Wątek w sumie wyżalny.
Bo wróciłam właśnie, lato może niespecjalnie ciepłe, ale ja takie lubię, wszystko fajnie, pięknie, miejscowość super... tylko ci smrodziarze.
Palą wszędzie.
Ulica, deptak, plaża, balkon (bo w pokojach w domu wczasowym palić nie wolno było).
Syf, smród, który jako niepaląca wyczuwam i dławię się niemal do rzygania, kiedy idę za rodzinką pozostawiającą za sobą kłęby dymu, nawet z oddali.
Palą nad samym morzem, palą przy swoich małych dzieciach.
Po co w ogóle jeżdżą i zmieniają klimat? Im to już i tak nie pomoże, a innych strują przy okazji, że hej.
Czekam na prawo, które będzie zakazywało palenia na świeżym powietrzu, o

.