyli syn i córka je w szkole, mąż w pracy, ja cokolwiek ale nie typowy obiad. W tygodniu robię dopiero kolacje, najczęściej na ciepło. Wychodzę na matkę wyrodną, ale nie mam czasu ani ochoty na wymyślanie dwudaniowego, zbilansowanego pokarmowo obiadu dla nastolatka, sądzę, że stołówka spełniająca normy jedzeniowe zrobi to lepiej. Widzę jednak jakie sposoby stosuje syn, żeby stanęło na jego - foch, szantaz, groźby, że jak wykupie to I TAK nie bedzie jadł... i nie wiem, co robić. Ulec, z własnego egoizmu wink wolałabym uniknąć. Jak go przekonać? Ps. Takiego uporu dawno nie widziałam, a upiera się totalnie bezpodstawnie...
Obserwuj wątek
    • nickbezznaczenia Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 11:22
      Powiedz,że będzie sobie sam gotował.
      • rysiowa85 Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 15:57
        obieraczka do ręki i niech zacznie od ziemniaczków. To nic co przerastałoby możliwości dziecka w tym wieku
        nie jadł i nawet nie chce spróbować. Nie wiem o co chodzi, musisz się go dopytać bo to sensu nie ma
        • stara-a-naiwna Re: Ugięłybyscie się? 31.08.16, 14:59
          ja bym zorbiła podobnie

          tzn. albo niech pomaga / gotuje albo niech nosi kanapki do szkoły + owoc
          na pewno nie dawała bym kasy na słodkie bułki, batoniki ani czipsy

          od dziecka w tym wieku można wymagać pewnych rzeczy - tak samo jak on, tak samo ty możesz postawić na swoim - bez rozwiązań siłowych.

          Nic tak nie zmienia człowieka jak niezaspokojenie potrzeb fizjologicznych - głodu w tym przypadku wink
          działa na młodszych dzieciach i na starszych też.
    • arwena_11 Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 11:23
      Moje dzieci nie jadły w podstawówce - były nie jadalne.
      W gimnazjum córki można kupować danego dnia do 9 rano. Dostaje kasę na tydzień i jak chce to sobie kupuje.
      U syna były karty prepaidowe - wpłacałam 200 zł i kupował sobie obiady, jak zabrakło to doplacałam.
      • 3-mamuska Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 17:57
        Widzę jednak jakie sposoby stosuje syn, żeby stanęło na jego - foch, szantaz, groźby, że jak wykupie to I TAK nie bedzie jadł... i nie wiem, co robić. Ulec, z własnego egoizmu wink wolałabym uniknąć. Jak go przekonać? Ps. Takiego uporu dawno nie widziałam, a upiera się totalnie bezpodstawnie...


        Hehe dwudniowe obiady???
        Nagotuj zupy na 3 dni. I niech je jak wroci ze szkoły.
        Kasy bym nie dała, a rano wręczyła kanapki do szkoły plus butelkę wody.
        I spokoj.
        Mysle ze chodzi zebys ku kase do ręki dawała. Jeść nie bedzie albo paczka chipsów /baton i fajki se kupi.
        • mynia_pynia Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 20:24
          To u koleżanki jest na odwrót, syn nie chce brać kanapek, bo siara. Je obiady w szkole, ale porcje są za małe dla 15 latka więc i tak chodzi głodny. Jak przychodzi do domu to w lodówce zostawia tylko światło ;P
      • taki-sobie-nick Co to znaczy "niejadalne"? 30.08.16, 20:41
        Co takiego strasznego było na te obiady?
    • kk345 Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 11:23
      Nie chce jeść w szkole, to niech nie je, ale w domu obiadu nie ma- dopiero kolacja.
      • arwena_11 Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 12:22
        a dlaczego w domu nie ma dostać obiadu? Ukarać go, że nie chce jeść niedobrego?

        Mój syn jadł w szkole drugie śniadanie ( kanapki z domu ), obiad ( o beznadziejnej porze - ok 12,30-13 - a lekcje miał do 16-17 ), a po powrocie do domu zjadał kolejny obiad i kolację.

        Gimnazjum to okres silnego wzrostu ( mój syn z ok 158 urósł przez 2,5 roku jakieś 30 cm ), organizm potrzebuje dużo i zdrowo zjeść.
        • mdro Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 12:57
          Czy Ty czasem czytasz, co zostało napisane? Syn założycielki wątku jeszcze tych obiadów nie spróbował, a chłopak, które je jadł, twierdzi że są smaczne. I w ogóle jakie znaczenie ma to, co jada Twój syn i ile urósł?
          • arwena_11 Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 17:52
            To że ktoś je, nie oznacza, że innemu będzie smakować. Moja córka je 2-3 obiady w tygodniu, bo reszta dla niej nie jadalna. A inni zjadają z chęcią.
            Dzieciak może ma uraz po "jadalnych" obiadach z podstawówki.

            Jak trzeba wykupić cały miesiąc - to bez sensu. Jak można codziennie rano się zdecydować, jak się widzi jadłospis - może da się namówić na spróbowanie.
            • 3-mamuska Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 18:30
              To że ktoś je, nie oznacza, że innemu będzie smakować. Moja córka je 2-3 obiady w tygodniu, bo reszta dla niej nie jadalna. A inni zjadają z chęcią.
              Dzieciak może ma uraz po "jadalnych" obiadach z podstawówki.


              Ale nie oznacza tez ze jemu bedzie nie smakować, bo jeszcze tego nie wie.
              I takie fochy, to moim zdaniem wcale nie chodzi o jedzenie.
              Moze sie wstydzi ,moze chce dostawać kase do ręki na drugie sniadanie.
            • kk345 Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 22:22
              >nie jadalna.
              To się pisze razem.

              Rodzina je obiady poza domem, jesli chłopak chce jeść w domu, to zmusza matkę do gotowania dla jednej osoby. To dezorganizowanie życia rodziny i ustawianie go pod kaprys jednej osoby, bo przecież młody nie wie jeszcze, czy obiady niedobre- ale wie już, ze ich nie zje. To już nie jest małe dziecko, od gimnazjalisty można wymagać współpracy w tej kwestii.
              • morekac Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 22:35
                Nie, nie zmusza do gotowania dla jednej osoby - można zorganizować to tak, żeby mama się nie umęczyła, a młody, rosnący człowiek nie zapychał się byle czym.
                • kk345 Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 23:38
                  Nie musi się zapychać- ma obiady w szkole.
                  • morekac Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 23:49
                    Pod warunkiem, że będzie je jadł. Jeśli nie - to przy braku jadalnych rozwiązań w domu , będzie jadał buły.
                    • madzioreck Re: Ugięłybyscie się? 31.08.16, 13:32
                      morekac napisała:

                      > Pod warunkiem, że będzie je jadł. Jeśli nie - to przy braku jadalnych rozwiąza
                      > ń w domu , będzie jadał buły.

                      Ale przecież autorka gotuje - są ciepłe kolacje, czyli pewnie to, co mogłoby być na obiad, tylko wcześniej. Już nie przesadzajcie, że dzieciak będzie głodny chodził.
                      • morekac Re: Ugięłybyscie się? 31.08.16, 14:55
                        Od rana do wieczora na pewbi zgłodnieje - zapcha się bułami, słodyczami i co tam jeszcze znajdzie - i tyle. Na pewno o to chodzi?
        • madzioreck Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 13:09
          Tylko, że on jeszcze nie wie, czy obiady będą niedobre...
        • aya-breya Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 19:59
          Też nie rozumiem dlaczego dziecko po prostu nie może jeść w domu. Matka wybiera stołówkę, bo nie ma ochoty gotować, dzieciak albo ma jeść tam gdzie matka mu wybrała albo wcale obiadu nie będzie. Nie pasuje smarkaczowi stołówka to niech siedzi głodny, a co.
    • slonko1335 Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 11:26
      Nie wykupuj i rób jak dotąd tylko te kolacje-skoro się zaprał i nie będzie jadł to bez sensu wyrzucać kasę w błoto. Nie macie jakiegos cateringu? u nas za 9 zeta w abonamencie można obiad znaleźć-może będzie jadł w domu taki z cateringu ewentualnie?
    • yamilca197 Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 11:27
      Obiad dwudaniowy? Co robisz na ta kolacje? Jesli te kolacje tresciwe to niech przygotowuje sobie jedzenie w domu i zjada w szkole.
    • aya-breya Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 11:27
      A może coś nieprzyjemnego wydarzyło się na stołówce? Nie wstydzi się jeść przy innych dzieciach ? Nikt go tam nie wyśmiał, nie obraził? A może panie zbytnio naciskają na zjedzenie czegoś, czego akurat nie lubi? Niech dziecko uzasadni swoją decyzję - jeśli twierdzi, że niedobre ale nie próbował, to niech spróbuje. Niech chodzi na obiady przez miesiąc i wtedy podejmie decyzję. Oczywiście zakładając, że jest zdrowy i że poza kaprysem nie ma żadnego poważniejszego powodu niechęci do jedzenia szkolnego. Ostatecznie po próbie jeśli by się dalej upierał a nie wyszedł by na wierzch inny powód to dałabym dziecku spokój.
      • mdro Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 11:45
        Do gimnazjum ten człowiek idzie, nie do II klasy podstawówki.
      • edelstein Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 13:42
        Przeciez on jeszcze nie poszedl do tej szkomy ani tego obiadu nie sprobowal
      • konsta-is-me Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 18:00
        Wstydzi sie jesc przy innych dzieciach ??
        Panie naciskaja?
        Obrazil?
        Brzmi jakby chodzilo o placzliwego przedszkolaka, I to w pierwszym dniu.
        • aya-breya Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 19:56
          Jasne bo każde dziecko jest jednakowe i odczuwa jednakowo. Kończy np 13 lat i nie ma prawa być zły jak go ktoś obraża. Kończy 10 - nie może odczuwać wstydu.
      • 3-mamuska Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 18:32

        A może coś nieprzyjemnego wydarzyło się na stołówce? Nie wstydzi się jeść przy innych dzieciach ? Nikt go tam nie wyśmiał, nie obraził? A może panie zbytnio naciskają na zjedzenie czegoś, czego akurat nie lubi? Niech dziecko uzasadni swoją decyzję

        Przeciez to nowa szkoła , wiec takie wydarzenia nie powinny miec wpływu.
    • spanish_fly Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 11:27
      Nie chce - nie wykupuj, ale nie gotuj specjalnie dla niego obiadów. Niech sobie robi kanapki.
      • ichi51e Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 17:45
        dokladnie
    • emily.1 Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 11:35
      Może spróbuj po negocjować- żeby chociaż miesiąc spróbował, a jak mu nie będzie smakować to pozwolisz mu zrezygnować? Ja pamiętam ze swoich podobnych czasów, że dzieciaki nie chciały jeść obiadu w szkole bo to była strata długiej przerwy.
    • mid.week Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 11:37
      W zyciu. Nie ma takiej siły, która zmusiłaby mnie do codziennego gotowania obiadów. Nie ma tak, że szkolne jedzenie jest z gruntu niedobre albo w 100% pyszne. Część dań może nie pasować, ale zawsze coś zjeść można. Moja wybredna księżniczka omija wg niej paskudnego kotleta i je same ziemniaki z sałatą, albo zjada zupę a drugie danie zostawia.
      Obiady bym wykupiła, nie gotowała niczego w domu, a temat zakończyła - jesli jednak zechcesz jeść w szkole to masz taką możłiwość, jeśli nie to trudno - daj znać za miesiąc lub dwa czy faktycznie nic ze szkolnej stołówki do ust nie bierzesz.

      • astramastra Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 13:25
        a co takiego strasznego jest w codziennym gotowaniu obiadów? poza tym można gotowac raz na dwa dni jak już ktoś tak nienawidzi gotować
        • wuika Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 13:31
          No generalnie trzeba mieć na to czas. Kiedy człowiek wraca z pracy i ledwo się wyrabia z ugotowaniem kolacji, to gdzie tam jeszcze ugotowanie obiadu dodatkowo? Tak, wiadomo, ematka machnie trzydaniowy obiad w 20 minut, więc co to za problem, no ale mówimy tutaj o konkretnym człowieku, który sobie nie wyobraża do tych kolacji dokładać jeszcze obiadów.
          • astramastra Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 13:43
            ja też czasu nie mam w trakcie roku szkolnego, przygotowuję obiad wieczorem lub rano.Lecz dla mnie gotowanie to forma rozrywki, bardzo lubię.
            • wuika Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 13:54
              Nadal - trzeba mieć na to i czas i ochotę.
              • astramastra Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 15:59
                A ty nie jadasz obiadow w domu?
                • kotagus Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 17:56
                  Nie jadam typowych obiadów, a już na pewno nic co zjadłby 12-latek. Np. salatki. Na kolakcje jedzoną koło 19 robię jakieś zapiekanki, curry, mięsa, placki. Jemy wtedy najczęściej cała rodziną.
                  • 3-mamuska Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 18:23
                    na pewno nic co zjadłby 12-latek. Np. salatki. Na kolakcje jedzoną koło 19 robię jakieś zapiekanki, curry, mięsa, placki. Jemy wtedy najczęściej cała rodziną.


                    To gotuj wiecej i nich on zjada to na drugi dzien, wracając ze szkoły.
                    A dalej tak jak dotychczas.
                    Wy jecie obiad tyle ze późny.
        • asia06 Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 15:50
          Nie ma nic strasznego, ale są osoby, które tego nie lubią robić. Albo wracają z pracy o takiej porze, że juz nie mają kiedy tego zrobić.
          • ichi51e Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 17:46
            do tego gotowanie urozmaicone dla jednej osoby... hmmm
            • berdebul Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 20:53
              Gotujesz więcej i mrozisz, po tygodniu masz zapas jedzenia, do którego trzeba tylko dogotować np. kaszę. Lub mrozisz porcje np. mięso plus warzywa, ryba czy inne pół produkty, coś co wystarczy wrzucić do garnka/piekarnika i jest obiad.
              Trzecia opcja - kolacje typu zapiekanki, curry itd spokojnie można zrobic większe i zostawić porcję na obiad dnia następnego.
              Nigdy nie jadałam na stołówkach, jedzenie w przedszkolu to był dramat, do tej pory na wyjazdach pografię jechać na prowiancie z domu (ulubione platki ciągnęlam przez całą Azję), więc rozumiem że nie każdemu jedzenie na stołówce pasuje. wink
    • ga-ti Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 11:44
      Za moich czasów obiady w szkole były niejadalne, jedliśmy w domu obiad dopiero w godzinach mocno popołudniowych i nie dwudaniowy, bo rodzice pracowali i nie mieli czasu. Jakoś żyjemy i mamy się dobrze, więc bez przesady wink
      Jak się młody zaparł to i tak jeść nie będzie. Daj mu czas, może myśli że to obciach w gimnazjum jeść obiady, może jak się zorientuje, że kumple jedzą to sam się przekona?
      • mynia_pynia Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 20:29
        A u mnie w domu obiad zawsze był, u męża też a mi się nie chce gotować i właściwie nie lubię tego robić.
    • issa-a Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 12:30
      u mnie dzieciaki nigdy obiadu nie jadły w szkole, podjęte próby były nieudane tzn. właśnie ja kasę płaciłam a obiad i tak w większości nie był zjadany.
      Akurat ja gotowałam w domu ale, ze względu na rodzaj pracy, mogłam sobie na to pozwolić.
      Natomiast jesli ty nie chcesz gotować a i tak robisz cieple kolacje to polecam robienie zup tylko. Z mojej praktyki wynika, że dzieciaki przychodziły do domu ze skrętem żołądka i taka podgrzana w 5 minut zupa, to było to. Można było od razu głód zaspokoić i poczekać na drugie danie lub na ciepłą kolację, jak u ciebie. Zupy, ze dwie czy trzy, możesz ugotować w weekend i "zapasteryzować" w słoikach, czyli wlać goracą, odwrócic do góry dnem, wystudzić i wrzucić do lodówki. Taka zupa spokojnie tydzien wytrzyma, a nawet dwa.
      Ja w szkole średniej obiadów nie jadłam bo kasę ze szkolnych obiadów zostawiałam sobie na własne wydatki. Mama też robiła jakies cieple kolacje i ja w zasadzie tylko na nich jechałam przez cały czas + suchy prowiant. Nie chorowałam. Można więc i tak.
      • kotagus Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 12:54
        Dzięki za tę sugestię. Pewnie się ugnę (choć bym nie chciała się tak dać wmanewrowac..), zupy będą, a potem kolacja. W sumie problem mam z tym, że czuję, że nastolatek rosnący nie powinien żyć tylko kanapkami, a szkolny obiad przynajmniej teoretycznie powinien być zbilansowany. Może jeszcze pójdzie że mną "na ugodę " i tydzień spróbuje. Może będą mu smakować, a może cała klasa bedzie chodzic smile
    • wuika Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 12:32
      Niech sobie sam gotuje. Ciepła kolacja wystarczy smile Jak mu będzie mało obiadków, to mu wykupisz.
    • miedzymorze Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 12:34
      Nie wykupuj. Jak robisz obiadokolajcę to rób jedną porcję więcej i niech sobie synek odgrzewa po szkole.
      pozdr,
      mi
    • bei Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 12:45
      Kompromis- niech wpierw je sprobuje nim wyda opinie ze sa niedobresmile
      Umowcie sie, ze wykupujesz pierwszy miesiac, syn chodzi i degustuje. Gdy okaze sie, ze nie spelniaja jego oczekiwan i sa niejadalne- odpuszczacie.
      Co w zamian? Bar mleczny? Przygotowuje cos na obiad sam ( na poczatku pomagasz) i zabiera do szkoly.
      W ramach sniadania dokladasz salatke z miesem, w domu na kolacje zjada zupe.
      Szukacie na trasie szkola- dom- knajpki.
      Robisz te obiady sama- przy okazji dla siebiesmile i tak robisz kolacje na cieplo, wiec to nie 100 procent nowych obowiazkow tylko kilkanascie....smile
    • kanga_roo Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 12:45
      moje dzieci są młodsze, ale uwzględniam ich niechęć do szkolnych obiadów. przyczyny niechęci są różne (jakość obiadów, zajęta przerwa, jedzenie na czas, panie namawiające do jedzenia, nielubiane potrawy), ale wychodzę z założenia, że jak nie chcą w szkole jeść to nic ich nie zmusi i tylko szkoda kasy i nerwów. zjadają w domu śniadanie, dostają jedzenie do szkoły, proponuję im też zupy (czyste, w termosie) i często wypijają. w domu ciepły posiłek jest między 17:00 a 19:00. może jestem złą matką, ale uważam, że krzywda im się nie dzieje wink
      • niu13 Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 12:53
        Mój też się upierał, że obiadów jadać nie będzie. Dostawał tygodniówkę i bardzo często po lekcjach szedł ze znajomymi na pizzę lub kebaba, a potem w domu dojadał tym, co było. Generalnie całe gimnazjum żarł i żarł aż zrobił się baardzo duży, a mnie puścił z torbami niemal smile Tak więc nie przejmuj się, że nie zje na stołówce, dziecko w tym wieku zawsze sobie coś zorganizuje jak zgłodnieje big_grin
        • lola211 Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 20:57
          Super, nie ma to jak zapychac organizm pizza i kebabami.Fakt, z głodu nie umrze- i to tyle jesli chodzi o korzysci.
    • fifiriffi Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 12:53
      ale w czym problem? no to nie bedzie jadł. Powiedz,że robi sobie sam obiad w takim razie.
      • verdana Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 12:59
        Nie masz wyjścia. Jak mówi, że nie będzie jadł, a sie uprzesz - to jedyne, co stracisz to pieniądze. Mój syn po prostu nie jadł wykupionych obiadów i to nie przez miesiąc, a dwa lata i przeżył. Bez obiadów.
        • pade Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 21:18
          Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.
          Organizm w okresie wzrostu potrzebuje wszystkich składników odżywczych, a nie zapychaczy.
          Też mi się nie chce codziennie gotować, ba, u mnie muszą być dwie wersje obiadowe. Nie chce mi się ale gotuję. Nastolatki MUSZĄ się zdrowo odżywiać. A rodzic nie robi żadnej łaski.
    • dziennik-niecodziennik Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 14:05
      wykup mu bon obiadowy w barze mlecznym na miesiąc.
      albo cóż, nie bedzie jadł obiadów. najwyżej zupę sobie bedzie odgrzewał.
    • lorelailee Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 14:37
      ja bym powiedziala ze w takim razie sam sobie gotuje. to nie jest kara, tylko zwykly obowiazek - przy okazji sie nieco usamodzielni, nauczy gotowac i doceni taka domowa prace. chociaz szanse sa ze bedzie sie zapychal chipsami i jakimis syfami bo mu sie nie bedzie chcialo stac przy garach. ja uwazam ze w pewnym wieku w ogole mlodziez powinna sama ogarniac takie sprawy - a nie ze wszystko matka robi, a potem taki jedzie na studia i nie wie jak pralke wlaczyc albo ziemniaki ugotowac..
      • verdana Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 20:40
        Czytałam w jednym z tomów wspomnień przedwojennych Żydów taką scenę. Żona mówi "Josek, zrób coś, nasza córka mówi, że je wieprzowinę! Oj, Sarełe, Sarełe, , czy ty naprawdę chcesz, aby do grzechu jedzenia wieprzowiny nasza córka dołączyła grzech kłamstwa i nieposłuszeństwa rodzicom? " Zawsze to mi sie przypomina przy podobnych okazjach.
    • shell.erka Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 15:57
      Na 90 procent dzieciak nie chce jeść, bo nie wie kto z klasy będzie jadł i ogólnie ma stresa.
      Odpuscilabym na czas aklimatyzacji. Przecież przez pierwszy miesiąc nic mu nie będzie, jeśli będzie jechał na kanapkach i bez dwudaniowych obiadów. Możesz ewentualnie zupy robić. Same się gotują. A po kilku tygodniach, może inni też będą jeść obiady w szkole i dziecko samo zechce dołączyć.
    • an.16 Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 15:59
      Nie wiem dlaczego oboje tak się upieracie. Jak nie chce to niech nie je. A ty dlaczego poczuwasz się do gotowania 2 daniowego obiadu skoro robisz kolacje na ciepło? Syn może sam cos sobie przygotowywać, jeść kanapki, albo coś zjadać na mieście.
    • koronka2012 Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 20:11
      Ja bym wykupiła i konsekwentnie nie robiła nic w domu, z kanapkami na wynos włącznie.
      Głód go przyciśnie, to zmądrzeje.
      • verdana Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 20:37
        Nie. Jeśli ma powód, aby obiadów nie jeść to nie "zmądrzeje". O ile zmądrzeniem można nazwać robienie czegoś, czego sie nie chce robić, bo mama tego sobie życzy. Nie bardzo rozumiem, dlaczego zmuszać kogokolwiek do jedzenia obiadów w szkole, skoro tego nie chce. Można dać pieniądze na bar mleczny, można zrobić coś na kolację, można wreszcie dzień czy dwa nie jeść obiadu.
        • koronka2012 Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 21:31
          A skąd ta 100% pewność, że nie zmądrzeje i nie zacznie jeść jak reszta kolegów? bo Verdana tak twierdzi?

          Może sobie głodować na znak protestu, może nauczyć się gotować, albo robić stertę kanapek - wybór należy do niego. Po prostu na miejscu autorki nie widziałabym cienia powodu, dla którego to ja miałabym ponosić konsekwencje czyichś głupich fanaberii.

          Nie dawałabym pieniędzy na bar mleczny, bo miałabym przekonanie, że kasa zostanie wydana na batony i czipsy, a nie obiad. Nie widzę opcji żeby zmieścić się z obiadem w barze mlecznym w 9 zł (chyba że sama zupa), pomijając że jest ich jak na lekarstwo i niekoniecznie pod ręką. No i nie ma możliwości, żeby wyjść ze szkoły i zjeść w czasie zajęć.
          • verdana Re: Ugięłybyscie się? 31.08.16, 14:10
            Może nie chodzić na opłacone obiady. Doskonałe rozwiązanie - my płacimy, dziecko nie je. W dodatku okłamuje matkę, bo musi.
            Dlaczego kazda decyzja dziecka jest fanaberią? Być może ma jakieś powody, ze nie chce tych obiadów jeść. Lepsza sama zupa w barze, niż wydane 9 zł na niezjedzony obiad.
            Problem w tym,z ę chłopak, który nie chce jeść obiadów w szkole ich nie będzie jadł. I tyle.
            • 3-mamuska Re: Ugięłybyscie się? 31.08.16, 14:44
              Ja bym sie nie ugięła i nie zapłaciła, albo nich robi sobie sam kanapki albo niech głoduje. Kasy bym tez ni dała.
              Skoro nie chce jeść obiadów w stołówce to napewno żaden bar mleczny tez mu nie przypasuje.
      • mynia_pynia Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 20:49
        Też bym tak zrobiła, no co to ma być! Mój syn w przedszkolu zjadał 2 łyżki zupy i mięso z 2 dania, teraz w zerówce też będzie jał obiady. Ma jeść i już, jak nie będzie chciał wogóle tknąć to kanapek i podwieczorka do zerówki nie dostanie, przynajmniej nie będę musiała robić ;P
    • morekac Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 20:42
      Jeśli te kolacje są bardziej w typie obiadokolacji - to może rób jedną porcję więcej i młody odgrzeje sobie po powrocie ze szkoły? Albo zrób mięso czy rybę (pieczone czy smażone ew gotowane, możesz też zamrozić z obiadów sobotnio-niedzielnych), a ryż/ ziemniaki i warzywa sam sobie dorobi?
      Osobiście gotuję jednak obiady od lat - przy rodzinnej alergii na jedną z dość często używanych przypraw jedzenie cateringowe czy stołówkowe na dłuższą metę się nie sprawdza.
    • baltycki Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 21:13
      > Nie gotuj...
      > Niech sam sobe gotuje...
      > Niech sobie odgrzewa wczorajsza kolacje...
      > Wez go glodem...

      Jak dobrze, ze nie mialem matki traktujacej mnie jak wroga, oj jak dobrze.
      • pade Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 21:22
        prawda?
        • baltycki Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 22:55
          Zeby chociaz wczesniej uczyly dzieci gotowania obiadu..,
          "Dziadki" w tle big_grin

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ri/qb/gx5h/HGFddQOTSLTTSeib6B.jpg
          • aya-breya Re: Ugięłybyscie się? 31.08.16, 10:32
            U mnie często tak jest wink tylko płeć inna wink chłopaki chętniej gotują, za to dziewczyny są bardziej "techniczne" i lubią sporty ekstremalne smile
    • inguszetia_2006 Re: Ugięłybyscie się? 30.08.16, 21:15
      Witam
      Ja bym wykupiła i powiedziała - masz wykupione, idź, zobacz, co podają i albo zjesz, albo nie.
      Taki eksperyment we wrześniu, żeby zobaczyć, czy syn je, czy nie. Eksperymenty są kosztowne, zawsze. Niestetywink Ale można je przerwać. Dzieci w grupie inaczej jedzą. Obiad to jest też spotkania towarzyskie, żarty, takie tam sprawy. No i obiad pachnie obiadem, nie kanapką, głodnieje się od samego zapachu. Jak przechodzę czasami obok takiej knajpy włoskiej i mi czosnek pięknie pachnie to robię się bardzo głodna, chociaż jestem najedzona.
      Pzdr.
      Ing
      • antyka Re: Ugięłybyscie się? 31.08.16, 10:19
        Obiad na stolowce w gimnazjum moim zdaniem to mega obciach. Jak nie chce jesc, to nie bedzie jadl i go nie zmusisz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka